W drugiej połowie roku 2025 Frankowicze weszli w kolejny etap swojej batalii z bankami i póki co, nie jest to bynajmniej etap rewolucyjny, jak zapowiadali twórcy przygotowywanej ustawy frankowej, która jeszcze w życie nie weszła. Może to i dobrze, bo jak twierdzą prawnicy konsumentów, planowane przepisy mogą tylko z pozoru wydawać się korzystne, a w rzeczywistości mogłyby się raczej przyczynić do realnego wydłużenia postępowań niż do ich przyspieszenia. Temu ostatniemu natomiast posłużą z pewnością zatwierdzone przez prezydenta Karola Nawrockiego zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego. Przyspieszeniu sprzyja też ukształtowana linia orzecznicza w sprawach frankowych, którą jeszcze bardziej ujednolica Sąd Najwyższy w ostatnich orzeczeniach, wypowiadając się jasno w kwestii odsetek za opóźnienie. I chociaż o rozładowaniu sytuacji w sądach jeszcze mówić nie można, odnotowuje się większą ilość zapadanych wyroków, niż składanych pozwów, z czego cieszą się banki. Z czego to wynika i czy banki mają powody do entuzjazmu? Czy wobec wciąż dużego przeciążenia sądów warto zawrzeć z bankiem ugodę? Jak ocenić, czy jest ona korzystna i na jakie pułapki uważać? Wszystkie te dylematy omówimy w dzisiejszym artykule w kontekście najnowszej sytuacji prawnej i w sądach.
- W drugiej połowie roku 2025 banki wykazują duży entuzjazm, wieszcząc wyhamowanie sagi frankowej. Wiąże się to z mniejszą ilością nowych pozwów w stosunku do lat ubiegłych.
- Banki chcą rozwiązać problem frankowy i pozbyć się Frankowiczów, proponując im ugody. Jak pokazują jednak realia, kredytobiorcy frankowi znacznie więcej pieniędzy odzyskują od banków w trakcie procesu sądowego, niż w ramach porozumienia z bankiem.
- Chociaż proces jest najkorzystniejszą opcją dla Frankowicza, czasami jego długość odstrasza od składania pozwów. Podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego może przyczynić się do przyspieszenia postępowań.
- Sąd Najwyższy w jednym z najnowszych orzeczeń podtrzymał stanowisko, że umowa frankowa zawierająca wadliwe postanowienia nie może być utrzymana. Doprecyzował też, że naliczanie odsetek za opóźnienie od chwili wytoczenia procesu jest całkowicie zasadne.
Malejąca fala pozwów frankowych – czy euforia banków jest uzasadniona?
Jak podaje 47 sądów okręgowych w Polsce, w pierwszym półroczu 2025 roku spraw frankowych załatwionych przez sądy było więcej niż nowych pozwów. Do sądów wpłynęło bowiem w ciągu 6 pierwszych miesięcy tego roku 25 500 nowych pozwów, co stanowi ilość o 36% mniejszą niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
Dane te wprowadzają banki w stan euforii, a niektórzy bankowcy wprost mówią o hamowaniu spraw frankowych. Wśród tych opinii pojawiają się również wypowiedzi o tym, że Frankowiczom się po prostu już nie chce wnosić nowych spraw. Nie wiadomo dlaczego pojawiają się tego rodzaju osobliwe poglądy, zważywszy na to, że wciąż około 300 tys. Frankowiczów nie złożyło pozwu i bynajmniej nie dlatego, że im się nie chciało, ale raczej z niewiedzy, że mogą to zrobić i mają realne szanse na wygraną z bankiem.
Dotyczy to zwłaszcza osób ze spłaconymi już kredytami, które czasami myślą, że ich roszczenia mogą być przedawnione. Mimo że świadomość kredytobiorców rośnie, wciąż w kręgach osób, którzy spłacili uciążliwy kredyt i jak najszybciej woleliby o nim zapomnieć, jest niewystarczająca. Najwyraźniej osoby te potrzebują oddechu od problemu frankowego, co nie oznacza, że nie ruszą do sądu za jakiś czas, jeśli dowiedzą się, jak wiele środków mogą od banku odzyskać.
Malejąca ilość pozwów więc nie oznacza wcale wygaszenia problemu i entuzjazm banków może być przedwczesny, a sam fakt zmniejszania się ilości nowych spraw jest zjawiskiem naturalnym. Po słynnym korzystnym dla Frankowiczów orzeczeniu TSUE w sprawie Państwa Dziubak, do sądów ruszyła lawina pozwów od tych, którzy już wtedy na bieżąco śledzili, czy coś w postępowaniach frankowych zmieniło się na korzyść Frankowiczów.
Stopniowo nowiny te o korzystnych zmianach zaczęły zataczać coraz szersze kręgi i docierać do większych rzeszy kredytobiorców, którzy poszli również do sądu. Naturalnym jest więc, że ilość spraw frankowych się zmniejsza, gdyż udzielonych kredytów frankowych była określona pula. Mimo tego, że była ona duża, z roku na rok będzie malała zarówno z powodu rozstrzygnięć w sądach, jak i zawieranych z bankami ugód.
Te pozwy jednak wciąż są i będą składane, dopóki banki nie rozliczą się z wszystkimi Frankowiczami z tego, co niesłusznie sobie naliczyły. Jest to możliwe, ponieważ bieg terminu przedawnienia dla Frankowicza biegnie dopiero od chwili, w której dowiedział się on o wadach w umowie. Wygląda więc na to, że banki cieszą się przedwcześnie. Po cichu zacierają ręce i liczą, że tacy Frankowicze ze spłaconymi kredytami do sądu już nie pójdą. Z tego też względu nie proponują im nawet ugód. Robią to dopiero wtedy, gdy Frankowicz złoży pozew.
Prawnicy Frankowiczów postrzegają malejącą ilość składanych pozwów jako ustabilizowanie sytuacji oraz osiągnięcie pewnej dojrzałości całego zjawiska, ale z pewnością nie oznacza to ich zdaniem końca sagi frankowej.
Sąd Najwyższy po raz kolejny wypowiada się na korzyść Frankowiczów
Sąd Najwyższy w najnowszych orzeczeniach potwierdza, że umowa kredytu powiązanego z walutą obcą zawierająca wadliwe postanowienia umowne, nie może być utrzymana. Dodatkowo Sąd Najwyższy doprecyzowuje kwestię od kiedy powinny być naliczane odsetki za opóźnienie, co jest ważne dla wszystkich Frankowiczów, którzy spotykali się do tej pory z różnymi spojrzeniami sądów na tę sprawę. Teraz SN zaznacza, że zasadne jest naliczane odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili wytoczenia procesu przez powoda, tak jak wniósł on w pozwie.
Opinię taką wydał SN po złożeniu przez bank skargi kasacyjnej w sprawie frankowej, w której to bank kwestionował okres, za który naliczono odsetki. Strona bankowa domagała się tego, aby odsetki za zwłokę naliczone zostały dopiero od prawomocnego wyroku sądu w tej sprawie. Sąd Najwyższy odrzucił to absurdalne roszczenie banku, twierdząc, że powinien on liczyć się z koniecznością zapłacenia odsetek już od chwili, w której powód jeszcze przed procesem wysłał mu wezwanie do zapłaty. Uznał też, że żądanie powoda w pozwie o zapłatę odsetek od momentu wytoczenia pozwu było jak najbardziej zasadne. Z pewnością wyrok ten pomoże sędziom sądów okręgowych zajmować takie stanowisko w podobnych sprawach frankowych, z czym do tej pory bywało różnie.
Przyspieszenie postępowań możliwe po zatwierdzeniu zmian w k.p.c przez prezydenta Karola Nawrockiego
W dniu 5 sierpnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o zmianie ustawy Kodeks postępowania cywilnego. Z punktu widzenia Frankowiczów oraz ich pełnomocników ważna może okazać się jedna zmiana, która jak twierdzą prawnicy, może wpłynąć na czas trwania procesu i w efekcie przyczyni się do przyspieszenia postępowań. Jest to uchylenie art. 130 (1a). W efekcie ta niewielka zmiana może ułatwić składanie pism procesowych i zmniejszyć formalizm, co przyczyni się do usprawnienia postępowań.
Jak twierdzą prawnicy, jest to krok w dobrą stronę, ponieważ wspomniany artykuł 130 (1a) powodował często wiele problemów praktycznych. Chociaż odciążał sąd, nie przyspieszał postępowań, lecz powodował, że strony często musiały ponownie składać obszerną dokumentację, która była odrzucana w celu naniesienia drobnych poprawek natury formalnej. To wydłużało postępowanie, a jeśli sąd uznał, że ponowne złożenie obszernych pism tych braków nie usunęło, strona traciła możliwość zaskarżenia takiego rozstrzygnięcia. Uchylenie więc tego problematycznego przepisu ucieszy pełnomocników, którzy twierdzą, że sądy często szukały dosłownie pretekstu, aby składane pisma zwracać z błahych powodów. Znacznie wydłużało to proces nadania sprawie biegu. Eksperci wskazują, że zmiana ta i usunięcie kontrowersyjnego przepisu może przyczynić się do szybszego rozpatrywania spraw w sądach.
Jak mówią prawnicy konsumentów, to właśnie takie drobne nawet nowelizacje istniejących już przepisów są bardziej pożądane i przyniosą lepsze efekty niż zapowiadana ustawa frankowa.
Ugoda frankowa z bankiem w 2025 roku – czy warto się na nią zdecydować i jak wyglądają statystyki
Banki, które jeszcze kilka lat temu w ogóle nie proponowały Frankowiczom żadnych ugód, teraz robią to nagminnie. Jest to rezultat masowego przegrywania przez nie procesów frankowych. Frankowicze natomiast, którzy wygrywają w sądach już w 98-99% spraw coraz mniej chętnie odnoszą się do propozycji banków oferujących ugody, gdyż wiedzą, że to proces najczęściej przyniesie im dużo więcej korzyści finansowych. Banki więc zmuszone są do bardziej elastycznego podchodzenia do ofert ugodowych niż jeszcze rok temu. To oraz dodatkowe wprowadzenie w pilotażowych programach mediacji i promocji ugód sprawiło, że liczba ugód z bankami w stosunku do roku poprzedniego nie spadła, a nawet nieznacznie wzrosła.
Jak pokazują statystyki, w pierwszym kwartale tego roku zawartych zostało 11 495 ugód między Frankowiczami a bankami, a w całym 2024 roku było ich 44 011. Pokazuje to, że presja do zawierania ugód wywierana na Frankowiczach okazała się mało skuteczna, a ci, którzy zdecydowali się na przyjęcie ofert banków, podobnie jak w ubiegłym roku kierowali się raczej poziomem ich atrakcyjności.
Propozycje ugodowe wcześniej i obecnie
Okazuje się bowiem, że coraz więcej banków mając na względzie ograniczenie własnych strat związanych z przegraniem procesu, decyduje się zaproponować korzystniejsze warunki ugody, niż miało to miejsce jeszcze niedawno. Na początku banki oferowały bowiem klientom jedynie możliwość przewalutowania kredytu metodą KNF na złotowy, który miał być traktowany jakby od początku był kredytem złotówkowym oprocentowanym w oparciu o stawkę referencyjną WIBOR.
O ile jeszcze w 2019 roku takie przewalutowanie mogło być korzystne, gdyż WIBOR był niewielki, to już po jego dynamicznym wzroście, przestało to być atrakcyjne, a nawet dochodziło do tego, że po przewalutowaniu okazywało się, że rata kredytu rosła. Wobec braku zainteresowania takimi ugodami ze strony Frankowiczów banki musiały zmienić swoje podejście. Dodatkowo zmotywowane przez masowe przegrywanie spraw frankowych, zaczęły oferować lepsze warunki. Na początku godziły się na częściowe umorzenie salda kredytu, potem już nawet całkowite, co i tak było ofertą mizerną w stosunku do tego, co oferował proces.
Obecnie coraz częściej na skutek negocjacji udaje się osiągnąć pełnomocnikom Frankowiczów przynajmniej w niektórych bankach warunki zbliżone do wygranej w procesie. Banki wciąż jednak nie chcą płacić odsetek za opóźnienie. Trzeba też wiedzieć, że oferty ugodowe dla Frankowiczów, którzy nie pozwali jeszcze banku, nadal są nieatrakcyjne i dopiero na zaawansowanym etapie procesu udaje się osiągnąć wymierne korzyści.
O tym, czy dana oferta będzie korzystna dla Frankowicza, czy nie, musi zdecydować sam po porównaniu potencjalnych korzyści w wygranej w sądzie z propozycją oferowaną przez bank. Może się okazać bowiem, że osoba, która dopiero złożyła pozew i nie ma do stracenia dużej kwoty odsetek za opóźnienie, uzna ugodę za atrakcyjną i ją przyjmie, a korzyścią będzie zaoszczędzony czas. Jednak ci, którzy trwają już w procesie kilka lat z reguły wolą pozostać w nim do końca, ponieważ wysokość utraconych odsetek może być na tyle duża, że uznają ugodę za dużo mniej opłacalną, chyba że wynegocjują z bankiem przynajmniej częściowy zwrot tej kwoty. Banki obecnie nie mają wyjścia i to Frankowicz jest na wygranej pozycji. Nie powinien więc bać się dyktować swoich warunków ugody.
Ugoda za kredyt we frankach może zawierać ukryte pułapki
Decydując się na ugodę, warto pamiętać, aby dokładnie przeanalizować jej treść razem ze swoim prawnikiem. Nie poleca się robić tego samodzielnie, ponieważ niektóre zapisy banku w ugodach mogą nie zabezpieczać Frankowicza przez dalszymi roszczeniami wysuwanymi przez bank, a także mogą wpędzać go w kłopoty finansowe związane z koniecznością zapłacenia podatku. Nie każdego Frankowicza bowiem obejmie zaniechanie poboru podatku ustanowione rozporządzeniem wydanym przez ministra finansów. Zwalnia ono bowiem jedynie osoby, które wzięły kredyt na zakup jednej nieruchomości przeznaczonej na cele mieszkalne. Jeśli dotyczy on kolejnej nieruchomości, to umorzenie środków zawarte w ugodzie będzie opodatkowane. Podobnie może być ze zwrotem środków, jeśli w ugodzie bank jasno nie wskaże, że jest to zwrot świadczeń pobranych nienależnie, lecz ujmie to jako dodatkowo wypłaconą kwotę.
Z tych względów ugody nigdy nie należy podpisywać pochopnie, lecz dopiero po dokładnym przeanalizowaniu warunków przy wsparciu swojego pełnomocnika. Bankowi, który już raz zawiódł, oferując wadliwą umowę, nie można ufać na słowo, nawet jeśli ugoda na pierwszy rzut oka wydaje się atrakcyjna.
Pozew warto złożyć nawet jeśli planuje się zawarcie ugody
Jak już wspomniano wcześniej, nawet jeśli ktoś planuje zawarcie z bankiem ugody i tak powinien złożyć pozew, ponieważ tylko wtedy będzie miał szansę na to, aby warunki porozumienia były możliwie zbliżone do wyroku. Jeżeli bank nie będzie chciał na to przystać, wtedy Frankowicz może zostać w procesie i wywalczyć należne mu środki drogą sądową. Oczywiście w tym drugim przypadku zawsze jakieś ryzyko istnieje, bo jak mówią statystyku wciąż 1-2% spraw Frankowicze przegrywają, ale jak widać, jest ono niewielkie. Decydując się na wytrwanie w procesie natomiast, zwiększa się szansę na odebranie bankowi wszystkich nienależnie pobranych przez niego środków łącznie z odsetkami za opóźnienie i zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Jest to bardzo korzystna opcja, zważywszy na to, że postępowania sądowe przyspieszają i jeszcze mogą przyspieszyć bardziej po nowelizacji ustawy o k.p.c.
Dodatkowo coraz więcej postępowań frankowych kończy się na pierwszej instancji. Banki bowiem rezygnują często ze składania apelacji. Nie są to jeszcze wszystkie banki, ale coraz częściej decydują się na to banki z bardzo małym portfelem kredytów frankowych, aby jak najszybciej pozbyć się problemu. Co ciekawe, z apelacji rezygnują też banki, które udzielały dużej ilości kredytów powiązanych z walutami obcymi, takie jak PKO BP, Millennium Bank, czy mBank. Te z kolei widzą w takiej strategii szansę na ograniczenie kosztów. Rezygnacja z apelacji oznacza bowiem zaoszczędzenie na kosztach złożenia pozwu do sądu apelacyjnego, które wynoszą 5 % wartości przedmiotu sporu. Do tego dochodzi oszczędność na odsetkach za opóźnienie za czas trwania sprawy w II instancji, a także odpadają koszty obsługi prawnej za prowadzenie postępowania oraz pokrycie kosztów zastępstwa procesowego, które sąd zasądzi prawdopodobnie na rzecz Frankowicza. Po podliczeniu tych wszystkich kosztów banki wolą zrezygnować z zaskarżenia niekorzystnego dla nich wyroku I instancji, bo w ten sposób zaoszczędzą sporą sumę, którą musiałyby wydać na postępowanie w sądzie apelacyjnym, które i tak będzie przegrane.
Oto przykłady potwierdzające rezygnację banków ze składania apelacji:
- W dniu 28 lutego 2025 Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie o sygn. akt III C 1503/24 unieważnił kredyt we frankach, przyznając Frankowiczowi 243 tys. złotych. Postępowanie trwało 27 miesięcy, a wyrok uprawomocnił się po I instancji, ponieważ Millennium Bank nie złożył apelacji.
- W dniu 9 marca 2025 zapadł ekspresowy wyrok unieważniający kredyt we frankach w Sądzie Okręgowym w Olsztynie w sprawie o sygn. akt I C 1033/24. Zysk dla Frankowicza to aż 290 tys. złotych w zaledwie 9 miesięcy. Wyrok I instancji stał się bowiem prawomocny, ponieważ PKO BP poddał się bez składania apelacji.
Jak widać więc rezygnacja z apelacji może bardzo skrócić czas postępowania. Uzyskanie wyroku w 9 miesięcy pokazuje, że czasem wyrok sądowy można uzyskać w czasie porównywalnym do zawierania ugody, która finansowo z reguły jest dużo mniej opłacalna.
Podsumowanie
Ostatnie miesiące nie przyniosły radykalnych zmian w sytuacji Frankowiczów, chociaż pojawiły się korzystne zmiany w k.p.c, które powinny postępowania przyspieszyć. Statystyki natomiast pokazują zmniejszenie napływu nowych pozwów frankowych, a także zmniejszenie ilości postępowań, co może również zwiastować szansę na krótszy proces. Banki wciąż proponują ugody i czasem warto je rozważyć, jeśli warunki są podobne do tych z unieważnienia umowy pod warunkiem, że po sprawdzeniu ugody prawnik nie znajdzie zapisów, które mogą obciążyć Frankowicza podatkiem. Proces takiego ryzyka nie stwarza i wciąż jest najkorzystniejszą opcją, a rezygnacja banków ze składania apelacji powodująca skrócenie postępowania zachęca do tego, aby decydować się raczej na złożenie pozwu niż zawarcie ugody, która często nawet przedstawiona w tej atrakcyjnej formie pozbawi Frankowicza odsetek za opóźnienie, które należą się przynajmniej od czasu wszczęcia postępowania. Potwierdził to niedawno Sąd Najwyższy.






