poniedziałek, 20 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Wyrok TSUE ws. WIBOR 12 lutego 2026: Systemowe wady czy rewolucja dla kredytobiorców? Co pomijają prawnicy banków w obronie wskaźnika

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 06/02/2026 12:37
Czas czytania:16 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

W najbliższych dniach oczy finansistów, prawników i tysięcy kredytobiorców zwrócone będą ku Luksemburgowi. Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosi 12 lutego 2026 r. wyrok w sprawie C-471/24, dotyczącej  wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych. Na łamach Business Insider dwójka prawników – Tomasz Leśko i Weronika Magdziak-Śliwa, partnerzy z kancelarii Kochański & Partners – przekonuje, że oczekiwana przez niektórych „rewolucja” nie nastąpi. W swoim artykule „WIBOR przed TSUE. Czy będzie ‘trzęsienie ziemi’?” stanowczo bronią WIBOR-u jako nienaruszalnego fundamentu polskiego systemu finansowego. Poniżej analizujemy ich argumenty: które są merytoryczne miejscami trafne, a gdzie autorzy pomijają istotne fakty lub dokonują nadmiernych uproszczeń. Przyglądamy się też szerszemu kontekstowi – jak ich stanowisko wpisuje się w linię obrony interesów banków i wpływa na postrzeganie konsumentów oraz temu, co nadchodzący wyrok TSUE oznacza dla tysięcy toczących się sporów sądowych.Wyrok TSUE ws. WIBOR 12 lutego 2026: Systemowe wady czy rewolucja dla kredytobiorców? Co pomijają prawnicy banków w obronie wskaźnika

Autorzy i ich perspektywa – kto mówi i dlaczego?

Tomasz Leśko i Weronika Magdziak-Śliwa nie są bezstronnymi obserwatorami debaty o kredytach złotowych. Oboje pełnią funkcję partnerów w kancelarii Kochański & Partners i specjalizują się w sporach finansowych. Co istotne, reprezentują największe banki i instytucje finansowe w sprawach dotyczących kredytów indeksowanych do CHF oraz kredytów złotowych opartych na WIBOR. Ich głos w dyskusji odzwierciedla więc perspektywę sektora bankowego. Leśko i Magdziak-Śliwa aktywnie zabierają głos w obronie banków – np. podczas Kongresu Prawa Bankowego podkreślali, że pozwy „WIBOR-owe” to powielanie schematów ze spraw frankowych, a sugestie jakoby banki manipulowały wskaźnikiem uznali za oderwane od rzeczywistości. Ostrzegali też, iż kancelarie odszkodowawcze będą teraz doszukiwać się uchybień w informowaniu klientów o ryzyku stopy procentowej, choć – ich zdaniem – prawo nie wymaga od banków przekazywania informacji wykraczających poza obowiązujące przepisy. Krótko mówiąc, autorzy startują z pozycji obrońców status quo i interesów banków, co należy mieć na uwadze, czytając ich analizę.

Gdzie „bankowcy” mają rację: solidne podstawy prawne WIBOR-u i brak „rewolucji”

W wielu kwestiach Leśko i Magdziak-Śliwa mają rację. Przede wszystkim trafnie zauważają, że WIBOR jest osadzony na solidnych podstawach prawnych. To nie wymysł banków „na życzenie”, lecz oficjalny referencyjny wskaźnik stóp procentowych, podlegający krajowym i unijnym regulacjom. Od 2018 r. WIBOR jest objęty restrykcyjnym unijnym rozporządzeniem BMR, które wyznacza surowe standardy dla administratorów indeksów finansowych. Administratorem WIBOR-u jest spółka GPW Benchmark (część Giełdy Papierów Wartościowych), działająca pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego i pośrednią kontrolą Skarbu Państwa. Autorzy słusznie akcentują, że to obiektywny miernik kosztu pieniądza, a nie wewnętrzny wskaźnik dowolnie kreowany przez banki. Dzięki wprowadzeniu statusu tzw. „kluczowego wskaźnika referencyjnego” WIBOR podlega szczególnemu reżimowi prawnemu – dane dostarczają banki, ale całość jest transparentna, audytowana i odporna na manipulacje pojedynczych podmiotów. Argumenty porównujące WIBOR do dawnych toksycznych praktyk (np. samodzielnego ustalania kursów walut przez banki w kredytach frankowych) są tu nietrafione – polskie kredyty złotowe z zasady nie dają bankowi jednostronnej władzy nad wysokością oprocentowania.

Drugą mocną stroną wywodu autorów jest odwołanie się do jednomyślnego stanowiska kluczowych instytucji państwowych. Trudno zaprzeczyć: KNF, Narodowy Bank Polski, Ministerstwo Finansów czy Komitet Stabilności Finansowej – wszyscy oni otwarcie bronią WIBOR-u i deklarują, że nie widzą podstaw prawnych ani ekonomicznych do podważania tego wskaźnika.

Regulatorzy podkreślają, iż licencjonowanie GPW Benchmark przebiegło rygorystycznie i transparentnie, a WIBOR pełni fundamentalną rolę dla stabilności rynku finansowego i polityki pieniężnej. Jak zauważają Leśko i Magdziak-Śliwa, podważenie tak skonstruowanego mechanizmu oznaczałoby nie tylko uderzenie w sektor bankowy, ale i w wiarygodność państwa jako regulatora rynku.

Ta konkluzja może brzmieć dramatycznie, ale ma ziarno prawdy: gdyby rzeczywiście zakwestionowano legalność WIBOR-u, zagrożone byłoby nie tylko oprocentowanie kredytów hipotecznych, lecz także wycena obligacji skarbowych, lokaty bankowe i cały mechanizm transmisji polityki pieniężnej. Autorzy przekonują, że masowe „odwiborowanie” umów uderzyłoby w bezpieczeństwo depozytów i odstraszyło inwestorów – otwarcie takiej „puszki Pandory” mogłoby faktycznie zdestabilizować rynek. W tym sensie mają rację: TSUE zapewne będzie ostrożny, świadomy stawki.

Najważniejszy punkt, w którym argumentacja prawników wydaje się trafna, to interpretacja opinii Rzecznika Generalnego TSUE z września 2025 r. (dokładnie z 11 września 2025 r., poprzedzającej wyrok w sprawie C-471/24). Rzeczniczka generalna wyraźnie stwierdziła, że unijna dyrektywa o nieuczciwych warunkach umownych (93/13) nie służy kwestionowaniu samych wskaźników referencyjnych zatwierdzonych zgodnie z rozporządzeniem BMR.

Jej zdaniem nie ma podstaw prawnych, by podważać WIBOR jako taki – skoro został legalnie autoryzowany, metoda jego wyznaczania jest zaakceptowana przez nadzór, a indeks jest zgodny z przepisami krajowymi i unijnymi. W opinii padły mocne słowa: dopuszczenie krajowym sądom możliwości podważania metody ustalania kluczowych indeksów podważyłoby cały specjalny system zarządzania nimi ustanowiony przez prawo UE.

Mówiąc prościej: TSUE prawdopodobnie nie da zielonego światła na unieważnianie umów tylko dlatego, że opierają się na WIBOR-ze. W tym kontekście Leśko i Magdziak-Śliwa słusznie przewidują, że oczekiwane przez część kredytobiorców „trzęsienie ziemi” – czyli masowe uznanie WIBOR-u za nielegalny – najpewniej nie nastąpi. WIBOR, jako filar polskiego systemu finansowego, pozostanie legalny i nienaruszony nawet po wyroku TSUE.

Gdzie narracja jest jednostronna: pominięte fakty i dyskusyjne tezy

Choć ogólny wydźwięk artykułu w Business Insider uspokaja, warto dostrzec kilka istotnych pominięć i uproszczeń. Autorzy piszą, że „zwolennicy [podważania WIBOR-u] pomijają kilka istotnych faktów”, ale sami pomijają pewne niewygodne dla banków okoliczności. Przede wszystkim koncentrując się na legalności samego wskaźnika, właściwie ignorują klucz sedna pozwów – czyli sposób wprowadzenia WIBOR-u do umów i rzetelność informacji przekazanych klientom. Leśko i Magdziak-Śliwa podkreślają, że banki informowały klientów o nazwie wskaźnika i jego administratorze oraz o ryzyku zmiennego oprocentowania. Twierdzą, że ryzyko stopy procentowej było „wpisane w naturę kredytu” i klienci zostali o tym uprzedzeni. Ten obraz jest jednak jednostronny. Czy przeciętny konsument rzeczywiście otrzymał wystarczającą wiedzę, by zrozumieć, jak WIBOR wpłynie na jego kredyt?

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem BMR (które obowiązuje od 2018 r.), bank przy zawieraniu umowy musi przekazać trzy kluczowe informacje: nazwę stosowanego wskaźnika referencyjnego, nazwę administratora tego wskaźnika oraz potencjalne konsekwencje ekonomiczne dla konsumenta wynikające z zastosowania wskaźnika.

Rzeczniczka TSUE w opinii podkreśliła, że obowiązek przejrzystości wymaga prostego i zrozumiałego języka w umowie, lecz nie oznacza konieczności tłumaczenia klientowi szczegółowej metodologii wyznaczania indeksu. Autorzy koncentrują się jednak na tym, czego banki nie muszą robić (ujawniać matematycznej kuchni WIBOR-u), a mniej na tym, co muszą zrobić – czyli rzetelnie poinformować o ryzyku. Twierdzą wręcz, że bank nie jest zobowiązany do przekazywania informacji poza zakres przewidziany w BMR. To prawda – ale ów „zakres” obejmuje właśnie przedstawienie potencjalnych skutków ekonomicznych dla klienta.

Czy banki faktycznie to robiły w praktyce, zwłaszcza przed 2018 rokiem? Wiele umów sprzed wejścia w życie BMR ograniczało się do ogólnej formuły typu: „oprocentowanie = WIBOR 3M + marża X%”. Często brakowało bardziej obrazowego wyjaśnienia, co taka zmienna stopa oznacza dla wysokości rat w różnych scenariuszach rynkowych. Kredytobiorcy z lat 2013-2019 przyzwyczajeni do rekordowo niskich stóp procentowych mogli nie zdawać sobie sprawy, że WIBOR może wzrosnąć wielokrotnie, windowując raty do poziomów grożących niewypłacalnością. Autorzy nie wspominają o tym dysonansie poznawczym, bagatelizując problem do stwierdzenia, że klienci „byli informowani” i tyle.

Co więcej, Leśko i Magdziak-Śliwa twierdzą, iż brak jest jakichkolwiek podstaw prawnych i ekonomicznych do kwestionowania WIBOR-u. Ten kategoryczny ton pomija fakt, że w realnych sporach sądowych pojawiły się już sygnały świadczące o wadliwości pewnych postanowień umownych związanych z oprocentowaniem zmiennym.

Na kilka dni przed publikacją ich artykułu Prezes UOKiK wydał głośną decyzję w sprawie największego polskiego banku – PKO BP. Uznano za niedozwolone klauzule w umowach kredytowych PKO BP, które pozwalały bankowi jednostronnie zmieniać zasady oprocentowania kredytu konsumenckiego. Co więcej, na bank nałożono karę w wysokości 79 291 800 zł, a zakwestionowane postanowienia stały się kanwą pierwszej sprawy WIBOR-owej rozpatrywanej przez TSUE. To zdarzenie przeczy narracji, jakoby absolutnie żaden zarzut podnoszony w pozwach „WIBOR-owych” nie miał podstaw.

Okazało się, że istnieją umowy, w których sposób określania oprocentowania był wadliwy i krzywdzący dla konsumenta – na tyle, że organ państwowy dopatrzył się klauzul abuzywnych. Autorzy Business Insider ani słowem nie wspominają o tej decyzji UOKiK, choć została ona ogłoszona zaledwie kilkanaście dni wcześniej. Milczą również o stanowisku Rzecznika Finansowego czy Prezesa UOKiK w debacie – a te instytucje stoją przecież na straży interesów konsumentów i w sporze o WIBOR zajmują odmienne stanowisko niż KNF czy NBP.

Kolejnym pominięciem jest systemowy problem z mechanizmem ustalania WIBOR-u, sygnalizowany m.in. w raporcie Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2023 r. Jak wskazuje analiza na portalu Infor.pl („WIBOR: nie udowodniono manipulacji ale wykazano problem systemowy”), brak stwierdzenia bezpośredniej manipulacji przez NIK, KNF czy NBP nie oznacza, że WIBOR był wolny od wad.

W rzeczywistości regulamin fixingu WIBOR nie odpowiadał realiom rynku – kwotowania banków opierały się na deklaracjach, a nie na rzeczywistych transakcjach interbankowych, które były rzadkie lub wręcz wyjątkowe. Banki unikały zawierania takich transakcji, co prowadziło do hipotetycznych, potencjalnie zawyżonych stawek. NIK stwierdziła, że mechanizm ten nie zapewniał wiarygodności wskaźnika, ponieważ brakowało oparcia w faktycznych operacjach rynkowych. To systemowe uchybienie mogło powodować, że WIBOR nie odzwierciedlał prawdziwego kosztu pieniądza, co w okresach wzrostu stóp procentowych dodatkowo obciążało kredytobiorców.

Prawnicy Leśko i Magdziak-Śliwa, akcentując „transparentność i odporność na manipulacje”, ignorują ten aspekt, skupiając się na formalnej legalności po reformach (np. po wprowadzeniu BMR i przejściu na WIRON). Tymczasem problemy historyczne z WIBOR-em (przed 2023 r.) nadal leżą u podstaw wielu sporów sądowych, kontrastując z ich tezą o „obiektywnym mierniku”.

W artykule Leśko i Magdziak-Śliwy nie znajdziemy też wzmianki, że pierwsze wyroki polskich sądów w sprawach WIBOR nie są jednolite. Prawnicy sugerują, że linia orzecznicza jest utrwalona i korzystna dla banków, przywołując fakt, iż wszystkie prawomocne wyroki wydane dotąd w Polsce potwierdzały legalność WIBOR-u i oddalały roszczenia klientów.

To stwierdzenie technicznie nie jest fałszywe – istotnie, do końca 2025 r. większość zapadłych prawomocnych rozstrzygnięć była dla banków pomyślna. Należy jednak pamiętać, że mówimy o bardzo małej próbie.

Co więcej, wiele sądów wstrzymało się z orzekaniem, czekając właśnie na wskazówki TSUE. Nie jest zatem prawdą, że polskie sądy jednomyślnie „nie czują różnicy” między sprawami frankowymi a WIBOR-owymi i masowo odrzucają pozwy z zasady. Zdarzały się już także nieprawomocne wyroki korzystne dla kredytobiorców – w części spraw sądy unieważniły umowy oparte na WIBOR albo „odwiborowały” kredyt (usunęły z oprocentowania składnik WIBOR).

Tych orzeczeń jest na razie mniej niż wygranych banków, ale pokazują, że wynik wcale nie jest z góry przesądzony. Autorzy pomijają ten niuans, rysując obraz niemal pewnej porażki konsumentów. Ich kategoryczne stwierdzenie, iż „nie należy oczekiwać zmiany utrwalonej linii orzeczniczej” po wyroku TSUE, brzmi bardziej jak życzenie bankowców niż neutralna prognoza. W rzeczywistości linia orzecznicza dopiero się kształtuje, a finalne rozstrzygnięcia będą zależeć od szczegółów każdej sprawy – zwłaszcza od treści umów i zakresu informacji przekazanych klientom przy podpisaniu.

Wreszcie, wywód Leśko i Magdziak-Śliwy nacechowany jest retoryką „obrony twierdzy”, która może budzić wątpliwości. Porównywanie pozwów konsumenckich do ataku na wiarygodność państwa czy porządku finansowego to retoryka strachu.

Z pewnością stabilność systemu bankowego jest ważna, lecz czy dochodzenie praw przez obywateli naprawdę ją rujnuje? Można odnieść wrażenie, że autorzy próbują zdyskredytować inicjatywy konsumenckie, wpisując je w narrację o rzekomym „żużyciu się” roszczeń frankowych czy wręcz o chciwości klientów „chcących dostać mieszkania za darmo” (takie wątki pojawiały się w wypowiedziach przedstawicieli sektora bankowego). Tego rodzaju sugestie nie padają wprost w analizowanym artykule, lecz kontekst jest wyczuwalny: winne są kancelarie odszkodowawcze „nakręcające” ludzi na pozwy, a sami kredytobiorcy powinni byli przewidzieć, co podpisują.

Brakuje spojrzenia z drugiej strony – z perspektywy konsumenta, który zaufał profesjonalnemu bankowi i mógł nie mieć pełnej świadomości pewnych ryzyk. W narracji autorów nie pojawia się empatia dla tysięcy rodzin, którym rata kredytu w ciągu roku wzrosła o kilkadziesiąt procent, ani refleksja, czy banki mogły lepiej edukować klientów o tym ryzyku.

Leśko i Magdziak-Śliwa przedstawiają tylko jedną stronę medalu. Ich argumentacja jest mocna w zakresie przepisów i interesów systemu finansowego, ale pomija istotne aspekty ochrony konsumenta. W efekcie powstaje tekst o charakterze uspokajającego komunikatu – narracji, która ma przekonać, że sprawa WIBOR-u jest już „zamknięta” i nie ma o czym dyskutować. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona.

Bankowy mur obronny a percepcja konsumentów

Stanowisko zaprezentowane przez prawników z Kochański & Partners nie jest odosobnione – wpisuje się w szerszą strategię komunikacyjną sektora bankowego wobec wyzwań prawnych. Od wielu miesięcy obserwujemy skoordynowaną obronę WIBOR-u przez banki, instytucje państwowe, a także niektórych ekspertów i media finansowe.

Przekaz jest spójny: WIBOR jest bez zarzutu, pozwy są pozbawione podstaw, a kwestionowanie wskaźnika zagraża stabilności całej gospodarki. Głos Leśko i Magdziak-Śliwy – jako reprezentantów banków przed sądami – wzmacnia tę linię argumentacji eksperckim autorytetem. Dla świadomych odbiorców (dziennikarzy, prawników, analityków) to sygnał, jak silne lobby stoi za obroną status quo. Banki starają się zawczasu zneutralizować negatywny dla nich efekt wyroku TSUE, budując narrację, że właściwie nic on nie zmieni.

Można dopatrywać się w tym próby wpływu na percepcję społeczną i na klimat wokół spraw sądowych. Jeżeli wszyscy słyszą, że „WIBOR jest OK, a roszczenia klientów są wydumane”, to część kredytobiorców może zniechęcić się do dochodzenia swoich praw, uznając to za walkę z wiatrakami. Także sędziowie – choć niezawiśli – funkcjonują w pewnym otoczeniu medialnym i społecznym. Jeżeli przekaz o potencjalnej katastrofie dla rynku będzie dominował, niektórzy mogą podświadomie podchodzić ostrożniej do orzekania przeciw bankom.

Z drugiej strony, taka jednoznaczna narracja budzi opór po stronie konsumenckiej. Stowarzyszenia kredytobiorców, Rzecznik Finansowy czy UOKiK wskazują, że argument „bo zagrozi to systemowi finansowemu” nie może zamykać dyskusji o prawach klientów. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, ogłaszając decyzję wobec PKO BP, jasno stwierdził, że obowiązkiem banków jest konstruowanie umów w sposób zrozumiały i niedający możliwości dowolnego kształtowania kosztów przez kredytodawcę – nawet jeśli wymaga tego od nich więcej wysiłku. W ten sposób instytucje stojące na straży konsumentów prostują narrację bankową: sprawa WIBOR-u to nie atak na fundamenty systemu, lecz pytanie, czy w relacji bank–klient zachowano równowagę i transparentność. W przestrzeni publicznej ścierają się więc dwie opowieści.

Dla świadomych konsumentów ważne jest, by przesiać retorykę od faktów.

Faktem jest, że WIBOR nie został „zmanipulowany” ani nielegalnie wprowadzony – tu narracja banków mówi prawdę. Ale równie istotnym faktem jest to, że wiele osób czuje się poszkodowanych skokowym wzrostem rat, twierdząc, że nie w pełni zdawały sobie sprawę z możliwych konsekwencji zaciągania długoterminowego kredytu o zmiennej stopie.

Ci klienci mają prawo pytać: czy bank dołożył należytej staranności, abyśmy rozumieli ryzyko? Czy umowa była przejrzysta do granic możliwości? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, bank nie ma się czego obawiać – sąd oddali pozew. Jeśli jednak odpowiedź brzmi „nie”, to czy winę ma ponieść wyłącznie klient?

Prawnicy reprezentujący banki zdają się na to pytanie nie odpowiadać, woląc wskazywać na autorytet KNF i NBP. Taki przekaz może osłabiać zaufanie konsumentów – bo sugeruje, że ich indywidualne odczucie krzywdy jest nieistotne wobec „architektury finansowej kraju”. W dłuższej perspektywie, ignorowanie realnych problemów klientów może okazać się dla sektora bankowego strzałem w stopę. Historia sporów o kredyty frankowe pokazała, że narracja zaprzeczania problemowi działa tylko do pewnego momentu – później i tak decydują konkretne wyroki i twarde liczby.

TSUE, klauzule WIBOR i los tysięcy pozwów

Jaki zatem może być finał tej batalii i co przyniesie wyrok TSUE w sprawie C-471/24? Z dotychczasowych sygnałów – w tym opinii Rzecznika Generalnego (z 11 września 2025 r.) – wyłania się dość klarowny scenariusz. TSUE najprawdopodobniej potwierdzi, że WIBOR jako wskaźnik jest legalny i zgodny z prawem UE, przez co nie można uznać go za „nieuczciwy” sam w sobie. Sędziowie unijni nie unieważnią ani nie zakwestionują stosowania WIBOR-u w polskim systemie finansowym – co do tego panuje zgoda zarówno instytucji krajowych, jak i ekspertów po obu stronach sporu.

W tym sensie rację ma komentarz Leśko i Magdziak-Śliwy: rewolucji w postaci zanegowania WIBOR-u nie będzie. Nie oznacza to jednak, że wyrok TSUE nic nie zmieni. Kluczowe jest drugie przesłanie płynące z Luksemburga: nawet jeśli indeks WIBOR jest prawidłowy, to umowy z jego udziałem muszą spełniać wymóg przejrzystości wobec konsumenta. TSUE zapewne podkreśli (zgodnie z opinią Rzecznika), że zadaniem sądów krajowych jest zbadanie, czy postanowienia odsyłające do WIBOR-u zostały sformułowane prostym, zrozumiałym językiem i czy bank dopełnił wszystkich obowiązków informacyjnych względem klienta.

Innymi słowy: sąd ma sprawdzić, czy konsument w momencie zawierania umowy mógł realnie pojąć, jak działa zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR i z jakim ryzykiem się to wiąże. Jeśli dojdzie do wniosku, że tak – umowa pozostaje w mocy. Jeśli zaś uzna, że nie – klauzula może zostać uznana za nieuczciwą, a wtedy konsekwencje dla danej umowy kredytowej mogą być daleko idące.

Dla tysięcy toczących się już pozwów przeciw bankom oznacza to, że droga do wygranej wiedzie przez wykazanie braku przejrzystości umowy, a nie przez podważanie samego wskaźnika WIBOR. Pozwy oparte wyłącznie na zarzucie „WIBOR jest nieważny, bo banki go wymyśliły” staną się bezprzedmiotowe – i wiele kancelarii konsumenckich zdaje sobie z tego sprawę (co zresztą przewidział Tomasz Leśko, mówiąc o „odchodzeniu” od atakowania samego wskaźnika na rzecz kwestionowania informacji dla klienta).

Natomiast tam, gdzie kredytobiorcy potrafią pokazać, że bank nie wywiązał się z obowiązków informacyjnych, pojawia się szansa na skuteczne zakwestionowanie umowy. W praktyce możemy spodziewać się po wyroku TSUE jeszcze wyraźniejszego rozwarstwienia spraw WIBOR-owych. Umowy zawarte po 2018 r., gdy obowiązywało już rozporządzenie BMR, prawdopodobnie były bardziej szczegółowe – banki przekazywały w formularzach informacyjnych nazwę indeksu, jego administratora, często także standardowe ostrzeżenie o ryzyku wzrostu stóp procentowych.

W tych przypadkach sądy mogą orzekać, że konsument otrzymał wymagane minimum informacji, zwłaszcza jeśli sam dokument umowy był klarowny (np. wprost określono, że oprocentowanie jest zmienne według WIBOR i marży, a zmiana WIBOR wpłynie na wysokość raty). Znacznie ciekawsza będzie sytuacja umów z lat wcześniejszych, np. z okresu boomu kredytowego 2014–2017. Wtedy wymogi informacyjne nie były tak skonkretyzowane prawem, a i praktyki banków bywały różne. Niektóre instytucje załączały do umów symulacje wrażliwości rat na zmianę stopy procentowej, inne poprzestawały na lakonicznym zdaniu w regulaminie. TSUE swoim wyrokiem zapewne nakaże sądom patrzeć na stan z chwili zawarcia umowy, oceniając uczciwość klauzuli według ówczesnej wiedzy i okoliczności. To oznacza, że w sprawach „historycznych” nie będzie się liczyć to, iż dziś WIBOR jest super nadzorowany i transparentny – ważne będzie, co wiedział i rozumiał konsument w dniu podpisania kontraktu.

Jakie mogą być konsekwencje dla konsumenta, jeśli uda mu się dowieść braku przejrzystości?

W zależności od tego, jak sformułowana była umowa, sąd może orzec o abuzywności (nieuczciwym charakterze) klauzuli zmiennego oprocentowania. Taka klauzula przestaje wtedy obowiązywać klienta. Scenariusze są dwa: albo umowa kredytu upada w całości (bo bez stopy procentowej nie sposób jej wykonywać), albo trwa nadal, ale oprocentowanie jest „odcięte” od WIBOR-u. W tym drugim przypadku kredyt pozostaje oprocentowany wyłącznie marżą banku (np. zamiast WIBOR 3M + marża 2% klient płaci już tylko stałe 2%).

Dla konsumenta to bardzo korzystne rozwiązanie: rata spada dramatycznie, a nadpłacone odsetki mogą zostać zaliczone na poczet kapitału. Bank natomiast traci znaczną część przyszłego zysku od kredytu. Gdyby takie rozstrzygnięcia zapadły w wielu sprawach, skala strat sektora mogłaby iść w miliardy złotych – może nie tak duże jak w sporach frankowych, ale wciąż istotne. Banki oczywiście będą przed tym bronić argumentując, że wyeliminowanie WIBOR-u z umowy powinno skutkować całkowitym upadkiem kontraktu (co dla klienta też bywa korzystne, choć rodzi kwestie rozliczeń). To wszystko są jednak dywagacje na przyszłość. Pewne jest, że TSUE wskazując kierunek, zostawi szczegółowe decyzje polskim sądom – a więc każdy z tysięcy pozwów stanie się indywidualną batalią o ocenę konkretnej umowy.

Czy zatem pozwy konsumenckie o WIBOR mają szanse w sądach i mogą być skuteczne?

Tak, jeśli skoncentrują się na tym, co realnie może być wadliwe – na braku transparentności i niedoinformowaniu o ryzyku. Wyrok TSUE prawdopodobnie wprost to potwierdzi, odbierając jednocześnie sens pozwom szukającym dziury w samej konstrukcji WIBOR-u. Wiele wskazuje, że sędziowie unijni podtrzymają podejście: „WIBOR legalny, ale sprawdzimy, czy twój kredyt był uczciwie przedstawiony”. Dla tysięcy kredytobiorców oznacza to połowiczne zwycięstwo.

Z jednej strony nie usłyszą, że ich umowy są automatycznie nieważne – będą musieli dalej przekonywać polskie sądy, iż bank zawinił przy informowaniu. Z drugiej strony, otrzymają od TSUE potężny argument na swoją korzyść: bank ma obowiązek pełnej przejrzystości, a każdy brak klarowności działa na jego niekorzyść. Ten argument może przechylić szalę w niejednym procesie.

Już teraz widać, że świadomość tego faktu rośnie – decyzja UOKiK przeciw PKO BP czy prokonsumenckie głosy Rzecznika Finansowego dodają kredytobiorcom odwagi. Natomiast banki, choć unikną „trzęsienia ziemi” w postaci negacji WIBOR-u, muszą przygotować się na żmudną obronę każdej umowy z osobna.

Głos rozsądku czy początek nowego rozdania?

Artykuł Tomasza Leśko i Weroniki Magdziak-Śliwy przekonuje, że wyrok TSUE będzie „głosem rozsądku” stabilizującym sytuację. Zapewne tak – w sensie oddalenia widma chaosu prawnego wokół samego WIBOR-u. Jednak z perspektywy tysięcy konsumentów ten wyrok może być przede wszystkim głosem przypominającym o ich prawach. Prawach do rzetelnej informacji, do zrozumiałej umowy i do sądowej kontroli, czy te standardy zostały dochowane. To, czy nastąpi „trzęsienie ziemi”, zależy od tego, jak liczni i zdeterminowani będą kredytobiorcy w dochodzeniu swoich racji – oraz jak polskie sądy poradzą sobie z oceną przejrzystości umów. Bankowy mur obronny, zbudowany z opinii takich jak komentowana, może zatrząść się w posadach nie od wyroku TSUE samego w sobie, ale od serii wyroków sądów krajowych, jeśli te zaczną przyznawać rację konsumentom. Czeka nas więc prawdopodobnie nie jeden gwałtowny wstrząs, a raczej dłuższy okres wstrząsów wtórnych – stopniowe, case-by-case rozliczanie tego, czy kredyty złotowe były oferowane fair.

Leśko i Magdziak-Śliwa mają rację: WIBOR najpewniej pozostanie fundamentalną częścią systemu finansowego. Ale równocześnie – co pomijają – fundamentem demokratycznego państwa prawa jest ochrona słabszego uczestnika rynku i możliwość kontroli nawet najbardziej fundamentalnych mechanizmów, jeśli zachodzi podejrzenie ich nadużycia wobec obywatela.

Nadchodzący wyrok TSUE wpisuje się właśnie w ten balans: nie podważa architektury finansowej, lecz przypomina, że transparentność i uczciwość wobec konsumentów są jej integralną częścią. Dla profesjonalistów śledzących sprawę będzie to potwierdzenie znanych zasad. Dla wielu konsumentów – być może zachęta, by nie bać się dochodzić swoich praw, bo nawet w tak ważnej sprawie prawo nie zamyka im drzwi do sądu. A dla banków? Być może sygnał ostrzegawczy, że czas monologu się skończył, zaczyna się dialog z klientem na poważnie, pod okiem Temidy.

Udostępnij44Tweet28
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Napisał Michał Augustynowicz
14 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Pięć orzeczeń i jedna opinia Rzecznika Generalnego w ciągu jednego miesiąca – kwiecień 2026 roku może być jednym z ważniejszych momentów w historii sporów frankowych. Co dokładnie się...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Kredyty z WIBOR w TSUE 12.02.2026 r. Co się zmieni dla kredytobiorców po wyroku Trybunału?

Kredyty z WIBOR w TSUE 12.02.2026 r. Co się zmieni dla kredytobiorców po wyroku Trybunału?

Spis treści:

  • Autorzy i ich perspektywa – kto mówi i dlaczego?
  • Gdzie „bankowcy” mają rację: solidne podstawy prawne WIBOR-u i brak „rewolucji”
  • Gdzie narracja jest jednostronna: pominięte fakty i dyskusyjne tezy
  • Bankowy mur obronny a percepcja konsumentów
  • TSUE, klauzule WIBOR i los tysięcy pozwów
  • Jakie mogą być konsekwencje dla konsumenta, jeśli uda mu się dowieść braku przejrzystości?
  • Czy zatem pozwy konsumenckie o WIBOR mają szanse w sądach i mogą być skuteczne?
  • Głos rozsądku czy początek nowego rozdania?

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt