Raporty półroczne banków czyta się zwykle od strony zysku. My proponujemy lekturę od końca — od not o sprawach spornych, bo to tam Bank Millennium, frankowy rekordzista polskiego sądownictwa, rysuje mapę swoich trzech frontów prawnych. Obraz jest wyrazisty: front frankowy wyraźnie przygasa, front darmowego kredytu rozpala się w tempie, jakiego bank chyba się nie spodziewał, a front WIBOR-owy pozostaje uśpiony. Najwięcej mówi jednak jedno, łatwe do przeoczenia zdanie: Millennium informuje, że zaprzestanie naliczania i pobierania odsetek od finansowanych kosztów kredytu. Tak wygląda cicha kapitulacja wobec wyroku TSUE — ogłoszona nie na konferencji, lecz w przypisie do wyniku odsetkowego.

W skrócie — co raportuje Millennium za I półrocze 2026 Franki: 14,5 tys. spraw indywidualnych w toku, roszczenia na 2,74 mld zł i 225,6 mln CHF, ale koszty rezerw spadły rok do roku o blisko dwie trzecie, a napływ nowych pozwów wyhamował. Sankcja kredytu darmowego: liczba pozwów urosła w pół roku z 1 982 do 3 043, bank obciążył wynik II kwartału łącznie ok. 96 mln zł i prospektywnie rezygnuje z odsetek od kredytowanych kosztów. WIBOR: 318 pozwów, 11 prawomocnych wygranych banku, zero utworzonych rezerw portfelowych. Sporów o kredyty w euro raport nie wykazuje w ogóle. |
Front frankowy: pożar przygasa, ale rachunek sięga już miliardów
Skala frankowego sporu Millennium wciąż nie ma sobie równych. Na 30 czerwca bank prowadził 12 546 indywidualnych spraw o kredyty CHF plus 1 997 z portfela przejętego Euro Banku — łącznie ponad 14,5 tys. postępowań, z czego 57 proc. już w drugiej instancji. Wartość roszczeń klientów: 2 737,5 mln zł oraz 225,6 mln CHF. Dla skali: pierwotny portfel frankowy banku to 19,4 mld zł rozlane na 109 tys. umów — przed sądem jest więc, licząc razem ze sprawami zakończonymi, znacząca część wszystkiego, co bank kiedykolwiek pożyczył we franku.
Trend jest jednak jednoznacznie schyłkowy. Napływ nowych roszczeń indywidualnych stopniał z 6 865 w szczytowym 2023 r. do 3 710 w całym 2025 r. i 1 586 w pierwszym półroczu 2026 r. Koszty rezerw frankowych wyniosły w półroczu 405,6 mln zł — wobec 1 085,4 mln zł rok wcześniej, czyli o 63 proc. mniej. Bank w tym samym czasie „skonsumował” 1,97 mld zł rezerw na ugody i wyroki, a ich stan na koniec czerwca to wciąż około 5,7 mld zł. Program ugód zdjął z bilansu 31 554 aktywne kredyty walutowe; zostało ich już tylko 10 827.
Bilans sądowy, który bank uczciwie raportuje, wart jest wycięcia i oprawienia. Od 2015 r. prawomocnie rozstrzygnięto 23 825 spraw: 6 565 zakończyło się ugodą, 17 009 wyrokiem niekorzystnym dla banku, a korzystnie dla Millennium — 99. Słownie: dziewięćdziesiąt dziewięć. To skuteczność procesowa rzędu 0,6 proc. wyroków merytorycznych. Gdy następnym razem sektor będzie przekonywał, że orzecznictwo bywa „rozchwiane”, warto pamiętać, jak wygląda ono w liczbach największego frankowego pozwanego w kraju.
Gdzie bank sam widzi dalsze ryzyko: spłacone kredyty i przedawnienie kapitału
Najciekawsze w nocie frankowej są założenia modelu rezerw — bo pokazują, czego bank naprawdę się spodziewa. Po pierwsze, spłacone kredyty przestały być bezpieczną przystanią: już 31 proc. toczących się pozwów (ok. 3 890 spraw) wnieśli kredytobiorcy, którzy w chwili pozwu nie mieli aktywnego salda w CHF, a kolejne ok. 760 kredytów spłacono w trakcie procesu. Na przyszłość bank zakłada, że pozwać może go jeszcze około 5,3 tys. posiadaczy kredytów spłaconych i nieobjętych ugodą — i wycenia wrażliwość tego założenia precyzyjnie: każde 100 pozwów ponad plan to 12,5 mln zł dodatkowych rezerw.
Po drugie, bank wprost wskazuje pole, na którym rozstrzygnie się kolejny etap: przedawnienie jego własnych roszczeń o zwrot kapitału. Millennium skierowało dotąd przeciwko kredytobiorcom 18 190 pozwów o zapłatę, z których 9 392 pozostają w toku, i pisze otwarcie, że „istotny będzie sposób implementacji przez sądy krajowe” korzystnych dla niego interpretacji TSUE o przerwaniu biegu przedawnienia oraz możliwość sięgnięcia po zasadę słuszności przy roszczeniach już przedawnionych. Czytelnikom chf24.pl ten wątek jest dobrze znany: po lipcowym wyroku TSUE w sprawach C-261/25 i C-262/25 oraz postanowieniu Sądu Najwyższego I CSK 735/26 — w którym SN odmówił bankowi słusznościowej furtki z art. 117(1) k.c. — pole manewru w tych 9,4 tys. spraw może okazać się węższe, niż zakłada raport. Bank sam przyznaje: interpretacje w tych sprawach „mogą mieć wpływ na wysokość rezerw w przyszłości”.
Sankcja kredytu darmowego: pozwów o połowę więcej w pół roku i 96 mln zł z wyniku
O ile front frankowy wygasa, o tyle konsumencki dopiero się rozpala — i to w tempie, które widać w każdej liczbie. Do końca czerwca Millennium otrzymało 3 043 pozwy na tle ustawy o kredycie konsumenckim (od klientów i od firm skupujących roszczenia), podczas gdy na koniec 2025 r. było ich 1 982 — wzrost o 54 proc. w sześć miesięcy. Wartość przedmiotu sporu w sprawach nierozstrzygniętych podskoczyła z 48,7 do 67,6 mln zł. Zarzuty to klasyka SKD: błędne RRSO wynikające z naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu.
Statystyka procesowa na razie sprzyja bankowi: z 513 spraw zakończonych prawomocnie Millennium wygrało 437, przegrało 76 — to 85 proc. wygranych, dokładnie tyle, ile deklaruje sektor. I tu raport robi się naprawdę ciekawy, bo liczby przestają się kleić z tą statystyką. Rezerwy na sprawy, w których bank ocenia ryzyko przegranej jako przeważające, to ledwie 4 mln zł. Ale „mając na uwadze obecną niepewność sytuacji” bank dodatkowo obciążył wynik brutto II kwartału kwotą 61 mln zł. Do tego dochodzi decyzja prospektywna: zaprzestanie naliczania odsetek od finansowanych kosztów kredytu, którego skutek — pomniejszenie przychodów odsetkowych o 35 mln zł — również ujęto w II kwartale. Razem to około 96 mln zł. Bank, który wygrywa 85 na 100 spraw, nie odpisuje stu milionów w kwartał z powodu spraw, które wygrywa. Odpisuje je z powodu trajektorii: wyroku C-744/24, podwojenia liczby pozwów i świadomości, że linia orzecznicza dopiero się kształtuje. Millennium dołącza tym samym do Alioru (96,5 mln zł) w klubie banków, dla których SKD przestała być pozycją teoretyczną — a rezygnacja z odsetek od kredytowanych kosztów na przyszłość to nic innego jak ciche dostosowanie oferty do stanu prawnego, o którym sektor publicznie wciąż dyskutuje.

WIBOR: 318 pozwów i tarcza, która na razie trzyma
Trzeci front istnieje głównie na papierze. Do końca czerwca do banku wpłynęło 318 pozwów dotyczących złotowych kredytów hipotecznych, w których kredytobiorcy kwestionują WIBOR jako wskaźnik niemożliwy do zweryfikowania oraz zakres informacji o ryzyku zmiennej stopy. Bank raportuje 11 prawomocnych orzeczeń — wszystkie korzystne dla siebie — i nie tworzy rezerw portfelowych, jedynie punktowe tam, gdzie indywidualnie ocenia ryzyko przegranej jako przeważające. W nocie skrupulatnie wyliczono arsenał obronny: stanowiska KNF i UKNF o legalności wskaźnika (to drugie udostępnione bankom wprost jako opinia amicus curiae) oraz lutowy wyrok TSUE C-471/24, który sprawę odesłał na grunt przejrzystości wobec konsumenta, nie podważając samego wskaźnika. Komitet Stabilności Finansowej w czerwcu obniżył zresztą ocenę ryzyka podważania WIBOR — dokładnie wtedy, gdy podniósł ocenę ryzyka SKD. W tle biegnie reforma: konwersja na POLSTR wyznaczona przez Komitet Sterujący NGR na koniec 2027 r. sprawi, że spór o WIBOR stanie się z czasem sporem o portfel historyczny.
A gdzie kredyty w euro? Wymowna nieobecność
Czytelników śledzących rosnącą falę pozwów „eurowych” w sektorze czeka w raporcie zaskoczenie: spory o kredyty w euro nie występują w nim jako odrębna kategoria ani jednym zdaniem. Waluta wspólnotowa pojawia się wyłącznie po stronie finansowania banku — emisji długu i przeliczeń sprawozdawczych. Wyjaśnienie jest prozaiczne: walutowy portfel hipoteczny Millennium to niemal wyłącznie frank, więc front EUR, który dla części konkurentów staje się realnym problemem, tego banku po prostu nie dotyczy w istotnej skali. Warto jednak odnotować tę nieobecność, bo pokazuje ona, że ryzyko prawne sektora nie rozkłada się równo: każda instytucja ma własną mapę min, odziedziczoną po własnej polityce sprzedażowej sprzed lat.
Poza trzema frontami — co jeszcze wisi nad bankiem: raport odnotowuje podpisaną 17 lipca ustawę frankową (bank deklaruje, że nie zmienia ona jego strategii ugodowej), postępowanie UOKiK w sprawie nieautoryzowanych transakcji, dwa postępowania UOKiK dotyczące klauzul modyfikacyjnych we wzorcach (przedłużone do 25 listopada i 31 sierpnia 2026 r.) oraz pozew Rzecznika Finansowego o nieuczciwe praktyki przy sprzedaży ubezpieczeń do kredytów — bez żądania zapłaty, ale, jak przyznaje sam bank, z potencjałem kreowania roszczeń indywidualnych w przyszłości. |
W ocenie redakcji chf24.pl Raport Millennium to fotografia sektora w przejściu między epokami. Epoka frankowa dogasa w trybie księgowym — miliardowe rezerwy są zawiązane, ugody policzone, a resztkowe ryzyko sprowadza się do dwóch pytań: ilu posiadaczy spłaconych kredytów jeszcze pozwie i czy sądy pozwolą bankowi uratować przedawnione roszczenia o kapitał. Epoka konsumencka dopiero się zaczyna — i tu najwymowniejszy jest rozdźwięk między 85 proc. wygranych spraw a stoma milionami zdjętymi z wyniku jednego kwartału. Bank głosuje pieniędzmi, nie statystyką: rezygnując prospektywnie z odsetek od kredytowanych kosztów, Millennium de facto przyznaje, że dotychczasowa konstrukcja nie przetrwa zderzenia z linią orzeczniczą, która dopiero nadciąga. Dla kredytobiorców wniosek jest praktyczny: to, co bank zmienia w nowych umowach, jest najlepszą wskazówką, czego szukać w starych. |
Kolejny odczyt tej mapy — raporty za trzeci kwartał — przypadnie już po wejściu w życie ustawy frankowej i po wrześniowym wyroku TSUE o rozliczeniach (C-510/25). Jeśli dzisiejsze proporcje się utrzymają, będzie to pierwszy raport w historii Millennium, w którym nota o kredycie konsumenckim może okazać się ciekawsza od frankowej. Piętnaście lat temu nikt w sektorze nie postawiłby na taki scenariusz złamanego grosza.





