W ostatnich dniach wielu klientów Getin Noble Banku (obecnie w upadłości) otrzymuje pocztą propozycje zawarcia ugody od wyznaczonego syndyka banku. Oferty te dotyczą kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich i stanowią element programu polubownego rozwiązania sporów z frankowiczami. Drugi etap programu ugód – uruchomiony w czerwcu 2025 r. za zgodą sądu – objął wszystkich kredytobiorców frankowych banku, podczas gdy pierwszy etap (pilotaż z grudnia 2024 r.) ograniczał się wyłącznie do osób, które spłaciły już co najmniej 200% pożyczonego kapitału. Teraz propozycje ugodowe trafiają do tysięcy klientów indywidualnych, a syndyk zachęca do skorzystania z programu, który ma pozwolić szybko zakończyć trwające postępowania sądowe, wykreślić hipoteki z ksiąg wieczystych oraz usunąć dane klientów z BIK. Poniżej wyjaśniamy, na czym polegają te ugody, co kredytobiorca może dzięki nim zyskać, co traci oraz jak podejść do otrzymanej oferty.
Na czym polegają ugody z syndykiem Getin Noble Banku?
Proponowana ugoda to ostateczne rozliczenie kredytu frankowego na określonych warunkach, jednakowych dla wszystkich klientów (brak możliwości negocjacji indywidualnych). Warunki zostały zatwierdzone 6 czerwca 2025 r. przez sędziego-komisarza w postępowaniu upadłościowym banku, co oznacza, że są one prawnie wiążące i jedyne dostępne – kredytobiorca może je albo przyjąć, albo odrzucić. Istota ugody polega na przeliczeniu kredytu tak, jakby od początku był zwykłym kredytem złotowym ze stałym oprocentowaniem 2,98% w skali roku. W praktyce bank proponuje przewalutowanie zadłużenia na złote i rozliczenie go wstecznie przy oprocentowaniu 2,98% – wszystkie raty zapłacone dotąd we frankach zostałyby przeliczone na złotówki po średnim kursie NBP z dnia ich płatności.
Ugoda z syndykiem opiera się o trzy podstawowe założenia programu:
- Uznanie kredytu za spłacony w całości – po zawarciu ugody bank nie będzie już rościł sobie praw do pozostałego kapitału, a syndyk zwolni wszelkie zabezpieczenia związane z kredytem (np. hipoteka na nieruchomości).
- Brak zwrotu nadpłat dla kredytobiorcy – syndyk nie wypłaci klientom żadnych środków, których ci domagają się od banku w pozwach sądowych lub zgłoszeniach wierzytelności w toku postępowania upadłościowego. Innymi słowy, wszelkie roszczenia klientów o zwrot nadpłaconych odsetek czy spreadu walutowego zostaną zrzeczone w ramach ugody.
- Zrzeczenie się dalszych roszczeń i zakończenie sporu – obie strony (bank i kredytobiorcy) nieodwołalnie zrzekają się wszelkich wzajemnych roszczeń dotyczących umowy kredytu. Trwające sprawy sądowe o nieważność umów kredytowych zostaną zakończone bez jakichkolwiek rozliczeń finansowych między bankiem a klientem. Ugoda definitywnie zamyka więc kwestię spornego kredytu.
Aby zrealizować powyższe założenia, syndyk wylicza na nowo historię kredytu przy stałym oprocentowaniu 2,98%. Następnie sprawdzana jest suma dotychczasowych spłat w odniesieniu do kwoty otrzymanego kapitału. Jeżeli okaże się, że kredytobiorca zapłacił już więcej niż 200% pożyczonej kwoty, ugoda może zostać zawarta bez dodatkowych dopłat– kredyt zostanie uznany za spłacony bez konieczności wpłaty jakichkolwiek pieniędzy. Natomiast jeśli suma dotychczasowych spłat (po przeliczeniu na PLN) nie przekracza 200% wypłaconego kapitału, syndyk żąda dopłaty brakującej kwoty, tak aby łączna spłata osiągnęła mniej więcej dwukrotność początkowego kredytu.
Informacja o ewentualnej wymaganej dopłacie jest zawarta w piśmie od syndyka – zwykle w pierwszym akapicie drugiej strony listu. Dopiero po uiszczeniu tej kwoty możliwe będzie uznanie kredytu za w pełni spłacony w ramach ugody.
W praktyce powyższe zasady oznaczają znaczące poszerzenie grona uprawnionych do ugody w porównaniu z pierwszym etapem programu. Wcześniej bank wymagał, by frankowicz spłacił co najmniej dwukrotność kapitału, co wykluczało z ugód tysiące klientów, którzy nie zdążyli jeszcze tyle zapłacić. Teraz każdy konsument z kredytem mieszkaniowym w CHF w upadłym Getin Noble Banku może przystąpić do programu, niezależnie od stopnia dotychczasowej spłaty – warunki ugody są identyczne dla wszystkich. Program ugód ma jednak charakter czasowy – będzie działać tylko do końca czerwca 2026 roku. Po tej dacie nieuregulowane kredyty frankowe zostaną poddane likwidacji w ramach postępowania upadłościowego. Innymi słowy, jeśli do połowy 2026 r. kredytobiorca nie zdecyduje się na ugodę, jego kredyt będzie dochodzony przez syndyka na zasadach ogólnych upadłości (np. potencjalna sprzedaż wierzytelności lub kontynuacja sporów sądowych). Syndyk Marcin Kubiczek podkreśla, że to pierwsza taka inicjatywa w historii banku – ugody frankowe mają odciążyć sądy od masy pozwów i umożliwić najszybsze możliwe zakończenie relacji klient–bank.
Co można zyskać, a co stracić, przystępując do ugody?
Podpisanie ugody z syndykiem jest dobrowolne, lecz wiąże się z kompromisami – kredytobiorca rezygnuje z pewnych korzyści w zamian za inne. Warto rozważyć najważniejsze potencjalne zyski i koszty takiego rozwiązania:
Możliwe korzyści (zalety ugody):
- Szybkie zakończenie sporu i spłaty kredytu. Ugoda pozwala definitywnie zamknąć sprawę problematycznego kredytu bez konieczności dalszego procesowania się w sądzie. Według syndyka, porozumienie umożliwi kredytobiorcom szybkie zamknięcie postępowania sądowego i uwolnienie się od wieloletniej niepewności towarzyszącej sporom. Zamiast czekać kolejne lata na prawomocny wyrok, klient może mieć sprawę „z głowy” w ciągu kilkunastu dni lub tygodni.
- Uwolnienie nieruchomości spod hipoteki i poprawa zdolności kredytowej. Po zawarciu ugody bank uznaje kredyt za spłacony, w efekcie hipoteka zostaje wykreślona z księgi wieczystej mieszkania lub domu. Znika też negatywny wpis o zadłużeniu w Biurze Informacji Kredytowej, co może poprawić wiarygodność finansową klienta. Nieruchomością można swobodnie dysponować (sprzedać ją lub ustanowić nową hipotekę przy ewentualnym innym kredycie).
- Brak ryzyka kursowego i stabilne warunki oprocentowania. Ugoda eliminuje całkowicie problem wahań kursu franka szwajcarskiego – kredyt zostaje rozliczony w złotówkach, więc dalsze zmiany kursu CHF/PLN nie mają już wpływu na wysokość zadłużenia. Ponadto zastosowanie stałego oprocentowania 2,98% oznacza, że klient unika ryzyka wzrostu stóp procentowych w przyszłości. Warunki spłaty stają się przewidywalne i znacznie korzystniejsze niż w oryginalnej umowie frankowej (gdzie często obowiązywały wyższe stawki procentowe oparte o LIBOR/SARON i marżę banku).
Możliwe koszty i utracone korzyści (wady ugody):
- Rezygnacja z roszczeń wobec banku. Największym minusem ugody jest to, że kredytobiorca zrzeka się wszelkich pretensji finansowych względem Getin Noble Banku. Zgodnie z warunkami porozumienia syndyk nie zwróci kredytobiorcy żadnych nadpłaconych odsetek ani spreadów walutowych, nawet jeśli umowa kredytu była wadliwa. Klient traci zatem szansę na odzyskanie tzw. nadpłaty, której mógłby domagać się w sądzie. Wiele pozwów frankowych dotyczy przecież żądania zwrotu nadpłaconych rat po unieważnieniu umowy – przy ugodzie takich zwrotów nie będzie. (w związku z upadłością nawet po wygranej sprawie nie ma pewności, że będą pieniądze dla frankowiczów)
- Konieczność dopłaty brakującej kwoty. Jeżeli dotychczas sumarycznie spłacona kwota kredytu okazała się niższa od wymaganego poziomu (ustalonego przez syndyka na podstawie przeliczeń, ok. 200% kapitału), warunkiem ugody jest wniesienie dodatkowej opłaty przez klienta. Oznacza to jednorazowy wydatek, nierzadko znaczny – przykładowo, jeśli ktoś pożyczył 300 tys. zł, a dotąd spłacił równowartość 500 tys. zł, może zostać zobowiązany do dopłaty brakujących ~100 tys. zł, by osiągnąć poziom 600 tys. zł (dwukrotność kapitału). Warto zaznaczyć, że warunek ten sprawia, iż ostatecznie bank otrzyma więcej pieniędzy, niż pierwotnie pożyczył, mimo wadliwości umowy – kredytobiorca godzi się zapłacić nadwyżkę w imię „świętego spokoju”.
- Bank zatrzyma wszystkie nadpłacone kwoty. Dla kredytobiorców, którzy przez lata nadpłacili kredyt (tj. wpłacili już więcej niż wynosił wypłacony kapitał), ugoda oznacza utratę szansy na odzyskanie tych pieniędzy. W wielu przypadkach chodzi o dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych – taką nadwyżkę klient mógłby potencjalnie wywalczyć w sądzie jako zwrot nienależnych świadczeń, zwłaszcza po ostatnich korzystnych dla frankowiczów wyrokach TSUE. Zawarcie ugody zamyka jednak drogę do tych roszczeń. Innymi słowy, klient godzi się, że nie odzyska nadpłaconych rat, które w razie unieważnienia umowy powinny wrócić do niego. Co prawda należy pamiętać, że nawet wygrana w sądzie nie gwarantuje realnej wypłaty – upadły bank to niewypłacalny dłużnik i kredytobiorca z prawomocnym wyrokiem musiałby ustawić się w kolejce wierzycieli w postępowaniu upadłościowym. Istnieje ryzyko, że egzekucja zasądzonych kwot będzie trudna lub uzyskamy tylko ułamek należności po wielu latach. Niemniej jednak, podpisując ugodę, klient z góry rezygnuje z próby odzyskania nadpłaty – wybiera pewność rozstrzygnięcia zamiast potencjalnej korzyści finansowej.
- Ugoda nie zmniejsza nominalnego długu tak bardzo jak unieważnienie kredytu. Z perspektywy czysto finansowej, wielu ekspertów ocenia, że propozycje syndyka są mniej korzystne niż wynik unieważnienia umowy kredytowej przed sądem. Przy unieważnieniu kontraktu frankowego kredytobiorca musi zwrócić bankowi jedynie kwotę otrzymanego kapitału (bez odsetek), a bank powinien oddać wszystkie pobrane raty i opłaty – bilans bywa korzystny dla klienta, zwłaszcza jeśli spłacił już dużą część długu. Ugoda natomiast zakłada, że bank zatrzymuje całe otrzymane od klienta odsetki (nie oddaje ich) i często wymaga dopłaty, tak by łączna suma spłat sięgnęła ok. 200% kapitału. Łatwo policzyć, że w scenariuszu ugodowym frankowicz płaci znacznie więcej niż w scenariuszu wygranej w sądzie (gdzie płaci wyłącznie sam kapitał). Różnica ta to de facto koszt za szybkie zakończenie sprawy – cena za uniknięcie dalszego procesu i ryzyka z nim związanego.
Czy warto czekać na lepsze warunki? Jak zachować się po otrzymaniu oferty?
Otrzymanie listu z propozycją ugody od syndyka niewątpliwie stawia kredytobiorcę przed dylematem: przystać na warunki czy odrzucić ofertę? Decyzja powinna zależeć od indywidualnej sytuacji, a szczególnie od tego, ile kredytu zostało już spłacone, na jakim etapie (jeśli w ogóle) jest ewentualny proces sądowy oraz czy posiadamy środki na wymaganą dopłatę. Warto na chłodno przeanalizować plusy i minusy opisane powyżej. Eksperci i prawnicy zgodnie radzą, by zachować ostrożność – ugoda nie w każdym przypadku będzie opłacalna, zwłaszcza gdy sprawa sądowa jest już zaawansowana i rokowania co do wygranej są dobre.
Przede wszystkim należy mieć świadomość, że warunki ugody nie podlegają negocjacji indywidualnej. Program został ukształtowany odgórnie i jakiekolwiek próby zmiany poszczególnych zapisów (np. obniżenia kwoty dopłaty czy uzyskania częściowego zwrotu nadpłat) nie wchodzą w grę – syndyk nie ma do tego mandatu (musi trzymać się ram zaakceptowanych przez sąd). Dlatego też czekanie na „lepszą” propozycję ze strony syndyka może okazać się daremne. Aktualny, drugi etap programu ugód objął już wszystkich frankowiczów i zaoferował im jednakowe (bardziej korzystne niż w etapie pierwszym) warunki. Nie ogłoszono żadnych planów co do trzeciego etapu czy dalszego złagodzenia wymogów – program obowiązuje do 2026 r. i prawdopodobnie w tym kształcie pozostanie. Innymi słowy, obecna oferta ugodowa to maksimum, na co zdecydował się syndyk, godząc interesy frankowiczów oraz innych wierzycieli upadłego banku. Jeśli kredytobiorca nie skorzysta z niej teraz, raczej nie powinien liczyć, że za rok dostanie jeszcze korzystniejszą ugodę.
Co więc można zrobić, jeśli otrzymaliśmy taką propozycję? Mamy generalnie dwie opcje działania: przyjąć ugodę albo ją odrzucić (co w praktyce oznacza kontynuowanie walki na drodze sądowej lub pozostawienie kredytu do rozliczenia w upadłości).
- Przyjęcie ugody wymaga odesłania podpisanego porozumienia w terminie wskazanym przez syndyka (w piśmie mogą być podane instrukcje co do procedury). Zwykle będzie się to wiązało z koniecznością szybkiego uregulowania ewentualnej dopłaty, jeśli taka jest wymagana. Po dopełnieniu formalności bank (masa upadłości) uzna kredyt za spłacony, zwolni zabezpieczenia i wycofa się ze sporu sądowego. Dla klienta oznacza to natychmiastowe zamknięcie sprawy i uwolnienie od długu. To dobre rozwiązanie dla osób, które chcą uniknąć dalszej niepewności oraz mają świadomość, że w sądzie ich potencjalne korzyści byłyby niepewne lub niewielkie. W szczególności, jeśli kredytobiorca nie spłacił jeszcze nawet pożyczonego kapitału (wciąż ma dużą kwotę do oddania), ugoda daje pewność, że nie będzie musiał oddawać bankowi więcej niż ustalone ~200% – podczas gdy w przypadku unieważnienia umowy w sądzie i tak musiałby oddać cały pozostały kapitał, tylko że od razu. Ugoda może się też opłacać osobom, które nie zamierzały pozywać banku (np. z braku czasu, środków na prawników czy obaw przed procesem) – stanowi dla nich szansę na korzystniejsze rozliczenie kredytu polubownie.
- Odrzucenie ugody (brak odpowiedzi lub świadoma odmowa) powoduje, że umowa kredytu pozostaje w mocy na dotychczasowych warunkach, a spór prawny zapewne będzie toczył się dalej. Kredytobiorca może kontynuować (lub wytoczyć) postępowanie sądowe o unieważnienie umowy. W ostatnim czasie frankowicze mają ku temu mocne podstawy prawne – orzecznictwo (również Trybunału Sprawiedliwości UE) sprzyja unieważnianiu wadliwych umów. Trzeba jednak pamiętać, że wobec upadłości Getin Noble Banku, sądy rozpoznają takie sprawy nieco inaczej: orzekają nieważność umowy i ustalają, że bankowi należy się zwrot kapitału, ale już kwestia zwrotu nadpłat ze strony banku jest przesunięta do postępowania upadłościowego. To oznacza, że nawet wygrywając proces, klient nie otrzyma automatycznie pieniędzy z banku – musi zgłosić swoją wierzytelność syndykowi i czekać na podział masy upadłości, co może potrwać lata i nie gwarantuje pełnej wypłaty. Z drugiej strony, wygrana w sądzie zapewnia, że kredytobiorca nie musi płacić odsetek ani kursowych nadwyżek – oddaje tylko pozostały kapitał (o ile jeszcze go nie spłacił). Dla wielu frankowiczów, którzy nadpłacili kredyt, strategia sądowa może być atrakcyjna, bo daje szansę na odzyskanie dużych sum (choćby częściowo) i zamknięcie kredytu mniejszym kosztem niż w ugodzie. Warto jednak liczyć siły na zamiary: procesy frankowe trwają średnio kilka lat, a przeciwko syndykowi Getinu toczy się ich już kilkanaście tysięcy – należy zatem uzbroić się w cierpliwość.
Podsumowując, decyzja o przyjęciu lub odrzuceniu ugody powinna być podjęta po konsultacji z profesjonalistami lub dokładnej analizie własnej sytuacji. Ugoda gwarantuje szybkie wyjście z problemu kredytu frankowego kosztem rezygnacji z części praw i pieniędzy, z kolei pozostanie przy sporze sądowym może przynieść większą korzyść finansową, ale obarczone jest ryzykiem i długim czasem oczekiwania. Na pewno nie warto działać pochopnie ani pod wpływem emocji – przeczytajmy uważnie otrzymaną ofertę, policzmy własne rozliczenia kredytu i porównajmy wariant ugody z wariantem sądowym. Program ugód trwa jeszcze do połowy 2026 r., więc mimo pewnej presji czasu (po tej dacie warunki mogą się pogorszyć, gdy ruszy likwidacja portfela kredytów) mamy przestrzeń, by świadomie podjąć decyzję. Jeśli warunki ugody wydają się nam niekorzystne, a nasza sprawa przeciw bankowi jest mocna – odmowa ugody również jest prawem kredytobiorcy. W przypadku wątpliwości warto skonsultować się z prawnikiem lub doradcą finansowym, aby wybrać opcję najlepszą dla siebie. Najważniejsze to działać świadomie: znać konsekwencje obu rozwiązań i wybrać takie, które w długim horyzoncie będzie dla nas bardziej opłacalne i bezpieczne.






