| TSUE · C-744/24 · 23 kwietnia 2026 Konsument podpisał umowę na 150 000 zł. Do jego rąk trafiło 133 214,92 zł. Odsetki bank naliczał jednak od pełnych 150 000 zł — także od tych pieniędzy, których kredytobiorca nigdy nie zobaczył. W czwartek 23 kwietnia 2026 r. o godz. 9:30 Trybunał Sprawiedliwości UE rozstrzygnie, czy takie zawyżanie podstawy oprocentowania jest w ogóle legalne. |
Za dwa dni Luksemburg powie to, przed czym polski sektor bankowy broni się od miesięcy. Stawką nie jest jedna umowa pożyczki ekspresowej z Pekao S.A., lecz konstrukcja, na której opierają się setki tysięcy kredytów konsumenckich udzielonych w Polsce po 2017 roku — od kredytów gotówkowych, przez pożyczki ratalne, po kredyty samochodowe ze skredytowaną składką ubezpieczeniową.
Dwie kwoty na jednej umowie — czyli jak konsument pożycza pieniądze, których nigdy nie dostaje
Mechanizm jest prosty i zarazem genialny w swojej bankowej perfidii. W typowej umowie kredytu konsumenckiego znajdują się dwie liczby, które nie mogą oznaczać tego samego — ale dla przeciętnego kredytobiorcy wyglądają identycznie.
Pierwsza to „kwota udzielonego kredytu”. To liczba, którą klient widzi dużymi literami na pierwszej stronie umowy. Druga to „całkowita kwota kredytu” — czyli pieniądze faktycznie wypłacone do swobodnej dyspozycji. Różnicę stanowią skredytowane koszty: prowizja, opłata przygotowawcza, a przede wszystkim — składka ubezpieczeniowa, doklejona do umowy często w ostatniej chwili, przy okienku.
W sprawie, która trafiła przed TSUE, ta różnica wynosiła 16 785,08 zł. Bank Pekao S.A. naliczał jednak odsetki od pełnej kwoty 150 000 zł. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO) ustalona w umowie wyniosła 12,57 proc., a całkowita kwota do zapłaty — 207 073,53 zł.
☑ Kwota udzielonego kredytu: 150 000,00 zł — i od tej kwoty bank liczy odsetki ☑ Całkowita kwota kredytu (wypłacona): 133 214,92 zł — i to faktycznie dostał konsument ☑ Różnica: 16 785,08 zł — składka ubezpieczeniowa, której konsument nigdy nie miał w ręku ☑ Sygnatura TSUE: C-744/24 (krajowa: I C 153/23, Sąd Rejonowy we Włodawie) |
Kluczowe jest to, co wynika z definicji. Artykuł 3 lit. j dyrektywy 2008/48/WE oraz art. 5 pkt 10 ustawy o kredycie konsumenckim są w tej kwestii jednoznaczne: stopa oprocentowania kredytu to stopa stosowana do wypłaconej kwoty kredytu. Nie do kwoty zwiększonej o prowizję. Nie do kwoty powiększonej o składkę. Do kwoty, którą konsument otrzymał do dyspozycji.
Literalnie rzecz biorąc — bankowa praktyka kredytowania kosztów i naliczania od nich odsetek wykracza poza ustawową definicję oprocentowania. I właśnie o to zapytał Luksemburg sędzia Sądu Rejonowego we Włodawie.
Dlaczego banki tak chętnie wycofują sprawy z TSUE?
To pytanie warto zadać, zanim zapadnie wyrok. Bo obrazuje ono stan nerwów w sektorze lepiej niż dziesiątki komunikatów prasowych Związku Banków Polskich.
Schemat jest powtarzalny: sąd krajowy kieruje pytanie prejudycjalne, sprawa ląduje w Luksemburgu, a wtedy bank nagle przestaje być nieprzejednany. Pozwany, który przez rok procesu twardo kwestionował każdy zarzut kredytobiorcy, znajduje ochotę na ugodę. Albo — co bywa jeszcze bardziej zaskakujące — uznaje powództwo. Efekt? Sprawa traci przedmiot, sąd krajowy musi ją umorzyć, a TSUE odkłada pióro.
Niedaleko szukać przykładu. W marcu br. TSUE umorzył sprawę C-566/24, dotyczącą SKD — która miała rozstrzygnąć kluczową kwestię obowiązku badania przez sąd z urzędu naruszeń uzasadniających sankcję. Dopiero kolejne pytania, zadane m.in. przez Sąd Rejonowy w Białymstoku (sprawa C-831/24 „Machski”), dały szansę na powrót problemu na wokandę. Opinia rzecznika generalnego TSUE w tej sprawie ma zostać opublikowana 11 czerwca 2026 r.
Dlaczego banki tak robią? Odpowiedź jest finansowa, nie prawna. Przegrany wyrok TSUE w sprawie jednej umowy staje się argumentem w dziesiątkach tysięcy innych postępowań — i obciążeniem bilansowym przy zawiązywaniu rezerw. Indywidualna ugoda kosztuje bank kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wyrok systemowy kosztuje miliardy. Rachunek prosty, decyzja oczywista.
| „Nie można inaczej interpretować braku środka zaskarżenia niż jako przyznanie argumentacji sądu” — taki komentarz pojawił się niedawno w kontekście prawomocnych zabezpieczeń, od których banki nie składały skargi. Identyczny mechanizm działa przy pytaniach prejudycjalnych: gdy bank spodziewa się wyroku niekorzystnego, cicho zamyka sprawę, byle tylko nie pozwolić Trybunałowi wypowiedzieć się wiążąco. |
Fakt, że sprawa C-744/24 dotrwała do wyroku, oznacza w tym kontekście jedno: pozwany bank albo nie zdążył z manewrem ugodowym, albo ocenił swoje szanse na tyle wysoko, że zaryzykował. Za 48 godzin przekonamy się, czy to była dobra kalkulacja.
Dwa pytania, które mogą zmienić polski rynek kredytowy
Sąd Rejonowy we Włodawie skierował do Luksemburga dwa powiązane pytania prejudycjalne. Oba wymagają rozstrzygnięcia — i oba mogą zaboleć sektor bankowy.
Pytanie pierwsze: czy wolno w ogóle naliczać odsetki od skredytowanych kosztów?
To pytanie o samą konstrukcję. Sąd chce wiedzieć, czy dyrektywa 2008/48/WE — w świetle zasady skuteczności prawa UE i dyrektywy 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach umownych — dopuszcza praktykę oprocentowania prowizji, opłat i składek ubezpieczeniowych doklejonych do kapitału kredytu.
Jeżeli TSUE powie „nie” — bankowa praktyka z ostatniej dekady staje się niezgodna z prawem unijnym.
Pytanie drugie: czy wystarczy podać stopę i kwotę odsetek, bez wyjaśnienia od czego są liczone?
To pytanie o przejrzystość. W umowie z Pekao S.A. znajdowała się informacja o stopie oprocentowania i łącznej kwocie odsetek. Nie było jednak jednoznacznego komunikatu, że podstawą ich obliczenia jest kwota wyższa niż wypłacona konsumentowi do ręki.
Sąd pyta: czy ujawnienie stopy i kwoty wystarcza, by uznać obowiązek informacyjny za spełniony — skoro z umowy nie wynika, od jakiej podstawy odsetki są rzeczywiście naliczane? Przeciętny konsument ma narzędzia do oceny? Czy tylko formalnie „poznał” cenę?
Co korzystny wyrok oznacza dla kredytobiorców
Jeżeli TSUE przychyli się do stanowiska konsumenta — choćby tylko w zakresie pytania drugiego, dotyczącego standardu informacyjnego — konsekwencje dla polskiego rynku kredytów konsumenckich będą fundamentalne.
Po pierwsze, znacząco rozszerzy się pole dla sankcji kredytu darmowego (art. 45 u.k.k.). Dziś konsument, by skutecznie z niej skorzystać, musi wykazać konkretne naruszenie z katalogu art. 30 u.k.k. — zwykle kilka. Po wyroku TSUE wystarczyć może jeden, powtarzalny zarzut: bank nie poinformował jednoznacznie, od jakiej kwoty naliczane są odsetki. A ponieważ ten sam mechanizm zastosowano w zdecydowanej większości umów konsumenckich z lat 2017–2025 — skala potencjalnych pozwów jest trudna do oszacowania.
Po drugie, złożenie oświadczenia o SKD oznacza zwrot wszystkich zapłaconych odsetek, prowizji i pozaodsetkowych kosztów kredytu. Kredytobiorca spłaca wyłącznie otrzymany kapitał, w pierwotnie ustalonych terminach. W praktyce to kilkanaście, czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych zwrotu dla pojedynczego konsumenta.
Po trzecie — co nie mniej istotne — wyrok wzmocni pozycję negocjacyjną tych kredytobiorców, którzy są już w sporze z bankiem. Dotychczasowe linie obrony sektora, opierające się na twierdzeniu, że „wszystko było ujawnione w RRSO”, staną się znacznie trudniejsze do utrzymania.
Które kredyty mogą podlegać wyrokowi?
Sprawa C-744/24 dotyczy bezpośrednio umowy pożyczki ekspresowej z Pekao S.A. z 2022 r. Ale wykładnia TSUE ma charakter systemowy — wiąże wszystkie sądy w państwach członkowskich w analogicznych sprawach. A praktyka kredytowania kosztów pozaodsetkowych była w Polsce regułą, nie wyjątkiem.
W polu rażenia wyroku znajdują się przede wszystkim:
Kredyty gotówkowe ze skredytowaną składką ubezpieczenia na życie, utraty pracy lub zdolności kredytowej Pożyczki ratalne z doliczoną do kapitału prowizją lub opłatą przygotowawczą Kredyty samochodowe ze skredytowanym GAP-em lub AC Pożyczki konsolidacyjne, w których do kwoty kredytu dopisano prowizję za udzielenie Kredyty konsumenckie z jakimikolwiek pozaodsetkowymi kosztami dodanymi do kwoty głównej |
Wspólnym mianownikiem jest prosty test: jeżeli w umowie występują dwie różne kwoty — „kwota udzielonego kredytu” i „całkowita kwota kredytu” (wypłacona) — i różnica między nimi wynika z doliczonych kosztów, od których bank naliczał odsetki, to umowa wpisuje się w problematykę C-744/24.
Uwaga: termin na złożenie oświadczenia o sankcji kredytu darmowego wynosi rok od dnia wykonania umowy (art. 45 ust. 5 u.k.k.). Po tym terminie roszczenie wygasa. To istotne dla osób, które spłaciły kredyt w 2025 r. — czas biegnie.
Co jeszcze na horyzoncie? C-831/24 i pytanie o obowiązki sędziów
Wyrok z 23 kwietnia to nie koniec serii. Kolejnym kamieniem milowym będzie rozstrzygnięcie C-831/24 — sprawy skierowanej do TSUE przez Sąd Rejonowy w Białymstoku. Pytania białostockiego sędziego Karola Olszewskiego idą znacznie dalej.
Najważniejsze z nich brzmi: czy sąd rozpoznający sprawę o SKD ma obowiązek z urzędu badać, czy kredytodawca naruszył przepisy inne niż te, na które powołuje się konsument? A jeśli tak — to czy sankcję stosuje się zawsze, gdy dojdzie do uchybienia, czy też dopiero wówczas, gdy naruszenie miało dla konsumenta realne znaczenie ekonomiczne?
Stawka jest kapitalna. Pozytywna odpowiedź przerzuciłaby ciężar wyszukiwania uchybień z konsumenta na sąd — i fundamentalnie zmieniła logikę procesów o SKD. Opinia rzecznika generalnego TSUE w tej sprawie zostanie opublikowana 11 czerwca 2026 r.
W międzyczasie na rozstrzygnięcie C-831/24 czeka nie tylko duża liczba spraw w sądach rejonowych i okręgowych, ale też Sąd Najwyższy, który w lipcu 2025 r. zawiesił wydanie uchwały w sprawie III CZP 15/25 dotykającej identycznej materii.
Co realnie powie TSUE? Prognoza i scenariusze
Trzy scenariusze pozostają w grze.
Scenariusz A — pełne uwzględnienie, zakwestionowanie samej praktyki naliczania odsetek od kosztów pozaodsetkowych — byłby najbardziej wstrząsający dla sektora. Wymagałby jednak od TSUE zakwestionowania długoletniej praktyki rynkowej wprost, a Trybunał rzadko idzie tak daleko, gdy wystarczy subtelniejsza interwencja.
Scenariusz B — dopuszczenie praktyki kredytowania kosztów, ale z podwyższonym wymogiem informacyjnym — wydaje się najbardziej prawdopodobny. Odpowiada on linii orzeczniczej TSUE z ostatnich lat (od C-66/19 po C-472/23), która konsekwentnie stawia na rzeczywistą, nie tylko formalną, transparentność. W tym wariancie sąd krajowy będzie musiał zbadać, czy konsument mógł — bez dodatkowej wiedzy i kalkulatora — zrozumieć, że płaci odsetki od kwoty wyższej niż otrzymana.
Scenariusz C — oddalenie wątpliwości sądu — jest mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Oznaczałby potwierdzenie, że ujawnienie stopy, kwoty odsetek i RRSO wystarcza. Nawet jednak w tym wariancie inne zarzuty SKD (błędne RRSO, braki informacyjne dotyczące przedterminowej spłaty, nieprawidłowe klauzule o zmianie oprocentowania) zachowują samodzielną podstawę.
Podsumowanie: dlaczego ten wyrok ma znaczenie nawet dla frankowiczów
Z punktu widzenia konsumentów i kredytobiorców może wydawać się, że sprawa kredytów konsumenckich jest odrębną historią od sporu o kredyty frankowe. To tylko pozór. Wyrok C-744/24 wpisuje się w ten sam, trwający od dekady proces: europeizacji polskiego prawa bankowego, w którym TSUE konsekwentnie podnosi standard ochrony konsumenta przeciwko sektorowi finansowemu.
Każde kolejne rozstrzygnięcie — czy dotyczy CHF, WIBOR czy SKD — wzmacnia jeden kluczowy wniosek: konsument nie jest partnerem równorzędnym bankowi i nie może być tak traktowany przez sądy. A banki, które przez lata budowały swoje produkty na granicy przejrzystości, tracą kolejne punkty oparcia.
Za dwa dni Luksemburg wypowie się po raz kolejny. Niezależnie od dokładnej treści wyroku — sam fakt, że sprawa dotrwała do wokandy, mimo wszystkich możliwości ugodowego zamknięcia po stronie banku, oznacza, że pozwany ocenił, że nie ma już nic do stracenia. Albo — co byłoby najgorsze dla sektora — że i tak by przegrał.
Redakcja chf24.pl będzie śledziła wyrok TSUE C-744/24 na bieżąco. Artykuł zostanie zaktualizowany po ogłoszeniu sentencji i pisemnego uzasadnienia.
| Informacja prawna Stan prawny na 21 kwietnia 2026 r. Podstawa: postanowienie Sądu Rejonowego we Włodawie z 20.09.2024 r., sygn. I C 153/23 (sprawa TSUE C-744/24); ustawa o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. 2025 poz. 1362); dyrektywy 2008/48/WE i 93/13/EWG. Artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny — nie stanowi porady prawnej. Każda umowa wymaga indywidualnej analizy. |





