wtorek, 21 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Pozwy WIBOR: Prawnicy banków chcą obalić mity, ale czy mówią całą prawdę? Sprawdzamy kluczowe tezy

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 06/09/2025 20:41
Czas czytania:13 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

WIBOR – kluczowy wskaźnik polskiego rynku finansowego – stał się w ostatnich miesiącach przedmiotem gorących sporów prawnych i medialnych dyskusji. W serwisie Wprost ukazał się artykuł autorstwa mec. Marcina Bartczaka i mec. Marka Trzosa-Rastawieckiego z kancelarii ITMA, zatytułowany „Czy WIBOR jest nielegalny? Eksperci obalają mity”. Autorzy, doświadczeni prawnicy od lat związani z sektorem bankowym, starają się w nim rozprawić z – ich zdaniem – mitami narosłymi wokół legalności wskaźnika WIBOR i toczącej się przed Trybunałem Sprawiedliwości UE sprawy dotyczącej kredytów opartych o ten wskaźnik. Ich konkluzja jest jednoznaczna: WIBOR jest w pełni legalny, transparentny i kluczowy dla stabilności rynku, a sugestie o jego niezgodności z prawem czy nieuczciwości wobec klientów to medialne uproszczenia. Czy jednak prezentowana analiza rzeczywiście oddziela fakty od manipulacji? Poniżej dokonujemy krytycznej oceny kluczowych tez wspomnianej publikacji – wskazujemy, gdzie autorzy mają rację opierając się na przepisach i faktach, a gdzie ich argumentacja pomija istotny kontekst lub może wprowadzać w błąd.Pozwy WIBOR: Prawnicy banków chcą obalić mity, ale czy mówią całą prawdę? Sprawdzamy kluczowe tezy

Regulacje prawne: brak podstaw czy brak nadzoru?

Pierwsza „obalona” przez autorów teza dotyczy rzekomego braku regulacji stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych przed wejściem w życie unijnego Rozporządzenia BMR (Benchmark Regulation) w 2018 r. Mecenasi Bartczak i Trzos-Rastawiecki przekonują, że to mit, bo przez całe dekady obowiązywały przepisy zezwalające na udzielanie kredytów o zmiennym oprocentowaniu opartym na indeksach – m.in. Prawo bankowe (od 1989 r. i 1997 r.), ustawa o kredycie konsumenckim (2011–2017) czy wreszcie ustawa o kredycie hipotecznym od 2017 r.. Wskazują także na wytyczne nadzoru finansowego (Rekomendacja S KNF), które expressis verbis dopuszczały oprocentowanie oparte o WIBOR. Ich konkluzja: twierdzenie, że WIBOR funkcjonował w próżni prawnej i bez nadzoru, jest z gruntu fałszywe.

Należy zgodzić się z autorami o tyle, że stosowanie zmiennych stóp procentowych w kredytach miało podstawę prawną. Polskie prawo nigdy nie zakazywało wiązania oprocentowania z indeksami typu WIBOR – przeciwnie, ramy prawne od lat 90. dopuszczały takie mechanizmy. Banki działały więc w granicach prawa, oferując kredyty ze stawką WIBOR, a trudno mówić o „nielegalności” w sensie dosłownym. W tym punkcie autorzy trafnie korygują narracje sugerujące, jakoby wszystkie umowy kredytowe z WIBOR-em były ex lege nieważne z braku podstawy prawnej – to nadinterpretacja, bo odpowiednie normy prawne istniały.

Warto jednak zauważyć, że krytycy WIBOR-u mówiąc o „braku regulacji” mogą mieć na myśli coś subtelniejszego niż absolutny brak podstaw prawnych. Chodzi mianowicie o brak szczegółowego nadzoru i regulacji samego procesu ustalania wskaźnika przed 2018 rokiem. Istotnie, dopiero Rozporządzenie BMR – wprowadzone po głośnych aferach z manipulacją LIBOR/EURIBOR – stworzyło ścisłe ramy prawne dla administratorów wskaźników referencyjnych. Przed BMR WIBOR nie podlegał tak rygorystycznej kontroli ustawowej, opierał się głównie na praktyce rynkowej i regulacjach sektorowych. To właśnie miał na myśli Trybunał w Luksemburgu, gdy podczas czerwcowej rozprawy zapytał, czy istnieje przepis prawa krajowego nakazujący stosowanie WIBOR-u – padła odpowiedź, że nie, wskaźnik wynika z praktyki rynkowej, a nie bezpośrednio z ustawy. Innymi słowy, prawo dopuszczało WIBOR, ale go nie ustanawiało ani szczegółowo nie reglamentowało. Państwo przed 2018 r. nie sprawowało pieczy nad metodą ustalania stawek – ta leżała w gestii banków i organizacji rynku. Sektor bankowy sam „wychowywał” sobie WIBOR, choć oczywiście w ramach ogólnych przepisów. Autorzy z ITMA zręcznie przemilczają ten aspekt, utożsamiając brak zakazu z pełną legalnością i nadzorem. Tymczasem krytycy WIBOR-u słusznie zauważają, że przez lata państwowy nadzór nad wskaźnikiem był minimalny, co budzi pytania o jego wiarygodność w przeszłości.

Obowiązki informacyjne: czy banki miały tłumaczyć mechanizm WIBOR?

Drugim „mitem” według artykułu Wprost jest rzekomy brak poinformowania klientów, że bank uczestniczy w procesie ustalania WIBOR-u. Autorzy twierdzą, że to również nieporozumienie – przed lipcem 2018 r. (gdy przepisy BMR zaczęto stosować w Polsce) żaden przepis nie wymagał wskazania w umowie administratora wskaźnika ani odsyłania klienta do strony z jego danymi. Banki nie miały obowiązku tłumaczyć mechanizmu powstawania WIBOR-u, więc nie można rozliczać ich z działań, których prawo wtedy nie nakazywało. Ponadto podkreślono, że banki nie „ustalają” samodzielnie WIBOR-u – są tylko uczestnikami fixingu, przekazującymi dane (propozycje stóp procentowych), zaś finalną wartość wyznacza niezależny administrator GPW Benchmark nadzorowany przez KNF.

Te argumenty również mają solidne oparcie w faktach – rzeczywiście, dopiero implementacja BMR wprowadziła obowiązek podawania szczegółowych informacji o wskaźniku referencyjnym w dokumentacji kredytowej. Wcześniej umowy ograniczały się do stwierdzenia, że oprocentowanie = WIBOR + marża, bez rozwodzenia się nad naturą WIBOR-u. Trudno zatem zarzucać bankom naruszenie prawa, skoro działały zgodnie z ówcześnie obowiązującymi standardami informacyjnymi.

Co więcej, autorzy słusznie wyjaśniają, że formalnie to nie bank „wymyśla” stawkę WIBOR każdego dnia, więc klientowi przedstawiano ją jako zewnętrzny parametr rynkowy – analogicznie jak kurs franka czy inflację. Taka była praktyka rynkowa nie tylko w Polsce, ale i na świecie przy kredytach opartych o indeksy referencyjne.

Problem w tym, że brak obowiązku ustawowego nie oznacza automatycznie, że wszystko było w pełni uczciwe i transparentne z perspektywy konsumenta. Prawo konsumenckie (dyrektywa 93/13/EWG i odpowiadające jej przepisy kodeksu cywilnego) wymaga, by ważne warunki umowy były sformułowane prostym i zrozumiałym językiem, pozwalając konsumentowi realnie ocenić konsekwencje finansowe.

Pojawia się pytanie, na ile przeciętny kredytobiorca rozumiał, co kryje się za hasłem WIBOR. Banki przedstawiały go często jako „obiektywny” wskaźnik rynkowy, ale nie informowały wprost, że w praktyce jest to stopa ustalana na podstawie deklaracji kilku banków, a nie twardych transakcji rynkowych. Taką właśnie tezę podnosi pełnomocnik powodów w sprawie C-471/24 – gdyby konsument wiedział, że WIBOR nie odzwierciedla rzeczywistych częstych transakcji na rynku międzybankowym (bo tych jest bardzo mało), to nie zdecydowałby się na kredyt.

Innymi słowy, zarzut dotyczy nieprzejrzystości klauzuli oprocentowania: klient podpisując umowę nie miał pełnego obrazu, z jakim ryzykiem zmienności stawki WIBOR się wiąże, bo nie wyjaśniono mu natury tego wskaźnika.

Autorzy z ITMA ripostują, że bank nie musiał tego robić – i wskazują, że nawet na rozprawie przed TSUE pełnomocnik konsumenta przyznał, iż nie kwestionuje samego wskaźnika WIBOR ani prawa banku do jego zastosowania. Ich zdaniem to potwierdza, że WIBOR jest zgodny z BMR i ustawą, a cała sprawa sprowadza się do „ciekawostki”, że klient rzekomo nie wiedział o rzadkości transakcji międzybankowych.

Tu jednak warto zauważyć, że TSUE niejednokrotnie orzekał, iż nawet indeks czy kurs dozwolony przepisami może być uznany za nieuczciwy, jeśli jego zasady działania nie zostały przedstawione konsumentowi w sposób przejrzysty. Przykładem jest hiszpański indeks hipoteczny IRPH – oficjalny wskaźnik ustalany przez bank centralny. Mimo to w 2020 r. TSUE stwierdził, że krajowy sąd może zbadać, czy bank dostatecznie objaśnił klientowi działanie IRPH, bo brak informacji o sposobie kalkulacji mógł wpływać na zrozumienie skutków finansowych umowy. Analogicznie więc, fakt zgodności WIBOR z przepisami sektorowymi nie przesądza o braku wad w relacji z konsumentem, jeśli informacja przekazana klientowi była niepełna.

Autorzy zdają się patrzeć na problem czysto formalnie – „bank dopełnił obowiązków, bo dał symulacje rat i ostrzeżenie o ryzyku zmiennej stopy” – ale pomijają konsumencką perspektywę, którą TSUE kładzie nacisk: czy typowy kredytobiorca miał realną możliwość zrozumieć mechanizm ustalania oprocentowania? To pytanie pozostaje otwarte, a odpowiedź może być różna od suchej oceny zgodności z literą ówczesnego prawa.

Co więcej, retoryka „braku obowiązku” nie zmienia faktu, że banki miały większą wiedzę od klientów i korzystały z WIBOR-u we własnym interesie (zarobku na odsetkach). Dlatego pełnomocnicy konsumentów argumentują, iż nawet bez wyraźnego przepisu, lojalność wobec klienta wymagała ujawnienia potencjalnego konfliktu interesów – bank jako uczestnik fixingu wpływa pośrednio na wysokość wskaźnika, który decyduje o jego przychodach. Banki oczywiście ripostują, że wpływ pojedynczego banku jest znikomy, a proces nadzorowany, jednak argument o asymetrii informacyjnej pozostaje istotny.

Prawdą jest, że banki nie łamały żadnego obowiązującego wówczas przepisu, nie informując szczegółowo o WIBOR-ze, ale nie oznacza to automatycznie, że klauzula WIBOR była w pełni transparentna z punktu widzenia konsumenta. To właśnie sedno sporu, którego autorzy z ITMA nie zgłębiają, ograniczając się do wykazania formalnej legalności działań banków.

Transparentność procesu a zarzuty manipulacji

Kolejna kwestia podjęta w artykule to sugestia, jakoby brak pełnej informacji o WIBOR-ze mógł stanowić podstawę do uznania klauzuli zmiennego oprocentowania za niedozwoloną (abuzywną). Autorzy nazywają to uproszczeniem i przekonują, że w istocie proces ustalania WIBOR-u jest jednym z najbardziej przejrzystych na rynku finansowym, a wszelkie dane są publicznie dostępne. Przypominają, że od 2020 r. administrator WIBOR (GPW Benchmark) posiada licencję KNF i działa w rygorach unijnego BMR, co nakłada bardzo restrykcyjne wymogi co do jakości danych i kontroli.

Innymi słowy – dziś WIBOR to wskaźnik certyfikowany, pod stałym nadzorem, z pełną dokumentacją metodologiczną dostępną dla każdego chętnego. W domyśle: nie ma mowy o żadnej manipulacji, a argumenty o „tajemniczości” WIBOR-u są chybione.

Rzeczywiście, od strony formalnej trudno cokolwiek zarzucić obecnemu procesowi wyznaczania WIBOR. GPW Benchmark opracował nowy regulamin i metodologię (przy udziale m.in. autorów z ITMA), która spełnia standardy BMR – potwierdza to nadanie statusu „kluczowego wskaźnika referencyjnego” w UE w 2019 r.

Mało tego, Komisja Europejska i polski rząd zgodnie twierdzą, że WIBOR jest obiektywnym, rynkowym wskaźnikiem zależnym głównie od stóp NBP, a jego administracja podlega ścisłemu nadzorowi KNF. Sam KNF w maju 2025 r. publicznie potwierdził, że WIBOR spełnia wymogi BMR i jest rzetelny oraz zgodny z prawem.

Mamy więc cały szereg instytucjonalnych gwarancji wiarygodności WIBOR-u – od audytów i licencji, przez nadzór krajowy, po unijne regulacje. Autorzy mają rację: zarzucanie dziś WIBOR-owi „manipulacyjności” na wzór LIBOR-u sprzed lat nie znajduje potwierdzenia w dowodach.

Nie odnotowano skandali ani sygnałów, by uczestniczące banki zmawiały się celem sztucznego windowania czy zaniżania stawek. Co więcej, GPW Benchmark zapewnia, że jego metodologia wyklucza jakąkolwiek możliwość manipulacji danymi wejściowymi – w razie braku wystarczających kwotowań algorytm opiera się na innych źródłach, a skrajne wartości są odrzucane.

BMR dopuszcza użycie eksperckich deklaracji banków obok danych transakcyjnych – nie czyni to wskaźnika niewiarygodnym, o ile jest on reprezentatywny dla rynku, a nad tym czuwają mechanizmy kontrolne.

Mimo to, znów pojawia się pytanie: czy coś, co jest transparentne dla regulatora i specjalistów, automatycznie jest transparentne dla konsumenta? Przeciętny kredytobiorca raczej nie śledzi stron GPW Benchmark ani nie czyta ogólnodostępnego Regulaminu Stawek Referencyjnych WIBOR. Fakt publikacji metodologii i danych nie oznacza, że informacje te docierały do świadomości klientów.

W kontekście WIBOR-u – jawność metodologii nie równa się przejrzystości umowy dla laika. TSUE w pytaniach zadanych podczas rozprawy zwracał uwagę właśnie na to: czy konsumentowi wyjaśniono, że WIBOR nie odzwierciedla realnego rynku, lecz ustalenia banków? Jeśli nie, to klauzula może być uznana za nieprzejrzystą, a zatem potencjalnie abuzywną To rozróżnienie między transparentnością techniczną a transparentnością dla klienta umyka autorom z ITMA, którzy skupiają się na formalnej stronie (publicznie dostępne dane, spełnione wymogi nadzoru).

Co mówią sądy i unijne regulacje – fakty czy wybiórcza prezentacja?

W dalszej części publikacji kancelarii ITMA czytamy, że nie zapadł dotąd ani jeden prawomocny wyrok podważający WIBOR lub jego stosowanie w umowach. Przeciwnie – sądy m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Gdyni miały potwierdzić zgodność WIBOR z prawem i obiektywny charakter wskaźnika.

Ponadto przywołano decyzję Komisji Europejskiej z 2019 r. uznającą WIBOR za „kluczowy wskaźnik” w UE, co nazwano „certyfikatem jakości” w skali Unii. Przekaz jest jasny: wymiar sprawiedliwości nie dopatrzył się niczego złego w WIBOR-ze, a najwyższe organy unijne de facto przyznały mu licencję zaufania.

Znów – z faktami trudno polemizować, ale diabeł tkwi w szczegółach. Rzeczywiście, na chwilę obecną brak prawomocnych wyroków kwestionujących legalność WIBOR-u. Jak ustalił Związek Banków Polskich, do wiosny 2025 r. wszystkie około 100 prawomocnych orzeczeń w sprawach „WIBOR-owych” były korzystne dla banków. Co więcej, znacząca większość rozstrzygnięć na etapie pierwszej instancji również oddalała pozwy klientów – według danych ZBP zapadło ponad 150 takich wyroków, z czego tylko pojedyncze były niekorzystne dla sektora.

Ta statystyka faktycznie maluje obraz korzystny dla banków. Trzeba jednak zauważyć, że polskie sądy celowo wstrzymywały się z rozstrzyganiem wielu spraw do czasu uzyskania wskazówek z Luksemburga. Wielu sędziów zdaje sobie sprawę, że sprawa jest precedensowa i może wymagać nowego podejścia – stąd liczne zawieszenia postępowań lub ostrożność w orzekaniu. Innymi słowy, brak wyroków przeciw WIBOR-owi wynika po części z ostrożności sądów oczekujących na linię TSUE, a nie koniecznie z pełnego przekonania o nieskazitelności tego indeksu.

Co zaś do „certyfikatu jakości” od Komisji Europejskiej – warto sprostować: wpisanie WIBOR-u na listę kluczowych wskaźników unijnych oznacza przede wszystkim, że ma on znaczenie systemowe (używany w kontraktach o dużej wartości) i podlega wzmożonemu nadzorowi. To nie tyle laurka, co techniczna klasyfikacja regulacyjna.

Oczywiście, żeby taki status uzyskać, administrator musiał spełnić wymogi BMR, co nastąpiło w przypadku GPW Benchmark w 2020 r. To z pewnością dowód, że formalnie WIBOR spełnia standardy unijne, ale czy automatycznie gwarancja pełnej uczciwości wobec konsumenta? Niekoniecznie. Przykładowo unijny status „kluczowy” ma też EURIBOR – a jednak nie uchroniło to go przed krytyką i modyfikacjami metodologii po aferze LIBOR.

Hiszpański IRPH był wskaźnikiem oficjalnie regulowanym, a TSUE mimo to dopuścił badanie jego transparentności. Dlatego argument „Bruksela zatwierdziła WIBOR, więc wszystko jest w porządku” należy traktować ostrożnie. Unijne regulacje zapewniają ramy techniczne i nadzór, ale nie zastępują oceny relacji z indywidualnym konsumentem na gruncie prawa ochrony konsumentów. Ten punkt zdaje się umykać autorom, którzy przedstawiają sprawę tak, jakby samo istnienie BMR i licencji KNF rozstrzygało wszelkie wątpliwości.

Podkreślmy: nie chodzi o to, by negować osiągnięcia regulatorów – dzisiejszy WIBOR zapewne jest dużo solidniej ugruntowany niż przed laty. Jednak przywoływanie tylko korzystnych dla banków wyroków i decyzji pomija szerszy kontekst. Tym kontekstem są chociażby działania organizacji konsumenckich i Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który już kilka lat temu analizował wzorce umów pod kątem WIBOR. Ponadto, chociaż nowy Rzecznik Finansowy (po zmianie na tym stanowisku w 2024 r.) opowiedział się po stronie banków w stanowisku dla TSUE, to jego poprzednik widział przestrzeń do kwestionowania klauzul WIBOR jako potencjalnie abuzywnych.

Mamy więc spór ekspertów – nie jest tak, że jednogłośnie wszyscy poza „niedoinformowanymi klientami” uważają WIBOR za świętość. W narracji mec. Bartczaka i mec. Trzosa-Rastawieckiego te niuanse znikają: czytelnik dostaje obraz jednomyślnej aprobaty sądów i instytucji dla WIBOR-u. To obraz niepełny, choć wygodny z punktu widzenia interesów sektora.

Kim są autorzy z ITMA – eksperci czy strona sporu?

Na koniec warto przyjrzeć się autorom polemicznego artykułu w Wprost, bo ich pozycja i doświadczenie nie są bez znaczenia dla tonu i celu publikacji. Mec. Marcin Bartczak i mec. Marek Trzos-Rastawiecki to partnerzy warszawskiej kancelarii ITMA, specjalizującej się w prawie rynku finansowego. Jak sami zaznaczyli, zajmują się WIBOR-em od 2015 roku – uczestniczyli w przygotowaniu obecnej dokumentacji WIBOR, pracowali zarówno dla administratora wskaźnika (GPW Benchmark), jak i dla banków przekazujących dane do fixingu.

Innymi słowy, to architekci i audytorzy obecnego systemu. Ich kancelaria jest wręcz znana z doradztwa dla banków przy zagadnieniach związanych z WIBOR i nowym wskaźnikiem WIRON/WIRF. To z jednej strony gwarantuje, że znają temat od podszewki – trudno o lepszych ekspertów merytorycznie. Z drugiej strony, rodzi pytanie o obiektywizm: skoro przez lata współtworzyli ten mechanizm i wspierali instytucje finansowe we wdrażaniu BMR, to naturalnie bronią własnej pracy i interesów swoich klientów. Ich analiza – choć bogata w odniesienia do przepisów – reprezentuje perspektywę sektora finansowego, starającego się odpierać zarzuty stawiane przez klientów i ich pełnomocników.

Warto zauważyć, że autorzy wyraźnie zaznaczyli, iż nie reprezentują żadnej ze stron w sporach sądowych dot. umów kredytowych. To ważne zastrzeżenie – oznacza, że nie występują jako pełnomocnicy banków przeciw konsumentom (ani odwrotnie) w trwających procesach. Jednak ich zaangażowanie instytucjonalne jest faktem. To eksperci tworzący regulacje dla rynku, a nie bezstronni akademicy.

Kancelaria ITMA ma ewidentnie interes w tym, by podkreślać legalność i poprawność WIBOR-u – w końcu to po części ich „produkt”, współtworzony i konsultowany. Ich komentarze publikowane w mediach (takich jak Business Insider czy Wprost) konsekwentnie wskazują na brak „szczególnego” problemu z pytaniami TSUE i dziwią się argumentom konsumentów. Mają prawo do takiej opinii, ale odbiorca powinien pamiętać, czyj punkt widzenia ona odzwierciedla.

Nie jest to zarzut ad personam – raczej niezbędne uzupełnienie kontekstu. Gdy specjaliści od lat pracujący dla sektora finansowego piszą polemikę, zrozumiałe, że będą akcentować przepisy i interpretacje korzystne dla tego sektora. Rolą niezależnych mediów jest natomiast wypunktowanie, co zostało przemilczane lub ujęte jednostronnie.

W tym przypadku – jak wykazano powyżej – autorzy z ITMA słusznie obalają pewne mity (np. o całkowitym braku podstaw prawnych WIBOR przed 2018 r.), ale jednocześnie ich narracja upraszcza problem transparentności dla klienta, sugerując, że brak formalnego wymogu informacyjnego zamyka temat. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, o czym przekonamy się, gdy TSUE wyda swoje rozstrzygnięcie.

Zakończenie

Artykuł mec. Bartczaka i mec. Trzosa-Rastawieckiego w Wprost stanowi ważny głos w debacie – przypomina o twardych przepisach i faktach, które nie zawsze przebijają się w przekazie medialnym. Tak, WIBOR jest wpisany w polski system prawny od lat i formalnie nadzorowany; tak, obecnie spełnia wysokie standardy unijne; tak, dotychczas sądy nie zakwestionowały jego legalności.

Te punkty trzeba jasno powiedzieć, by nie popadać w histerię. Ale równocześnie warto oddzielić warstwę prawnotechniczną od konsumenckiej. To, że coś jest legalne i zgodne z regulacjami, nie oznacza, że nie mogło naruszać interesów słabszej strony umowy w praktyce. Historia sporów o kredyty (choćby frankowe) uczy, że banki nieraz mieściły się w literze prawa, a jednak umowy okazywały się nieuczciwe wobec klientów w rozumieniu przepisów konsumenckich.

Czy tak będzie z WIBOR-em? Tego jeszcze nie wiemy.

Autorzy z ITMA przekonują, że obawy są przesadzone, ale ich argumentacja momentami nazbyt jednostronnie eksponuje wygodne dla sektora aspekty, pomijając te niewygodne (jak choćby kwestia zrozumiałości mechanizmu WIBOR dla klienta czy realna rola banków w kształtowaniu stawek).

Zbliżająca się opinia Rzecznika Generalnego i późniejszy wyrok TSUE staną się zapewne papierkiem lakmusowym: pokażą, czy unijny Trybunał podzieli uspokajający ton instytucji finansowych, czy jednak przyzna rację konsumentom, że coś poszło nie tak w relacji bank-klient przy kredytach złotowych. Banki już teraz starają się przewidywać i minimalizować ryzyka – od strony PR-owej kreślą wizję swojej nienagannej zgodności z prawem (czemu zresztą trudno zaprzeczyć), a za kulisami przygotowują się na trudne scenariusze.

Polemika jest potrzebna, by w tym sporze nie zagubić zdrowego rozsądku i pełnego obrazu. WIBOR nie jest ani „zbrodnią banków”, jak czasem przedstawiają to niektórzy prawnicy namawiający do pozwów, ani kryształowo czystym ideałem, którego pod żadnym pozorem nie wolno sądownie tknąć – jak sugeruje narracja bankowa.

Prawda leży pośrodku: to legalny i ważny wskaźnik, ale jego wykorzystanie musi być uczciwe wobec klientów. Jeśli zabrakło przejrzystości – konsekwencje mogą być poważne. I na odwrót, jeśli TSUE uzna argumenty banków o „certyfikacie jakości” BMR, wówczas fala pozwów może szybko opaść.

Na uwagę zasługuje fakt, że stoimy u progu potencjalnie przełomowego orzeczenia, które zdefiniuje na nowo ryzyka zarówno dla sektora finansowego, jak i dla tysięcy polskich rodzin zadłużonych w złotych. W interesie nas wszystkich – i stabilności rynku, i praw konsumenta – jest, aby debata opierała się na rzetelnej analizie, a nie jednostronnych zapewnieniach. Artykuł kancelarii ITMA przypomina o literze prawa, ta polemika dodaje kontekst ducha ochrony konsumenta. Ostateczny rozdział tej historii napisze TSUE. Jedno jest pewne: mitów wokół WIBOR-u nie brakuje, ale i „obalanie mitów” przez zainteresowane strony warto czytać krytycznie, pamiętając, kto nakleja etykietę na ten finansowy produkt.

Udostępnij68Tweet43
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Napisał Michał Augustynowicz
14 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Pięć orzeczeń i jedna opinia Rzecznika Generalnego w ciągu jednego miesiąca – kwiecień 2026 roku może być jednym z ważniejszych momentów w historii sporów frankowych. Co dokładnie się...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Koniec spraw frankowych w sądach? Miliardy do odzyskania, ale Frankowicze wstrzymują pozwy – co ich powstrzymuje?

Koniec spraw frankowych w sądach? Miliardy do odzyskania, ale Frankowicze wstrzymują pozwy – co ich powstrzymuje?

Spis treści:

  • Regulacje prawne: brak podstaw czy brak nadzoru?
  • Obowiązki informacyjne: czy banki miały tłumaczyć mechanizm WIBOR?
  • Transparentność procesu a zarzuty manipulacji
  • Co mówią sądy i unijne regulacje – fakty czy wybiórcza prezentacja?
  • Kim są autorzy z ITMA – eksperci czy strona sporu?
  • Zakończenie

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt