niedziela, 26 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Czy WIBOR jest legalny? Sądy pytają TSUE, a banki wpadają w panikę bo wyrok już niebawem

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 22/05/2025 19:45
Czas czytania:17 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Czy WIBOR – mechanizm referencyjny, który przez lata decydował o wysokości rat kredytów w złotych – spełnia unijne standardy ochrony konsumentów? Tego nie wiadomo. Ale wiadomo, że coraz więcej polskich sędziów zaczyna to kwestionować – nie wyrokami, lecz pytaniami prejudycjalnymi kierowanymi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Czy WIBOR jest legalny? Sądy pytają TSUE, a banki wpadają w panikę bo wyrok już niebawem

Pierwszy sygnał dał Sąd Okręgowy w Częstochowie, który wiosną 2024 r. (postanowieniem z 31 maja 2024, sygn. I C 1226/23) zawiesił sprawę przeciw PKO BP i skierował do TSUE cztery pytania prejudycjalne (sprawa C-471/24) dotyczące legalności oraz transparentności WIBOR w kredytach o zmiennym oprocentowaniu. Drugi krok nastąpił rok później – w maju 2025 r. Sąd Rejonowy w Przemyślu zawiesił proces przeciw ING Bank Śląski (dotyczący umowy z 2007 r., sygn. I C 847/23) i wysłał do Luksemburga kolejne dwa pytania (sprawa C-243/25). TSUE ma więc rozstrzygnąć, czy stosowanie WIBOR-u w umowach kredytowych jest zgodne z unijnym prawem konsumenckim.

Częstochowa pytała TSUE o cztery kluczowe kwestie związane z WIBOR-em w umowach kredytowych:

  • Czy wolno badać klauzule WIBOR? – Czy dyrektywa 93/13 (o nieuczciwych warunkach umów konsumenckich) w ogóle pozwala na kontrolę postanowień umów odsyłających do stawki referencyjnej WIBOR, czy też takie zapisy są wyłączone spod oceny (np. jako odzwierciedlające bezwzględnie obowiązujące przepisy)? Innymi słowy – czy klauzula odsyłająca do WIBOR-u może podlegać ocenie pod kątem abuzywności, czy jest chroniona przed taką kontrolą z mocy prawa.
  • Czy WIBOR to główny przedmiot umowy? – Jeśli można badać te klauzule, to czy art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 (wyłączający ocenę uczciwości warunków określających główny przedmiot umowy, o ile są napisane prostym językiem) dopuszcza ocenę zapisów o zmiennym oprocentowaniu opartym na WIBOR-ze. Innymi słowy, czy odsyłanie do WIBOR-u dotyczy głównego świadczenia stron (kwestii zasadniczej umowy), a jeśli tak, to czy było przedstawione konsumentowi w sposób jasny i zrozumiały.
  • Czy brak informacji o ryzyku czyni WIBOR nieuczciwym? – Zakładając, że można badać tę klauzulę, polski sąd zapytał, czy postanowienia o oprocentowaniu WIBOR mogą być uznane za nieuczciwe (abuzywne) z powodu niewłaściwego poinformowania konsumenta o związanym z nimi ryzyku zmiennej stopy procentowej. W szczególności chodzi o to, czy bank nie wskazał jasno, w jaki sposób ustalany jest WIBOR, jakie są wątpliwości co do jego transparentności oraz że ryzyko zmian stopy procentowej obciąża konsumenta w nierównomierny sposób.
  • Czy umowa może trwać bez WIBOR-u? – Wreszcie, czy w przypadku uznania takich klauzul za nieuczciwe, umowa kredytu może nadal obowiązywać opierając oprocentowanie tylko na drugim składnikuoprocentowania, czyli stałej marży banku zapisanej w umowie. Mówiąc potocznie: czy można z umowy odciąć WIBOR, pozostawiając kredyt oprocentowany jedynie marżą banku.

Z kolei Przemyśl skupił się na dwóch uzupełniających wątkach, nawiązujących do powyższych pytań, lecz akcentujących kwestię nadzoru i transparentności.

Pierwsze pytanie z Przemyśla dotyczy tego, czy sam fakt, że oprocentowanie oparto o wskaźnik ustalany przez podmiot trzeci, który w momencie zawarcia umowy nie podlegał odpowiedniemu nadzorowi instytucjonalnemu, a na którego poziom bank może pośrednio wpływać, wystarczy do uznania klauzuli za nieuczciwą. Innymi słowy – czy brak kontroli nad administratorem WIBOR-u (oraz potencjalna możliwość wpływu banków na wysokość stawek) stanowi naruszenie interesów konsumenta.

Drugie pytanie z Przemyśla dopytuje, czy wymóg formułowania warunków głównych umowy w prostym i zrozumiałym języku obejmuje obowiązek banku poinformowania klienta o potencjalnym ryzyku ekonomicznym, wynikającym z braku krajowych regulacji nadzorczych nad podmiotem ustalającym WIBOR (na moment podpisania umowy). Mówiąc prościej: czy bank, przedstawiając umowę ze stawką WIBOR, powinien był uprzedzić konsumenta, że WIBOR nie jest oficjalnie regulowany ani nadzorowany, co rodzi dodatkowe ryzyka.

Te pytania prejudycjalne pokazują rosnące wątpliwości polskich sędziów co do zgodności z prawem UE mechanizmu WIBOR w kredytach konsumenckich. Co ważne, dotyczą one zwłaszcza umów zawieranych przed 2018 r., bo to wtedy WIBOR funkcjonował na podstawie wewnętrznych zasad organizacji bankowej (ACI Polska) bez ustawowego nadzoru. Dopiero od 2018 r. obowiązuje unijne rozporządzenie o wskaźnikach referencyjnych (BMR), które wprowadziło licencyjny nadzór nad administratorami takich indeksów. Sędziowie z Częstochowy i Przemyśla zdają się więc pytać: czy banki wykorzystały lukę braku nadzoru i przejrzystości WIBOR-u kosztem klientów, i czy teraz – z perspektywy unijnego prawa konsumenckiego – umowy te mogą zostać zakwestionowane.

Tsunami konsekwencji: sektor bankowy i kredytobiorcy w napięciu

Wysłanie tych pytań do TSUE uruchomiło w Polsce dyskusję o potencjalnych skutkach, jakie niekorzystne dla banków orzeczenia mogą wywołać. Stawka jest ogromna – mówimy o setkach tysięcy, jeśli nie milionach, kredytów złotowych. Eksperci zgodnie ostrzegają, że pozytywny dla kredytobiorców wyrok TSUE może wywołać lawinę pozwów i bezprecedensowe obciążenia dla sektora finansowego. Zarówno bankowcy, jak i klienci z niecierpliwością czekają na rozstrzygnięcie, zdając sobie sprawę, że będzie ono punktem zwrotnym, porównywanym skalą do głośnej sagi „frankowej”, a być może ją nawet przebije.

Wpływ wyroku TSUE w sprawie WIBOR na sektor bankowy

Dla banków scenariusz przegranej w TSUE maluje się w czarnych barwach. Skala ekspozycji na kredyty złotowe z WIBOR-em jest wielokrotnie większa niż w przypadku kredytów frankowych. W Polsce jest obecnie ok. 2,3 mln aktywnych umów kredytów hipotecznych, z czego szacunkowo 1,5–2 mln to kredyty oparte na WIBOR-ze (reszta to kredyty walutowe lub ze stałym oprocentowaniem) – o łącznej wartości 320–420 mld zł.

Dla porównania, portfel „frankowy” był wart ok. 100 mld zł. Nietrudno policzyć, że stawką sporów o WIBOR mogą być kwoty nawet cztery razy wyższe. To poziom, którego polski sektor bankowy mógłby nie udźwignąć – jak alarmuje jeden z analityków, w najczarniejszym scenariuszu groziłaby fala bankructw nawet największych banków, a depozytariusze mogliby nie odzyskać oszczędności.

Związek Banków Polskich określa taki rozwój wypadków wręcz jako katastrofę dla całej gospodarki – bo kredyty oparte na WIBOR finansują obecnie znaczną część działalności gospodarczej, od hipotek po kredytowanie firm. Podważenie tego mechanizmu – twierdzą bankowcy – uderzyłoby nie tylko w banki, ale i w fundamenty finansowe państwa.

Czy te ostrzeżenia to realna troska, czy element strategii obronnej?

Niewątpliwie banki dmuchają na zimne. Doświadczenie z kredytami walutowymi nauczyło ich, że bagatelizowanie problemu może drogo kosztować. Jeszcze kilka lat temu prognozy ZBP co do kosztów „frankowych” pozwów rzędu dziesiątek miliardów były uznawane za przesadę – tymczasem dziś szacunki ok. 100 mld zł stały się faktem. Teraz bankowcy malują wizję czterokrotnie większej bomby finansowej związanej z WIBOR-em. Komitet Stabilności Finansowej (KNF, NBP, BFG) publicznie wsparł narrację ZBP, zapewniając, że WIBOR jest rynkowym wskaźnikiem odzwierciedlającym realny koszt pieniądza, a wpływ banków na jego poziom jest ograniczony. Innymi słowy – sektor przekonuje, że nie ma tu przestrzeni na manipulację, a więc i podstaw do roszczeń.

Mimo to instytucje finansowe już szykują kapitał na ewentualne straty i bacznie obserwują każdy sygnał z Luksemburga. Niepokój jest tym większy, że liczba pozwów „wiborowych” szybko rośnie – w połowie 2024 r. w sądach toczyło się już ponad 1100 spraw kwestionujących WIBOR, a choć wszystkie z 24 prawomocnych wyroków wydanych dotąd były po myśli banków, to powszechnie oczekuje się zmiany trendu.

Ulga dla kredytobiorców WIBOR-owych po wyroku TSUE

Po drugiej stronie sporu są setki tysięcy polskich rodzin spłacających kredyty ze zmiennym oprocentowaniem. Dla nich ewentualne korzystne orzeczenie TSUE może oznaczać finansową ulgę, o jakiej dotąd mogli pomarzyć. Wielu z tych kredytobiorców boleśnie odczuło podwyżki stóp procentowych z lat 2021–2022 – ich miesięczne raty nieraz wzrosły dwukrotnie w porównaniu z poziomem z czasów rekordowo niskich stóp. To właśnie szok wywołany wzrostem WIBOR-u (który z poziomu ok. 0,3% w pandemii poszybował do ok. 7% w 2022 r.) spowodował, że niektórzy zaczęli kwestionować zapisy swoich umów i szukać analogii do „frankowiczów”.

Jeśli TSUE przyzna im rację, możliwe są różne scenariusze, ale każdy byłby dla nich korzystny: od „odwiborowania” kredytu, czyli wyeliminowania z oprocentowania składnika WIBOR (co zostawiłoby w umowie jedynie marżę, zwykle rzędu 1–2%), aż po unieważnienie umowy w całości i zastosowanie tzw. sankcji darmowego kredytu.

Ten ostatni wariant – będący prawnym koszmarem banków – oznaczałby, że kredytobiorca zwraca tylko wypłacony kapitał, bez odsetek i kosztów, a to, co już zapłacił, traktuje się jako spłatę kapitału. Mówiąc obrazowo, kredyt staje się nieoprocentowaną pożyczką na zakup mieszkania. Nawet łagodniejsza opcja – pozostawienie samej marży – oznaczałaby drastyczne zmniejszenie dalszych kosztów kredytu oraz możliwość domagania się zwrotu nadpłaconych odsetek (wszystkiego, co klient zapłacił z tytułu WIBOR-u).

Dla przeciętnego zadłużonego w złotych mogłoby to oznaczać oszczędności liczone w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych w całym okresie kredytowania. Nic dziwnego, że wielu kredytobiorców z nadzieją śledzi tok postępowania w TSUE, licząc na powtórkę z frankowej rozgrywki, tym razem na własną korzyść.

Oczywiście, jest i druga strona medalu – skutki uboczne dla rynku.

Gdyby rzeczywiście większość „złotówkowiczów” przestała płacić odsetki od kredytów, ucierpieć mogą np. fundusze emerytalne i zwykli depozytariusze (bo spadną zyski banków, dywidendy, a potencjalnie zagrożone byłyby depozyty w upadających bankach).

Sprawiedliwości społecznej również można by zadawać pytania: czy słuszne jest, by osoby zadłużone korzystały nagle z darmowego kapitału kosztem reszty społeczeństwa? Takie argumenty zapewne padałyby głośno, gdyby WIBORowicze masowo wygrywali w sądach. Jednak w optyce prawa konsumenckiego to nie moralny hazard jest kluczowy, tylko uczciwość postanowień umownych. Jeśli więc TSUE uzna, że banki naruszyły dyrektywę, skutek w postaci “darmowego kredytu” będzie traktowany jako przykra dla banków konsekwencja ich własnych działań, a nie niezasłużony zysk konsumenta.

Reakcje banków, regulatorów i rynku

Sektor bankowy nie zamierza czekać z założonymi rękami na uderzenie ewentualnego tsunami. Trwa zmasowana ofensywa obronna – zarówno na polu prawnym, public relations, jak i regulacyjnym. ZBP oraz największe banki od miesięcy przekonują opinię publiczną, że WIBOR jest uczciwy i zgodny z prawem, a roszczenia klientów nazywają bezzasadnymi.

W oficjalnych komunikatach podkreśla się, że po 2017 r. WIBOR jest już nadzorowany i przejrzysty (administrowany przez GPW Benchmark według metodologii zatwierdzonej przez KNF), więc obecne kredyty nie budzą takich wątpliwości. Co więcej, przedstawiciele banków lobbują na szczeblu unijnym – pojawiają się doniesienia, że wysłannicy ZBP udali się do Brukseli, by za zamkniętymi drzwiami przekonywać decydentów o swoich racjach i „wyciszyć temat WIBOR-u” zanim przerodzi się on w pełnoskalowy kryzys prawny. Zamiast rozważać ustępstwa wobec klientów, sektor inwestuje w PR, ekspertyzy i naciski polityczne, aby utrzymać status quo.

Również polski rząd i regulatorzy stanęli murem za bankami.

Co ciekawe, stało się to ponad podziałami politycznymi – najpierw poprzedni rząd, a ostatnio także nowy rząd Donalda Tuska przyjął oficjalne stanowisko procesowe przed TSUE popierające interpretację korzystną dla banków.

W październiku 2024 r. Kancelaria Premiera wysłała do Luksemburga obszerne stanowisko, w którym sugeruje odpowiedź przeczącą na wszystkie cztery pytania sądu z Częstochowy. Rząd argumentuje (zgodnie z linią prezentowaną też przez NBP, KNF i BFG), że dyrektywa 93/13 nie powinna służyć podważaniu systemu referencyjnych stawek procentowych ustanowionego unijnym rozporządzeniem BMR.

Wskazuje, że odwołanie w umowach do WIBOR-u wynika wprost z przepisów – np. ustawy o kredycie hipotecznym z 2017 r. – które wdrażają unijne regulacje, a zatem zgodnie z art. 1 ust. 2 dyrektywy takie postanowienia nie podlegają ocenie abuzywności (bo odzwierciedlają obowiązujące prawo).

Rząd podkreśla też, iż WIBOR i marża stanowią główny przedmiot umowy kredytu, więc podlegają ewentualnej kontroli tylko co do jasności języka, nie zaś istoty. Innymi słowy: oficjalne czynniki mówią TSUE – nie ruszajcie WIBOR-u, bo jest on elementem porządku prawnego (wspieranego teraz przez BMR), a konsument mógł co najwyżej nie zrozumieć zasad oprocentowania, lecz to oceni sąd krajowy indywidualnie.

Co na to rynek finansowy?

Notowania banków na giełdzie w ostatnich miesiącach reagują nerwowo na wieści o postępach spraw WIBOR-owych – choć brak jeszcze rozstrzygnięć, już sama perspektywa nowych miliardowych obciążeń powoduje zwiększoną ostrożność inwestorów. Agencje ratingowe ostrzegają przed ryzykiem prawnym w sektorze bankowym, choć na razie traktują je jako scenariusz skrajny.

W praktyce wiele będzie zależeć od detali orzeczenia TSUE. Rynek pamięta, że w przypadku kredytów frankowych unijny Trybunał nie zarządził żadnej „katastrofy” z dnia na dzień – dał jednak konsumentom narzędzie, z którego ci skrzętnie skorzystali, pozywając banki na masową skalę. Teraz może być podobnie: wyrok otworzy pewną ścieżkę, ale skala skutków ujawni się stopniowo, w zależności od działań samych zainteresowanych stron.

Precedens dla systemu finansowego

Sprawa WIBOR-u ma również wymiar systemowy, wykraczający poza polskie hipoteki. TSUE, odpowiadając na pytania naszych sądów, będzie musiał wyważyć relacje między prawem konsumenckim a stabilnością rynków finansowych. Jeśli Trybunał potwierdzi, że brak nadzoru i transparentności indeksu może czynić go nieuczciwym wobec konsumenta, stworzy precedens mogący rzutować na inne kraje i inne wskaźniki.

W całej UE po kryzysie LIBOR-u wprowadzono co prawda surowe regulacje (BMR) – stąd argument banków, że WIBOR jest dziś częścią prawa unijnegoi kwestionowanie go nie ma podstaw. Jednak TSUE będzie badał stan z przeszłości, gdy tych zabezpieczeń brakowało.

Unijni sędziowie staną przed dylematem: czy prawo konsumenckie może działać retroaktywnie w pewnym sensie, rozliczając banki z tego, że korzystały z indeksu tworzonego w sposób mniej uregulowany? Wyrok w polskiej sprawie może więc wpłynąć na interpretację umów kredytowych z czasów przed-BMR również w innych państwach. Ponadto, jeśli TSUE wskaże na obowiązek pełnej informacji o ryzyku indeksu, wzmocni to standardy ochrony klienta przy sprzedaży wszelkich produktów finansowych opartych o zmienne stopy.

Polski przypadek wpisuje się w szerszy trend kwestionowania praktyk finansowych sprzed reform regulacyjnych. Można go porównać do afery frankowej (wykorzystanie słabości dyrektywy o kredycie konsumenckim sprzed 2011 r.) czy problemów z polisolokatami. Wszędzie mechanizm jest podobny – luka lub brak precyzyjnych regulacji w danym okresie, masowe umowy zawierane wtedy z konsumentami, a po latach sprawdzanie, czy wobec tych konsumentów banki zachowały się fair.

WIBOR stał się naturalnym kolejnym polem bitwy, zwłaszcza że technicznie i prawnie dni WIBOR-u i tak są policzone. Trwają już prace nad zastąpieniem go nowym wskaźnikiem (początkowo planowano WIRON, obecnie mówi się o indeksie WIRF) – do końca 2025 r. ma nastąpić całkowite odejście od WIBOR-u i przejście na nowe stopy referencyjne dla złotego.

Ta „planowa” reforma dzieje się równolegle z batalią sądową. Niewykluczone, że jej powodzenie – czyli uspokojenie rynku poprzez wprowadzenie bardziej obiektywnego indeksu – stanie się jednym z argumentów przy ocenie ryzyka przez TSUE. Paradoksalnie więc, WIBOR może zostać uśmiercony regulacyjnie, zanim TSUE zdąży go uśmiercić prawnie. Ale nawet jeśli tak się stanie, pozostanie kwestia rozliczenia przeszłości – a tutaj głos Trybunału będzie decydujący.

Głos ekspertów: między nadzieją a hipokryzją

W debacie wokół WIBOR-u ścierają się opinie prawników reprezentujących kredytobiorców i ekspertów powiązanych z sektorem bankowym. Prawnicy konsumentów nie kryją optymizmu: wskazują, że pytania prejudycjalne są trafne i mogą doprowadzić do przełomu na miarę spraw frankowych.

Mec. Radosław Górski, reprezentujący wielu „wiborowiczów”, ocenia wprost: „To bardzo dobre pytania, wskazujące na poważne wątpliwości co do zgodności z prawem UE kredytów złotowych”. Podkreśla on, że szczególnie wadliwe są starsze kredyty sprzed 2018 r., bo zawierano je w czasach kompletnego braku przepisów regulujących sposób ustalania WIBOR – opierano się wyłącznie na wewnętrznym regulaminie ACI, zmienianym wielokrotnie i nieznanym przeciętnemu klientowi.

Tacy kredytobiorcy nie mieli szans przejrzeć na wylot mechanizmu WIBOR, skoro nie istniał żaden dokument rangi ustawy czy rozporządzenia, który by to reglementował. Mec. Górski oraz inni pełnomocnicy  przewidują, że jeśli TSUE choć częściowo przyzna rację klientom, polskie sądy zaleje fala pozwów jeszcze większa niż frankowa – bo kredytów złotowych jest więcej i dotyczą szerszej grupy społeczeństwa. Konsumenci poczuli już zresztą wiatr w żaglach: coraz śmielej kwestionują nieuczciwe zapisy i przygotowują się do walki o swoje prawa, dopingowani dotychczasowymi sukcesami frankowiczów i pierwszymi sygnałami zmian podejścia w sprawach WIBOR-owych.

Przedstawiciele banków i ich doradcy prezentują zgoła odmienny ton – balansujący między pewnością siebie a tonem ostrzegawczym. Z jednej strony powtarzają, że szanse konsumentów na wygraną są niewielkie. Niektórzy eksperci związani z bankami oceniają prawdopodobieństwo korzystnego dla klientów wyroku TSUE wręcz na niewielkie – np. mec. Karol Sowa z kancelarii obsługującej banki szacuje je na około 20%.

Argumentują, że TSUE może nie chcieć ryzykować destabilizacji rynku finansowego i zapewne skupi się na potwierdzeniu obowiązku informacyjnego, bez kwestionowania samego indeksu. Z drugiej strony jednak bankowcy wykazują objawy zbiorowej nerwowości, co widać po ich działaniach. Prezes ZBP Tadeusz Białek publicznie uspokaja, że Trybunał nie będzie „rozstrzygał o prawidłowości WIBOR-u jako takiego” – bo WIBOR widnieje w unijnym rejestrze benchmarków jako jeden z kluczowych wskaźników, więc jego legalność nie podlega dyskusji. Przekonuje, że sedno sprawy to raczej kwestia informowania klientów o ryzyku zmiennej stopy niż istnienie wskaźnika per se. Jednak jednocześnie ZBP robi wszystko, by do niekorzystnego wyroku nie dopuścić – mobilizuje regulatorów, straszy apokalipsą ekonomiczną i podnosi argumenty, które nie wszystkich przekonują.

Nie brak głosów krytykujących hipokryzję bankowego lobby.

Eksperci niezależni zauważają, że ZBP broni WIBOR-u tymi samymi argumentami, które obnażają sedno problemu. Przykładowo, powtarza, że „WIBOR jest ściśle powiązany ze stopą NBP (w 99%) i niezależny od widzimisię banków”. Jeżeli tak, to czemu przez lata nie wprowadzono prostszego rozwiązania – np. oprocentowania kredytów bezpośrednio według stopy NBP? Odpowiedź jest prosta: bo WIBOR jednak dawał bankom pewną swobodę kształtowania ceny pieniądza.

Choć jego wysokość wynika głównie z czynników rynkowych, to banki miały wpływ pośredni na notowania (ustalając oferowane stawki na rynku międzybankowym, szczególnie przy małej płynności tego rynku). Gdy teraz sąd z Przemyśla sugeruje, że banki mogły na WIBORze czerpać korzyści, ZBP oburza się – lecz jednocześnie argumentuje: „przecież nie było wtedy prawa, które by tego zabraniało”.

Sam Białek przyznał wprost: „Skoro przepisów nie było, to trudno mówić o ich naruszeniu”. Taka linia obrony – legalność zamiast uczciwości – właśnie może zostać podważona przez TSUE, bo dyrektywa 93/13 wymaga od banków nie tylko przestrzegania minimalnych wymogów prawa krajowego, ale działania w dobrej wierze z konsumentem. Innymi słowy, to że coś nie było zabronione, nie znaczy że było fair. Słysząc zapewnienia ZBP, że brak nadzoru nad WIBOR-em nie ma znaczenia, bo dziś nadzór już jest, prawnicy konsumenccy punktują: no właśnie – skoro dziś potrzebny jest nadzór, to znaczy, że wczoraj go brakowało.

Trudno nie dostrzec też pewnej niespójności w argumentacji sektora. Z jednej strony banki przekonują, że klauzule WIBOR są transparentne, bo klient niby rozumie mechanizm zmiennego oprocentowania. Z drugiej – jeśli przeciętny konsument rzeczywiście miałby rozumieć zawiłości indeksu tworzonego na podstawie deklaracji banków i sytuacji międzybankowej, to czemu żaden bank w 2007 czy 2010 r. nie wytłumaczył wprost w umowie, jak ten WIBOR się ustala?

Prawda jest taka, że większość kredytobiorców przez lata myślała, iż WIBOR to „oficjalna stawka banku centralnego” albo coś równie oczywistego – dopiero gwałtowne skoki rat uświadomiły im ryzyko. Narracja ZBP pomija te niewygodne fakty, skupiając się na formalnym aspekcie (WIBOR w papierach był opisany, procent składowy podany). Ale TSUE może spojrzeć głębiej – na to, czy konsument miał realną możliwość oceny ryzyka. Jeśli oceni, że nie, wówczas wszystkie uspokajające komunikaty o legalności indeksu spełzną na niczym.

Co dalej? Możliwe scenariusze

Na ostateczne rozstrzygnięcie z Luksemburga przyjdzie jeszcze poczekać – rozprawa przed TSUE wyznaczona na 11 czerwca 2025 r. to dopiero prezentacja stanowisk, a wyrok (być może po opinii rzecznika generalnego) prawdopodobnie zapadnie pod koniec 2025 r. lub na początku 2026 r.. To daje czas obu stronom sporu na przygotowania, ale też podgrzewa niepewność. Jakie mogą być scenariusze dalszego rozwoju sytuacji prawnej i ekonomicznej?

Scenariusz 1: TSUE po stronie banków (odrzucenie roszczeń)

Jeśli Trybunał uzna, że WIBOR-u ruszyć nie wolno – np. zgodzi się z argumentacją rządu polskiego, że klauzule te odzwierciedlają przepisy prawa i nie podlegają dyrektywie – wówczas sprawa roszczeń WIBOR-owych praktycznie upadnie. Większość sądów krajowych zamknie wtedy te sprawy po myśli banków, a kredytobiorcom pozostanie pogodzić się z wysokością rat (lub ewentualnie skorzystać z rynkowych możliwości zmiany oprocentowania na stałe czy refinansowania kredytu).

Banki odtrąbią zwycięstwo i odetchnią z ulgą, a WIBOR spokojnie dożyje swego końca w 2025 r. wraz z planowanym wygaszeniem i zastąpieniem go nowym indeksem. Taki wyrok jednak – co warte odnotowania – nie oznaczałby całkowitej przegranej konsumentów w sensie zasad.

TSUE mógłby bowiem np. potwierdzić, że bank musi rzetelnie informować o ryzyku stopy procentowej, ale stwierdzić, że samo to ryzyko jest oczywiste, a WIBOR jest uczciwym wskaźnikiem. Byłoby to raczej polityczne rozstrzygnięcie, stawiające stabilność systemu ponad rygory prawa konsumenckiego. Szanse na taki jednoznacznie pro-bankowy wyrok nie są oceniane jako wysokie, biorąc pod uwagę dotychczas prokonsumencką linię TSUE – ale nie są też zerowe.

Scenariusz 2: Solomoniczny kompromis (częściowe uwzględnienie zarzutów)

Bardziej prawdopodobna wydaje się opcja pośrednia, w której TSUE uzna część argumentów konsumentów, ale pozostawi pole do dalszych sporów co do konsekwencji. Na przykład Trybunał może orzec, że klauzule WIBOR można badać pod kątem nieuczciwości(przechylając szalę przy pytaniu 1 i 2 na „tak”), oraz że brak dostatecznej informacji o ryzyku może świadczyć o abuzywności – ale nie przesądzi automatycznie o nieważności umów.

Wtedy zapewne każdy przypadek musiałby być oceniany indywidualnie przez polskie sądy: czy dany bank dopełnił obowiązku informacyjnego, czy klient rozumiał zapisy umowy, czy wada jest na tyle istotna, by eliminuje WIBOR z kontraktu. To oznaczałoby kolejne lata procesów i stopniowe kształtowanie się linii orzeczniczej. Część sędziów mogłaby orzekać „odwiborowanie” (pozostawienie marży), część unieważnienie umowy, a inni – jeśli uznają, że informacja jednak była wystarczająca – oddalać powództwa. Ryzyko dla banków rozciągnęłoby się w czasie: nie byłoby jednego wielkiego trzęsienia ziemi, ale raczej długotrwała erozja części portfela kredytowego.

W tym scenariuszu możliwe, że banki, widząc groźbę setek wyroków, zaczęłyby oferować ugody (np. przejście na stałe oprocentowanie lub na nowy indeks z jakąś ulgą) podobnie jak próbowały czynić z frankowiczami. Regulatorzy być może opracowaliby zaś rozwiązania ustawowe – np. ustawowe zastąpienie WIBOR-u innym wskaźnikiem w istniejących umowach, aby uniknąć unieważnień. W każdym razie walka przeniosłaby się na krajowe podwórko, a TSUE swym wyrokiem dałby jedynie początek porządkowaniu problemu.

Dla kredytobiorców oznaczałoby to konieczność dalszego dochodzenia swoich praw, ale z dużo silniejszą pozycją (bo z wytycznymi TSUE na poparcie). Dla banków – konieczność zarządzania nowym ryzykiem i potencjalne stopniowe straty w miarę przegrywania kolejnych spraw.

Scenariusz 3: TSUE po stronie kredytobiorców (rewolucja)

Istnieje też możliwość, że Trybunał pójdzie drogą maksymalnie prokonsumencką i potwierdzi abuzywność klauzul WIBOR w pełnym zakresie – na podobieństwo głośnego wyroku w sprawie państwa Dziubak (dot. kredytu frankowego) czy niedawnej sprawy dotyczącej sankcji kredytu darmowego. Wówczas mielibyśmy do czynienia z prawnym trzęsieniem ziemi.

Każdy “złotówkowy” kredytobiorca mógłby niemal od ręki żądać w sądzie unieważnienia swojego kontraktu lub wykreślenia z niego WIBOR-u, powołując się na autorytet TSUE. Sąd musiałby co prawda formalnie zbadać okoliczności, ale linia orzecznicza zostałaby wytyczona na korzyść klienta – tak jak stało się to po 2019 r. z kredytami CHF (dziś ponad 90% takich spraw kończy się wygraną konsumentów i nieważnością umowy).

Taki szturm na banki faktycznie mógłby zagrozić ich stabilności. Można się spodziewać, że w razie tak radykalnego obrotu spraw, polski rząd wraz z KNF próbowaliby szybko interweniować – np. wprowadzając specustawę rozkładającą ciężar finansowy na lata, tworząc fundusz kompensacyjny czy posiłkując się środkami NBP, by zapobiec niewypłacalności instytucji kredytowych. Byłby to scenariusz kryzysowy, w którym zapewne państwo musiałoby ratować sektor bankowy, aby ten mógł następnie wywiązać się z zobowiązań wobec klientów. Koszty takiej operacji finalnie i tak poniosłoby społeczeństwo (podatnicy, klienci innych usług finansowych, być może akcjonariusze banków poprzez wywłaszczenie).

Nikt oficjalnie takiego obrotu sprawy nie zakłada, a nawet prawnicy konsumenccy przyznają, że TSUE rzadko uderza aż tak mocno jedną decyzją. Niemniej sama świadomość tej opcji utrzymuje wszystkie strony w najwyższej mobilizacji.

Podsumowanie

W nadchodzących miesiącach Polska stanie się poligonem dla rozstrzygnięcia o fundamentalnym znaczeniu: gdzie kończy się przywilej banków do kształtowania umów kredytowych według własnych wzorców, a zaczyna ochrona konsumenta przed finansowym ryzykiem, którego nie rozumie? Spór o WIBOR to de facto spór o granice odpowiedzialności – czy ciężar nieprzewidywalnych zmian stóp procentowych może być przerzucony w całości na klienta, jeśli ten klient nie był świadomy mechanizmu ich ustalania.

TSUE już raz – w sprawach frankowych – opowiedział się po stronie słabszych uczestników rynku, przypominając bankom, że profesjonalny kredytodawca musi brać na siebie ryzyko wadliwej konstrukcji umowy. Teraz przekonamy się, czy tę samą zasadę Luksemburg zastosuje do czysto krajowego problemu WIBOR-u. Wyrok w tej sprawie będzie miał wydźwięk daleko wykraczający poza pojedyncze umowy – może wpłynąć na zaufanie do systemu finansowego i określić, jak sektor bankowy ma podchodzić do swoich klientów w następnych latach.

Bez względu na wynik, jedno jest pewne: dynamika relacji bank-klient w Polsce już nigdy nie będzie taka sama. Wojna o WIBOR toczy się nie tylko o pieniądze, ale i o przyszły kształt rynku finansowego – bardziej przejrzystego i przyjaznego konsumentowi, albo pozostawionego „mądrej sile rynku”, w której klient musi sam się pilnować. TSUE, odpowiadając na pytania z Częstochowy i Przemyśla, napisze kolejny rozdział tej historii. Cała Polska – od zadłużonych rodzin po prezesów banków – wstrzymuje oddech przed tym werdyktem. Czy będzie to wyrok, który wywoła finansowe tsunami, czy raczej uspokoi wzburzone wody? O tym przekonamy się już wkrótce.

Udostępnij36Tweet23
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Napisał Michał Augustynowicz
23 kwietnia 2026
„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał dziś wyrok, który miliony polskich kredytobiorców czekały od miesięcy. Prezes Związku Banków Polskich w piętnaście minut po ogłoszeniu już twierdzi, że „to nie zmienia...

Czytaj więcejDetails

Wyrok TSUE C-744/24 23.04.2026. Sankcja kredytu darmowego: ukryty mechanizm „zawyżenia” polskich kredytów wychodzi na jaw?

Napisał Michał Augustynowicz
21 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

TSUE · C-744/24 · 23 kwietnia 2026 Konsument podpisał umowę na 150 000 zł. Do jego rąk trafiło 133 214,92 zł. Odsetki bank naliczał jednak od pełnych 150...

Czytaj więcejDetails

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Jak sprawdzić, czy ugoda z bankiem jest uczciwa i się opłaca w 2025 r.

Jak sprawdzić, czy ugoda z bankiem jest uczciwa i się opłaca w 2025 r.

Spis treści:

  • Tsunami konsekwencji: sektor bankowy i kredytobiorcy w napięciu
    • Wpływ wyroku TSUE w sprawie WIBOR na sektor bankowy
    • Ulga dla kredytobiorców WIBOR-owych po wyroku TSUE
    • Reakcje banków, regulatorów i rynku
    • Precedens dla systemu finansowego
  • Głos ekspertów: między nadzieją a hipokryzją
  • Co dalej? Możliwe scenariusze
    • Scenariusz 1: TSUE po stronie banków (odrzucenie roszczeń)
    • Scenariusz 2: Solomoniczny kompromis (częściowe uwzględnienie zarzutów)
    • Scenariusz 3: TSUE po stronie kredytobiorców (rewolucja)
  • Podsumowanie

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt