Kredytobiorca, który podważa umowę z WIBOR-em, to w polskim wymiarze sprawiedliwości widok już coraz mniej egzotyczny. Ale co w sytuacji odwrotnej – gdy to bank pozywa konsumenta o spłatę zadłużenia, a sąd oddala powództwo, bo stwierdza, że klauzula oprocentowania oparta na WIBOR jest nieuczciwa? Dokładnie tak zakończyła się sprawa I C 397/22, rozstrzygnięta przez Sąd Okręgowy w Szczecinie. Bank domagał się od kredytobiorców ponad 94 tys. zł. Nie dostał ani złotówki. Uzasadnienie tego wyroku to kilkadziesiąt stron drobiazgowej analizy, która może stanowić punkt zwrotny w polskich sporach o kredyty złotówkowe.
Ukryty wyrok. Orzeczenie z sierpnia 2025 roku ujrzało światło dzienne dopiero w lutym 2026
O istnieniu tego wyroku opinia publiczna dowiedziała się z opóźnieniem liczonym w miesiącach. Orzeczenie zapadło 14 sierpnia 2025 roku, jednak na Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych pojawiło się dopiero 23 lutego 2026 roku – wraz z pełnym uzasadnieniem. Informację o wyroku jako pierwszy rozpowszechnił na platformie X użytkownik @niefrankowski, który słusznie zauważył: ile jeszcze wyroków w polskich sądach zapada w sprawach WIBOR-owych, o których po prostu nie wiemy?
Pytanie to nie jest retoryczne. Brak scentralizowanego, bieżącego rejestru orzeczeń w sprawach kredytowych sprawia, że zarówno konsumenci, jak i prawnicy poruszają się częściowo po omacku. Sektor bankowy chętnie korzysta z tej informacyjnej luki, budując w mediach narrację, jakoby korzystne dla kredytobiorców wyroki WIBOR-owe były incydentalne. Tymczasem szczecińskie orzeczenie dowodzi, że takie wyroki istnieją – tyle że nikt ich na czas nie publikuje.
Kredyt Nordea Habitat z 2008 roku. O co walczył bank w sądzie?
Sprawa dotyczy umowy kredytu mieszkaniowego Nordea – Habitat, zawartej 7 lutego 2008 roku między następcą prawnym banku Nordea a dwojgiem kredytobiorców. Kwota kredytu wynosiła 100 000 zł, a celem finansowania był zakup spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego. Okres kredytowania ustalono na 5 lat (do stycznia 2013 r.), oprocentowanie wynosiło 7,35% w skali roku, na co składała się marża banku (1,70 p.p.) oraz stawka bazowa WIBOR 3M.
Kredytobiorcy nie spłacili całego zobowiązania – pozostali z zadłużeniem wynoszącym ok. 87 tys. zł. Bank wypowiedział umowę w 2012 roku i ostatecznie wytoczył powództwo o zapłatę kwoty 94 148,66 zł (kapitał 62 662,38 zł plus odsetki). Sąd Okręgowy w Szczecinie, po wieloletnim postępowaniu zakończonym na posiedzeniu niejawnym, powództwo oddalił w całości, obciążając bank kosztami procesu.
Sąd zbadał WIBOR z 2008 roku – czasu, gdy wskaźnikiem rządził prywatny podmiot
Jednym z najistotniejszych aspektów tego orzeczenia jest okres, z którego pochodzi kwestionowana umowa. W 2008 roku administratorem stawek WIBID i WIBOR było Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska – organizacja osób aktywnych zawodowo na rynku pieniężno-walutowym. Sąd jednoznacznie podkreślił, że był to podmiot prywatny, ściśle powiązany z sektorem bankowym. Nie było mowy o nadzorze ze strony KNF w rozumieniu rozporządzenia BMR, bo GPW Benchmark uzyskało zezwolenie na pełnienie funkcji administratora dopiero 16 grudnia 2020 roku.
Co to oznacza w praktyce? Że w dacie zawarcia umowy kredytowej w Polsce nie istniał administrator wskaźnika WIBOR w rozumieniu unijnego rozporządzenia, a sam wskaźnik był ustalany w oparciu o tzw. fixing – bez jakiegokolwiek nadzoru publicznego nad jego dokładnością i rzetelnością. To fundamentalnie odróżnia tę sprawę od orzeczeń dotyczących umów zawartych po 2017 roku, a tym bardziej po grudniu 2020.
Biegły sądowy potwierdził: WIBOR nie odzwierciedlał realnego kosztu pieniądza
Istotnym filarem wyroku jest opinia biegłego sądowego, która stanowiła kluczowy materiał dowodowy. Ekspert jednoznacznie stwierdził, że postanowienia umowne i regulaminowe zostały sporządzone w języku specjalistycznym, którego poprawna interpretacja wymagałaby wiedzy z zakresu funkcjonowania rynków pieniężnych – a nawet wiedzy dealera rynku pieniężnego. Przeciętny konsument nie miał szans na zrozumienie mechanizmu ustalania stawki WIBOR ani ocenę ryzyka ekonomicznego wynikającego z klauzuli zmiennego oprocentowania.
Co więcej, biegły zwrócił uwagę na strukturalny problem: formuła oprocentowania oparta na WIBOR mogła prowadzić do uzyskiwania przez bank dodatkowych dochodów wykraczających poza stałą marżę, wynikających z różnicy między rzeczywistym kosztem pozyskania finansowania a stawką WIBOR stosowaną w umowie. Stawki WIBOR, mimo formalnych wymogów, nie stanowiły precyzyjnego odzwierciedlenia kosztu pieniądza na rynku międzybankowym. Realne transakcje między bankami dokonywane były po stawkach znacząco odbiegających od kwotowań WIBOR/WIBID, a banki wolały lokować nadwyżki w NBP niż pożyczać sobie nawzajem – co sprzyjało oderwaniu się WIBOR-u od rzeczywistości rynkowej.
Siedem tez, które definiują ten wyrok
Uzasadnienie wyroku SSO Katarzyny Krasny zawiera szereg ustaleń, które mogą mieć przełomowe znaczenie dla przyszłych spraw WIBOR-owych. Warto je uporządkować.
1. Bank nie poinformował kredytobiorców o istocie WIBOR-u. Ani umowa, ani żaden inny dokument związany z jej zawarciem, ani rozmowy poprzedzające podpisanie umowy nie zawierały informacji o tym, kto ustala stawkę WIBOR 3M, na jakich zasadach i w oparciu o jakie mechanizmy. Kredytobiorcy nie dowiedzieli się nawet, gdzie mogliby taką wiedzę pozyskać.
2. Ogólne oświadczenie o ryzyku zmiennej stopy nie wystarczy. Zamieszczenie we wniosku kredytowym lakonicznego oświadczenia o akceptacji ryzyka zmiennego oprocentowania sąd uznał za dalece niewystarczające. Oświadczenie to nie precyzowało, czym jest WIBOR, kto go kształtuje ani na jakiej podstawie.
3. WIBOR nie jest wskaźnikiem urzędowym. Sąd wprost stwierdził, że mimo powszechnego przekonania o urzędowym charakterze WIBOR-u, w rzeczywistości był on tworzony i administrowany przez prywatny podmiot powiązany z sektorem bankowym. Pozycja administratora oznacza jedynie poddanie się nadzorowi, a nie przeniesienie kompetencji ustalania stawki na organ publiczny.
4. Sama możliwość manipulacji wystarczy. W jednym z kluczowych fragmentów uzasadnienia sąd stwierdził, że nie ma znaczenia, czy konkretne przypadki manipulacji WIBOR-em zostały wykazane. Decydująca jest okoliczność, że taka manipulacja mogła mieć miejsce – analogicznie jak w przypadku skandalu LIBOR-owego. Przy ocenie abuzywności liczy się nie to, jak przedsiębiorca faktycznie korzystał z postanowienia, ale to, czy mógł z niego skorzystać ze szkodą dla konsumenta.
5. WIBOR i marża tworzą nierozerwalną całość. Sąd uznał, że wskaźnik WIBOR 3M oraz marża banku stanowią jednolitą klauzulę oprocentowania o charakterze waloryzacyjnym. Nie ma podstaw do wyeliminowania samego odniesienia do WIBOR-u przy jednoczesnym utrzymaniu marży. Z umowy wypada cały zapis WIBOR + marża.
6. Umowa bez oprocentowania nie może funkcjonować. Wyeliminowanie klauzuli zmiennego oprocentowania pozbawia umowę istotnego elementu, bez którego nie może ona dalej obowiązywać. W konsekwencji – umowa jest nieważna.
7. Taki skutek realizuje cel Dyrektywy 93/13. Sąd podkreślił, że eliminacja całej klauzuli oprocentowania nie jest sankcją nadmierną – jest w pełni zgodna z tzw. efektem prewencyjno-odstraszającym (deterrent effect), którego celem jest zniechęcenie przedsiębiorców do stosowania abuzywnych postanowień w umowach konsumenckich.
Wyrok odwraca perspektywę: to bank jest na przegranej pozycji
Dotychczasowa debata o sprawach WIBOR-owych koncentrowała się na jednym scenariuszu: kredytobiorca pozywa bank o stwierdzenie nieważności umowy i zwrot nadpłaconych rat. Sprawa I C 397/22 pokazuje zupełnie inny wymiar problemu. Okazuje się, że abuzywność klauzuli WIBOR może stanowić skuteczny miecz obronny w sytuacji, gdy to bank pozywa konsumenta o zapłatę.
Konsekwencje są daleko idące. Jeśli sąd uznaje, że klauzula oprocentowania jest abuzywna, bank nie jest w stanie prawidłowo określić zakresu zobowiązań kredytobiorcy. Nie może skutecznie wypowiedzieć umowy, bo wypowiedzenie opiera się na postanowieniach, które nie wiążą konsumenta. Nie może też żądać zapłaty odsetek naliczonych na podstawie uznanej za nieuczciwą formuły. W efekcie roszczenie banku upada w całości – dokładnie tak, jak stało się w tej sprawie.
Kontekst regulacyjny: dlaczego umowy sprzed 2013 roku są najbardziej narażone
Wyrok wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend orzeczniczy, w którym starsze umowy – zawarte w okresie samoregulacji rynku – okazują się najbardziej podatne na podważenie. Oś czasu regulacji WIBOR-u w Polsce wygląda następująco: do 2004 roku wskaźnikiem zarządzał Forex Polska, potem pałeczkę przejęło ACI Polska, od 2017 roku administratorem jest GPW Benchmark, a dopiero od 16 grudnia 2020 roku spółka ta posiada formalne zezwolenie KNF na pełnienie funkcji administratora w rozumieniu unijnego rozporządzenia BMR.
Im starsza umowa, tym więcej luk w nadzorze, tym większe ryzyko dla banku. Umowy z lat 2005–2012 powstawały w warunkach, w których WIBOR ustalała prywatna organizacja branżowa, bez nadzoru państwowego, bez obowiązku transparentności, bez regulacji BMR. Kredytobiorcy nie otrzymywali żadnych informacji o tym mechanizmie – a dziś sąd w Szczecinie potwierdza, że powinni je byli otrzymać.
Co dalej? Perspektywy dla kredytobiorców i banków
Orzeczenie I C 397/22 to drugi głośny wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie w sprawach WIBOR-owych – wcześniej uwagę przyciągnęła sprawa I C 4293/23 (wyrok z 16 lutego 2026 r., dotyczący umowy z 2007 roku z bankiem BGŻ). Szczecin staje się jednym z ważniejszych ośrodków orzeczniczych w tej kategorii sporów.
Dla kredytobiorców posiadających stare umowy złotówkowe oparte na WIBOR wyrok ten jest sygnałem, że droga sądowa ma realne szanse powodzenia – szczególnie gdy umowa pochodzi z okresu sprzed wejścia w życie rozporządzenia BMR. Dla banków to ostrzeżenie: roszczenia wobec konsumentów, oparte na umowach z abuzywną klauzulą oprocentowania, mogą okazać się bezskuteczne.
Warto przy tym odnotować, że na rozstrzygnięcie czekają kolejne pytania prejudycjalne skierowane do TSUE – w połączonych sprawach C-586/25 i C-630/25 oraz w sprawie C-607/25. Orzeczenia te mogą dotyczyć aspektów WIBOR-u, których wyrok C-471/24 nie objął – w tym kwestii umów sprzed dyrektywy 2014/17/UE. Pole bitwy jest więc znacznie szersze, niż chciałby to przyznać sektor bankowy.
Podsumowanie: wyrok, który zmienia optykę sporu o WIBOR
Sprawa I C 397/22 przed Sądem Okręgowym w Szczecinie to orzeczenie, którego waga wykracza poza jednostkowy spór o niespełna 100 tys. zł. Po pierwsze, dowodzi ono, że abuzywność klauzuli WIBOR działa w obie strony – może chronić konsumenta nie tylko w pozwie o unieważnienie umowy, ale również w obronie przed roszczeniami banku. Po drugie, uzasadnienie wyroku SSO Katarzyny Krasny stanowi jedną z najbardziej pogłębionych analiz wskaźnika WIBOR, jakie dotychczas pojawiły się w polskim orzecznictwie – od historii jego powstawania, przez mechanizm fixingu, po strukturalny konflikt interesów w sektorze bankowym.
Jeśli sektor bankowy wciąż utrzymuje, że wyroki WIBOR-owe to margines, to musi zmierzyć się z niewygodnym faktem: nie wie, ile takich wyroków naprawdę zapadło. Bo jak pokazuje ta sprawa – orzeczenie może czekać na publikację pół roku. A ile ich wciąż czeka?
Wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 14 sierpnia 2025 r., sygn. akt I C 397/22, SSO Katarzyna Krasny. Opublikowany na Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych w dniu 23 lutego 2026 r.






