sobota, 13 grudnia, 2025
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Portal informacyjny dla Frankowiczów i kredytobiorców złotówkowych - Wiadomości dotyczące sporów sądowych z bankami.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Forum
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Forum
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki

Modelowa umowa hipoteczna – Historyczny pakt ponad podziałami. Rząd, nadzór i giganci bankowi ogłaszają: To koniec ery drobnego druczku i ryzykownych kredytów?

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 24/07/2025 18:53
Czas czytania:24 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Czy jedna, standardowa umowa kredytu mieszkaniowego może zakończyć wieloletnie batalie sądowe między bankami a klientami i obniżyć koszty hipotek? Taki ambitny projekt zaprezentował zespół Europejskiego Kongresu Finansowego pod kierownictwem prof. Michała Romanowskiego. W debacie nad „modelową” umową – z udziałem m.in. Rzecznika Finansowego, KNF, Ministerstwa Sprawiedliwości, Związku Banków Polskich, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, największego banku (PKO BP) oraz organizacji konsumenckich – ścierały się różne perspektywy. Wszyscy zgodnie przyznają, że obecny rynek potrzebuje stabilnych zasad, ale różnią się co do sposobu ich wprowadzenia. Poniżej analizujemy główne założenia proponowanej umowy EKF, opinie uczestników debaty (z przypisaniem do instytucji), potencjalny wpływ tych pomysłów na interesy konsumentów i banków, ryzyka dla praw klientów (np. wobec unijnej dyrektywy 93/13) oraz szanse, by taki wzorzec wszedł w życie w najbliższych latach.Modelowa umowa hipoteczna – Historyczny pakt ponad podziałami. Rząd, nadzór i giganci bankowi ogłaszają: To koniec ery drobnego druczku i ryzykownych kredytów?

Główne założenia modelowej umowy EKF

Proponowana przez EKF umowa kredytu hipotecznego to jednolity wzorzec o jasno zdefiniowanych warunkach, opracowany we współpracy ekspertów prawa, rynku i regulatorów. Jej nadrzędnym celem jest stabilizacja relacji klient–bank i ograniczenie ryzyka prawnego unieważniania umów – tak, aby kredyty mieszkaniowe zapewniały zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych bez konieczności późniejszego szukania ratunku w sądzie. Prof. Romanowski podkreśla, że chodzi o powrót do dobrej tradycji prawa cywilnego: na rynkach masowych, gdzie klient i bank de facto nie negocjują indywidualnie, warto wprowadzić standardowe kontrakty „modelowe”, wypracowane z myślą o słusznym interesie obu stron. Poniżej kluczowe cechy tej umowy:

  • Przejrzystość i prosty język – Wzorzec jest napisany klarownie, „mówi do klienta” zrozumiałym językiem, pozbawiony niejasnych klauzul. Ma to zwiększyć świadomość konsumenta i zaufanie do banku. Dodatkowo już w preambule umowy EKF odsyła kredytobiorcę do materiałów edukacyjnych o kredycie hipotecznym, by mógł uzupełnić wiedzę o produkcie. Rzecznik Finansowy zwraca uwagę, że te materiały powinny być ujednolicone dla całego rynku – każdy klient powinien otrzymać tę samą dawkę obiektywnej edukacji, niezależnie od banku.
  • Różne warianty oprocentowania – wybór konsumenta – Model EKF obejmuje zarówno kredyty o zmiennej stopie procentowej, jak i te o okresowo stałym oprocentowaniu (np. stałe przez pierwsze 5 lat, potem aktualizacja). Nie uwzględniono póki co kredytu ze stałą stopą na cały okres – taki produkt praktycznie nie występuje dziś w Polsce. Umowa zakłada więc dwa podstawowe warianty: zmiennoprocentowy oraz stałoprocentowy w cyklach (np. 5-letnich). Ważne, że klient ma prawo wyboru między tymi opcjami w zależności od preferencji i tolerancji ryzyka. Eksperci EKF (w tym przew. KNF Jacek Jastrzębski) sugerują, że banki mogłyby mocniej promować kulturę stałej stopy – tak, by z czasem udział kredytów o stałym oprocentowaniu rósł. W praktyce oznacza to dążenie do odwrócenia dotychczasowej sytuacji, w której przez lata ok. 90% polskich hipotek miało stawkę zmienną (podczas gdy na Zachodzie większość jest stałoprocentowa).
  • Eliminacja nieuczciwych klauzul i kluczowych sporów – Projekt umowy został zbudowany tak, by usunąć z niej wszelkie postanowienia mogące być uznane za abuzywne (nieuczciwe) w rozumieniu dyrektywy 93/13 i polskiego Kodeksu cywilnego. To lekcja z kredytów walutowych – gdzie nieprecyzyjne lub jednostronnie korzystne zapisy (np. o indeksacji kursem ustalanym przez bank) stały się powodem masowego unieważniania umów. “Chcemy produktu w pełni zgodnego z prawem – wtedy ryzyko prawne w ogóle nie będzie istnieć” – argumentował Arkadiusz Szcześniak ze stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Modelowa umowa ma zatem być “bezpieczna i uczciwa” z definicji – by żadna ze stron nie musiała po fakcie szukać ochrony w sądzie. Zawiera też mechanizmy zabezpieczające równowagę kontraktową nawet w sytuacjach skrajnych, np. precyzuje zasady rozliczenia stron po ewentualnym odstąpieniu od umowy (unieważnieniu) tak, aby zarówno zwrot kapitału przez klienta, jak i zwrot prowizji/opłat przez bank odbywały się w określonych terminach. Ma to zapobiec kolejnym sporom, kto komu ile jest winien po unieważnieniu.
  • Ulgi dla klientów w kłopotach – Wzorzec EKF stara się wbudować elastyczność na wypadek przejściowych problemów finansowych kredytobiorcy. Przewidziano m.in. prawo do zawieszenia spłaty jednej raty rocznie(tzw. wakacje kredytowe „komercyjne”). Biuro Rzecznika Finansowego postuluje, by dać bankom możliwość jeszcze hojniejszego podejścia – np. konkurowania liczbą możliwych rat do zawieszenia (więcej niż jedna rocznie dla najlepszych ofert). Ponadto Rzecznik proponuje wydłużenie terminów na ewentualną restrukturyzację zadłużenia czy spłatę zaległości, zanim bank wypowie umowę – dziś projekt zakłada dość krótkie okresy, a analogia z ustawą deweloperską sugeruje, że 120 dni na uregulowanie zaległości byłoby bardziej fair niż np. 30 dni. Takie zmiany jeszcze bardziej wzmocniłyby pozycję konsumenta w trudnych sytuacjach życiowych.
  • „Preautoryzacja” – państwowy znak jakości – Innowacyjnym pomysłem jest, aby modelowa umowa była wcześniej autoryzowana przez instytucje państwowe, choć bez nadawania jej sztywnej formy ustawy. Chodzi o swoisty znaczek jakości od regulatora, który wskazywałby, że dany wzorzec spełnia standardy i jest rekomendowany. Jak miałoby to działać? Konkretna formuła jest dyskutowana – np. Komisja Nadzoru Finansowego, Rzecznik Finansowy czy inny organ mógłby oficjalnie zatwierdzić wzorzec (albo przynajmniej ogłosić brak zastrzeżeń). W zamian banki korzystające z tak certyfikowanej umowy uzyskałyby pewne benefity. Jakie? Choćby możliwość chwalenia się klientom, że „działają na podstawie wzorca zatwierdzonego przez państwo”, co budowałoby zaufanie. Z czasem mogłoby to wykreować efekt rynkowy: klienci świadomi przewag umowy modelowej sami pytaliby w bankach, czy kredyt oparty jest właśnie na takim standardzie. Maciej Szczęsny z BFG obrazowo porównał to do certyfikatów znanych z innych branż – np. znaku jakości „Teraz Polska” z lat 90. czy etykiet fair-trade na produktach spożywczych. Taki znak na umowie dawałby sygnał: ten kontrakt jest bezpieczny. Co istotne dla banków, pre-autoryzacja nie oznacza ustawy, a więc wzorzec można by łatwiej aktualizować w razie potrzeby (ustawa jest trudna do nowelizacji). KNF również wskazuje, że rozwiązanie ustawowe byłoby zbyt sztywne, podczas gdy „coś ponad dobrą praktykę, ale poniżej ustawy” – czyli właśnie umowa modelowa z państwową pieczęcią – dałoby potrzebną elastyczność.
  • Finansowe zachęty do powszechnego wdrożenia – Sam wzorzec nie zadziała, jeśli banki nie będą chciały go stosować masowo. Dlatego eksperci EKF proponują mechanizmy wsparcia. Jeden pomysł to zaangażowanie państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego, by na wzór amerykańskich Fannie Mae/Freddie Mac skupywał kredyty oparte na umowie modelowej. Taka gwarancja odkupu zwiększyłaby płynność i atrakcyjność tych kredytów dla banków (mniejsze ryzyko zostania z nimi na bilansie). Drugi pomysł to oficjalna rekomendacja Komitetu Stabilności Finansowej (KSF) – organu skupiającego NBP, KNF, MF i BFG. Jeśli KSF wyda wspólne pozytywne stanowisko zalecające stosowanie wzorca, będzie to silny sygnał dla rynku. Z wypowiedzi prof. Leszka Pawłowicza (EKF) wynika, że wstępne rozmowy z wiceministrem finansów Arturem Soboniem (członkiem KSF) dają nadzieję na takie zielone światło. Innymi słowy: regulatorzy mogą użyć “marchewki i kija”, by skłonić sektor do nowej umowy – np. premiując stosujących wzorzec lub wywierając presję moralną. – „Człowiek z natury jest leniwy. Jak nie musi, to nie zrobi. Dlatego kij i marchewka zawsze działają” – zauważył przedstawiciel PKO BP, sugerując, że pewien przymus rynkowy będzie potrzebny, by projekt nie skończył jako martwa ciekawostka.

Co sądzą regulatorzy? Opinie Rzecznika Finansowego, KNF i Ministerstwa

Biuro Rzecznika Finansowego (Michał Ziemiak) zainicjowało wspólnie z EKF całą debatę, podkreślając, że nie forsuje „na siłę” konkretnego rozwiązania, lecz chce platformy dialogu dla wszystkich stron. Sam Rzecznik jest jednak entuzjastycznie nastawiony do idei umowy modelowej: uznał ją za „bardzo cenny, bardzo ważny element debaty o przyszłym kształcie rynku kredytów hipotecznych”. W jego ocenie standaryzacja umów może wzmocnić pozycję klientów i poprawić zaufanie do sektora – o ile będzie rzeczywiście nastawiona na potrzeby konsumenta. Co znamienne, podczas dyskusji Rzecznik publicznie „pochwalił, ale i podszedł krytycznie” do projektu EKF. Stwierdził, że umowa jest już mocno prokonsumencka, po czym prowokacyjnie zapytał: „a co by było, gdyby była jeszcze bardziej?”. Zapowiedział, że Biuro RF przedłoży szereg uwag prokonsumenckich, konstruktywnych i głównie o charakterze redakcyjnym (czyli doprecyzujących treść) – tak, aby postawić klienta jeszcze wyżej i niczego przy tym nie „popsuć” w samej idei.

Z perspektywy Rzecznika Finansowego kluczowe jest dopracowanie kilku elementów umowy EKF: (1) ujednolicenie wspomnianych materiałów edukacyjnych w preambule (żeby każda instytucja przedstawiała klientom ten sam, rzetelny poradnik); (2) przemyślenie mechanizmu łączenia marży ze sprzedażą innych usług – obecny projekt przewiduje np. automatyczną podwyżkę marży, gdy klient zrezygnuje z dodatkowego produktu (rachunku, ubezpieczenia). RF dostrzega tu ryzyko klauzuli niedozwolonej: zbyt ścisłe powiązanie głównego parametru umowy z usługami dodatkowymi może nasuwać wątpliwości na gruncie art. 385^3 K.c.. W dodatku podnoszenie marży bez podpisywania aneksu (czyli jednostronnie) budzi naturalny opór z punktu widzenia dyrektywy 93/13. (3) RF proponuje wydłużyć terminy i zwiększyć elastyczność dla klientów opóźniających spłatę – jak opisano wyżej, np. dłuższy czas na uregulowanie zaległości, więcej wakacji kredytowych. (4) Zasada symetrii przy rozliczeniach: skoro klient ma 30 dni na oddanie kapitału po unieważnieniu umowy, to bank również powinien w podobnym terminie zwrócić wszystkie pobrane opłaty (prowizje, odsetki) – RF zauważa, że projekt tego explicite nie gwarantuje, a powinien. (5) Jeszcze bardziej przejrzyste pokazanie wszystkich jednorazowych kosztów i symulacji kosztów kredytu w przyszłości – tak, by klient naprawdę rozumiał potencjalne scenariusze. W kontekście spraw frankowych często zarzucano bankom brak rzetelnej symulacji wahań kursu czy stóp, więc teraz jest okazja, by to naprawić.

Ziemiak chwalił jednocześnie wysoką jakość języka i komunikatywność projektu („umowa modelowa jest elegancka, mówi do klienta”), co z punktu widzenia urzędu nadzorującego misseling i przejrzystość jest ogromnym plusem. Podsumowując, Rzecznik Finansowy popiera umowę modelową EKF jako ideę korzystną dla obu stron, ale konsekwentnie pilnuje, by maksymalnie zabezpieczyć interesy konsumentów w szczegółach. Jego postulaty, choć idą dalej pro-kliencko, nie podważają sensu całego rozwiązania – raczej szlifują je, by było „jeszcze bardziej konsumenckie”, jak to ujął.

Komisja Nadzoru Finansowego (przew. Jacek Jastrzębski) również pozytywnie ocenia inicjatywę EKF. Szef KNF w swoim wystąpieniu przyznał, że obecna sytuacja – lawina pozwów o unieważnienie kredytów – jest nie do utrzymania, więc „konieczne jest spojrzenie w przyszłość i wypracowanie mechanizmu długofalowej stabilizacji stosunków kredytowych”. Modelowa umowa jawi się jako właśnie taki mechanizm prewencyjny, dzięki któremu zarówno banki, jak i klienci „będą mogli spać spokojniej”. Jastrzębski pochwalił projekt za jasność i elegancję formy, potwierdzając ocenę Rzecznika, że wzorzec przemawia ludzkim językiem do klienta. Co ważne, przewodniczący KNF zaznaczył, że umowa musi być zrównoważona dla obu stron – ma zapewniać komfort i stabilizację tak samo konsumentom, jak bankom. Nie chodzi o „wydarcie” czegoś jednej stronie, tylko odbudowę zaufania w relacji kredytowej.

Stanowisko KNF wyróżnia mocny głos w sprawie sposobu wdrożenia umowy modelowej. Jastrzębski zgodził się z prof. Romanowskim, że nie należy tego robić sztywną ustawą – przepisy ustawowe ciężko zmieniać, a realia rynkowe ewoluują. Zamiast tego poparł ideę „preautoryzacji ze strony państwa” – czyli stworzenia ram, w których wzorcowa umowa zostałaby zatwierdzona przez odpowiedni organ i polecana do powszechnego stosowania. Taka forma soft law(miękkiego prawa) dałaby – zdaniem KNF – lepsze efekty niż odgórny nakaz ustawowy. „Formuła ponad dobrą praktykę, ale poniżej ustawy” – jak ujął to Jastrzębski – zapewniłaby potrzebną elastyczność i możliwość szybkiej korekty wzorca, gdyby życie pokazało jakieś mankamenty.

Szef nadzoru podkreślił też praktyczny wymiar: sukces będzie wtedy, gdy wzorzec naprawdę wejdzie do użycia, a nie zostanie jedynie na papierze. – „Nie potraktujmy tego jak pułkownika [tj. dokumentu odłożonego na półkę]. Sukces będzie, gdy banki to wdrożą, a nie tylko poklaskają pomysłowi” – apelował. Zadeklarował, że największy polski bank (PKO BP) jest gotów być liderem we wdrażaniu nowej umowy (o czym za chwilę), ale ważne, by reszta sektora poszła w ślad za nim. Jastrzębski zasugerował nawet, że przyda się pewna presja regulacyjna – bo „człowiek jest leniwy z natury, jak nie musi, to nie zrobi”, więc lepiej by banki jednak musieć chciały przyjąć ten standard. Podsumowując, KNF popiera umowę modelową jako rozwiązanie win-win dla klientów i banków, lecz preferuje ścieżkę jej dobrowolnego, acz stymulowanego wdrożenia (rekomendacje, certyfikaty), zamiast twardego zapisu w ustawie.

Ministerstwo Sprawiedliwości reprezentowała dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska (pełnomocnik ministra ds. ochrony praw konsumenta). Jej głos potwierdził poparcie rządu (przynajmniej na poziomie urzędniczym) dla idei standardowej umowy. – „Podejmowanie tego typu inicjatyw jest niezwykle cenne. Chodzi przede wszystkim o obniżenie ryzyk – tak dla konsumentów, jak dla banków i dla rynku” – stwierdziła przedstawicielka MS. Z punktu widzenia Ministerstwa projekt EKF jest więc korzystny dla wszystkich stron. Ale jednocześnie resort sprawiedliwości patrzy nań przez pryzmat zgodności z prawem unijnym. Wiewiórowska-Domagalska mocno zaakcentowała, że nie wolno przy tym naruszyć dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków umownych. „Dyrektywa 93/13 ze względu na swoją konstrukcję rodzi największe ryzyka” – zauważyła, nawiązując do faktu, że to właśnie na gruncie tej dyrektywy polscy „frankowicze” masowo wygrywali unieważnienia umów. Ministerstwo przestrzega, by szukając nowego modelu, nie próbować wprowadzać rozwiązań sprzecznych z prawem UE ani takich, które w blokowy sposób wyłączyłyby kontrolę abuzywności zapisów. – „Wprowadzenie rozwiązania, które następnie okaże się niezgodne z dyrektywą 93/13, byłoby najgorsze z możliwych” – ostrzegła pełnomocniczka MS. Rekomenduje zatem bardzo wnikliwą analizę prawną każdego mechanizmu – np. czy planowana „preautoryzacja” nie będzie de facto tworzyć niedopuszczalnych domniemań co do uczciwości umowy, odbierając konsumentowi prawo do oceny sądowej.

Zarazem zaznaczyła, że umowy modelowe nie są pomysłem zupełnie nowym – UOKiK także pracuje nad podobnym projektem (o czym dalej), co pokazuje, że „wszyscy zainteresowani grają do jednej bramki” i chcą wypracować dobre rozwiązanie. Można powiedzieć, że Ministerstwo Sprawiedliwości popiera kierunek zmian prokonsumenckich, ale pełni rolę strażnika zgodności z prawami konsumenta gwarantowanymi w UE. To sygnał: standaryzacja tak, lecz nie kosztem fundamentalnych praw słabszej strony.

Głos sektora bankowego: od ostrożności do deklaracji lidera

Związek Banków Polskich (prezes Tadeusz Białek) oficjalnie podchodzi do inicjatywy EKF konstruktywnie, choć z pewną dozą ostrożności. Jak ujawnił prof. Romanowski, ZBP przekazał zespołowi EKF aż „39 uwag, w dużej mierze konstruktywnych” do projektu umowy. Świadczy to o zaangażowaniu bankowców w dopracowanie wzorca – nie odrzucają pomysłu, lecz chcą go dostosować do realiów działalności bankowej. Tadeusz Białek (jeden z głównych negocjatorów z ramienia sektora) najwyraźniej dba, by wyważyć zapisy tak, aby były akceptowalne biznesowo, ale zarazem osiągnąć cel, jakim jest ograniczenie ryzyka prawnego. Co istotne, sam sektor dostrzega, że lepiej mieć umowę nieco bardziej przychylną klientom niż dalej tkwić w stanie wojny sądowej. Prof. Leszek Pawłowicz przytoczył w dyskusji znamienną rozmowę z wiceprezesem dużego banku odpowiedzialnym za ryzyko: „Pytam: co pan woli – bardziej prokonsumencką umowę czy tworzyć rezerwy na ryzyko unieważnień? Odpowiedział jednoznacznie: wolę prokonsumencką”. Innymi słowy, banki są świadome, że “droższe” dla nich klauzule pro-klienckie i tak opłacą się bardziej niż koszt masowych przegranych procesów. Ten zwrot myślenia to kluczowy powód, dla którego projekt modelowej umowy w ogóle ma szanse – banki musiały dojrzeć do tego, że dzielenie się ryzykiem i zyskami z klientem może zabezpieczyć ich własny interes na dłuższą metę.

Podczas debaty przedstawiciele banków akcentowali również rolę stabilnego finansowania hipotek. Prezes Pawłowicz przypomniał, że jednym z wzorców idealnego rynku kredytów mieszkaniowych jest model duński – gdzie kredyty są finansowane długoterminowymi listami zastawnymi, co pozwala lepiej zgrać terminy zapadalności po stronie aktywów (kredytów) i pasywów (depozytów/inwestycji) banku. W Polsce dominuje finansowanie hipotek krótkoterminowymi depozytami, co stwarza ryzyko płynności i wymusza zmienne stopy. Wprowadzenie standardu umowy to także okazja, by uporządkować ten obszar – czemu służą np. równoległe rekomendacje EKF dotyczące listów zastawnych (o czym wspomniał w dyskusji przedstawiciel PKO Banku Hipotecznego). Banki liczą, że jeśli państwo wesprze rozwój rynku stałej stopy (poprzez gwarancje BGK czy zmiany regulacyjne), one będą mogły bezpieczniej oferować dłuższe okresy stałego oprocentowania klientom – co jest obopólnie korzystne, bo klient ma pewną ratę, a bank mniejsze ryzyko prawne, że klient pozwie przy skokach stóp.

PKO Bank Polski – największy bank w kraju – zadeklarował gotowość bycia pionierem we wdrożeniu nowej umowy. Szymon Midera, wówczas wiceprezes kierujący pracami zarządu PKO BP (obecnie już prezes), zapowiedział, że PKO jako pierwszy skorzysta z rozwiązań wypracowanych przez EKF, licząc że reszta sektora pójdzie w jego ślady. Ta deklaracja padła publicznie i ma ogromne znaczenie praktyczne: jeśli lider rynku wdroży umowę modelową i zacznie ją reklamować jako przewagę konkurencyjną (np. „nasze kredyty na standardowej, bezpiecznej umowie rekomendowanej przez RF i KNF”), to inne banki mogą zostać zmuszone do podobnego ruchu, by nie zostać postrzeganymi jako gorsi lub mniej transparentni. „Chętnie będziemy liderem, ale ważne, żeby inni poszli za nami” – zaznaczył przedstawiciel PKO.

Warto podkreślić ton wypowiedzi ludzi z PKO BP podczas debaty – był on pojednawczy. Wojciech Papierak z PKO Banku Hipotecznego stwierdził wręcz, że pracuje w bankowości od 30 lat i nie identyfikuje się z poglądem, jakoby bankowcy kierowali się wyłącznie chciwością zysku. Wskazał na „misyjną stronę” działalności banków, zwłaszcza tak społecznie zaangażowanego jak PKO BP, która każe dbać o stabilność finansową klientów. Z jego perspektywy każde narzędzie obniżające ryzyko prawne zostanie z nadzieją i entuzjazmem przyjęte przez sektor. – „Będzie z wiarą, nadzieją, żeby nie powiedzieć z miłością przez nas przyjęte” – mówił o modelowej umowie, dodając, że banki chętnie ją wdrożą, jeśli pomoże to uniknąć kłopotów. Reprezentant PKO stanowczo poparł też koncepcję państwowej autoryzacji wzorca i motywowania banków do jego stosowania: „Im więcej zielonego (świateł) pośrodku, tym większa pewność, że to będzie powszechnie stosowane… Wierzę w pragmatyzm: kij i marchewka zawsze działają”. Wreszcie, PKO BP zgodziło się, że umowa ma sens tylko jako kompromis dwóch stron. Papierak podkreślił, że nie może to być produkt „pod dyktando” jednej ze stron, bo wtedy nie zyska akceptacji ogółu. Jego zdaniem wzorzec musi dać komfort, stabilizację i brak obaw zarówno bankom, jak i klientom – wtedy wszyscy zyskają na wzajemnym zaufaniu.

Bankowy Fundusz Gwarancyjny (Maciej Szczęsny) wniósł do dyskusji perspektywę systemową i depozytową. BFG, choć kojarzony głównie z ochroną depozytów, jest żywo zainteresowany zmniejszeniem ryzyka upadłości banków wskutek „tsunami” pozwów. – „Konsumenci są po obu stronach bilansu banków” – przypomniał Szczęsny. Kredytobiorcy to przecież ci sami ludzie, którzy są deponentami. Jeśli banki poniosą straty przez unieważnienia umów i zachwieje to ich stabilnością, ucierpieć mogą właśnie depozytariusze (których interesów BFG strzeże). Dlatego z punktu widzenia BFG umowa modelowa leży w interesie konsumentów-deponentów, bo chroni sektor przed ryzykiem prawnym. Szczęsny bardzo pochwalił inicjatywę modelowej umowy, szczególnie za przyjęcie „rynkowego sposobu wprowadzania jej”. – „To powinien być tak dobry produkt, że banki będą go chcieć stosować, a klienci… wręcz pytać swoje instytucje, czy kredyt będzie oparty na takiej umowie modelowej” – argumentował, dodając, że łączenie tego ze ścieżką ustawową nie jest jego zdaniem właściwe. BFG stoi więc na stanowisku zbieżnym z KNF: lepiej przekonać rynek zachętami niż zmuszać ustawą. Co więcej, Szczęsny zaproponował interesujący szczegół: skoro BFG pracuje nad wizualnym znakiem gwarancji depozytów (plakietki w oddziałach, logo potwierdzającego ochronę), to analogicznie modelowa umowa mogłaby mieć swój znaczek jakości na dokumencie. Taki symbol mógłby być nadawany np. przez Rzecznika Finansowego lub inny organ – BFG zwrócił uwagę, że skoro jesteśmy na konferencji u Rzecznika, to czemu by nie pieczęć Rzecznika Finansowego?. Byłaby to swoista urzędowa gwarancja: ta umowa jest fair. W sumie, BFG jako instytucja państwowa wspiera działania EKF i dostrzega w nich korzyść dla stabilności sektora (czyli pośrednio dla wszystkich klientów). Jednocześnie opowiada się za dobrowolnym wdrożeniem wzorca wspartego mechanizmami reputacyjnymi, zamiast odgórnej regulacji.

Głos konsumentów: oczekiwania i obawy (SBB)

W dyskusji nie mogło zabraknąć organizacji konsumenckich, zwłaszcza Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB), które wyrosło na fali sporu o kredyty frankowe. Prezes SBB Arkadiusz Szcześniak zabrał głos już na początku debaty, zaznaczając swoje 10-letnie doświadczenie w walkach o prawa kredytobiorców. Jego perspektywa była najbardziej krytyczna wobec działań banków – ale nie odrzucała samej idei umowy modelowej. Szcześniak wskazał, że źródłem ryzyka prawnego jest przede wszystkim chęć maksymalizacji zysku przez banki. To presja wyniku finansowego sprawia, że dochodziło do oferowania produktów z ukrytymi haczykami. – „Ryzyko prawne bierze się z chciwości zysku akcjonariuszy. Modelowa umowa sama z siebie nie zmieni tej kwestii” – ostrzegał. Innymi słowy, SBB obawia się, że jeśli banki nie zmienią swojego podejścia do klientów, nawet najlepszy wzorzec może w praktyce zostać obejściem (np. banki znajdą nowe sposoby „nadrobienia” zysku kosztem klienta).

Zdaniem SBB kluczem jest pełna zgodność produktu z prawem i przejrzystość ekonomiczna. – „Jeżeli coś jest zgodne z prawem, to ryzyko prawne nie powinno istnieć” – mówił Szcześniak, dając do zrozumienia, że wzorzec musi być w 100% fair i transparentny. W praktyce stowarzyszenie konsumenckie kładzie szczególny nacisk na ryzyko stopy procentowej. SBB od lat krytykowało model zmiennego oprocentowania dominujący w Polsce, wskazując, że klienci nie są w stanie przewidzieć kosztów swojego kredytu, a banki przerzucają na nich całe ryzyko zmian stóp. – „Nikt nie jest w stanie przewidzieć zmienności rynków finansowych, a ryzyko przerzucamy na konsumenta – ma się podpisać, że jest świadomy, choć sam bank nie umie tego przewidzieć” – argumentował Szcześniak.

Przypomniał, że w większości krajów UE ok. 90% hipotek ma stałą ratę, podczas gdy w Polsce jeszcze niedawno 90% miało zmienną – co musiało generować problemy. Jego zdaniem spopularyzowanie stałego oprocentowania jest kluczowe dla bezpieczeństwa konsumentów. Docenił, że w ostatnich latach udział kredytów ze stałą stopą okresową wzrósł (m.in. dzięki interwencjom KNF), ale wciąż uważa, że potrzeba większej dostępności tych produktów. SBB deklaruje, że będzie apelować o upowszechnienie stałej stopy, bo to ogranicza ryzyko ekonomiczne po stronie kredytobiorcy i zmniejsza pokusę, by w razie wzrostu rat szukać ratunku w sądzie.

W pewnym sensie Szcześniak zasugerował, że gdyby klienci mieli bezpieczne stałe raty, nie dochodziłoby do tylu sporów – czyli banki same skorzystają, dając więcej stabilności klientom. Jako przykład podał wakacje kredytowe 2022, które – choć wprowadzone ustawowo i niechętnie widziane przez banki – uratowały wiele rodzin przed niewypłacalnością w czasie gwałtownego skoku stóp. – „Wiele osób mówiło nam, że bez tego by popłynęło. Mielibyśmy dużo więcej niespłaconych kredytów” – stwierdził, dodając, że paradoksalnie ulga dla klientów uchroniła banki przed falą defaults (niespłacalności). Z punktu widzenia SBB interesy banków i klientów w zakresie stabilnej stopy procentowej są zbieżne – obie strony zyskują na przewidywalności.

SBB przedstawiło też konkretne propozycje do dyskusji nad wzorcem. Szcześniak sugerował np. rozważenie mechanizmu CAP – tj. ograniczenia maksymalnego wzrostu rat, jaki bank mógłby przerzucić na klienta przy kredycie zmiennoprocentowym. Można by ustalić, że jeśli miesięczna rata przekroczy np. zdolność kredytową klienta o określony procent, to bank nie może już dalej podnosić obciążenia – w praktyce część ryzyka stopy wziąłby wtedy na siebie bank. Innym pomysłem jest podział ryzyka: klient wybiera, czy chce 0% ryzyka stopy (pełna stała stopa – kosztem potencjalnie wyższej ceny), czy woli zmienną stopę z ryzykiem, ale wtedy może liczyć na pewne zabezpieczenia (wspomniany CAP, ograniczenie podwyżki marży itp.). Szcześniak przestrzegł przed bezkrytycznym gloryfikowaniem stałej stopy – podał przykład Austrii, gdzie po wprowadzeniu stałych stóp konsumenci… protestowali, bo czuli się stratni wobec spadku stóp zmiennych. Jego zdaniem rozwiązaniem może być większa opcjonalność i zabezpieczenia dla obu opcji.

Te argumenty pokazują, że SBB nie chce działać destrukcyjnie – przeciwnie, prezes Szcześniak wyraził gotowość, by „w ciągu miesiąca” przedstawiciele konsumentów zgłosili konkretne propozycje do projektu umowy modelowejRomanowskiego. Prof. Pawłowicz wręcz zaapelował do SBB o takie konstruktywne spojrzenie – stwierdzając, że obecny moment to historyczna szansa na kompromis między sektorem a frankowiczami i że warto teraz wspólnie wypracować model, który „zredukuje ryzyko prawne prawie do zera, bo szkodzi ono wszystkim”. Szcześniak wydaje się to rozumieć: mimo ostrych słów o bankach, przystał na dialog. Zatem organizacje konsumenckie warunkowo popierają ideę umowy modelowej, ale stawiają twarde warunki: pełna zgodność z prawem, uczciwy podział ryzyk (w szczególności ulga w kwestii stóp procentowych) i zachowanie możliwości obrony praw konsumenta.

Czy prawa konsumentów są bezpieczne? Potencjalne zagrożenia (dyrektywa 93/13)

Przy entuzjazmie wokół modelowej umowy pojawiły się też ostrzeżenia, by nie naruszyć lub nie obchodzić praw konsumenta. Jak wspomniano, dyrektywa 93/13/CEE o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich stanowi fundament ochrony klientów w całej Unii. To na jej podstawie polskie sądy eliminowały z umów klauzule abuzywne (np. dotyczące indeksacji CHF) i unieważniały kredyty. Każda zmiana standardów umownych musi więc tę dyrektywę respektować. Prawnicy ostrzegają zwłaszcza przed pokusą, by wyłączyć możliwość kontroli sądowej nowych wzorców.

Co to oznacza w praktyce? Jeśli umowa modelowa zostałaby wprowadzona do systemu prawa w formie ustawy lub rozporządzenia, mogłoby to uniemożliwić konsumentom kwestionowanie jej postanowień. Zgodnie z art. 1(2) dyrektywy 93/13, przepisy odzwierciedlające bezwzględnie obowiązujące normy ustawowe nie podlegają ocenie abuzywności – uznaje się, że prawodawca zadbał o ich uczciwość. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wprost wskazuje, że jeśli ustawowy wzorzec będzie wyważony i pozbawiony nieuczciwych postanowień, to te warunki nie mogą być kwestionowane przed sądem. Dla banków to kusząca perspektywa: zyskałyby pewność prawną, że nikt już nie podważy umowy napisanej w zgodzie z ustawą.

Jednak dla konsumentów jest to miecz obosieczny. Owszem, zakłada się, że do ustawy trafi tylko to, co fair – ale jeśli jednak znalazłby się zapis szkodliwy, klient byłby bezbronny (nie mógłby go zaskarżyć jako abuzywny, bo to prawo pozytywne by go narzuciło). Dlatego Rzecznik Finansowy i przedstawicielka MS apelują o wielką ostrożność: „należy pamiętać, że taki mechanizm umowy modelowej nie powinien tworzyć wyłączeń, domniemań czy przenosić ciężaru w sposób niezgodny z dyrektywą 93/13”. Innymi słowy, standaryzacja nie może oznaczać ograniczenia praw konsumenta do sądu. Każdy klient musi w razie czego zachować prawo do oceny, czy umowa – nawet „certyfikowana” – jest wykonywana uczciwie.

Na szczęście, wszystkie strony debaty wydają się świadome tej granicy. Projekt EKF na razie nie zakłada wprost zmiany prawa, tylko dobrowolne porozumienie. Mówi się o rekomendacjach i certyfikatach, co nie odbiera konsumentom ich tarczy z 93/13 – jeśli mimo wszystko jakiś zapis w modelowej umowie okazałby się problematyczny, klient wciąż mógłby powołać się na swoją ochronę. Właśnie dlatego przedstawiciel BFG mocno podkreślał rolę zaufania i mechanizmów rynkowych zamiast przymusu prawnego: w jego opinii najlepszą drogą jest taka, gdzie klient sam chce umowy modelowej i jej ufa, a nie jest do niej przypisany ustawowo bez wyjścia.

W toku dyskusji pojawiło się kilka konkretnych pomysłów, które wzbudziły wątpliwości o zgodność z prawami konsumenta. Pierwszy to wspomniane wiązaniewysokości marży z produktami dodatkowymi. Rzecznik Finansowy zauważył, że mechanizm automatycznej zmiany oprocentowania, gdy klient zrezygnuje np. z karty kredytowej czy ubezpieczenia, może być postrzegany jako obejście przepisów chroniących przed nieuczciwym wiązaniem umów (tie-in). Polski kodeks cywilny w art. 385^3 pkt 7 uznaje za potencjalnie abuzywne narzucanie konsumentowi zawarcia innej umowy (niezwiązanej bezpośrednio) jako warunku wykonania głównej umowy. Jeśli więc z modelowej umowy wyniknie, że aby utrzymać niższą marżę kredytu muszę np. stale korzystać z płatnego konta osobistego, to powstaje pytanie: czy to bezpośrednio dotyczy kredytu hipotecznego? RF sugeruje, że takie powiązanie nie zawsze jest uzasadnione i trzeba je ostrożnie zaprojektować. UOKiK poszedł nawet dalej – w swoim projekcie wzorca (opisanym poniżej) zakazał cross-sellingu przy kredycie hipotecznym, poza ubezpieczeniem nieruchomości. Dla konsumenta to korzystne, bo eliminuje presję na kupowanie zbędnych usług; dla banku – oznacza rezygnację z części dochodów dodatkowych. Tu więc będzie trwał spór o ostateczny kształt: czy modelowa umowa ma odciąć „dodatki”, czy jednak dopuścić je w zamian za nieco niższe oprocentowanie? Ważne, by rozwiązanie to nie wymuszało na kliencie decyzji, której skutków nie rozumie, lub nie karało go nadmiernie podwyżką oprocentowania za rezygnację z produktu ubocznego.

Drugi obszar to transparentność ryzyka stóp i kursów. SBB alarmuje, że obecny model zmusza klientów do podpisywania zgód na ryzyko, którego nie potrafią ocenić. Modelowa umowa ma sens jedynie wtedy, gdy w praktyce zabezpieczy przed powtórką sytuacji frankowej (gdzie klauzule ryzyk były wpisane, ale słabo objaśnione). Dlatego tak ważne jest wbudowanie mechanizmów typu CAP na wzrost rat czy przynajmniej porządna symulacja wrażliwości ratyna zmiany stóp już na etapie oferty. Jeśli tego by zabrakło, można by mówić, że klient niby świadomie wybiera między stałą a zmienną stopą, ale de facto nie wie, z czym to się wiąże – co byłoby sprzeczne z duchem dyrektywy 93/13 (obowiązek formułowania umów prostym, zrozumiałym językiem obejmuje też pełną przejrzystość ekonomiczną konsekwencji dla konsumenta). Rzecznik Finansowy wprost wskazał, że chciałby w nowym wzorcu bardziej doprecyzowanej informacji o możliwych zmianach kosztu kredytu w przyszłości – to również wynika z doświadczeń frankowych.

Trzeci temat to wspomniana wcześniej ścieżka ustawowa vs dobrowolna. Tutaj różnica zdań między UOKiK a resztąmoże przesądzić o losach projektu. Prezes UOKiK zaproponował model ustawowy m.in. po to, by chronić wzorzec przed pozwami (skoro będzie niepodważalny sądowo). Jednak z perspektywy czysto konsumenckiej, paradoksalnie, taka niepodważalność może być ograniczeniem prawa do ochrony. Idealnie więc, ustawę powinno się uchwalić tylko wtedy, gdy wszystkie strony uzgodnią satysfakcjonujący kształt wzorca. Jeśli konsumenci (Rzecznik, SBB) powiedzą: „tak, ten wzór jest sprawiedliwy, nie zamierzamy go zaskarżać, bo spełnia nasze postulaty” – dopiero wtedy można rozważyć przekucie go w przepis. Na razie SBB i RF jeszcze zgłaszają uwagi, więc trzeba je zaadresować.

Reasumując, żadna z propozycji debaty na ten moment nie zmierza do odebrania konsumentom ich praw, ale są obszary wymagające czujności. Z perspektywy klientów kluczowe jest, by modelowa umowa nie stała się „koniem trojańskim” – czyli żeby pod pozorem ujednolicenia nie przemycono rozwiązań korzystnych głównie dla sektora (np. immunitetu sądowego czy narzucenia jakichś kosztów). Na szczęście obecny klimat rozmów wskazuje, że regulatorzy i strona społeczna patrzą decydentom na ręce. Ministerstwo Sprawiedliwości już sygnalizuje, że będzie stać na straży zgodności z prawem UE, a Rzecznik Finansowy i organizacje konsumenckie aktywnie uczestniczą w konsultacjach. Dzięki temu jest szansa, że finalny model – czy to wdrożony dobrowolnie, czy ustawowo – będzie naprawdę prokonsumencki i jednocześnie akceptowalny dla banków.

Szanse wprowadzenia „umowy idealnej” na rynek – prognoza

Jak realne jest, że za rok, dwa pójdziemy do banku i dostaniemy kredyt na standardowej umowie zamiast „bankowego” wzorca pełnego drobnego druku? Debata pokazała, że wokół idei zawiązała się szeroka koalicja: od regulatorów (KNF, RF, BFG), przez rząd (MS, Ministerstwo Finansów pośrednio przez KSF), po największy bank i – warunkowo – organizacje konsumenckie.

Co istotne, wszyscy „wiosłują w tym samym kierunku”, choć może innymi łodziami. Istnieją dwa podejścia: dobrowolny standard rynkowy firmowany przez EKF vs ustawowy wzorzec UOKiK. Paradoksalnie nie muszą one ze sobą konkurować – mogą się uzupełnić lub scalić. Prezes NBP Adam Glapiński w liście do prof. Romanowskiego postulował wręcz skoordynowanie prac EKF z tym, co robi UOKiK i ZBP, tak by finalnie powstał jeden wspólny wzór.

Scenariusz optymistyczny zakłada, że już w najbliższych miesiącach dojdzie do zbliżenia stanowisk EKF i UOKiK. Oba projekty mają podobny cel (bezpieczniejsza hipoteka), choć różnią się w szczegółach. UOKiK-owski wzór kładzie nacisk na co najmniej 5 lat stałej raty i brak cross-sellingu, chcąc uprościć wybór klienta do ceny, marży i okresu. Projekt EKF obejmuje także kredyty zmiennoprocentowe i dopuszcza powiązane produkty (choć z zastrzeżeniami RF). Te różnice są do pogodzenia – np. finalnie mógłby powstać jeden ustawowy wzorzec dla kredytów o okresowo stałej stopie (zgodnie z inicjatywą UOKiK) i równolegle rekomendowany wzorzec dla kredytów o stopie zmiennej (jako opcja dla tych, którzy jednak chcą zmiennej – bo prawo raczej nie zakaże oferowania kredytów o zmiennej stopie). Zresztą sam UOKiK przyznał, że zaprojektował swój wzorzec przy udziale KNF i środowiska bankowego, co sugeruje konsultacje z wieloma aktorami.

Tomasz Chróstny (UOKiK) podkreśla, że wszyscy – KNF, ZBP – popierają wprowadzenie „bezpiecznego, uczciwego i niepodważalnego” wzorca umowy hipotecznej ze stałą stopą. To dobry prognostyk dla porozumienia. Jeśli do niego dojdzie, możliwe że już w 2024 lub 2025 r. rząd przedstawi projekt ustawy. Chróstny wystąpił do Premiera o wpisanie prac nad wzorcem do planu legislacyjnego Rady Ministrów i ma gotowe propozycje zmian prawa. Gdyby nowy rząd (ukonstytuowany pod koniec 2023 r.) przychylił się do tej inicjatywy, prace mogłyby ruszyć w 2024 r. – choć ich tempo i wynik zależą od kompromisu politycznego.

A jeśli ścieżka ustawowa ugrzęźnie?

Wówczas pozostaje plan B: wdrożenie oddolne. Tutaj duża rola przypadnie KNF i KSF. Jeżeli – tak jak sugerowano – Komitet Stabilności Finansowej wyda oficjalną rekomendację, a KNF np. włączy wzorzec do swoich zaleceń nadzorczych, banki znajdą się pod presją, by go przyjąć. Zwłaszcza że PKO BP już deklaruje gotowość implementacji. Można sobie wyobrazić, że w ciągu najbliższych 1–2 lat kilka największych banków (PKO BP, być może Pekao, mBank, ING – te uczestniczą w pracach EKF) zacznie oferować kredyty na nowym wzorcu, przynajmniej jako opcję. Zadziała efekt domina: jeśli klienci będą preferować oferty na „bezpiecznej umowie”, reszta rynku dołączy, by nie tracić udziału. Banki widzą też własny interes finansowy: ZBP wyliczył, że połowa średniej marży hipotecznej (0,81 p.p. z 1,7% w 2024 r.) to koszt ryzyka prawnego. To znaczy, że przeciętny kredytobiorca płaci dziś blisko 0,8 p.p. więcej w oprocentowaniu tylko dlatego, że bank musi wkalkulować ryzyko unieważnienia umowy! Rocznie to ok. 538 mln zł kosztu dla sektora – gigantyczna suma, którą mógłby zaoszczędzić, gdyby nowe umowy praktycznie wyeliminowały ryzyko prawne. Inaczej mówiąc, stabilne umowy to potencjalnie tańsze kredyty dla konsumentów. UOKiK wprost twierdzi, że jego wzorzec przełoży się na niższe koszty i marże, bo banki będą konkurować ceną i przestaną doliczać sobie „premię za ryzyko”. Ta argumentacja może przekonać władze i opinię publiczną.

Oczywiście, są też wyzwania i możliwy opór. Część banków może zwlekać z wdrożeniem, licząc że status quo jednak będzie dla nich korzystniejszy. Gdy minie fala spraw frankowych, mogą uznać, że problem rozwiązany i nie trzeba rewolucji. Ale tu uwaga: fala spraw może wcale szybko nie minąć – już teraz pojawiają się pozwy dotyczące WIBOR-u czy ubezpieczeń pomostowych. Jak zauważył prof. Pawłowicz, „za chwilę audytorzy będą wymagali jeszcze większych odpisów” na ryzyko prawne, jeśli nic się nie zmieni. To oznacza presję na wyniki banków, której zarządy nie mogą lekceważyć. Z kolei konsumenci i prawnicy mogą patrzeć podejrzliwie na każdą inicjatywę sygnowaną przez banki. Portal frankowiczów CHF24.pl nazwał nawet projekt EKF „koniem trojańskim dla milionów Polaków”, obawiając się, że banki „pod płaszczykiem pokoju” przepchną korzystne dla siebie zapisy i uodpornią się na pozwy. Takie opinie pokazują niski poziom zaufania po latach sporów. Aby wzorzec miał szanse, musi zostać zaakceptowany społecznie – a to wymaga transparentnego dialogu i udziału także sceptyków (jak SBB) w jego tworzeniu. Właśnie dlatego uczestnicy debaty EKF zgodnie podkreślali znaczenie konstruktywnej rozmowy. – „Rozmowa jest tym, co najbardziej potrzebne przy takich rozwiązaniach” – podsumował Rzecznik Finansowy, otwierając dyskusję w swoim Biurze.

Podsumowując:

szanse na wprowadzenie modelowej umowy kredytu hipotecznego w najbliższych latach są duże, jeśli obecny konsensus się utrzyma. Regulacyjna „gwieździsta konstelacja” sprzyja projektowi – nowy rząd raczej poprze prokonsumenckie zmiany, KNF i reszta KSF są za, banki największe też są na „tak” (choć warunkowo). Najbardziej prawdopodobny scenariusz to dobrowolne wdrażanie wzorca od 2024 r. przez chętne banki, wspierane miękkimi rekomendacjami (KNF, KSF), a równolegle prace nad ustawą prowadzoną przez UOKiK w porozumieniu z EKF. Być może finalnie doczekamy się rozwiązania hybrydowego: ustawowego obowiązku stosowania wzorca dla pewnej kategorii kredytów (np. tych o stałej stopie min. 5 lat), a w pozostałych przypadkach – silnej zachęty rynkowej do używania certyfikowanej umowy modelowej. Taki kompromis zadowoliłby i zwolenników szybkiego działania, i tych obawiających się o prawa konsumenta.

Jedno jest pewne: dyskusja o umowie modelowej zmieniła ton debaty publicznej o kredytach. Zamiast ciągłych sporów o to, kto ma rację w sądzie, strony zaczynają mówić o wspólnym celu. – „Rynek kredytowy powinien opierać się na dialogu i współpracy, a nie konflikcie” – przypomina manifest EKF. Jeśli ten duch się utrzyma, polski rynek hipoteczny może za kilka lat stać się bezpieczniejszy, bardziej przewidywalny i przyjaźniejszy dla zwykłych ludzi – na wzór dojrzałych rynków zachodnich. W interesie nas wszystkich (bankowców, klientów i państwa) jest, aby ten modelowy kompromis doszedł do skutku zamiast utknąć w impasie. Wówczas być może rok 2025 okaże się przełomem, który zakończy epokę „wojen o kredyty” i rozpocznie nową erę – tanich, jasnych i pewnych hipotek dla kolejnych pokoleń Polaków.

Udostępnij31Tweet19
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Ekspert finansowy, skupiający się od 5 lat na kredytach frankowych. Ma zdolność do analizy skomplikowanych zagadnień oraz pasje do dzielenia się wiedzą. Autor wielu publikacji stanowiących źródło informacji dla poszkodowanych klientów banków. e-mail: m.augustynowicz@chf24.pl

Rekomendowane dla Ciebie

USTAWA FRANKOWA i Frankowicze w sejmie 17 grudnia! Co dalej z ustawą i losem setek tysięcy rodzin z kredytami?

Napisał Michał Augustynowicz
13 grudnia 2025
USTAWA FRANKOWA i Frankowicze w sejmie 17 grudnia! Co dalej z ustawą i losem setek tysięcy rodzin z kredytami?

Na najbliższą środę 17 grudnia, na godz. 15.00, zaplanowane jest wspólne posiedzenie sejmowych komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (SPC) oraz Gospodarki i Rozwoju (GOR), które będą rozpatrywały rządowy projekt...

Czytaj więcejDetails

Kredyty z WIBOR-em są wadliwe i nie da się tego już ukryć? Polemika z mecenasem Wojciechem Wandzlem

Napisał Michał Augustynowicz
11 grudnia 2025
Fala reklam „pozwów o WIBOR”. Czy to faktycznie dobry moment na sądową walkę z WIBOR-em?

W świecie finansów, gdzie zaufanie do banków przypomina kruchą szklankę – raz pękniętą, trudno ją skleić – wybuchła nowa burza. Kredyty frankowe nauczyły nas, że pozornie solidne umowy...

Czytaj więcejDetails

Banki już prawie wygrały? Trwa brutalna walka w Sejmie o ustawę frankową, teorię salda i miliardy odsetek dla Frankowiczów

Napisał Michał Augustynowicz
2 grudnia 2025
Kontrowersyjna ustawa frankowa: przyspieszenie kosztem frankowiczów i podważanie zaufania do Państwa?

Trwa batalia o to jaki kształt przyjmie tekst tzw. ustawy frankowej, której projekt utknął w sejmowych komisjach. ZBP wykorzystuje czas i lobbuje w Sejmie za korzystnymi dla banków rozwiązaniami....

Czytaj więcejDetails
Następny post
Głośny atak prof. Łętowskiej na kancelarie frankowe. Odpowiadamy: To banki stworzyły tę patologię, a nie ci, którzy z nią walczą!

Głośny atak prof. Łętowskiej na kancelarie frankowe. Odpowiadamy: To banki stworzyły tę patologię, a nie ci, którzy z nią walczą!

Spis treści:

  • Główne założenia modelowej umowy EKF
  • Co sądzą regulatorzy? Opinie Rzecznika Finansowego, KNF i Ministerstwa
  • Głos sektora bankowego: od ostrożności do deklaracji lidera
  • Głos konsumentów: oczekiwania i obawy (SBB)
  • Czy prawa konsumentów są bezpieczne? Potencjalne zagrożenia (dyrektywa 93/13)
  • Szanse wprowadzenia „umowy idealnej” na rynek – prognoza
  • Podsumowując:

Serwis informacyjny o kredytach i sporach z bankami. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach i złotówkach. Śledzimy wyroki, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy byli na bieżąco. Znajdziesz tu także praktyczne poradniki, relacje kredytobiorców i opinie ekspertów, które pomogą Ci zrozumieć aktualną sytuację i podjąć właściwe decyzje.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Prawnicy
  • • Ranking kancelarii frankowych
  • • Ranking kancelarii SKD
  • • Kancelarie frankowe
  • • Forum frankowe
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Mapa portalu | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Forum
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Mapa portalu | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Forum
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Mapa portalu | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt