czwartek, 16 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Polskie banki znowu zarabiają na potęgę – frankowicze odpuszczają, zyski rosną

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 29/08/2025 17:39
Czas czytania:13 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Drugi kwartał 2025 r. przyniósł polskim bankom gwałtowny wzrost zysków, pomimo rozpoczętych obniżek stóp procentowych. Dziesięć największych banków giełdowych zarobiło łącznie 9,5 mld zł netto, czyli o 19,6% więcej niż rok wcześniej. Aż dziewięć z dziesięciu instytucji poprawiło swoje wyniki. W gronie największych graczy na GPW najbardziej wyróżnił się mBank, który zwiększył zysk netto do 959 mln zł (wzrost o ponad 120% r/r). Tak imponujący skok to zasługa głównie znacząco niższych rezerw na kredyty frankowe – mBank mógł ograniczyć ich poziom o niemal połowę względem zeszłego roku dzięki konserwatywnej polityce prowadzonej wcześniej (bank miał najwyższy w sektorze poziom pokrycia rezerwami portfela kredytów frankowych, sięgający 167%).Polskie banki znowu zarabiają na potęgę – frankowicze odpuszczają, zyski rosną

Wśród mniejszych instytucji rekordzistą poprawy jest BOŚ, który zanotował wzrost zysku netto aż czternastokrotnie – do 67,9 mln zł (rok wcześniej zaledwie 4,4 mln zł). Tak duża dynamika to w dużej mierze efekt zmniejszenia rezerw na ryzyko prawne kredytów frankowych o 52% r/r, a także pojawienia się jednorazowego dochodu (21 mln zł) ze sprzedaży części portfela papierów wartościowych. Trzeba jednak pamiętać, że rok bazowy dla BOŚ był nietypowo słaby, stąd procentowy skok zysku wygląda imponująco, choć w ujęciu nominalnym bank pozostaje niewielkim graczem.

Na tle powszechnej poprawy negatywnie wyróżnił się jedynie Citi Handlowy, którego zysk netto spadł o 58% r/r do 166 mln zł. Główną przyczyną był jednorazowy koszt związany ze sprzedażą bankowości detalicznej do VeloBanku – Citi Handlowy zaksięgował 380,8 mln zł straty na tej transakcji. W efekcie Handlowy, który wycofuje się z obsługi klientów indywidualnych, jako jedyny pokazał gorszy wynik niż przed rokiem. Mimo to, w skali całego sektora trendy pozostają bardzo korzystne: nawet spadające stopy procentowe nie przeszkodziły bankom w poprawie rentowności.

Odsetki w górę: kredyty napędzają wynik mimo cięcia stawek NBP

Źródłem wyższych zysków były przede wszystkim rosnące dochody odsetkowe. W II kwartale dziesięć analizowanych banków zaraportowało 22,6 mld zł przychodów odsetkowych, co oznacza wzrost o 13,8% rok do roku. Stało się tak pomimo faktu, że Rada Polityki Pieniężnej w maju 2025 r. obniżyła stopę referencyjną o 0,5 pkt proc. (do 5,25%), a w lipcu o kolejne 0,25 pkt proc. Banki zdołały jednak utrzymać wysoki wynik odsetkowy dzięki kilku czynnikom. Po pierwsze, wartość portfela kredytowego sektora rosła, zwiększając bazę naliczania odsetek. Po drugie, coraz większy udział mają kredyty o okresowo stałym oprocentowaniu – ich stawki nie spadają automatycznie wraz ze stopami NBP, co chwilowo chroni marże banków. Wreszcie, instytucje szybko obniżają oprocentowanie depozytów, dużo szybciej niż spada oprocentowanie kredytów ze zmienną stopą (w przypadku kredytów hipotecznych aktualizacja stawki następuje dopiero co kilka miesięcy). Dzięki temu koszt finansowania maleje, podczas gdy przychody odsetkowe utrzymują się na wysokim poziomie.

Aż dziewięć z dziesięciu banków poprawiło wynik odsetkowy, a w czterech przypadkach dynamika przekroczyła 10% r/r. Bezkonkurencyjny okazał się PKO BP, największy bank w Polsce – dochód odsetkowy PKO sięgnął 6,15 mld zł, rosnąc o 21,7% wobec II kw. 2024. PKO skorzystało na niemal 10-procentowym wzroście portfela kredytów; tylko w II kwartale udzielił aż 15,1 mld zł nowych kredytów detalicznych (w tym 8,1 mld zł kredytów gotówkowych), co napędziło przychody odsetkowe. Dwucyfrowe wzrosty odsetek odnotowały także m.in. BNP Paribas (+20,7% r/r, do 1,47 mld zł) oraz Bank Pekao (+17,9%), częściowo dzięki efektowi niskiej bazy – rok temu BNP musiał utworzyć dodatkowe rezerwy na wakacje kredytowe, co zaniżyło jego ówczesny wynik odsetkowy.

Jedynym bankiem ze spadkiem dochodów odsetkowych był Citi Handlowy, gdzie wynik odsetkowy zmalał o 5% do 530 mln zł. Bank tłumaczy to właśnie obniżkami stóp procentowych oraz zmianą profilu działalności – po wydzieleniu segmentu detalicznego (sprzedanego do VeloBanku) Citi prezentuje już tylko wyniki bankowości instytucjonalnej, stąd spadek skali biznesu odbił się na przychodach. Warto zauważyć, że marża odsetkowa (stosunek dochodów odsetkowych do aktywów) zaczyna już nieco spadać w skali sektora, właśnie na skutek obniżek stóp. Obecnie przed spadkiem marży skutecznie bronią się praktycznie tylko PKO BP, Pekao oraz BNP Paribas – te banki zdołały utrzymać rentowność odsetkową m.in. dzięki wspomnianym efektom, takim jak struktura portfela i zarządzanie kosztami finansowania (np. BNP wskazuje na dodatkowe przychody odsetkowe z posiadanych instrumentów pochodnych zabezpieczających portfel).

Mniejsi gracze odczuwają już presję na marże – np. BOŚ zanotował tylko 1% wzrost dochodu odsetkowego (do 201,8 mln zł), gdyż jego portfel kredytowy skurczył się o 6,6% r/r. Ogółem jednak sektor korzysta wciąż z efektów wcześniejszego cyklu podwyżek – i nawet przy pierwszych obniżkach stóp widać, że wysoki popyt na kredyt oraz taniejące depozyty pozwalają bankom dalej zwiększać dochody odsetkowe.

Prowizje rosną wolniej, ale mBank i BNP Paribas błyszczą

Drugi główny filar przychodów banków – dochody z opłat i prowizji – również zwiększył się, choć już w mniejszej skali. Łącznie dziesięć analizowanych banków wypracowało w II kwartale 4,83 mld zł wyniku prowizyjnego, co stanowi wzrost o 6% r/r. Tylko dwa banki odnotowały spadek przychodów prowizyjnych, a u większości wzrosty były umiarkowane. Najlepiej wypadł ponownie mBank, któremu przychody z opłat i prowizji podskoczyły o 18,5% do 582,1 mln zł. Bank przyznaje jednak, że część tego wzrostu to efekt zdarzenia jednorazowego – w wyniku zawarcia nowej, długoterminowej umowy z ubezpieczycielem (Uniqa) mBank rozpoznał dodatkowe 43 mln zł prowizji w II kw. 2025. Nawet bez tego jednorazowego zastrzyku wynik prowizyjny mBanku byłby jednak wyższy niż rok temu, wsparty przez większą aktywność klientów – np. przychody z kart płatniczych wzrosły o 16,7%, a prowizje od rachunków i przelewów o 3,1%.

Dwucyfrową dynamiką prowizji może pochwalić się też BNP Paribas (+14,1% r/r, do 328 mln zł). Bank ten mocno zyskał na ożywieniu transakcji bezgotówkowych – opłaty z tytułu płatności kartami wzrosły o niemal 33%, a dochody z zarządzania aktywami i operacji brokerskich o 19%. BNP podkreśla, że aktywa inwestycyjne jego klientów (np. środki w funduszach) sięgnęły już 22 mld zł i w ciągu roku wzrosły o jedną czwartą, co przełożyło się na wyższe prowizje za usługi inwestycyjne.

Nieliczni odnotowali spadki prowizyjne. W przypadku Banku Millennium dochód z opłat obniżył się o 1,6% r/r, do 188 mln zł, głównie z powodu załamania sprzedaży ubezpieczeń (prowizje bancassurance spadły tam aż o 37% r/r). Z kolei największy bank, PKO BP, zanotował symboliczny spadek prowizji – o 0,3% r/r, do 1,28 mld zł. PKO zarobił mniej przede wszystkim na opłatach związanych z transakcjami kartowymi (spadek o 5,5%), co może świadczyć o rosnącej konkurencji na rynku płatności i ofert dla klientów. Ogólnie jednak prowizje pozostają ważnym, stabilnym źródłem dochodów – w większości banków rosnącym, choć wolniej niż odsetki. Łączny 6-proc. wzrost prowizji sektora należy uznać za solidny wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę konkurencję ze strony fintechów i nasycenie rynku usług finansowych.

Wydatki pod presją płac – tylko nieliczni tną koszty

Po stronie kosztowej sektor bankowy odczuwa presję inflacji i rosnących wynagrodzeń. Łączne koszty operacyjne dziesięciu giełdowych banków wyniosły w II kwartale 9,06 mld zł, rosnąc o 7,6% rok do roku. Wydatki zwiększyły się w aż ośmiu instytucjach, co pokazuje, że banki muszą płacić coraz więcej za utrzymanie kadr i infrastruktury. Największy udział w kosztach stanowią pensje pracowników – a te rosły znacząco. Dla przykładu Bank Millennium zwiększył koszty działania o 19,2% r/r (do 602 mln zł), z czego aż 17% wzrostu dotyczył wydatków pracowniczych.

Bank ten w ciągu roku zwiększył zatrudnienie o 76 etatów (do 6,8 tys.), a także podniósł średnie pensje, co tłumaczy istotną część skoku kosztów. Dwucyfrowy wzrost wydatków odnotował też mBank – o 15,2%, do 900,1 mln zł. W jego przypadku oprócz podwyżek płac znaczącą pozycją był 22-proc. wzrost amortyzacji (koszt zużycia aktywów, np. sprzętu IT) oraz dodatkowa składka 23,4 mln zł na fundusz gwarancyjny BFG, której rok wcześniej bank nie płacił w II kwartale.

Są jednak pozytywne wyjątki. Najlepszą dyscyplinę kosztową utrzymał BNP Paribas, gdzie koszty działania spadły o 2,1% r/r, do 786 mln zł. Bank ten oszczędzał na usługach obcych i doradczych, a przede wszystkim przeprowadził znaczną redukcję zatrudnienia – o 239 etatów w ciągu roku. W efekcie jego koszty pracownicze wzrosły tylko o 5,1%, znacznie poniżej poziomu inflacji płac w sektorze. Koszty obniżył też Citi Handlowy – o 1,6% r/r, do 170,6 mln zł. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przypadku Citi dane te dotyczą już wyłącznie kontynuowanej działalności instytucjonalnej (bez segmentu detalicznego). Mimo wszystko pokazuje to, że banki korporacyjne (jak Citi) czy te podlegające restrukturyzacji (jak BNP redukujący personel) mogą utrzymać koszty w ryzach nawet w trudnym otoczeniu.

Na cały sektor wciąż oddziałują też dodatkowe obciążenia regulacyjne. W I kwartale banki ponoszą jednorazowo wysoką opłatę na fundusz restrukturyzacji BFG, ale również w II kwartale muszą uiszczać składki – mBank płacił w II kw. wspomniane 23 mln zł na fundusz gwarancyjny, a inne banki także raportowały wzrost kosztów opłat na BFG (choć rozłożonych na cały rok). Niemniej jednak, pomimo wzrostu kosztów operacyjnych o ok. 7-8%, dynamika dochodów sektora była jeszcze wyższa. To oznacza, że wskaźniki efektywności nie pogorszyły się drastycznie – banki w większości są w stanie przerzucać rosnące koszty na wynik finansowy dzięki wyższym przychodom. Długoterminowo utrzymanie takiej równowagi będzie wyzwaniem, zwłaszcza jeśli presja płacowa utrzyma się przy malejących marżach odsetkowych.

Coraz mniejsze odpisy na złe kredyty – sprzedaż NPL poprawia bilanse

Jakość portfeli kredytowych banków pozostaje dobra, a wręcz ulega poprawie, co dodatkowo wsparło wyniki za II kwartał. Odpisy na ryzyko kredytowe (rezerwy na niespłacane w terminie kredyty) wyniosły łącznie 990 mln zł, czyli aż o 28% mniej niż rok wcześniej. Osiem z dziesięciu banków zdołało zmniejszyć koszty ryzyka, a w dwóch przypadkach odpisy netto były ujemne – tzn. banki więcej rezerw rozwiązały niż utworzyły. Dotyczy to BNP Paribas oraz Banku Millennium, gdzie uwolnienie części wcześniejszych rezerw poprawiło rentowność.

Za spadkiem odpisów stoją trzy główne zjawiska. Po pierwsze, banki sprzedają portfele złych kredytów (NPL) do firm windykacyjnych, dzięki czemu odzyskują część należności i mogą zwolnić utworzone wcześniej rezerwy. Taki ruch wykonał w II kwartale m.in. Millennium, zbywając pakiet przeterminowanych kredytów o wartości 194 mln zł (podobny manewr przeprowadziły także ING i Santander). Po drugie, pomaga efekt wysokiej bazy – w ubiegłym roku część banków utworzyła nadzwyczaj wysokie rezerwy, które teraz nie musiały się powtórzyć. Przykładowo Santander Bank Polska w II kw. zmniejszył odpisy o 58% r/r (do 123 mln zł) właśnie dlatego, że rok wcześniej zawiązał duże rezerwy ostrożnościowe, związane z zaostrzeniem kryteriów oceny ryzyka. Po trzecie, niektórzy udoskonalili modele szacowania strat kredytowych, co pozwoliło skorygować (obniżyć) wymagany poziom rezerw – tak raportował BNP Paribas.

W rezultacie jakość portfela kredytowego sektora poprawia się. U części banków wskaźnik NPL (odsetek kredytów zagrożonych) wręcz spadł do rekordowo niskich poziomów. Najbezpieczniejszy portfel kredytowy ma Citi Handlowy, gdzie tylko 2,5% kredytów jest opóźnionych powyżej 90 dni. To efekt ostrożnej polityki kredytowej banku korporacyjnego oraz sprzedaży detalicznej części portfela. Na przeciwnym biegunie pozostaje Alior Bank z 6,8% udziałem NPL, lecz i tu sytuacja się poprawia – udział zagrożonych kredytów dynamicznie spada. Dla porównania, w największym PKO BP wskaźnik NPL jest stabilny i niski (ok. 4%), a sam PKO zwiększył co prawda odpisy o 18% r/r, ale nadal ma najmniejszy udział rezerw w portfelu spośród TOP5 banków (0,37%). Ogółem trend jest korzystny: Polacy i firmy dość solidnie spłacają zobowiązania, a tam gdzie pojawiają się zaległości, banki sprawnie oczyszczają bilanse. Niższe odpisy na ryzyko kredytowe bezpośrednio przekładają się na wyższy wynik netto sektora.

Kredyty frankowe: rezerwy wciąż wysokie, ale liczba pozwów spada lawinowo

Od kilku lat wielkim obciążeniem dla polskich banków były tzw. kredyty frankowe – a ściślej koszty ryzyka prawnego związane z masowymi pozwami klientów. II kwartał 2025 r. przyniósł jednak wyraźną ulgę w tym segmencie. Łączne rezerwy na ryzyko prawne kredytów walutowych (CHF) wyniosły w ośmiu bankach 3,78 mld zł, co było nieznacznie (o 2,4%) mniej niż rok wcześniej. Choć kwota samych rezerw nadal jest ogromna (to wciąż blisko 3,8 mld zł kosztów w jednym kwartale poniesionych prewencyjnie na franki), to trend zaczął się odwracać – po raz pierwszy sektor nie zwiększył, lecz nieco zmniejszył swój ciężar frankowy.

Kluczowy powód to wyraźny spadek nowej fali pozwów ze strony frankowiczów oraz rosnąca skala ugód. Łącznie osiem banków (tych posiadających znaczące portfele kredytów we frankach, bez Citi i Aliora) ma obecnie 99 tys. aktywnych spraw sądowych, podczas gdy rok temu było ich prawie 116 tys. – oznacza to spadek o niemal 15%. Jednocześnie instytucje te zawarły już około 136 tys. ugód z klientami frankowymi, o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Rosnąca liczba ugód wynika z faktu, że dla banków coraz bardziej opłaca się polubowne załatwienie sporu – porozumienie z klientem jest tańsze niż koszty prawomocnej przegranej w sądzie. Seria orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE mocno wzmocniła pozycję konsumentów (m.in. wyrok z czerwca 2023 wykluczył możliwość domagania się przez banki wynagrodzenia za kapitał po unieważnieniu umowy), więc instytucje finansowe muszą liczyć się z tym, że przegrywając proces, tracą znacznie więcej. Rośnie też presja regulatorów na systemowe rozwiązanie problemu – i banki odpowiadają, proponując klientom coraz korzystniejsze warunki ugód.

Liderem w redukcji liczby pozwów jest mBank, któremu przez rok ubyło aż 11,7 tys. aktywnych spraw (spadek o 54%). To bezprecedensowy wynik – mBank skutecznie zahamował dopływ nowych pozwów (zgłasza spadek o połowę r/r) i równocześnie systematycznie rozwiązuje już toczące się spory. Dzięki temu mBank mógł znacząco ograniczyć tworzenie nowych rezerw – w II kwartale zawiązał 543,7 mln zł rezerw frankowych, o 47% mniej niż rok wcześniej. To właśnie konserwatywne podejście z poprzednich lat (wcześniej bank agresywnie rezerwował potencjalne straty) dziś procentuje: mBank ma już bardzo wysoki poziom pokrycia portfela frankowego rezerwami i może stopniowo odciążać swoje wyniki finansowe.

W grupie mniejszych instytucji wyróżnia się BOŚ, który również znacznie zmniejszył obciążenie – jego rezerwy frankowe spadły o 52% r/r w II kw. 2025. To sygnał, że nawet banki z relatywnie niewielkim portfelem CHF są w stanie domykać te sprawy taniej i szybciej niż wcześniej zakładano.

Nie wszystkie instytucje odczuły jednak ulgę – na przeciwległym biegunie znalazł się Bank Pekao, który musiał zwiększyć rezerwy frankowe o połowę, do 309 mln zł. Paradoksalnie, ten wzrost wynika ze strategii rozwiązania problemu frankowego. Pekao uruchomiło w II kwartale nową edycję programu ugód, oferując klientom jeszcze korzystniejsze warunki przewalutowania i umorzenia części długu. Nowe porozumienia nie zakładają już rozliczenia kredytu tak, jakby miał stałe oprocentowanie 2% (co było warunkiem w poprzedniej ofercie); teraz każda zapłacona przez klienta rata odsetkowa pomniejsza saldo zadłużenia. To dużo korzystniejsze dla kredytobiorców, ale oznacza większy koszt dla banku – stąd jednorazowy skok rezerw. Do 30 czerwca Pekao rozesłało 7 tys. takich nowych ofert ugodowych i czeka na decyzje klientów. Można to traktować jako inwestycję w przyszłość: dzisiejsze wyższe rezerwy mają zapewnić mniejsze straty w przyszłości, bo im więcej klientów przyjmie ugody, tym mniej pozwów trafi na drogę sądową.

Warto podkreślić, że wciąż najwięcej spraw frankowych w toku ma PKO BP – ok. 35 tys. pozwów, ale i najwięcej ugód (ponad 53 tys.). PKO jako pionier programu ugód już wcześniej poniósł znaczną część kosztów i mocno oczyścił portfel z tego ryzyka. Mimo to nadal powiększa rezerwy (w II kw. 2025 r. rezerwy frankowe PKO wyniosły 1,25 mld zł, wobec 0,98 mld zł rok wcześniej), co świadczy o ostrożności – bank utrzymuje wysoki poziom pokrycia, przygotowany na ewentualne negatywne scenariusze. Inne banki także stopniowo zbliżają się do rozwiązania kwestii franków: np. Bank Millennium, który miał jeden z największych udziałów kredytów CHF, zawarł już ponad 28 tys. ugód, choć nadal ma ok. 22,6 tys. spraw w sądach. Santander (d. BZ WBK) ma ok. 14,4 tys. pozwów, Pekao – 9,8 tys., BNP Paribas – 3,36 tys., a ING – 1,65 tys. aktywnych spraw. Jeśli tempo zawierania ugód utrzyma się, to w perspektywie kilku lat problem kredytów frankowych może przestać ciążyć wynikom – już teraz widać, że malejące rezerwy frankowe odblokowują bankom przestrzeń do poprawy rentowności.

Perspektywy: sektor mocny, choć marże będą spadać

Sytuacja sektora bankowego w połowie 2025 r. wygląda znacznie lepiej niż jeszcze rok-dwa lata temu. Rekordowe zyski w II kwartale potwierdzają, że banki odbudowały swoją rentowność po trudnym okresie pandemii, wakacji kredytowych i niepewności prawnej wokół kredytów CHF. Sumaryczny zwrot na kapitale (ROE) sektora zbliża się do kilkunastu procent, a półroczny zysk netto wszystkich banków w Polsce wyniósł 23 mld zł (+18% r/r). Liderzy poprawy – tacy jak mBank, PKO BP czy BNP Paribas – pokazują, że dzięki wzrostowi akcji kredytowej i efektywności kosztowej można osiągać świetne wyniki nawet w zmieniającym się otoczeniu. PKO BP umacnia pozycję największego kredytodawcy i generuje niespotykane w skali sektora przychody odsetkowe, mBank skutecznie uporał się z większością ryzyka frankowego i znów dynamicznie zwiększa zyski, a BOŚ po latach stagnacji notuje jednorazowy skok wyników, dając nadzieję na trwałą poprawę kondycji.

Z drugiej strony, są też instytucje zmagające się z wyzwaniami. Citi Handlowy, po sprzedaży części biznesu, będzie działał w ograniczonej skali – jego dochody spadną, choć jednocześnie ryzyko i koszty też powinny być mniejsze (bank zachowuje świetnej jakości portfel kredytowy, ale przyszłe zyski będą niższe bez segmentu detalicznego). Bank Millennium wciąż odczuwa skutki posiadania dużego portfela frankowego – choć udało mu się obniżyć odpisy dzięki sprzedaży NPL i ugodom, to wciąż ma sporo spraw sądowych, a jednocześnie rosną mu mocno koszty operacyjne. Alior Bank tradycyjnie boryka się z najwyższym udziałem kredytów zagrożonych, co wymaga utrzymywania względnie wysokich rezerw, ale trend jest malejący i bank poprawia jakość aktywów. Generalnie jednak nawet słabsi gracze pozostają na plusie – w II kwartale żaden z banków nie odnotował straty, a to duża zmiana w porównaniu z latami 2020–2022, gdy sektor musiał radzić sobie z kumulacją kryzysów.

Przyszłe kwartały przyniosą jednak nowe wyzwania. Cykl obniżek stóp procentowych najpewniej przyspieszy (już we wrześniu 2025 RPP może ciąć stopy bardziej zdecydowanie), co stopniowo wypłaszczy marże odsetkowe banków. Można się spodziewać, że dynamika przychodów odsetkowych osłabnie, a w 2026 r. być może spadnie, jeśli koszt depozytów przestanie spadać równie szybko. Konkurencja na rynku kredytów również rośnie – po okresie zastoju banki znów agresywnie walczą o klientów hipotecznych i konsumpcyjnych, co może wymusić obniżki marż i prowizji. Ponadto inflacja kosztów działania nie znika – presja płacowa utrzyma się, a banki muszą inwestować w cyfryzację i bezpieczeństwo, co zwiększa bazę kosztową. Wreszcie, na horyzoncie pojawiają się pomysły nowych obciążeń – np. podatek od nadzwyczajnych zysków banków (tzw. „windfall tax”) czy wyższe składki na BFG, które mogą uszczuplić przyszłe wyniki.

Mimo tych czynników punkt wyjścia sektora jest bardzo mocny. Banki dysponują wysokimi kapitałami i wypracowują solidne zyski, dzięki czemu mają bufory na trudniejsze czasy. Jakość aktywów jest lepsza niż kiedykolwiek, a ryzyko prawne franków – choć wciąż kosztowne – znajduje się na ścieżce spadkowej. To pozwala patrzeć z umiarkowanym optymizmem na kolejne kwartały. Jeśli gospodarka utrzyma przyzwoite tempo wzrostu, a klienci nadal będą terminowo obsługiwać swoje zobowiązania, polskie banki powinny utrzymać wysoką rentowność nawet przy niższych stopach.

Najwięksi gracze, jak PKO BP czy Pekao, mają przestrzeń do dalszej ekspansji kredytowej, a ci którzy odrabiali straty (jak mBank czy BOŚ) – mają szansę na utrwalenie pozytywnego trendu. Warunkiem jest jednak dalsze rozsądne zarządzanie ryzykiem i adaptacja do zmieniających się realiów rynkowych. II kwartał 2025 pokazał, że sektor potrafi działać skutecznie w nowych warunkach – teraz musi ten sukces powtórzyć w dłuższym horyzoncie. Na ten moment kondycja polskiej bankowości jest najlepsza od lat, a wyniki finansowe głównych graczy stanowią tego najlepszy dowód.

Udostępnij32Tweet20
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Napisał Michał Augustynowicz
14 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Pięć orzeczeń i jedna opinia Rzecznika Generalnego w ciągu jednego miesiąca – kwiecień 2026 roku może być jednym z ważniejszych momentów w historii sporów frankowych. Co dokładnie się...

Czytaj więcejDetails
Następny post
BNP Paribas pod lupą: Jak kredyty frankowe, „darmowe pożyczki” i WIBOR uderzają w bank w 2025 roku

Prezes BNP Paribas mówi o 'Bangladeszu', a zyski banków biją rekordy. Przemysław Gdański w ogniu krytyki za swoje porównanie.

Spis treści:

  • Odsetki w górę: kredyty napędzają wynik mimo cięcia stawek NBP
  • Prowizje rosną wolniej, ale mBank i BNP Paribas błyszczą
  • Wydatki pod presją płac – tylko nieliczni tną koszty
  • Coraz mniejsze odpisy na złe kredyty – sprzedaż NPL poprawia bilanse
  • Kredyty frankowe: rezerwy wciąż wysokie, ale liczba pozwów spada lawinowo
  • Perspektywy: sektor mocny, choć marże będą spadać

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt