Frankowicze otrzymują kolejne ciosy od wysokiej urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości powołanej do ochrony interesów konsumentów. Dr A. Wiewiórowska-Domagalska ponownie zaatakowała w mediach kancelarie broniące praw konsumentów. Tym razem dostało się także samym kredytobiorcom, którzy na skutek rzekomego wpływu prawników przejawiają „zachowania oportunistyczne”. Chodzi o rekompensaty w postaci odsetek za opóźnienie za długie lata oczekiwania na wyroki sądów. Doktor nauk prawnych nazywa to narzędzie – usankcjonowane w przepisach kodeksu cywilnego i służące do dyscyplinowania dłużników – „zyskiem” dla konsumentów. Internauci komentujący w mediach społecznościowych zachowanie Pani Pełnomocnik są zaniepokojeni jej coraz bardziej probankową postawą.
- W narracji Pełnomocnik MS ds. ochrony praw konsumentów coraz bardziej widoczny jest wpływ lobby bankowego.
- Do niedawna Pani Pełnomocnik atakowała jedynie kancelarie prawne reprezentujące konsumentów, ale ostatnio uderzyła również we Frankowiczów dochodzących swoich praw w sądach.
- Według A. Wiewiórowskiej-Domagalskiej, Frankowicze wykorzystują sprawy sądowe żeby zarobić na odsetkach za opóźnienie. Przy tym nie przeszkadza jej fakt, że odsetek za opóźnienie domagają się także banki, a ich wysokość jest odgórnie ustalana i taka sama dla wszystkich.
Realne wyliczenia vs narracja MS
Kilka dni temu Pełnomocniczka Ministra Sprawiedliwości A. Wiewiórowska-Domagalska udzieliła dla jednej z czołowych gazet wywiadu na temat ustawy frankowej. Sam tytuł publikacji wzbudził w środowisku Frankowiczów liczne kontrowersje sugestią, że sprawy sądowe stały się dla tej grupy społecznej „żyłą złota”. Chodzi o ustawowe odsetki za opóźnienie, które Pełnomocniczka MS przyrównała do zysku lub intratnej lokaty i zasugerowała, że Frankowicze traktują sprawy sądowe przeciwko bankom jako źródło zarobku. W dodatku podała „wzięte z sufitu” wyliczenia, jakoby za 5 lat sporu kredytobiorcy zarabiali „ekstra 100 procent”.
Przy założeniu, że stawka odsetek za opóźnienie wynosi 10 proc. w skali roku (obecnie jest to 9,5 proc.) i gdyby nawet uznać, że ulegają one kapitalizacji, w żaden sposób nie da to 100 procent za 5 lat. Z wyliczeń jednego z ekspertów wynika, że łączne odsetki ustawowe za ostatnie 5 lat wyniosły 56% a skumulowana inflacja 46%. Tak więc realna „korzyść” Frankowiczów jest stosunkowo niewielka, biorąc pod uwagę uciążliwości związane ze sporem sądowym oraz utratę wartości siły nabywczej pieniądza.
Odsetki za opóźnienie są narzędziem naliczanym z mocy prawa
To że doktor prawa nie potrafi przemnożyć 10% razy 5 nie bulwersuje tak bardzo (nie każdy musi umieć liczyć). Jednak sporo zastrzeżeń można mieć wobec sposobu potraktowania przez doktora prawa narzędzia umocowanego w kodeksie cywilnym.
Celem odsetek za opóźnienie jest zrekompensowanie wierzycielowi straty, jaką poniósł on w wyniku tego, że dłużnik spóźnił się ze spłatą. Odsetki za lata oczekiwania na wyroki należą się nie tylko Frankowiczom, ale wszystkim wierzycielom, niezależnie od tego czy chodzi o relacje klient – bank, czy o spory pomiędzy przedsiębiorcami albo osobami prywatnymi. W sytuacji odwrotnej, tj. kiedy to kredytobiorca nie spłaca terminowo zadłużenia, banki także dochodzą odsetek za opóźnienie i nie są przy tym piętnowane przez urzędniczkę Ministerstwa Sprawiedliwości.
Frankowicze coraz bardziej zawiedzeni postawą Pełnonomocniczki MS
Na forach internetowych zawrzało po najnowszym wywiadzie Pełnomocniczki MS. Internauci dostrzegają rozdźwięk pomiędzy dzisiejszą postawą A. Wiewiórowskiej-Domagalskiej a tym co mówiła ona przed kilkoma laty, kiedy nie była jeszcze urzędniczką rządową. Paradoksalnie, osoba powołana do rządu w celu ochrony konsumentów przed działaniami silniejszych uczestników rynku, atakuje tychże konsumentów. Niektórzy internauci dostrzegają, że w wypowiedziach Pani Pełnomocnik coraz bardziej przebija się narracja prezentowana przez bankowców. Inni mówią wprost o wpływie lobby bankowego a nawet o przejściu na drugą stronę sporu.
O nie tylko prorządowej, ale także probankowej optyce A. Wiewiórowskiej-Domagalskiej świadczy chociażby fakt, że w wywiadzie dała on upust temu jak mocno boli ją to, że stawka odsetek za opóźnienie wynosi aż 9,5% a oprocentowanie obligacji skarbowych tylko 6%. Wydaje się, że nie jest to przypadkowa wypowiedź, biorąc pod uwagę fakt, że to banki są jednym z głównych graczy na rynku obligacji skarbowych. Zaangażowanie banków w Polsce w obligacje skarbowe jest sporo wyższe niż w innych krajach Europy. Dzięki temu państwo pozyskuje środki na finansowanie potrzeb, ale musi płacić bankom odsetki od obligacji. Najwyraźniej banki są zniesmaczone tym, że odsetki płacone im przez Skarb Państwa wynoszą tylko 6%, a Frankowiczom muszą płacić po przegraniu spraw sądowych 9,5%. Prawdopodobnie dlatego rząd postanowił jeszcze oddać „biednym bankom” połowę opłat sądowych za cofnięcie pozwów lub środków zaskarżenia po wejściu w życie ustawy frankowej. W dodatku wszystko odbywa się rzekomo dla dobra interesu publicznego.
Frankowicze mówią wprost – gdyby banki zaczęły uznawać reklamacje i stosować prawo potrącenia nie byłoby potrzeby płacenia odsetek za opóźnienie i opłacania przez banki armii prawników ani też tworzenia specustawy. Przecież to banki przez lata stosowały obstrukcje, nie uznawały roszczeń Frankowiczów i celowo przedłużały procesy sądowe, czym doprowadziły do zapchania wymiaru sprawiedliwości.
Rządowy projekt ustawy jest przedmiotem powszechnej krytyki, w tym ze strony autorytetów prawnych, RPO, posłów, nie mówiąc już o organizacjach konsumenckich. A. Wiewiórowska-Domagalska stwierdziła jednak w ostatnim wywiadzie, że nie widzi merytorycznego uzasadnienia dla zastrzeżeń do projektu ustawy frankowej. Powołała się także na rzekome poparcie ze strony „przychylnych ustawie organizacji konsumenckich”. Pojawia się pytanie jakie organizacje konsumenckie miała na myśli Pani Pełnomocnik?
Organizacje broniące od wielu lat interesów konsumentów w relacjach z bankami są zdecydowanie krytyczne wobec projektu ustawy frankowej. Przypuszczalnie chodziło zatem o organizacje, które niosą na sztandarach ochronę praw konsumentów, a w rzeczywistości lobbują za interesami banków. Niektórzy spekulują, że dr A. Wiewiórowska-Domagalska będzie kontynuowała swoją karierę w tego typu fundacjach, podobnie jak były Zastępca Rzecznika Finansowego Ziemowit Bagłajewski. Ten drugi ostatnio regularnie pojawia się na posiedzeniach komisji sejmowych poświęconych umowom kredytowym, ale wcale nie reprezentuje interesów konsumentów.
Podsumowanie
Frankowicze są rozczarowani postawą niektórych urzędników, którzy reprezentują (albo reprezentowali w niedalekiej przeszłości) instytucje państwowe powołane do ochrony praw konsumentów. Zalicza się do nich A. Wiewiórowska-Domagalska, która atakuje już nie tylko kancelarie prawne reprezentujące kredytobiorców, ale także samych konsumentów dochodzących praw w sądach.
Ostatnio przedmiotem ataku ze strony urzędniczki rządowej stały się ustawowe odsetki za opóźnienie. Choć zasady ich naliczania oraz wysokość są takie same dla wszystkich podmiotów i osób fizycznych, Panią Pełnomocnik ds. ochrony praw konsumentów najbardziej boli to, że dochodzą ich … konsumenci pokrzywdzeni przez wielkie korporacje finansowe.






