Rekordowe zyski największego polskiego banku idą w parze z koniecznością zarządzania bezprecedensowym ryzykiem prawnym. Półroczny raport PKO BP za 2025 rok ujawnia, że choć bank wypracował 5,13 mld zł zysku netto w I połowie 2025 r. (+16,7% r/r), to wciąż ponosi ogromne koszty związane z pozwami klientów. Kredyty frankowe pozostają głównym obciążeniem – w samym II kwartale bank zawiązał aż 1,25 mld zł rezerw na ten cel (łącznie 2,2 mld zł w I półroczu), a od 2019 r. pochłonęły one już 21,5 mld zł. Jednocześnie pojawiły się nowe fronty sporów: klienci masowo pozywają bank, powołując się na sankcję kredytu darmowego (SKD), a na horyzoncie rysuje się potencjalny konflikt o kredyty złotowe oparte o WIBOR. Poniżej analizujemy te ryzyka, ich wpływ na wynik PKO BP oraz sygnały płynące z raportu – od malejącej lawiny spraw frankowych po rosnące wyzwania przy „darmowych kredytach” i niepewność wokół WIBOR-u.
Frankowe kredyty: miliardowe rezerwy i finał sagi na horyzoncie
Spory dotyczące kredytów we frankach szwajcarskich (CHF) nadal znacząco obciążają PKO BP, choć bank sygnalizuje światełko w tunelu. Władze oceniają, że „saga frankowa powoli się kończy” – po latach wzrostów liczba nowych pozwów zaczęła wreszcie spadać. W II kwartale 2025 r. liczba toczących się postępowań sądowych zmniejszyła się o 184 (dzięki licznym ugodom i prawomocnym wyrokom), do ok. 27,9 tys. spraw. To wciąż ogromna skala, jednak trend jest pozytywny – dla porównania, jeszcze kwartał wcześniej spraw było nieco ponad 28 tys., a w szczytowym momencie ok. 30 tys. Aktywnie prowadzony program ugód przynosi efekty: do końca czerwca 2025 r. PKO BP podpisał łącznie 53,2 tys. ugód z frankowiczami (w samym II kw. zawarto 2 356 porozumień wobec 1 581 w I kw.). Bank konsekwentnie zachęca klientów do polubownego rozwiązania sporu – także już w trakcie trwania procesu sądowego – co pozwala ograniczyć przyrost nowych pozwów.
Pomimo malejącej liczby nowych spraw, ciężar finansowy dawnych kredytów walutowych wciąż jest odczuwalny.W I półroczu 2025 r. PKO BP utworzył dodatkowe 2,22 mld zł rezerw na ryzyko prawne hipotek w CHF, co bezpośrednio obniżyło bieżący wynik finansowy. Według raportu, decyzja o tak wysokim odpisie wynika z aktualizacji modelu ryzyka – bank zwiększył szacunki oczekiwanych kosztów ugód, uwzględnił zmiany w orzecznictwie oraz skalkulował odsetki ustawowe, które musi zwracać klientom za okres trwania sporu. Łącznie od początku kryzysu frankowego (2019 r.) bank zgromadził już ponad 21 mld zł rezerw, co odpowiada ~137% wartości portfela aktywnych kredytów CHF (stan na marzec 2025). Innymi słowy, PKO BP przewiduje, że docelowo koszt rozliczenia z frankowiczami może nawet przekroczyć kwotę nominalną tych kredytów – m.in. z powodu obowiązku zwrotu klientom nadpłaconych odsetek.
Kluczowe dane frankowe (30 czerwca 2025):
Toczące się sprawy sądowe: ~27,9 tys. (spadek o 184 w II kw. 2025).
Zawarte ugody z klientami: 53,2 tys. (wzrost z 50,8 tys. na koniec marca; +2,36 tys. w II kw.).
Rezerwy na ryzyko prawne CHF: 2,2 mld zł w I półr. 2025 (vs 4,9 mld zł w całym 2024 r.), łącznie 21,5 mld zł od 2019 r.
Aktywne kredyty frankowe: ok. 16 tys. umów pozostało w portfelu (z 178 tys. zawartych od 2000 r., czyli 91% już zamknięte poprzez spłatę, ugodę lub wyrok).
Dla PKO BP – podobnie jak dla całego sektora – ryzyko frankowe pozostaje największym pojedynczym obciążeniem prawnym, ale widać pierwsze oznaki opanowywania sytuacji. Bank podkreśla poprawę: jakość portfela walutowego rośnie, udział spraw spornych zaczął maleć, a tempo przyrostu nowych pozwów wyhamowało niemal do zera. Co istotne, bank nie jest już całkowicie bezbronny wobec ryzyka prawnego – liczne wyroki sądowe i uchwały ujednoliciły linię orzeczniczą, dzięki czemu instytucje mogą precyzyjniej szacować koszty.
Przykładowo, czerwcowy wyrok TSUE (sprawa C-396/24) uniemożliwił bankom żądanie od unieważnionych umów spłaty całego kapitału „od ręki”, eliminując jedno z ostatnich ryzyk nieoszacowanych dotąd w modelach. Zdaniem zarządu PKO BP, najbardziej kosztowny etap kryzysu frankowego prawdopodobnie już minął – stąd optymistyczne sygnały w raporcie i komunikacji z inwestorami. Kurs akcji banku utrzymuje się stabilnie, a rekordowy zysk II kwartału (2,66 mld zł) został pozytywnie przyjęty na rynku, co sugeruje, że akcjonariusze wierzą w kontrolę ryzyka CHF.
Jednocześnie, dla frankowiczów pojawiają się realne powody do nadziei na szybkie i korzystne rozwiązanie ich sporów. Coraz więcej spraw kończy się prawomocnie już w I instancji – bank, widząc ugruntowaną niekorzystną linię orzeczeń, czasem rezygnuje z apelacji. Takie sytuacje odnotowano m.in. w Warszawie, Bydgoszczy czy Kielcach, gdzie PKO BP (także jako następca przejętej Nordea Bank) „poddaje się” po przegranej w sądzie okręgowym, skracając łączny czas postępowania do kilku miesięcy.
Przykładem jest sprawa frankowa klientów PKO BP w Kielcach: Sąd Okręgowy w Kielcach w wyroku z 24 lutego 2025 r. unieważnił umowę kredytu z 2010 r., a bank nie złożył apelacji – tym samym wyrok uprawomocnił się już po 7 miesiącach postępowania. Kredytobiorcy odzyskali nadpłacone raty i odsetki (zasądzone 136,7 tys. zł plus odsetki) oraz pozbyli się długu pozostałego w CHF – łącznie zysk z wyroku wyniósł 271 tys. zł.
W innej sprawie prowadzonej przez tę kancelarię w Gdańsku bank wprawdzie odwołał się od niekorzystnego wyroku I instancji, lecz szybko przegrał także apelację – Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnie oddalił apelację PKO BP w czerwcu 2025 r., potwierdzając nieważność umowy kredytu „Własny Kąt” z 2008 r. Łączna korzyść dla klientów to ok. 265 tys. zł (bank musi zwrócić ~223 tys. zł nadpłaconych świadczeń i odsetek, a klienci spłacą jedynie pozostały kapitał). Wyrok zapadł „bardzo szybko” – pierwsza instancja trwała zaledwie 1 rok i 8 miesięcy (jedna rozprawa), zaś II instancja błyskawicznie oddaliła apelację banku.
Te przykłady pokazują strategię procesową banku w praktyce: tam, gdzie linia orzecznicza jest jednoznaczna, PKO BP często ogranicza dalszą walkę, akceptując wyrok i skupiając się na rozliczeniu z klientem. W szerszym kontekście oznacza to przyspieszenie finalizacji sporów frankowych (korzystne dla klientów), ale także konieczność wcześniejszego uznania strat w księgach banku (co znajduje odzwierciedlenie w wysokich rezerwach). Mimo to, zarząd banku uznaje najwyraźniej, że taka taktyka minimalizuje koszty dodatkowe i pozwala szybciej domknąć rozdział frankowy.
„Darmowe kredyty” (SKD): lawina pozwów i spór o obowiązki informacyjne
Gdy frankowicze zbliżają się do mety, sektor bankowy stanął przed nowym masowym problemem prawnym – tzw. sankcją kredytu darmowego (SKD). To mało znane wcześniej uprawnienie z ustawy o kredycie konsumenckim (art. 45) pozwala klientowi żądać, by kredyt został uznany za nieoprocentowany i bezpłatny, jeśli bank nie dopełnił określonych obowiązków informacyjnych przy zawieraniu umowy. W praktyce klient domaga się zwrotu wszystkich kosztów kredytu (odsetek, prowizji, opłat), płacąc tylko pożyczony kapitał – stąd potoczna nazwa „darmowy kredyt” Przez lata przepis ten pozostawał ciekawostką, ale od 2023 r. obserwujemy gwałtowny wzrost pozwów SKD. PKO BP jest na pierwszej linii frontu: jako największy kredytodawca konsumencki, notuje najwięcej takich spraw.
Z raportu banku wynika, że na koniec 2024 r. przeciw PKO BP toczyły się 4 212 postępowań o „darmowy kredyt”(wzrost z 1 159 rok wcześniej, czyli o pond 260% r/r!). W samym IV kw. 2024 przybyło ponad 1 100 nowych pozwów. Trend eskalował dalej w 2025 r. – na 31 marca 2025 r. PKO BP było pozwane już w 5 029 sprawach SKD. To o kolejnych kilkaset spraw więcej (+19% k/k w I kw. 2025) i wszystko wskazuje na to, że w II kwartale liczba ta przekroczyła 5,5 tys. (choć dokładnej liczby za I półrocze bank nie podał, opierając się na danych z I kw.). Problem, który rok wcześniej uważano za niszowy, urósł do systemowego wyzwania – łącznie wszystkie banki notowane na GPW miały na wiosnę 2025 ponad 12 tys. takich pozwów, podczas gdy rok wcześniej mówiono jedynie o ~2 tys. Skalę zjawiska dostrzegł nawet Komitet Stabilności Finansowej, wymieniając SKD jako nowe źródło ryzyka dla systemu finansowego.
Czy „darmowe kredyty” mogą powtórzyć historię franków? Na razie bankowcy uspokajają, że nie. PKO BP w swoich raportach bagatelizuje zagrożenie, wskazując, że dotychczasowe orzecznictwo w ~90% przypadków jest dla banku korzystne. Innymi słowy, zdecydowana większość sądów oddala roszczenia klientów o SKD. Rzeczywiście, do połowy 2025 r. nie zapadły prawomocne wyroki masowo przyznające rację pozywającym – wiele spraw jest na wczesnym etapie, a część sądów interpretowała przepisy na korzyść banków.
PKO BP deklaruje, że wygrywa 9 na 10 spraw i „na razie nie tworzy systemowych rezerw” na to ryzyko. Rezerwy księgowane są jedynie indywidualnie w nielicznych przegranych przypadkach. Ta strategia diametralnie różni się od podejścia do frankowiczów – tam bank profilaktycznie zbudował miliardowe bufory i wdrożył program ugód, tu zaś nie odkłada pieniędzy na czarną godzinę i nie proponuje ugód klientom. Ani jedna sprawa SKD nie została polubownie rozwiązana – bank walczy w sądach na całego, przekonany o swojej racji.
Statystyki SKD w PKO BP (I kw. 2025):
Liczba pozwów o „darmowy kredyt”: 5 029 (na 31.03.2025; wzrost z 4 212 na koniec 2024).
Dynamika wzrostu: +19% w I kw. 2025; +~334% rok do roku (z 1 159 spraw na koniec 2023 r.).
Łączna wartość roszczeń: ok. 123 mln zł (średnio kilkadziesiąt tys. zł na sprawę).
Szacowany wpływ na wynik: dotąd znikomy (pojedyncze przegrane sprawy, nieliczne rezerwy celowe).
Wygrane banku: ~90% spraw (dane PKO BP; orzecznictwo pierwszoinstancyjne w większości po stronie banków).
Ugody z klientami: 0 (bank nie zawiera porozumień w tych sprawach, licząc na wygraną w sądzie).
Z perspektywy prawa, spory o SKD koncentrują się wokół interpretacji obowiązków informacyjnych banku. Instytucje twierdzą, że dopełniały formalności (udzielały klientom wymaganych informacji o kosztach kredytu), więc sankcja darmowego kredytu nie powinna mieć zastosowania. Z kolei pozywający, często wspierani przez wyspecjalizowane kancelarie, wskazują na uchybienia – np. brak pełnej transparentności co do kosztów dodatkowych, ubezpieczeń, sposobu obliczania RRSO itp. W lutym 2025 r. Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) wydał wyrok w sprawie C-472/23, który dolewa paliwa do tego sporu: stwierdził on, że bank musi jasno i precyzyjnie informować o wszystkich kosztach kredytu, a brak transparentności może naruszać prawo unijne i dawać podstawę do roszczeń takich jak SKD.
To korzystny sygnał dla konsumentów – sądy krajowe będą musiały brać pod uwagę linię TSUE, która akcentuje ochronę klienta w razie niedopełnienia obowiązków przez bank. W praktyce może to oznaczać, że od 2025 r. szala w sprawach „darmowych kredytów” może zacząć przechylać się na korzyść pozywających. PKO BP w raporcie przyznaje wprost, że istnieje ryzyko niekorzystnego trendu orzeczniczego w tym obszarze (w kontekście nowych wyroków TSUE) – co mogłoby umożliwić szersze korzystanie z sankcji kredytu darmowego przez kredytobiorców. Taki zapis w raporcie to sygnał ostrzegawczy: bank dostrzega potencjał eskalacji problemu, choć oficjalnie w komunikacji go „neutralizuje” przed inwestorami (twierdząc, że problem jest pod kontrolą).
Na razie jednak PKO BP wydaje się pewne swego – brak rezerw i ugód sugeruje, że zarząd zakłada pomyślne dla banku rozstrzygnięcie większości pozwów SKD. Jeśli jednak rzeczywistość sądowa okaże się mniej łaskawa (np. wskutek jednolitej prokonsumenckiej linii orzeczeń w przyszłości), bank mógłby stanąć przed koniecznością szybkiego nadrobienia zaległości rezerwowych, a więc dodatkowych obciążeń dla wyników.
Warto też pamiętać, że choć pojedyncze sprawy opiewają na stosunkowo niewielkie kwoty, to masowo mogą wygenerować znaczący koszt. Portfel 5 tys. pozwów o średniej wartości ~25 tys. zł każdy to teoretycznie nawet ok. 125 mln zł potencjalnego zwrotu – a liczba ta szybko rośnie. Sankcja darmowego kredytu ma więc charakter ryzyka rozproszonego, ale dynamicznie narastającego. PKO BP nie może go ignorować w dłuższym horyzoncie, choć na krótką metę przyjęło strategię „czekania i bronienia status quo” w sądach.
WIBOR: czy grozi powtórka frankowej batalii w złotych?
Trzecim obszarem wzmiankowanym w raporcie PKO BP jest ryzyko prawne związane z kredytami opartymi o stawkę WIBOR. WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) to referencyjna stopa procentowa używana w większości kredytów o zmiennym oprocentowaniu w PLN. Przez lata nie kwestionowano jej w umowach konsumenckich, jednak rosnące raty kredytów w latach 2021–2022 skłoniły niektórych kredytobiorców do podważania transparentności i uczciwości WIBOR-u. Argumentują oni, że mechanizm ustalania WIBOR może nie być dostatecznie zrozumiały dla klienta, co potencjalnie kwalifikuje klauzulę WIBOR-ową jako abuzywną (niedozwoloną) – analogicznie jak klauzule walutowe w kredytach frankowych.
Na razie skala pozwów WIBOR pozostaje ograniczona, zwłaszcza na tle franków czy SKD, ale może wzrosnąć zależnie od rozwoju sytuacji prawnej. Według danych Związku Banków Polskich, do wiosny 2025 r. zapadło ok. 150 nieprawomocnych wyroków w sprawach „WIBOR-owych” i zdecydowana większość była korzystna dla banków(roszczenia klientów oddalone) – tylko kilka orzeczeń uwzględniło żądania kredytobiorców.
Żaden sąd najwyższej instancji w Polsce dotąd nie wydał wiążącej wykładni w tym temacie. Kluczowa będzie jednak nadchodząca opinia TSUE. 11 czerwca 2025 r. Trybunał UE w Luksemburgu zajmował się pytaniami polskiego sądu dotyczącymi WIBOR (sprawa pytania prejudycjalnego z Sądu Okręgowego w Częstochowie, rozpatrującego pozew przeciw PKO BP).
Pytania te dotyczą m.in. czy mechanizm ustalania WIBOR podlega ocenie pod kątem nieuczciwości na gruncie dyrektywy 93/13, oraz czy banki należycie informowały klientów o ryzyku zmiennej stopy. Rozprawa przed TSUE miała charakter wysłuchania stron (banku, klienta oraz przedstawicieli rządu RP, Komisji Europejskiej i in.) – wyrok nie zapadł od razu i spodziewany jest dopiero w końcówce 2025 lub w 2026 r.. To orzeczenie może przesądzić, czy „pozwy WIBORowe” staną się masowym zjawiskiem.
Możliwe są dwa skrajne scenariusze:
Jeśli TSUE przyzna rację konsumentom (uznając, że klauzule WIBOR mogą być abuzywne z powodu braku przejrzystości), wówczas otworzy to drogę do kwestionowania umów złotowych. Prawnicy spekulują, że mogłoby to oznaczać „odfrankowienie WIBOR-u” – np. sądy mogłyby eliminować WIBOR z umów (pozostawiając samą marżę banku) lub nawet unieważniać całe kredyty złotowe. Skala potencjalnych roszczeń jest ogromna (dotyczy milionów kredytów), więc banki obawiają się powtórzenia frankowego scenariusza.
Jeśli TSUE stanie po stronie banków (uznając WIBOR i sposób informowania za zgodne z prawem), wówczas status quo zostanie utrzymane. Kredyty złotowe pozostałyby w mocy ze zmiennym oprocentowaniem, a sądy krajowe prawdopodobnie oddalałyby pozwy oparte na kwestionowaniu WIBOR. Taki wynik ucieszyłby sektor – już teraz Komisja Nadzoru Finansowego, Narodowy Bank Polski i Ministerstwo Finansów zgodnie bronią WIBOR-u, podkreślając, że jest on transparentny, nadzorowany i zgodny z unijnym rozporządzeniem BMR (Benchmark Regulation). W ich ocenie podważanie WIBOR-u to atak na stabilny system finansowy, który wcale nie leży w interesie konsumentów.
PKO BP już teraz zaznacza w swoim raporcie, że przyszłe wyniki mogą zależeć od „dalszych rozstrzygnięć sądowych w kwestii kredytów złotowych opartych na stawkach WIBOR”. To ostrożne zastrzeżenie – bank sygnalizuje udział w sprawach dotyczących WIBOR-u (jak ta w Częstochowie) i nie wyklucza wpływu ich finału na sytuację prawną. Na ten moment jednak nie identyfikuje tego ryzyka jako materialnego – brak informacji o rezerwach czy pozwach WIBOR w sprawozdaniu świadczy, że skala zjawiska jest jeszcze zbyt mała, by wymagała ujawnienia.
Szacunki branżowe mówią o kilkuset toczących się pozwach w skali całego rynku, z czego zapewne pewna część dotyczy PKO BP. Bank oraz regulatorzy publicznie stoją na stanowisku, że WIBOR jest rzetelny i zgodny z prawem, co ma uspokajać klientów i inwestorów. Niemniej, precedens frankowy nauczył ostrożności– nawet mało prawdopodobne ryzyko może w sprzyjających okolicznościach przerodzić się w lawinę pozwów.
PKO BP będzie uważnie obserwować wyrok TSUE i pierwsze prawomocne orzeczenia krajowe. Jeśli okazałyby się one pomyślne dla kredytobiorców, nie można wykluczyć scenariusza, w którym bank zmuszony będzie pójść na podobne ustępstwa jak wobec frankowiczów (np. ugody przewalutowujące kredyty złotowe lub masowe odpisy rezerw na ryzyko prawne). Na razie jest na to za wcześnie, ale sam fakt wpisania WIBOR-u na listę ryzyk w raporcie półrocznym świadczy o tym, że bank przygotowuje się na różne warianty rozwoju wypadków.
Wpływ ryzyk prawnych na wyniki PKO BP i perspektywy
Mimo napiętej sytuacji prawnej, PKO BP zdołał w I połowie 2025 r. wypracować najwyższy w swojej historii zysk półroczny – 5,13 mld zł netto. Dokonano tego pomimo znaczących obciążeń nadzwyczajnych (2,2 mld zł rezerw frankowych) dzięki świetnym wynikom podstawowej działalności bankowej. Wysokie stopy procentowe przełożyły się na rekordowe dochody odsetkowe (6,15 mld zł w II kw., +22% r/r), a koszty działania utrzymano pod kontrolą. To pozwoliło zrównoważyć koszt rezerw – które nota bene były niższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. W I półroczu 2024 r. bank zawiązał bowiem ~2,6 mld zł rezerw prawnych, a w całym 2024 r. łącznie 4,9 mld zł, podczas gdy tegoroczne 2,2 mld zł sugeruje wyhamowanie przyrostu rezerw. Sygnalizuje to, że zarząd przewiduje stopniowe wygaszanie głównego ryzyka (CHF) – i jak dotąd rzeczywiście widać, że nowe okoliczności (np. wyroki TSUE z 2023 r. i 2025 r.) nie pogorszyły już znacząco sytuacji banku, bo były wcześniej w dużej mierze zdyskontowane w modelach.
Raport półroczny nie wskazuje na bezpośrednie zagrożenie natychmiastowym pogorszeniem sytuacji prawnej banku – raczej podkreśla kontynuację znanych trendów. Niepokojące sygnały mają charakter warunkowy: dotyczą hipotetycznego pogorszenia trendu orzeczniczego (szczególnie w sprawach SKD) lub nowych regulacji. PKO BP wymienia m.in. możliwość niekorzystnych rozstrzygnięć w sprawie wzajemnych rozliczeń unieważnionych kredytów CHF (choć tutaj TSUE już rozwiał część wątpliwości), a także monitoruje projektowane zmiany prawne (jak tzw. ustawa frankowa procedowana latem 2025 r., mająca usprawnić obsługę pozwów frankowych). Z perspektywy inwestorów kluczowe jest jednak to, że bank utrzymuje wysoką rentowność pomimo tych ryzyk – wskaźnik ROE sięga 19,4%, a współczynniki kapitałowe są bezpieczne. Daje to bufor na wypadek materializacji kolejnych obciążeń prawnych.
Strategia PKO BP ewoluuje w kierunku minimalizacji strat i unikania reputacyjnych wstrząsów. Widać wyraźnie dwutorowe podejście: ugody i proaktywność tam, gdzie problem urósł do rangi kryzysu (frankowicze), oraz twarda obrona tam, gdzie roszczenia dopiero raczkują (SKD, WIBOR). Taka polityka jest zrozumiała biznesowo – bank nie chce otwierać „puszki Pandory” nowych masowych kosztów, zanim nie będzie pewny, że to konieczne. Jednocześnie, PKO BP deklaruje gotowość do reagowania na zmiany otoczenia: w raporcie przyznaje, że będzie na bieżąco aktualizował szacunki rezerw w zależności od rozwoju sytuacji prawnej.
Podsumowując, I półrocze 2025 pokazało, że PKO BP potrafi bić rekordy zysków, jednocześnie stawiając czoła historycznie wysokiemu ryzyku prawnemu. Kredyty frankowe – choć wciąż kosztowne – są już w dużej mierze „pod kontrolą” dzięki agresywnemu zabezpieczeniu rezerwami i masowym ugodom. Sankcja darmowego kredytu to potencjalna „mina z opóźnionym zapłonem”, ale bank na razie skutecznie ją rozbraja w sądach i przekonuje, że wybuch jej nie nastąpi. WIBOR stanowi znak zapytania na przyszłość; wiele zależy od nadchodzącego wyroku TSUE i postawy krajowych sądów. Dla klientów oznacza to mieszane wieści: frankowicze mogą liczyć na coraz szybsze wyroki lub ugody, podczas gdy pozywający w innych sprawach muszą uzbroić się w cierpliwość, bo bank nie zamierza ustępować bez walki. Dla inwestorów zaś PKO BP wysyła komunikat, że panuje nad sytuacją – co potwierdzają twarde wyniki finansowe i stabilność banku pomimo huraganu pozwów. Niemniej, ryzyko prawne pozostaje istotnym czynnikiem niepewności na kolejne kwartały. W razie negatywnych zwrotów akcji (np. niekorzystnego dla banków wyroku TSUE ws. WIBOR czy zmiany linii orzeczniczej w SKD), PKO BP będzie musiał ponownie skorygować kurs – być może sięgnąć po strategię ugód tam, gdzie dziś jej brak. Póki co jednak bank nawiguje po niespokojnych wodach całkiem sprawnie, łącząc historyczne zyski z ostrożnym zarządzaniem ryzykiem prawnym.






