Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) ujawnia poważne zaniedbania Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) w nadzorze nad działalnością spółki GetBack. NIK oceniła działania KNF negatywnie, wskazując, że nadzór był prowadzony nierzetelnie i nieskutecznie. Kontrolerzy ustalili, że państwowe instytucje – zwłaszcza KNF – nie zapewniły należytej ochrony konsumentów przed nieprawidłowościami GetBack, co doprowadziło do ogromnych strat po stronie tysięcy obywateli. Raport NIK stawia pytanie o odpowiedzialność nadzoru finansowego i wskazuje, jakie kroki mogą teraz nastąpić, w tym zawiadomienia do prokuratury oraz pomysł powołania komisji śledczej w Sejmie.
Nadzór KNF oceniony jako nierzetelny i spóźniony
Kontrola NIK wykazała, że KNF i jej Urząd przez długi czas praktycznie nie reagowały na możliwe nieprawidłowości w GetBack. W pierwszych pięciu latach działalności (2012–2017) nie przeprowadzono ani jednej kontroli w tej spółce. Urzędnicy nadzoru nie dostrzegli także sygnałów ostrzegawczych, które wynikały z informacji przekazywanych przez samą spółkę, jej audytorów czy współpracujące podmioty. Dopiero gdy w kwietniu 2018 r. GetBack przestał obsługiwać swoje zobowiązania (faktycznie będąc na progu upadłości), KNF podjęła intensywne działania kontrolne – niestety z oczywistych względów spóźnione.
W rezultacie tysięcy klientów nie uchroniono przed stratami. NIK przypomina, że ponad 9,2 tys. nabywców obligacji GetBack do dziś nie odzyskało zainwestowanych środków. Łączna wartość szkód poniesionych przez obligatariuszy szacowana jest już na ponad 3,5 mld zł – wiele osób straciło oszczędności życia. Prezes NIK Marian Banaś podkreśla, że instytucje odpowiedzialne za nadzór i ochronę obywateli zawiodły, nie zapewniając skutecznej ochrony konsumentów, co umożliwiło powstanie tak znacznych szkód. Jego zdaniem afera GetBack obnażyła głęboką patologię systemu, w którym organy powołane do kontroli okazały się bezradne lub wręcz świadomie niewydolne.
NIK wskazała również na zaniechania innych instytucji. Prokuratura także nie stanęła na wysokości zadania – kontrolerzy NIK ujawnili “budzące poważne wątpliwości”powiązania między niektórymi prokuratorami prowadzącymi śledztwo a osobami z otoczenia GetBack. Odkryto również przypadki nacisków przełożonych (w tym prokuratora krajowego) na śledczych, by kierowali wnioski o areszt wobec osób z kierownictwa GetBack bez dostatecznych przesłanek. Takie działania organów ścigania, w ocenie NIK, mogły utrudniać rzetelne wyjaśnienie afery.
Odpowiedź KNF na ustalenia NIK
Urząd KNF stanowczo nie zgadza się z negatywną oceną NIK. W reakcji na raport stwierdzono, że pokontrolne wystąpienie NIK przedstawia działania nadzoru w sposób “niepełny, nieobiektywny, nieuwzględniający obowiązujących przepisów prawa oraz zakresu zadań realizowanych przez UKNF”. Innymi słowy – według nadzorcy finansowego – kontrolerzy NIK mieli pominąć istotny kontekst prawny, w jakim funkcjonował KNF w badanym okresie. Urząd argumentuje ponadto, że NIK nie przedstawiła wystarczających dowodów na tak surowe oceny działań nadzoru w niektórych obszarach.
KNF utrzymuje, że część ustaleń NIK wynika z odmiennej interpretacji przepisów lub błędnej oceny materiału dowodowego. Mimo to Urząd deklaruje, iż analizuje wnioski NIK i – niezależnie od zastrzeżeń – wdraża działania naprawcze, aby zminimalizować ryzyko powtórzenia się podobnych sytuacji w przyszłości. KNF zaznacza, że obecne kierownictwo nadzoru finansowego podejmuje zdecydowane kroki dla wzmocnienia nadzoru i lepszej ochrony uczestników rynku.
Zawiadomienia do prokuratury i perspektywa komisji śledczej
Raport NIK nie kończy sprawy – wręcz przeciwnie, nadał jej nowy bieg. Najwyższa Izba Kontroli skierowała do prokuratury cztery zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw w związku z ustaleniami kontroli nadzoru KNF. Część z nich dotyczy utrudniania przeprowadzenia kontroli NIK, co jest czynem zabronionym z art. 98 ustawy o NIK. Już w marcu 2025 r. złożono zawiadomienie przeciwko prezesowi i członkowi zarządu jednego z Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) podejrzanym o celowe utrudnianie pracy kontrolerów NIK. Kolejne zawiadomienia NIK objęły wysokich rangą urzędników – w kwietniu Izba poinformowała prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa po stronie zastępcy Prokuratora Generalnego oraz biegłego sądowego, którzy mieli utrudniać prowadzenie kontroli dotyczącej GetBack. Łącznie działania NIK obejmują więc zarówno osoby związane z podmiotami rynku finansowego (jak fundusze czy spółki współpracujące z GetBack), jak i funkcjonariuszy publicznych, którym zarzuca się zaniedbania lub celowe działania opóźniające wyjaśnienie afery. Teraz organy ścigania zbadają te wątki – jeśli potwierdzą się ustalenia NIK, mogą zostać postawione zarzuty karne konkretnym osobom.
Prezes NIK Marian Banaś zapowiedział również konieczność politycznego wyjaśnienia zaniedbań poprzez powołanie specjalnej komisji śledczej. – “Najwyższa Izba Kontroli bezwzględnie widzi potrzebę powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie GetBack, gdyż poza NIK żadna instytucja państwowa przez 7 lat nie była w stanie merytorycznie wyjaśnić przyczyn i przebiegu tej afery” – oświadczył Banaś podczas prezentacji raportu. NIK podkreśla, że afera GetBack to “jedna z najbardziej wstrząsających afer finansowych w historii III RP” i symbol niesprawności państwa w ochronie obywateli.
Co może wydarzyć się dalej?
Powołanie komisji śledczej zależy od decyzji parlamentu – postulat NIK wymaga poparcia większości sejmowej. Jeżeli komisja powstanie, posłowie będą mogli szczegółowo zbadać działania instytucji nadzoru i być może wskazać osoby odpowiedzialne za zaniedbania. Równolegle prokuratura będzie prowadzić własne postępowania na podstawie zawiadomień NIK. Już teraz trwają odrębne śledztwa dotyczące samej działalności GetBack i osób bezpośrednio zamieszanych w oszustwa – w ich toku do sądów trafiło dotąd kilkanaście aktów oskarżenia. Jednak rozliczenie odpowiedzialności urzędników państwowych za brak właściwego nadzoru to osobny, kluczowy wątek. Raport NIK i związane z nim działania dają sygnał, że państwo będzie musiało odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tak poważnego zaniedbania i co zrobić, by podobna afera nie powtórzyła się w przyszłości. Niezależnie od dalszych kroków prawnych, już samo ujawnienie tych faktów przez NIK wywołało dyskusję o skuteczności nadzoru finansowego w Polsce i o konieczności reform w tym obszarze, by lepiej chronić obywateli przed potencjalnymi nadużyciami.






