W ostatni dzień 2025 roku zapadł długo oczekiwany, nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w głośnej sprawie Arkadiusza Szcześniaka przeciwko Bankowi Millennium. Szcześniak – prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu i jeden z liderów frankowiczów – celowo wytoczył bankowi proces o dodatkowe roszczenia finansowe, będące lustrzanym odbiciem żądań wcześniej masowo kierowanych przez banki przeciw konsumentom. Pozew dotyczył sądowej waloryzacji świadczeń (czyli zwiększenia zwrotu wpłaconych rat kredytu) oraz wynagrodzenia za korzystanie z kapitału na rzecz klienta. Innymi słowy, kredytobiorca domagał się od banku dodatkowych pieniędzy – ponad tradycyjne rozliczenie unieważnionej umowy – argumentując, że skoro kontrakt frankowy okazał się nieważny, to bank przez lata bezpodstawnie korzystał z jego pieniędzy i powinien za to zapłacić według rynkowych stawek odsetkowych lub inflacji.
Sąd Rejonowy oddalił roszczenia kredytobiorcy w całości i zasądził od niego na rzecz banku koszty procesu. W ustnym uzasadnieniu stwierdzono, że nie istnieje podstawa prawna do żądania takich kwot – zdaniem sądu bank nie wzbogacił się bezpodstawnie kosztem klienta, więc po unieważnieniu umowy konsumentowi nie należą się żadne dodatkowe świadczenia poza zwrotem kapitału i odsetkami za opóźnienie. Wyrok ten skutecznie ostudził nadzieje części frankowiczów na uzyskanie od banków tzw. „darmowych” pieniędzy ponad zwrócone raty. Pełnomocnik Arkadiusza Szcześniaka nie kryje rozczarowania: „Ustne uzasadnienie wyroku jest dla mnie niejasne, nie przekonuje mnie i wobec tego rozważymy apelację od tego wyroku” – skomentował mec. Radosław Górski, reprezentujący kredytobiorcę. Zapowiedź apelacji oznacza, że sprawa znajdzie finał w II instancji, jednak już teraz – niezależnie od niekorzystnego dla powoda rozstrzygnięcia – wiadomo, że znaczenie tej sprawy wykracza daleko poza losy jednego konsumenta.
Trybunał Sprawiedliwości UE: bankom nic się nie należy
Sprawa Arkadiusza Szcześniaka miała charakter strategiczny. Została wszczęta w odpowiedzi na falę pozwów, jakie banki zaczęły składać przeciw frankowiczom, domagając się od unieważnionych kredytobiorców właśnie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału czy waloryzacji wypłaconej kwoty kredytu. Celem konsumenta było wywołanie rozstrzygnięcia na poziomie europejskim – i to się udało. W toku procesu sąd wystosował pytania prejudycjalne, na które odpowiedział Trybunał Sprawiedliwości UE, wydając 15 czerwca 2023 r. przełomowy wyrok (C-520/21). TSUE jednoznacznie stwierdził wtedy, że po unieważnieniu umowy frankowej bankom nie przysługuje żadne dodatkowe wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, ani też sądowa waloryzacja świadczeń przez nie spełnionych. Innymi słowy – bank, którego umowa okazała się nieważna z powodu klauzul niedozwolonych, nie ma prawa żądać od klienta niczego więcej ponad zwrot pożyczonego kapitału. Jednocześnie Trybunał zaznaczył, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie ewentualnym roszczeniom konsumentów wobec banków o dodatkowe świadczenia (np. za korzystanie z ich pieniędzy), o ile przewiduje je prawo krajowe.
Wspomniany wyrok TSUE wywołał w Polsce niemałe poruszenie. Wielu frankowiczów odebrało go jako zielone światło do walki o dodatkowe kwoty od banków, stanowiące coś w rodzaju dodatkowych „odsetek za korzystanie z ich rat”. Jednak luksemburski trybunał pozostawił ocenę podstaw prawnych takich żądań sądom krajowym, a w polskim systemie prawnego jasnej podstawy brak. Wyrok Sądu Rejonowego w sprawie Szcześniaka jest pierwszym tak głośnym potwierdzeniem tego faktu – sąd uznał, że roszczenia konsumenta wykraczające poza zwrot nominalnych świadczeń nie mieszczą się w granicach obowiązujących przepisów. Co więcej, sąd wskazał, że odsetki za opóźnienie należne stronie, która czeka na zwrot pieniędzy, wyczerpują już w praktyce zagadnienie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. W rezultacie frankowicze, którzy liczyli na znaczne „bonusy” od banków, muszą pogodzić się z tym, że unieważnienie umowy kredytowej zapewnia im „jedynie” zwrot wpłaconych rat (plus odsetki ustawowe za opóźnienie od momentu wezwania banku), natomiast nie zagwarantuje dodatkowej nadwyżki.
Systemowe skutki: banki wycofują pozwy, konsumenci wygrali bitwę
Wyroki TSUE w 2023 r. zablokowały bankom możliwość dochodzenia dodatkowych roszczeń wobec frankowiczów, wywołując masowe wycofywanie pozwów i potencjalne straty sektora szacowane nawet na 100 mld zł. W efekcie, choć w opisanej sprawie zapadł wyrok niekorzystny dla konsumenta, jej konsekwencje okazały się przełomowe dla tysięcy innych posiadaczy kredytów frankowych. Paradoksalnie, indywidualna porażka Arkadiusza Szcześniaka przełożyła się na systemowe zwycięstwo frankowiczów. To właśnie dzięki jego sprawie doszło do wydania kluczowych orzeczeń TSUE, które pozbawiły banki nadziei na jakiekolwiek dodatkowe opłaty od klientów. Banki, które jeszcze niedawno masowo pozywały swoich byłych klientów, dziś muszą te ambicje porzucić – po wyroku TSUE z czerwca 2023 r., a następnie po jego potwierdzeniu 11 grudnia 2023 r., instytucje finansowe zaczęły hurtowo wycofywać pozwy przeciw kredytobiorcom. Zniknęło realne widmo, że sądy zasądzą od tzw. frankowiczów ogromne kwoty „wynagrodzeń” na rzecz banków – co jeszcze rok temu wydawało się poważnym zagrożeniem. Według Komisji Nadzoru Finansowego łączna kwota, jaką sektor bankowy mógł stracić w wyniku zaniechania tych roszczeń, sięga nawet 100 miliardów złotych.
Co istotne, negatywny wyrok w I instancji nie przekreśla dalszych losów sprawy Arkadiusza Szcześniaka. Mec. Górski zapowiedział złożenie apelacji, więc w kolejnych miesiącach wyższa instancja ponownie oceni ten pozew. Jednak niezależnie od przyszłego finału, rola tej sprawy już teraz jest nie do przecenienia. Górski podkreśla, że to właśnie postępowanie zainicjowane przez prezesa SBB wyznaczyło kierunek całego sporu na linii frankowicze–banki. „Negatywny wyrok w tej sprawie nie zmienia jednak w niczym tego, że właśnie ta sprawa doprowadziła do kluczowych dla frankowiczów orzeczeń TSUE, pozbawiających banki prawa do sądowej waloryzacji kapitału i do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, a – przy okazji – przegranych banków w tysiącach procesów sądowych oraz ‘szkód’ sektora bankowego. Wobec uzyskanego w tej sprawie wyroku TSUE uważam tę sprawę za sukces wszystkich konsumentów” – ocenia mec. Radosław Górski.
Historyczny punkt zwrotny dla frankowiczów
Historia pojedynczej sprawy z udziałem Arkadiusza Szcześniaka stała się kamieniem milowym w trwającej od lat batalii frankowiczów z bankami. Choć sam powód na razie przegrał przed sądem I instancji, osiągnął to, co zamierzał – sprowokował rozstrzygnięcia, które trwale zmieniły sytuację tysięcy kredytobiorców. Wyroki TSUE wydane na kanwie tej sprawy raz na zawsze zamknęły bankom drogę do żądania od klientów dodatkowych pieniędzy, zapewniając konsumentom bezpieczeństwo finansowe przy unieważnianiu wadliwych umów. Można śmiało stwierdzić, że sprawa Szcześniak kontra Millennium zapisze się na kartach historii sporów frankowych jako symboliczny triumf konsumentów – triumf tym cenniejszy, że odniesiony nawet pomimo formalnej przegranej głównego zainteresowanego.






