Sąd Apelacyjny w Lublinie był do tej pory pozytywnym wyjątkiem na frankowej mapie Polski — wydawał więcej wyroków, niż wpływało nowych pozwów. W pierwszym kwartale 2026 roku ta przewaga się skończyła. Backlog znów rośnie, wskaźnik załatwialności spadł o 37 punktów procentowych, a 298 spraw — czyli dokładnie 11,4 procent całego wydziału — leży zamrożonych w referatach dwóch sędziów, którzy w ciągu trzech miesięcy nie wydali ani jednego wyroku. To trzeci kolejny okres pomiarowy w naszym monitoringu — i pierwszy, w którym tendencja wydziału odwraca się z malejącej na rosnącą. Pokazują to dane, które uzyskaliśmy z sądu w trybie dostępu do informacji publicznej.
SA Lublin Q1 2026 — w liczbach
|
Punkt zwrotny: po raz pierwszy od miesięcy backlog rośnie
Z odpowiedzi prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie wynika, że na 1 stycznia 2026 r. w wydziale frankowym pozostawało 2 558 spraw, a na 31 marca 2026 r. — 2 605. Bilans kwartału jest dodatni: plus 47 spraw, czyli wzrost o 1,84 procent.
Sam w sobie ten przyrost nie jest dramatyczny. Dramatyczne jest to, co pokazuje porównanie z poprzednim okresem. W listopadzie i grudniu 2025 r. sąd redukował zaległości — z 2 584 spraw na początku listopada do 2 558 na koniec grudnia, czyli o 26 spraw w dwa miesiące. Wydział wreszcie domykał więcej, niż wpływało, i w naszej poprzedniej analizie był pozytywnym wyjątkiem na tle innych apelacji w Polsce. Q1 2026 odwraca ten trend.
| Wskaźnik | Lis–gru 2025 | Q1 2026 | Zmiana |
|---|---|---|---|
| Wyroki na miesiąc | 110,5 | 99,3 | −10,1% |
| Nowe sprawy na miesiąc | 89,5 | 115,0 | +28,5% |
| Wskaźnik załatwialności | 123,5% | 86,4% | −37,1 pkt |
| Saldo backlogu | −26 (spadek) | +47 (wzrost) | odwrócenie trendu |
Tempo wydawania wyroków spadło o jedną dziesiątą, a wpływ nowych spraw wzrósł o blisko jedną trzecią. Te dwa ruchy w przeciwnych kierunkach to powód, dla którego wskaźnik załatwialności — czyli ile wyroków wydaje sąd w stosunku do wpływu — runął ze 123,5 procent do 86,4 procent. To różnica, której nie da się wytłumaczyć urlopami ani sezonowością.
Co więcej, mamy do dyspozycji trzeci punkt odniesienia — dane z pierwszego półrocza 2025 r., gdy SA Lublin wydał 439 wyroków frankowych (symbol 049cf) w ciągu sześciu miesięcy. To pozwala zobaczyć szerszy obraz:
| Okres | Wyroki łącznie | Wyroki / miesiąc | Trend |
|---|---|---|---|
| H1 2025 (6 m-cy) | 439 | 73,2 | baseline |
| Lis-gru 2025 (2 m-ce) | 221 | 110,5 | SZCZYT |
| Q1 2026 (3 m-ce) | 298 | 99,3 | spadek z piku |
Końcówka 2025 roku była okresem rekordowej wydajności wydziału — średnio 110 wyroków miesięcznie, czyli o 51 procent więcej niż w pierwszym półroczu. Q1 2026 to nie tyle „spadek do dna”, co powrót do tempa zbliżonego do normalnego, ale przy znacznie wyższym wpływie nowych spraw. Inaczej mówiąc: sąd przestaje być w trybie nadgodzin, a wpływ rośnie. Tu jest źródło problemu, nie w samej liczbie wyroków.
Ekstrapolując dane Q1 2026 na cały rok: jeśli tempo się utrzyma, w 2026 roku do wydziału wpłynie około 1 380 spraw, a sąd wyda około 1 192 wyroków — czyli backlog spuchnie o blisko 190 spraw rocznie zamiast topnieć. Po Krakowie — który już od dawna jest w odwrocie — to drugi sąd apelacyjny, w którym widać systemowe wyprzedzenie sądu przez wpływ.
Sto procent zamknięć to wyroki. Banki nie idą na ugodę
Bilans matematyczny wydziału jest jednoznaczny. Stan początkowy 2 558, plus 345 nowych spraw, minus stan końcowy 2 605, daje 298 zamknięć. A wyroków w Q1 2026 jest dokładnie 298. Oznacza to, że w skali całego kwartału ani jedna sprawa frankowa w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie nie zakończyła się ugodą, cofnięciem pozwu czy umorzeniem. Każde zamknięcie to wyrok — w drugiej, prawomocnej instancji.
Co to oznacza praktycznie? Banki, mimo deklarowanej publicznie po uchwaleniu ustawy frankowej z marca 2026 r. zwiększonej gotowości ugodowej, na poziomie sądu drugiej instancji w Lublinie nie schodzą z apelacji ani na krok. Idą do końca, do prawomocnego rozstrzygnięcia. To istotny kontekst dla każdego frankowicza, którego sprawa znalazła się już w drugiej instancji — szansa na ugodę z bankiem na tym etapie jest, według dostępnych danych, statystycznie zerowa.
Pytanie, które warto postawić sektorowi bankowemu: jeśli faktycznie ugody są strategicznym priorytetem, to dlaczego nie widać ich w wydziałach apelacyjnych? Dane lubelskie sugerują, że deklaracje banków rozjeżdżają się z praktyką procesową ich pełnomocników. To również temat, który będziemy weryfikować w kolejnych odpowiedziach z apelacji w Polsce.
298 spraw w bezruchu. Dwoje sędziów, zero wyroków
W tabeli udostępnionej przez sąd pojawiają się dwie pozycje, których nie było w odpowiedzi za listopad–grudzień 2025 r.: sędzia Andrzej Mikołajewski i sędzia Anna Podolska-Kojtych. Liczby są jednoznaczne:
| Sędzia | Wyroki Q1 2026 | Sprawy w referacie | Nowy wpływ Q1 |
|---|---|---|---|
| Mikołajewski Andrzej | 0 | 99 | 0 |
| Podolska-Kojtych Anna | 0 | 199 | 0 |
| RAZEM | 0 | 298 | 0 |
Dwóch sędziów trzyma w referatach 298 spraw frankowych — to dokładnie 11,4 procent całego backlogu wydziału — i w ciągu trzech miesięcy nie wydaje ani jednego wyroku. Brak nowego wpływu (zero przydzielonych spraw) to ważny sygnał: są oni wyłączeni z normalnego losowego rozdziału. Najprawdopodobniej zostali oddelegowani do innych zadań albo dokończają wyłącznie swoje stare sprawy. To naturalne i niekoniecznie naganne — problem polega na tym, że w praktyce orzeczniczej wydziału te 298 spraw wygląda jak całkowicie zamrożone.
Trzeci sygnał — choć słabszy, niż wyglądało to na pierwszy rzut oka — dotyczy samego prezesa sądu. Sędzia Jerzy Nawrocki, który podpisał odpowiedź, ma w referacie 89 spraw frankowych, w Q1 2026 wydał 11 wyroków i otrzymał zero nowych przydzielonych spraw. Liczba wyroków wygląda na pierwszy rzut oka nisko — i tak zresztą zinterpretowaliśmy ją w pierwszej wersji tej analizy. Po sprawdzeniu wcześniejszych pism sądu okazało się jednak, że prezes Nawrocki orzeka ze wskaźnikiem przydziału 0,3, czyli formalnie otrzymuje 30 procent normalnego pakietu spraw, by mieć czas na obowiązki administracyjne. Przy średniej 22,9 wyroku na sędziego z wyrokami w Q1 2026 jego formalna norma wynosi ok. 6,9 wyroku kwartalnie (0,3 × 22,9). Nawrocki wydał 11 — czyli 160 procent realizacji normy dla swojej pozycji. To nie jest sygnał słabości prezesa, tylko ważny kontekst, do którego wrócimy w osobnej sekcji.
Z punktu widzenia frankowicza losowanie sprawy do referatu Mikołajewskiego lub Podolskiej-Kojtych oznacza dziś czas oczekiwania na wyrok, którego nie da się oszacować. Przy zerowym tempie wydawania orzeczeń każda kolejna miesięczna ekstrapolacja prowadzi do nieskończoności. To pytanie do prezesa SA Lublin: dlaczego sprawy z zamrożonych referatów nie są przeniesione do referatów aktywnych?
Cisza po Oworuszko i Terleckiej. Wydział został przesypany
Porównanie indywidualnych referatów na koniec 2025 r. ze stanem na 31 marca 2026 r. ujawnia kolejną ciekawą zmianę. Dwie sędzie, które jeszcze pod koniec ubiegłego roku miały solidne referaty frankowe, zniknęły z list aktywnych:
- Bożena Oworuszko — z 94 spraw na 31.12.2025 r. spadła do zera przy zerowej liczbie wyroków w Q1 2026.
- Jolanta Terlecka — z 129 spraw spadła do zera, mimo że w Q1 2026 wydała tylko 2 wyroki.
Mając tylko 2 wyroki, nie da się sprzątnąć 129 spraw. Te liczby oznaczają, że sprawy zostały redystrybuowane — najpewniej do nowo wprowadzonych do ewidencji Mikołajewskiego (99) i Podolskiej-Kojtych (199). To 298 spraw, których suma niemal idealnie pokrywa się z 223 sprawami zwolnionymi przez Oworuszko i Terlecką, plus to, co zostało zdjęte z innych przeciążonych referatów (Bazelan minus 37, Kuczyńska minus 38).
Jest to najprawdopodobniej świadome przetasowanie referatu przez prezesa — próba racjonalizacji obciążeń sędziów aktywnych przez przekazanie spraw nowym osobom. Z punktu widzenia zarządczego ruch zrozumiały. Z punktu widzenia stron — ironiczny: 298 spraw przeniesionych z referatów wygaszanych do referatów, które w cały kwartał nie wydały ani jednego wyroku.
Wskaźniki przydziału: kontekst, którego nie widać w surowych liczbach
Z wcześniejszego pisma SA Lublin z lipca 2025 r. (sygn. Adm.0123.72.2025) wynika ważny kontekst metodologiczny, o którym warto pamiętać przy interpretacji liczb. Pięcioro sędziów I Wydziału Cywilnego pełni funkcje administracyjne i z tego tytułu ma obniżony wskaźnik przydziału — formalnie otrzymują mniej spraw niż pozostali, by mieć czas na obowiązki niekonkretnie orzecznicze:
| Sędzia | Funkcja | Wskaźnik | Wyroki Q1 | Oczek. | Realizacja |
|---|---|---|---|---|---|
| Tchórzewski M. | Z-ca Przewodn. Wydz. | 0,8 | 33 | 18,3 | 180% |
| Nawrocki J. | Prezes SA Lublin | 0,3 | 11 | 6,9 | 160% |
| Kuczyńska M. | Rzecznik Pras. ds. cyw. | 0,8 | 29 | 18,3 | 158% |
| Czerwiński A. | Przewodniczący Wydz. | 0,6 | 15 | 13,8 | 109% |
| Oworuszko B. | Wizytator ds. cywilnych | 0,6 | 0 | 13,8 | 0% |
Patrząc przez ten pryzmat, ranking wydajności wygląda zupełnie inaczej, niż wynika z bezwzględnych liczb. Mariusz Tchórzewski (Z-ca Przewodniczącego Wydziału) z wynikiem 180 procent normy jest absolutnym liderem proporcjonalnym — wydaje niemal dwukrotnie więcej wyroków niż wskazywałby jego wskaźnik. Magdalena Kuczyńska (Rzecznik Prasowy) i Jerzy Nawrocki (Prezes SA) są tuż za nim — 158 i 160 procent normy. To pokazuje, że sędziowie z funkcjami administracyjnymi w Lublinie nie ukrywają się za swoimi rolami, tylko jako grupa wyrównują obciążenie ponad oczekiwania regulaminowe.
Co to oznacza dla naszej analizy? Niska bezwzględna liczba wyroków Nawrockiego (11) nie jest przejawem słabej wydajności prezesa, tylko konsekwencją tego, że formalnie otrzymuje 30 procent normalnego pakietu spraw. Inaczej trzeba czytać liczby Mikołajewskiego (0 wyroków przy 99 sprawach) i Podolskiej-Kojtych (0 przy 199) — tu nie mówimy o redukcji wskaźnika, tylko o całkowitym wyłączeniu z normalnego cyklu orzeczniczego. Dlatego rozróżnienie tych dwóch sytuacji ma fundamentalne znaczenie.
Tchórzewski jako jedyny topi backlog. Reszta tonie razem z wydziałem
W skali indywidualnej tylko jeden sędzia w Lublinie wydał w Q1 2026 więcej wyroków, niż wpłynęło do jego referatu nowych spraw. To Mariusz Tchórzewski:
| Sędzia | Wyroki Q1 | Nowe Q1 | Załatwialność |
|---|---|---|---|
| Tchórzewski Mariusz | 33 | 25 | 132% |
| Mierzejewska Ewa | 30 | 31 | 96,8% |
| Niezgoda Krzysztof | 30 | 31 | 96,8% |
| Kuczyńska Magdalena | 29 | 32 | 90,6% |
| Jakubiec Elżbieta | 28 | 34 | 82,4% |
| Lebowa Tomasz | 28 | 37 | 75,7% |
| Bazelan Ewa | 23 | 34 | 67,6% |
| Łukomska-Drzymała W. | 24 | 42 | 57,1% |
| Nawrocki Jerzy (Prezes SA) | 11 | 0 | ∞% (brak nowego wpływu) |
Tchórzewski zamknął kwartał z wynikiem 33 wyroków — to średnio 11 wyroków miesięcznie, najwyższe tempo w wydziale. W tym samym czasie do jego referatu wpłynęło 25 nowych spraw, czyli on jako jedyny faktycznie zmniejszył obciążenie. Co najbardziej imponujące: robi to przy formalnie obniżonym do 0,8 wskaźniku przydziału z tytułu pełnienia funkcji Zastępcy Przewodniczącego Wydziału. W przeliczeniu na pełen wskaźnik dawałoby to ok. 41 wyroków kwartalnie — wynik niedoścignięty w polskich apelacjach frankowych.
Pozostali aktywni sędziowie pracują z mocą 75–97 procent wpływu, co oznacza, że ich indywidualne backlogi też powoli rosną.
Najgorsza sytuacja jest u sędzi Walentyny Łukomskiej-Drzymały: ma najwyższy referat w wydziale (243 sprawy) i jednocześnie najgorszy stosunek wyroków do wpływu wśród sędziów aktywnych — 24 wyroki na 42 nowe sprawy. Jej referat rośnie najszybciej w wydziale, o blisko 20 spraw kwartalnie. Łukomska-Drzymała nie pełni funkcji administracyjnych, więc orzeka na pełnym wskaźniku — to powinien być jej standardowy pakiet.
Osobno warto wymienić prezesa sądu sędziego Jerzego Nawrockiego. Bezwzględnie wydał 11 wyroków, co stanowi drugi najniższy wynik wśród aktywnych. Ale — jak omówiliśmy w sekcji o wskaźnikach przydziału — jego formalna norma to 0,3, więc 11 wyroków oznacza realizację 160 procent oczekiwań dla jego pozycji. Z punktu widzenia „kto najefektywniej dzieli czas między orzecznictwo a inne obowiązki”, prezes mieści się w top 3 wydziału.
Ile poczeka frankowicz na wyrok? Od 14 miesięcy do nieskończoności
Przyjmując tempo orzecznicze Q1 2026 jako stałe, można oszacować, ile czasu zajmie każdemu sędziemu opróżnienie aktualnego referatu (ekstrapolacja liniowa, ilustracyjna):
| Sędzia | Sprawy | Wyroki/kw. | Czas do zera |
|---|---|---|---|
| Kuczyńska Magdalena | 134 | 29 | ~14 m-cy |
| Tchórzewski Mariusz | 169 | 33 | ~15 m-cy |
| Mierzejewska Ewa | 225 | 30 | ~22 m-ce |
| Niezgoda Krzysztof | 217 | 30 | ~22 m-ce |
| Jakubiec Elżbieta | 215 | 28 | ~23 m-ce |
| Lebowa Tomasz | 225 | 28 | ~24 m-ce |
| Bazelan Ewa | 203 | 23 | ~26 m-cy |
| Czerwiński Adam | 137 | 15 | ~27 m-cy |
| Czerski Piotr | 231 | 24 | ~29 m-cy |
| Łukomska-Drzymała W. | 243 | 24 | ~30 m-cy |
| Błaziak Jarosław | 219 | 21 | ~31 m-cy |
| Nawrocki Jerzy (Prezes SA) | 89 | 11 | ~24 m-ce |
| Mikołajewski Andrzej | 99 | 0 | niewyliczalne |
| Podolska-Kojtych Anna | 199 | 0 | niewyliczalne |
Dla zwykłego frankowicza, którego sprawa apelacyjna trafia dziś do wydziału lubelskiego, realny czas oczekiwania wynosi od 14 do 31 miesięcy w zależności od losowania. To różnica blisko 17 miesięcy między najlepszym a najgorszym losem — czyli ponad rok różnicy w życiu kredytobiorcy. Jeśli pech zaprowadzi sprawę do referatu Mikołajewskiego lub Podolskiej-Kojtych, czas oczekiwania jest dziś nieoznaczony. Z kolei trafienie do referatu prezesa Nawrockiego oznacza ekstrapolacyjnie około dwóch lat oczekiwania — chociaż realnie sprawa wcześniej zostanie najpewniej przekazana innemu sędziemu, bo prezes nie otrzymuje już nowych przydziałów.
Oficjalne potwierdzenie sądu
Nasze ekstrapolacje są spójne ze stanowiskiem samego sądu. W piśmie z 17 lipca 2025 r. Prezes SA Lublin sędzia Jerzy Nawrocki napisał: „czas oczekiwania na termin rozprawy apelacyjnej w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie w I Wydziale Cywilnym w sprawach tzw. frankowych przekracza obecnie 24 miesiące licząc od wpływu akt do Sądu Apelacyjnego, co oznacza, że sprawy apelacyjne, które wpłynęły po 1 stycznia 2025 roku będą rozpoznawane dopiero w 2027 roku”. Innymi słowy — sprawa apelacyjna złożona dziś w Lublinie ma szansę na rozprawę dopiero w okolicach 2028 roku.
Skąd wzrost wpływu o 28 procent? Trzy hipotezy
Skok liczby nowych spraw apelacyjnych z 89,5 do 115 miesięcznie wymaga osobnej refleksji. Sezonowość tego nie tłumaczy — porównujemy bowiem listopad–grudzień (krótszy czas pracy, święta) z pełnym kwartałem styczeń–marzec, a różnica i tak jest istotna. Możliwe wyjaśnienia są trzy:
- Lawina apelacji od wyroków pierwszej instancji. Sądy Okręgowe Lublin, Radom, Zamość i Siedlce w drugiej połowie 2025 r. wydały szczególnie dużo orzeczeń korzystnych dla frankowiczów. Banki standardowo apelują od niemal każdego niekorzystnego wyroku, więc fala wyroków SO z lata–jesieni 2025 r. dociera teraz do apelacji.
- Efekt wyroków TSUE z 12 lutego 2026 r. (sprawy C-471/24 i C-902/24). Choć dotyczą one głównie WIBOR i sankcji kredytu darmowego, mogą skłaniać banki do prób przeciągania spraw frankowych w drugiej instancji w nadziei na zmianę linii orzeczniczej.
- Spóźnione apelacje przed wejściem w życie ustawy frankowej z marca 2026 r. Banki, które do tej pory zwlekały z apelacjami, mogły je masowo wnieść w styczniu i lutym, zanim nowy reżim ustawowy zacznie ekonomicznie zachęcać je do ugód.
Bez danych o strukturze wnoszących apelacje (bank vs konsument) nie da się rozstrzygnąć, która z tych hipotez waży najwięcej. Z dostępnej publicznie odpowiedzi sądu nie wynika, czy ten wzrost to efekt agresywniejszej polityki banków, czy zwiększonej aktywności kancelarii frankowych. To dobry temat na kolejny wniosek o informację publiczną — i taki wniosek zostanie złożony.
Lublin na tle innych apelacji: wciąż jeden z lepszych
Mimo wszystkich zastrzeżeń wymienionych powyżej, na tle danych z innych apelacji w Polsce SA Lublin wciąż wypada relatywnie dobrze:
| Apelacja (Q1 2026) | Sędziów z wyrokami | Wyroki Q1 | Wpływ | Załatwialność |
|---|---|---|---|---|
| Lublin | 13 | 298 | 345 | 86,4% |
| Kraków | 22 | 268 | 487 | 55,0% |
Lublin produkuje więcej wyroków bezwzględnie niż Kraków, mając mniej sędziów wydających orzeczenia (13 z wyrokami w Lublinie wobec 22 w Krakowie). Średnio każdy sędzia w Lublinie wydający wyroki produkuje 7,6 orzeczenia miesięcznie, w Krakowie — tylko 4,1. Przy podobnych wyzwaniach kadrowych i prawnych Lublin pokazuje, że wydajność apelacji frankowej jest możliwa. Pytanie tylko, jak długo utrzyma tę przewagę przy obecnej dynamice wpływu i czy uda się odmrozić 298 spraw u Mikołajewskiego i Podolskiej-Kojtych.
Kolejne wnioski o informację publiczną zostały wysłane do dziewięciu pozostałych apelacji w Polsce. Pełen audyt apelacyjnych referatów frankowych ukaże się na łamach chf24.pl i franknews.pl w kolejnych tygodniach.
Wnioski: kwartał trzech znaków zapytania
Q1 2026 to dla Sądu Apelacyjnego w Lublinie kwartał, w którym wszystkie dotychczasowe pozytywy zaczynają się kruszyć:
- Sufit wydajności. Sąd, który był wzorcem (123,5% załatwialności w listopadzie–grudniu 2025 r.), spadł do 86,4 procent. Nie radzi sobie już z napływem. Trend ujemny.
- Zamrożenie 11,4 procent referatu. 298 spraw u Mikołajewskiego i Podolskiej-Kojtych bez ruchu — zjawisko, którego skala nie ma odpowiednika w żadnej innej dotąd zbadanej apelacji. To, w odróżnieniu od pozostałych sędziów z funkcjami administracyjnymi (Nawrocki, Tchórzewski, Kuczyńska, Czerwiński), nie jest skutkiem obniżonego wskaźnika przydziału, tylko całkowitego wyłączenia tych referatów z normalnego cyklu orzeczniczego.
- Zerowa polubowność. 100 procent zamknięć kwartału to wyroki. Żadna sprawa nie zakończyła się ugodą ani umorzeniem, mimo deklaracji banków o gotowości do polubownego załatwiania sporów. To rozbieżność, która na tym etapie wymaga komentarza ze strony sektora bankowego.
Z punktu widzenia frankowicza pytanego „ile poczekam na wyrok w Lublinie?” odpowiedź jest brutalnie konkretna: od 14 do 31 miesięcy w zależności od losowania — chyba że trafi się na zamrożony referat Mikołajewskiego lub Podolskiej-Kojtych, gdzie czas oczekiwania jest dziś nieokreślony. Sam sąd potwierdza zresztą, że okres oczekiwania przekracza 24 miesiące. Liczby nie kłamią — pytanie tylko, czy prezes sądu sędzia Jerzy Nawrocki, który sam wydaje wyroki w tempie 160 procent normy dla swojego stanowiska, ma narzędzia, by wymusić podobny standard u sędziów, którzy tę normę realizują w 0 procentach.
Z punktu widzenia frankowiczów liczy się jedno: czy ich apelacja zakończy się wyrokiem szybciej niż za dwa lata. Dane z Q1 2026 sugerują, że czas oczekiwania w Lublinie raczej się wydłuży, niż skróci.
Metodologia Prognozy opierają się na liniowej ekstrapolacji tempa Q1 2026 i mają charakter ilustracyjny. Nie uwzględniają urlopów, zmian składu sędziowskiego, ewentualnych zmian linii orzeczniczej ani potencjalnych zmian w polityce ugodowej banków. |
Tekst opracowany na podstawie odpowiedzi Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 7 maja 2026 r. udzielonej w trybie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2022 r., poz. 902 z późn. zm.).





