Zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości stała się głównym newsem minionego tygodnia. Mimo iż premier Donald Tusk ogłosił szereg innych zmian w ministerstwach, a także likwidację niektórych resortów i powołanie w ich miejsce nowych, nic tak nie zainteresowało opinii publicznej, jak właśnie zastąpienie Adama Bodnara sędzią Sądu Okręgowego w Krakowie, Waldemarem Żurkiem. Informacja ta jest istotna również dla frankowiczów, którzy w napięciu oczekują na wprowadzenie ustawy usprawniającej ich postępowania, jak również dla banków, którym zależy z kolei na jak najszybszym uregulowaniu rynku usług prawnych i… wprowadzeniu miarkowania sankcji kredytu darmowego, najlepiej jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Jakim ministrem sprawiedliwości będzie Waldemar Żurek? Czy okaże się skuteczniejszy w reformowaniu sądów niż Adam Bodnar? I czy będzie równie wyrozumiały dla sektora bankowego jak jego poprzednik?
- Odwołanie Adama Bodnara ze stanowiska ministra sprawiedliwości okazało się sporym szokiem dla części środowiska komentatorskiego. W kuluarach od dawna mówiło się jednak o tym, że premier jest nie do końca zadowolony z pracy szefa resortu
- Nowy minister sprawiedliwości to doświadczony sędzia wyspecjalizowany w sprawach cywilnych, który – za poprzedniej władzy – głośno krytykował zmiany wprowadzane w sądownictwie
- Według politycznych komentatorów ta nominacja stanowi zapowiedź przyśpieszenia rozliczeń, które obecny obóz rządzący obiecywał swoim wyborcom w trakcie kampanii wyborczej z 2023 roku
- Mało kto wie, że sędzia Waldemar Żurek nie tylko orzekał w sprawach frankowych, ale prywatnie sam jest frankowiczem, który walczył z bankiem o unieważnienie umowy. Czy w związku z tym zadba o to, by kredytobiorcy mieli łatwiej w sądach?
Sędzia Waldemar Żurek nowym ministrem sprawiedliwości. Czy teraz zmiany w sądownictwie wreszcie przyśpieszą?
O tym, że premier Donald Tusk planuje zrekonstruować rząd, wiadomo było od wielu tygodni. Przedstawiciele środowiska mediów próbowali w międzyczasie odgadnąć, które resorty doczekają się nowych szefów, a także typowali nazwiska potencjalnych kandydatów. Oczywiście spekulowano też na temat możliwego odwołania ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, jednak zdecydowanie nie był on „pewniakiem” do pozbawienia stanowiska. W środę okazało się jednak, że misja Bodnara w ministerstwie sprawiedliwości dobiegła końca. Premier obwieścił, że nowym ministrem zostanie Waldemar Żurek – sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Co o nim wiemy?
Po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość przejęło w 2015 roku władzę w Polsce i zaczęło wprowadzać swoje „porządki” w sądownictwie, sędzia Żurek, obok sędziów Tulei i Juszczyszyna, stał się jednym z największych krytyków wprowadzanych zmian. Spotkały go za to dotkliwe konsekwencje: wszczęto przeciwko niemu ponad 20 postępowań dyscyplinarnych, ponadto był inwigilowany przez służby, szybko stał się też celem ataku prawicowych mediów.
Adam Bodnar nie poradził sobie ani z frankami, ani z… kancelariami odszkodowawczymi
W opinii dużej części środowiska komentatorskiego wybór sędziego Żurka na stanowisko ministra sprawiedliwości świadczy o determinacji rządu i chęci przyśpieszenia reform sądownictwa. Mówi się nawet o tym, że premier Tusk nie był zadowolony z efektów pracy Bodnara, a konkretnie z tempa, w jakim prowadzone były za jego kadencji rozliczenia polityków poprzedniej ekipy rządzącej.
Naszym zdaniem Adam Bodnar okazał się mało skuteczny również na innych, być może mniej priorytetowych dla rządu polach: mamy tu na myśli bardzo zachowawcze działania dotyczące problematyki sporów konsumentów z bankami. Wpierw Ministerstwo nie mogło się zdecydować, czy dobry moment na wprowadzenie ustawy frankowej przepadł bezpowrotnie, czy może jednak nie. Gdy już zapadła decyzja o legislacyjnym usprawnieniu postępowań sądowych, resort skompromitował się projektem, co do którego, w toku konsultacji publicznych, wpłynęło kilkaset krytycznych uwag.
Analiza tych uwag i nanoszenie zmian do projektu zajęło resortowi kilka miesięcy. Gdy pod koniec czerwca br. nowa odsłona projektu została przedstawiona opinii publicznej, znów okazało się, że niektóre rozwiązania w nadmierny sposób premiują banki kosztem strony konsumenckiej. Co więcej, projekt podobno nie będzie już poddawany kolejnym konsultacjom, a celem resortu jest wprowadzenie w życie ustawy jeszcze w bieżącym roku.
Wiele kontrowersji wiąże się również z podejściem Adama Bodnara do problemu braku regulacji na rynku usług prawnych. Właściwie od początku swojej pracy na stanowisku ministra, Adam Bodnar był zaznajamiany z ryzykami, jakie wywołuje po stronie konsumenta rozregulowany rynek pomocy prawnej. O to, by minister posiadał stosowną wiedzę, dbał między innymi Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, która od lat apeluje do kolejnych ekip rządzących o uporządkowanie rynkowej sytuacji i ograniczenie świadczenia usług pomocy prawnej wyłącznie do adwokatów i radców prawnych.
NRA nie ogranicza się do informowania rządzących o problemie: opracowała własny projekt rozwiązań legislacyjnych, który przedstawiła w Senacie. Działania komisji senackiej wokół projektu zostały jednak zawieszone z uwagi na toczące się w Ministerstwie Sprawiedliwości prace skoncentrowane wokół tych samych zagadnień.
W ostatnich tygodniach media były informowane, że Ministerstwo Sprawiedliwości chce uregulować sytuację na rynku, ale napotkało po drodze pewne problemy natury konstytucyjnej. Okazało się, że wprowadzenie ograniczeń w działaniu kancelarii prawnych może naruszać konstytucyjną zasadę swobody działalności gospodarczej. Analizując głosy płynące z resortu, można było dojść do wniosku, że rządzący planują zmiany, ale w wersji soft: na kancelarie odszkodowawcze miałby zostać bowiem nałożony obowiązek… nie, niestety nie zatrudniania profesjonalnych pełnomocników prawnych. Otóż miałyby one zostać objęte obowiązkiem wykupienia ubezpieczenia OC. Kurtyna.
Nowy minister sprawiedliwości to doświadczony sędzia i były frankowicz, silnie zmotywowany do zreformowania sądów
Gdy Adam Bodnar obejmował fotel ministra sprawiedliwości, był przedstawiany Polakom jako wybitny konstytucjonalista, kandydat o ogromnym autorytecie i wiedzy. Taki, który będzie przeprowadzał niezbędne zmiany w sądownictwie z poszanowaniem litery prawa, ale jednocześnie skutecznie. Niestety, tempo tych zmian okazało się generować olbrzymie pokłady frustracji nie tylko w samym obozie rządzącym, ale również u jego wyborców, co pokazał wynik tegorocznych wyborów prezydenckich. Jeżeli obecnej ekipie rządzącej zależy na dotrwaniu do wyborów parlamentarnych w 2027 roku, musi zacząć działać skuteczniej. I do tego właśnie jest potrzebna zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości.
Media głównego nurtu, opisując dotychczasowy dorobek zawodowy sędziego Waldemara Żurka, koncentrują się na szczegółach konfliktu ze Zjednoczoną Prawicą. Niewiele mówi się o nowym ministrze sprawiedliwości w kontekście spraw frankowych i tego, co może zmienić w sporach kredytobiorców z bankami. Naszym zdaniem niesłusznie, z dwóch powodów.
Po pierwsze, Waldemar Żurek, jako sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, orzekał w sprawach o symbolu 049 cf, czyli dotyczących roszczeń konsumentów przeciwko bankom z tytułu umów denominowanych lub indeksowanych kursem franka szwajcarskiego. Po drugie, sędzia Żurek sam był posiadaczem kredytu we frankach i sądził się z bankiem o stwierdzenie nieważności umowy.
Sędzia Waldemar Żurek lata temu rozszyfrował zagrożenia frankowe. Przewidział bardzo wiele
Co ciekawe, sędzia Żurek już w 2017 roku potrafił przewidzieć siłę, z jaką sprawy frankowe uderzą w krajowy wymiar sprawiedliwości. W rozmowach z mediami z tamtego okresu Waldemar Żurek wymieniał możliwe konsekwencje tych spraw, które z dzisiejszej perspektywy są już oczywiste, ale wówczas mało kto o nich myślał. Wskazywał na negatywne oddziaływanie tych spraw na cały system sądowniczy, blokadę wymiaru sprawiedliwości, masowe apelacje, koszty po stronie Skarbu Państwa, związane z tworzeniem nowych etatów, nie tylko tych sędziowskich, ale i w służbach pomocniczych. Wówczas sędzia Żurek apelował do politycznych decydentów o wypracowanie konsensusu i zainspirowanie się krajami, które miały podobny problem i sobie z nim poradziły.
Sprawa, którą sędzia Żurek wytoczył bankowi, stała się dla prawicowych mediów pretekstem do wytykania mu braku konsekwencji. Wszak Waldemar Żurek wielokrotnie w swoich wystąpieniach publicznych podważał status tzw. neo-sędziów, nazywając ich nawet „paserami Konstytucji”. Jednak gdy 3 października 2023 roku w XXVIII Wydziale Cywilnym Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia – jako kredytobiorca występujący przeciwko bankowi – wygrał swoją sprawę dotyczącą kredytu frankowego, nie przeszkadzało mu, że sędzią-sprawozdawcą w postępowaniu była orzeczniczka powołana przez neo-KRS. A przynajmniej nie dał tego po sobie poznać, np. poprzez zawnioskowanie o jej wyłączenie z postępowania.
Sędzia Żurek był autorem „frankowych” pytań do TSUE
Co ciekawe, w 2021 roku media donosiły o zadaniu przez sędziego Żurka pytań prejudycjalnych do TSUE o „legalność” sędziów powołanych po 2017 roku przez neo-KRS. Bodźcem do zadania pytań była sprawa frankowa, która trafiła do referatu sędziego. W tej sprawie kredytobiorcy, domagający się unieważnienia swojej umowy, złożyli wniosek o wydanie zabezpieczenia roszczenia.
Sędzia wydał korzystną dla nich decyzję w tej sprawie, jednak pozwany bank złożył zażalenie, które trafiło do trzyosobowego składu sędziowskiego w tej samej jednostce. Zażalenie zostało uwzględnione – kredytobiorcom odmówiono zabezpieczenia roszczenia, ale dla sędziego Żurka decyzja ta nie stanowiła zamknięcia tematu. Zauważył bowiem, że w trzyosobowym składzie, który oceniał zasadność zażalenia banku, był sędzia powołany przez neo-KRS. Powstała wątpliwość, czy tak wydane postanowienie jest skuteczne.
W swoim komentarzu nie będziemy koncentrować się na tym, czy sędzia Żurek był konsekwentny w swoich decyzjach, czy też nie. W naszym przekonaniu Waldemar Żurek, nie kwestionując statusu sędziego w sprawie, w której sam występował jako powód, działał jak najbardziej rozsądnie. Należy bowiem zauważyć, że w warszawskim Wydziale Frankowym orzeka bardzo wielu sędziów mianowanych po 2017 roku – być może stanowią oni nawet większość. Dążenie do tego, by sprawa została skierowana do sędziego mianowanego wcześniej, mogłoby w znacznym stopniu odsunąć w czasie wydanie wyroku.
Dla frankowiczów, którzy sądzą się dziś z bankiem o nieważność umowy i stoją przed perspektywą zmian niesionych ustawą frankową, najważniejsze jest nie to, jak minister sprawiedliwości postąpił we własnej sprawie o nieważność, a to, że ma w podobnych postępowaniach praktyczną, zdobywaną latami wiedzę.
Czy nowy minister sprawiedliwości wyrzuci ustawę frankową do kosza?
Waldemar Żurek w wydawanych przez siebie frankowych wyrokach respektował orzecznictwo TSUE – zasądzał na rzecz kredytobiorców pełne odsetki za opóźnienie, jeszcze zanim Trybunał wypowiedział się w kwestii zarzutu zatrzymania i trwałej bezskuteczności umowy. Jest więc mało prawdopodobne, by jako minister stał się nagle orędownikiem odbierania kredytobiorcom tych odsetek, np. na skutek opacznego rozumienia wyroku TSUE C-396/24 czy podnoszenia przez banki zarzutu potrącenia.
Czy zatem kredytobiorcy powinni liczyć na to, że nowy minister odrzuci koncepcję ustawy frankowej? Oczywiście nie, z kilku powodów. Przede wszystkim, jako szefowi resortu zależeć mu będzie na usprawnieniu postępowań, a przynajmniej część zapisów projektu może w sposób pozytywny wpłynąć na sytuację w sądach. Tu warto zwrócić szczególną uwagę na automatyczne zabezpieczenie powództwa kredytobiorcy po doręczeniu bankowi odpisu pozwu. Wejście w życie ustawy frankowej pozwoli krajowym sądom na pozostawienie złożonych wniosków o zabezpieczenie, jak i zażaleń banków na postanowienia o udzielonym zabezpieczeniu, bez rozpoznania. Ten jeden przepis ułatwi zatem pracę zarówno sądom I, jak i II instancji, a więc trudno oczekiwać, by minister Żurek z niego zrezygnował.
Niewykluczone, że minister będzie miał własne uwagi do projektu, wskutek czego zostanie on jeszcze zmieniony. Bierzemy tę opcję pod uwagę, jednak nie wiążemy z nią wielkich nadziei – zdajemy sobie po prostu sprawę z tego, że na liście priorytetów Ministerstwa Sprawiedliwości jest wiele spraw znacznie pilniejszych niż ustawa frankowa, poddana już raz obszernym konsultacjom, omówiona ze środowiskiem eksperckim i – jak się wydaje – zaakceptowana przez stronę bankową.
Warto się natomiast zastanowić, czy nowy minister przyśpieszy tempo prac nad regulacjami rynku kancelarii prawnych. Naszym zdaniem byłby to krok w dobrą stronę. Niestety, nie jesteśmy do końca przekonani, czy politycznym decydentom zależy w ogóle na ucywilizowaniu tego rynku – z brakiem regulacji są bowiem związane pewne szanse.
Brak regulacji na rynku usług prawnych jest wygodny dla rządzących?
Tak długo, jak rynek usług prawnych w Polsce jest nietransparentny, daje rządzącym możliwość bagatelizowania krytycznych uwag pochodzących ze środowiska kancelarii, a wymierzonych w działania wymiaru sprawiedliwości. Gdy prawnicy negatywnie opiniują projekt ustawy frankowej bądź forsują w przestrzeni publicznej określoną interpretację kolejnego wyroku TSUE, przedstawiciele strony rządzącej (chodzi tu przede wszystkim o pełnomocniczkę byłego już ministra Bodnara ds. ochrony praw konsumentów) komentują w mediach rzekome motywacje swoich krytyków, wskazując na aspekt finansowy. Dają po prostu do zrozumienia, że krytykowane rozwiązania przełożą się w negatywny sposób na zyski kancelarii.
Tak długo, jak obok renomowanych adwokatów i radców prawnych na rynku działają kancelarie odszkodowawcze, w mediach możliwe będzie stosowanie mechanizmu odpowiedzialności zbiorowej. Kancelaria odszkodowawcza stosowała w umowach z konsumentem niedozwolone klauzule? Pobierała horrendalnie wysoką opłatę za sukces? Przekonywała, że spór z bankiem nie wiąże się po stronie konsumenta z żadnym ryzykiem? To doskonała okazja, by zasugerować w mediach, że takich praktyk dopuszczają się „kancelarie prawne” lub „kancelarie frankowe” czy też „pełnomocnicy prawni”, bez wskazania, że chodzi po prostu o spółki z o.o., które są przedsięwzięciami biznesowymi, najczęściej nieprowadzonymi nawet przez prawników.
Jeżeli rynek zostanie uregulowany, znacznie trudniej będzie dyskredytować przedstawicieli adwokatury w odbiorze społecznym. A przecież nie chodzi o to, by Polacy nagle zaczęli ufać prawnikom i, idąc za ich radą, kwestionować abuzywne umowy z bankami. Już nie te dotyczące kredytów frankowych, a na przykład hipotek złotowych i pożyczek gotówkowych.
Taki scenariusz z oczywistych względów nie spodobałby się również bankom. Sektor jest obecnie w trudnej sytuacji, gdyż z jednej strony mógłby skorzystać na regulacji rynku (do sądów wpływałoby mniej powództw o SKD), a z drugiej ceni sobie możliwość oskarżania kancelarii o abuzywne praktyki. Bankowcy są jednak pragmatykami, potrafią liczyć lepiej niż politycy, a wynik tych obliczeń wskazuje na… potrzebę rynkowych regulacji, najlepiej w połączeniu z jak najszybszym wprowadzeniem miarkowania sankcji kredytu darmowego. Katalog sytuacji, w przypadku których sąd będzie mógł przyznać konsumentowi „darmowy kredyt” zostanie najpewniej doprecyzowany już w przyszłym roku, wraz z wejściem w życie nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Do tego czasu banki będą starały się na różne sposoby ograniczyć wpływ roszczeń konsumenckich na swoje wyniki finansowe.
Bardzo ciekawi nas, jak będą wyglądać kontakty nowego ministra sprawiedliwości z przedstawicielami sektora bankowego. O ile banki mogły grać fałszywe nuty poprzedniemu ministrowi, niemającemu praktycznego doświadczenia orzeczniczego, o tyle będzie to już znacznie trudniejsze w przypadku Waldemara Żurka, który na gruncie prywatnym walczył o nieważność umowy frankowej, a na zawodowym rozsądził wiele podobnych spraw na korzyść konsumentów. Jak przypuszczamy, atmosfera panująca w tej chwili w Związku Banków Polskich i w siedzibach największych banków w Polsce jest daleka od radosnej. Zapewne trwa tam właśnie opracowywanie nowej strategii komunikacji z mediami w odniesieniu do sporów sądowych z konsumentami.
Oczywiście będziemy wnikliwie śledzić zmiany w tej strategii, a następnie demaskować je na łamach portalu.
PODSUMOWANIE:
- Wybór Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości to dobra wiadomość dla kredytobiorców frankowych. Sędzia Żurek doskonale zna specyfikę spraw frankowych, a więc nie będzie podatny na manipulacje banków czy też „niezależnych” ekspertów
- Zmiana w fotelu ministra sprawiedliwości najprawdopodobniej nie wpłynie na dalsze losy projektu ustawy frankowej – należy spodziewać się tego, że ustawa wkrótce zostanie skierowania do czytania w Sejmie
- Otwartą kwestią pozostaje, jak minister Żurek podejdzie do problematyki zderegulowanego rynku prawnego – czy okaże się w tym względzie bardziej stanowczy niż minister Bodnar, czy podobnie jak poprzednik dostrzeże przeszkody natury konstytucyjnej, uniemożliwiające wprowadzenie ograniczeń w funkcjonowaniu kancelarii odszkodowawczych.






