poniedziałek, 20 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Czy ustawa frankowa jest konieczna po wyroku TSUE? Spór wokół projektu Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 05/02/2026 22:44
Czas czytania:19 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Artykuł Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej pt. „W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym” opublikowany 3 lutego 2026 r. na łamach rp.pl wzbudził żywe reakcje. Autorka – pełnomocniczka Ministra Sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta – przekonuje, że najnowszy wyrok TSUE z 22 stycznia 2026 r. w sprawie C-902/24 Herchoski wyznacza przełom i rzekomo dowodzi, iż przygotowany przez Ministerstwo projekt tzw. ustawy frankowej jest w pełni zgodny ze standardami unijnymi. Wiewiórowska-Domagalska twierdzi, że TSUE potwierdził rozwiązania projektu – zwłaszcza dopuszczenie potrącenia roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu – co jej zdaniem „z wyczuciem wpisuje się w standardy ochronne orzecznictwa TSUE”. Artykuł sugeruje, że krytyka projektu jako probankowego jest bezzasadna, a autorytet TSUE ma legitymizować kontrowersyjne zapisy ustawy.Czy ustawa frankowa jest konieczna po wyroku TSUE? Spór wokół projektu Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej

Czy jednak ministerialny komentarz rzeczywiście oddaje sedno orzeczenia TSUE i jego implikacje? Poniżej dokonujemy analitycznej oceny rzetelności tej interpretacji.

Co w interpretacji się zgadza? Trafne tezy zgodne z wyrokiem TSUE

TSUE dopuścił potrącenie roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu.

Autorka słusznie zauważa, że Trybunał nie uznał zarzutu potrącenia za sprzeczny z unijną dyrektywą 93/13. Wręcz przeciwnie – w wyroku C-902/24 (Herchoski) jasno stwierdzono, iż dopuszczenie przez sąd krajowy potrącenia wzajemnych wierzytelności nie zagraża skutecznej ochronie konsumenta. Bank może więc skorzystać z takiego mechanizmu rozliczenia, co pozwala uniknąć dublowania spraw – TSUE podkreślił, że rozliczenie stron w jednym postępowaniu jest korzystne i pożądane, ograniczając mnożenie procesów. Innymi słowy, rozstrzygnięcie wzajemnych roszczeń kredytobiorcy i banku za jednym razem sprzyja przejrzystości i ekonomice postępowania (co było zresztą jedną z motywacji projektu ustawy).

Bank ma prawo do odzyskania pożyczonego kapitału – ochrona konsumenta nie jest absolutna.

Wiewiórowska-Domagalska trafnie wskazuje, że TSUE przypomniał o zasadzie proporcjonalności: ochrona konsumenta musi być skuteczna, ale nie może być bezwarunkowa. Nawet przedsiębiorca, który stosował abuzywne klauzule, zachowuje prawo do rzetelnego procesu i do dochodzenia swojego roszczenia o zwrot kapitału na drodze sądowej. Trybunał wyraźnie zaznaczył, że wyłączenie mechanizmów przewidzianych w prawie krajowym (jak potrącenie) pozbawiłoby banki efektywnej ochrony prawnej w sposób nieproporcjonalny. Ta część orzeczenia kładzie nacisk na równość broni – obie strony sporu konsumenckiego muszą mieć możliwość realizacji swych praw. W tym kontekście autorka słusznie zauważa, że TSUE już we wcześniejszych wyrokach wspominał, iż uprawnienia konsumentów nie mogą „uświęcać” wszelkich działań procesowych z ich strony. Innymi słowy, sądowa ochrona słabszej strony umowy nie oznacza przyzwolenia na nadużycia procedur.

Bank nie może czerpać korzyści z opóźnienia, jeśli zaprzecza nieważności umowy.

Zgodnie z wyrokiem TSUE, bank który w procesie twierdzi, że umowa jest ważna, a jedynie „ewentualnie” zgłasza roszczenie na wypadek jej unieważnienia, nie ma prawa do odsetek za opóźnienie naliczanych od momentu wezwania konsumenta do zwrotu kapitału. Ten element wyroku również został poprawnie oddany w artykule – autorka pisze, że jeśli bank podnosi zarzut potrącenia warunkowo (utrzymując jednocześnie ważność umowy), to od chwili skierowania do konsumenta przedsądowego wezwania o zapłatę nie należą mu się żadne odsetki wynikające z późniejszego uznania umowy za nieważną. TSUE potwierdził bowiem, iż roszczenie banku staje się wymagalne dopiero po stwierdzeniu nieważności umowy. W praktyce oznacza to, że wszelkie „ostrożnościowe” wezwania do zapłaty kierowane przez banki w trakcie trwania procesu – przy jednoczesnym zaprzeczaniu przez nie nieważności kontraktu – są nieskuteczne i nie wywołują skutków, w tym naliczania odsetek na rzecz banku.

Konsumentowi należą się odsetki za opóźnienie od momentu wezwania banku do zapłaty.

TSUE podtrzymał również dotychczasową linię orzeczniczą, zgodnie z którą odsetki ustawowe za opóźnienie przysługujące konsumentowi (kredytobiorcy) powinny obejmować okres przedprocesowy, licząc od chwili gdy wezwał on bank do zwrotu spełnionych świadczeń. Już we wcześniejszym wyroku z 2023 r. (C-28/22 Getin Noble Bank) Trybunał uznał, że konsument ma prawo do takiej rekompensaty za czas, gdy faktycznie pozbawiony był środków finansowych. Teraz w sprawie Herchoski TSUE zaakceptował sposób liczenia odsetek zaproponowany przez polski sąd odsyłający – a więc właśnie od daty przedsądowego wezwania konsumenta do zapłaty. Również i tę kwestię autorka artykułu omówiła zgodnie z intencją wyroku, podkreślając że projekt ustawy frankowej utrzymuje identyczny standard: kredytobiorcy należą się odsetki od chwili, gdy zażądał od banku zwrotu pieniędzy. Co istotne, TSUE po raz kolejny wykluczył przy tym żądania banków o jakiekolwiek dodatkowe opłaty – takie jak wynagrodzenie za korzystanie z kapitału czy odsetki umowne. Jednoznacznie potwierdzono, że bankowi należy się jedynie nominalna kwota wypłaconego kapitału plus ustawowe odsetki za opóźnienie, nic ponadto. To kolejny element wzmacniający sytuację konsumentów.

Jedno postępowanie zamiast dwóch – słuszny kierunek z punktu widzenia TSUE.

Wreszcie, generalny przekaz wyroku C-902/24 dobrze oddany w analizowanym komentarzu jest taki, że spory frankowe powinny zmierzać do kompleksowego rozliczenia w jednym procesie. Trybunał otwarcie skrytykował praktykę mnożenia odrębnych postępowań – np. sytuację, w której po wygranej przez konsumenta sprawie o unieważnienie umowy bank wytacza osobny proces o zwrot kapitału. TSUE uznał, że takie dublowanie spraw jest niepożądane i może być wręcz “niekorzystne dla konsumenta”. Lepiej, by to sąd rozpoznający powództwo frankowicza od razu rozliczył wzajemne roszczenia obu stron (poprzez potrącenie lub powództwo wzajemne banku) w tym samym postępowaniu. Dzięki temu konsument szybciej uzyska klarowność co do swojego statusu i zobowiązań, a całe rozliczenie nastąpi w jednym wyroku. Tę ideę – spójną zarówno z orzecznictwem TSUE, jak i założeniami projektu ustawy frankowej – autorka eksponuje jako jeden z głównych “przełomowych” aspektów wyroku. Trudno się z nią nie zgodzić co do zasady: co do zasady wszyscy uczestnicy sporu zyskają na skróceniu drogi do definitywnego zakończenia sprawy.

Podsumowując, liczne twierdzenia zawarte w komentarzu ministerialnej ekspertki mają solidne oparcie w tezach wyroku TSUE. Trybunał rzeczywiście: (a) dopuścił mechanizm potrącenia w sporach frankowych, (b) zaznaczył, że prawa konsumenta nie wykluczają praw banku do sądu, (c) uciął pomysły banków na naliczanie dodatkowych korzyści (jak wynagrodzenie za kapitał lub odsetki przed unieważnieniem umowy), oraz (d) zachęcił do finalizowania rozliczeń w jednym postępowaniu. W tych punktach interpretacja wyroku przedstawiona na rp.pl jest zgodna z jego istotą. Niestety, obok trafnych spostrzeżeń pojawiają się też w omawianym tekście elementy, które można odebrać jako stronnicze ujęcie – poprzez pominięcie niewygodnych szczegółów lub retoryczne zabiegi przechylające wymowę orzeczenia na korzyść forsowanego projektu ustawy.

Kontrowersyjne tezy i przemilczenia – gdzie komentarz rozmija się z faktami?

Mimo wielu zgodnych z prawdą stwierdzeń, artykuł pełnomocniczki ministra zawiera również fragmenty, które eksperci i środowiska frankowiczów oceniają jako manipulacyjne lub niepełne. Poniżej punktujemy najważniejsze z nich, wraz z wyjaśnieniem kontekstu:

Pominięcie ograniczeń czasowych z art. 203¹ § 2 k.p.c.

Autorka chwali projekt ustawy za dopuszczenie zgłoszenia potrącenia „aż do II instancji”, sugerując, że to realizacja standardu UE. Przemilcza jednak fakt, że obecnie polska procedura cywilna świadomie ogranicza czas na podniesienie takiego zarzutu. Zgodnie z art. 203¹ § 2 k.p.c. pozwany może zgłosić potrącenie „nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna”. Przepis ten, wprowadzony nowelizacją z 2019 r., miał zapobiegać przewlekaniu procesów poprzez spóźnione, taktyczne potrącenia. Ministerialny komentarz pomija, że projekt ustawy frankowej znosi te ograniczenia, dając bankom swobodę zgłaszania kompensacji niemal na każdym etapie (aż do prawomocnego zakończenia sprawy). To istotna zmiana pro-bankowa: dzięki niej bank będzie mógł tak sterować przebiegiem procesu, by zgłosić zarzut potrącenia w optymalnym dla siebie momencie – np. dopiero w apelacji, gdy sprawa “źle się układa”. Tak późne potrącenie skasuje konsumentowi znaczną część odsetek za wieloletnie opóźnienie (bank uniknie płacenia odsetek od kwoty kapitału za cały okres procesu). Eksperci zauważają, że to w praktyce nagroda za przewlekanie – im dłużej bank odwleka rozstrzygnięcie, tym więcej oszczędzi na odsetkach kosztem kredytobiorcy. Artykuł na rp.pl w ogóle nie wspomina o tych kontrowersjach. Przedstawia rozszerzenie terminu potrącenia jako rzekomo neutralne dostosowanie do standardu UE, ignorując genezę i cel obecnej regulacji krajowej. Taki brak pełnego obrazu można ocenić jako manipulację przez zaniechanie – czytelnik nie dowiaduje się, że TSUE nie nakładał obowiązku wydłużania terminu zarzutu potrącenia, a zmiana ta budzi ogromne wątpliwości co do wpływu na rzetelność procesu.

Mylące powołanie się na wyrok C-396/24 (Lubrecznik) jako uzasadnienie dla potrącenia.

Wiewiórowska-Domagalska pisze, że dopuszczenie potrącenia „pozwala na realizację wyroku C-396/24 Lubreczlik”, rzekomo tamując koncepcję „dla konsumenta dwie kondykcje, dla banku – jedna (saldo)”. To stwierdzenie jest co najmniej dyskusyjne. Wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 r. w sprawie Lubrecznik (C-396/24) faktycznie był przełomowy – ale w innej kwestii: Trybunał wykluczył możliwość żądania przez bank zwrotu całego nominalnego kapitału kredytu „po prostu”, niezależnie od sum już spłaconych przez konsumenta. Innymi słowy, TSUE uznał za sprzeczne z dyrektywą 93/13 sytuacje, w których bank domaga się oddania pełnej kwoty pożyczki, jak gdyby konsument nic nie wpłacił (oraz automatyczne nadawanie bankowym wyrokom rygoru natychmiastowej wykonalności). Ten wyrok potwierdził konieczność rozliczenia wzajemnych świadczeń i ukrócił pomysł, by bank mógł w oderwaniu od realiów zyskać ogromną kwotę kosztem klienta. Ministerstwo Sprawiedliwości słusznie odebrało orzeczenie Lubrecznika jako wsparcie dla idei „jednego postępowania” – samo informowało, że wyrok „sprzyja pełnej realizacji konsumenckiego standardu ochrony” poprzez rozstrzyganie sporów frankowych w jednym procesie. Nie oznacza to jednak, że tylko zaproponowany przez MS model potrącenia warunkowego jest zgodny z TSUE lub konieczny do wykonania wyroku Lubrecznik. Trybunał nie przesądził wówczas konkretnych mechanizmów procesowych – wskazał jedynie rezultat do osiągnięcia (brak podwójnych spraw i brak roszczeń banku ponad to, co faktycznie się należy). Realizację tego standardu można zapewnić różnymi sposobami. Tymczasem autorka komentarza sprawia wrażenie, jakby TSUE wprost zalecił wydłużanie terminu potrącenia i kompensatę w trybie proponowanym przez projekt ustawy. Jest to sugestia myląca. W rzeczywistości wątpliwości, które pojawiały się po wyroku Lubrecznika – np. co do przedawnienia roszczeń banku czy momentu ich wymagalności – zostały przez TSUE w wyroku Herchoski rozstrzygnięte w sposób prokonsumencki (o czym za chwilę). Paradoksalnie więc, to nie projekt ustawy „umożliwia realizację Lubrecznika” – jak twierdzi autorka – lecz przeciwnie: to orzeczenia TSUE umożliwiają ocenę, na ile projekt faktycznie respektuje unijne standardy. A ta ocena wypada niejednoznacznie.

Twierdzenie o „pełnej zgodności” projektu z TSUE i „podnoszeniu standardu” – z pominięciem skutków dla konsumentów.

Najdalej idącą tezą Wiewiórowskiej-Domagalskiej jest zapewnienie, że przygotowane przepisy „są nie tylko w pełni zgodne z wyrokiem Herchoski, ale również podnoszą jego standard”. Taka deklaracja budzi sprzeciw wielu niezależnych prawników. Po pierwsze, TSUE nie oceniał projektu ustawy – trudno więc mówić o „zgodności” wprost, można co najwyżej wnioskować, czy polskie propozycje mieszczą się w granicach wyznaczonych przez orzecznictwo unijne.

Tymczasem pewne elementy ustawy, choć formalnie dopuszczalne, mogą naruszać ducha ochrony konsumenta, jaki wynika z wyroków. Na przykład: Trybunał w sprawie Herchoskiwyraźnie zaznaczył, że uwzględnienie zarzutu potrącenia przez sąd nie może skutkować takim rozdziałem kosztów procesu, który zniechęcałby konsumenta do dochodzenia swoich praw. Projekt ustawy co prawda przewiduje zwolnienie konsumenta z kosztów, ale tylko pod warunkiem że nie sprzeciwi się on potrąceniu „co do zasady”. Jeżeli więc kredytobiorca nie zgodzi się na rozliczenie w jednym postępowaniu, miałby być narażony na koszty.

To rozwiązanie de facto wywiera presję na konsumenta, by rezygnował z przysługujących mu środków procesowych – inaczej straci finansowo. Czy to “podnosi standard” ochrony? Wielu ekspertów uważa, że przeciwnie – może naruszać wytyczną TSUE, by nie odstraszać konsumentów od korzystania z wymiaru sprawiedliwości. Po drugie, jak wspomniano, wydłużenie terminu potrącenia do końca apelacji samo w sobie stanowi ukłon w stronę banków, dając im narzędzie do minimalizowania skutków przegranej. TSUE nie nakazywał takiego rozwiązania, więc trudno uznać je za element „zgodny” z jakąkolwiek normą unijną – to raczej polityczna decyzja ustawodawcy, którą autorka próbuje uwiarygodnić autorytetem Trybunału.

Po trzecie wreszcie, projekt ustawy frankowej został oceniony przez szereg niezależnych komentatorów jako potencjalnie niekorzystny dla konsumentów, nawet jeśli ubiera się go w retorykę prokonsumencką. Wskazuje się choćby, że umożliwi on bankom oszczędzenie miliardów złotych kosztem frankowiczów, właśnie poprzez redukcję należnych odsetek za wieloletnie procesy. Stwierdzenie o „pełnej zgodności” z TSUE brzmi jak zapewnienie o bezdyskusyjnej słuszności projektu – podczas gdy w rzeczywistości zgodność ta jest pozorna i wybiórcza.

Sugestie o „złej wierze” konsumenta i nazywanie jego działań „trikami” – jednostronna narracja.

Artykuł zawiera fragment, w którym autorka interpretuje wyrok TSUE jako potępienie rzekomo nieuczciwych praktyk procesowych frankowiczów. Pisze m.in., że konsument, który sprzeciwia się potrąceniu po wyjaśnieniach sądu, może działać w złej wierze, a „tricki procesowe” nie mogą przynosić mu korzyści. Tak ostry język wobec kredytobiorców budzi wątpliwości co do obiektywizmu komentarza. TSUE owszem wskazał, że nadużywanie środków procesowych przez którąkolwiek ze stron nie zasługuje na ochronę – ale nigdzie nie stwierdził, że korzystanie przez konsumenta z przysługujących mu praw (np. niezgoda na potrącenie czy domaganie się pełnych odsetek) stanowi automatycznie „złą wiarę”. Przeciwnie, w innym świeżym wyroku (C-746/24 Gryczara z 27.11.2025) Trybunał podkreślił, że przepisy krajowe nie mogą obciążać konsumenta kosztami nawet przegranego procesu o zwrot kapitału, jeśli mogłoby to zniechęcić go do obrony swoich praw. Innymi słowy, prawo musi zostawiać konsumentowi przestrzeń do podejmowania decyzji procesowych bez groźby kary finansowej za samo dochodzenie ochrony. Retoryka użyta przez pełnomocniczkę MS zdaje się jednak obarczać frankowiczów winą za przedłużanie sporów – pomijając fakt, że to banki latami negowały roszczenia i wytaczały kontrpozwy, walcząc o obejście niekorzystnych dla nich linii orzeczniczych.

Zarzucanie kredytobiorcom „trików” (gdy korzystają z przewidzianych prawem instrumentów, np. podnosząc zarzut przedawnienia roszczenia banku czy niegodzenia się na kompensatę) jest więc odbierane jako próba zdyskredytowania ich działań. Taka narracja jednostronnie wartościuje postawy stron: bank broni swoich interesów – to zrozumiałe, konsument broni swoich – to „zła wiara”.

TSUE tymczasem stara się wyważyć racje obu stron, nie odmawiając konsumentom możliwości pełnej obrony. Użycie w komentarzu tak nacechowanych określeń sugeruje element propagandowy: budowanie przekazu, w którym projekt ustawy jawi się jako rozsądny balans, a opór frankowiczów przeciw niektórym jego zapisom – jako przejaw nieracjonalnej nieuczciwości. Jest to duże uproszczenie i obarczanie winą niewłaściwej strony, co obiektywnej analizie nie powinno mieć miejsca.

Głos frankowiczów – dlaczego nie zgadzają się z interpretacją MS?

Środowiska frankowiczów (organizacje społeczne, kancelarie reprezentujące kredytobiorców, aktywne fora internetowe) zdecydowanie polemizują z linią interpretacyjną prezentowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Ich perspektywa rzuca inne światło na wyrok TSUE i planowane zmiany ustawowe:

Wyrok C-902/24 Herchoski jako sukces konsumentów, nie banków.

Frankowicze od początku wskazywali, że orzeczenie z 22 stycznia 2026 r. ma w swej wymowie charakter prokonsumencki, pomimo iż obie strony sporu próbowały ogłosić się wygranymi. W ocenie kredytobiorców Trybunał jasno potwierdził kluczowe dla nich zasady: bank może żądać zwrotu jedynie nominalnego kapitału (bez żadnych dodatkowych opłat), a jego roszczenie staje się wymagalne dopiero z chwilą prawomocnego uznania umowy za nieważną. To oznacza, że kredytobiorca ma zagwarantowany spokój do czasu rozstrzygnięcia sprawy – bank nie może skutecznie wywierać na niego presji finansowej w trakcie procesu, np. poprzez kierowanie pozwów „na wszelki wypadek” czy żądanie odsetek za ten okres.

Te elementy wzmacniają ochronę konsumentów i zwiększają przewidywalność rozliczeń po unieważnieniu umowy. Frankowicze zwracają uwagę, że banki początkowo nie nagłaśniały sprawy Herchoskiego, obawiając się niekorzystnego wyroku – a gdy TSUE częściowo uwzględnił ich argumenty (uznając prawo do potrącenia), natychmiast ogłosiły to swoim zwycięstwem. Zdaniem konsumentów jest to odwracanie kota ogonem: sedno wyroku to potwierdzenie ich praw, a nie przywilejów sektora bankowego. Próby przedstawiania orzeczenia jako klęski frankowiczów określane są wprost jako medialne manipulacje.

Sprzeciw wobec narracji o “pełnej zgodności” ustawy frankowej z prawem UE.

Frankowicze i ich prawnicy od miesięcy krytykują rządowy projekt ustawy, nazywając go wręcz “antykonsumenckim bublem prawnym”. W ich ocenie wiele proponowanych rozwiązań służy interesom banków, mimo że oficjalnie przedstawia się je jako przyspieszenie postępowań i odciążenie sądów. Środowiska te w szczególności wskazują, że wydłużenie terminu na potrącenie do końca apelacji oraz powiązanie z tym kwestii kosztów procesowych będzie działać na niekorzyść kredytobiorców.

Tak jak wspomniano wyżej, istnieje obawa, że banki otrzymają potężne narzędzie do minimalizowania wypłat na rzecz klientów – wystarczy, że przeciągną sprawę i na finiszu podniosą potrącenie, by uniknąć płacenia należnych odsetek za opóźnienie. Z perspektywy konsumentów jest to zaprzeczenie idei sprawiedliwości: strona, która dopuściła się nieuczciwych praktyk (abuzywnych klauzul), zostałaby wynagrodzona za taktykę procesową.

Frankowicze nie godzą się też na argument, że projekt “wzmacnia ich pozycję” – wskazują, że w praktyce może on odebrać im część wygranej (właśnie w postaci odsetek), co wielu z nich traktuje jako należną rekompensatę za lata zamrożenia środków w toksycznym kredycie. Krótko mówiąc, według frankowiczów projekt nie jest „pełną realizacją standardu UE”, lecz sprytnym przesunięciem ciężaru na konsumenta. A skoro interpretacja TSUE przedstawiana przez MS służy legitymizacji tego projektu, patrzą na nią z dużą nieufnością.

Prawo do decyzji procesowych bez groźby sankcji.

Konsumentom nie podoba się także ton narracji sugerujący, że jeśli nie podporządkują się proponowanym rozwiązaniom (np. będą kwestionować potrącenie czy nie wyrażą zgody na załatwienie sprawy w jednym postępowaniu za wszelką cenę), to działają niefair i powinni ponosić konsekwencje finansowe. Stanowisko frankowiczów jest tutaj jasne: każdy kredytobiorca ma prawo ostrożnie zarządzać swoim ryzykiem. Jeśli np. uzna, że korzystniej będzie zakończyć własną sprawę o unieważnienie umowy bez jednoczesnego rozliczania się z bankiem – bo chociażby liczy na przedawnienie roszczenia banku – to jest to jego legalne uprawnienie. TSUE w żadnym miejscu nie nazwał takiego postępowania nadużyciem; przeciwnie, wskazał że to sąd ma obowiązek pouczyć konsumenta o konsekwencjach i zbadać, czy roszczenie banku nie jest przedawnione czy nie powinno zostać rozłożone na raty dla ochrony klienta.

Frankowicze argumentują więc, że przedstawianie ich ewentualnego sprzeciwu wobec potrącenia jako “złej wiary” jest retoryką prostacką i krzywdzącą. Ich zdaniem to banki częściej nadużywały procedur – np. masowo składały apelacje tylko po to, by następnie je wycofywać (przedłużając czas i przerzucając koszty na obywateli). Dlatego pomysł premiowania takiego wycofywania pozwów (przez zwrot połowy opłaty sądowej, jak przewiduje projekt ustawy) budzi wśród frankowiczów sprzeciw jako faworyzowanie silniejszej strony. Ogólnie, konsumenci oczekują, że prawo da im możliwość świadomego wyboru strategii – czy chcą natychmiast rozliczyć się z bankiem, czy np. zaryzykować i podnieść zarzut przedawnienia. Nie zgadzają się na ustawowe “karanie” ich za decyzje procesowe, które mieszczą się w granicach prawa, a ministerialną interpretację TSUE postrzegają jako próbę uzasadnienia takich kar.

Szeroki kontekst – obrona nadrzędnej idei ochrony konsumenta.

W tle stanowiska frankowiczów przebija fundamentalna obawa: czy nie następuje powolne odchodzenie od prokonsumenckiej filozofii dyrektywy 93/13pod pretekstem “wyważania interesów”. Unijne orzecznictwo z ostatnich lat – począwszy od głośnej sprawy Dziubak (C-260/18) po kolejne wyroki – konsekwentnie akcentowało odstraszający względem przedsiębiorców cel dyrektywy. To znaczy: bank, który stosował niedozwolone klauzule, powinien ponieść dotkliwe konsekwencje, tak aby ani jemu, ani innym nie opłacało się naruszać praw konsumentów. Frankowicze obawiają się, że interpretacje lansowane przez MS mogą rozmywać tę zasadę – kładąc coraz większy nacisk na “prawa banku” i “proporcjonalność”, a coraz mniej na ochronę słabszego.

Prowadzić to może do stopniowego osłabienia efektu odstraszającego: skoro bank i tak ostatecznie odzyska kapitał bez większych strat (odsetki minimalne, koszty być może przerzucone na konsumenta w części), to gdzie tu kara za stosowanie abuzywnych zapisów? Z taką filozofią frankowicze się nie godzą. W ich odczuciu Ministerstwo – ustami swojej pełnomocniczki – próbuje zamienić wyrok TSUE w argument za tym, że „konsumenci i tak nie mogą mieć wszystkiego”. Tymczasem oni przypominają, że całe ich batalie sądowe wynikają z nieuczciwości banków i że to właśnie konsumenci latami ponosili konsekwencje tych toksycznych umów. Dlatego żądają, by prawo wciąż stanowczo stało po stronie pokrzywdzonych klientów, a nie pochylało się nad losem instytucji finansowych, które – jak pokazują statystyki wygranych spraw – same sobie zawiniły.

Reasumując…

Środowiska frankowe odczytują orzeczenie Herchoski nieco inaczej niż autorka rp.pl. Owszem, dostrzegają oni w nim element “wyrównania praw” (przyznanie bankom możliwości potrącenia), ale jednocześnie podkreślają, że każdy nowy wyrok TSUE jeszcze bardziej klaruje sytuację na korzyść konsumentów. Wyrok z 22 stycznia 2026 r. „to nie rewolucja, lecz klarowny krok w stronę uczciwego i bardziej przejrzystego rozliczania spraw frankowych” – jak ujął to jeden z serwisów frankowiczów.

Próby przedstawienia go jako ciosu w klientów lub triumfu banków są przez nich postrzegane jako element medialnej gry. Ich zdaniem Ministerstwo Sprawiedliwości, zamiast obiektywnie informować o skutkach orzeczeń TSUE, zaangażowało się w narrację polityczną wspierającą ustawę, której oni – frankowicze – w większości sobie nie życzą. Świadczą o tym chociażby liczne petycje i akcje informacyjne organizowane oddolnie: np. petycja do sądów z zestawieniem tez z orzecznictwa TSUE, której celem jest przeciwdziałanie “kampanii edukacyjnej” banków manipulujących wyrokami TSUE zgodnie z własnym interesem. Widać więc wyraźnie, że konsumenci sami mobilizują się, by prostować przekaz płynący do sędziów i opinii publicznej.

Szerszy kontekst sporu – co oznaczają te rozstrzygnięcia dla prawa i praktyki?

Spór o interpretację wyroku Herchoski i kształt ustawy frankowej wpisuje się w większy obraz zmagań o standardy ochrony konsumenta na rynku finansowym. Rozstrzygnięcia TSUE z ostatnich lat – a także kolejne oczekujące na wyrok, jak sprawa C-471/24 dotycząca kredytów złotowych (WIBOR) czy C-753/24 o przedawnienie roszczeń banków – sukcesywnie dookreślają granice między prawami klientów a uprawnieniami banków. Każda taka decyzja ma bezpośrednie przełożenie na tysiące toczących się postępowań w Polsce. Dlatego rzetelna interpretacja tych wyroków jest sprawą kluczową – błędna lub stronnicza wykładnia może wpłynąć na orzecznictwo sądów krajowych, a w konsekwencji na sytuację finansową wielu rodzin.

Z perspektywy systemowej, obecne napięcie ujawnia dwie równoległe tendencje:

Z jednej strony, sądy unijne i krajowe coraz mocniej precyzują reguły gry po unieważnieniu umowy frankowej. Dzięki temu kończy się pewna epoka chaosu – jeszcze do niedawna różne składy sędziowskie miały odmienne pomysły na rozliczenia (teoria salda vs. dwie kondykcje, odmienne orzeczenia co do przedawnienia, odsetek, kosztów). Wyroki takie jak Lubrecznik czy Herchoski porządkują te zasady: bank nie może ignorować wpłat konsumenta i żądać wszystkiego; nie może też skutecznie dochodzić kapitału zanim sąd nie stwierdzi nieważności umowy. Konsument z kolei może liczyć na odsetki od chwili, gdy zażądał swoich pieniędzy, a ewentualne koszty przegranego procesu z bankiem nie powinny go odstraszać od dochodzenia praw. Te standardy będą wiążące dla polskich sądów – i faktycznie już są przywoływane w orzeczeniach. Można więc powiedzieć, że prawo konsumenckie w sporach frankowych osiąga pewien dojrzały, spójny kształt.

Z drugiej strony, władza wykonawcza oraz sektor bankowy starają się reagować na tę sytuację działaniami legislacyjnymi i narracyjnymi, które pozwolą ograniczyć dla banków negatywne skutki masowego unieważniania umów. Projekt ustawy frankowej jest tego najdobitniejszym przykładem – to propozycja zmian proceduralnych, mających w zamyśle usprawnić postępowania, ale też ochronić banki przed częścią obciążeń finansowych (jak wspomniane odsetki). Ministerstwo Sprawiedliwości stoi przed trudnym zadaniem: oficjalnie musi dbać o konsumentów, lecz równocześnie jest świadome możliwych perturbacji dla systemu bankowego. Stąd rodzi się pokusa, by przedstawiać pewne kompromisy jako wciąż prokonsumenckie – np. argumentować, że ustawa w niczym nie ogranicza praw frankowiczów ani ich nie pogarsza, a jedynie usprawnia procedury. Taki przekaz jednak zderza się z nieufnością społeczną i doświadczeniem tysięcy rodzin, które same odczuły, jak banki walczyły z nimi o każdy grosz. W efekcie zamiast konsensusu mamy otwartą wojnę narracyjną: MS i część mediów vs. stowarzyszenia frankowiczów i wspierający ich prawnicy.

Ten spór komunikacyjny może wpływać na przebieg postępowań sądowych. Jak zauważono w pewnym reportażu, banki już teraz prowadzą własną “kampanię edukacyjną” wśród sędziów, próbując przekonać ich do określonej wykładni orzecznictwa TSUE. Reakcją na to są inicjatywy oddolne kredytobiorców (jak wspomniana petycja do sądów zawierająca tezy z wyroków TSUE korzystne dla konsumentów). W tle majaczy pytanie: czy w razie wejścia ustawy frankowej w życie również sędziowie będą ją różnie rozumieć, czy raczej zastosują jednolicie? Niektórzy sędziowie już zgłaszali wątpliwości – np. czy dopuszczalne jest orzekanie „warunkowe” (uznanie nieważności umowy, a potem badanie potrącenia) bez szkody dla sprawności procesu. Pojawiają się opinie, że jeśli zakres dopuszczalności potrącenia zostanie nadmiernie rozciągnięty (jak chce projekt), to może to paradoksalnie wydłużyć postępowania, bo konieczne będzie dodatkowe badanie zasadności roszczeń banku już po wyroku w I instancji. To zaś rodzi ryzyko kolejnych pytań prejudycjalnych – czyli ponownego angażowania TSUE w polskie sprawy frankowe. Innymi słowy, istnieje realna możliwość, że “usprawnienie” postępowań przez ustawę okaże się iluzoryczne, a nawet wygeneruje nowe problemy prawne.

Z punktu widzenia praw konsumentów, ostateczny kształt rozwiązań (czy to ustawowych, czy sądowych) musi wyważyć dwa cele: efektywność procedur i pełną realizację praw wynikających z dyrektywy 93/13. Wyrok TSUE Herchoski przypomina o obu tych celach. Teraz piłka jest po stronie polskiego ustawodawcy i sądów, by za jego wskazówkami podążyć mądrze. Jeśli przeważy podejście zrównoważone – respektujące główne zdobycze konsumentów, a zarazem pozwalające bankom dochodzić kapitału w rozsądnych ramach – wówczas spory frankowe faktycznie będą zmierzać ku uporządkowaniu. Jeżeli jednak którakolwiek ze stron (czy to banki przez lobbing, czy konsumenci przez nadmierne roszczenia) spróbuje nagiąć interpretację pod siebie, konflikt będzie tlił się dalej, być może na innych polach (np. w sprawie WIBOR-u, gdzie już widzimy podobny schemat narracji).

Zakończenie: Potrzeba rzetelnej debaty zamiast wykorzystywania autorytetu TSUE

Analiza artykułu Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej pokazuje, jak cienka granica dzieli komentarz ekspercki od tekstu o znamionach polemiki propagandowej. Pełnomocniczka ministra przedstawiła wyrok TSUE C-902/24 Herchoski w sposób częściowo trafny i merytoryczny, ale zarazem podporządkowany obronie konkretnego projektu ustawowego. Wykorzystała przy tym autorytet Trybunału, by wesprzeć tezy korzystne dla rządowej narracji, pomijając niewygodne aspekty i krytykując pośrednio przeciwników ustawy (frankowiczów) jako rzekomo nieracjonalnych czy działających w złej wierze.

Taka sytuacja jest niebezpieczna dla jakości debaty publicznej. Orzeczenia TSUE powinny być omawiane z pełnym obiektywizmem – zwłaszcza przez przedstawicieli władz – bo stanowią wykładnię prawa wiążącą wszystkie strony. Jeśli służą za narzędzie doraźnej argumentacji politycznej, spada zaufanie obywateli do państwa i poczucie, że ich prawa są traktowane poważnie. Frankowicze, którzy w dużej mierze wygrali swoją walkę dzięki odwołaniu się do prawa unijnego, dziś z niepokojem patrzą, czy to samo prawo nie zostanie użyte w sposób wybiórczy przeciwko nim. Autorytet TSUE jest bezsporny – ale sposób, w jaki go przekładamy na krajowy grunt, zależy od dobrej woli i rzetelności uczestników dyskursu.

W sporze o ustawę frankową racje nie są czarno-białe. Z pewnością można znaleźć argumenty za tym, że uproszczenie procedur i ujednolicenie praktyki są potrzebne. Jednak równie zasadne są obawy, by przy tej okazji nie oskubać konsumentów z części należnych im praw pod hasłem “równowagi” czy “proporcjonalności”. Dlatego kluczowe jest, aby wszelkie zmiany prawne były poprzedzone uczciwą dyskusją: wysłuchaniem głosu konsumentów, ekspertów niezależnych od sektora bankowego, uwzględnieniem statystyk i faktów, jakie ujawniły procesy frankowe.

Wyrok TSUE Herchoski może być punktem wyjścia do takiej dyskusji – pokazał granice i wskazał rozwiązania (jak brak odsetek dla banku przed unieważnieniem umowy czy brak kosztów zniechęcających konsumenta). Teraz pora z tych wskazówek zrobić użytek w dobrej wierze, a nie wykorzystywać je jako oręże retoryczne. W interesie wszystkich – zarówno frankowiczów, jak i stabilności systemu finansowego – leży znalezienie rozwiązań, które będą sprawiedliwe, zgodne z prawem UE i akceptowalne społecznie.

Do tego jednak potrzeba rzeczowej debaty prawnej, wolnej od propagandowego zacięcia. Debaty, w której autorytet TSUE nie jest przywoływany wybiórczo dla poparcia z góry założonej tezy, lecz stanowi obiektywny drogowskaz. Tylko wtedy zdołamy wypracować przepisy, które zamkną epokę frankowych sporów w sposób cywilizowany – z poszanowaniem zarówno praw konsumentów, jak i zasad pewności obrotu. Niech wyroki TSUE będą fundamentem do budowania zaufania w sądy i prawo, a nie kolejnym polem bitwy komunikacyjnej.

Udostępnij33Tweet21
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Napisał Michał Augustynowicz
14 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Pięć orzeczeń i jedna opinia Rzecznika Generalnego w ciągu jednego miesiąca – kwiecień 2026 roku może być jednym z ważniejszych momentów w historii sporów frankowych. Co dokładnie się...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Wyrok TSUE ws. WIBOR 12 lutego 2026: Systemowe wady czy rewolucja dla kredytobiorców? Co pomijają prawnicy banków w obronie wskaźnika

Wyrok TSUE ws. WIBOR 12 lutego 2026: Systemowe wady czy rewolucja dla kredytobiorców? Co pomijają prawnicy banków w obronie wskaźnika

Spis treści:

  • Co w interpretacji się zgadza? Trafne tezy zgodne z wyrokiem TSUE
    • TSUE dopuścił potrącenie roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu.
    • Bank ma prawo do odzyskania pożyczonego kapitału – ochrona konsumenta nie jest absolutna.
    • Bank nie może czerpać korzyści z opóźnienia, jeśli zaprzecza nieważności umowy.
    • Konsumentowi należą się odsetki za opóźnienie od momentu wezwania banku do zapłaty.
    • Jedno postępowanie zamiast dwóch – słuszny kierunek z punktu widzenia TSUE.
  • Kontrowersyjne tezy i przemilczenia – gdzie komentarz rozmija się z faktami?
    • Pominięcie ograniczeń czasowych z art. 203¹ § 2 k.p.c.
    • Mylące powołanie się na wyrok C-396/24 (Lubrecznik) jako uzasadnienie dla potrącenia.
    • Twierdzenie o „pełnej zgodności” projektu z TSUE i „podnoszeniu standardu” – z pominięciem skutków dla konsumentów.
    • Sugestie o „złej wierze” konsumenta i nazywanie jego działań „trikami” – jednostronna narracja.
  • Głos frankowiczów – dlaczego nie zgadzają się z interpretacją MS?
    • Wyrok C-902/24 Herchoski jako sukces konsumentów, nie banków.
    • Sprzeciw wobec narracji o “pełnej zgodności” ustawy frankowej z prawem UE.
    • Prawo do decyzji procesowych bez groźby sankcji.
    • Szeroki kontekst – obrona nadrzędnej idei ochrony konsumenta.
    • Reasumując…
  • Szerszy kontekst sporu – co oznaczają te rozstrzygnięcia dla prawa i praktyki?
  • Zakończenie: Potrzeba rzetelnej debaty zamiast wykorzystywania autorytetu TSUE

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt