Bank Pekao S.A. zakończył pierwsze półrocze 2025 roku z mocnym wynikiem finansowym, jednak nad dobrymi rezultatami wciąż ciążą istotne ryzyka prawne. Chodzi przede wszystkim o cztery obszary: spory dotyczące kredytów frankowych (CHF), roszczenia o tzw. sankcję kredytu darmowego, reformę wskaźnika referencyjnego WIBOR oraz program ugodowy z frankowiczami. Każdy z tych czynników wpływa na finanse banku – od tworzenia wielomilionowych rezerw i odpisów po zmiany marż i strategii. Poniżej analizujemy, jak te ryzyka kształtowały się w I połowie 2025 roku na tle analogicznego okresu 2024 roku, oraz jakie działania podejmuje zarząd Pekao. Na koniec zastanowimy się, czy planowane połączenie z PZU może w przyszłości zmienić sposób zarządzania tymi zagrożeniami (prawdopodobnie tylko w niewielkim stopniu).
Ryzyko kredytów frankowych – rezerwy i wyniki pod presją
Kredyty we frankach szwajcarskich (CHF) pozostają największym czynnikiem ryzyka prawnego dla polskich banków – także dla Pekao, choć jego portfel takich hipotek jest relatywnie niewielki (odziedziczony głównie po przejęciu części Banku BPH w 2007 r.). Mimo to bank wciąż musi znacząco zwiększać rezerwy na potencjalne skutki sporów z frankowiczami. W pierwszym półroczu 2025 roku Pekao ujęło w wynikach kolejne odpisy – tylko w II kwartale zawiązano rezerwę na ryzyko prawne kredytów CHF w wysokości 309 mln zł. Dla porównania, w II kwartale 2024 r. bank utworzył rezerwę ok. 206 mln zł netto na ten cel. W efekcie, skumulowana wartość rezerw frankowych Pekao sięgnęła na koniec marca 2025 r. 1,314 mld zł, wobec 1,308 mld zł na koniec 2024 r. (a po uwzględnieniu rezerw na inne spory łączna kwota to 1,465 mld zł).
Szacuje się, że rezerwy te pokrywały już ponad 100% wartości czynnych kredytów frankowych Pekao, lecz – jak przyznaje sam bank – nawet to nie gwarantuje pełnego zabezpieczenia, ponieważ w międzyczasie pojawiły się niekorzystne orzeczenia TSUE i nowe fale pozwów ze strony klientów, w tym tych, którzy dawno spłacili swoje kredyty.
Wpływ na wyniki finansowe jest odczuwalny, choć Pekao wciąż notuje wysokie zyski. Powtarzalny zysk netto (po wyłączeniu jednorazowych kosztów, m.in. wakacji kredytowych i rezerw frankowych) wzrósł w I połowie 2025 o 13% r/r, do 4,12 mld zł, jednak raportowany zysk netto wyniósł 3,29 mld zł, co było wprawdzie o 12% więcej niż rok wcześniej, ale nadal obciążone odpisami na ryzyka prawne. Dla porównania, w I półroczu 2024 roku Pekao zarobiło 2,94 mld zł netto – niższy wynik wynikał w dużej mierze z wysokich rezerw frankowych oraz kosztów wakacji kredytowych. Sam bank ujawnił, że gdyby nie te obciążenia, półroczny zysk 2024 wyniósłby ok. 3,37 mld zł (czyli o 4% więcej rok do roku). Widać zatem, że oczyszczenie wyniku z efektów spraw CHF znacząco poprawia rentowność – ale jednocześnie Pekao musi te koszty ponosić, by zabezpieczyć się przed przyszłymi stratami z tytułu przegranych procesów lub ugód.
Liczba postępowań sądowych wytoczonych przeciw Bankowi Pekao przez frankowiczów nadal rosła. Na koniec marca 2025 bank uczestniczył już w ok. 9307 indywidualnych sprawach dotyczących kredytów CHF o łącznej wartości spornej 3,3 mld zł (wobec 8800 spraw na koniec 2024 r., wartych 3,11 mld zł). Tylko w pierwszym kwartale 2025 zapadło 877 niekorzystnych wyroków dla banku (w tym 117 prawomocnych), przy zaledwie 16 wyrokach korzystnych (żaden z nich nie był prawomocny). Statystyki te odzwierciedlają utrzymującą się linię orzeczniczą: sądy masowo uznają klauzule frankowe za abuzywne i unieważniają umowy kredytowe. Pekao szacuje – według opinii zewnętrznej kancelarii prawnej – że praktycznie 99% spornych umów denominowanych (pochodzących z dawnego BPH) zawiera niedozwolone postanowienia.
Co więcej, bank zakłada, iż łącznie nawet 55% wartości wszystkich swoich kredytów frankowych (aktywnych i spłaconych w ostatnich 10 latach) zostanie objęte sporami sądowymi, przy czym odsetek ten dla kredytów wciąż spłacanych może sięgnąć 85%.
W razie przegranej Pekao przyjmuje w kalkulacjach najbardziej pesymistyczny scenariusz – unieważnienie umowy i konieczność zwrotu klientom zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz kosztami sądowymi. Tak rygorystyczne podejście do modelowania ryzyka tłumaczy wysokie rezerwy, ale z drugiej strony świadczy o ostrożności zarządu banku. Dla przeciętnego klienta oznacza to tyle, że Pekao jest finansowo przygotowane na większość negatywnych scenariuszy w sprawach frankowych – kosztem bieżących wyników.
Sankcja kredytu darmowego – tysiące pozwów, na razie wygrywanych przez bank
Drugim istotnym ryzykiem prawnym, które gwałtownie urosło na znaczeniu w ciągu ostatniego roku, jest tzw. sankcja kredytu darmowego (SKD). To mechanizm wynikający z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, przewidujący, że jeśli bank nie dopełni obowiązków informacyjnych wobec klienta przy udzielaniu kredytu konsumenckiego, klient może żądać uznania umowy za nieodpłatną – zwracając tylko pożyczony kapitał, bez odsetek i prowizji. Jeszcze na koniec 2023 roku zaledwie kilka banków informowało o takich sprawach, ale w 2024 r. nastąpiła prawdziwa eksplozja pozwów. Związek Banków Polskich podaje, że na koniec 2024 r. toczyło się już 14 759 spraw o „darmowe kredyty” przeciw bankom. W raportach za I kwartał 2025 r. wszystkie banki giełdowe odnotowały to zjawisko.
Jak to wygląda w Pekao? Choć Pekao jest kojarzone głównie z kredytami hipotecznymi, również udzielało tysięcy kredytów konsumenckich (gotówkowych, ratalnych itp.), które mogą być przedmiotem pozwów o SKD. Według sprawozdania banku, na 31 marca 2025 r. toczyły się 782 postępowania dotyczące sankcji kredytu darmowego przeciwko grupie Pekao, o łącznej wartości roszczeń 22,7 mln zł. To wyraźny wzrost w porównaniu do końca 2024 r., gdy takich spraw było 648 (wartości sporu 18,5 mln zł). Innymi słowy, liczba pozwów zwiększyła się w ciągu zaledwie kwartału o ponad 20%, a rok do roku wzrosła kilkukrotnie (jeszcze w połowie 2024 r. były to prawdopodobnie setki, nie tysiące spraw). Warto dodać, że gros tych pozwów skupuje wyspecjalizowane fundusze sekurytyzacyjne, które odkupiły od klientów roszczenia wobec banków – to one często pozywają banki hurtowo, podnosząc argumenty o błędach w umowach (np. źle podanej RRSO, prowizji doliczonej do kapitału kredytu itd.).
Dotychczasowe rozstrzygnięcia są jednak dla banku dość pomyślne. Pekao informuje, że do 31 marca 2025 r. prawomocnie zakończyły się 64 sprawy o SKD przeciw niemu – w tym 57 wyroków było korzystnych dla banku, a tylko 7 niekorzystnych. Innymi słowy, ponad 89% spraw zakończyło się oddaleniem powództwa lub inaczej po myśli Pekao. Podobny odsetek zwycięstw raportują inne duże banki (np. ING chwalił się, że w żadnej z 23 zakończonych spraw nie stwierdzono naruszeń uprawniających do SKD, a BNP Paribas podał, że 92% prawomocnych wyroków było na jego korzyść). Nic dziwnego, że żaden bank (w tym Pekao) na razie nie tworzy znaczących rezerw na te spory – traktują je jako stosunkowo mniej groźne, licząc na utrzymanie korzystnej linii orzeczniczej. Pekao wprost zaznacza, że kwestionuje zasadność roszczeń klientów w tych sprawach, a dotychczasowe orzecznictwo jest w przeważającej części dla niego pozytywne.
Wpływ na klientów i bank: Dla klientów ewentualne wygranie sprawy o SKD oznacza zwrot wszystkich zapłaconych odsetek, prowizji i kosztów kredytu – efektywnie korzystali z pożyczki za darmo. Dla banku natomiast masowa fala takich roszczeń oznacza ryzyko utraty części przychodów z kredytów konsumenckich, choć – jak podkreśliliśmy – na razie to ryzyko nie materializuje się na dużą skalę (banki wygrywają większość sporów). W tle pozostaje jednak niepewność regulacyjna. Po pierwsze, w polskich sądach wciąż oczekują na rozstrzygnięcia pytania prawne dotyczące SKD (temat może w końcu trafić nawet do Sądu Najwyższego lub ponownie do TSUE, który w jednej z opinii częściowo odniósł się do przesłanek SKD). Po drugie, trwają prace nad nowelizacją unijnej dyrektywy konsumenckiej (tzw. CCD2) i krajowej ustawy, które prawdopodobnie zmienią zasady sankcji darmowego kredytu. Planowane jest m.in. wprowadzenie rozróżnienia na sankcję pełną (całkowita utrata odsetek i kosztów przez bank) oraz częściową, w zależności od wagi uchybień. Bankowcy liczą, że nowe prawo bardziej zrównoważy interesy stron i zahamuje „lawinę” pozwów o SKD, która teraz podwoiła się rok do roku. Na razie jednak Pekao i inne instytucje muszą mierzyć się w sądach z setkami takich spraw – co generuje koszty obsługi prawnej, choć na szczęście nie wymaga na razie dużych odpisów finansowych.
Reforma WIBOR i pozwy „złotówkowe” – nowe zagrożenie na horyzoncie
Kolejnym obszarem niepewności jest reforma wskaźnika WIBOR, czyli stopy referencyjnej, od której zależy oprocentowanie większości złotowych kredytów o zmiennej stopie. Po głośnej aferze z likwidacją LIBOR na świecie, Polska również przygotowuje się do zastąpienia WIBOR-u nowym wskaźnikiem. Co ważne, w grudniu 2024 r. dokonano istotnej zmiany kursu – krajowa Narodowa Grupa Robocza (NGR) zdecydowała, że docelowym następcą WIBOR będzie wskaźnik oparty na rzeczywistych depozytach międzybankowych nazwany POLSTR, a nie – jak wcześniej planowano – „czysto” overnightowy WIRON. Zaktualizowana mapa drogowa przewiduje stopniowe wygaszanie WIBOR-u i pełne wdrożenie reformy do końca 2027 roku. Już teraz nowe kredyty są oferowane z indeksacją do WIRON, ale istniejące umowy muszą zostać dostosowane do nowego benchmarku. To ogromne wyzwanie operacyjne i prawne – konieczność aneksowania setek tysięcy umów kredytowych, modyfikacji systemów bankowych, a także edukacji klientów.
Ryzyko prawne wokół WIBOR-u pojawiło się jednak zanim jeszcze nastąpiła zmiana wskaźnika. W ślad za frankowiczami, część kredytobiorców złotówkowych zaczęła podważać ważność umów opartych na WIBOR, argumentując np. brak należytego poinformowania o ryzyku zmiennej stopy procentowej lub zarzucając, że WIBOR nie odzwierciedla realiów rynkowych (jest ustalany administracyjnie, a nie w oparciu o transakcje). Jeszcze w 2022 r. odnotowano pierwsze takie pozwy i zabezpieczenia roszczeń (sądy tymczasowo obniżały raty). Na koniec 2023 r. liczba pozwów WIBOR przeciw bankom zbliżyła się do 1,5 tys., a w samym Pekao do lata 2024 r. wpłynęło około 130 pozwów kwestionujących stosowanie WIBOR-u. Wiceprezes banku informował w sierpniu 2024, że jedna z takich spraw już zakończyła się prawomocnie korzystnym wyrokiem dla Pekao. Co istotne, do maja 2024 w całym kraju zapadły 24 prawomocne orzeczenia w sprawach WIBOR-owych i żadne nie było niekorzystne dla banków. Innymi słowy, na razie „złotówkowicze” nie powtórzyli sukcesu frankowiczów – sądy w drugiej instancji raczej oddalają ich powództwa. Wyjątki zdarzają się w pierwszej instancji, czego przykładem był głośny wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach z grudnia 2024 r., gdzie umowę kredytu opartą na WIBOR uznano za nieważną z uwagi na klauzule niedozwolone dotyczące zmiennego oprocentowania. Ten wyrok nie jest prawomocny i został zaskarżony przez bank, jednak pokazuje, że w pojedynczych sprawach linia orzecznicza może się wahać. Dodatkowo pojawiły się pytania prawne do TSUE dotyczące WIBOR – co oznacza, że w perspektywie 1–2 lat możemy się spodziewać istotnego wyroku europejskiego trybunału w tej kwestii.
Co to oznacza dla Pekao? Bank na razie nie tworzy specjalnych rezerw na ryzyko WIBOR, a zarząd uspokaja, że nie widzi podstaw do masowego kwestionowania umów złotowych. Jednak monitoruje sytuację – w raportach okresowych odnotowuje liczbę takich pozwów i informuje o przebiegu prac nad reformą wskaźnika. Sama reforma WIBOR/WIRON/POLSTR może mieć skutki biznesowe: nowy indeks (prawdopodobnie pozbawiony komponentu marży kredytowej) będzie niższy od WIBOR, co obniży przyszłe dochody odsetkowe banków z kredytów o zmiennej stopie. Pekao wskazywał wcześniej, że spadek stóp procentowych o 1 pp. może obniżyć jego marżę odsetkową o ok. 20–25 pb – zastąpienie WIBOR bezpieczniejszym POLSTR zapewne będzie mieć podobny kierunek, choć rozłożony w czasie. Dla klientów zmiana powinna być neutralna lub korzystna (niższe oprocentowanie kredytów po konwersji na nowy wskaźnik). Największym ryzykiem jest jednak okres przejściowy – konieczność uzyskania zgód klientów na aneksy lub ewentualne ustawowe wprowadzenie zmian. Jeśli proces nie zostanie sprawnie przeprowadzony, może rodzić spory (np. czy nowe oprocentowanie jest równoważne dotychczasowemu). Na razie jednak banki, KNF i NGR pracują zgodnie z harmonogramem i wydaje się, że reforma zostanie wdrożona względnie płynnie.
Podsumowując, ryzyko prawne wokół WIBOR jest na wcześniejszym etapie niż sprawy frankowe – liczba pozwów jest dużo mniejsza, a orzecznictwo na razie sprzyja bankom. Pekao odnotowuje ten problem, ale nie raportuje negatywnego wpływu na wyniki finansowe (brak dodatkowych rezerw, brak spadku zysków z tego tytułu w I półroczu 2025). Niemniej, jest to czynnik do obserwacji w kolejnych latach, zwłaszcza w kontekście zbliżających się rozstrzygnięć TSUE i finalizacji procesu zamiany WIBOR na POLSTR.
Ugody z frankowiczami – strategia zarządu i efekty porozumień
Osobnego omówienia wymaga program ugód z frankowiczami, który Pekao traktuje jako kluczowe narzędzie zarządzania ryzykiem CHF. Bank dość późno dołączył do grona instytucji proponujących klientom przewalutowanie kredytu w zamian za zrzeczenie się roszczeń – masowy program ruszył dopiero w październiku 2023 r. pod nazwą „Bezpieczna ugoda 2%”. Jego założenia były bardzo atrakcyjne: kredyt frankowy jest przeliczany na złote po kursie z dnia ugody, bank ustala nowe saldo zadłużenia równe kwocie wypłaconego kapitału powiększonego o odsetki według stałej stopy 2% (naliczane jakby przez cały okres kredytowania), następnie od tego odejmuje wszystkie dotychczas zapłacone raty. Jeśli klient nadpłacił – otrzymuje zwrot nadpłaty, a jeśli zostaje saldo – jest ono oprocentowane stałą stawką 2% przez pierwszych 5 lat, później według standardowej oferty banku. W praktyce klient zyskuje bardzo tani kredyt złotowy i często znaczącą redukcję zadłużenia, zaś bank unika ryzyka unieważnienia umowy w sądzie i kosztów z tym związanych.
Efekty programu ugód w Pekao zaczynają być widoczne, choć bank startował z opóźnieniem względem konkurencji (PKO BP już w 2021 r. ruszył z ugodami i do połowy 2025 zawarł ich ~50 tys., mBank od 2022 r. ponad 26 tys.). Pekao raportuje, że do końca czerwca 2025 roku podpisał ponad 7,9 tys. ugód z frankowiczami. Oferty ugodowe wysłano już do 42% uprawnionych klientów, z czego około połowa przystała na proponowane warunki. Te statystyki potwierdzają, że propozycja 2% stałego oprocentowania okazała się dla części kredytobiorców atrakcyjna – ok. 50% skuteczności to całkiem dobry wynik (dla porównania, mBank informował o podobnej skali akceptacji, co zaowocowało spadkiem liczby nowych pozwów o ~82% r/r).
W przypadku Pekao liczba nowych spraw sądowych co prawda w I kw. 2025 jeszcze netto rosła (przybyło ok. 507 pozwów frankowych netto), ale można oczekiwać, że w kolejnych kwartałach napływ pozwów zacznie hamować dzięki ugodom – tak jak stało się to w PKO czy mBanku. Co więcej, każda ugoda oznacza możliwość zwolnienia części rezerwy – po zawarciu porozumienia dane roszczenie znika z portfela ryzyka prawnego. Bank przyznaje, że będzie analizował odzew klientów i odpowiednio aktualizował poziom rezerw frankowych w zależności od liczby ugód. Już w I kwartale 2025 można było zauważyć niewielkie zmniejszenie skumulowanych rezerw CHF (o 67 mln zł) – prawdopodobnie m.in. w efekcie podpisanych ugód i związanej z tym redukcji potencjalnych strat.
Wpływ ugód na wyniki finansowe jest dwojaki. Po pierwsze, krótkoterminowo obniżają one wynik banku – każda ugoda to dla Pekao koszt (rezygnacja z części odsetek, ewentualne przewalutowanie po kursie niższym niż rynkowy, zwrot nadpłat). Te koszty są jednak dużo mniejsze niż potencjalne koszty przegranej sprawy sądowej (gdzie bank musiałby oddać klientowi wszystkie zapłacone raty odsetkowe i dodatkowo nie odzyskać części kapitału przez wiele lat procesu). Dlatego zarząd ocenia, że ugody są opłacalne z punktu widzenia ograniczania ryzyka – pozwalają zamknąć temat kredytu po przewidywalnym koszcie, zamiast utrzymywać wieloletnią niepewność prawną.
Drugi efekt ugód jest pozytywny długofalowo: zmniejszają bazę „toksycznych” kredytów frankowych w bilansie banku. Pekao przenosi nawet część portfela tych kredytów między spółkami grupy – w I półroczu 2025 przesunięto 16,6 tys. hipotek frankowych o wartości 3,4 mld zł do Pekao Banku Hipotecznego – co zapewne ma uporządkować bilans przed finalnym rozwiązaniem spraw (być może docelowo wszystkie zostaną albo spłacone/ugodzone, albo przejęte przez jedną jednostkę).
Zarząd Pekao zapowiadał w 2024 r. „ambitny plan” zasadniczego rozwiązania kwestii franków do końca 2024 roku. Choć całkowicie to się nie udało, tempo zawierania ugód zdecydowanie wzrosło w 2025 r. – co pokazuje zmianę nastawienia banku z defensywnego na proaktywne.
Dla frankowiczów ugody Pekao są jednymi z najatrakcyjniejszych na rynku (stałe 2% na 5 lat to warunki lepsze niż rynkowe stopy procentowe). Niemniej część klientów wciąż woli iść do sądu, licząc na pełne unieważnienie kredytu i zwrot wszystkich zapłaconych odsetek. Bank musi więc balansować – zachęcać do ugód, ale też przygotowywać się na walkę sądową tam, gdzie porozumienia nie będzie. Bilans działań 2025 jest jednak pozytywny: Pekao pokazuje, że potrafi wyciągnąć wnioski z doświadczeń konkurencji i nadrabia zaległości w polityce ugodowej. Dzięki temu perspektywy ograniczenia ryzyka frankowego w kolejnych latach są coraz lepsze.
Wnioski i perspektywy – silny bank w obliczu niepewności prawnej
Pierwsze półrocze 2025 roku potwierdziło, że Bank Pekao S.A. jest w stanie osiągać solidne wyniki finansowe pomimo istotnych obciążeń nadzwyczajnych. Zysk netto 3,29 mld zł i dwucyfrowy wzrost rok do roku świadczą o mocnych fundamentach – wysokich przychodach odsetkowych i prowizyjnych oraz kontroli kosztów.
Jednocześnie jednak bank musiał zamrozić kolejne setki milionów złotych w rezerwach na ryzyka prawne, głównie związane z kredytami frankowymi. Te rezerwy odbierają część bieżącego zysku, ale zwiększają bezpieczeństwo na przyszłość. W innych obszarach ryzyka prawne (kredyty konsumenckie, WIBOR) Pekao na razie wychodzi obronną ręką – nie ponosi dużych kosztów, a orzecznictwo jest korzystne dla sektora.
Niemniej skala pozwów pokazuje, że klimat prawny wokół banków zaostrzył się: po frankowiczach do sądów ruszyli również złotówkowicze i posiadacze kredytów gotówkowych. Bankowcy apelują o działania legislacyjne, które przywróciłyby równowagę i ograniczyły lawinę pozwów obarczonych niekiedy niewielką wartością sporu, ale Pekao nie może opierać swojej strategii tylko na nadziei na zmianę prawa. Dlatego zarząd konsekwentnie wzmacnia rezerwy i wdraża rozwiązania polubowne (ugody), aby zdjąć z siebie jak najwięcej potencjalnych zagrożeń.
Na horyzoncie rysuje się potencjalne połączenie Pekao z grupą PZU – największym polskim ubezpieczycielem, który jest już głównym akcjonariuszem banku. Trwają prace nad ułatwieniem takiej fuzji (Ministerstwo Finansów przygotowało odpowiednie zmiany ustaw), a wstępne założenia zakładają wymianę akcji PZU na akcje Pekao w 2026 roku. Czy mariaż z PZU mógłby pomóc Pekao w kwestii ryzyk prawnych? Prawdopodobnie tylko marginalnie. Z jednej strony, głębsza integracja z PZU może wzmocnić grupę kapitałowo i zapewnić większy komfort finansowy na pokrywanie ewentualnych strat (PZU dysponuje dużymi aktywami i stabilnymi przychodami z ubezpieczeń). Być może ułatwi też wymianę know-how w zakresie zarządzania ryzykiem – PZU jako ubezpieczyciel ma własne doświadczenia z roszczeniami klientów i rezerwami technicznymi.
Jednak trzeba pamiętać, że ryzyka prawne Pekao wynikają z umów bankowych zawartych w przeszłości i żadna fuzja tego nie zmieni. PZU nie przejmie „magicznie” pozwów frankowych czy WIBOR-owych, nie unieważni wyroków ani nie zlikwiduje sankcji kredytu darmowego. Te sprawy będą musiały zostać rozwiązane w sądach lub poprzez ugody – niezależnie od struktury właścicielskiej banku. Można co najwyżej oczekiwać, że po połączeniu z PZU bank nadal będzie ostrożnie tworzyć rezerwy (bo taka jest filozofia ubezpieczyciela – przezorność) i utrzyma wysokie współczynniki kapitałowe, aby sprostać potencjalnym obciążeniom. Innymi słowy, fuzja z PZU nie jest receptą na ryzyka prawne, a jedynie może zapewnić nieco szerszy parasol ochronny finansowo-organizacyjny.
Konkludując, Bank Pekao S.A. stoi przed wyzwaniem zapanowania nad czterema frontami ryzyka prawnego. Dotychczas radzi sobie z nimi rozsądnie: frankowiczów próbuje „rozbroić” ugodami i rezerwami (co już przynosi częściowe efekty), pozwów o kredyty darmowe skutecznie broni w sądach, do reformy WIBOR przygotowuje się merytorycznie i operacyjnie. Inwestorzy doceniają te wysiłki – kurs akcji Pekao pozostaje silny, a bank chwali się jedną z najwyższych odporności kapitałowych w europejskich stress-testach. Nad sektorem wciąż jednak wisi widmo nieprzewidywalnych rozstrzygnięć sądowych. Dlatego ostrożność i dalsze wzmacnianie buforów wydaje się najlepszą strategią.
Pekao ma ku temu możliwości – generuje solidne zyski i może pozwolić sobie na ich część „odkładać” na ryzyka. Dla przeciętnego klienta lub obserwatora oznacza to, że bank pozostaje stabilny i bezpieczny, choć w tle toczy twarde boje prawne, które będą zapewne echem dawnych decyzji kredytowych jeszcze przez kilka następnych lat. Bez względu na to, czy Pekao połączy się z PZU czy nie, kluczem jest konsekwentne działanie: dalsze polubowne rozwiązywanie sporów tam, gdzie to możliwe, i stanowcza obrona tam, gdzie roszczenia są bezzasadne. Taki dwutorowy kurs – już obrany przez zarząd – powinien pozwolić zminimalizować wpływ ryzyk prawnych na kolejne wyniki finansowe banku.









