Każda pożyczka kosztuje dwa rodzaje pieniędzy. Pierwsze to odsetki, których wysokość ogranicza Kodeks cywilny. Drugie to tzw. koszty pozaodsetkowe, czyli wszystko poza odsetkami: prowizje, opłaty przygotowawcze, ale także opłaty za usługi dodatkowe, jeśli bez nich nie dostaje się pożyczki albo dostaje się ją na gorszych warunkach. Od kilku lat te koszty mają twardy limit w ustawie o kredycie konsumenckim, a ich sumę razem z odsetkami pokazuje jeden wskaźnik: RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania. To właśnie RRSO pozwala porównać oferty i sprawdzić, ile naprawdę kosztuje pożyczka. Kiedy część kosztów zostaje ukryta, na przykład w kwocie samej pożyczki, RRSO wygląda lepiej, niż powinna, a limit przestaje działać.
O taki mechanizm Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oskarżył firmę pożyczkową Aasa Polska. W decyzji z 16 października 2026 r. (nr RWR 6/2026), ogłoszonej w poniedziałek 19 października, nałożył na spółkę łącznie 3,871 mln zł kary. Według urzędu klienci musieli kupować pakiety usług medycznych, kursów językowych czy pomocy prawnej i informatycznej, a ich koszt był doliczany do pożyczki i finansowany z niej. Decyzja nie jest prawomocna, spółka może się od niej odwołać do sądu.
Za co UOKiK ukarał Aasa Polska?
Urząd zakwestionował trzy praktyki i za każdą wymierzył osobną karę. Pierwsza dotyczyła ustalania i pobierania kosztów kredytu przekraczających ustawowy limit kosztów pozaodsetkowych, do których UOKiK zaliczył opłaty za umowy dodatkowe zawierane razem z pożyczką (1,509 mln zł kary). Druga polegała na tym, że na stronie internetowej, w formularzach informacyjnych i w umowach całkowita kwota kredytu obejmowała opłaty za usługi dodatkowe, co według urzędu wprowadzało w błąd co do relacji kosztów do pożyczonej kwoty i zaniżało RRSO (1,012 mln zł). Trzecia dotyczyła prezentowania na stronie wariantu z pakietem obok wariantu bez pakietu, w którym pożyczka była niższa, a rata wyższa, co sugerowało, że oferta z dodatkami jest korzystniejsza (1,35 mln zł).
W komunikacie UOKiK napisano, że zakup usług dodatkowych był warunkiem udzielenia pożyczki albo udzielenia jej na określonych warunkach, a ceny pakietów wynosiły od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Prezes urzędu Tomasz Chróstny ocenił, że niedopuszczalne są mechanizmy zmuszające konsumentów do kupowania zbędnych usług. Po uprawomocnieniu się decyzji spółka będzie musiała przez trzy miesiące informować o niej na swojej stronie internetowej i na Facebooku. Decyzja nie nakazuje natomiast zwrotu pieniędzy klientom, a w jednym wątku, dotyczącym odstępowania od umów o usługi dodatkowe, urząd umorzył postępowanie. Zarzuty w tej sprawie UOKiK postawił w sierpniu 2025 r., równolegle z zarzutami wobec dwóch innych firm z rynku pożyczek.
Jak pakiet podnosił koszt pożyczki i zaniżał RRSO?
UOKiK opisał w komunikacie przykład z jednej ze skarg. Konsument pożyczył 5 tys. zł, w ciągu 14 dni odstąpił od umowy i wtedy dowiedział się, że do zwrotu ma 7,7 tys. zł kapitału, bo w kwocie pożyczki znalazło się 2,7 tys. zł za pakiet medyczny. Jak twierdził, nie zgadzał się na jego zakup. Ten przykład dobrze pokazuje mechanizm. Klient dostaje do ręki 5 tys. zł, ale w umowie widnieje 7,7 tys. zł pożyczki. Od całej tej kwoty liczone są odsetki, a ponieważ pakiet trafia do kwoty kredytu, a nie do kosztów, wskaźnik RRSO liczony jest tak, jakby klient faktycznie dostał 7,7 tys. zł. Pożyczka wygląda wtedy na tańszą, niż jest w rzeczywistości.
Jest też drugi skutek, mniej oczywisty. Ustawowy limit kosztów pozaodsetkowych liczy się od całkowitej kwoty kredytu. Gdy pakiet zostaje wliczony do tej kwoty, rośnie nie tylko dług klienta, ale też podstawa, od której liczy się dopuszczalne opłaty. W efekcie w limicie mieści się więcej, niż powinno. Dlatego UOKiK uznał, że opłaty za pakiety, bez których nie dało się dostać pożyczki albo dostać jej na oferowanych warunkach, są kosztem kredytu i trzeba je porównywać z limitem.
Ile wynosi limit kosztów pozaodsetkowych?
Limit określa art. 36a ustawy o kredycie konsumenckim. Przy pożyczce na 30 dni lub dłużej pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć 10 proc. całkowitej kwoty kredytu plus kolejnych 10 proc. za każdy rok kredytowania, liczonych proporcjonalnie do liczby dni. Przy pożyczkach krótszych niż 30 dni limit wynosi 5 proc. kwoty kredytu. Niezależnie od okresu koszty pozaodsetkowe nie mogą przekroczyć 45 proc. całkowitej kwoty kredytu. Przy pożyczce 5 tys. zł na rok limit wynosi więc 1 tys. zł, przy pożyczce na dwa lata 1,5 tys. zł, a najwyższy możliwy pułap to 2 250 zł. Sam pakiet za 2,7 tys. zł z przykładu UOKiK przekracza ten pułap, zanim doliczy się jakąkolwiek prowizję. Ustawa przesądza też, że koszty ponad limit nie należą się kredytodawcy. Przy starszych umowach trzeba ustalić, które limity obowiązywały w dacie ich zawarcia; obecnych progów nie stosuje się automatycznie do wszystkich dawnych pożyczek.
Co ma do tego sankcja kredytu darmowego?
Sankcja kredytu darmowego (SKD) to przewidziane w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim uprawnienie konsumenta. Jeśli kredytodawca naruszył określone obowiązki, konsument po złożeniu pisemnego oświadczenia oddaje tylko pożyczony kapitał, bez odsetek i innych kosztów. Na liście przepisów, których naruszenie otwiera tę drogę, są zarówno obowiązki informacyjne w umowie, w tym podanie całkowitej kwoty kredytu i RRSO, jak i przepisy o limicie kosztów pozaodsetkowych (art. 36a–36c). Zarzuty UOKiK wobec Aasa Polska dotyczą więc dokładnie tych obszarów, w których konsument może rozważać sankcję. Uprawnienie wygasa po roku od wykonania umowy. Początek tego terminu jest przedmiotem sporów, dlatego nie należy automatycznie utożsamiać go z datą ostatniej spłaty.
Nie oznacza to jednak, że każdy klient z pakietem w umowie dostanie pożyczkę za darmo. Decyzja UOKiK dotyczy praktyk stosowanych wobec ogółu klientów i nie jest prawomocna. Nie rozstrzyga też o żadnej indywidualnej umowie. Każdy kredytobiorca musiałby sam wykazać, że w jego umowie doszło do naruszenia, a ostatecznie oceni to sąd. Otwarte pozostaje także pytanie, czy każde uchybienie musi prowadzić do sankcji, czy liczy się jego waga. To jedno z pytań, które Sąd Rejonowy w Białymstoku zadał Trybunałowi Sprawiedliwości UE w sprawie Machski (C-831/24). Wyroku jeszcze nie ma. Osobną kwestią są odsetki naliczane od tej części pożyczki, która poszła na pakiet. W kwietniu TSUE uznał w sprawie C-744/24, że banki nie mogą pobierać odsetek od kredytowanej prowizji, czyli pieniędzy, które nie trafiły do rąk klienta. Czy sądy przeniosą tę logikę na pakiety finansowane pożyczką, dopiero się okaże.
Gdzie w umowie szukać opłat za pakiety?
Najprostszy test polega na porównaniu dwóch kwot: tej, która wpłynęła na konto, i całkowitej kwoty kredytu wpisanej w umowie oraz w formularzu informacyjnym. Jeśli w umowie jest więcej, niż klient dostał do ręki, różnicę trzeba wyjaśnić, bo zwykle stoi za nią prowizja albo opłata za usługę dodatkową. Warto też sprawdzić, czy razem z pożyczką nie podpisano osobnej umowy lub regulaminu: abonamentu medycznego, pakietu edukacyjnego, kursu językowego, pomocy prawnej czy wsparcia informatycznego. Takie dokumenty często mają inną nazwę i bywają zawierane z inną firmą, ale opłata za nie jest potrącana z kwoty pożyczki albo doliczana do harmonogramu spłat.
Kolejny krok to sprawdzenie w umowie i formularzu informacyjnym, co kredytodawca zaliczył do całkowitego kosztu kredytu, a co do kwoty kredytu, oraz jak wysokie podał RRSO. Jeśli opłata za pakiet nie pojawia się w kosztach, a jednocześnie pożyczki nie dało się wziąć bez pakietu albo wariant bez pakietu był wyraźnie gorszy, jest to dokładnie ta sytuacja, którą zakwestionował UOKiK. Pomocne są też zapisy z procesu wnioskowania: zrzuty ekranu ze strony, wiadomości e-mail i SMS z ofertą, nagrania rozmów, jeśli pożyczkę zawierano przez telefon. Na końcu warto zestawić sumę opłat innych niż odsetki z limitem z art. 36a.
Kiedy warto zlecić analizę umowy?
Analizę warto rozważyć, gdy kwota wypłacona wyraźnie odbiega od kwoty kredytu w umowie, gdy razem z pożyczką zawarto umowę o usługę, której klient nie chciał lub z której nie korzystał, albo gdy suma opłat pozaodsetkowych wydaje się przekraczać limit. Liczy się czas. Sankcję kredytu darmowego można zgłosić najpóźniej w ciągu roku od wykonania umowy, przy czym początek tego terminu wymaga oceny konkretnej umowy i przyjętej wykładni przepisów. Zwrotu kosztów pobranych ponad limit można dochodzić niezależnie od sankcji, ale także tutaj obowiązują terminy przedawnienia.
Bezpłatnej pomocy udzielają miejscy i powiatowi rzecznicy konsumentów, a także infolinia konsumencka, którą wskazuje UOKiK (801 440 220 lub 222 66 76 76). Prawnik, który przejrzy umowę, harmonogram i dokumenty dodatkowe, oceni, czy w konkretnym przypadku jest podstawa do sankcji kredytu darmowego, do żądania zwrotu nadpłaconych kosztów albo do obu tych roszczeń. Rzetelna analiza może też wykazać, że umowa jest w porządku, i to również jest użyteczny wynik. Decyzja UOKiK pokazuje kierunek, w którym urząd ocenia pakiety dołączane do pożyczek, ale nie zastępuje oceny konkretnej umowy.
Decyzja w liczbach Decyzja Prezesa UOKiK nr RWR 6/2026 z 16 października 2026 r., wydana przez Delegaturę UOKiK we Wrocławiu, ogłoszona 19 października 2026 r. Łączna kara wynosi 3 871 000 zł: 1 509 000 zł za przekraczanie limitu kosztów pozaodsetkowych, 1 012 000 zł za wprowadzające w błąd prezentowanie całkowitej kwoty kredytu i RRSO oraz 1 350 000 zł za zestawianie wariantów oferty sugerujące, że pożyczka z pakietem jest korzystniejsza. Decyzja jest nieprawomocna, przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. |
Źródła: komunikat UOKiK z 19.10.2026 i decyzja Prezesa UOKiK nr RWR 6/2026 z 16.10.2026; ustawa o kredycie konsumenckim (art. 5, art. 36a–36c, art. 45); pytania prejudycjalne Sądu Rejonowego w Białymstoku w sprawie C-831/24 Machski; wyrok TSUE w sprawie C-744/24 z 23.04.2026; Bankier.pl o zarzutach UOKiK z 5.08.2025.
Artykuł ma charakter informacyjny. Decyzja UOKiK nie jest prawomocna, a opisane w niej ustalenia mogą zostać zmienione przez sąd. Tekst nie stanowi porady prawnej i nie przesądza o wyniku żadnej indywidualnej sprawy. Stan prawny na 19 października 2026 r.






