15 686 557,12 zł — tyle kosztów sądowych zasądzono na rzecz wierzycieli Getin Noble Banku w sprawach toczących się już po ogłoszeniu upadłości. Za tą kwotą stoi 1 715 osób, w większości frankowicze, którzy wygrali z bankiem i od miesięcy czekają na zwrot tego, co przyznał im sąd. Po raz pierwszy mają tę sumę czarno na białym — a wraz z nią pytanie, które przez pół roku odbijało się od stanowiska poprzedniego syndyka.
Dokument, który właśnie trafił do akt, nosi tytuł „Odpowiedź na zobowiązanie sądu” i datowany jest na 12 czerwca 2026 r. Podpisał go Mirosław Mozdżeń, prezes zarządu spółki Janda Mozdżeń Restrukturyzacje sp. z o.o. (KRS 0000828888) — podmiotu, który 19 maja 2026 r. przejął funkcję syndyka masy upadłości Getin Noble Bank S.A. po odwołanym Marcinie Kubiczku. To pierwsze tak konkretne zestawienie skali sporu o koszty. I właśnie dlatego jest ważniejsze, niż mogłaby sugerować jego sucha, urzędowa forma.
Liczba, której dotąd nie zestawiono w jednym dokumencie
Zestawienie powstało w odpowiedzi na zobowiązanie z 21 maja 2026 r., doręczone nowemu syndykowi 5 czerwca. Sędzia-komisarz Agnieszka Białek zażądała danych o zasądzonych na rzecz wierzycieli kosztach postępowań sądowych prowadzonych po ogłoszeniu upadłości — z rozbiciem na kategorie. Syndyk przedstawił cztery rubryki i jedną sumę:
| Rodzaj postępowania sądowego | Zasądzone koszty [zł] | Wierzyciele |
|---|---|---|
| Sprawa wszczęta przez syndyka | 2 117 354,35 | 267 |
| Sprawa wszczęta przez upadłego przed ogłoszeniem upadłości | 406 016,36 | 42 |
| Sprawa wszczęta przez wierzycieli po ogłoszeniu upadłości | 7 426 308,17 | 797 |
| Sprawa wszczęta przez wierzycieli przed ogłoszeniem upadłości | 5 736 878,24 | 609 |
| SUMA | 15 686 557,12 | 1 715 |
Źródło: „Odpowiedź na zobowiązanie sądu” z 12 czerwca 2026 r., sygn. akt WA1M/GUp/44/2023. Opracowanie własne.
Gdzie najbardziej urosła kwota
Rozkład tych kosztów dużo mówi o przebiegu upadłości. Najwięcej — ponad 7,4 mln zł — wygenerowały sprawy wszczęte przez wierzycieli już po ogłoszeniu upadłości, czyli typowe pozwy frankowiczów o ustalenie nieważności umowy:
| Wierzyciele — po ogłoszeniu upadłości | |
| Wierzyciele — przed ogłoszeniem upadłości | |
| Sprawy wszczęte przez syndyka | |
| Upadły — przed ogłoszeniem upadłości |
O co naprawdę toczy się ten spór
Żeby zrozumieć ciężar tego zestawienia, trzeba wyjaśnić mechanizm, który dla osoby spoza świata prawa upadłościowego bywa nieoczywisty. Gdy frankowicz wygrywa proces z bankiem, sąd zasądza na jego rzecz nie tylko rozliczenie kredytu, lecz także zwrot kosztów procesu — w tym kosztów zastępstwa procesowego, czyli honorarium pełnomocnika według stawek z rozporządzenia. To realne pieniądze, zwykle kilka–kilkanaście tysięcy złotych na sprawę.
Problem w tym, że dłużnik jest w upadłości. A w upadłości kolejność zaspokajania ma znaczenie kluczowe. Jeśli zasądzone koszty potraktować jako koszty postępowania upadłościowego albo „inne zobowiązania masy upadłości” (art. 230 Prawa upadłościowego), są one regulowane na bieżąco, z pierwszeństwem przed zwykłymi wierzycielami. Jeśli natomiast uznać je za zwykłą wierzytelność, podlegają zgłoszeniu na listę i zaspokojeniu w dalszej kolejności — czyli, realistycznie, w ułamku wartości albo wcale.
Rzeczywistość jest przy tym bardziej zniuansowana, niż sugerowałby prosty podział „koszty masy albo zwykła wierzytelność”. Część kosztów — zwłaszcza zasądzonych w sporach, które wszczął sam syndyk — bywa łatwiej kwalifikowana jako zobowiązania masy upadłości związane z ochroną i zarządem masą (art. 230 oraz reguły kolejności z art. 342 Prawa upadłościowego). Inaczej wygląda sytuacja kosztów z procesów zainicjowanych przez samych wierzycieli. Dlatego rozbicie kwoty na kategorie, które przedstawił nowy syndyk, nie jest formalnością — to właśnie ono może przesądzić, jak sąd potraktuje poszczególne grupy roszczeń.
Mówiąc wprost: od kwalifikacji prawnej tych 15,7 mln zł zależy, czy frankowicze odzyskają zasądzone koszty w całości, czy tylko symbolicznie. To nie spór o procedurę. To spór o pieniądze 1 715 osób.
Stanowisko, które zostawił po sobie Kubiczek
W tym właśnie miejscu spór był zablokowany przez pół roku. Marcin Kubiczek, ówczesny syndyk, w piśmie z końca grudnia 2025 r. zajął stanowisko jednoznaczne: zasądzone na rzecz frankowiczów koszty nie są kosztami postępowania upadłościowego i nie mieszczą się w żadnej kategorii wydatków masy. W jego ocenie to świadczenie należne stronie przeciwnej, niezwiązane z czynnościami syndyka — a więc nie podlegające dobrowolnej wypłacie z majątku banku, przynajmniej na ówczesnym etapie.
Konsekwencja praktyczna była dotkliwa. Wierzyciel z prawomocnym wyrokiem zasądzającym koszty nie mógł skierować sprawy do komornika — egzekucja z masy upadłości jest wyłączona. Jedyną drogą pozostawały skargi do sędziego-komisarza. A tych, jak donosiły media branżowe, składano dziesiątki, bezskutecznie.
Trzeba uczciwie powiedzieć: stanowisko Kubiczka miało podstawy w literalnym brzmieniu przepisów. Katalog kosztów postępowania upadłościowego jest w ustawie zamknięty, a zasądzone koszty procesu faktycznie nie są klasycznym „wydatkiem na zarząd masą”. Budziło ono jednak kontrowersje — przede wszystkim ze względu na skalę problemu i czas, przez jaki kwestia pozostawała nierozstrzygnięta, mimo kolejnych zobowiązań sędziego-komisarza.
Co zmienia samo sporządzenie zestawienia
I tu dochodzimy do sedna pytania, które zadał autor wpisu w mediach społecznościowych: co to oznacza dla syndyka Kubiczka? Bezpośrednio — nie tworzy wobec niego żadnej osobistej odpowiedzialności; to dokument sprawozdawczy, nie orzeczenie. Ale w warstwie procesowej i wizerunkowej zmienia sporo.
Po pierwsze, nowy syndyk wykonał zobowiązanie sądu w formie, której poprzednik nie przedstawił — w postaci szczegółowego, policzonego zestawienia. Zamiast poprzestać na tezie „to nie są koszty upadłościowe”, Janda Mozdżeń Restrukturyzacje podała skalę zobowiązania. To zmiana podejścia: w stronę transparentności. A skoro sędzia-komisarz dysponuje już twardą kwotą i listą uprawnionych, decyzja o sposobie zaspokojenia — choćby przez złożenie środków do depozytu sądowego — staje się policzalna i wykonalna.
Po drugie, zestawienie odsłania to, czego stanowisko Kubiczka nie nazywało wprost: rozmiar pieniędzy, które przez pół roku pozostawały niezapłacone. Trudno bronić tezy o „symbolicznym sporze”, gdy w tabeli widnieje prawie 16 mln zł i blisko 1,7 tys. nazwisk.
Najbardziej kłopotliwa rubryka: sprawy wszczęte przez syndyka
W całej tabeli jedna pozycja zasługuje na szczególną uwagę: 2 117 354,35 zł kosztów w 267 sprawach wszczętych przez syndyka. To nie są koszty z pozwów frankowiczów. To koszty postępowań, w których to masa upadłości występowała jako strona czynna — pozwy o zwrot kapitału, sprawy windykacyjne, w tym także postępowania będące kontynuacją działań rozpoczętych jeszcze przed ogłoszeniem upadłości — i w których obciążono ją kosztami przeciwnika.
Trzeba zachować ostrożność: nie każda z tych spraw to „osobista przegrana” syndyka, a część windykacji była rutynowym obowiązkiem zarządcy masy. Mimo to ta rubryka jest najbliższa odpowiedzi na pytanie „co to oznacza dla Kubiczka”. O ile bowiem kosztów z pozwów wierzycieli żaden syndyk nie kontroluje, o tyle decyzja o pozwaniu kredytobiorcy jest wyborem strategicznym zarządcy masy. Ponad 2,1 mln zł w tej kolumnie to policzalna cena ofensywnej polityki procesowej — tej samej, którą sędzia-komisarz w kolejnych zarządzeniach studziła, zalecając m.in. zaniechanie apelacji od wyroków korzystnych dla frankowiczów. Co istotne, koszty z tej właśnie kategorii — jako związane z procesami zainicjowanymi przez masę — bywają też kwalifikowane łagodniej, jako zobowiązania masy upadłości.
Komentarz
Zestawienie z 12 czerwca nie przesądza sporu prawnego i nie należy go tak czytać. Ale w ocenie autora przesuwa ciężar dowodu. Dotąd to wierzyciele musieli udowadniać, że ich koszty zasługują na zaspokojenie. Teraz, gdy kwota i lista leżą na biurku sędzi-komisarz, to raczej masa upadłości będzie musiała wytłumaczyć, dlaczego prawomocnie zasądzonych świadczeń nie reguluje.
Dla Marcina Kubiczka realne znaczenie ma nie sama tabela, lecz kontekst, w jakim powstała: po zawieszeniu licencji i po zmianie syndyka. Jego interpretacja prawa upadłościowego nie zniknęła, ale przestała być ostatnim słowem w tej sprawie — a rubryka „sprawy wszczęte przez syndyka” pozostaje czytelnym śladem przyjętej przez niego linii.
Ostateczna kwalifikacja prawna należy do sędzi-komisarz Agnieszki Białek, a jej decyzja może mieć charakter precedensowy dla innych upadłości bankowych. Trzeba też pamiętać o czasie: od zasądzonych kosztów biegną odsetki ustawowe za opóźnienie, więc każdy miesiąc zwłoki realnie powiększa obciążenie samej masy — tej, której ochroną uzasadniano wstrzymanie wypłat.
Co dalej — i dlaczego liczy się czas
Kolejny ruch należy do sędzi-komisarz Agnieszki Białek. To ona zdecyduje, czy nakaże zaspokojenie zasądzonych kosztów — w całości, częściowo, czy przez depozyt sądowy do czasu rozstrzygnięcia kwalifikacji prawnej. Każdy z tych wariantów ma wagę precedensu: Getin Noble Bank to największa upadłość bankowa w historii Polski, a sposób potraktowania kosztów frankowych może wyznaczyć kierunek dla setek podobnych spraw. Co więcej, spór o pierwszeństwo kosztów wpisuje się w szerszy krajobraz sporów konsumentów z sektorem bankowym — od kolejnych postępowań frankowych, przez sankcję kredytu darmowego, po pytania prejudycjalne kierowane do TSUE — w których stawką również bywa to, kto i w jakiej kolejności realnie odzyska zasądzone kwoty.
W tle pozostaje argument, którego nie wolno pominąć dla równowagi: każda złotówka wypłacona z pierwszeństwem to złotówka mniej dla pozostałych wierzycieli masy — w tym Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który sfinansował przymusową restrukturyzację, oraz obligatariuszy. Syndyk ma ustawowy obowiązek chronić masę, a nie tylko jedną grupę uprawnionych. Spór o priorytet nie jest więc grą o sumie zerowej tylko dla banku — jest grą o sumie zerowej między wierzycielami nawzajem.
Liczy się też czas. Od zasądzonych kosztów biegną odsetki ustawowe za opóźnienie. Im dłużej trwa zawieszenie, tym większe obciążenie masy — co paradoksalnie działa na niekorzyść tej samej masy, której ochroną uzasadniano wstrzymanie wypłat. To być może najmocniejszy argument za szybkim rozstrzygnięciem, niezależnie od tego, którą interpretację prawną ostatecznie przyjmie sąd.
Wnioski
„Odpowiedź na zobowiązanie sądu” nie jest wyrokiem i nie kończy sporu o koszty w upadłości Getin Noble Banku. Robi jednak rzecz, której wcześniej brakowało: nadaje sporowi konkretny ciężar — 15 686 557,12 zł i 1 715 wierzycieli. Dla frankowiczów to sygnał, że sprawa się porusza. Dla nowego syndyka — punkt wyjścia do decyzji, którą trzeba będzie podjąć. Dla Marcina Kubiczka — moment, w którym jego interpretacja przestaje być ostatnim słowem w sprawie, a skutki przyjętej linii procesowej zostają zestawione w aktach.
Pozostaje pytanie, na które odpowie najbliższe postanowienie z Czerniakowskiej: czy w największej upadłości bankowej w Polsce prawomocnie zasądzone koszty zostaną realnie zaspokojone — czy raczej okaże się, że nawet korzystny wyrok bywa w upadłości obietnicą bez pokrycia? Odpowiedzi jeszcze nie ma; ma ją dopiero wydać sąd.






