Konto w banku, pożyczkę czy polisę zawiera się dziś w kilka minut, kilkoma kliknięciami w aplikacji. Z wycofaniem się z takiej umowy bywa znacznie trudniej: trzeba szukać formularza, pisać e-mail albo dzwonić na infolinię. Unia Europejska postanowiła to zmienić. Dyrektywa 2023/2673 z 22 listopada 2023 r. nakazuje, by przy umowach zawieranych przez stronę internetową lub aplikację konsument mógł od nich odstąpić równie łatwo, za pomocą specjalnej funkcji oznaczonej „odstąp od umowy tutaj” lub podobnym sformułowaniem. Dyrektywa zakazuje też tzw. zwodniczych interfejsów, czyli takich, które manipulują klientem lub utrudniają mu swobodną decyzję.
Polska wdraża te przepisy z opóźnieniem. Projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta i ustawy o konsumenckiej pożyczce lombardowej (numer w wykazie prac rządu UC169) przygotowało Ministerstwo Finansów. Przewiduje on, że nowe przepisy wejdą w życie 30 dni po ogłoszeniu. Jak podała 22 października „Rzeczpospolita”, w konsultacjach branża finansowa poprosiła o wydłużenie tego terminu do sześciu miesięcy. Taki wniosek złożyły m.in. Fundacja FinTech Poland, Związek Banków Polskich, Konfederacja Lewiatan, Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce i Polska Organizacja Niebankowych Instytucji Płatności. Czy to uzasadniona prośba, czy gra na czas?
Odstąpienie, nie wypowiedzenie. Czego naprawdę dotyczy przycisk
Na początek ważne sprostowanie, bo w doniesieniach medialnych mowa o „wypowiadaniu umów”. Przycisk z dyrektywy dotyczy odstąpienia od umowy, a to coś innego niż wypowiedzenie. Odstąpienie to prawo do wycofania się z umowy zawartej na odległość w krótkim czasie po jej zawarciu. Przy usługach finansowych jest to co do zasady 14 dni, a przy niektórych umowach emerytalnych 30 dni. Funkcja odstąpienia ma być dostępna przez cały ten okres. Nie pozwoli więc jednym kliknięciem zamknąć konta, które ktoś ma od pięciu lat, ani wypowiedzieć kredytu po roku spłaty.
Okres odstąpienia może się jednak znacznie wydłużyć. Jeśli przedsiębiorca nie przekaże konsumentowi wymaganych informacji i warunków umowy, okres na odstąpienie może sięgnąć 12 miesięcy i 14 dni od zawarcia umowy. Ten limit nie ma jednak zastosowania, jeżeli konsument w ogóle nie został poinformowany o prawie odstąpienia. Reguły szczególne dotyczące konkretnych produktów finansowych mogą mieć pierwszeństwo. Stąd biorą się nagłówki o „wypowiadaniu umowy nawet po roku”. Sprawa dotyczy też zamykania usług w ogóle, ale innym przepisem. Projekt zakazuje zwodniczych interfejsów, w tym takich, które utrudniają rezygnację z usługi. Przykładem zakazanego działania może być uporczywe ponawianie pytania po dokonaniu wyboru lub tak zaprojektowana ścieżka rezygnacji, która utrudnia swobodną decyzję klienta. Funkcja odstąpienia ma być łatwo dostępna, wyraźnie widoczna i dostępna przez cały okres przysługiwania tego prawa.
Co ważne, przycisk nie dotyczy tylko banków. Funkcja ma zastosowanie również poza usługami finansowymi, np. przy zakupach w sklepach internetowych i subskrypcjach zawieranych przez interfejs internetowy, o ile konsumentowi przysługuje prawo odstąpienia. Nie znosi ustawowych wyjątków od tego prawa ani nie daje możliwości odstąpienia od każdej umowy online. Prośbę o pół roku składa jednak przede wszystkim sektor finansowy, w którym zmian jest najwięcej. Oprócz przycisku przedsiębiorcy będą musieli przekazywać przed zawarciem umowy szerszy zakres informacji, bezpłatnie wyjaśniać, na czym polega usługa i jakie ma skutki dla sytuacji finansowej klienta, a gdy wyjaśnień udziela chatbot, zapewnić na żądanie kontakt z człowiekiem.
Od kiedy branża o tym wie?
To kluczowe pytanie i odpowiedź jest prosta: od prawie trzech lat. Dyrektywa została przyjęta 22 listopada 2023 r. Państwa członkowskie miały ją przenieść do swojego prawa do 19 grudnia 2025 r., a nowe przepisy miały być stosowane od 19 czerwca 2026 r. W Polsce ten termin minął cztery miesiące temu, a przepisy nadal nie obowiązują.
Co istotne, dyrektywa nie zostawia państwom dużego pola do własnych rozwiązań. Według dotychczasowych omówień projektu rząd nie skorzystał z możliwości wprowadzenia rozwiązań surowszych niż unijne. Treść obowiązków, w tym brzmienie przycisku, zasady jego działania i katalog informacji, wynika więc wprost z tekstu dyrektywy, znanego od jesieni 2023 r. Bank albo fintech, który chciał się przygotować, mógł zacząć prace na długo przed polskim projektem. Duże grupy bankowe działające w kilku krajach UE mogą też korzystać z rozwiązań przygotowywanych na potrzeby innych państw członkowskich, w których obowiązuje ta sama dyrektywa.
Argumenty branży: co się broni
Uczciwie trzeba przyznać, że prośba nie jest wyssana z palca. Fundacja FinTech Poland pisze, że instytucje potrzebują czasu na wdrożenie, testy informatyczne, testy bezpieczeństwa i zgodności, przegląd treści w aplikacjach i serwisach oraz zmianę dokumentacji dla klientów. Zmiany w systemach banków rzeczywiście przechodzą przez wieloetapowe testy, a ich wdrażanie nie jest dowolne. Każda zmiana w procesie zawierania i rozwiązywania umów musi być też bezpieczna, bo przycisk, który pozwala odstąpić od umowy, to również potencjalna furtka dla oszustów działających na przejętym koncie.
Mocny argument kryje się też w samej dyrektywie. Unijny prawodawca dał przedsiębiorcom sześć miesięcy między datą, do której państwa miały uchwalić przepisy (19 grudnia 2025 r.), a datą ich stosowania (19 czerwca 2026 r.). Założył więc, że firmy powinny mieć pół roku od poznania ostatecznego brzmienia krajowej ustawy. Branża prosi dokładnie o tyle. Ostateczna polska ustawa może się przy tym różnić od projektu w szczegółach, np. w sposobie zatwierdzania odstąpienia czy w zakresie informacji, a każda taka różnica oznacza zmianę w systemach.
Argumenty branży: co się nie broni
Problem polega na tym, że opóźnienie już jest liczone na koszt konsumentów. Według doniesień prasowych rząd ma zająć się projektem w pierwszym kwartale 2027 r. Jeśli do tego dojdzie, a potem Sejm i Senat uchwalą ustawę i prezydent ją podpisze, sześciomiesięczne vacatio legis oznaczałoby, że przycisk zacznie obowiązywać w drugiej połowie 2027 r. To ponad rok po terminie z dyrektywy i niemal cztery lata po jej przyjęciu. Przez cały ten czas polscy klienci nie mają uprawnień, które klienci w państwach wdrażających dyrektywę terminowo mają od czerwca 2026 r.
Branża nie startuje też od zera. Prawo do odstąpienia od umowy o usługę finansową zawartej na odległość istnieje w polskim prawie od lat, podobnie jak 14-dniowe prawo do odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki. Banki obsługują więc odstąpienia już dziś. Nowe jest to, że trzeba to umożliwić funkcją w interfejsie, a nie listem czy telefonem. Część zmian w ogóle nie wymaga przebudowy systemów. Zakaz manipulowania klientem w interfejsie nie jest nowym obowiązkiem do zbudowania, tylko zakazem robienia czegoś, czego i tak robić nie należy. Trudno uzasadnić, dlaczego miałby zacząć obowiązywać dopiero za pół roku.
Warto też spojrzeć, kto prosi o więcej czasu. Część z nich, m.in. ZBP i ZPF, przy nowej ustawie o kredycie konsumenckim przekonuje, że ochrona konsumentów powinna opierać się na nadzorze i karach administracyjnych zamiast na sankcjach cywilnych. Dłuższe vacatio legis to w praktyce dłuższy czas, w którym nadzór nie może egzekwować tych nowych obowiązków; nie oznacza to braku dotychczasowych instrumentów ochrony konsumentów.
Czyja to wina? Państwo też ma swoje za uszami
Nie byłoby uczciwe zrzucanie całej odpowiedzialności na banki. Opóźnienie w wdrożeniu dyrektywy to przede wszystkim wina państwa. Pierwszy projekt przygotowywał UOKiK, ale w maju 2026 r. premier odebrał urzędowi prowadzenie prac nad tą dyrektywą i nad dyrektywą o kredycie konsumenckim (CCD2). Projekt UOKiK został wycofany, a Ministerstwo Finansów zaczęło od nowa. Kiedy ustawodawca zwleka, a potem daje firmom 30 dni, firmy mają prawo zapytać, dlaczego to one mają nadrabiać zaległości państwa.
Rozsądne wyjście leży gdzieś pośrodku i nie jest wymysłem. Część przepisów mogłaby wejść w życie szybko, a część później. Zakaz zwodniczych interfejsów, nowe obowiązki informacyjne i prawo do kontaktu z człowiekiem nie wymagają długich prac. Przebudowa aplikacji pod funkcję odstąpienia z potwierdzeniem może wymagać więcej czasu, ale raczej kilku tygodni lub trzech miesięcy niż pół roku dla firm, które od 2023 r. wiedzą, co je czeka. Takie zróżnicowanie terminów wejścia w życie to w polskim prawie standardowe rozwiązanie.
Co to oznacza dla klientów banków dziś?
Do czasu wejścia nowych przepisów obowiązują obecne zasady. Od umowy o usługę finansową zawartej na odległość, np. konta czy polisy, a także od umowy o kredyt konsumencki można co do zasady odstąpić w ciągu 14 dni, bez podawania przyczyny. Brak nowego przycisku nie odbiera istniejącego prawa odstąpienia. Oświadczenie należy przekazać przedsiębiorcy zgodnie z właściwymi przepisami; praktyczne dane kontaktowe i procedurę warto sprawdzić w umowie lub regulaminie, które nie mogą ograniczać ustawowego uprawnienia. Najlepiej zrobić to na piśmie lub w inny sposób, który pozostawia ślad, i zachować potwierdzenie. Termin liczy się od zawarcia umowy, a jeśli klient nie dostał wymaganych informacji, zwykle później.
Dyrektywa wiąże państwo, a nie bezpośrednio bank. Klient nie może więc dziś żądać od banku przycisku, którego polska ustawa jeszcze nie przewiduje. Sądy powinny jednak interpretować obecne przepisy w zgodzie z celami dyrektywy, co może mieć znaczenie np. w sporze o to, czy odstąpienie złożone przez aplikację było skuteczne. Kto ma wątpliwości, czy bank prawidłowo poinformował go o prawie odstąpienia, może zwrócić się do miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów albo do Rzecznika Finansowego.
W skrócie Dyrektywa 2023/2673: przyjęta 22.11.2023 r., wdrożenie do 19.12.2025 r., stosowanie od 19.06.2026 r. Polska: projekt MF (UC169) po konsultacjach, przyjęcie przez rząd zapowiadane na I kw. 2027 r. Projekt: wejście w życie po 30 dniach. Branża (FinTech Poland, ZBP, Lewiatan, ZPF, PONIP): prosi o 6 miesięcy. Przycisk: dotyczy odstąpienia od umowy (zwykle 14 dni; przy braku wymaganych informacji zasadniczo 12 miesięcy i 14 dni, z wyjątkiem braku pouczenia o samym prawie odstąpienia), nie wypowiedzenia trwającej umowy. Dotyczy także umów innych niż finansowe zawieranych przez interfejs internetowy, jeżeli przysługuje prawo odstąpienia; nie znosi wyjątków ustawowych. |
Źródła: dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/2673 z 22 listopada 2023 r. (art. 1 – nowe art. 11a, 16b, 16d i 16e dyrektywy 2011/83/UE; art. 2); „Rzeczpospolita”, „Instytucje finansowe potrzebują więcej czasu, by uprościć wypowiadanie umów” (22.10.2026 r.), w tym uwagi Fundacji FinTech Poland; Prawo.pl o projekcie UC169 (10.09.2026 r.); PAP za Strefą Biznesu o projekcie MF (9.09.2026 r.); Focus on Business o odebraniu UOKiK prac nad wdrożeniem dyrektyw (lipiec 2026 r.).
Artykuł ma charakter informacyjny i publicystyczny. Opisuje projekt ustawy, który może się jeszcze zmienić. Nie stanowi porady prawnej. Stan na 23 października 2026 r.






