Klauzula modyfikacyjna to zapis w umowie lub regulaminie, dzięki któremu bank może w czasie obowiązywania umowy podnieść opłaty, wprowadzić nowe albo zmienić inne warunki. Banki mają do tego prawo, bo umowy o konto, kartę czy pożyczkę trwają latami. Muszą jednak z góry jasno opisać, kiedy i o ile mogą coś zmienić. 12 października Prezes UOKiK uznał, że cztery banki tego nie zrobiły, i nałożył na nie łącznie 147,09 mln zł kar: najwyższa przypadła Erste Bank Polska (80,68 mln zł), niewiele niższa ING Bankowi Śląskiemu (63,25 mln zł), a Bank Pocztowy i Plus Bank zapłacą odpowiednio 2,71 mln zł i 453 tys. zł. Decyzje są nieprawomocne, a urząd tak je nadal opisuje.
Po kilku dniach znamy już linię obrony banków. Stanowiska przekazane agencji PAP, które w pełnym brzmieniu opublikowała „Rzeczpospolita” układają się w kilka powtarzalnych argumentów. Warto im się przyjrzeć po kolei, bo te same argumenty usłyszy każdy klient, który będzie się z bankiem spierał o podwyżkę opłat.
Czy banki odwołają się od kar UOKiK?
Na razie stanowczo zapowiada to tylko ING. W stanowisku dla PAP bank odrzucił ustalenia urzędu i zapowiedział skargę do sądu. Erste Bank Polska analizuje decyzję i, jak przekazał jego rzecznik, nie wyklucza skorzystania ze środków odwoławczych. Bank Pocztowy zapowiada analizę, po której podejmie dalsze decyzje. Plus Bank stanowiska nie przedstawił. Zapowiedź zaskarżenia to jeszcze nie odwołanie. Bank ma na nie miesiąc od doręczenia decyzji, a sprawę rozpoznaje najpierw Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, potem sąd apelacyjny.
Argument pierwszy: „uprzedzaliśmy klientów, mogli odejść”
ING podkreśla, że wszystkie zmiany oferty zapowiadał z odpowiednim wyprzedzeniem, dając klientom możliwość zakończenia umowy. To najczęstsza obrona w sporach o klauzule modyfikacyjne i zarazem najsłabsza w świetle orzecznictwa unijnego. Trybunał Sprawiedliwości UE od lat wskazuje, że prawo wypowiedzenia nie zastępuje przejrzystości: klient powinien móc przewidzieć zmianę już w chwili podpisania umowy, a nie dowiadywać się o niej z listu, na który jedyną odpowiedzią jest odejście. W praktyce wypowiedzenie bywa też kosztowne, bo przy kredycie czy pożyczce klient nie może po prostu przestać spłacać, a zmiana banku wymaga czasu i pieniędzy.
Argument drugi: „tak działał rynek”
Erste broni się, że stosowane rozwiązania były „zgodne z obowiązującymi przepisami prawa oraz praktyką rynkową”. ING pisze, że jego klauzule były dostosowane do świadczenia usług w długim terminie. Upowszechnienie danego zapisu w sektorze nie przesądza jednak o jego uczciwości wobec konsumenta. Przykład z komunikatu urzędu pokazuje, że rynkowa praktyka sama bywała częścią problemu. UOKiK zwrócił uwagę, że niejasne sformułowania w zakwestionowanych wzorcach mogły obejmować nawet stanowiska organizacji branżowych, np. Związku Banków Polskich, jako podstawę zmiany warunków. Klient nie miał więc wpływu ani na samą przesłankę, ani na to, kto ją ustala.
Argument trzeci: „klauzul już nie stosujemy”
Erste podaje, że zmienił zakwestionowane zapisy w 2022 r. i przestał je wprowadzać do umów z konsumentami. ING zrezygnował z nich, kiedy wycofał z oferty produkty, do których się odnosiły. To okoliczności, które przy wymiarze kary mogą działać na korzyść banku, bo ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów każe brać pod uwagę m.in. zaniechanie naruszenia i współpracę z urzędem. Nie zmieniają jednak sytuacji klientów, którzy umowy na starych wzorcach podpisali. Zapis wycofany w 2022 r. mógł przez wcześniejsze lata służyć za podstawę podwyżek, a z oświadczeń banków nie wynika, czy i ilu klientów one dotknęły.
Argument czwarty: dziesięć lat postępowania
Najciekawszy jest wątek czasu. ING przypomina, że sprawa ciągnęła się w sumie ponad dekadę, przy czym od 2019 r. toczyła się już formalnie przeciwko bankowi, i że bank przez cały ten czas współpracował z urzędem. Według „Rzeczpospolitej” sprawa Erste toczyła się od 2018 r. Z perspektywy banku to argument za łagodniejszą oceną. Z perspektywy klienta ten sam fakt ma zupełnie inne znaczenie.
Skutek, na który czekają klienci, daje dopiero decyzja prawomocna. Zgodnie z art. 23d ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów prawomocne uznanie postanowienia wzorca za niedozwolone wiąże bank wobec każdego konsumenta, który podpisał umowę według tego wzorca. Jeśli banki się odwołają, do tego momentu mogą minąć kolejne lata, liczone już na etapie sądowym. W ocenie redakcji oznacza to, że klient, który zapłacił podwyżkę opartą na podobnym zapisie, nie powinien uzależniać swoich decyzji od końca tego sporu. Jego własne roszczenia mają swoje terminy, w tym przedawnienie, a przy sankcji kredytu darmowego roczny termin liczony od wykonania umowy. Mogą one upłynąć, zanim decyzja UOKiK się uprawomocni.
Co może zrobić klient, któremu bank podniósł opłaty?
Decyzja UOKiK, nawet nieprawomocna, jest dla klienta przede wszystkim mapą: pokazuje, jakie zapisy urząd uważa za niedozwolone i dlaczego. W ING chodziło m.in. o możliwość podniesienia opłat i prowizji związanych z pożyczkami nawet o 200 proc. po wzroście inflacji o 0,3 pkt proc., w Erste o opłatę, która z bezpłatnej mogła stać się wydatkiem rzędu 200 zł. Klient, który widzi w swojej umowie lub regulaminie podobny mechanizm, może złożyć reklamację z żądaniem zwrotu pobranych na jego podstawie kwot, a po odmowie zwrócić się do Rzecznika Finansowego lub sądu. Sąd może sam ocenić, czy konkretny zapis jest niedozwolony, bez czekania na prawomocną decyzję urzędu. Przy pożyczkach i kredytach konsumenckich takie zapisy mogą mieć też znaczenie dla sankcji kredytu darmowego, bo Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-472/23 przyjął, że nieweryfikowalne przesłanki podwyżki opłat mogą naruszać obowiązek informacyjny.
W ocenie redakcji chf24.pl Każdy bank ma pełne prawo do obrony w sądzie i zapowiedź odwołania nie jest niczym nadzwyczajnym. Ich argumenty mówią jednak więcej, niż zamierzały. Skoro klauzule zostały już wycofane, a bank twierdzi jednocześnie, że były zgodne z prawem, to otwarte pozostaje pytanie, co z klientami, wobec których je stosowano. Dziesięć lat postępowania to z kolei nie tylko okoliczność łagodząca, ale też miara tego, jak długo konsument czeka na systemowe rozstrzygnięcie. Jeśli sektor chce ograniczać ryzyko prawne, o którym tak dużo ostatnio mówi, najszybszą drogą nie jest wieloletni spór o karę, tylko sprawdzenie, komu na podstawie zakwestionowanych zapisów podniesiono opłaty, i zwrot tych pieniędzy. |
Źródła: informacja UOKiK o decyzjach z 12.10.2026 r. (decyzje RKT-2/2026, RKT-3/2026, RWR-4/2026, RWR-5/2026); „Rzeczpospolita”/PAP, tekst z 12 października 2026 r. z późniejszą aktualizacją (stanowiska ING Banku Śląskiego, Erste i Banku Pocztowego); ustawa z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (art. 23d, art. 81, art. 111); orzeczenie TSUE w sprawie C-472/23 (luty 2025 r.). Artykuł służy informacji i nie zastępuje porady prawnej. Decyzje UOKiK są nieprawomocne i mogą zostać zmienione przez sąd. Zapowiedź zaskarżenia nie oznacza, że odwołanie zostało już wniesione. Stan na 15 października 2026 r. |






