Sankcja kredytu darmowego (SKD) pozwala kredytobiorcy oddać bankowi lub firmie pożyczkowej tylko pożyczony kapitał, bez odsetek i prowizji, po spełnieniu przesłanek art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, obejmującego wskazane naruszenia obowiązków kredytodawcy. Ministerstwo Sprawiedliwości chce tę sankcję ograniczyć do najpoważniejszych naruszeń, a resztę nadzoru przerzucić na kary nakładane przez UOKiK i KNF.
4 listopada pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska przedstawiła ten plan w dwóch rozmowach: z „Rzeczpospolitą” i z serwisem XYZ. Przeanalizowaliśmy jej argumenty, zestawiliśmy je z tekstem dyrektywy CCD2, z przebiegiem prekonsultacji i z tym, co w tym samym czasie dzieje się w sądach i w UOKiK. Część propozycji ma mocne podstawy, inne są niespójne albo opierają się na założeniach, które łatwo podważyć.
Co dokładnie proponuje Ministerstwo Sprawiedliwości?
Z obu rozmów i z relacji uczestników prekonsultacji wyłania się dość spójny obraz. SKD ma zostać, ale tylko dla zamkniętej listy naruszeń. Pełnomocniczka mówi o dwóch grupach: złamaniu zakazów z ustawy (na przykład zakazu wiązania umów albo pobierania opłat przed zawarciem umowy) oraz o naruszeniach, które w reżimie dyrektywy 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych mogłyby prowadzić do upadku umowy.
Według XYZ na liście są też błędne informacje o całkowitej kwocie kredytu, całkowitej kwocie do zapłaty i stopie oprocentowania oraz ograniczenie prawa do wcześniejszej spłaty. Sankcja ma działać w całości albo wcale, bez miarkowania.
Przy mniejszych naruszeniach bank ma jedynie zwrócić nienależnie pobrane opłaty, a za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów mają odpowiadać przed UOKiK i KNF. Według deklaracji pełnomocniczki nowe rozwiązania nie mają ingerować w sprawy już toczące się. Dokładne reguły przejściowe trzeba jednak ocenić na podstawie opublikowanych przepisów. Projekt jest w wykazie prac rządu (UC171), konsultacje publiczne mają ruszyć w grudniu, a Rada Ministrów ma go przyjąć w II kwartale 2027 r.
Gdzie resort ma rację?
W kilku punktach argumentacja ministerstwa jest trudna do podważenia. Po pierwsze, CCD2 nakłada na kredytodawców obowiązki, których realizację indywidualnemu konsumentowi trudno zweryfikować: rejestrację, kwalifikacje pracowników, sposób ich wynagradzania czy zasady przechowywania danych do oceny zdolności kredytowej. Nadzór jest właściwym narzędziem ich systemowego egzekwowania. Nie wyklucza to indywidualnych środków ochrony, jeśli konkretne naruszenie dotknie praw klienta.
Po drugie, rację ma pełnomocniczka, mówiąc, że nowa dyrektywa nie nakazuje wprost sankcji cywilnej. W motywie 52 CCD2 zapisano, że państwa członkowskie „mogą” zapewnić konsumentom „proporcjonalne i skuteczne” środki ochrony prawnej, które mogłyby polegać na odszkodowaniu, obniżeniu całkowitego kosztu kredytu albo rozwiązaniu umowy. W tym fragmencie nie ma słowa „odstraszające”.
Po trzecie, odrzucenie miarkowania, które proponował wcześniej UOKiK, ma sens z punktu widzenia przewidywalności. Sąd, który miałby za każdym razem ustalać, jaka część odsetek należy się bankowi, otwierałby nowe pole sporów. Ciekawe, że w tym punkcie stanowisko ministerstwa jest zbieżne ze stanowiskiem Społecznego Nadzoru Bankowego, który na prekonsultacjach bronił zero-jedynkowej oceny, a rozbieżne z postulatem Związku Banków Polskich, który nadal domaga się miarkowania.
Po czwarte, resort nie zamierza zakazywać cesji roszczeń i sam przyznaje, że TSUE uznaje ją za mechanizm wspierający skuteczność prawa konsumenckiego. To uczciwe postawienie sprawy, mimo krytycznych słów pełnomocniczki o skupowaniu roszczeń za 10–20 proc. ich wartości.
Czy z dyrektywy naprawdę „odpadł” element odstraszający?
To kluczowe twierdzenie całej konstrukcji i zarazem najsłabiej uzasadnione. Pełnomocniczka mówi, że w CCD2 sankcja prywatnoprawna ma być proporcjonalna i skuteczna, ale już nie odstraszająca. Tymczasem art. 44 ust. 1 dyrektywy, zatytułowany „Kary”, brzmi:
„Państwa członkowskie ustanawiają przepisy dotyczące kar mających zastosowanie w przypadku naruszenia przepisów krajowych przyjętych zgodnie z niniejszą dyrektywą i podejmują wszelkie niezbędne działania w celu zapewnienia stosowania przedmiotowych kar. Przewidziane kary muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.”
To samo powtarza motyw 90. Kluczowe pytanie brzmi więc: czy SKD w nowej ustawie będzie „karą” w rozumieniu art. 44, czy „środkiem ochrony prawnej” z motywu 52. W obecnym stanie prawnym TSUE traktuje SKD jako sankcję w rozumieniu art. 23 dyrektywy 2008/48, który również wymagał sankcji odstraszających. Samo nazwanie SKD środkiem ochrony prawnej nie rozstrzyga jej kwalifikacji na gruncie prawa UE. Trzeba ocenić rzeczywistą funkcję instrumentu i cały system sankcji.
Artykuł 44 nie nakazuje utrzymania obecnego polskiego art. 45 w niezmienionej postaci, ale nie uzasadnia też tezy, że wymóg odstraszania znika z systemu. To odrębne zagadnienie od katalogu indywidualnych środków ochrony z motywu 52.
Ten sam wątek podniosło na prekonsultacjach Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu: dyrektywa nie zawiera prostego nakazu ograniczenia polskiej sankcji, więc teza, że to Bruksela wymusza zawężenie, wymaga uzasadnienia, którego na razie nie ma.
Czy kary UOKiK i KNF zastąpią SKD?
Nadzór administracyjny i roszczenie indywidualne mają różne funkcje. Dobrze pokazują to decyzje UOKiK dotyczące nieautoryzowanych transakcji: listopadowe objęły ING, BOŚ, Nest Bank i Plus Bank, a wcześniejsze — Alior, mBank, BNP Paribas i Millennium. Są to decyzje zobowiązujące do zmiany praktyk i ponownej oceny określonych reklamacji. W tych rozstrzygnięciach nie nałożono kar za wskazane praktyki, co wynika z zastosowanego trybu zobowiązującego.
Nie jest to jednak reprezentatywna próba, z której można wyliczyć częstotliwość kar w całej działalności urzędu. Terminy wykonania zobowiązań i sprawozdawczości różnią się między bankami; część liczona jest od uprawomocnienia decyzji. Nie można więc twierdzić, że wszystkie banki mają jeden termin albo że urząd otrzyma jakiekolwiek informacje dopiero w 2028 r.
W ocenie redakcji przykład ten pokazuje potrzebę zachowania obu ścieżek ochrony. Sama kara administracyjna trafia do budżetu, a nie na konto klienta. Jednocześnie decyzja regulatora może przewidywać działania usuwające skutki naruszenia dla konsumentów, a roszczenia cywilne nie ograniczają się do SKD. Nie należy utożsamiać braku kary pieniężnej z brakiem korzyści dla klientów ani zakładać, że kara zastępuje zwrot należnych im świadczeń.
Gdzie argumentacja resortu jest niespójna?
Najbardziej rzuca się w oczy argument o motywacji konsumenta. Pełnomocniczka twierdzi, że przy obecnej SKD konsument nie ma interesu w tym, by umowa była zgodna z prawem, bo im gorsza umowa, tym większa szansa na darmowy kredyt. Problem w tym, że umowy kredytowe pisze bank, a nie klient. Indywidualny klient zazwyczaj ma niewielki wpływ na treść bankowego wzorca. Sankcja ma kształtować zachowanie tego, kto umowę redaguje, i właśnie to robi. To, że jedna strona może na wadliwej umowie skorzystać, samo w sobie nie przesądza o wadliwości sankcji cywilnej.
Druga niespójność dotyczy proporcjonalności. Ministerstwo krytykuje miarkowanie, bo „doprowadziłoby do szeregu sporów interpretacyjnych”. Jednocześnie jako kryterium uruchomienia SKD proponuje naruszenia, które w reżimie dyrektywy 93/13 mogłyby prowadzić do upadku umowy. To kryterium zaczerpnięte z innego aktu prawnego, z innym orzecznictwem i z wieloletnimi sporami o jego zakres. Zamknięty katalog miał zapewnić przewidywalność, a odesłanie do dyrektywy 93/13 może wprowadzić tę samą niepewność, przed którą resort ostrzega.
Trzecia sprawa to RRSO. Według relacji uczestników prekonsultacji na slajdzie ministerstwa wśród przykładów naruszeń uruchamiających SKD nie wymieniono RRSO, a zapytana o to pełnomocniczka odpowiada, że rozważane są różne warianty. To nie jest drobiazg. Informacja o RRSO jest ważna dla oceny kosztu i porównywania ofert. Trzeba jednak odróżnić naruszenie obowiązku informacyjnego od samego sporu o dopuszczalność odsetek od kredytowanych kosztów. Nie każdy późniejszy spadek kosztu kredytu oznacza automatycznie, że RRSO podano wadliwie przy zawarciu umowy. Pokazuje to m.in. wyrok TSUE C-472/23.
Z kolei omawiane przez nas rozstrzygnięcia z Warszawy i Pisza ilustrują różne wyniki konkretnych sporów o SKD. Nie uzasadniają twierdzenia o jednolitej praktyce wszystkich sądów. Na liście ministerstwa jest za to błędna informacja o całkowitej kwocie do zapłaty, a w sprawach o odsetki od prowizji te dwa błędy zwykle występują razem. Ostateczne znaczenie tej luki zależy więc od tego, jak zostanie zapisana.
Czy reforma powstrzyma falę pozwów?
Pełnomocniczka zapewnia, że tak. Jednocześnie potwierdza, że nowe przepisy nie będą działać wstecz. Te dwa twierdzenia trudno pogodzić. Sama zapowiedź nowych zasad dla przyszłych umów nie oznacza wygaszenia sporów wynikających z umów już zawartych. Dokładny zakres pozostawienia dotychczasowych przepisów oraz ewentualne wyjątki trzeba sprawdzić w przepisach przejściowych. Plan przyjęcia projektu przez rząd w II kwartale 2027 r. nie jest datą wejścia ustawy w życie. Obecny art. 45 ust. 5 przewiduje wygaśnięcie uprawnienia po roku od wykonania umowy, ale ustalenie początku tego terminu jest sporne i wymaga oceny konkretnej sprawy. Reforma może wpływać na liczbę przyszłych sporów, lecz nie usuwa automatycznie dotychczasowych roszczeń. CCD2 wyznaczała termin transpozycji na 20 listopada 2025 r., a stosowanie nowych regulacji na 20 listopada 2026 r. Tych dat nie należy utożsamiać.
Słaby jest także argument o drobnych roszczeniach. Pełnomocniczka zwraca uwagę, że kancelarie nie zajmują się sprawami o niskie kwoty, bo im się to nie opłaca. Ekonomika obsługi niewielkich spraw może utrudniać dostęp do pomocy. Samo ograniczenie SKD nie rozwiązuje jednak tego problemu. Jego problemem jest koszt i czas procesu, a nie zakres sankcji. Na ten problem lepiej odpowiadają inne narzędzia, choćby przyjęty 3 listopada przez rząd projekt zmian w Kodeksie postępowania cywilnego, który przewiduje zmianę właściwości sądu w sprawach o SKD. To projekt, a nie już obowiązująca reguła.
Jak przebiegały prekonsultacje?
Ministerstwo przejęło prace od UOKiK, który do czerwca prowadził projekt UC82 i zebrał do niego ok. 1500 stron uwag. Zamiast tylko je przeanalizować, MS zorganizowało w październiku trzy spotkania prekonsultacyjne, po kilkadziesiąt osób każde, poświęcone szarej strefie, ocenie zdolności kredytowej i systemowi sankcji. Pierwsze odbyło się 9 października, ostatnie 22 października. Według XYZ żadne nie zmieściło się w zaplanowanych czterech godzinach. W dwóch pierwszych obszarach prezentacje przygotowali uczestnicy, ale propozycję dotyczącą sankcji ministerstwo przedstawiło samodzielnie, tłumacząc, że system sankcyjny w dużej mierze wynika wprost z dyrektywy.
Stanowiska były przewidywalne. ZBP popiera odejście od jednolitej sankcji, ale uważa, że zakres SKD jest nadal za szeroki, i chce miarkowania. Związek Przedsiębiorstw Finansowych chciał, by naruszenia, zwłaszcza przy ocenie zdolności kredytowej, karał nadzór, a nie sądy w sprawach wytaczanych przez konsumentów. Społeczny Nadzór Bankowy bronił zero-jedynkowej oceny, rzecznicy konsumentów dziękowali za utrzymanie sankcji, a Fundacja Forum Konsumentów pozytywnie oceniła próbę uproszczenia systemu.
Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu opublikowało slajdy ministerstwa i zwróciło uwagę na brak RRSO oraz na brak podstaw w dyrektywie do zawężenia sankcji. Pracodawcy RP domagają się otwartego katalogu źródeł danych przy ocenie zdolności kredytowej, bez uprzywilejowania BIK, a Polska Izba Ubezpieczeń, według XYZ, kwestionuje proponowane pięć lat przy prawie do bycia zapomnianym po chorobie nowotworowej.
CCD2 w art. 14 ust. 4 wyznacza tu okres nieprzekraczający 15 lat, a nie zakaz przyjęcia krótszej ochrony. Postulat branży należy oddzielić od wymogów dyrektywy. Brak cytatu z kancelarii w relacji prasowej nie dowodzi jej nieobecności na spotkaniu. Pełnomocniczka deklaruje w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że popiera udział kancelarii w pracach przy przejrzystym ujawnianiu reprezentowanych interesów.
Jak to wygląda na dziś?
Na 4 listopada 2026 r. projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim nie ma jeszcze publicznego tekstu. Jest tylko opis w wykazie prac rządu, w którym ministerstwo nazywa jednolitą SKD „nieadekwatnym środkiem reakcji na gamę naruszeń”, oraz slajdy z prekonsultacji. Katalog naruszeń, przepisy przejściowe i sposób potraktowania RRSO pozostają otwarte. Do czasu uchwalenia i wejścia w życie zmian konsument powinien oceniać swoją umowę na podstawie obowiązujących przepisów i aktualnego orzecznictwa. Opis prac rządu i wywiady nie zastępują tekstu ustawy.
W ocenie redakcji chf24.pl ministerstwo ma rację, że sam prywatny pozew nie zapewni porządku na rynku liczącym miliony umów, i że nadzór administracyjny jest potrzebny. Problem w tym, że zaproponowana konstrukcja może zawęzić ważny instrument indywidualnej ochrony. Sama kara administracyjna nie zastępuje odzyskania pieniędzy przez konsumenta, choć nadzór może prowadzić również do działań naprawczych.
Skuteczność reformy trzeba będzie ocenić łącznie: według dostępnych roszczeń, realnego egzekwowania prawa i proporcjonalności sankcji. Teza, że to dyrektywa wymusza zawężenie SKD, nie znajduje oparcia w jej art. 44.
Pełnomocniczka słusznie domaga się transparentności interesów od kancelarii, ale ten sam standard powinien dotyczyć banków i organizacji branżowych zabiegających o ograniczenie lub zmianę sankcji. Ostateczna ocena będzie możliwa dopiero, gdy poznamy tekst projektu, którego publikację zapowiedziano na grudzień, a zwłaszcza katalog naruszeń i to, czy znajdzie się w nim RRSO.
Źródła: rozmowa Adama Pantaka z Anetą Wiewiórowską-Domagalską, „Rzeczpospolita”, 4 listopada 2026 r.; Piotr Sobolewski, XYZ — relacja z prekonsultacji, 4 listopada 2026 r.; CCD2 — dyrektywa 2023/2225, art. 14, 44, 48 oraz motywy 52 i 90; wykaz prac rządu UC171; ustawa o kredycie konsumenckim, art. 45; TSUE C-472/23. Kontekst: wcześniejsze omówienie slajdów i relacji uczestników, opis UC171 i decyzje UOKiK. Zapowiedzi i stanowiska uczestników odróżniamy od obowiązującego prawa; oceny redakcyjne są komentarzem.
Tekst ma charakter publicystyczny i nie stanowi porady prawnej. Projekt ustawy nie został jeszcze opublikowany. Stan na 4 listopada 2026 r.





