piątek, 24 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Banki wściekłe na nową ustawę i pomysł UOKiK. Czy to koniec z ukrytymi opłatami i kredytami, których nie jesteś w stanie spłacić?

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 03/08/2025 11:22
Czas czytania:15 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Choć projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim ma wzmocnić pozycję klientów, Związek Banków Polskich bije na alarm. Przedstawiciele sektora bankowego ostrzegają, że proponowane przepisy „przerzucają winę” wyłącznie na banki i wprowadzają zbyt surowe kary za nawet drobne błędy. Czy jednak argumenty ZBP wytrzymują konfrontację z faktami? Przyglądamy się, na ile krytyka bankowców to troska o konsumentów, a na ile obrona własnych interesów. Pokazujemy też, gdzie banki mają częściowo rację, ale dlaczego nie zmienia to ogólnej potrzeby lepszej ochrony kredytobiorców.Banki wściekłe na nową ustawę i pomysł UOKiK. Czy to koniec z ukrytymi opłatami i kredytami, których nie jesteś w stanie spłacić?

  • Nowe prawo = większa ochrona klientów: Ustawa przygotowana przez UOKiK wprowadza m.in. zakaz reklam przedstawiających kredyt jako sposób na poprawę życia, obowiązek jasnego tłumaczenia kluczowych zapisów umowy i wymóg rzetelnej oceny zdolności kredytowej. Ma objąć wszystkie kredyty konsumenckie, bez górnego limitu kwoty, zapewniając jednolite standardy ochrony.
  • Banki krytykują sankcję darmowego kredytu (SKD): ZBP twierdzi, że tzw. sankcja kredytu darmowego – czyli kara pozbawienia banku odsetek i kosztów kredytu za naruszenie przepisów – jest dziś zbyt rygorystyczna i nieproporcjonalna. Nowy projekt ponoć jeszcze rozszerza jej stosowanie, wprowadzając nawet wariant „kredytu darowanego” (nie trzeba spłacać ani odsetek, ani kapitału).
  • Hipokryzja czy troska? Bankowcy przestrzegają przed „falą nadużyć” ze strony wyspecjalizowanych kancelarii, które mają wykorzystywać SKD do masowego podważania umów kredytowych. Jednocześnie zapewniają, że „banki przestrzegają przepisów” i większość takich pozwów kończy się po ich myśli. Skoro więc umowy są rzekomo bez zarzutu, to dlaczego SKD budzi aż taki strach w sektorze finansowym?
  • Kontekst europejski: Polska wdraża właśnie nową dyrektywę UE (2023/2225) o kredycie konsumenckim, która nakazuje wzmocnić ochronę klientów w całej Unii. Unijne prawo wymaga, by sankcje za łamanie przepisów były skuteczne, odstraszające i proporcjonalne. Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że polska sankcja darmowego kredytu co do zasady spełnia te kryteria – jednolite pozbawienie banku odsetek i prowizji może być uznane za proporcjonalne. Innymi słowy, Europa wcale nie każe nam łagodzić kar dla kredytodawców, o ile te kary skutecznie chronią klientów.

Sankcja darmowego kredytu – straszak na banki czy tarcza dla klientów?

Sankcja kredytu darmowego (SKD) to dziś jeden z głównych koszmarów bankowców – i jednocześnie najważniejszy oręż ochronny dla konsumentów. Zgodnie z obowiązującą ustawą o kredycie konsumenckim, jeśli bank naruszy określone obowiązki, klient może spłacić tylko pożyczony kapitał – bez odsetek i żadnych innych kosztów. Mówiąc prościej: po wykryciu uchybienia umowa staje się dla klienta „darmowym kredytem”, co dla banku oznacza utratę zarobku na odsetkach i prowizjach.

Tak surowa sankcja ma swoje uzasadnienie. W teorii zmusza kredytodawców, by grały fair – rzetelnie informowały o wszystkich kosztach, uczciwie liczyły RRSO (rzeczywistą roczną stopę oprocentowania) i nie przemycały w umowach klauzul pisanych drobnym druczkiem. Jeśli bank wie, że nawet drobne zatajenie opłat może skończyć się utratą wszystkich odsetek, to ma silną motywację, by unikać takich „niedopatrzeń”. W efekcie konsument powinien dostać przejrzystą ofertę i pełną wiedzę o swoim zobowiązaniu.

Przykład z życia: jeżeli bank błędnie poda RRSO albo nie poinformuje jasno o prowizji czy ubezpieczeniu doliczonym do kredytu, klient ma prawo powołać się na SKD. Wówczas zatrzymuje w kieszeni tysiące złotych, które normalnie poszłyby na odsetki lub opłaty, bo oddaje tylko pożyczoną kwotę. Dla wielu zadłużonych rodzin to ratunek przed popadnięciem w pętlę długów – zwłaszcza gdy odkrywają, że ich kredyt kosztuje więcej, niż początkowo myśleli.

Banki oczywiście wolałyby, aby takich sytuacji nie było. Szef ZBP, Tadeusz Białek, przekonuje, że „banki przestrzegają przepisów”, a jeśli zdarzają się błędy, to incydentalne i „nie wynikają z systemowych uchybień”. Skoro tak, to logicznie rzecz biorąc, instytucje finansowe nie powinny mieć się czego obawiać – wszak SKD grozi tylko naruszającym prawo. A jednak z ust bankowców słyszymy, że sankcja jest rzekomo stosowana „automatycznie” i nawet za drobnostki. Czy tak jest naprawdę?

Zero-jedynkowe prawo i… zero tolerancji dla uchybień?

Wiceprezes ZBP Agnieszka Wachnicka krytykuje obecne przepisy za brak elastyczności. Jej zdaniem „polskie przepisy są zero-jedynkowe” – wystarczy niewielkie niedopatrzenie, a klient od razu dostaje prawo do darmowego kredytu. Co więcej, sąd nie może dziś „miarkować” kary – nawet przy drobnym uchybieniu bank traci całe odsetki. ZBP argumentuje, że to nieproporcjonalne obciążenie jednej strony umowy i że “przerzuca winę” wyłącznie na banki.

Na pozór brzmi to rozsądnie: czemu bank ma tracić wszystkie odsetki np. za literówkę w umowie? Jednak przyjrzyjmy się bliżej. Kto odpowiada za poprawność umowy kredytowej? To przecież instytucja finansowa przygotowuje wzorce umów, zatrudnia prawników i zna wymogi ustawy. Klient, często nieświadomy zawiłych przepisów, ufa bankowi, że ten dopełnił formalności. Mówienie więc o „przerzucaniu winy” jest manipulacją – sugeruje jakąś arbitralną niesprawiedliwość, podczas gdy w rzeczywistości sankcja po prostu egzekwuje odpowiedzialność banku za własne błędy. Trudno oczekiwać, by ciężar np. brakującej informacji o kosztach ponosił konsument, skoro to bank tę informację zataił lub pominął.

Co ważne, europejskie prawo wymaga surowych sankcji, jeśli mają one skutecznie zniechęcać do naruszeń. Dyrektywa UE jasno mówi, że kary dla kredytodawców muszą być “skuteczne, proporcjonalne i odstraszające”. W głośnym wyroku z lutego 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że jednolita sankcja pozbawienia banku odsetek mieści się w tych ramach – nawet jeśli w poszczególnych sprawach waga uchybienia różni się. Innymi słowy, proporcjonalność nie wyklucza automatycznie ostrych kar. TSUE podkreślił tylko, że naruszenie musi być istotne, tzn. wpływać na zdolność klienta do oceny kosztów jego kredytu. To raczej oczywiste: jeżeli brak jakiejś informacji uniemożliwił konsumentowi świadomą decyzję, to darmowy kredyt jest uzasadnioną konsekwencją.

Banki lubią jednak powtarzać, że „każde uchybienie, nawet błahe” skutkuje SKD, przemilczając ten warunek istotności. Tworzy to wrażenie, że prawo jest drakońskie bez względu na okoliczności, podczas gdy w praktyce sądy i tak analizują każdy przypadek z osobna. Prezes ZBP sam przyznał, że TSUE “wyraźnie wskazał, iż to do sądu krajowego należy ocena każdego przypadku” i że nie ma tu ślepego automatyzmu. Innymi słowy – nie jest tak, że za drobną pomyłkę banki są od razu skazywane na darmowy kredyt. Ta retoryka ZBP o „zero-jedynkowej” sankcji to więc częściowo straszak, mający wybielić obraz sektora i wybłagać więcej luzu w przepisach.

Banki wściekłe na nową ustawę i pomysł UOKiK. Czy to koniec z ukrytymi opłatami i kredytami, których nie jesteś w stanie spłacić?

Nowe przepisy: więcej gradacji, mniej pretekstów do nadużyć

Paradoksalnie, projekt ustawy przygotowany przez UOKiK wychodzi naprzeciw części postulatów ZBP dotyczących proporcjonalności kar. Proponuje on bowiem aż cztery warianty sankcji, uzależnione od wagi przewinienia. W skrajnie rażących przypadkach kredytodawca zapłaci najwyższą cenę – kredyt zostanie „darowany” konsumentowi, czyli klient nie musi oddawać ani grosza (ani odsetek, ani kapitału). Dotyczyłoby to np. sytuacji, gdy bank udzielił kredytu bez wniosku i zgody klienta (czyli mówiąc wprost, stworzył komuś dług, choć ten nawet o to nie prosił). Tak ekstremalne nadużycie zasługuje na surową reakcję – trudno tu chyba mówić o nadmiernym „obciążaniu banku winą”, bo wina leży ewidentnie po jego stronie.

Dla lżejszych naruszeń przewidziano łagodniejsze kary. Bank może zostać pozbawiony np. połowy odsetek umownych i całości innych opłat (czyli kredyt częściowo darmowy). Co więcej, wprowadzono opcję miarkowania: kredytodawca będzie mógł odwołać się do sądu i uzyskać inny wymiar odsetek i kosztów, jeśli przekona, że pełna sankcja byłaby nieadekwatna. To właśnie mechanizm, którego – według ZBP – dotąd brakowało. Efekt? Sankcje mają być lepiej dostosowane do ciężaru naruszeń, a najcięższe z nich stosowane tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Trudno więc zgodzić się z tezą, że projekt UOKiK „idzie za daleko” w karaniu banków. Wprost przeciwnie – eliminuje on dotychczasową zero-jedynkowość, dając sądom i stronom więcej elastyczności. Mimo to przedstawiciele ZBP nadal narzekają, że nawet z tymi zmianami proporcjonalność jest „niewystarczająca”. Można odnieść wrażenie, że banki chciałyby po prostu maksymalnie złagodzić skutki swoich błędów. Tymczasem celem ustawy nie jest przecież komfort banku, tylko ochrona słabszej strony umowy, czyli konsumenta.

Co więcej, bankowcy straszą, że nowe przepisy rozszerzą pole do nadużyć klientów i kancelarii. Wachnicka z ZBP twierdzi wręcz, że zakres stosowania sankcji zostanie znacznie poszerzony, więc „kredytobiorcy być może będą mieli większe możliwości podważenia umowy”. To stwierdzenie warto osadzić w kontekście: dotychczas SKD dotyczyła kredytów do 255 tys. zł i tylko do roku po spłacie umowy. Nowa ustawa ma objąć wszystkie kredyty konsumenckie bez względu na kwotę i wydłużyć okres, w którym można dochodzić sankcji, dostosowując go do unijnych wymogów. Tak, to prawda – więcej umów będzie potencjalnie podlegać SKD. Ale wynika to z faktu, że dziś duża część pożyczek wychodziła spod parasola ochrony, np. wysokokwotowe kredyty (powyżej 255 tys. zł) czy produkty typu „chwilówki” nieoprocentowane, które dyrektywa UE teraz obejmuje regulacjami. Rozszerzenie sankcji to więc uszczelnienie luk, z których do tej pory mogły korzystać firmy pożyczkowe i banki przy większych kwotach. Dla uczciwych kredytodawców nie powinno to stanowić problemu – wszyscy powinni grać według tych samych, prokonsumenckich reguł, niezależnie od skali kredytu.

Obowiązek badania zdolności kredytowej – spór o odpowiedzialność

Drugim kością niezgody jest ocena zdolności kredytowej konsumenta. Unijna dyrektywa kładzie na to ogromny nacisk: po latach rosnącego zadłużenia społeczeństw Europa chce ukrócić praktykę udzielania kredytów osobom, które nie będą w stanie ich spłacić. Innymi słowy, koniec z beztroskim wciskaniem pożyczek „każdemu chętnemu” – najpierw rzetelna weryfikacja dochodów, wydatków i historii kredytowej, a dopiero potem decyzja. Polski projekt ustawy wprost zakazuje udzielania kredytu, jeśli ocena zdolności wypadnie negatywnie. Gdyby mimo to bank dał komuś pożyczkę bez zdolności, ryzykuje sankcją darmowego kredytu – straci prawo do zarobku na takim ryzykownym kontrakcie. Cel jest jasny: zmusić kredytodawców do odpowiedzialnego pożyczania, by chronić konsumentów przed wpadnięciem w spiralę długów.

ZBP krytykuje ten pomysł. Argumentuje, że ocena zdolności kredytowej zawsze jest tylko prognozą, nie gwarancją, więc nie można banku karać za to, że klient później przestanie spłacać. Wiceprezes Wachnicka obawia się, że przepisy są nieprecyzyjne i pozostawiają pole do interpretacji, co prawnicy mieliby znów wykorzystać przeciw bankom. Innymi słowy – banki boją się, że klient, który popadnie w tarapaty finansowe, zawsze będzie mógł oskarżyć kredytodawcę o „nieprawidłowe zbadanie zdolności” i domagać się darmowego kredytu. Przyznajmy: to obawa niebezpodstawna. Jeśli prawo nie zostanie doprecyzowane, rzeczywiście mogą rodzić się spory, kiedy np. kredytobiorca straci pracę i stwierdzi, że bank „powinien przewidzieć” jego niewypłacalność.

W tym punkcie banki mają trochę racji – przepisy muszą być tak skonstruowane, by karać wyłącznie ewidentną nieodpowiedzialność po stronie kredytodawcy, a nie obarczać go każdym przypadkiem niespłacenia długu. UOKiK w uzasadnieniu projektu zapewne wskazuje, co będzie uznawane za naruszenie w badaniu zdolności. Prawdopodobnie chodzi o sytuacje, gdy bank rażąco zignorował dane o kliencie (np. udzielił sporego kredytu osobie bez dochodów albo z już istniejącymi dużymi długami, licząc tylko na zysk z odsetek). Takie praktyki niestety zdarzały się u niektórych pożyczkodawców – kredyty chwilówki bywały udzielane niemal każdemu, by potem windykacja odzyskiwała co się da, a konsumenci wpadali w pętlę zadłużenia. Odpowiedzialne banki nie powinny obawiać się tej zmiany: jeśli faktycznie zawsze dokładnie weryfikują klientów, to zakaz udzielania kredytów bez zdolności ich nie zaboli, a ukarane zostaną tylko podmioty skrajnie lekkomyślne lub drapieżne.

Niemniej, diabeł tkwi w szczegółach. ZBP słusznie domaga się, by kryteria oceny zdolności były jasno zdefiniowane i aby nie było tu miejsca na uznaniowość urzędników czy sądów. W przeciwnym razie banki mogą zareagować obronnie: zaostrzą wewnętrzne kryteria przyznawania kredytów, by nie ryzykować sporów prawnych. To z kolei może utrudnić dostęp do pożyczek także rzetelnym klientom. W najgorszym wypadku zbyt restrykcyjne lub niejasne prawo schłodzi akcję kredytową – banki woląc chuchać na zimne, będą odmawiać finansowania w obawie, że ktoś kiedyś podważy ich decyzję. Tego scenariusza oczywiście nikt by nie chciał, bo kredyt napędza gospodarkę, a konsumentom też zależy na rozsądnym dostępie do finansowania.

Kluczem jest więc zachowanie równowagi: banki muszą rzetelnie badać zdolność kredytową (koniec z przymykaniem oka na ryzyko), ale jasne przepisy powinny chronić je przed sytuacją, gdzie zrobiły wszystko zgodnie ze sztuką, a mimo to po latach ktoś wyciąga przeciw nim sankcję. Konsumenci zaś powinni być chronieni przed skrajnymi przypadkami nieodpowiedzialnego pożyczania – bo zwykle to oni ponoszą najdotkliwsze konsekwencje nadmiernego zadłużenia.

Czy prawnicy żerują na sankcji? Fakty i mity o „nadużyciach” konsumentów

Przedstawiciele sektora bankowego chętnie malują ponury obraz „rozpalonych roszczeń” konsumentów i prawników rzekomo żerujących na SKD. Mówi się o wyspecjalizowanych kancelariach, które masowo skupują roszczenia od klientów i zasypują sądy pozwami, nawet o błahostki. ZBP posuwa się do zarzutu, że prawnicy manipulują przekazem o korzystnych dla konsumentów wyrokach, by nakręcić ludzi na pozwy i zarobić prowizje. Mało tego, banki zamierzają zgłaszać takie praktyki do… UOKiK, twierdząc, że dezinformowanie klientów przez kancelarie to naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Ta ostatnia zagrywka może budzić uśmiech politowania – oto banki w roli obrońców konsumentów przed prawnikami, którzy chcą pomóc tymże konsumentom odzyskać nienależnie pobrane opłaty.

Jak zwykle, rzeczywistość jest bardziej złożona niż czarno-biały obraz „dobrych banków” i „złych kancelarii”. Fakty są takie, że na koniec 2024 r. toczyło się w sądach niemal 15 tysięcy spraw o darmowy kredyt. Gdyby banki faktycznie w 100% „przestrzegały przepisów”, trudno byłoby znaleźć aż tyle podstaw do pozwów. Z drugiej strony, ZBP podaje, że ponad 80% prawomocnie zakończonych postępowań skończyło się po myśli banków. Wiele roszczeń okazało się więc nietrafionych lub nieudowodnionych. Można z tego wysnuć dwa wnioski jednocześnie: tak – niektóre kancelarie próbują punktować nawet wątłe uchybienia, licząc na łatwy zysk; i tak – banki nie są bez winy, skoro tysiące klientów czują się uprawnione do walki o swoje prawa w sądzie.

Były przypadki, że prawnicy wyolbrzymiali znaczenie orzeczeń, co ZBP skwapliwie wytknął (np. co do wspomnianego wyroku TSUE, który w ocenie banków nie „przewrócił do góry nogami” sytuacji tak, jak sugerowały niektóre kancelarie). Nie zmienia to jednak faktu, że główną przyczyną całego problemu SKD są pierwotne działania banków. Gdyby wszystkie umowy były transparentne, a reklamy uczciwe, żadna kancelaria nie namówiłaby klienta na pozew, bo brakowałoby podstaw. To trochę jak z pozwami frankowymi – banki latami utrzymywały, że wszystko jest zgodne z prawem, a dopiero masowe procesy pokazały skalę nadużyć. Dopiero pod presją wyroków instytucje finansowe zaczęły proponować ugody i sprzątać bałagan. Tu widzimy podobny schemat: banki publicznie zapewniają o swojej „uczciwości”, a za kulisami gorączkowo sprzątają. Jak ujawnił Business Insider, wiele banków w ostatnich miesiącach zaproponowało klientom konsolidację i przewalutowanie starych kredytów konsumenckich – często na lepszych warunkach – byle tylko zamknąć stare umowy i otworzyć nowe, już bez wad. Gdyby rzeczywiście nie miały sobie nic do zarzucenia, nie ponosiłyby tego kosztu. A jednak wolą uprościć i poprawić portfele kredytowe teraz (kosztem nieco niższych odsetek od świeżych pożyczek), niż ryzykować, że stare umowy posłużą w sądzie jako dowód uchybień.

To pokazuje pewną hipokryzję banków: oficjalnie „nasze umowy są zdrowe”, a nieoficjalnie – lepiej szybko przerobić je na „bezpieczniejsze”, zanim ktoś zauważy ewentualne błędy. Oczywiście, nie ma nic złego w tym, że bank poprawia ofertę dla klienta. Konsolidacja często służy też konsumentom – daje niższe oprocentowanie lub dłuższy okres spłaty. Jednak motywacja banków w tym przypadku była jasno wskazywana przez analityków: wygaszenie ryzyka SKD.

Walka na linii banki–kancelarie zapewne będzie trwać. Nowa ustawa powinna jednak znacząco ucywilizować tę sytuację. Po pierwsze, jak już opisaliśmy, sankcje będą zróżnicowane – zniknie argument o „darmowym kredycie za przecinek”, bo przy drobnych naruszeniach kara nie będzie już tak dotkliwa. To może ostudzić zapał niektórych prawników do wyszukiwania najmniejszych potknięć w papierach. Po drugie, jasne reguły gry (np. doprecyzowanie obowiązków informacyjnych, formularzy, reklamy) sprawią, że zarówno bankom, jak i klientom łatwiej będzie ocenić, czy faktycznie doszło do naruszenia. Wreszcie, jak każda ustawa, ta również trafi pod lupę praktyki sądowej. Jeśli okaże się, że w jakimś zakresie prawo znów jest używane niezgodnie z intencją (czy to przez banki, czy przez „roszczeniowych” pełnomocników), możliwe będą nowelizacje. Idea jest jednak słuszna: wzmocnić pozycję konsumenta, który z definicji jest słabszą stroną i potrzebuje tarczy przed ewentualnymi nadużyciami rynku.

Europejski kierunek: większa przejrzystość i odpowiedzialność

Warto spojrzeć na tę dyskusję szerzej. Polska nie jest samotną wyspą – zmiany w prawie konsumenckim dzieją się w całej Unii Europejskiej. Nowa dyrektywa o kredycie konsumenckim (CCD II) obowiązuje od końca 2023 r. i wszystkie kraje UE muszą ją wdrożyć do końca 2025 r.. Jej nadrzędnym celem jest zwiększenie poziomu ochrony konsumentów zaciągających kredyty, poprzez ujednolicenie zasad w całej Europie. To reakcja na lata doświadczeń – m.in. kryzysów finansowych, afer z toksycznymi kredytami walutowymi czy fal upadłości firm pożyczkowych. Regulatorzy dostrzegli, że rynek kredytowy wymaga silniejszych hamulców, bo inaczej zbyt łatwo popada w patologie: od nachalnych reklam obiecujących „pożyczkę na lepsze życie” po umowy tak skomplikowane, że nawet specjaliści łapią się za głowę.

Dlatego kontekst europejski nie sprzyja roszczeniom sektora bankowego o złagodzenie kursu. Owszem, pojawiały się głosy, by sankcje były bardziej proporcjonalne, ale nigdzie nie chodzi o to, by rozmiękczać ochronę konsumenta. Wręcz przeciwnie – np. Francja czy Belgia od lat mają ostre limity kosztów kredytu, a kraje skandynawskie surowo podchodzą do oceny zdolności kredytowej. W Niemczech bank nie udzieli kredytu bez gruntownej analizy finansowej klienta, a za naruszenia też grożą konsekwencje (choć model sankcji może być inny). Polska sankcja darmowego kredytu była dotąd jednym z bardziej nowatorskich rozwiązań, ale TSUE potwierdził, że nie kłóci się ona z duchem unijnym. Teraz, wraz z implementacją nowej dyrektywy, inne kraje mogą iść w podobnym kierunku – np. wprowadzając własne mechanizmy karne za niedopełnienie obowiązków informacyjnych czy niewłaściwe szacowanie zdolności.

W projekcie ustawy widać też wiele wymogów żywcem przeniesionych z dyrektywy, jak np. standardy reklam. Po wejściu w życie nowych przepisów bank nie będzie mógł kusić reklamą sugerującą, że kredyt to prosty sposób na bogactwo lub poprawę jakości życia. Znikną więc scenki „weź pożyczkę, pojedź na Bali, żyj jak król” – bo to myląca obietnica. Zamiast tego reklamy mają zawierać wyraźne ostrzeżenia o kosztach kredytu i ryzyku zadłużenia. Ponadto, uproszczone mają być formularze informacyjne, aby każdy klient na pierwszej stronie umowy widział czarno na białym najważniejsze parametry (kwotę, oprocentowanie, całkowity koszt). Banki będą musiały też udzielać indywidualnych wyjaśnień – czyli de facto doradzać, czy dany kredyt pasuje do potrzeb i możliwości klienta, i uprzedzać o konsekwencjach braku spłaty. Wszystko to ma zapobiec sytuacjom, gdzie ktoś zaciąga zobowiązanie nie do końca rozumiejąc, na co się porywa.

Z perspektywy przeciętnego kredytobiorcy te zmiany brzmią jak dobrze rokujące. Kto by nie chciał jasnych zasad i czystych reguł gry? Jedynie instytucje, które dotąd korzystały na pewnej intransparencji czy asymetrii wiedzy, mogą czuć się zagrożone. Nic dziwnego, że sektor bankowy (i ogólnie finansowy) zgłasza uwagi – to normalne w procesie legislacyjnym. Ważne jednak, by polski ustawodawca nie stracił z oczu głównego celu: wzmocnienia ochrony konsumenta, nawet jeśli oznacza to dodatkowe obowiązki i mniejsze zyski dla kredytodawców.

Krok w dobrą stronę – i wyzwanie dla banków

Podsumowując, projektowana ustawa o kredycie konsumenckim to krok w dobrym kierunku. Po latach wielu głośnych spraw – od „frankowiczów” po ofiary parabanków i chwilówek – staje się jasne, że polscy konsumenci potrzebują lepszej tarczy prawnej w starciu z potężnymi instytucjami finansowymi. Nie oznacza to, że nowe prawo jest idealne.Wymaga dopracowania detali, zwłaszcza tam, gdzie nawet słuszna idea może rodzić ryzyko niezamierzonych skutków (jak przy wspomnianej ocenie zdolności kredytowej). W toku konsultacji zapewne pojawią się poprawki – i dobrze, bo chodzi o wypracowanie rozwiązań skutecznych, a zarazem rozsądnych.

Nie zmienia to jednak faktu, że generalna filozofia ustawy zasługuje na pochwałę. Przejrzystość, rzetelność, odpowiedzialność – te wartości mają przyświecać rynkowi kredytów. Sankcja darmowego kredytu pozostaje kluczowym instrumentem dyscyplinującym: będzie straszakiem na cwaniaków kombinujących przy umowach, ale już nie kijem grożącym za przypadkowe potknięcie. Konsumenci zyskają większe bezpieczeństwo, bo bank dwa razy się zastanowi, zanim zaryzykuje luzowanie standardów czy ukrywanie kosztów. A jeśli ktoś jednak padnie ofiarą nieuczciwej praktyki – łatwiej będzie mu dochodzić swoich praw.

Sektor bankowy musi zaś zrozumieć, że czasy pewnej samowolki się kończą. Wysokie zyski ostatnich lat (napędzane m.in. podwyżkami stóp procentowych) sprawiły, że banki znalazły się pod ostrzałem opinii publicznej i polityków. Reputacja branży ucierpiała, a takie inicjatywy jak ustawa UOKiK to odpowiedź na społeczne oczekiwanie większej uczciwości i transparentności w finansach. Zamiast więc torpedować zmiany każdym możliwym argumentem – czasem chybionym – banki powinny wykazać gotowość do kompromisu. Tak, prawo powinno być klarowne i sprawiedliwe (także wobec banków), ale społeczna odpowiedzialność biznesu wymaga, by instytucje finansowe brały na siebie większą odpowiedzialność za swoje produkty. Ostatecznie zdrowy rynek – oparty na zaufaniu, a nie na trikach w umowach – leży w interesie wszystkich.

Jeśli banki dostosują się do nowych wymogów, to choć krótkoterminowo mogą stracić część dochodów, długofalowo zyskają lojalniejszych, bardziej świadomych klientów. A ci ostatni nie będą musieli już szukać ratunku w sądzie, bo trudniej będzie ich wprowadzić w błąd. Wzmocnienie ochrony konsumentów nie powinno więc być widziane przez sektor jako zagrożenie, lecz jako szansa na odbudowę wiarygodności. Bo transparentność i odpowiedzialność to nie wrogowie bankowości – to fundament, na którym można budować zdrowe relacje z klientami na lata.

WIBOR-Gate Nadchodzi: Banki panikują i tworzą

 

Udostępnij52Tweet32
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Napisał Michał Augustynowicz
23 kwietnia 2026
„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał dziś wyrok, który miliony polskich kredytobiorców czekały od miesięcy. Prezes Związku Banków Polskich w piętnaście minut po ogłoszeniu już twierdzi, że „to nie zmienia...

Czytaj więcejDetails

Wyrok TSUE C-744/24 23.04.2026. Sankcja kredytu darmowego: ukryty mechanizm „zawyżenia” polskich kredytów wychodzi na jaw?

Napisał Michał Augustynowicz
21 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

TSUE · C-744/24 · 23 kwietnia 2026 Konsument podpisał umowę na 150 000 zł. Do jego rąk trafiło 133 214,92 zł. Odsetki bank naliczał jednak od pełnych 150...

Czytaj więcejDetails

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Rozliczenie z bankiem, zwrot kapitału, pozew banku w sprawach frankowych –  Frankowicze i możliwe scenariusze

Jak pozwać bank za kredyt PLN i wygrać? Przewodnik po rozprawie o sankcję kredytu darmowego

Spis treści:

  • Sankcja darmowego kredytu – straszak na banki czy tarcza dla klientów?
    • Zero-jedynkowe prawo i… zero tolerancji dla uchybień?
    • Nowe przepisy: więcej gradacji, mniej pretekstów do nadużyć
  • Obowiązek badania zdolności kredytowej – spór o odpowiedzialność
  • Czy prawnicy żerują na sankcji? Fakty i mity o „nadużyciach” konsumentów
  • Europejski kierunek: większa przejrzystość i odpowiedzialność
  • Krok w dobrą stronę – i wyzwanie dla banków

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt