Sankcja kredytu darmowego, w skrócie SKD, to dziś najmocniejsze narzędzie kredytobiorcy w sporze z bankiem albo firmą pożyczkową. Jeśli kredytodawca naruszy któryś z obowiązków wymienionych w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, np. poda w umowie błędne informacje o kosztach, konsument może złożyć pisemne oświadczenie i oddać tylko pożyczony kapitał, bez odsetek, prowizji i innych opłat. Banki od lat przekonują, że ta sankcja jest zbyt surowa, bo uruchamiają ją także drobne pomyłki. Organizacje konsumenckie odpowiadają, że właśnie dzięki jej surowości kredytodawcy pilnują przepisów.
Ten spór rozstrzygnie się w nowej ustawie o kredycie konsumenckim. Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę CCD2, której przepisy mają być stosowane od 20 listopada 2026 r. Termin na przeniesienie jej do polskiego prawa minął 20 listopada 2025 r. Projekt przygotowuje Ministerstwo Sprawiedliwości, które przejęło prace od UOKiK w maju. Zanim projekt trafi do oficjalnych konsultacji, resort zorganizował serię spotkań prekonsultacyjnych z bankami, firmami pożyczkowymi, organizacjami konsumenckimi i instytucjami. Trzecie i ostatnie z nich, 22 października, dotyczyło najważniejszej sprawy: co grozi kredytodawcy, który złamie prawo.
Czym są prekonsultacje i dlaczego to ważne?
Prekonsultacje to spotkania przed opublikowaniem projektu ustawy. Ministerstwo przedstawia na nich kierunki zmian i słucha uwag, ale nic nie jest jeszcze przesądzone. Pierwsze spotkanie, 9 października, dotyczyło szarej strefy na rynku pożyczek. Ostatnie, 22 października, poświęcono systemowi sankcji. Wszystko, co poniżej opisujemy, to koncepcje ministerstwa przedstawione na slajdach i w wypowiedziach podczas spotkania. Slajdy prezentacji opublikowało Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, a wypowiedzi znamy z relacji uczestników. Tekstu nowego projektu omawianego na spotkaniu nie przedstawiono w dostarczonych materiałach, a do czasu zmian obowiązuje obecny art. 45. Mimo to spotkanie pokazało, w którą stronę idzie resort, i dlatego wywołało tyle emocji.
Co proponuje Ministerstwo Sprawiedliwości?
Propozycja ma cztery elementy. Pierwszy: sankcja kredytu darmowego zostaje, ale z węższym zakresem niż obecny art. 45. Na slajdzie zatytułowanym „Sankcja Kredytu Darmowego (SKD)” ministerstwo wskazało jako kierunek „utrzymanie SKD przy ograniczeniu zakresu sankcji względem art. 45 ustawy z 2011 r.”. Według relacji uczestników przedstawiciele resortu zapowiedzieli też, że katalog będzie zamknięty, a sama SKD nie będzie stopniowana: albo przysługuje w całości, albo wcale. Jako przykłady naruszeń, które nadal mają uruchamiać SKD, slajd wymienia:
- informację o całkowitej kwocie kredytu i o całkowitej kwocie do zapłaty,
- informację o okresie obowiązywania umowy i o stopie oprocentowania,
- informację o prawie do przedterminowej spłaty oraz wyłączenie lub ograniczenie tego prawa, w tym zakresu obniżki kosztów,
- zastrzeżenie prowizji z naruszeniem przepisów ustawy i pobieranie opłat przed zawarciem umowy,
- naruszenie zakazu wiązania umów,
- niesporządzenie umowy lub niedoręczenie konsumentowi jej egzemplarza.

Źródło: zrzut prezentacji przypisywanej Ministerstwu Sprawiedliwości, dostarczony redakcji; publikacja SBB, 22.10.2026. Materiał z prekonsultacji, nie obowiązujące przepisy. Powiększ slajd ↗
Dla porównania ministerstwo pokazało na osobnym slajdzie, co obejmuje obecny art. 45. Jest tam znacznie więcej pozycji, m.in. RRSO, informacje o innych kosztach, zasady i termin spłaty, termin, sposób i skutki odstąpienia od umowy, sposób zabezpieczenia i ubezpieczenia spłaty, a także przestrzeganie limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu. Wśród przykładów naruszeń, które mają uruchamiać SKD w nowej ustawie, żadnej z tych pozycji nie ma. Ponieważ slajd mówi o „przykładach”, nie można jeszcze przesądzić, że wszystkie wypadną z katalogu. Kierunek jest jednak czytelny.
Drugi element to sankcje „szyte na miarę”, dopasowane do konkretnego naruszenia. Zamiast pozbawiać kredytodawcę wszystkich odsetek i opłat, ustawa odbierałaby mu tylko to, czego dotyczy błąd. Jeśli bank nie poinformował o kosztach prowadzenia rachunku, o opłacie dla pośrednika czy o prowizji za wcześniejszą spłatę, konsument nie musiałby ich płacić, ale pozostałe koszty kredytu byłyby należne. Ministerstwo wskazało, że wzoruje się tu na art. 23 ustawy o prawach konsumenta, który podobnie zwalnia konsumenta z opłat, o których nie został poinformowany. Jeśli umowa przewiduje dla konsumenta zbyt długi termin wypowiedzenia, wypowiedzenie działałoby od razu. Jeśli zbyt długi termin zastrzeżono dla banku, bank traciłby prawo wypowiedzenia. Gdy kredytodawca nie poinformował o wymaganych zabezpieczeniach i ubezpieczeniach, nie mógłby wyciągać konsekwencji z ich braku. Przy płatnościach odroczonych i kredycie wiązanym, gdy w umowie zabraknie ceny towaru lub usługi, kredytodawca odpowiadałby za nią solidarnie, a jeśli sam sprzedaje towar, konsument ceny by nie płacił.

Źródło: zrzut prezentacji przypisywanej Ministerstwu Sprawiedliwości, dostarczony redakcji; publikacja SBB, 22.10.2026. Materiał z prekonsultacji, nie obowiązujące przepisy. Powiększ slajd ↗
Trzeci element dotyczy umów, które nie zostały skutecznie zawarte albo są nieważne. Według slajdów umowa nie dojdzie do skutku bez wniosku i wyraźnej zgody konsumenta (art. 17 dyrektywy CCD2) albo gdy zgodę „wyrażono” wcześniej zaznaczonym polem (art. 15 CCD2). Według prezentowanej koncepcji umowa byłaby nieważna, jeśli nie zachowano formy dokumentowej; slajd odsyła tu do art. 20 ust. 2 CCD2. Nadal będą też działać ogólne reguły, np. dotyczące zdolności do czynności prawnych czy wad oświadczenia woli. Najważniejsza zasada, wyróżniona na osobnym slajdzie, brzmi: bez względu na przyczynę nieważności zwrot świadczeń następuje na zasadach SKD, w terminie pierwotnie przewidzianym w umowie. Konsument oddawałby więc kapitał w ratach, a nie od razu całą kwotę. To zmiana korzystna dla kredytobiorców, którą chwalą także organizacje krytyczne wobec reszty propozycji.

Źródło: zrzut prezentacji przypisywanej Ministerstwu Sprawiedliwości, dostarczony redakcji; publikacja SBB, 22.10.2026. Materiał z prekonsultacji, nie obowiązujące przepisy. Powiększ slajd ↗
Czwarty element to egzekwowanie publiczne. Kary finansowe nakładałaby KNF na banki, SKOK-i, instytucje pożyczkowe i pośredników, m.in. za błędne wyliczanie RRSO, brak kompetencji personelu czy wadliwe polityki wynagrodzeń. Prezes UOKiK karałby za naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, od reklamy przez obowiązki informacyjne po prawo odstąpienia od umowy, wcześniejszą spłatę i zakaz wiązania umów. Na slajdzie o kompetencjach UOKiK wśród nadzorowanych podmiotów wymieniono kredytodawców i pośredników kredytowych, ale też podmioty reklamujące i kancelarie, a wśród obszarów kontroli także świadczenie usług doradczych. Ministerstwo nie wyjaśniło na slajdzie, o jakie kancelarie i jakie usługi chodzi.

Źródło: zrzut prezentacji przypisywanej Ministerstwu Sprawiedliwości, dostarczony redakcji; publikacja SBB, 22.10.2026. Materiał z prekonsultacji, nie obowiązujące przepisy. Powiększ slajd ↗
Czego brakuje na liście naruszeń?
Najwięcej pytań budzą punkty, których na slajdzie z przykładami naruszeń objętych SKD nie było, choć obecny art. 45 je obejmuje. Najważniejszy jest brak RRSO, czyli rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu zwraca uwagę, że nie musi to jeszcze oznaczać wyłączenia błędów w RRSO, ale wymaga wyjaśnienia. To kluczowe, bo błędnie podane RRSO jest dziś jedną z najczęstszych podstaw oświadczeń o SKD. Na liście przykładów zabrakło też przekroczenia limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu, które dziś również prowadzi do SKD. Właśnie w tę stronę idzie postulat banków: przedstawicielka ZBP i firmy pożyczkowej Provident przekonywała według relacji uczestników, że niewielka pomyłka w informacji o koszcie kredytu lub RRSO nie powinna prowadzić do kredytu darmowego.
Drugi brak to odsetki od kredytowanych kosztów. TSUE w wyroku z 23 kwietnia 2026 r. (C-744/24) uznał, że kredytodawca nie może pobierać odsetek od prowizji czy ubezpieczenia doliczonych do kredytu, których konsument nie dostał do ręki. Organizacje konsumenckie chcą, by każde takie zniekształcenie kosztu kredytu wprost skutkowało SKD. Trzeci, najbardziej sporny brak to ocena zdolności kredytowej. Dziś jej wadliwe przeprowadzenie nie daje prawa do SKD i według zaprezentowanych koncepcji nadal miałoby nie dawać.
Spór o jedno słowo: „odstraszająca”
Żeby zrozumieć, o co toczy się spór, trzeba porównać starą i nową dyrektywę. Ministerstwo zrobiło to na slajdach. Dyrektywa z 2008 r., na której opiera się obecna ustawa, w art. 23 wymagała, by „sankcje” za naruszenia były skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Polska wdrożyła ten wymóg m.in. przez SKD, a także przez przepisy o klauzulach abuzywnych, nieuczciwych praktykach rynkowych, zbiorowych interesach konsumentów i wykroczenie z art. 138c Kodeksu wykroczeń. Nowa dyrektywa w art. 44 wymaga skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających „kar”, a ministerstwo odczytuje ten przepis jako dotyczący kar administracyjnych, nakładanych przez urzędy. Sankcje, z których korzysta sam konsument, opisuje motyw 52 dyrektywy: państwa „mogą” dać konsumentom proporcjonalne i skuteczne środki ochrony, np. odszkodowanie, obniżenie całkowitego kosztu kredytu albo rozwiązanie umowy. Na slajdzie resort podsumował to wprost: przy ochronie cywilnoprawnej wymóg skuteczności i proporcjonalności, „ale już nie odstraszania”, bo celem nie jest prewencja ogólna.

Źródło: zrzut prezentacji przypisywanej Ministerstwu Sprawiedliwości, dostarczony redakcji; publikacja SBB, 22.10.2026. Materiał z prekonsultacji, nie obowiązujące przepisy. Powiększ slajd ↗
Według relacji uczestników pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumentów Aneta Wiewiórowska-Domagalska uzupełniła to tak: ograniczenie się w ustawie do jednej sankcji, czyli SKD, było dopuszczalne, ale to za mało, bo nie każde naruszenie zasługuje na tak dotkliwą reakcję. Funkcję odstraszającą mają pełnić kary nakładane przez KNF i UOKiK. Resort uważa też, że dyrektywa ma charakter zupełny, więc nie pozwala Polsce podnosić standardu ochrony ponad jej wymogi. Tak brzmi uzasadnienie na slajdzie: „ze względu na zupełny charakter dyrektywy – brak możliwości podniesienia standardu”.
Organizacje konsumenckie widzą to inaczej. Ich zdaniem, jeśli SKD straci funkcję odstraszającą, kredytodawcy zaczną liczyć, czy dane naruszenie im się opłaca. Kara KNF trafia do budżetu, a nie do poszkodowanego klienta, więc odstraszanie przez urząd nie zastąpi sankcji, z której konsument może skorzystać sam. Powołują się też na wyrok TSUE z 13 lutego 2025 r. (C-472/23), w którym Trybunał uznał, że jednolita sankcja w postaci utraty odsetek i kosztów może być proporcjonalna przy naruszeniach obowiązków informacyjnych. Społeczny Nadzór Bankowy podkreślał, że dyrektywy wyznaczają minimalny poziom ochrony, a prawo krajowe może być surowsze dla nieuczciwych graczy.
Kto ma rację? CCD2 co do zasady przewiduje pełną harmonizację, czyli państwa nie mogą ani obniżać, ani podnosić standardu w sprawach, które dyrektywa reguluje. Konstrukcja ministerstwa opiera się jednak w dużej mierze na motywie 52, a motywy dyrektywy wyjaśniają jej cele, ale same nie są przepisami. Z motywu 52 wynika, że sankcje cywilne są w nowej dyrektywie opcjonalne. Nie wynika z niego wprost, że państwo, które je wprowadza, musi pozbawić je funkcji odstraszającej. To, czy zawężenie SKD jest konieczne, czy jest wyborem politycznym, pozostaje więc kwestią interpretacji. W relacji Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu teza, że dyrektywa wymusza zawężenie, jest opisana jako wymagająca uzasadnienia.
Kto jest za czym?
Banki i firmy pożyczkowe. Związek Banków Polskich apelował o miarkowanie sankcji i przekonywał, że przepisy o SKD są nadużywane w sądach. Według relacji uczestników przedstawiciele ministerstwa odpowiedzieli, że miarkowania SKD nie przewidują. Prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych, zrzeszającego firmy pożyczkowe, chciał, by kary za naruszenia, zwłaszcza przy ocenie zdolności kredytowej, nakładał organ nadzoru, a nie by konsument mógł podnosić te naruszenia w sądzie. Pytał też, czy roczny termin na skorzystanie z SKD zostanie w obecnym kształcie. Według relacji wolałby, by liczono go od zawarcia umowy, a nie od jej wykonania. Ministerstwo odpowiedziało, że mechanizm się nie zmienia: rok od wykonania umowy.
Organizacje konsumenckie. Społeczny Nadzór Bankowy przekonywał, że ocena SKD musi pozostać zero-jedynkowa, a banki nie mogą zasłaniać się niewiedzą, skoro ustawa obowiązuje od 2011 r., a do sądów wciąż trafiają sprawy dotyczące umów z 2024 i 2025 r. Federacja Konsumentów zwracała uwagę na zwodnicze interfejsy w sprzedaży internetowej, polubowne rozwiązywanie sporów i reklamę wprowadzającą w błąd. Głosy nie były jednak jednolite. Przedstawiciel Fundacji Forum Konsumentów docenił według relacji próby uproszczenia sankcji, tak by konsument nie utknął na lata w sądach.
Rzecznicy konsumentów. Miejscy i powiatowi rzecznicy konsumentów, którzy na co dzień pomagają kredytobiorcom, pytali o przyszły kształt SKD i dziękowali, że sankcja pozostała w projekcie. Na wcześniejszym spotkaniu Warsaw Enterprise Institute przekonywał z kolei, że zbyt restrykcyjne zasady wypychają klientów do szarej strefy.
Zdolność kredytowa: najgorętszy punkt spotkania
Najwięcej emocji wywołało pytanie, co grozi kredytodawcy, który w ogóle nie zbadał zdolności kredytowej klienta albo zrobił to wadliwie. To nie jest kwestia techniczna. Kredyt udzielony osobie, która nie ma z czego go spłacić, to prosta droga do spirali zadłużenia. Przedstawiciel Społecznego Nadzoru Bankowego pytał, dlaczego naruszenie tego obowiązku ma nie być sankcjonowane w drodze SKD. Według relacji uczestników przedstawicielka ministerstwa odpowiadała, że przy ocenie zdolności kredytowej nie dochodzi jeszcze do zawarcia umowy. Konsument ma mieć prawo do reklamacji, a dalej sprawą miałby się zajmować Rzecznik Finansowy, a nie sądy powszechne. W relacji pojawiła się też informacja, że KNF analizuje masowo, czy instytucje finansowe prawidłowo liczyły zdolność kredytową.
Dla kredytobiorcy różnica jest zasadnicza. SKD daje konkretne pieniądze: odsetki i opłaty, których nie trzeba płacić. Reklamacja i postępowanie przed Rzecznikiem Finansowym mogą zakończyć się rozstrzygnięciem sporu, ale nie dają automatycznie prawa do kredytu darmowego. Wcześniejszy projekt UOKiK taką możliwość przewidywał.
Co to oznacza dla osób, które mają dziś kredyt?
Na razie nic się nie zmienia. Obowiązuje obecny art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim z pełnym katalogiem naruszeń i rocznym terminem od wykonania umowy. W dostarczonych materiałach nie ma tekstu nowego projektu ani przepisów przejściowych. Nie wiadomo więc, czy nowy, węższy katalog obejmie tylko umowy zawarte po wejściu w życie ustawy, czy także wcześniejsze. Organizacje konsumenckie domagają się, by zmiany nie działały wstecz, ale to postulat, a nie decyzja.
Praktyczny wniosek jest jeden: kto ma kredyt konsumencki, w którym mogą być błędy w RRSO, kosztach lub opisie oprocentowania, nie powinien czekać na nową ustawę. Nie należy jednak zakładać, że zapowiedzi zmienią sytuację wcześniejszych umów: rozstrzygną to dopiero uchwalone przepisy i reguły przejściowe. Warto natomiast pilnować obecnych terminów; początek rocznego terminu od wykonania umowy jest przedmiotem sporów i wymaga oceny konkretnej sprawy. Ministerstwo zapowiedziało, że roczny termin od wykonania umowy zostaje, ale do czasu publikacji projektu warto liczyć go według obecnych przepisów.
Co dalej?
Spotkanie z 22 października zamyka etap prekonsultacji. Kolejnym krokiem ma być publikacja projektu i oficjalne konsultacje publiczne, w których każdy będzie mógł zgłosić uwagi do konkretnych przepisów. Dyrektywa CCD2 ma być stosowana od 20 listopada 2026 r., ale z dostarczonych materiałów nie wynika potwierdzenie, że polska ustawa będzie gotowa do tej daty. Według wcześniejszych zapowiedzi resortu nowa ustawa ma zostać uchwalona w tej kadencji Sejmu, a projekt ma trafić do prezydenta przed latem 2027 r. Do tego czasu katalog naruszeń, zasady przejściowe i los ocen zdolności kredytowej mogą się jeszcze zmienić.
Prekonsultacje w skrócie Gdzie i kiedy: Ministerstwo Sprawiedliwości, 22 października 2026 r., trzecie i ostatnie spotkanie przed publikacją projektu. Temat: sankcje w nowej ustawie o kredycie konsumenckim (wdrożenie dyrektywy CCD2). SKD: zostaje, z węższym katalogiem naruszeń (według relacji uczestników zamkniętym i bez stopniowania sankcji). Nowość: sankcje dopasowane do naruszenia, rozliczenie nieważnej umowy jak kredytu darmowego, kary KNF i UOKiK. Poza przykładami SKD: m.in. RRSO, inne koszty, odstąpienie, zabezpieczenia, limit pozaodsetkowych kosztów. Otwarte kwestie: czy RRSO trafi do katalogu, odsetki od kredytowanych kosztów, ocena zdolności kredytowej, przepisy przejściowe. Termin na SKD: bez zmian, rok od wykonania umowy. Stan prawny dziś: obowiązuje obecny art. 45. |
Źródła: relacje uczestników spotkania prekonsultacyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości z 22 października 2026 r. (Społeczny Nadzór Bankowy); prezentacja „CCD2 – model sankcji” przypisywana Ministerstwu Sprawiedliwości (10 zrzutów slajdów dostarczonych redakcji, z oznaczeniem publikacji przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, 22.10.2026); Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, omówienie prezentacji (bankowebezprawie.pl, 22.10.2026 r.); Warsaw Enterprise Institute o spotkaniu z 9 października 2026 r.; dyrektywa (UE) 2023/2225 (CCD2), art. 15, 17, 20 i 44 oraz motyw 52; dyrektywa 2008/48/WE, art. 23; ustawa o prawach konsumenta, art. 23; ustawa o kredycie konsumenckim, art. 45; wyroki TSUE C-472/23 i C-744/24. Wypowiedzi uczestników przytaczamy za relacjami, a nie za oficjalnym protokołem ministerstwa.
Artykuł ma charakter informacyjny. Opisuje koncepcje przedstawione w ramach prekonsultacji, które nie są przepisami prawa i mogą się zmienić. Nie stanowi porady prawnej. Stan na 22 października 2026 r.






