Klient wziął kredyt na 150 tysięcy złotych. Na konto dostał 133 214,92 zł, bo bank z góry potrącił 16 785 zł na składkę ubezpieczeniową. Odsetki naliczał jednak od pełnych 150 tysięcy. W kwietniu Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że tak nie wolno. Wydawało się, że sprawa jest zamknięta i sądom zostało już tylko wyciągnięcie wniosków.
Trzy i pół miesiąca później ta sama konstrukcja, czyli odsetki od kredytowanych kosztów, kończy się w polskich sądach na kilka sposobów naraz. Jeden skład zasądza pełną sankcję kredytu darmowego. Drugi oddala identyczne powództwo. Trzeci dzieli rozstrzygnięcie na pół. O tym, czy klient odzyska pieniądze, coraz częściej decyduje sala rozpraw, na którą trafi. Treść jego umowy schodzi na drugi plan.
SKD W LICZBACH — STAN NA LATO 2026 • Wyroki korzystne dla banków po kwietniowym wyroku TSUE: ok. 80 proc., przed wyrokiem — ok. 85 proc. (dane ZBP, 21 lipca). • Nowe sprawy o SKD w II kwartale: 6872, o 57 proc. więcej niż w I kwartale. Pozwy samych konsumentów: +108 proc. (dane MS, II kw. 2026). • Reklamacje na koniec marca: 104 704. Pozwy w toku i zakończone: 27 241 (dane ZBP). • Ubytek wyniku netto Aliora za II kwartał z tytułu korekty modelu odsetkowego: 96,5 mln zł (komunikat z 20 lipca). |
Co TSUE orzekł, a czego świadomie nie przesądził
Wyrok w sprawie C-744/24 zapadł 23 kwietnia 2026 roku. Chodziło o umowę Banku Pekao, a pytanie prejudycjalne zadał Sąd Rejonowy we Włodawie. Odpowiedź Trybunału była krótka: dyrektywa 2008/48 nie pozwala naliczać odsetek od kwot, które nigdy nie trafiły do dyspozycji konsumenta. Odsetki liczy się od tego, co klient realnie dostał, nie od prowizji czy składki doklejonych do salda. „Całkowita kwota kredytu” i „całkowity koszt kredytu” to dwie różne rzeczy.
I tu zaczyna się sedno dzisiejszego sporu. Trybunał orzekł, że praktyka jest wadliwa, ale nie przesądził jej skutku na gruncie polskiego prawa. Nie powiedział, że każda taka umowa to kredyt darmowy. Nie mógł. Sąd we Włodawie pytał o to, czy piętrowe odsetki są dopuszczalne, a nie o to, jaka sankcja z nich wynika. Ocenę konsekwencji zostawił sądom krajowym.
Ta luka jest dziś przedmiotem sporu, także publicznego. Na LinkedInie pełnomocnicy konsumentów i prawnicy strony bankowej od tygodni spierają się, czy z wyroku TSUE w ogóle da się wyprowadzić sankcję kredytu darmowego, skoro Trybunał nie nazwał jej wprost. Rzecz w tym, że zadaniem sądu krajowego jest właśnie przełożenie wniosków wyroku na polskie przepisy. A to przełożenie wypada u nas różnie.
Trzy rozstrzygnięcia na jednym stanie faktycznym
Weźmy trzy umowy zbudowane tak samo: kredyt gotówkowy, doliczona prowizja lub składka, odsetki liczone od powiększonego salda. Po wyroku TSUE każda z nich może się skończyć inaczej.
| Pełna sankcja | Sąd uznaje naruszenie obowiązków informacyjnych i stosuje SKD w całości. |
| Klient oddaje sam kapitał, bez odsetek i pozostałych kosztów. | Rozwiązanie najkorzystniejsze. Po wyroku część sądów, które wcześniej oddalały takie pozwy, zaczęła je uwzględniać, sięgając po argumentację z C-744/24. |
| Oddalenie | Sąd przyjmuje, że samo oprocentowanie kosztów nie uruchamia SKD, i nie widzi naruszenia obowiązku informacyjnego. |
| Klient przegrywa i ponosi koszty procesu. | Wciąż scenariusz najczęstszy. W danych ZBP po wyroku około 80 proc. rozstrzygnięć zapada na korzyść sektora. |
| Podział sankcji | Sąd nie stosuje pełnego SKD, ale zasądza zwrot odsetek pobranych od samych kredytowanych kosztów. |
| Klient odzyskuje część nadpłaty, nie całą korzyść z sankcji. | Podejście „pośrednie”, o którym mówią praktycy. Sięga po drugą z dostępnych dróg — roszczenie o nienależnie pobrane odsetki. |
Rozrzut najlepiej widać w zestawieniu dwóch głosów z tego samego okresu. Wiceprezes ZBP Agnieszka Wachnicka mówi, że po wyroku nie widać „gwałtownego przechylenia” linii orzeczniczej. Adwokaci kredytobiorców widzą coś przeciwnego: sędziowie, którzy jeszcze niedawno oddalali jej powództwa, coraz częściej je uwzględniają. Dwa równoległe światy, jedna ustawa.
W tej samej dyskusji praktycy zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz. Nawet w jednym wydziale cywilnym tego samego sądu wynik potrafi zależeć od składu: raz pełne SKD, raz sam zwrot odsetek naliczonych od prowizji i ubezpieczenia. To druga droga, którą ustawa daje konsumentowi obok sankcji — żądanie zwrotu nienależnie pobranych odsetek od kredytowanych kosztów.
Skąd bierze się rozjazd
Najkrótsza odpowiedź: Trybunał zostawił lukę, a polska ustawa każe ją domykać w każdej sprawie osobno. Sankcja z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim nie włącza się sama, gdy tylko sąd dostrzeże wadę. Jest przypisana do konkretnych naruszeń obowiązków informacyjnych, na przykład błędnej całkowitej kwoty kredytu albo źle wyliczonej RRSO. Sąd musi wykazać związek między tym, co zakwestionował Trybunał, a którymś z tych naruszeń. Jeden ten związek widzi, drugi nie.
Że to nie wymysł pełnomocników, pokazuje reakcja samych sędziów. Dzień po wyroku Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia skierował do Luksemburga kolejne trzy pytania prejudycjalne (postanowienie z 24 kwietnia, sygn. VI C 829/25/S). Prosi w nich o doprecyzowanie tez, które Trybunał postawił dobę wcześniej. Polski sąd dostał więc świeży wyrok do ręki, uznał, że nie wie, jak go zastosować, i odesłał sprawę z powrotem do TSUE.
Krakowskie pytania dotykają też drugiej spornej kwestii: terminu. Z sankcji można skorzystać przez rok od wykonania umowy (art. 45 ust. 5). Tylko od kiedy liczyć ten rok? Od wypłaty pieniędzy przez bank czy od spłaty ostatniej raty? Część sądów przyjmuje, że „wykonanie umowy” następuje dopiero wtedy, gdy obie strony wypełnią wszystkie zobowiązania, a więc po całkowitej spłacie. Od tej wykładni zależy, czy setki tysięcy spłaconych już kredytów da się jeszcze zakwestionować.
Loteria z każdym kwartałem większa
Ta niepewność rozgrywa się na coraz większej skali. Ministerstwo Sprawiedliwości dopiero od stycznia 2026 roku prowadzi osobną statystykę spraw o SKD. Pierwszy odczyt, 4375 spraw w I kwartale, zamknął się trzy tygodnie przed wyrokiem TSUE. W II kwartale, już po nim, wpłynęło ich 6872. Sądy załatwiły 1929, ponad cztery razy więcej niż kwartał wcześniej. A i tak kolejka oczekujących urosła z 3944 do 8888, czyli o 125 proc.
Zmienia się też struktura tej fali. Do tej pory pozwy wnosiły głównie firmy skupujące roszczenia. W II kwartale spraw z powództwa samych konsumentów przybyło o 108 proc., z 1038 do 2158. Temat wyszedł więc poza wyspecjalizowane kancelarie i trafił do zwykłych kredytobiorców, którzy zaczynają działać sami.
Po stronie banków rachunek też jest już policzalny. 20 lipca Alior Bank podał, że dostosowanie modelu naliczania przychodów odsetkowych do kwietniowego wyroku obniży jego wynik netto za II kwartał o 96,5 mln zł. ZBP zapowiada, że kolejne banki zrobią podobne korekty. W ujęciu zbiorczym sektor wciąż wygrywa większość spraw, ale kierunek jest jeden. A przy dziesiątkach tysięcy postępowań nawet powolne przesunięcie linii orzeczniczej liczy się w setkach milionów.
Co to oznacza dla kredytobiorcy
Najważniejszy wniosek jest niewygodny. Wyrok TSUE wzmacnia pozycję konsumenta, ale niczego nie gwarantuje. Po 23 kwietnia nie każda umowa z piętrowymi odsetkami to wygrana. O sankcji nadal decyduje sąd, patrząc na konkretną umowę, i w większości spraw wciąż orzeka po stronie banku. To, że sąsiad wygrał z tym samym bankiem, nie znaczy, że wygra się automatycznie. Liczy się, czy w danej umowie są dokładnie te naruszenia, które ustawa wiąże z sankcją, i czy pełnomocnik potrafi powiązać je z wyrokiem Trybunału.
Praktyczne są dwie rzeczy. Po pierwsze termin. Jeśli kredyt wciąż jest spłacany, roczne okno na oświadczenie o SKD, liczone od spłaty ostatniej raty, jeszcze nie zaczęło biec. Ale to wykładnia sporna, którą bada teraz TSUE. Po drugie, gdy na pełną sankcję jest już za późno, zostaje druga droga: żądanie zwrotu samych odsetek pobranych od kredytowanych kosztów. To roszczenie też się przedawnia i też trzeba pilnować terminu. Korzyść jest niższa niż przy SKD, ale wciąż bywa realna.
W ocenie redakcji chf24.pl obecny stan nie utrzyma się długo. Dziś identyczny stan faktyczny kończy się pełną sankcją, oddaleniem albo zwrotem części odsetek, zależnie od sali. Rozstrzygnie to jedno z dwojga: albo TSUE, odpowiadając na krakowskie pytania i domykając to, czego nie dopowiedział w kwietniu, albo ustawodawca. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada odrębną ustawę o sankcji kredytu darmowego, choć rozmówcy w bankach wątpią, czy powstanie. Do tego czasu obowiązuje reguła, której w państwie prawa być nie powinno: wynik zależy nie tyle od umowy, ile od tego, na jakiego sędziego się trafi.
Zastrzeżenie. Materiał ma charakter informacyjno-publicystyczny i nie stanowi porady prawnej ani rekomendacji co do konkretnej umowy. Ocena możliwości skorzystania z sankcji kredytu darmowego wymaga indywidualnej analizy dokumentacji. Stan prawny na 7 sierpnia 2026 r. |





