2 lipca 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wyda wyrok, który dla frankowiczów może okazać się ważniejszy niż samo unieważnienie umowy. Stawka jest bardzo konkretna: czy bank w ogóle ma jeszcze prawo żądać od klienta zwrotu pożyczonych pieniędzy. W skrajnym przypadku różnica dla jednego kredytobiorcy to nawet kilkaset tysięcy złotych. Tłumaczymy, o co chodzi, prostym językiem i pokazujemy to na liczbach.
Czym jest przedawnienie — w jednym akapicie
Przedawnienie to prosta zasada: jeśli ktoś chce od nas pieniędzy, ale przez określony czas się o nie nie upomni, to po upływie tego czasu możemy odmówić zapłaty — i sąd nas poprze. Mówiąc wprost: roszczenie się „przeterminowuje” i przestaje być wykonalne.
Roszczenie banku o zwrot pożyczonych pieniędzy przeterminowuje się po trzech latach (tak liczy się terminy dla firm, bo to roszczenie związane z prowadzeniem działalności). Trzy lata to mało. Dlatego wszystko zależy od jednej rzeczy: od którego dnia zaczynamy te trzy lata liczyć.
O co dokładnie toczy się gra
Gdy sąd unieważnia umowę kredytu we frankach, strony muszą się rozliczyć. Działa to tak:
Kredytobiorca oddaje bankowi to, co kiedyś dostał — czyli wypłacony kapitał (np. 460 000 zł). Bank oddaje kredytobiorcy wszystko, co ten przez lata wpłacił w ratach. |
I tu pojawia się klucz. Jeśli roszczenie banku o zwrot kapitału jest już przedawnione, kredytobiorca może powiedzieć: „nie oddaję, bo bank spóźnił się z żądaniem”. Sąd to uwzględni. W efekcie klient zostaje z mieszkaniem, nie musi oddawać kapitału — a bank i tak ma obowiązek zwrócić mu wpłacone raty.
Dlatego cała sprawa sprowadza się do pytania, na które odpowie TSUE w sprawie C‑261/25 i C‑262/25 (Ścierbek i in.): od którego dnia liczyć te trzy lata? Pytanie zadał Sąd Okręgowy w Warszawie na tle typowej umowy z GE Money Bank (dziś Bank BPH) z 2008 r. Wyrok zapadnie 2 lipca 2026 r. o godz. 9:30 w Luksemburgu.
Trzy możliwe daty — i co każda oznacza dla kredytobiorcy
Sąd pyta Trybunał, którą z trzech dat uznać za początek trzyletniego terminu banku. Każda prowadzi do innego wyniku.
| Od kiedy liczymy 3 lata | Przykładowy rok | Co to oznacza |
| Od dnia wypłaty kredytu | wypłata 2008 → koniec ok. 2011 | Najlepsze dla klienta. Roszczenie banku dawno przedawnione — kapitału można nie oddawać. |
| Od wpisu wadliwego zapisu do rejestru UOKiK | zależy od daty wpisu | Rozwiązanie pośrednie — zależy od konkretnej klauzuli w umowie. |
| Od dnia, gdy klient zakwestionował umowę | kwestionowanie 2021 → koniec ok. 2024 | Tak liczą sądy dziś. Korzystne dla banku — jego roszczenie wciąż jest aktualne. |
Im wcześniejsza data, tym lepiej dla kredytobiorcy. Najwcześniejsza to dzień wypłaty — i właśnie ten wariant byłby przełomem.
Warto przy tym pamiętać, że TSUE w kwietniowych wyrokach 2026 r. (m.in. Jangielak i Rzepacz) podkreślał zasadę wzajemności rozliczeń i zakaz bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta. To sygnał, że Trybunał nie patrzy wyłącznie pod kątem korzyści jednej strony — i że najbardziej radykalny wariant nie jest przesądzony.
Przykład rozliczenia: ile dokładnie zyskuje kredytobiorca
Policzmy to na konkretnych liczbach. Kwoty są przykładowe i służą tylko pokazaniu mechanizmu — nie są wyceną żadnej konkretnej sprawy.
Nasz przykładowy kredytobiorca: • W 2008 r. bank wypłacił mu 460 000 zł. • Do 2026 r. spłacił w ratach łącznie 480 000 zł (raty rosły wraz z kursem franka). • Sąd unieważnia umowę. |
Teraz porównajmy dwa światy: ten dzisiejszy (roszczenie banku ważne) i ten po ewentualnie korzystnym wyroku (roszczenie banku przedawnione).
| Co się dzieje w rozliczeniu | Dziś (roszczenie banku ważne) | Po korzystnym wyroku (roszczenie banku przedawnione) |
| Klient oddaje bankowi kapitał | 460 000 zł | 0 zł (nie musi) |
| Bank oddaje klientowi wpłacone raty | 480 000 zł | 480 000 zł |
| Wynik dla klienta (na plus) | +20 000 zł | +480 000 zł |
| Mieszkanie | zostaje, kredyt znika | zostaje, kredyt znika |
Uwaga: nawet przy przedawnieniu roszczenia banku o kapitał, rozliczenie może uwzględniać kompensatę wzajemnych należności — sąd może bowiem wzajemnie potrącić to, co strony są sobie winne.
Różnica na korzyść kredytobiorcy +460 000 zł |
Wniosek jest prosty: różnica między jednym a drugim wynikiem to równowartość całego kapitału — bo w korzystnym wariancie klient po prostu nie musi go oddawać. Przy kredycie 460 tys. zł to 460 tys. zł „w kieszeni” więcej niż dziś.
Ważne — bez nadmiernego optymizmu To jest scenariusz najkorzystniejszy i wcale nie przesądzony. Wariant, w którym klient zatrzymuje kapitał i jednocześnie odzyskuje wszystkie raty, jest w środowisku prawniczym sporny — bo prowadzi do sytuacji, którą banki nazywają wzbogaceniem konsumenta. TSUE w kwietniu 2026 r. wyraźnie przypominał, że rozliczenie po unieważnieniu ma być wzajemne. Realne jest więc także rozstrzygnięcie bardziej wyważone. Ten przykład pokazuje maksymalną skalę korzyści, a nie pewny wynik. |
Kogo to dotyczy najbardziej
Najwięcej zyskają posiadacze najstarszych umów — z lat 2006–2010. Im dawniej kredyt został wypłacony, tym dłużej „tyka” przedawnienie i tym bardziej wariant „od wypłaty” działa na ich korzyść.
Trzeba jednak pamiętać o jednym: zarzut przedawnienia nie działa sam z siebie. Trzeba go świadomie podnieść w odpowiednim momencie procesu. Tu różnica między dobrze a źle poprowadzoną sprawą może być warta — jak pokazaliśmy — setki tysięcy złotych.
Dla banków to z kolei poważne ryzyko. Rezerwy na kredyty frankowe liczono przy założeniu, że kapitał da się odzyskać. Gdyby TSUE poszedł w stronę korzystną dla klientów, sektor musiałby je przeliczyć i jeszcze mocniej postawić na ugody.
Czego się spodziewać po wyroku
Poniżej komentarz redakcji chf24.pl — nasza ocena, a nie ustalony fakt.
Dotychczasowe wyroki TSUE są przyjazne konsumentom, ale ich główną zasadą jest równość stron, a nie nagradzanie którejkolwiek z nich. Trybunał pilnuje przede wszystkim, żeby bank nie miał więcej czasu na dochodzenie roszczeń niż klient. To nie to samo, co stwierdzenie, że bankowi termin biegnie już od dnia wypłaty.
Naszym zdaniem najbardziej prawdopodobne jest rozwiązanie pośrednie — uwzględniające moment, w którym kredytobiorca mógł realnie poznać wadliwość umowy, przy jednoczesnym zakazie, by bank był uprzywilejowany. Byłoby to spójne z dotychczasową linią Trybunału. Ale uczciwie: TSUE potrafi zaskakiwać. Jeśli przyjmie najszerszą wykładnię, wariant „od wypłaty” — ten z naszej tabeli — staje się realny.
Jedno jest pewne już dziś: po 2 lipca 2026 r. spór frankowy w jeszcze większym stopniu będzie dotyczył nie tego, czy umowa upada, ale tego, kiedy liczyć terminy. A od tego — jak pokazaliśmy — potrafi zależeć równowartość całego kredytu.
Stan prawny Stan na 5 czerwca 2026 r. Wyrok w sprawach C‑261/25 i C‑262/25 (Ścierbek i in.) nie został jeszcze ogłoszony — termin wyznaczono na 2 lipca 2026 r. Artykuł ma charakter informacyjno-analityczny i nie jest poradą prawną. Ocena indywidualnej umowy wymaga analizy konkretnych dokumentów. |
Najczęstsze pytania
Co tak naprawdę rozstrzygnie TSUE?
To, od którego dnia liczyć trzyletni termin, po którym bank traci prawo żądać zwrotu pożyczonego kapitału: od dnia wypłaty kredytu, od wpisu wadliwego zapisu do rejestru UOKiK, czy od dnia, w którym klient zakwestionował umowę.
Kiedy zapadnie wyrok?
2 lipca 2026 r. o godz. 9:30 w Luksemburgu.
Czy naprawdę będzie można nie oddawać kapitału?
W najkorzystniejszym wariancie tak — głównie przy starych umowach i tylko po skutecznym podniesieniu zarzutu przedawnienia. Taki scenariusz wymagałby jednak podniesienia zarzutu przedawnienia w procesie oraz korzystnego dla klienta wyroku — zarówno TSUE, jak i polskich sądów stosujących jego wykładnię. Nie jest to przesądzone; możliwe są też rozstrzygnięcia bardziej wyważone.
Ile można zyskać?
W naszym przykładzie różnica między dzisiejszym a najkorzystniejszym rozliczeniem wyniosła 460 000 zł — tyle, ile wynosił kapitał, którego nie trzeba oddawać. W innych umowach kwota będzie inna, ale mechanizm ten sam.
Czy muszę coś zrobić?
Zarzut przedawnienia nie działa automatycznie — trzeba go podnieść w procesie. Warto wcześniej sprawdzić, jaką datę wypłaty i jakie zapisy ma Twoja umowa.






