Kto bierze pożyczkę w firmie pożyczkowej, płaci nie tylko odsetki, ale też prowizje i opłaty, czyli tzw. pozaodsetkowe koszty kredytu. Od 2022 r. ustawa o kredycie konsumenckim mocno je ogranicza. Przy pożyczce na co najmniej 30 dni nie mogą przekroczyć 10 proc. pożyczonej kwoty plus 10 proc. za każdy rok trwania umowy, a łącznie nigdy więcej niż 45 proc. kwoty pożyczki. Od 1 stycznia 2024 r. firmy pożyczkowe nadzoruje też Komisja Nadzoru Finansowego. Zmiany miały skończyć z lichwą, ale branża pożyczkowa od początku przekonuje, że wypchnęły część klientów do nielegalnych pożyczkodawców.
Ten argument wraca teraz z nowymi liczbami. Warsaw Enterprise Institute (WEI) opublikował 16 października drugą edycję raportu „Szara strefa w Polsce. Rynek pożyczek pozabankowych”. Według jego szacunków szara strefa jest warta 5,3 mld zł i obejmuje 19 proc. rynku, a podniesienie limitu kosztów do 15 proc. + 15 proc. miałoby ograniczyć liczbę nielegalnych transakcji o 40 proc. To nie jest nowe badanie urzędu ani zmiana prawa, tylko szacunek think tanku i jego postulat. Warto sprawdzić, na czym się opiera.
Skąd wzięło się 5,3 mld zł?
Najważniejsze jest to, że szarej strefy nikt w tym raporcie nie zmierzył bezpośrednio. Nielegalni pożyczkodawcy nie raportują swoich transakcji, więc WEI liczy ją pośrednio, w kilku krokach. Punktem wyjścia są dane o wnioskach odrzuconych przez legalne firmy pożyczkowe. Według Związku Przedsiębiorstw Finansowych, organizacji zrzeszającej branżę, w sierpniu 2026 r. firmy odrzuciły 83,5 proc. wniosków, rok wcześniej 79,5 proc. Raport wykorzystuje dane CRIF o odrzuconych wnioskach z całej branży, z wyłączeniem e-commerce. Osobną próbę instytucji odpowiadających za około 12 proc. rynku wykorzystuje do modelowania skutków zmiany limitów kosztów.
Drugi krok to ankieta. Na podstawie badania Opinionway z 2025 r. WEI przyjmuje, że około 45 proc. osób odrzuconych przez legalny rynek byłoby skłonnych skorzystać z szarej strefy. Raport nie podaje liczebności próby ani terminu badania. Z połączenia liczby niezaspokojonych wniosków, deklarowanej skłonności i średniej kwoty pożyczki (4427 zł, przyjętej na podstawie konsultacji branżowych) powstaje szacunek 5,3 mld zł i około 1,2 mln transakcji. Próba obejmująca 12 proc. rynku dotyczy osobnego badania wrażliwości podaży na limity kosztów, a nie samego oszacowania wartości szarej strefy.
To uprawniona metoda szacowania, ale trzeba nazwać ją po imieniu. 5,3 mld zł to nie suma pożyczek, które ktoś faktycznie wziął od lichwiarzy. To wynik modelu: liczba osób, którym odmówiono, pomnożona przez deklarację, że w takiej sytuacji poszłyby do szarej strefy. Deklaracja w ankiecie to nie to samo co zaciągnięta pożyczka. Sam raport zaznacza, że wyniki mają charakter szacunkowy.
19 procent czy co dziewiąta transakcja?
Przy bliższej lekturze raportu widać kilka niespójności. W podsumowaniu raport podaje, że 19 proc. pożyczek udzielanych jest bez zachowania wymogów ustawowych, ale w innym miejscu pisze o „co dziewiątej” transakcji poza nadzorem, czyli około 11 proc. Wartość szarej strefy w większości miejsc wynosi 5337 mln zł, w jednym rozdziale 5377 mln zł. Uśrednione efekty zmiany limitu nie składają się też czysto z danych w tabelach. To drobne rozbieżności, ale w raporcie, który ma uzasadniać zmianę prawa, są istotne.
Ciekawa jest też zmiana w czasie. W styczniowej edycji WEI szacował szarą strefę na około 15 proc. rynku i 5,1 mld zł. Teraz wartość wzrosła o 200 mln zł, a udział aż o cztery punkty procentowe. Jeśli wziąć obie pary liczb dosłownie, wynika z nich, że cały rynek, do którego odnosi się udział, skurczył się z około 34 do około 28 mld zł. To mogłoby oznaczać kurczenie się legalnego rynku albo po prostu zmianę metody liczenia. Raport tego wprost nie wyjaśnia, a od tej odpowiedzi zależy, jak czytać tezę o rosnącej szarej strefie.
Co oznaczałby limit 15 proc. + 15 proc.?
Przeliczmy to na przykładzie pożyczki w średniej kwocie przyjętej w raporcie, czyli 4427 zł. Dziś przy umowie na rok pozaodsetkowe koszty mogą wynieść maksymalnie 885 zł. W modelu 15 proc. + 15 proc. byłoby to 1328 zł, czyli o 443 zł więcej. Przy pożyczce na 30 dni limit wzrósłby z 479 zł do 719 zł. Do tego dochodzą odsetki, ograniczone odrębnie przez odsetki maksymalne. Jeśli łączny limit 45 proc. zostałby bez zmian, zmiana dotknęłaby głównie krótszych pożyczek. Przy nowej formule pułap 45 proc. osiągałoby się już przy umowie na dwa lata, a nie dopiero przy znacznie dłuższej.
Warto też wiedzieć, jak powstał ten wariant. 15 proc. + 15 proc. nie jest wynikiem analizy, który wskazywałby optymalny poziom limitu. To scenariusz, przy którym model WEI pokazuje spadek liczby transakcji w szarej strefie o 40 proc. Komunikat WEI mówi ogólniej: rekomenduje, by przy nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim dać legalnym pożyczkodawcom więcej elastyczności.
Czego model nie dowodzi?
Wyliczenie, że każde 2 punkty procentowe wyższego limitu to średnio 95 tys. transakcji i 74 tys. klientów mniej w szarej strefie, opiera się na modelu scoringowym używanym przez firmy z próbki. Model pokazuje, ilu odrzuconych dziś klientów firmy przyjęłyby, gdyby mogły pobrać wyższe opłaty. Zakłada przy tym, że klient, któremu legalna firma zaproponuje pożyczkę, z niej skorzysta i nie pójdzie do lichwiarza. Raport sam przyznaje, że pomija zmiany popytu i że nie zna rozkładu działalności nielegalnych pożyczkodawców.
Jest też pytanie ważniejsze niż sama liczba transakcji. Model mierzy, ile pożyczek przeniesie się z szarej strefy na legalny rynek. Nie mierzy, czy klienci na tym zyskają. Osoby, które dziś są odrzucane, to w dużej mierze klienci z najwyższym ryzykiem niespłacenia. Wyższy limit kosztów pozwoliłby firmom ich przyjąć właśnie dlatego, że wyższa opłata pokryje to ryzyko. Dla części z nich legalna, ale droższa pożyczka będzie lepsza niż lichwiarz bez żadnych zasad. Dla innych może być pierwszym krokiem do spirali zadłużenia, której przepisy z 2022 r. miały zapobiegać. Raport ocenia ryzyko spirali długów dla przeciętnego Polaka jako marginalne, powołując się głównie na niskie zadłużenie gospodarstw domowych względem PKB. To jednak średnia dla całego kraju, a nie dla osób odrzucanych przez firmy pożyczkowe. Raport nie przytacza polskich danych o nadmiernym zadłużeniu w tej grupie.
Uczciwie trzeba dodać, że argument o braku ochrony w szarej strefie jest prawdziwy. Nielegalny pożyczkodawca nie podlega KNF, nie przestrzega limitów kosztów, a w skrajnych przypadkach, jak opisuje raport, stosuje nękanie czy przemoc. Legalna firma musi zbadać zdolność kredytową, podać RRSO i trzymać się limitów. Przy naruszeniach wymienionych w art. 45 ustawy klient może mieć podstawy do skorzystania z sankcji kredytu darmowego, po złożeniu pisemnego oświadczenia i z zachowaniem ustawowego terminu. Nie każde naruszenie daje taki skutek; potrzebna jest ocena konkretnej umowy. Problem polega na tym, że raport zestawia te dwa światy, ale nie pokazuje danych, które rozstrzygałyby, czy droższe legalne pożyczki rzeczywiście poprawią sytuację klientów. Pokazuje tylko, że część transakcji zmieni adres.
Kto stoi za liczbami?
Warsaw Enterprise Institute to fundacja, która deklaruje, że utrzymuje się z darowizn, 1,5 proc. podatku i wpłat w serwisie Patronite. Raport nie wskazuje sponsora badania. Część danych pochodzi jednak od samej branży: wskaźniki odrzuceń od związku firm pożyczkowych, średnia kwota pożyczki z konsultacji branżowych, a model wrażliwości z danych firm obejmujących 12 proc. rynku. Komunikat o raporcie ukazał się w serwisie PAP MediaRoom jako materiał partnerski. Nie przesądza to o rzetelności wyników, ale czytelnik powinien wiedzieć, że ocena skutków limitu opiera się w dużej mierze na danych i modelach tych, których limit dotyczy. Raport otwarcie krytykuje obecne przepisy i nazywa limit kosztów „maksymalną ceną usługi”.
Czy limit kosztów pożyczek się zmieni?
Sam raport WEI nie przesądza o zmianie limitów. Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę o kredycie konsumenckim (CCD2), której przepisy mają być stosowane od 20 listopada 2026 r., a termin na jej przeniesienie do polskiego prawa minął 20 listopada 2025 r. Prace nad nową ustawą prowadził UOKiK, ale w maju 2026 r. premier odebrał urzędowi tę rolę, a rząd zapowiedział przygotowanie projektu od nowa. Wcześniejsze wersje projektu nie podnosiły limitów dla pożyczek. Wprowadzały za to nowe ograniczenia, m.in. dla kosztów kart kredytowych i limitów w koncie. Postulat WEI jest więc głosem w dyskusji nad przyszłą ustawą, a nie zapowiedzią zmian.
Dla osoby, która dziś szuka pożyczki, wniosek jest praktyczny. Zanim podpisze umowę, warto sprawdzić, czy pożyczkodawca jest wpisany do rejestru instytucji pożyczkowych prowadzonego przez KNF. Firma spoza rejestru nie podlega nadzorowi, a umowa z nią daje znacznie słabszą pozycję w razie sporu. Kto ma już umowę z legalną firmą i ma wątpliwości co do kosztów lub informacji w umowie, może sprawdzić ją pod kątem sankcji kredytu darmowego.
Raport w skrócie Autor: Warsaw Enterprise Institute, raport „Szara strefa w Polsce. Rynek pożyczek pozabankowych. Edycja 2026” (16.10.2026). Szacunek: 5,3 mld zł, 19 proc. rynku, ok. 1,2 mln transakcji w 12 miesięcy. Metoda: niezrealizowane potrzeby wyodrębnione z odrzuconych wniosków (dane CRIF dla branży bez e-commerce) pomnożone przez deklarowaną w ankiecie skłonność do szarej strefy (ok. 45 proc.), przy średniej kwocie 4427 zł. Próba ok. 12 proc. rynku służy osobno do modelowania zmiany limitów. Postulat: większa elastyczność limitów kosztów. Scenariusz 15 proc. + 15 proc. ma według modelu ograniczyć transakcje w szarej strefie o 40 proc. Obecne prawo: 10 proc. + 10 proc. rocznie, łącznie maks. 45 proc. kwoty pożyczki. |
Źródła: KNF: nadzór nad instytucjami pożyczkowymi od 1 stycznia 2024 r.; dyrektywa CCD2, art. 48; Warsaw Enterprise Institute, raport „Szara strefa w Polsce. Rynek pożyczek pozabankowych. Edycja 2026” i komunikat z 16 października 2026 r.; Infor.pl, omówienie raportu (22.10.2026 r.); PAP MediaRoom, komunikat WEI; ustawa o kredycie konsumenckim (art. 36a); dokumentacja projektu UC82; Rzecznik Finansowy o przejęciu prac nad nową ustawą przez MS we współpracy z MF; informacje o przebiegu prac (Bankier.pl; Focus on Business). Przykłady liczbowe: wyliczenia redakcji.
Artykuł ma charakter informacyjny i analityczny. Opisuje szacunki i postulaty organizacji pozarządowej, a nie dane urzędowe ani obowiązujące prawo. Nie stanowi porady prawnej ani finansowej. Stan na 22 października 2026 r.






