W wywiadzie Piotra Sobolewskiego dla XYZ z 5 czerwca 2026 r. po raz pierwszy publicznie zabiera głos osoba, która 18 maja formalnie cofnęła UOKiK upoważnienie do prac nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim. Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, mówi to wprost: powodem nie był lobbing sektora, lecz dwa lata nieefektywnych prac i naruszenie rządowej polityki „zero nadregulacji”. Nowy projekt przygotuje ministerstwo sprawiedliwości we współpracy z resortem finansów. Termin deklarowany przez ministra: kilka tygodni. Filozofia: minimum dyrektywy.
Kluczowe ustalenia • Rząd kontruje narrację UOKiK. Min. Berek odrzuca tezę o lobbingu i wprost mówi: „było to po prostu nieudolne”. Powodem odebrania projektu były dwa lata prac i „bardzo duża liczba nadregulacji”. • Nowy projekt przygotują MS i MF. Resort sprawiedliwości jako główny, resort finansów jako współpracujący. Deklarowany przez ministra termin: kilka tygodni — przy czym pełny proces legislacyjny (uzgodnienia, konsultacje, komitet stały) realnie potrwa dłużej. Z procedurą legislacyjną od nowa, łącznie z możliwymi nowymi konsultacjami publicznymi. • Klucz polityczny: „zero nadregulacji”. To zapis w regulaminie prac Rady Ministrów. W praktyce oznacza, że nowy projekt ma być bliższy minimum dyrektywy CCD2 niż propozycji UOKiK. • Konflikt wewnątrzrządowy widoczny. Żurek (MS) postulował niedawno ostrą sankcję i okrągły stół, Berek mówi o minimalnej implementacji. Domański (MF) jako mediator. • W tle — postulaty ZBP. Prezes Tadeusz Białek (3.06.2026) wprost domaga się miarkowania SKD, kategoryzacji naruszeń, ograniczenia cesji wierzytelności i obowiązkowego ADR. Część tych elementów może trafić do projektu MS+MF. |
Dwie sprzeczne narracje, jeden rząd
W ciągu dosłownie 48 godzin pojawiły się dwie zupełnie różne wersje tego, co zdarzyło się 18 maja. W „Rzeczpospolitej” z 3 czerwca prezes UOKiK Tomasz Chróstny mówił o niedoszacowaniu „wpływów i wagi sprzeciwu bogatych instytucji finansowych” oraz o zyskach prywatyzowanych i kosztach uspołecznionych. Sugerował, że odebranie projektu wynikało z presji sektorowej.
W XYZ z 5 czerwca minister Berek przedstawia inną wersję. Twierdzi wprost, że odebranie nie miało nic wspólnego z lobbingiem — przeciwnie, wynikało z nieefektywności prac UOKiK i konfliktu projektu z polityką rządu dotyczącą implementacji dyrektyw unijnych.
| Tomasz Chróstny, prezes UOKiK (Rz, 3.06.2026) | Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego RM (XYZ, 5.06.2026) |
| „Zdecydowanie niedoszacowaliśmy wpływów i wagi sprzeciwu bogatych instytucji finansowych”. | „Z dużym zdumieniem przeczytałem, że odebranie wynika z działania lobbystycznego sektora”. |
| Diagnoza: presja kapitału na decydentów; odebranie projektu jako efekt aktywności sektora. | Diagnoza: nieudolność proceduralna UOKiK; odebranie projektu jako konsekwencja 2 lat bez efektu i „wrzutek” nadregulacyjnych. |
Obie narracje — UOKiK i ministra Berka — mają swoich zwolenników i trudno je rozstrzygnąć w sposób ostateczny bez pełnego wglądu w dokumenty robocze procesu legislacyjnego. Dla czytelnika oznacza to praktycznie jedno: nie ma jednej, oczywistej wersji wydarzeń, są dwie konkurujące, obie z osobami, które były w środku procesu, i obie sformułowane retorycznie bardzo mocno. Rzetelna ocena wymaga zatrzymania się przy faktografii, którą ujawnia Berek — bo to ona, a nie retoryka, decyduje o tym, która narracja jest bliższa prawdy.
Dwa lata prac UOKiK. Kalendarium, które ujawnił minister
| Data | Krok proceduralny |
| Kwiecień 2024 | Prezes UOKiK otrzymuje od premiera upoważnienie do prowadzenia prac. |
| Styczeń 2025 | Po 9 miesiącach pracy — wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu (start procesu). |
| Lipiec 2025 | Po kolejnych 6 miesiącach — projekt przekazany do uzgodnień i konsultacji. |
| Marzec 2026 | Min. Berek pyta UOKiK o stan prac, w odpowiedzi pisemnej — „najbliższe miesiące”, ale z „bardzo dużą liczbą rozbieżności”. |
| 18 maja 2026 | Wniosek Berka do premiera o cofnięcie upoważnienia — zaakceptowany. |
| 20.11.2026 | Termin transpozycji dyrektywy CCD2 (2023/2225) — obowiązkowy dla Polski. |
Kalendarium na podstawie wywiadu min. Berka dla XYZ (05.06.2026) oraz publicznych dokumentów UE.
To pierwszy moment, kiedy publicznie udostępniono faktografię proceduralną prac UOKiK z taką precyzją. Niezależnie od tego, jak ocenić zarzut nieudolności, dwie cyfry zwracają uwagę. Dziewięć miesięcy — tyle UOKiK potrzebował na sam wniosek o wpis do wykazu. Niecałe sześć miesięcy — tyle pozostało do terminu transpozycji w momencie odbierania projektu. Drugim resortom dano teraz mniej czasu na zrobienie tego, czego pierwszy nie sfinalizował przez dwa lata.
| Implikacja: jeśli Polska nie zdąży z transpozycją CCD2 do 20.11.2026, grożą postępowanie Komisji Europejskiej i potencjalne kary finansowe. Berek przypomina, że w niektórych podobnych sprawach Polska już płaciła kary za spóźnione implementacje — ze środków budżetu państwa, czyli z podatków obywateli. |
Casus „alkotubek”. Osobisty wątek za sporem retorycznym
Najmocniejszy fragment wywiadu Berka to anegdota z posiedzenia komitetu stałego, dotycząca tzw. alkotubek — produktów alkoholowych w opakowaniach atrakcyjnych dla dzieci. Minister pytał Chróstnego, dlaczego podlegająca UOKiK Inspekcja Handlowa nie reaguje na sprzedaż takich produktów nieletnim. Odpowiedź — jak relacjonuje — sprowadzała się do tego, że to nie jej kompetencja, a obywatel zawsze może wezwać policję.
To anegdota celowo dobrana retorycznie — ma podważyć wiarygodność narracji UOKiK jako instytucji broniącej konsumentów. Berek konstatuje: „jeśli ktoś tak rozumie cele działań inspekcji handlowej, to nie można określać się jako obrońca konsumentów”. Innymi słowy: kompetencyjnie i instytucjonalnie problem ochrony konsumenta jest większy niż jeden projekt ustawy — a UOKiK, według ministra, dotąd nie wykorzystywał w pełni narzędzi, które ma.
Ta uwaga ma realne znaczenie dla przyszłego procesu legislacyjnego. Jeśli rząd przyjmuje, że UOKiK nie wykorzystuje skutecznie istniejących kompetencji, każda propozycja rozszerzenia jego mandatu w nowym projekcie spotka się z większym oporem.
Nowa konstelacja: MS, MF i wewnątrzrządowy konflikt
Wybór resortu sprawiedliwości jako wiodącego jest istotny. Wybór nie jest oczywisty — przed reformą projekt prowadził UOKiK podlegający premierowi, naturalnym kandydatem byłby też resort finansów odpowiedzialny za bilansowo-stabilnościowy aspekt regulacji rynku kredytowego. Berek tłumaczy decyzję analizą zakresu dyrektywy CCD2: konsumencko-cywilnoprawny aspekt regulacji jest bliższy obszarowi MS niż MF. To uzasadnienie ma podstawy prawne — choć politycznie oddaje też przewagę w pracach komuś, kto otwarcie postulował ostrzejsze przepisy.
Ten wybór należy czytać razem z dwoma faktami. Po pierwsze, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek na EKF w Sopocie postulował „okrągły stół” w sprawie SKD i ostrzejszą sankcję, mówiąc otwarcie o ryzyku powtórzenia „efektu frankowego”. Po drugie, minister Berek — ten sam, który teraz powierza projekt resortowi Żurka — w XYZ stawia warunek brzegowy „zero nadregulacji”.
To dwa różne stanowiska po dwóch różnych stronach jednego rządu. Minister finansów Andrzej Domański będzie tu — podobnie jak wcześniej w innych sprawach — pełnił rolę mediatora między linią konsumencką (Żurek) a linią ograniczonej regulacji (Berek). To napięcie zostanie rozegrane w pracach komitetu stałego w nadchodzących tygodniach.
„Zero nadregulacji”. Co tę zasadę oznacza w praktyce dla SKD
Polityka zero nadregulacji, zapisana w regulaminie prac Rady Ministrów, oznacza, że projekty implementujące dyrektywy unijne nie powinny wykraczać poza minimum wynikające z prawa UE. Berek wyraża się jasno: jeśli pojawia się potrzeba regulowania jakiegoś rynku „ponad” dyrektywę, należy przygotować odrębny projekt, nie „przyklejać” go do implementacji.
W kontekście SKD oznacza to praktycznie dwie rzeczy. Po pierwsze, sankcja kredytu darmowego w nowym projekcie zostanie prawdopodobnie skonstruowana bliżej minimum wymaganego dyrektywą 2008/48/WE oraz nową CCD2 (2023/2225), bez polskich elementów „ponad”. Po drugie, propozycje takie jak demonopolizacja rynku informacji kredytowej (od lat postulat części rynku), które w propozycji UOKiK miały być „wrzutką”, prawdopodobnie wypadną z projektu — przeniesione, jeśli w ogóle, do osobnego procesu legislacyjnego.
Z perspektywy sektora bankowego to wynik korzystny: dyrektywa CCD2 daje państwom członkowskim szerokie pole manewru w konstruowaniu sankcji, ale Polska skorzysta z niego umiarkowanie. Z perspektywy organizacji konsumenckich i UOKiK — przeciwnie: jedyna realna szansa na wzmocnienie ochrony kredytobiorców w okresie najbliższych pięciu lat może zostać znacząco uszczuplona.
Czego oczekują obywatele, czego banki
| Strona konsumencka | Strona sektorowa |
| Silna, jednolita SKD — uruchamiana automatycznie przy naruszeniu obowiązków informacyjnych. | „Miarkowanie” SKD zależne od wagi naruszenia (stanowisko ZBP, powołanie na C-472/23). |
| Limit pozaodsetkowych kosztów kredytu (KPM), wprowadzony do nowej ustawy. | Zniesienie lub złagodzenie istniejącego limitu (postulat sektora wskazany przez Chróstnego). |
| Demonopolizacja rynku informacji kredytowej. | Zachowanie obecnego układu (BIK). |
| Spory rozstrzygane przez sądy powszechne. | Spory rozstrzygane przez pozasądowy arbiter (model włoski, postulat Erste). |
| Ostre reguły reklamowania produktów finansowych. | Swoboda komunikacji marketingowej produktów finansowych. |
Zestawienie redakcyjne na podstawie publicznych stanowisk z maja–czerwca 2026 r.
Na każdym z tych pól polityka „zero nadregulacji” działa na korzyść strony sektorowej. Dyrektywa CCD2 wyznacza minimum, a wszystko ponad to — w nowej filozofii Berka — powinno być przedmiotem osobnego procesu legislacyjnego. Czyli: krok równoważny zachowaniu status quo.
Cztery scenariusze. Jak rząd może wyważyć interesy
Scenariusz A: minimum dyrektywy (preferencja Berka)
Nowy projekt MS+MF implementuje CCD2 dokładnie i tylko. SKD pozostaje w obecnej formie (z drobnymi technicznymi korektami), elementy „polskie” (limit KPM, demonopolizacja BIK, twarde reguły reklamy) wypadają. Ustawa trafia do Sejmu w drugiej połowie roku, wchodzi w życie bliżej terminu 20.11.2026 — o ile uda się dotrzymać harmonogramu. Beneficjent: sektor finansowy.
Scenariusz B: kompromis dwuetapowy
Implementacja CCD2 minimalna, ale rząd zapowiada drugi projekt — o „polskich” rozszerzeniach. Ten drugi projekt może iść powoli, latami, i nigdy nie dotrzeć do Sejmu w pełnej formie. Beneficjent: sektor finansowy (na okres ok. 2–3 lat), ale strona konsumencka zachowuje wektor presji politycznej.
Scenariusz C: dyrektywa + Żurek
Minister sprawiedliwości wykorzystuje rolę głównego ośrodka legislacyjnego, by „wsunąć” do projektu wybrane elementy ostrej SKD — wbrew zasadzie „zero nadregulacji”. Konflikt wewnątrzrządowy rozegra się w komitecie stałym. Beneficjent: niepewny — zależy od tego, czy Berek skutecznie zablokuje „wrzutki”.
Scenariusz D: opóźnienie
Konflikt wewnątrzrządowy lub problemy uzgodnieniowe paraliżują prace. Polska nie zdąża z transpozycją do 20.11.2026, wchodzi w fazę monitorowania ze strony Komisji Europejskiej. Ewentualne kary finansowe są ostatecznością — zwykle takie sprawy ciągną się miesiącami i kończą się dłuższym terminem na implementację, ale presja polityczna na finalizację rośnie. Ustawa wchodzi w 2027 r. w wersji wynegocjowanej już pod presją czasu.
| Komentarz redakcji: z wywiadu Berka wyraźnie wynika, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz A lub B. Język ministra — „tylko tyle, ile trzeba”, „bez wrzutek”, „dodatkowe rynki w odrębnym projekcie” — jednoznacznie sygnalizuje preferencję minimalistyczną. Scenariusz C wymagałby aktywnej kontry Ministra Żurka, która dotąd nie pojawiła się w przestrzeni publicznej w sposób równoważący wagę głosu Berka. |
Czy SKD da się „zmiarkować”? I jak w to wszystko wpisze się Prezydent Nawrocki
Poniżej redakcyjna analiza prognostyczna oparta na publicznym stanowisku ZBP z 3 czerwca 2026 r. oraz na publicznych sygnałach z ośrodka rządowego. Żadne z poniższych nie jest stanowiskiem rządu — ostateczny kształt projektu zależy od negocjacji w Komitecie Stałym Rady Ministrów i konsultacji publicznych, które mogą jeszcze zostać przeprowadzone od nowa.
Co realnie można zrobić z SKD w nowym projekcie
Postulaty prezesa ZBP Tadeusza Białka z 3 czerwca to konkretne propozycje techniczne, które mogą — ale nie muszą — trafić do projektu MS+MF. Pięć z nich jest najbardziej widocznych:
| Propozycja techniczna | Skutek dla SKD i ryzyko prawne |
| Kategoryzacja naruszeń — podział na „poważne” (uruchamiające SKD) i „techniczne” (bez sankcji lub łagodniejsze). | Realne osłabienie obecnej, surowej sankcji. Wymaga ostrożności wobec C-565/12, ale formalnie mieści się w zakresie pozostawionym przez TSUE ustawodawcy krajowemu. |
| Miarkowanie sądowe — sąd mógłby obniżyć sankcję, np. do procentu kosztów kredytu zamiast pełnej utraty. | Najbardziej ryzykowne prawnie. C-565/12 wprost ostrzega, że osłabienie sankcji może pozbawić ją odstraszającego charakteru. |
| Ograniczenie cesji wierzytelności — wyłączenie lub utrudnienie zbywania roszczeń SKD podmiotom trzecim (kancelariom). | Cios w model biznesowy kancelarii konsumenckich. Atrakcyjne politycznie, ale ograniczone konstytucyjnie (art. 22 i 64 Konstytucji). |
| Obowiązkowe ADR — ścieżka pozasądowa przed sądem powszechnym (model włoski). | Odciąża sądy, ale ogranicza dostęp do sądu — prawnokonstytucyjnie wrażliwe (art. 45 Konstytucji). |
| Skrócenie terminu — obecnie konsument ma rok od wykonania umowy na zgłoszenie roszczenia. | Prosto wprowadzić, niegroźne prawnie, ale wprost zmniejsza możliwość dochodzenia roszczeń. |
Zestawienie redakcyjne na podstawie stanowiska ZBP z 3.06.2026 oraz orzecznictwa TSUE (C-472/23, C-565/12 LCL Le Crédit Lyonnais).
Wśród wymienionych elementów — biorąc pod uwagę linię „zero nadregulacji” Berka i jednoczesnego oporu MS pod kierownictwem Żurka — najmniej kontrowersyjne wydają się kategoryzacja naruszeń i skrócenie terminu zgłaszania roszczeń. Pełne miarkowanie sądowe wchodzi w napięcie z wyrokiem TSUE C-565/12 (LCL Le Crédit Lyonnais), ograniczenie cesji wierzytelności otwiera spory konstytucyjne, a obowiązkowe ADR potencjalnie narusza art. 45 Konstytucji (prawo do sądu). To są realne hamulce, a nie tylko retoryka prokonsumencka. Każdy z tych elementów wprowadzony bez ostrożności daje argumenty stronie skarżącej do podważenia ustawy w TK lub do skargi do KE.
Wpływ na rynek sporów w 2027 r.: kategoryzacja naruszeń i skrócenie terminu na zgłoszenie roszczenia — same w sobie, bez radykalnego miarkowania — potrafią zmniejszyć liczbę nowych pozwów o SKD o kilkadziesiąt procent. To wystarczy, by sektor odetchnął, a UOKiK i Rzecznik Finansowy odebrali to jako poważne osłabienie ochrony konsumenta. Granica jest bardzo cienka i właśnie wokół niej prawodopodobnie rozegra się polityczna walka najbliższych tygodni.
Dwie ustawy konsumenckie, jeden kalendarz wyborczy
Tu wchodzi kontekst, który sprawia, że ta rozgrywka nie jest czysto regulacyjna. Równolegle z nowym projektem ustawy o kredycie konsumenckim toczy się proces ustawy frankowej (druk sejmowy 1758, uchwalonej 29 maja 2026 r., teraz w Senacie i przed prezydentem). Obie ustawy — choć dotyczą różnych portfeli — trafiają do tej samej grupy społecznej: konsumentów bankowych. I obie staną w pewnym momencie na biurku tego samego człowieka: Prezydenta Karola Nawrockiego.
Wybory parlamentarne planowo w 2027 r. Prezydent z opozycyjnego obozu politycznego ma do dyspozycji weto i kierowanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Każda z tych ustaw może być wykorzystana jako narzędzie politycznego przekazu — szczególnie jeśli przybiorą formę, którą da się przedstawić jako „niewystarczająco prokonsumencką”.
Veto, TK, czy podpis. Trzy scenariusze prezydenckie
Scenariusz 1 — veto z nagłośnieniem. Prezydent Nawrocki odmawia podpisu pod ustawą o kredycie konsumenckim, jeśli ta wprowadzi miarkowanie SKD i ograniczenie cesji. Uzasadnienie merytoryczne: niezgodność z wyrokiem TSUE C-744/24 oraz osłabienie ochrony konsumenta. Komunikat polityczny: rząd broni banków, prezydent broni obywateli. Sejm musi wtórnie uchwalić ustawę większością 3/5 — przy aktualnym układzie politycznym mało prawdopodobne. To oznaczałoby fiasko transpozycji CCD2 w terminie i ryzyko postępowania KE wobec Polski.
Scenariusz 2 — skierowanie do TK. Prezydent podpisuje, ale kieruje wybrane przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, przed publikacją w Dzienniku Ustaw lub po niej. Mniejszy koszt polityczny dla rządu, ale nieprzewidywalny w skutkach. Ma tę zaletę, że pozwala prezydentowi wypunktować konkretne zastrzeżenia — choćby dotyczące ograniczenia prawa do sądu w przypadku obowiązkowego ADR.
Scenariusz 3 — podpis bez sprzeciwu. Prezydent traktuje sprawę jako techniczną transpozycję dyrektywy i nie wchodzi w spór. Możliwe, jeśli projekt MS+MF zostanie wynegocjowany na tyle umiarkowanie, że nie da się go publicznie napiętnować jako antykonsumencki. To wymagałoby istotnego oporu Żurka wobec linii Berka — co nie jest niemożliwe, ale dziś trudno przewidzieć.
| Wniosek redakcyjny: kalendarz polityczny jest bezlitosny. Każdy miesiąc zbliża wybory, a obie ustawy konsumenckie — frankowa i o kredycie konsumenckim — znajdą się w obszarze, w którym prezydentowi opłaca się być widocznym. Rząd ma więc realny, mierzalny w głosach koszt każdej decyzji, która może zostać odczytana jako sympatyzująca z sektorem bankowym. To zewnętrzny ogranicznik dla linii „zero nadregulacji” — być może mocniejszy niż wszystkie merytoryczne argumenty UOKiK, Rzecznika Finansowego czy MS razem wzięte. |
Co teraz powinni obserwować — i co konkretnie zrobić
Nawet jeśli nowa ustawa będzie łagodniejsza niż projekt UOKiK, roszczenia z istniejących umów są chronione obecnym prawem i orzecznictwem — w tym wyrokiem TSUE C-744/24 z 23 kwietnia 2026 r. i wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z 27 kwietnia 2026 r. (XXVII Ca 3105/25). Trzy konkretne kroki dla osoby, która ma kredyt konsumencki ze skredytowaną prowizją lub składkami ubezpieczeniowymi:
Krok 1: sprawdzić umowę — czy znalazła się tam prowizja lub składka ubezpieczeniowa skredytowana do kwoty kapitału, od której naliczane są odsetki. Jeśli tak — to konstrukcja zakwestionowana przez TSUE. Krok 2: nie czekać na nową ustawę. Skierować reklamację do banku teraz, powołując się na wyrok C-744/24. Jeśli bank odmawia — konsultować z prawnikiem ścieżkę sądową. Krok 3: nie podpisywać żadnej ugody z bankiem, która zawiera klauzulę zrzeczenia się roszczeń z tytułu SKD, dopóki nie skonsultuje się jej z niezależnym doradcą lub kancelarią. To dziś najczęściej wykorzystywany pułapkowy element. |
Niniejszy materiał nie stanowi porady prawnej. Każdą sprawę należy konsultować indywidualnie z adwokatem lub radcą prawnym specjalizującym się w prawie konsumenckim.
Banki. Polityczny wiatr jest sprzyjający, ale pewności jeszcze nie ma. Warto przygotować dwa scenariusze rezerw: minimalistyczny (preferowany przez Berka) i kompromisowy (preferowany przez Żurka). Wynik prac komitetu stałego ujawni się w nadchodzących tygodniach. Niezależnie od kierunku nowej ustawy — istniejące portfele z „piętrowymi odsetkami” pozostaną przedmiotem rosnącej liczby pozwów.
W raportach kwartalnych za II kw. 2026 r. warto śledzić ujawnienia banków dotyczące ryzyka prawnego SKD — szczególnie tych z dużą ekspozycją na kredyty konsumenckie. Pełen obraz wpływu nowej ustawy na rezerwy będzie znany dopiero w I–II kwartale 2027 r. Decyzje rządu z najbliższych tygodni mogą mieć krótkoterminowy wpływ na wyceny banków o najwyższym udziale kredytów gotówkowych w portfelu.
Wywiad Berka w XYZ to — obok wywiadów Prezesa Chróstnego, stanowisk Białka i Romanowskiego — brakujący element układanki. Pokazuje, że odbieranie projektu UOKiK miało dwie warstwy: oficjalną ( teoretycznie nieudolność i nadregulacja) oraz nieoficjalną (Berek-Chróstny, zaszłości z alkotubek). Najważniejszy z punktu widzenia konsumenta jest jednak komunikat strategiczny: rząd preferuje minimalną implementację dyrektywy, a wszystkie polskie „dodatki” mają być przedmiotem osobnych projektów — co w polskich realiach często oznacza nie tyle „później”, ile „nigdy”.
Spór o SKD jest dziś czymś więcej niż sporem o jeden artykuł ustawy. To test, jak obecny rząd wyważy ochronę konsumenta z polityką „zero nadregulacji” i z relacjami z biznesem — szablon, który powtórzy się przy kolejnych dyrektywach finansowych w nadchodzących latach. Pytanie najważniejsze brzmi: czy linia „zero nadregulacji” ministra Berka przetrwa potrójną presję — ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka po stronie konsumenckiej, kalendarza wyborczego 2027 i potencjalnego weta ze strony Prezydenta Karola Nawrockiego. Od tego zależy nie tylko los SKD, ale i precedens, na jakim oprze się polskie podejście do implementacji prawa UE w pozostałej części kadencji.





