Kredyt można spłacić, wygrać sprawę w pierwszej instancji i nadal nie mieć zamkniętego rozliczenia z bankiem. Dane za pierwsze półrocze 2026 r. pokazują, dlaczego wiadomości o wygasaniu problemu frankowego trzeba czytać uważnie. W statystykach banków ubywa aktywnych umów, lecz dla części klientów najważniejsze pytania zaczynają się dopiero przy końcowym rachunku.
Siedem lat po wyroku w sprawie państwa Dziubaków łatwo uznać malejące słupki na wykresach za wspólną historię szczęśliwego finału. Opublikowane 2 października zestawienie XYZ dobrze pokazuje skalę zmian. Dla kredytobiorcy szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie trzech zdarzeń: zakończenia spłaty, zakończenia postępowania i wykonania ostatecznego rozliczenia. Każde może przypadać na inny dzień.
Dwa szczegóły z dokumentów źródłowych komplikują prostą opowieść o końcu sporów. W mBanku rośnie udział spłaconych umów w nowym napływie spraw, choć liczba takich spraw maleje. Z kolei warszawski sąd apelacyjny w pierwszym półroczu wciąż przyjmował więcej spraw frankowych, niż załatwiał. Oba zjawiska mogą występować równocześnie z poprawą sytuacji całego sektora.
Większy udział spłaconych kredytów nie oznacza nowej fali pozwów
W II kwartale 2026 r. w mBanku 439 umów CHF weszło w postępowanie sądowe. Według klasyfikacji na datę raportową 389 z tych umów było spłaconych, a 50 aktywnych. Udział spłaconych wyniósł 89 proc. Rok wcześniej było to 72 proc., lecz wtedy spłaconych umów w nowym napływie było więcej: 516, przy 202 aktywnych. Źródłem jest prezentacja wyników mBanku, slajdy 36–37.
Z własnego przeliczenia tych danych wynika, że liczba spłaconych umów w nowym napływie spadła o 24,6 proc., a aktywnych o 75,2 proc. Procentowa przewaga pierwszej grupy wzrosła, ponieważ druga kurczyła się szybciej. To zmiana składu malejącego strumienia spraw, a nie dowód kolejnej rosnącej fali pozwów.
Są dwa zastrzeżenia. To dane jednego banku, więc nie opisują automatycznie całego rynku. Wykres nie podaje dat spłaty poszczególnych umów i nie pozwala odtworzyć ich kolejności względem wniesienia pozwów. Nie należy z niego wyciągać wniosku, że każdy klient najpierw spłacił kredyt, a dopiero potem wystąpił do sądu. Na koniec czerwca bank wykazywał 4 171 aktywnych umów CHF.
Zamknięcie kredytu i zakończenie sporu to odrębne zdarzenia
Wyobraźmy sobie trzy umowy. Pierwsza została spłacona zgodnie z harmonogramem. Druga po ugodzie przestała być kredytem frankowym, ale klient nadal płaci raty w złotych. Trzecia była przedmiotem procesu zakończonego prawomocnym wyrokiem, po którym strony wykonują rozliczenie. To przykłady różnych dróg, a nie opis konkretnych kredytobiorców. Każda może zmniejszać wybraną statystykę portfela CHF, choć sytuacja klienta za każdym razem jest inna.
Dlatego słowo „zamknięte” wymaga dopowiedzenia. Czy chodzi o brak przyszłych rat, zmianę waluty, prawomocność orzeczenia, czy wykonanie wszystkich zobowiązań wynikających z porozumienia? Gdy bank informuje o redukcji portfela, odpowiada przede wszystkim na pytanie o swoją ekspozycję kredytową. Czytelnik najczęściej chce wiedzieć, czy skończyły się także koszty, niepewność i korespondencja dotycząca jego umowy.
Tych kategorii nie należy mechanicznie dodawać. Ugoda może zostać zawarta w toku procesu, a spłacony kredyt może być przedmiotem postępowania. Zestawienie liczby ugód, spraw sądowych i spłaconych umów bez sprawdzenia definicji grozi policzeniem tej samej historii kilka razy. Analogicznie jednej umowy nie wolno automatycznie utożsamiać z jednym człowiekiem: kredyt bywa zaciągnięty wspólnie.
Dla właściciela spłaconego kredytu praktyczny wniosek jest węższy, niż sugerują efektowne nagłówki. Sam status „spłacony” nie mówi, czy umowa zawierała niedozwolone postanowienia, jakie żądanie można sformułować i jak przedstawia się kwestia przedawnienia. Te elementy wymagają oceny dokumentów. Statystyka aktywnych kredytów nie zastępuje takiej analizy.
Warszawska apelacja pokazuje granice ogólnopolskiej poprawy
W sprawozdaniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie za I półrocze 2026 r. kategoria roszczeń z umów denominowanych lub indeksowanych do CHF, oznaczona symbolem 049cf, zaczyna rok z 20 111 sprawami. W półroczu wpłynęło 5711, załatwiono 5356, a na kolejny okres pozostało 20 466.
Rachunek jest prosty: kolejka zwiększyła się o 355 spraw, czyli o około 1,8 proc. Wskaźnik opanowania wpływu wyniósł 93,8 proc. To obliczenia własne na podstawie formularza sądu. W tym konkretnym miejscu nowych spraw wciąż było więcej niż załatwionych.
Warto też zajrzeć do nagłówków formularza. Kategoria „załatwiono” obejmuje różne sposoby zakończenia: obok rozstrzygnięć apelacji są między innymi odrzucenia, umorzenia i uchylenia z przekazaniem sprawy. Nie jest to licznik samych prawomocnych wygranych konsumentów ani wyłącznie zawartych ugód.
Dla osoby oczekującej na apelację wynik własnego sądu ma większą wartość orientacyjną niż średnia dla kraju. Nadal nie wyznacza terminu rozprawy. Nie znamy z niego kolejności przydzielenia konkretnej sprawy, jej stopnia przygotowania ani czynności, które są jeszcze potrzebne. Pozwala natomiast sprawdzić, czy lokalna kolejka rzeczywiście się skraca.
Mniej zaległości nie musi oznaczać proporcjonalnie krótszego procesu
Ministerstwo Sprawiedliwości w komunikacie z 7 sierpnia 2026 r. podało, że w pierwszym półroczu do sądów okręgowych jako pierwszej instancji wpłynęły 14 952 sprawy frankowe. Było to o 38,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Wskaźnik opanowania wpływu wyniósł 265,5 proc. Na koniec półrocza pozostawało 78 607 spraw w sądach okręgowych i, w osobnej kategorii, 61 908 w apelacyjnych.
Wskaźnik 265,5 proc. oznacza, że na każde 100 spraw wpływających w danym okresie sąd załatwiał około 266. Nie oznacza, że przeciętny proces skrócił się o podobną wielkość. W tym wskaźniku nie ma liczby dni oczekiwania konkretnego kredytobiorcy.
Można to sprawdzić na prostym, hipotetycznym przykładzie. Sąd załatwia w półroczu 1000 spraw. Gdy wpływa 1000 nowych, wskaźnik wynosi 100 proc. Gdy wpływ spadnie do 500, wskaźnik rośnie do 200 proc., nawet jeśli sąd nie zwiększył liczby zakończeń. Kolejka maleje, co jest dobrą wiadomością. Nie wynika jednak z tego, że sprawy zaczęto rozpoznawać dwa razy szybciej.
W statystyce pierwszej instancji ważny jest jeszcze dalszy los spraw. Wydanie wyroku może zakończyć dany etap, po czym apelacja przenosi pracę do innego sądu. Dla oceny postępu potrzebne są więc nie tylko wpływ i załatwienia, lecz także prawomocność oraz czas postępowania w obu instancjach. Poprawa jednego odcinka nie opisuje całej drogi do rozliczenia.
Dane za pierwsze półrocze nie mogą też mierzyć skutków przepisów, które zaczęły obowiązywać później. Resort wskazał 7 sierpnia jako dzień wejścia w życie ustawy frankowej. Ocena jej efektów wymaga obserwacji kolejnych okresów i oddzielenia ich od wcześniejszego spadku napływu spraw.
Liczba ugód nie jest rankingiem ofert dla kredytobiorcy
W zestawieniach bankowych często zestawia się skumulowaną liczbę ugód z liczbą spraw pozostających obecnie w sądzie. Pierwsza wielkość zbiera rezultaty wielu lat, druga pokazuje stan z konkretnego dnia. Ich porównanie może opisywać skalę programu, ale nie odpowiada na pytanie, jaką część tegorocznych sporów udało się rozwiązać.
Jeszcze mniej mówi o wartości pojedynczej propozycji. Dwie ugody liczą się w statystyce tak samo, choć mogą oznaczać zupełnie inną redukcję zadłużenia, zwrot gotówki czy dalszy koszt rat. Również bank z dużym historycznym portfelem może mieć więcej porozumień po prostu dlatego, że miał więcej kredytów do rozliczenia.
Ugoda opiera się na wzajemnych ustępstwach i powinna usuwać określoną niepewność lub spór. Taki sens porozumienia opisuje Rzecznik Finansowy w materiałach o ugodach. Z punktu widzenia klienta potrzebny jest zatem rachunek odnoszący się do jego umowy: ile otrzyma, ile pozostanie do zapłaty, z których żądań rezygnuje i jakie koszty zamknięcia sprawy poniesie.
Nie wystarcza hasło „umorzymy część salda”. Trzeba wiedzieć, według jakiego punktu odniesienia policzono tę korzyść oraz jak propozycja wypada na tle możliwego wyniku procesu, po uwzględnieniu ryzyka, czasu i kosztów. Pomocne pytania zebraliśmy w poradniku jak ocenić warunki ugody frankowej. Konkretne warunki, w tym skutki podatkowe, warto ocenić indywidualnie przed podpisaniem.
Podobnej ostrożności wymagają procenty wygranych. Rzetelne zestawienie powinno określać okres, instancję, prawomocność i grupę badanych spraw. Powinno też wyjaśniać, czy „wygrana” oznacza uwzględnienie wszystkich żądań, czy korzystne rozstrzygnięcie głównego problemu. Wynik zbiorczy nie podaje automatycznie kwoty do odzyskania w konkretnej sprawie.
Prognoza końca zatorów nie wyznacza terminu na pozew
W materiale XYZ pojawia się ocena, że przy utrzymaniu obecnej dynamiki problem zaległości w sądach okręgowych mógłby zostać rozwiązany pod koniec 2027 r. Warunek ma tu zasadnicze znaczenie. To przewidywanie dotyczące przepływu spraw przy określonym tempie pracy i napływie, a nie ogłoszenie, że w jednej dacie zakończą się wszystkie spory frankowe.
Przenoszenie takiej prognozy na decyzję pojedynczego klienta prowadzi w dwie błędne strony. Ktoś może pomyśleć, że powinien poczekać, aż sądy się opróżnią. Ktoś inny uzna, że za chwilę zniknie możliwość wystąpienia z roszczeniem. Żaden z tych wniosków nie wynika z prognozy redukcji zaległości.
Terminy dochodzenia roszczeń to osobne zagadnienie prawne. W wyroku C-679/24 z 19 marca 2026 r., opisanym w komunikacie TSUE, Trybunał zakwestionował automatyczne wiązanie początku przedawnienia z datą znanego orzeczenia sądu najwyższego lub TSUE. Konsument nie ma obowiązku regularnie śledzić orzecznictwa i samodzielnie przekładać go na ocenę swojej umowy. Sprawa pochodziła z Węgier; nie przenosi to tamtejszego pięcioletniego terminu na polskie kredyty.
Ten wyrok nie zwalnia z ustalenia własnej sytuacji. Przy ocenie roszczeń znaczenie mają właściwe przepisy i okoliczności konkretnej sprawy. Podstawą decyzji powinny być dokumenty oraz indywidualna ocena prawna, a nie rok podany w prognozie opróżnienia sądowych referatów.
Dla frankowicza najważniejszy jest stan własnego rozliczenia
Najbardziej użyteczna lektura danych zaczyna się od pytania, na którym etapie jest czytelnik. Przy aktywnym kredycie chodzi o dalsze płatności i warunki ewentualnego porozumienia. Przy umowie spłaconej o to, czy pozostały roszczenia warte oceny. Przy procesie o jego etap i nierozstrzygnięte żądania. Po wyroku o to, co rzeczywiście zostało wykonane.
Przed uznaniem własnej sprawy za zamkniętą warto ustalić, czy rozliczenie obejmuje wszystkie należne kwoty i koszty, czy pozostają inne postępowania dotyczące tej umowy oraz czy do wykonania zostały jeszcze uzgodnione czynności. Sposoby wzajemnego rozliczenia to odrębny temat, który omawiamy w analizie wyroku TSUE C-510/25.
Z danych za 2026 r. wyłania się rynek z mniejszym napływem sporów, lecz bardzo różnymi drogami do ich zakończenia. Przy malejącej skali coraz większą wagę ma dokładne znaczenie słów „spłacony”, „załatwiony” i „rozliczony”. Dla banku lub sądu mogą oznaczać wykonanie ważnej części pracy. Kredytobiorca potrzebuje jeszcze odpowiedzi na ostatnie pytanie: czy uzgodnione lub zasądzone rozliczenie zostało rzeczywiście wykonane.
Stan informacji na 4 października 2026 r. Materiał ma charakter informacyjno-analityczny i nie zastępuje indywidualnej porady prawnej ani finansowej.
Źródła i zakres danych
- mBank: prezentacja wyników za II kwartał 2026 r., slajdy 36–37
- Sąd Apelacyjny w Warszawie: MS-S1a za I półrocze 2026 r., strona 3, symbol 049cf
- Ministerstwo Sprawiedliwości: komunikat z 7 sierpnia 2026 r.
- Rzecznik Finansowy: spór frankowy, droga sądowa i mediacyjna
- TSUE: komunikat o wyroku C-679/24 z 19 marca 2026 r.
- XYZ: analiza z 2 października 2026 r. przywołana jako kontekst
Zmiany procentowe w części dotyczącej mBanku i wskaźniki dla warszawskiego sądu są obliczeniami na podstawie wskazanych dokumentów. Dane jednego banku i jednego sądu nie opisują całego rynku.






