Od wskaźnika referencyjnego zależy, ile co miesiąc płaci każdy, kto ma kredyt ze zmiennym oprocentowaniem. Oprocentowanie takiego kredytu to suma marży banku, która przez całą umowę się nie zmienia, i wskaźnika, który rośnie lub spada razem z rynkiem. W Polsce przez ponad dwie dekady był nim WIBOR, ustalany na podstawie stawek deklarowanych przez banki. Jego następcą ma być POLSTR, wskaźnik administrowany przez GPW Benchmark i liczony z rzeczywistych transakcji jednodniowych między bankami. Decyzja o wygaszeniu WIBOR-u zapadła 18 maja 2026 r. Z początkiem 2027 r. WIBOR znika z nowo podpisywanych umów, a publikacja głównych stawek ma się zakończyć z końcem 2036 r.
Od września kolejne banki wprowadzają hipoteki oparte na POLSTR. Według money.pl zrobiły to PKO BP, ING, Millennium, Pekao i VeloBank, a w październiku dołączył mBank. Oficjalnie sektor realizuje mapę drogową reformy. Nieoficjalnie, jak wynika z rozmów, które opisała 12 października Karolina Wysota z money.pl, bankowcy nowego wskaźnika nie chcą, ale nie zamierzają tego mówić głośno. Jeden z rozmówców streścił nastawienie części zarządów słowami: „zrobimy wszystko, co nam każą”. Dla klienta, który dziś podpisuje umowę na 25 czy 30 lat, to ważniejsza informacja niż jakikolwiek komunikat prasowy.
Co bankowcy mówią o POLSTR, gdy nie słyszy ich nadzór?
Lista zastrzeżeń, którą zebrał money.pl, jest długa. Rozmówcy portalu, którzy zastrzegli anonimowość, nazywają dobrowolność wyboru wskaźnika fikcją, a informacje o niej „bajkami” powtarzanymi w oficjalnej narracji. Wskazują, że POLSTR to stawka jednodniowa, więc w kredytach stosuje się stopę składaną z kolejnych dziennych odczytów, a jej ostateczna wysokość jest znana dopiero po fakcie. Zwracają uwagę, że pod koniec miesiąca transakcji, z których liczy się wskaźnik, bywa zaledwie kilka, co zwiększa jego wahania. Metodologia przewiduje plan awaryjny: przy zbyt małej liczbie danych administrator może zmienić ich źródło, poszerzyć grono banków, które je przekazują, zmienić sposób liczenia, a ostatecznie przestać wskaźnik publikować.
Do tego dochodzą koszty. Przy WIBOR-ze banki liczyły odsetki we własnych systemach, a POLSTR wymaga dodatkowej infrastruktury. Jeden z bankowców szacuje licencje na kilka do kilkunastu milionów złotych rocznie. Najmocniej brzmi jednak zdanie o klientach indywidualnych. Według jednego z rozmówców money.pl z rynkiem konsumenckim wiąże się „ogromne ryzyko prawne”, a odpowiedzialni za ten segment koledzy „rwą sobie włosy z głowy”.
Dlaczego banki milczą?
Rozmówcy portalu podają dwa powody. Pierwszym jest nadzór. Komisja Nadzoru Finansowego zapowiedziała portalowi, że zareaguje, jeśli bank po Nowym Roku podpisze z klientem nową umowę na starym wskaźniku, a bankowcy obawiają się, że otwarty sprzeciw odbije się na nich w innych obszarach, np. przy wymogach kapitałowych. Według źródeł money.pl, gdy w kwietniu szefowie banków rozmawiali z nadzorem, sprzeciw próbowały zgłosić tylko dwie osoby. Drugi powód jest bardziej przyziemny: jeden z bankowców tłumaczy, że dalsza publiczna dyskusja o wadach POLSTR mogłaby zatrzymać sprzedaż opartych na nim produktów. W ocenie redakcji sprowadza się to do tego, że banki nie chcą zniechęcać klientów do produktu, na którym od stycznia mają się opierać hipoteki ze zmiennym oprocentowaniem.
W komunikatach dla klientów wygląda to tak, że banki ogłaszają zmianę, a po wyjaśnienia odsyłają do dokumentów GPW Benchmark, KNF albo Narodowej Grupy Roboczej. mBank w komunikacie z 18 maja 2026 r. informował o decyzji o wygaszeniu WIBOR-u i harmonogramie, ale w sprawie działania POLSTR skierował klientów do materiałów nadzoru. Szerokiej kampanii informacyjnej instytucji publicznych również nie widać, choć według money.pl na WIBOR-ze opierają się dziś kontrakty warte łącznie około 10 bln zł.
Odesłanie do GPW to prawne minimum, a nie odpowiedź na pytania klienta
Tu zaczyna się to, czego w relacji z zamkniętych spotkań nie powiedziano wprost. Sposób, w jaki banki dziś informują o POLSTR, mieści się w granicach prawa. W lutowym wyroku w sprawie C-471/24, dotyczącym klauzul z WIBOR-em, Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że bank nie musi tłumaczyć klientowi szczegółowej metodologii wskaźnika, bo ma ją publikować administrator, do którego bank może odesłać. Ten sam wyrok zastrzega jednak, że dodatkowe informacje przekazywane przez bank nie mogą dawać zniekształconego obrazu wskaźnika, a to, czy konsument został dostatecznie poinformowany o ryzyku zmiennej stopy, w każdej sprawie oceni sąd krajowy.
Między tym, co banki muszą powiedzieć, a tym, co same wiedzą, powstaje więc luka. Bankowcy prywatnie mówią o ryzyku prawnym w segmencie konsumenckim, o kłopotach z konstrukcją wskaźnika i o tym, że klienci nie rozumieją zmiany. Publicznie mówią: szczegóły u administratora. Frankowicze dobrze znają ten układ. W sprawie Andriciuc (C-186/16) z 2017 r. Trybunał uznał, że bank musi przedstawić kredytobiorcy możliwe wahania kursu i ryzyko związane z kredytem walutowym, a polskie sądy przez lata badały, czy klient rzeczywiście rozumiał, na co się zgadza. Nikt dziś nie twierdzi, że POLSTR to nowy frank. Jeśli jednak za kilka lat dojdzie do sporów, pytanie o to, co bank wiedział w chwili podpisania umowy, a co przekazał klientowi, wróci na sale sądowe w tej samej formie.
Plan awaryjny w umowie na 30 lat
Drugi wniosek dotyczy horyzontu. Kredyt hipoteczny podpisany w 2026 r. będzie spłacany jeszcze w latach 50. Metodologia POLSTR sama przewiduje, że wskaźnik może zostać zmieniony, a w skrajnym scenariuszu przestać być publikowany, a bankowcy wskazują na niewielką liczbę transakcji pod koniec miesiąca. Prawo unijne każe bankom przygotować się na taką sytuację. Według stanowiska Urzędu KNF art. 28 ust. 2 rozporządzenia BMR wymaga od nich pisemnych planów na wypadek istotnej zmiany lub zaprzestania publikacji wskaźnika i uwzględnienia tych planów w umowach z klientami, najlepiej ze wskazaniem wskaźnika zastępczego.
W praktyce oznacza to, że w każdej umowie na POLSTR powinien się znaleźć zapis o tym, co stanie się z oprocentowaniem, gdy wskaźnik zostanie zmieniony lub zniknie. To jeden z najważniejszych paragrafów takiej umowy i zarazem jeden z tych, których klienci nie czytają. Przy WIBOR-ze takie zapisy dopisywano do starych umów aneksami dopiero wtedy, gdy wygaszenie wskaźnika stało się realne. Przy POLSTR są w umowach od pierwszego dnia, więc nie ma powodu, by ich nie przeczytać przed podpisaniem.
Rata liczona z przeszłości i niższy wskaźnik, który nie musi oznaczać tańszego kredytu
Trzecia kwestia wybrzmiała w tekście money.pl jako problem techniczny, a dla kredytobiorcy jest bardzo praktyczna. W produktach, w których koszt trzeba znać z góry, banki ustalają oprocentowanie na kolejny okres na podstawie wcześniejszych odczytów POLSTR. W ocenie redakcji oznacza to, że rata reaguje na rynek po fakcie. WIBOR 3M, jako stawka terminowa, odzwierciedlał też oczekiwania co do przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Stopa składana z minionych odczytów pokazuje to, co już się wydarzyło, więc zarówno obniżki, jak i podwyżki stóp trafią do rat z opóźnieniem.
Na 31 sierpnia 2026 r. WIBOR 3M wynosił, według „Parkietu”, 3,8 proc., a POLSTR 1M Stopa Składana 3,55 proc. Niższy wskaźnik nie przesądza jednak o tańszym kredycie, bo o koszcie decyduje suma wskaźnika i marży, a marżę ustala bank. Jeśli do tego dojdą koszty nowej infrastruktury, o których mówią bankowcy, część z nich może, jak zauważa money.pl, zostać przerzucona na klientów. Porównując oferty, trzeba więc patrzeć na całkowite oprocentowanie i RRSO, a nie na sam wskaźnik czy samą marżę.
„Neo-WIBOR” i alternatywa, której nie dopuszczono
Czwarty wniosek ma posmak ironii. Reformę uzasadniano m.in. tym, że WIBOR opiera się na deklaracjach banków, a nie na transakcjach. To dokładnie ten zarzut, który podnosili kredytobiorcy w sporach o klauzule WIBOR-owe i który Trybunał w sprawie C-471/24 pozostawił poza zakresem kontroli sądów krajowych, wskazując na nadzór nad wskaźnikami przewidziany w rozporządzeniu BMR. Tymczasem rynek, jak opisuje money.pl, zabiega o POLSTR Term Rate, czyli terminową wersję wskaźnika, która miałaby częściowo opierać się na deklaracjach uczestników rynku. W branży zdążyła już zyskać przydomek „neoWIBOR”, a UKNF przyznał portalowi, że podziela argumenty za jej stworzeniem, choć na razie danych jest za mało.
Prostsza droga istnieje, ale nie dla hipotek. Część bankowców chciałaby stosować stopę referencyjną NBP, znaną z góry i niewymagającą składania dziennych odczytów. W innych produktach banki już z niej korzystają, w kredytach hipotecznych blokują to przepisy. NBP w przesłanym resortowi finansów stanowisku z 2 września 2026 r. ostrzegł, że masowe stosowanie innej stopy „może być odbierane jako sygnał ograniczonego zaufania do tego wskaźnika”. W ocenie redakcji to najbardziej wymowne zdanie całej debaty: argumentem przeciwko alternatywie nie jest to, że byłaby gorsza dla klienta, tylko to, że osłabiłaby wiarygodność reformy. Wiceminister finansów Jurand Drop zapewniał w sierpniu w rozmowie z Business Insider Polska, że „absolutnie nie ma żadnego problemu ze wskaźnikiem POLSTR”.
Kto zapłaci za błędy reformy?
Ostatni wątek pokazuje, czego banki boją się najbardziej. Jeden z rozmówców money.pl twierdzi, że już powstaje opowieść o bankach jako współautorach reformy, z której wynika, że „finalnie to sektor zapłaci za wszystkie błędy”. Inny porównał zachowanie banków do historii kredytów frankowych: zbyt długo liczyły, że ryzyko zniknie samo, zamiast zmierzyć się z nim wcześniej. To porównanie padło z ust samych bankowców, a nie ich krytyków.
Dla kredytobiorcy wniosek jest prosty. Bez względu na to, kto wymyślił reformę, kto ją nadzoruje i kto liczy wskaźnik, stroną umowy jest bank. To on odpowiada za treść umowy i za informacje przekazane klientowi przed jej podpisaniem. Ministerstwo Finansów pracuje przy tym nad ustawą, która ma zakazać stosowania WIBOR-u i przenieść na POLSTR także stare umowy za pomocą aneksów. Według money.pl projekt jest wciąż na etapie uzgodnień, więc kwestia, jak zostaną potraktowani obecni kredytobiorcy, pozostaje otwarta.
W ocenie redakcji chf24.pl Z punktu widzenia pojedynczego banku milczenie jest racjonalne: otwarta krytyka nie zatrzyma reformy, za to może narazić na konflikt z nadzorem i odstraszyć klientów. Problem w tym, że suma takich racjonalnych decyzji daje sytuację, w której instytucje najlepiej znające ryzyka nowego wskaźnika mówią o nich wyłącznie za zamkniętymi drzwiami. Po aferze frankowej i sporach o WIBOR klienci mają prawo patrzeć na to podejrzliwie. Skoro same banki mają wątpliwości, kredytobiorca nie powinien zadowalać się odesłaniem do strony administratora. Powinien poprosić o symulację raty przy wzroście i spadku stóp, przeczytać zapis o planie awaryjnym i rozważyć okres stałej stopy. Zaufania do POLSTR nie zbuduje opinia NBP ani zapewnienia ministerstwa, tylko banki, które zaczną mówić klientom to, co dziś mówią między sobą. |
Źródła: money.pl, tekst Karoliny Wysoty z 12 października 2026 r. (wypowiedzi anonimowych bankowców, odpowiedzi KNF i UKNF, opinia NBP dla MF z 2 września 2026 r., wypowiedź wiceministra finansów dla Business Insider Polska); komunikat mBanku z 18 maja 2026 r. o decyzji o wygaszeniu WIBOR-u; „Parkiet”, 1 września 2026 r. (poziomy WIBOR 3M i POLSTR 1M na 31 sierpnia 2026 r.); wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r., C-471/24; wyrok TSUE z 20 września 2017 r., C-186/16 (Andriciuc); stanowisko UKNF w sprawie planów awaryjnych z art. 28 ust. 2 rozporządzenia BMR; Prawo.pl o POLSTR jako wskaźniku referencyjnym. Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani finansowej. Wypowiedzi bankowców pochodzą z relacji money.pl, a ich rozmówcy pozostali anonimowi. Stan na 12 października 2026 r. |






