czwartek, 25 czerwca, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Prezes Pekao Stypułkowski ostro o limitach zysków banków. Ale najmocniejszy apel kieruje… do frankowiczów i kredytobiorców SKD

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 25/06/2026 12:50
Czas czytania:17 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Jeśli przeczytasz głośną opinię prezesa Banku Pekao do samego końca, odkryjesz, że najmocniejszy apel nie dotyczy wcale pomysłu Mateusza Morawieckiego, od którego cały tekst się zaczyna. Dotyczy ciebie — kredytobiorcy, który poszedł albo dopiero pójdzie do sądu. I to jest najciekawszy moment w całej tej publikacji.

Cezary Stypułkowski, prezes Pekao i przewodniczący rady Związku Banków Polskich, opublikował w „Business Insiderze” rozbudowaną opinię wymierzoną w pomysł administracyjnego ograniczenia rentowności banków do 10 proc. zwrotu z kapitału (ROE). To poważny, miejscami trafny tekst eksperta. Jest w nim jednak także kilka chwytów, które warto rozłożyć na czynniki pierwsze — bo pod ekonomiczną narracją kryje się konkretny interes sektora, a w finale również wyraźny sygnał w sprawie frankowiczów i sankcji kredytu darmowego.

NAJWAŻNIEJSZE W SKRÓCIE
• Sektor zamknął 2025 r. rekordowym zyskiem prawie 49 mld zł (NBP), a ROE za 2024 r. sięgnął ponad 20 proc. (KNF). Przywoływana w opinii „średnia 8,8 proc. od 2009 r.” rozcieńcza te wyniki dekadą niskich stóp po globalnym kryzysie.
• Teza o „efektywnym opodatkowaniu 49 proc.” opiera się na I kwartale 2026 r. — a to najgorszy możliwy kwartał do takich porównań, bo całoroczna składka na BFG i nowy 30-proc. CIT spadły na banki właśnie wtedy.
• O „kredytowej suszy” pisze prezes banku, którego własny raport za I kw. 2026 r. opisuje ożywienie akcji kredytowej (kredyty firmowe +12 proc. r/r).
• Finał tekstu to apel do Parlamentu o „ostrożność” w prawie konsumenckim i przeciw „masowym sporom” — czyli wprost o SKD i frankowiczów.

O co naprawdę toczy się gra

Punktem zapalnym jest telewizyjna propozycja byłego premiera: administracyjny sufit rentowności banków na poziomie 10 proc. ROE. Pomysł politycznie nośny — bo banki, po latach rekordów, są dziś wdzięcznym celem — i ekonomicznie surowy. Odpowiedź prezesa Pekao nie jest jednak neutralną analizą akademicką. To głos największego beneficjenta status quo: szefa jednego z czołowych banków i zarazem lidera bankowego lobby. Warto o tym pamiętać, czytając każdy kolejny argument.

I uczciwie: część tych argumentów jest mocna. Do nich wrócimy. Najpierw jednak trzy miejsca, w których narracja zaczyna „pracować” na z góry założoną tezę.

Chwyt pierwszy: średnia, która chowa rekord

Najczęściej powtarzana liczba w całym tekście to średnie ROE sektora w latach 2009–2025: 8,8 proc., które rzekomo tylko pięć razy przebiło 10 proc. Wniosek, który czytelnik ma sobie dopowiedzieć, brzmi: „limit 10 proc. i tak prawie nigdy by nie zadziałał, banki naprawdę nie zarabiają kokosów”.

Problem w tym, że spór nie dotyczy lat 2009–2018 — dekady po globalnym kryzysie, gdy stopy procentowe leżały przy zerze, a rentowność banków faktycznie była niska. Spór dotyczy tu i teraz. A „tu i teraz” wygląda zupełnie inaczej.

SPRAWDZAMY LICZBY
Zysk netto sektora w 2024 r.: ok. 42 mld zł (GUS/KNF), ROE: ponad 20 proc.
Zysk netto sektora w 2025 r.: prawie 49 mld zł (NBP), +ok. 21 proc. r/r — kolejny rekord, ROE ok. 15 proc.
ROE netto mBanku w I kw. 2026 r.: 17,5 proc. (raport grupy). W Millennium skorygowane ROE: 15,2 proc.

Innymi słowy: w okresie, którego naprawdę dotyczy dyskusja, zwrot z kapitału banków był dwukrotnie wyższy niż przytaczana „średnia 8,8 proc.”. Zestawienie wieloletniej średniej z propozycją limitu to klasyczny zabieg przesunięcia punktu odniesienia: liczba jest prawdziwa, ale odpowiada na inne pytanie niż to, które zadał wyborca oglądający telewizję.

Chwyt drugi: „zabrali nam połowę zysku” — i bardzo wybrany kwartał

Drugi efektowny argument: w I kwartale 2026 r. osiem największych banków oddało państwu i systemowi gwarancyjnemu 7,2 mld zł (BFG, podatek od aktywów, CIT) przy 7,6 mld zł zysku netto — co daje „efektywne opodatkowanie” rzędu 44–49 proc. Brzmi jak konfiskata. Tyle że to porównanie jest zbudowane na najmniej reprezentatywnym kwartale w całym roku.

Dlaczego? Bo w 2026 r. zmieniła się konstrukcja opłat na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Jak otwarcie piszą w raportach mBank, Pekao i BNP Paribas, całoroczna składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji została zaksięgowana jednorazowo w I kwartale. Do tego dokładnie wtedy wszedł podwyższony CIT dla banków (z 19 do 30 proc.) i spadły stopy. Zestawianie rocznego ciężaru BFG z zyskiem jednego kwartału to porównanie miesięcznej raty do tygodniowej pensji — wynik z definicji wygląda dramatycznie.

W OCENIE REDAKCJI
Część obciążeń jest realna — podatek bankowy i składki na BFG to ciężar płacony niezależnie od zysku, a CIT faktycznie skoczył. Ale wskaźnik „49 proc.” nie jest stawką podatku dochodowego. To efekt zsumowania danin liczonych od aktywów i bilansu z daniną liczoną od zysku i podzielenia tego przez zysk jednego, najsłabszego kwartału. W skali roku ta relacja wygląda znacznie łagodniej.

Dla porządku: spadki zysków w I kw. 2026 r. były prawdziwe i głębokie — Pekao na poziomie banku zanotował ok. 34 proc. mniej rok do roku, grupa ok. 27 proc. mniej. Sektor rzeczywiście wchodzi w trudniejszy rok. To jednak inny argument niż „państwo nas okrada”. Mimo wszystkich danin ROE pozostaje dwucyfrowe i wyraźnie powyżej proponowanego sufitu 10 proc.

Chwyt trzeci: „kredytowa susza”, której nie widać w jego własnym raporcie

Oś emocjonalna całego tekstu to ostrzeżenie: limit rentowności wywoła „kredytową suszę”, banki zaczną kurczyć bilanse i odetną firmy od finansowania. To scenariusz teoretycznie możliwy. Tyle że w warstwie bieżących danych zderza się z dokumentem podpisanym przez ten sam bank.

W sekcji makroekonomicznej raportu Grupy Pekao za I kwartał 2026 r. czytamy o wyraźnym ożywieniu akcji kredytowej: dynamika kredytów dla firm utrzymuje dwucyfrowe tempo (12 proc. r/r w marcu), kredyt inwestycyjny rośnie o ponad 15 proc. r/r, a kredyt dla gospodarstw domowych przyspieszył do 5,3 proc. r/r. mBank w tym samym czasie zwiększył portfel kredytów netto o 6,7 proc. kwartał do kwartału, w tym kredyty korporacyjne o ponad 11 proc. Trudno o suszę, gdy własne analizy mówią o ożywieniu.

W OCENIE REDAKCJI
To nie znaczy, że problem niedokredytowania nie istnieje. Relacja kredytu dla firm do PKB w Polsce jest faktycznie jedną z najniższych w UE i od lat spada — i to akurat mocny, prawdziwy punkt autora. Ale jest różnica między strukturalnym, wieloletnim problemem (realnym) a wizją nagłej zapaści tu i teraz (alarmistyczną). Pierwsze to diagnoza, drugie to straszak.

Co w tym tekście jest po prostu prawdą

Rzetelność wymaga przyznania, że kilka tez prezesa Pekao broni się bardzo dobrze — i właśnie dlatego cały tekst jest skuteczny.

Sztywny limit ROE to narzędzie rzadkie i prymitywne

Tu autor ma rację. Regulacja stopy zwrotu to mechanizm znany z monopoli naturalnych — sieci przesyłowych, wodociągów — a nie z konkurencyjnego rynku. Żaden rozwinięty kraj nie wprowadził trwałego, administracyjnego sufitu ROE dla banków. To jakościowo coś innego niż podatek od nadzwyczajnych zysków.

Pętla bank–państwo jest realnym zagrożeniem

Udział instrumentów dłużnych (głównie obligacji skarbowych) w aktywach polskich banków przekroczył udział kredytów — to anomalia na skalę UE i autor słusznie ostrzega przed „grecką pętlą”. Co ważne, sam wskazuje winowajcę: konstrukcję podatku bankowego, który zwalnia obligacje skarbowe i premiuje finansowanie długu publicznego zamiast gospodarki. Tyle że ten podatek wprowadzono w 2016 r., za rządu… Mateusza Morawieckiego. To celny cios — ale podważa też tezę, że źródłem wszelkiego zła są daniny od zysku. Problemem jest struktura obciążeń, nie sam fakt opodatkowania.

Warto jednak dopowiedzieć to, czego w opinii brakuje: banki nie były tylko ofiarą tego mechanizmu — były jego chętnym uczestnikiem. W latach wysokich stóp obligacje skarbowe oferowały bezpieczny, wysoko oprocentowany carry trade: zysk bez ryzyka kredytowego, bez podatku bankowego i przy korzystnym traktowaniu kapitałowym. Łatwiej i bezpieczniej było kupić papier rządowy niż udzielić kredytu firmie. Pętla bank–państwo to więc nie tylko grzech ustawodawcy z 2016 r., lecz także racjonalny wybór samych banków, który dziś — słusznie — niepokoi KNF i NBP.

Europa nie „odrzuciła” podatków od banków — to obraz selektywny

Autor przywołuje Włochy z 2023 r., gdzie rynek wymusił złagodzenie podatku od nadzwyczajnych zysków. To prawda. Ale obok Włoch jest Hiszpania, która swoją daninę bankową utrzymała i przedłużyła (według zestawień podatkowych — aż do 2026 r., z rozważaniem uczynienia jej trwałą), oraz Rumunia, która podatek od banków uczyniła stałym. „Europa wyciągnęła lekcję” to więc opowieść z jednej strony rynku. Z drugiej widać, że rządy chętnie po takie daniny sięgają — co akurat dla bankowego lobby jest argumentem niewygodnym.

Liczby, które warto mieć przed oczami

Cały spór o „8,8 proc.” staje się przejrzysty, gdy rentowność sektora rozpisać na lata. Widać wtedy, że ostatnie sezony to nie norma, lecz szczyt — i że jednocześnie 2026 r. faktycznie przynosi ochłodzenie.

RokZysk netto sektoraROE sektoraKontekst
2023ok. 28 mld zł13,7% (KNF)wejście w boom wysokich stóp
2024ok. 42 mld zł20,35% (KNF)rekordowa rentowność
2025prawie 49 mld złok. 15% (NBP/KNF)kolejny rekord zysku
2026 (prognoza)ok. 31 mld zł (ZBP)wyraźny spadekCIT 30%, niższe stopy, BFG
średnia 2009–2025—8,8% (wg autora)rozcieńczona dekadą po kryzysie

Dwie rzeczy są tu prawdziwe jednocześnie — i właśnie dlatego debata jest trudna. Polskie ROE, nawet po spadku stóp, pozostaje wysokie na tle wielu banków w Unii. A jednocześnie kredyt dla firm w relacji do PKB jest u nas jednym z najniższych w UE i od lat spada (autor podaje zjazd z ok. 50 do ok. 32 proc.). Do tego dochodzi anomalia struktury aktywów: według ZBP udział instrumentów dłużnych w bilansach banków (ok. 39 proc.) przewyższył już udział kredytów dla firm (ok. 37 proc.). Sektor jest więc równocześnie bardzo rentowny i strukturalnie zbyt mało zaangażowany w finansowanie gospodarki realnej. To realny problem — tylko że jego źródłem nie jest „za wysoki zysk”.

Czego sektor nie wymyślił: realne ryzyko dla kredytu

Rzetelność wymaga też przyznania, że obawa o przyszłą akcję kredytową nie jest w całości teatrem. W 2026 r. na sektor nakłada się kilka czynników naraz: spadające stopy procentowe ścinają marżę odsetkową (już dziś NIM to ok. 3,5–3,7 proc. wobec wyższych poziomów rok wcześniej), podwyższony CIT (30 proc. w 2026 r., 26 proc. w 2027 r., 23 proc. później) zabiera dużą część zysku, a jednorazowa składka na BFG dodatkowo obciąża początek roku. Przy takim splocie racjonalną reakcją banku nie musi być wcale „pompowanie kredytu”, lecz ostrożniejsza polityka kredytowa, wyższe marże i twardszy scoring.

W OCENIE REDAKCJI
Sektor bankowy ma rację, że nadmierna regulacja — fiskalna i konsumencka — potrafi realnie hamować kredytowanie. Problem w tym, że używa tych prawdziwych zagrożeń jako tarczy ochronnej także tam, gdzie chodzi o odpowiedzialność za błędy sprzed lat: klauzule frankowe i wadliwe umowy konsumenckie. Jedno nie powinno usprawiedliwiać drugiego.

I właśnie dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi „czy banki mają realne obawy” (mają), lecz: dokąd autor prowadzi czytelnika z tymi obawami. Bo nie ku obronie samego kredytu. Ku czemuś znacznie konkretniejszemu.

Ukryty adresat: nie Morawiecki, lecz frankowicz i kredytobiorca SKD

I tu dochodzimy do sedna — z perspektywy czytelnika chf24.pl najważniejszego. Tekst zaczyna się od ROE i Morawieckiego, ale w finale skręca w zupełnie inną stronę. Pojawia się apel do Parlamentu: porządkujmy „legislację konsumencką z najwyższą ostrożnością” i „bez tworzenia kolejnych zachęt do masowych sporów sądowych”, które rzekomo dokonują „przypadkowej redystrybucji majątku społecznego, faworyzując kredytobiorców”.

To nie jest dygresja. To drugi front tej samej kampanii. Równolegle prezes ZBP Tadeusz Białek od tygodni przekonuje, że sankcja kredytu darmowego jest „nieproporcjonalna”, a głównym beneficjentem sporów są kancelarie odszkodowawcze. Przypomnijmy skalę: blisko 100 tys. reklamacji i ok. 25 tys. spraw sądowych w sprawie SKD, kwietniowy wyrok TSUE (C-744/24), a w tle wdrożenie unijnej dyrektywy CCD2 z terminem do 20 listopada 2026 r. Sankcja pozwala dziś konsumentowi oddać kapitał bez odsetek i kosztów przy kredycie do 255 550 zł.

W OCENIE REDAKCJI
Połączenie obu wątków w jednym tekście jest sprytne. Debata o limicie zysków — populistyczna, łatwa do odrzucenia — staje się tłem, na którym znacznie spokojniej można przemycić właściwą prośbę: by ustawodawca ograniczył narzędzia ochrony kredytobiorcy. Czytelnik, który kiwa głową przy „nie róbmy PRL-u z banków”, ma odruchowo przytaknąć też przy „nie zachęcajmy do pozwów”. A to dwie zupełnie różne sprawy.

Gdzie realnie rozegra się walka: CCD2 i kształt SKD

Konkret jest taki: do 20 listopada 2026 r. Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę o kredycie konsumenckim (CCD2). Prace nad ustawą rząd odebrał UOKiK-owi, a Komitet Stabilności Finansowej dwukrotnie negatywnie ocenił przygotowywane rozwiązania — wskazując m.in. na nieproporcjonalność sankcji, ryzyko umasowienia pozwów i rolę kancelarii skupujących roszczenia. To w tej ustawie, a nie w telewizyjnym pomyśle limitu ROE, zapadną decyzje, które dotkną portfeli kredytobiorców.

Kierunek lobby jest czytelny: SKD ma zostać „zmiarkowana”, czyli proporcjonalna — pełna sankcja tylko przy istotnym naruszeniu, a przy drobniejszych sąd jedynie obniżałby należne bankowi odsetki. Dla sektora to różnica fundamentalna. Dziś, jeśli sąd stwierdzi SKD, konsument oddaje sam kapitał — bez odsetek i kosztów. W modelu „proporcjonalnym” bank w wielu sprawach zachowałby prowizję i sporą część odsetek. Pod hasłem „ochrony przed masowymi pozwami” realnie ważą się więc granice odpowiedzialności banków za wadliwe umowy — i to jest właściwa stawka tej debaty dla kredytobiorcy.

STAWKA W LICZBACH
• Rynek kredytu konsumenckiego: ok. 190–200 mld zł i ok. 18–19 mln czynnie spłacanych umów (dane BIK/ZBP) — to teoretyczny „basen”, z którego mogą płynąć roszczenia.
• Spory: blisko 100 tys. reklamacji i ok. 25 tys. spraw sądowych; na koniec 2025 r. w toku było ok. 21,6 tys. spraw (ZBP). Dotąd 85–90 proc. wyroków zapadało na korzyść banków — ale sektor obawia się odwrócenia trendu po wyrokach TSUE.
• Stawka jednostkowa: przy stwierdzeniu SKD bank traci wszystkie odsetki i koszty kredytu do 255 550 zł; dla kredytobiorcy to zwykle kilkanaście–kilkadziesiąt tys. zł.
• Komitet Stabilności Finansowej już w marcu 2025 r. uznał SKD za nowe ryzyko systemowe. Oficjalnej, zagregowanej kwoty ekspozycji sektora nikt nie podał — ale sam ten status jest regulacyjnym sygnałem, że mówimy o miliardach złotych.

Czy Polska jest „wyjątkowo surowa”? I tak, i nie

Ulubiony argument sektora brzmi: w innych krajach UE nie ma żadnego „darmowego kredytu”, tylko łagodne, stopniowalne kary. To prawda częściowa — i warto ją rozłożyć, bo działa w obie strony.

Po pierwsze, unijna dyrektywa o kredycie konsumenckim (CCD2) nie narzuca jednego rodzaju sankcji. Jej art. 44 wymaga jedynie, by kary były skuteczne, proporcjonalne i odstraszające, a państwa mają je notyfikować Komisji do 20 listopada 2026 r. Forma należy do ustawodawcy krajowego. Część państw stawia na rozwiązania bardziej stopniowalne — obniżenie całkowitego kosztu kredytu czy redukcję należnego oprocentowania (kierunki spotykane m.in. w prawie niemieckim i francuskim, gdzie sąd może miarkować karę). Polska SKD, „zero-jedynkowa” i bez stopniowania, leży na surowszym końcu tego spektrum. Tu autorzy opinii mają rację.

Po drugie jednak — i to sektor pomija — pełna utrata odsetek i kosztów jest zgodna z prawem UE. TSUE wprost potwierdził, że taka sankcja jest dopuszczalna, a ocena jej proporcjonalności należy do sądu krajowego; za nieproporcjonalną można ją uznać tylko wtedy, gdy karze za uchybienia, które z natury nie wpływają na zdolność konsumenta do oceny zobowiązania. Innymi słowy: „surowość” polskiego modelu nie czyni go automatycznie sprzecznym z dyrektywą.

W OCENIE REDAKCJI
Kluczowy haczyk: „proporcjonalna” nie znaczy „łagodna”. Ta sama dyrektywa wymaga, by sankcja pozostała odstraszająca — zbyt rozwodniona kara również byłaby niezgodna z prawem UE. Dlatego spór o „zmiarkowanie” SKD to gra o granicę między proporcjonalnością a skutecznością, a nie prosta deregulacja. Jeśli nowy model okaże się tak miękki, że bankom przestanie się opłacać przestrzegać obowiązków informacyjnych, Polska może mieć problem nie z kredytobiorcami, lecz z Komisją Europejską.

Dlaczego właśnie teraz

Timing nie jest przypadkowy. Po pierwsze — rekordowe zyski 2024–2025 zrobiły z banków cel polityczny w całym spektrum, a propozycja limitu ROE mogłaby się okazać groźnie nośna. Lepiej ugasić ją na poziomie trial balloonu. Po drugie — w 2026 r. wszedł podwyższony CIT i sektor chce zablokować jakiekolwiek kolejne daniny. Po trzecie — i najważniejsze dla nas — trwają prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, którą rząd odebrał UOKiK-owi, a banki obawiają się rozwiązań sprzyjających kredytobiorcom. Tekst prezesa Pekao to element szerszej ofensywy narracyjnej, której celem jest ukształtowanie tej ustawy po myśli sektora.

Co z tego wynika

Dla kredytobiorców: realna stawka nie leży w limicie ROE, który zapewne nigdy nie powstanie, lecz w kształcie ustawy konsumenckiej i w tym, czy SKD przetrwa w obecnej, „pełnej” formie, czy zostanie „zmiarkowane”. To tam rozegra się prawdziwa walka o pieniądze frankowiczów i kredytobiorców konsumenckich.

Dla banków: obrona kapitału jest racjonalna, ale opieranie jej na zaniżonej średniej i najsłabszym kwartale osłabia wiarygodność mocnych argumentów (pętla bank–państwo, struktura podatku). Lepszą strategią byłaby szczerość: „zarabiamy rekordowo, ale w 2026 r. ciężar gwałtownie wzrósł” — zamiast obrazu sektora na skraju zapaści.

Dla rynku i ustawodawcy: sygnał jest dwuznaczny. Z jednej strony trafna przestroga przed zacieraniem granicy między bilansem państwa a bilansem banków. Z drugiej — próba wykorzystania tej przestrogi do osłabienia ochrony konsumenta. Dobry regulator powinien rozdzielić te dwa wątki, których autor celowo nie rozdziela.

Dla sądów: dopóki trwa spór o proporcjonalność SKD i kolejne pytania trafiają do TSUE, presja na „ucywilizowanie” sankcji będzie rosła — a komentarze tej rangi są częścią tego nacisku.

Konkluzja

To nie jest tekst „kłamliwy”. To tekst stronniczy w sposób profesjonalny: prawdziwe liczby ustawione pod z góry przyjętą tezę, mocne ostrzeżenia zmieszane z efektownymi, ale dobranymi przykładami i — na końcu — apel, który z limitem zysków banków nie ma już nic wspólnego. Pomysł 10-proc. sufitu ROE rzeczywiście jest ekonomicznie wątpliwy i pewnie nie wejdzie w życie. Ale jeśli czytelnik zapamięta z tej opinii tylko jedno zdanie, niech to nie będzie „banki mają się jak pączki w maśle”, lecz pytanie: dlaczego obrona przed nieistniejącym jeszcze limitem zysków kończy się prośbą, by trudniej było pozwać bank?

Udostępnij30Tweet19
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

Syndyk Getin Bank musi jednak oddać pieniądze Frankowiczom

Napisał Michał Augustynowicz
24 czerwca 2026
Syndyk Kubiczek bez licencji, koniec RZMK Restructuring. W 48h nowa nazwa, nowy prezes i syndyk Getinu w grze

Przez pół roku syndyk największej upadłości bankowej w Polsce powtarzał jedno zdanie: zasądzonych frankowiczom kosztów nie wypłaci, bo „to nie są koszty postępowania upadłościowego". 24 czerwca 2026 r....

Czytaj więcejDetails

Frankowicze wygrywają z bankami ale przegrywają z prawnikami w 2026 roku

Napisał Michał Augustynowicz
24 czerwca 2026
Frankowicze wygrywają z bankami ale przegrywają z prawnikami w 2026 roku

Po latach walki z bankiem zapada upragniony wyrok. A potem część frankowiczów, zamiast rozliczyć się z kancelarią, zaczyna szukać sposobu, żeby uniknąć zapłaty. Problem w tym, że manewr,...

Czytaj więcejDetails

Kara KNF dla mBanku: 15 mln zł na 1,73 mld zł maksimum. „Pokazowa” – ale dobrze, że nie pouczenie

Napisał Michał Augustynowicz
18 czerwca 2026
Kara KNF dla mBanku: 15 mln zł na 1,73 mld zł maksimum. „Pokazowa” – ale dobrze, że nie pouczenie

18 czerwca 2026 r. Komisja Nadzoru Finansowego ogłasza nałożenie na mBank S.A. czterech kar finansowych o łącznej wysokości 14,9 mln zł. Sankcja brzmi mocno - do póki nie...

Czytaj więcejDetails
Proszę Zaloguj się aby dołączyć do dyskusji.

Spis treści:

  • O co naprawdę toczy się gra
  • Chwyt pierwszy: średnia, która chowa rekord
  • Chwyt drugi: „zabrali nam połowę zysku” — i bardzo wybrany kwartał
  • Chwyt trzeci: „kredytowa susza”, której nie widać w jego własnym raporcie
  • Co w tym tekście jest po prostu prawdą
    • Sztywny limit ROE to narzędzie rzadkie i prymitywne
    • Pętla bank–państwo jest realnym zagrożeniem
    • Europa nie „odrzuciła” podatków od banków — to obraz selektywny
  • Liczby, które warto mieć przed oczami
  • Czego sektor nie wymyślił: realne ryzyko dla kredytu
  • Ukryty adresat: nie Morawiecki, lecz frankowicz i kredytobiorca SKD
    • Gdzie realnie rozegra się walka: CCD2 i kształt SKD
    • Czy Polska jest „wyjątkowo surowa”? I tak, i nie
  • Dlaczego właśnie teraz
  • Co z tego wynika
  • Konkluzja

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt