Frankowicze wygrali z bankami w sądach miliardy złotych. Część z nich szuka teraz sposobu, żeby nie dzielić się wygraną z kancelarią — choć podpisali umowę z konkretną premią (success fee). W sieci krąży kilka popularnych „porad”, jak to obejść. Każda kończy się praktycznie zawsze tym samym: pozwem ze strony kancelarii, dodatkowymi kosztami, odsetkami za opóźnienie i — co być może najbardziej dotkliwe — etykietką w oczach sądu. Pisze się o tym mało, ale dzieje dużo: prawnicy pozywają klientów coraz częściej. I wygrywają.
Najważniejsze fakty • Premia (success fee) to rynkowy standard w sprawach frankowych — zwykle 5–20 proc. wartości sporu lub kwoty zasądzonej, czasem plus odsetki za opóźnienie. • Popularne „sztuczki” z forów: wypowiedzenie umowy, zmiana dyspozycji wypłaty, skarga do UOKiK, ignorowanie wezwań. • Realna konsekwencja: pozew o zapłatę, koszty sądowe, koszty zastępstwa procesowego, odsetki ustawowe, wpis do BIG-u. • Sądy zauważają wzorzec: „najpierw nie rozumieli umowy z bankiem, teraz nie rozumieją umowy z prawnikiem”. To wpływa na ich ocenę powództwa. • UOKiK nie ma kompetencji w sporach cywilnoprawnych między indywidualnym klientem a kancelarią. |
Skąd się bierze pokusa, by „skombinować”
Sprawa frankowa kończy się dla konsumenta zwykle bardzo dobrze: stwierdzenie nieważności umowy, zwrot wpłaconych rat, zwrot innych kosztów, plus odsetki ustawowe za opóźnienie. Wartość roszczenia idzie często w setki tysięcy złotych. W tym momencie umowa z kancelarią — zawarta lata wcześniej w stanie niepewności co do wyniku — nagle wygląda inaczej.
Premia 15 proc. od kwoty zasądzonej brzmiała racjonalnie, kiedy szanse były 50:50 i nie wiadomo było, czy bank w ogóle zapłaci. Wygląda inaczej, kiedy bank już przelał 400 tys. zł, a 60 tys. zł trzeba odpiąć dla kancelarii. To moment, w którym klient wpisuje w Google: „jak nie zapłacić premii kancelarii” — i trafia na fora oraz grupy na Facebook.
Na forach (Bankier.pl, Facebook, fora frankowiczów) krąży kilka schematów „jak to obejść”. Każdy z nich brzmi rozsądnie, dopóki się go nie przyłoży do polskiego prawa. Niektórzy spróbowali. Wtedy okazuje się, że żaden nie działa — a większość prowadzi prosto do drugiego procesu, tym razem z kancelarią w roli powoda. Pojawiają się wówczas kolejne pytania – „co zrobić gdy przegrałem z prawnikiem w pierwszej instancji sprawę o wynagrodzenie za sprawę frankową”?
Cztery popularne „porady”. I dlaczego żadna nie ma sensu
„Wypowiedz umowę z kancelarią przed wypłatą”
Najpopularniejsza porada z grup. Pomysł: jeśli klient wypowie umowę zlecenia, kancelaria straci prawo do premii. To nieprawda. Zgodnie z art. 746 § 1 Kodeksu cywilnego, wypowiedzenie umowy zlecenia nie zwalnia z obowiązku zapłaty za pracę wykonaną do dnia wypowiedzenia. A jeśli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu — klient odpowiada również za szkodę.
W praktyce: jeśli kancelaria doprowadziła sprawę do wyroku (nawet nieprawomocnego) a czasem także do ugody, wykonała 90–100 proc. pracy. Wypowiedzenie umowy dzień przed wypłatą oznacza, że klient nadal musi zapłacić — a dodatkowo może zostać obciążony kosztem szkody za przedwczesne rozwiązanie umowy.
| Sąd weźmie pod uwagę: stopień zaawansowania sprawy, włożoną pracę (pisma procesowe, rozprawy, opinie), efektywność (czy doprowadzono do korzystnego wyroku). Jeśli kancelaria wykonała pracę — sąd zasądzi wynagrodzenie nawet po formalnym wypowiedzeniu. |
„Zmień dyspozycję wypłaty na własne konto, zanim bank przeleje”
Druga popularna porada. Pomysł: jeśli pieniądze pójdą bezpośrednio na konto klienta, kancelaria nie będzie miała z czego pobrać premii. To również nie działa, i to z kilku powodów.
Po pierwsze — większość umów z kancelariami zawiera klauzulę o wypłacie świadczenia głównego świadczenia na rachunek klienta (z obowiązkiem przekazania klientowi części należnej po potrąceniu premii) a jedynie kosztów procesowych jeśli uwzględnia je umowa na rachunek kancelarii. Bank, otrzymując prawomocny wyrok, realizuje wypłatę zgodnie z dyspozycją w pozwie i pełnomocnictwie — nie zaś z późniejszą zmianą dyspozycji klienta.
Po drugie — nawet jeśli pieniądze trafią na konto klienta, dług wobec kancelarii nie znika. Kancelaria po prostu wytoczy powództwo o zapłatę — powoła się na umowę, fakturę i wykonaną pracę.
Po trzecie — sąd cywilny będzie patrzył na to jak na celowe utrudnianie zapłaty. To może być potraktowane jako działanie w złej wierze, co wpłynie na koszty postępowania (na niekorzyść klienta) i — w niektórych przypadkach — na rozważanie zabezpieczenia roszczenia.
„Napisz skargę do UOKiK na nieuczciwe warunki umowy”
Trzecia porada z internetu jest oparta na nieporozumieniu kompetencyjnym. UOKiK rzeczywiście chroni konsumentów — ale w sporach cywilnoprawnych między indywidualnym konsumentem a usługodawcą profesjonalnym (kancelarią) nie ma kompetencji do rozstrzygania konkretnej sprawy. Prezes UOKiK może badać wzorce umowne stosowane masowo (klauzule abuzywne wpisane do rejestru), ale nie zastąpi sądu w sporze o konkretną premię i konkretną fakturę.
Co więcej, jeśli klient pisze skargę, by „przestraszyć” kancelarię — ta z reguły posiada własny dział prawny lub stałą obsługę i nie odbiera takich pism jako realne zagrożenie. UOKiK takiej skargi nawet nie rozpatrzy merytorycznie, bo nie ma kompetencji ustawowej w sprawach indywidualnych dotyczących wynagrodzenia adwokackiego/radcowskiego.
„Po prostu nie odbieraj telefonów i pism od kancelarii”
Czwarta porada — najbardziej rozpowszechniona, najmniej skuteczna. Polskie prawo cywilne i postępowanie cywilne są skonstruowane w taki sposób, że ignorowanie pism od wierzyciela bardzo szybko przekłada się na koszty. Kancelaria wysyła wezwanie do zapłaty, potem składa pozew, potem dostaje nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Jeśli klient nie zareaguje w terminie — nakaz uprawomocni się i będzie podstawą egzekucji komorniczej.
Skala kosztów: do kwoty głównej dochodzą odsetki ustawowe za opóźnienie (obecnie ok. 9,25 proc. rocznie), koszty sądowe (opłata od pozwu zwykle 5 proc. wartości przedmiotu sporu, w sprawach wyższych progresywnie), koszty zastępstwa procesowego po stronie kancelarii i — jeśli dojdzie do egzekucji — opłaty komornicze.
| „Sztuczka” z forum | Co naprawdę się stanie |
| Wypowiedz umowę przed wypłatą. | Kancelaria zażąda zapłaty za pracę wykonaną + odszkodowania za nieuzasadnione wypowiedzenie (art. 746 § 1 KC). |
| Zmień dyspozycję wypłaty na własne konto. | Bank zrealizuje wypłatę zgodnie z pełnomocnictwem z pozwu. Pozew z kancelarii i tak nadejdzie. |
| Skarga do UOKiK na „nieuczciwe warunki” umowy. | UOKiK nie ma kompetencji w sporach indywidualnych. Skarga pozostanie bez biegu. |
| Ignorowanie pism i wezwań. | Pozew, nakaz zapłaty, prawomocność, komornik. Wzrost długu o 30–50 proc. (koszty + odsetki). |
Zestawienie redakcyjne — na podstawie publicznych komunikatów kancelarii frankowych oraz przepisów Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego.
Co widzi sąd: „najpierw bank, teraz prawnik”
Jest jedna konsekwencja kombinowania, której nie da się policzyć w pieniądzach — ale która często waży najbardziej. To reputacja w oczach sądu. W środowisku prawniczym, na konferencjach i nieoficjalnie wśród sędziów krąży obserwacja, która wraca w uzasadnieniach wyroków:
Najpierw klient twierdził, że nie rozumiał umowy z bankiem. Teraz twierdzi, że nie rozumiał umowy z prawnikiem. Sąd musi rozstrzygnąć, ile w tym jest niedostatecznej staranności konsumenta, a ile schematu zachowania.
Ten wzorzec retoryczny jest dla sądu sygnałem. Sędzia, który rozpatrywał setki spraw frankowych i widzi tego samego klienta w pozwie kancelarii o niezapłacenie premii, nie będzie traktował argumentu „nie wiedziałem, że tyle zapłacę” tak samo, jak traktował go pierwszy raz wobec banku. Klient, który wygrał z bankiem powołując się na nierozumienie umowy frankowej, traci wiarygodność, jeśli powtarza tę samą tezę wobec własnego prawnika.
W praktyce wpływa to na kilka aspektów postępowania:
| • Ocena dowodów. Sąd ostrożniej waży zeznania klienta, jeśli ten powtarza schemat „nie rozumiałem”. |
| • Koszty postępowania. W przypadku przegranej klient ponosi wszystkie koszty — własne i strony przeciwnej. Sąd może też ograniczyć możliwość rozłożenia płatności na raty. |
| • Wpis do rejestru dłużników. Po prawomocnym wyroku kancelaria może zgłosić nieuregulowany dług do BIG-u — co utrudnia branie kredytów, leasing, czasem najem mieszkania. |
| • Egzekucja komornicza. Z pensji, z konta, z mienia. Z dodatkowymi opłatami komornika doliczanymi do kwoty głównej. |
Matematyka kombinatora: ile naprawdę kosztuje „nie zapłacenie”
Załóżmy realny przypadek: klient wygrał sprawę frankową na 350 tys. zł. Umowa przewiduje premię 15 proc., czyli 52,5 tys. zł. Klient nie chce zapłacić, ignoruje wezwania, sprawa idzie do sądu. Co dzieje się dalej?
| Pozycja | Kwota |
| Premia z umowy (kwota główna) | 52 500 zł |
| Odsetki ustawowe za opóźnienie (rok, ok. 9,25 proc.) | + 7 600 zł |
| Opłata sądowa (5 proc. wartości przedmiotu sporu) | + 2 625 zł |
| Koszty zastępstwa procesowego strony przeciwnej | + 5 400 zł |
| Opłaty komornicze (jeśli egzekucja) | + 5 000–8 000 zł |
| RAZEM (zamiast 52,5 tys. zł) | ok. 73–76 tys. zł |
Wyliczenie szacunkowe na potrzeby felietonu — rzeczywiste kwoty zależą od stawek odsetek ustawowych, taryf komorniczych i decyzji sądu o kosztach.
Wynik: próba uniknięcia 52,5 tys. zł premii kończy się zapłatą o blisko 45 proc. więcej — plus wpis do BIG-u, plus zniszczenie relacji z kancelarią, plus stres procesu i ryzyko egzekucji komorniczej. To matematyka, której „doradcy z forów” nie pokazują.
Co naprawdę warto zrobić — przed i po podpisaniu umowy
Jeszcze przed podpisaniem
| • Przeczytaj umowę w całości. Premia, sposób jej liczenia (od kwoty brutto czy netto, od kapitału czy od kapitału + odsetek), termin zapłaty, sposób rozliczenia po wygranej. |
| • Negocjuj. Większość kancelarii ma elastyczne stawki. Można obniżyć premię przy wyższej stawce początkowej, można rozłożyć płatność na raty, można umówić się na inny model rozliczenia. |
| • Pytaj o odsetki. Czy odsetki za opóźnienie od banku trafiają w całości do ciebie, czy są częścią premii? |
| • Weryfikuj kancelarię. Opinie, doświadczenie w sprawach frankowych, liczba prowadzonych spraw, transparentność cennika. |
Jeśli już podpisałeś i czujesz, że umowa jest niekorzystna
| • Porozmawiaj z kancelarią otwarcie. Dobre kancelarie są skłonne renegocjować warunki — szczególnie jeśli klient stawia sprawę uczciwie i nie próbuje się od razu uchylać. |
| • Pisemnie pytaj o szczegóły rozliczenia. Każdą wątpliwość można wyjaśnić mailem lub aneksem przed wypłatą. |
| • Mediacja. Centrum Mediacyjne przy Naczelnej Radzie Adwokackiej i przy Krajowej Izbie Radców Prawnych prowadzą postępowania mediacyjne między klientem a profesjonalnym pełnomocnikiem. |
| • Sąd cywilny — w wyjątkowych przypadkach. Jeśli umowa zawiera klauzule rzeczywiście abuzywne (art. 3851 KC) lub została zawarta pod wpływem błędu — istnieje droga sądowa. Ale to wąska furtka, nie reguła. |
| Wniosek redakcji: sprawa frankowa to dwie umowy — z bankiem i z kancelarią. Pierwsza, banku, często rzeczywiście zawierała wady prawne, dlatego sądy ją obalają. Druga, kancelarii, jest zwykle ważna, profesjonalnie skonstruowana i zawierana w pełni świadomie. Próba obalenia obu tym samym argumentem („nie rozumiałem”) nie działa — bo sędziowie umieją odróżnić strukturalną nierównowagę informacyjną w relacji konsument-bank od profesjonalnej, wynegocjowanej relacji konsument-kancelaria. Zaoszczędzenie 60 tys. zł premii nie jest warte 70 tys. zł długu, zniszczonej historii kredytowej i etykietki w oczach sądu. Najtańszą strategią pozostaje stara, niemodna zasada: przeczytaj umowę zanim ją podpiszesz. |
Frankowicze wygrali z bankami sprawy, które jeszcze pięć lat temu wydawały się nie do wygrania. Stało się to w dużej części dlatego, że kancelarie podjęły ryzyko prowadzenia tych spraw przy modelu „no win, no fee” — i wypracowały linię orzeczniczą, która dziś działa na korzyść konsumentów. Premia, która po wyroku wydaje się „zbyt wysoka”, była ryzykiem branym przez kancelarię w momencie, gdy nikt nie wiedział, jak skończy się sprawa Dziubak. Próba uchylania się od zapłaty po fakcie — choć w internecie obecna w setkach „poradników” — jest dla klienta drogą do drugiego procesu, tym razem w roli pozwanego.
| Materiał chf24.pl — analiza redakcyjna. Cytowane przepisy: ustawa z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (art. 3851, 735, 746, 750, 757), ustawa z 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego, ustawa z 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze, ustawa z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych. Zestawienie kosztów ma charakter szacunkowy i służy ilustracji — rzeczywiste wartości zależą od konkretnej sprawy, stawek odsetek ustawowych obowiązujących w dacie zapłaty oraz decyzji sądu o kosztach postępowania. Niniejszy materiał nie stanowi porady prawnej. Każdą sprawę należy konsultować indywidualnie z adwokatem lub radcą prawnym. Stan na 8 czerwca 2026 r. |





