Polski sektor bankowy zmaga się z niespotykaną skalą ryzyka prawnego – według przedstawicieli Związku Banków Polskich ryzyko prawne przerosło już ryzyko kredytowe, co jest ewenementem na skalę Unii Europejskiej. W przypadku BNP Paribas Bank Polska S.A. (BNPP) na pierwszy plan wysuwają się trzy główne obszary: spory dotyczące kredytów we frankach szwajcarskich, tak zwana sankcja kredytu darmowego w kredytach konsumenckich oraz potencjalne roszczenia związane ze wskaźnikiem WIBOR w kredytach złotowych. Wszystkie te czynniki odczuwalnie wpływają na sytuację finansową banku w połowie 2025 roku, choć bankowi – jak dotąd – udaje się utrzymać solidne wyniki finansowe. Poniżej analizujemy szczegóły każdego z tych ryzyk oraz ich wpływ na BNPP.
Kredyty frankowe – tysiące pozwów i miliardowe rezerwy
Kredyty hipoteczne indeksowane do franka szwajcarskiego od lat pozostają największym ciężarem prawnym dla BNPP. Do połowy 2025 r. przeciw bankowi toczy się ponad 6,4 tys. spraw sądowych dotyczących kredytów CHF, a tylko w samym II kwartale 2025 r. wpłynęły 423 nowe pozwy (w I kw. było 417). Dynamika nowych spraw wydaje się stabilizować – bank sygnalizuje „wypłaszczenie trendu napływu nowych pozwów”, co oznacza, że liczba świeżo składanych pozwów przestała rosnąć lawinowo. Mimo to łączna wartość przedmiotu sporu w tych sprawach sięga około 3,1–3,4 mld zł (stan na II kw. 2025). Dla porównania, na koniec marca 2025 w całym polskim sektorze bankowym toczyło się ponad 166 tys. takich postępowań frankowych (nieznacznie mniej niż 169 tys. na koniec 2024) – problem ma zatem charakter systemowy.
Statystyki rozstrzygniętych dotąd spraw frankowych nie napawają optymizmem banków. Zdecydowana większość wyroków zapada na korzyść klientów – według danych BNPP na 4 146 prawomocnie zakończonych postępowań frankowych aż 2 958 (około 71%) zakończyło się niekorzystnie dla banku, skutkując unieważnieniem umowy lub jej trwałą bezskutecznością. Tylko 59 spraw (ok. 1–2%) bank wygrał w pełni, a pozostałe zakończyły się ugodą sądową (770 przypadków) bądź umorzeniem po zawarciu ugody pozasądowej lub spłacie kredytu. Innymi słowy, ryzyko prawne materializuje się niemal w każdej spornej umowie CHF, co zmusza bank do tworzenia ogromnych rezerw.
Finansowy wpływ tych przegranych sporów i potencjalnych kolejnych unieważnień jest znaczący. W pierwszym półroczu 2025 roku BNPP ujęło w swoim rachunku wyników koszt 314,3 mln zł z tytułu ryzyka prawnego portfela kredytów hipotecznych CHF. To o 49% więcej niż w analogicznym okresie 2024, kiedy obciążenie to wyniosło 210,8 mln zł. Rosnące odpisy wynikają m.in. z aktualizacji modeli ryzyka – bank zwiększa szacunkowy odsetek przegranych spraw oraz oczekiwane straty w razie unieważnienia umów, zwłaszcza po niekorzystnych dla sektora orzeczeniach europejskich (TSUE) i krajowych. Na koniec czerwca 2025 r. BNPP zgromadził już blisko 3 mld zł rezerw na ryzyko prawne kredytów walutowych (część ujęta jako pomniejszenie wartości bilansowej portfela). Pokrycie rezerwami portfela frankowego przekroczyło 180% wartości tego portfela – innymi słowy bank zabezpieczył kwotę przewyższającą nominalną wartość aktywnych kredytów CHF. Jeszcze rok wcześniej wskaźnik pokrycia wynosił ~132%, co obrazuje skalę dokonanego zwiększenia rezerw. Tak wysoki poziom świadczy, że bank zakłada najczarniejszy scenariusz (masowe unieważnienia umów i konieczność zwrotu klientom nie tylko kapitału, ale i odsetek czy kosztów).
Portfel frankowy kurczy się zarówno w wyniku spłat i ugód, jak i wskutek odpisów. Brutto (przed korektami) wartość hipotek CHF w BNPP to ok. 1,85 mld zł na 31.03.2025, jednak po odjęciu rezerw księgowych widoczna w bilansie wartość netto to zaledwie ~0,38 mld zł. Udział kredytów CHF w całym portfelu banku stał się więc marginalny (kilka procent), co z jednej strony ogranicza ekspozycję na to ryzyko, ale z drugiej podkreśla, jak dużą część z tych kredytów bank już “spisał na straty”.
BNPP stara się aktywnie zarządzać problemem frankowym. Kontynuowany jest program dobrowolnych ugód z klientami – do 30 czerwca 2025 bank zawarł już 6 348 ugód indywidualnych z frankowiczami. Mimo to, nie wszyscy klienci są skłonni do porozumienia – wielu woli dochodzić pełnego unieważnienia umowy w sądzie, co przy obecnej linii orzeczniczej jest dla nich bardzo korzystne. Bank raportuje również, że w II kwartale 2025 musiał wykorzystać 87 mln zł z utworzonych rezerw na pokrycie kosztów zawartych ugód oraz kolejne 157 mln zł na pokrycie prawomocnych wyroków zasądzonych na rzecz klientów (dla porównania w I kw. 2025 było to odpowiednio 92 mln zł i 122 mln zł). To realny, gotówkowy wypływ środków wynikający z rozstrzygnięć sądowych i ugodowych – obciąża on kapitały banku, choć został wcześniej zabezpieczony rezerwami.
Podsumowując, kredyty frankowe pozostają dużym obciążeniem: pochłaniają setki milionów złotych zysku rocznie, a wiszące nad bankiem roszczenia opiewają na miliardy. Jednocześnie dzięki zdecydowanemu zwiększeniu rezerw i przyspieszeniu zawierania ugód BNPP stopniowo “czyści” tę kwestię – wpływ nowych pozwów słabnie, a najbardziej niepewne prawnie ekspozycje są sukcesywnie zamykane. Ryzyko jednak nie zniknie, dopóki sądy nie rozstrzygną wszystkich spraw.

“Darmowy kredyt” – sankcja, która straszy kredytodawców
Drugim istotnym zagrożeniem prawnym, które wyłoniło się na horyzoncie, jest tzw. sankcja kredytu darmowego (SKD) dotycząca kredytów konsumenckich. To mechanizm wynikający z art. 45 Ustawy o kredycie konsumenckim, zgodnie z którym jeśli instytucja finansowa naruszy przepisy tej ustawy (np. błędnie poinformuje o kosztach kredytu), konsument może zażądać uznania umowy za bezodsetkową i bezkosztową. W praktyce oznacza to, że klient zwraca tylko pożyczony kapitał, a bank traci wszystkie odsetki, prowizje i opłaty – kredyt staje się de facto darmowy. Co więcej, konsument ma prawo zgłosić takie żądanie nawet do roku po spłacie kredytu, co otwiera pole do działania firm wyspecjalizowanych w wyszukiwaniu błędów w umowach.
Jeszcze do niedawna sankcja ta była mało znana, lecz od 2022 roku obserwuje się jej gwałtowny wzrost zastosowań. Na koniec 2024 r. w polskich sądach było już ponad 12 tysięcy pozwów powołujących się na SKD, głównie przeciw największym kredytodawcom konsumenckim – PKO BP, Alior Bank, Santander, Bank Millennium oraz BNP Paribas. Dynamiczny napływ nowych spraw (wzrost r/r szacowany nawet na 25%) zaalarmował nadzorców finansowych.
Komitet Stabilności Finansowej w marcu 2025 uznał masowe stosowanie sankcji kredytu darmowego za nowe ryzyko systemowe dla krajowego sektora finansowego. Sprawą zajął się też Sąd Najwyższy – do Izby Cywilnej trafiły pytania prawne dotyczące wykładni przepisów o SKD (m.in. czy roszczenie o “darmowy kredyt” przedawnia się po roku, oraz czy bank może naliczać odsetki ustawowe od utraconych korzyści). Trybunał Sprawiedliwości UE również pochylił się nad tym zagadnieniem – w lutym 2025 wydał wyrok (sprawa C-472/23).
Dla BNP Paribas sankcja kredytu darmowego to potencjalnie kolejna fala pozwów, choć skala problemu jest na razie mniejsza niż w przypadku franków. Bank nie podaje szczegółowych liczb toczących się spraw o SKD w raportach półrocznych – można jednak przypuszczać, że skoro BNPP wymieniany jest wśród instytucji z największą liczbą takich pozwów, chodzi o setki, a może już tysiące spraw.
W samym tylko Banku Pekao (dla porównania) na koniec 2024 toczyło się ok. 400 pozwów dotyczących SKD, a BNPP ma porównywalny udział w rynku kredytów konsumenckich, stąd rząd wielkości może być podobny. Mimo to, żadne istotne rezerwy na ten cel nie zostały wyodrębnione w sprawozdaniach BNPP za I półrocze 2025 – bank nie raportuje wpływu SKD jako osobnej pozycji kosztowej, co sugeruje, że na razie traktuje to ryzyko jako potencjalne, a nie materializujące się masowo finansowo. Być może wynika to z faktu, że wiele tych spraw jest w toku i brak jeszcze prawomocnych wyroków, albo też część pozwów jest oddalana z przyczyn formalnych (np. przekroczenie rocznego terminu na złożenie oświadczenia, co jest przedmiotem sporu prawnego). Według prezesa ZBP, do początku 2025 sądy w większości orzekały w sprawach SKD na korzyść banków, choć przy tak świeżej i skomplikowanej materii linia orzecznicza wciąż się kształtuje.
Co istotne, pojawiają się pierwsze sygnały zmiany podejścia banków pod presją regulatorów. BNP Paribas jako jeden z pierwszych uznał roszczenie o darmowy kredyt bez walki w sądzie – w kwietniu 2025, po interwencji Rzecznika Finansowego, bank przyznał się do błędu w umowie kredytu gotówkowego z 2022 r. i dobrowolnie zwrócił klientowi wszystkie zapłacone odsetki, ustanawiając dalsze oprocentowanie kredytu na 0%. Klient spłaca więc już tylko kapitał, a cała pożyczka stała się nieoprocentowana – i to bez wyroku sądu, co wcześniej się nie zdarzało. Ten pojedynczy przypadek – będący efektem mediacji Rzecznika – może oznaczać, że banki zaczynają podchodzić bardziej pragmatycznie do SKD tam, gdzie sprawa wydaje się oczywista na korzyść klienta. Nadal jednak większość żądań darmowego kredytu jest na etapie reklamacji odrzucana przez banki i trafia na ścieżkę sądową.
Sankcja kredytu darmowego to dla banków bardzo niewygodny temat, bo uderza w kredyty złotowe konsumenckie – a więc segment dotąd uważany za bezpieczny i przewidywalny. Jeśli sądy przychyliłyby się masowo do argumentacji klientów, banki mogłyby utracić znaczną część przychodów odsetkowych z tych kredytów (w skrajnych przypadkach musiałyby zwracać odsetki z kilku lat wstecz). Na szczęście dla sektora, działania legislacyjne są już w toku – w ocenie ZBP konieczna jest nowelizacja przepisów ograniczająca możliwość nadużywania SKD w błahych przypadkach. Po wyroku TSUE z lutego 2025 mówi się o doprecyzowaniu ustawy tak, by sankcja była proporcjonalna i np. częściowa (odpowiadająca różnicy w kosztach, a nie automatycznie pełne zniesienie kosztów). Zanim jednak prawo się zmieni, BNPP i inne banki muszą zachować wzmożoną czujność – zarówno poprawiając bieżące procedury (skrupulatne informowanie o kosztach, audyt umów), jak i szykując się na ugody lub spory sądowe z klientami, którzy już zaciągnęli kredyty i odkryją w nich uchybienia.
WIBOR – czy powtórzy scenariusz frankowy?
Trzecim obszarem potencjalnych kłopotów prawnych jest kwestia kredytów złotowych o zmiennej stopie procentowej opartej o wskaźnik WIBOR. Gwałtowny wzrost stóp procentowych w Polsce w 2022 r. (WIBOR 6M z ~0,25% w styczniu 2021 poszybował do ponad 7,4% w połowie 2022) przełożył się na drastyczny wzrost rat kredytów hipotecznych w PLN. To zaś skłoniło niektórych kredytobiorców do kwestionowania legalności WIBOR-u jako składowej oprocentowania – analogicznie do wcześniejszych pozwów frankowych. Argumentacja pozwów WIBOR jest dwojaka: po pierwsze zarzuca się, że sam wskaźnik WIBOR jest nienależycie ustalany lub nieprzystaje do realiów rynkowych (co czyni go klauzulą abuzywną), po drugie – że banki nie dopełniły obowiązku informacyjnego wobec klientów co do ryzyka zmienności stopy i mechanizmu jej wyliczania. Celem powodów jest albo unieważnienie całej umowy kredytu złotowego, albo przynajmniej eliminacja z niej klauzuli odsetkowej opartej na WIBOR (co skutkowałoby de facto zamianą kredytu w nisko oprocentowany, oparty tylko o marżę banku).
Na razie skala pozwów WIBOR jest nieporównanie mniejsza niż frankowych – to raczej pierwsza fala zapowiadająca możliwe nasilenie. Według danych Związku Banków Polskich, na koniec marca 2025 toczyło się około 1 755 postępowań sądowych kwestionujących WIBOR w całej Polsce. Dla porównania, umów kredytów hipotecznych złotowych opartych na WIBOR są setki tysięcy – a więc póki co pozywający stanowią ułamek promila.
W BNP Paribas takich pozwów do 31 marca 2025 wpłynęło 73 (w tym 2 zostały już wycofane), wszystkie dotyczą kredytów mieszkaniowych w PLN (oprócz jednego przypadku firmowego limitu kredytowego). Łączna kwota roszczeń w tych sprawach przeciw BNPP nie jest duża – nieco ponad 19 mln zł na koniec I kwartału 2025 – ale warto zauważyć, że klienci często żądają unieważnienia umowy, a nie konkretnej sumy zapłaty. Gdyby uwzględnić wartość pozostałych sald kredytów objętych pozwami, stawka jest dużo większa (bank podaje, że wartość przedmiotu sporu, rozumiana jako kwota kredytów, to ok. 4,14 mld zł w tych toczących się sprawach). Innymi słowy, potencjalnie aż 4 miliardy zł kredytów mogą zostać zakwestionowane.
Kluczową różnicą wobec spraw frankowych są dotychczasowe rezultaty w sądach. O ile frankowicze niemal seryjnie wygrywają, o tyle w sprawach WIBOR pierwsze orzeczenia zapadają przeważnie na korzyść banków. Jak podaje ZBP, do końca marca 2025 wydano około 159 wyroków w I instancji w sprawach WIBOR – z czego w 152 przypadkach (95%) sądy oddaliły powództwa klientów, uznając argumenty banków. Prawomocnie zakończyło się około 100 spraw i tylko jeden wyrok był niekorzystny dla banku, przy czym nawet tam powodem unieważnienia umowy były czynniki inne niż sam WIBOR. Sądy na razie dość ostrożnie podchodzą do podważania oficjalnego wskaźnika – tym bardziej, że WIBOR jest indeksem urzędowym, zatwierdzonym przez KNF i objętym unijnym rozporządzeniem BMR(Benchmark Regulation). W lipcu 2023 KNF wydała komunikat, iż nie ma podstaw, by kwestionować wiarygodność i legalność WIBOR jako składnika umów. Podobne stanowisko zajął Komitet Stabilności Finansowej. Także Prezes ZBP publicznie stwierdził, że wyroki TSUE dotyczące WIBOR (pytanie prejudycjalne C-471/24) nie powinny istotnie wpłynąć na linię orzeczniczą w Polsce ani na koszty banków, sugerując, że sytuacja nie będzie analogiczna do franków.
Mimo tych uspokajających sygnałów, banki – w tym BNPP – nie lekceważą ryzyka WIBOR. Kilkanaście spraw zostało zawieszonych w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości UE, do którego pytania skierował Sąd Okręgowy w Częstochowie. TSUE ma ocenić, czy klauzule odsyłające do WIBOR mogą być uznane za nieuczciwe i co w sytuacji, gdyby WIBOR wyrugować z umowy (czy można pozostawić kredyt z samą marżą). Orzeczenie to zapadnie prawdopodobnie w 2024 lub 2025 r. – jego wydźwięk może przesądzić, czy pozwy WIBOR staną się masowe. Jeśli TSUE da zielone światło do kwestionowania WIBOR, można spodziewać się dużo większej liczby pozwów od złotówkowiczów (zwłaszcza że parakancelarie prawne już zapowiadają ofensywę w tym segmencie). Z drugiej strony, jeśli linia orzeczeń krajowych pozostanie propłynna dla banków, to temat może wygasnąć – klienci nie będą ryzykować pozwów, skoro w 95% przegrywają.
BNP Paribas przygotowuje się także od strony operacyjnej na zmiany związane z WIBOR. W skali sektora trwają prace nad reformą benchmarków – docelowo WIBOR ma zostać zastąpiony innym wskaźnikiem do 2028 roku (NGR – krajowa grupa robocza ds. reformy stóp procentowych – zarekomendowała indeks WIRON/WIRD jako nowy wzorzec). Zgodnie z aktualną mapą drogową, do końca 2024 miano wypracować metody konwersji, a w 2025–2027 przeprowadzić migrację aktywów na nowy indeks, by od 2028 zaprzestać publikacji WIBOR. BNPP informuje, że prowadzi już intensywne działania dostosowawcze – powołano specjalny zespół nadzorujący proces zmiany indeksu bazowego we wszystkich umowach banku. To ważne także w kontekście prawnym: sprawna i ugodowa zamiana WIBOR na nowy wskaźnik (prawdopodobnie o nieco innej wartości, być może niższej) może ograniczyć motywację klientów do pozywania banków. Oczywiście nie rozwiązuje to problemu roszczeń za okres, gdy WIBOR obowiązywał, ale przynajmniej zamyka temat na przyszłość.
Podsumowując, ryzyko prawne wokół WIBOR jest na razie pod kontrolą – liczba pozwów jest stosunkowo mała, a banki wygrywają większość spraw. BNPP nie utworzył specjalnych rezerw na te spory (koszty ewentualnych przegranych mieszczą się póki co w normalnych odpisach operacyjnych). Jednak bank monitoruje sytuację: pozostaje w gotowości na ewentualny negatywny scenariusz (masowe pozwy po orzeczeniu TSUE czy SN). W razie potrzeby, bank będzie musiał zawiązać rezerwy na ryzyko WIBOR, choć na dziś nie jest to jeszcze konieczne.
Wpływ ryzyk prawnych na wyniki finansowe BNPP
Rosnące koszty ryzyka prawnego odcisnęły swoje piętno na rachunku zysków i strat BNP Paribas Bank Polska za I połowę 2025 roku – ale nie zdołały go pogrążyć. Bank wypracował rekordowy zysk netto za 6 miesięcy 2025 w wysokości 1,475 mld zł, co stanowi wzrost o 22% względem analogicznego okresu poprzedniego roku. Stało się tak pomimo faktu, że wspomniane wcześniej nadzwyczajne obciążenia (rezerwy frankowe przede wszystkim) pomniejszyły wynik o ponad 314 mln zł. Gdyby wyłączyć wpływ kredytów CHF oraz ubiegłorocznych wakacji kredytowych, zysk BNPP byłby oczywiście jeszcze wyższy – ale i bez tego korekty finansowe banku są imponujące.
Przychody odsetkowe utrzymują się na wysokim poziomie dzięki wysokim stopom procentowym (marża odsetkowa netto ok. 3,58%), a bank notuje także wzrost dochodów prowizyjnych i handlowych. Jednocześnie kontroluje koszty – ogólne koszty operacyjne wzrosły zaledwie o 2% r/r, znacznie poniżej inflacji. W rezultacie wskaźnik kosztów do dochodów (C/I) uległ dalszej poprawie do 41,8% (a po skorygowaniu o jednorazowe koszty typu składki BFG i wakacje kredytowe – tylko 37,7%!). To poziom znacznie lepszy od ambitnego celu strategicznego banku (który zakładał C/I ≤ 48% do 2025). W efekcie zwrot na kapitale (ROE) BNPP sięgnął niemal 19% – co jest wynikiem świetnym na tle branży.
Należy jednak zauważyć, że rosnące rezerwy prawne nie pozostają bez wpływu na kapitały banku. Choć BNPP utrzymuje solidne współczynniki wypłacalności (łączowy TCR 17,44%, Tier 1 14,34% na koniec czerwca 2025), to obciążenia frankowe pochłonęły znaczną część wypracowywanego zysku, spowalniając tempo budowy kapitału. Gdyby nie musieć tworzyć rezerw na ryzyka prawne, bank mógłby wykazać znacznie wyższy zysk i jeszcze lepsze wskaźniki. Przykładowo, w I poł. 2024 obciążenia CHF i wakacji kredytowych wyniosły ~414 mln zł (210,8 + 203,0 mln zł), a w I poł. 2025 same franki to 314 mln zł (wakacje nie wystąpiły) – czyli różnica tych zdarzeń jednorazowych tłumaczy sporą część poprawy wyniku rok do roku.
Koszt ryzyka kredytowego “klasycznego” jest natomiast rekordowo niski, dzięki dobrej jakości portfela – w I półroczu 2025 odpisy z tytułu strat kredytowych netto wyniosły zaledwie 9 mln zł (wobec 79 mln zł odpisów rok wcześniej). Oznacza to, że działalność biznesowa banku generuje obecnie bardzo wysokie marże i zyski, które są jedynie częściowo neutralizowane przez koszty ryzyk prawnych. Innymi słowy, BNPP zarabia na tyle dużo na podstawowej działalności, że jest w stanie udźwignąć nawet kilkaset milionów ekstra kosztów prawnych i wciąż zwiększać zyski.
Wyniki BNP Paribas Bank Polska pokazują też pewną zmianę strukturalną w polskiej bankowości: ciężar ryzyka przesunął się z klasycznego ryzyka kredytowego (niespłacalności kredytów) na ryzyko prawne. Bank utworzył w H1 2025 35 razy większe rezerwy na sprawy prawne (314 mln) niż na ewentualne przyszłe straty kredytowe (9 mln). To sytuacja bez precedensu, by potencjalne skutki sporów z klientami bardziej obciążały bank niż realne niewypłacalności kredytobiorców. Wynika to oczywiście z wyjątkowych okoliczności (skala problemu frankowego, wakacji kredytowych, SKD itp.), ale jest faktem, że obecnie regulacje i batalie prawne stały się dla banków głównym źródłem niepewności. Dla akcjonariuszy BNPP to sygnał, że zyski mogą podlegać dużym wahaniom zależnie od rozwoju sytuacji w sądach i ustawodawstwie. Na razie jednak bank utrzymuje wysoką rentowność, a rezerwy – choć duże – zabezpieczają znane ryzyka.
Jak bank chce okiełznać ryzyka – strategie i prognozy
W obliczu opisanych wyzwań prawnych zarząd BNP Paribas Bank Polska podejmuje wielotorowe działania, by zminimalizować negatywne skutki obecnych i przyszłych sporów. Strategia banku w tym zakresie obejmuje m.in.:
- Polubowne rozwiązania z klientami: BNPP mocno rozwija program ugód – zwłaszcza z frankowiczami, ale potencjalnie także w innych obszarach (np. mediacje przy SKD). Bank woli zaproponować klientom atrakcyjne warunki przewalutowania czy redukcji kosztów, niż ryzykować długotrwały proces i niekorzystny wyrok. Liczba zawieranych ugód rośnie z kwartału na kwartał, co zmniejsza portfel spraw spornych i pozwala odzyskiwać zaufanie części klientów.
- Zwiększanie rezerw i konserwatywne założenia: Jak widzieliśmy, BNPP znacząco podniósł poziom pokrycia portfela frankowego rezerwami (do ~197% wartości), zabezpieczając się na wypadek najgorszych scenariuszy. Bank regularnie aktualizuje modele – bierze pod uwagę m.in. możliwy wzrost liczby pozwów lub zmianę orzecznictwa. Przeprowadzane są testy warunków skrajnych: np. bank raportuje, że zwiększenie założonego odsetka przegranych spraw frankowych o 5 punktów procentowych kosztowałoby dodatkowo ~72,7 mln zł, a zmniejszenie o 5 p.p. obniżyłoby koszty o ~59,9 mln zł. Podobnie analizuje się wpływ ewentualnej nowej fali pozwów – np. gdyby liczba przyszłych spraw wzrosła o 20%, model wskazuje dodatkowy koszt ok. 41 mln zł, a spadek o 20% zmniejszyłby koszty o 41 mln. Takie stress-testy dają pewność, że bank jest przygotowany kapitałowo na różne warianty.
- Dbałość o zgodność z przepisami i jakość dokumentacji: W odpowiedzi na przypadki sankcji kredytu darmowego bank (podobnie jak cała branża) zaostrzył wewnętrzne procedury dotyczące informowania klientów o warunkach kredytów. Nowe umowy są wielokrotnie sprawdzane pod kątem poprawności wyliczeń kosztów, a komunikacja marketingowa i ofertowa jest precyzyjniejsza, aby nie pozostawiać pola do zarzutu wprowadzenia w błąd. Zwiększono również nadzór nad procesem sprzedaży i szkolenia pracowników z zakresu prawa konsumenckiego. Choć czyni to zawieranie umów bardziej złożonym i czasochłonnym, ma zapobiec generowaniu kolejnych ryzyk prawnych.
- Obrona swoich racji w sądach i współpraca sektorowa: BNPP oczywiście broni się przed roszczeniami na drodze sądowej tam, gdzie uznaje je za bezzasadne. W przypadku sporów WIBOR bank argumentuje (zgodnie z linią całego sektora), że WIBOR jest rynkowym indeksem spełniającym wymogi prawa, zatwierdzonym przez regulatora, a klienci zostali o ryzyku poinformowani. Jak pokazały statystyki – taka obrona jest dotąd skuteczna (95% wygranych spraw). W zakresie SKD banki wspólnie zabiegają o zmiany legislacyjne – ZBP prowadzi dialog z UOKiK i Ministerstwem Finansów, by urealnić przepisy o kredycie darmowym tak, aby sankcja była proporcjonalna. BNPP wraz z innymi bankami liczy, że działania te ograniczą napływ nowych pozwów w przyszłości. W międzyczasie ważna jest też spójność przekazu – banki starają się edukować opinię publiczną, że parakancelarie napędzające pozwy działają we własnym interesie, a nie zawsze w interesie konsumenta. Poprzez media i komunikaty starają się zniechęcać klientów do pochopnego wchodzenia na drogę sądową.
- Przygotowanie na zmiany indeksów i otoczenia regulacyjnego: Jak wspomniano, BNPP aktywnie uczestniczy w przygotowaniach do zastąpienia WIBOR nowym indeksem (WIRON). Od strony technicznej i formalnej bank chce płynnie przenieść klientów na nowe stawki referencyjne, minimalizując ryzyko sporów przy migracji. Równolegle śledzi prace legislacyjne – np. dotyczące kolejnych wakacji kredytowych (gdyby zostały wprowadzone, to również koszt dla banku) czy zmian w prawie konsumenckim. Dzięki temu bank może szybciej reagować i uprzedzaćpewne ryzyka (np. ofertami ugód przed kolejnym orzeczeniem TSUE).
Wnioski: ryzyka prawne pod kontrolą, ale czujność konieczna
W połowie 2025 roku BNP Paribas Bank Polska znajduje się w sytuacji nieco paradoksalnej. Z jednej strony osiąga rekordowe wyniki finansowe – wysoki zysk, świetną efektywność i solidne wskaźniki kapitałowe. Z drugiej strony ciąży nad nim widmo ryzyk prawnych, które mogą w każdej chwili znacząco wpłynąć na wyniki. Kredyty frankowe są jak tykająca bomba od lat, którą bank stara się systematycznie rozbrajać poprzez ugody i rezerwy – wiele już zrobiono, ale wciąż setki spraw czekają na finał. Sankcja kredytu darmowego to nowe wyzwanie, które dopiero nabiera rozpędu; BNPP musi brać pod uwagę, że może ono uderzyć w rentowność kredytów konsumenckich i wymusić zmiany w modelu biznesowym (bardziej konserwatywne podejście do udzielania pożyczek, dokładniejsza informacja dla klienta, by nie zostawiać luk). WIBOR natomiast na ten moment nie wyrządził szkód finansowych bankowi – ale stanowi pewną niewiadomą. Jeśli polskie sądy utrzymają rygor pro-bankowy, temat rozejdzie się po kościach; jeśli jednak nastąpi zwrot (np. po wyroku TSUE), banki mogą stanąć przed kolejną falą roszczeń, potencjalnie porównywalną z frankową.
Dla przeciętnego klienta czy obserwatora rynku sytuacja BNPP niesie ważną informację: polskie banki – choć zarabiają bardzo dobrze – znaczną część zysków muszą dziś odkładać na skutki błędów przeszłości (nietrafione produkty walutowe, niedopilnowane obowiązki informacyjne) i zmiany otoczenia prawnego. W rezultacie sektor finansowy stał się areną nie tylko zmagań ekonomicznych, ale i prawnych. BNP Paribas Bank Polska pokazuje jednak, że odpowiedzialne podejście (przejrzyste raportowanie ryzyk, budowanie wysokich rezerw, proaktywne działania ugodowe) pozwala utrzymać stabilność nawet w obliczu tak wielu zagrożeń. Bank wydaje się mieć sytuację pod kontrolą – przynajmniej według stanu na połowę 2025 r. – a jednocześnie nie spoczywa na laurach, ciągle pracując nad rozwiązaniami, które zmniejszą w przyszłości negatywny wpływ sporów sądowych.
Najbliższe miesiące przyniosą zapewne kolejne rozstrzygnięcia: możliwe orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie kredytów frankowych i SKD, wyrok TSUE w sprawie WIBOR, czy ewentualne nowe regulacje krajowe. BNPP wchodzi w ten okres jako bank rentowny i dobrze skapitalizowany, ale musi zachować czujność. W biznesie bankowym, jak w szachach, trzeba myśleć kilka ruchów do przodu – a gra toczy się już nie tylko na polu finansowym, ale też prawnym. Jeżeli BNP Paribas i inne duże banki zdołają przeprowadzić klientów i inwestorów bezpiecznie przez tę burzę prawnych problemów, wyjdą z niej silniejsze i mądrzejsze, ze świadomością, że relacja z klientem opiera się nie tylko na procentach, ale i na zaufaniu oraz przestrzeganiu reguł gry. A to może być bezcenną lekcją wyniesioną z turbulencji lat 2020-2025.







