W sporach dotyczących unieważnionych kredytów frankowych od dawna istniał praktyczny dylemat: czy broniąc się przed żądaniem banku o zwrot wypłaconego kapitału konsument może jednocześnie powołać zarzut przedawnienia roszczenia banku i zgłosić potrącenie wzajemnych roszczeń? Wcześniej wielu kredytobiorców i ich pełnomocników obawiało się, że skorzystanie z potrącenia – czyli przedstawienie swoich roszczeń (np. sum wpłaconych rat) do wzajemnego rozliczenia – może zostać uznane za rezygnację z podniesionego zarzutu przedawnienia. Taki pogląd funkcjonował w części orzecznictwa i doktryny, ograniczając de facto prawa konsumentów. W efekcie kredytobiorcy byli często zmuszani do taktycznego wyboru: albo powołać się na przedawnienie roszczenia banku, albo skorzystać z potrącenia własnych nadpłat – ze świadomością ryzyka osłabienia swojej pozycji procesowej.
Pytanie prejudycjalne do TSUE
W jednej z toczących się spraw sąd nabrał wątpliwości, czy złożenie przez konsumenta oświadczenia o potrąceniu wzajemnych roszczeń może być traktowane jako dorozumiane zrzeczenie się zarzutu przedawnienia roszczenia banku. Innymi słowy – czy frankowicz, który w procesie przeciw bankowi zgłosi potrącenie swoich roszczeń z roszczeniem banku o zwrot kapitału, automatycznie traci ochronę przed przedawnionym żądaniem banku? Pytanie to trafiło do Trybunału Sprawiedliwości UE (sprawa C‑767/24, tzw. sprawa Kuszycka).
Odpowiedź Trybunału – pełna skuteczność ochrony konsumenta
TSUE rozwiał te wątpliwości, opowiadając się wyraźnie po stronie konsumentów. W wyroku z 11 grudnia 2025 r. Trybunał orzekł, że złożenie przez konsumenta oświadczenia o potrąceniu nie może być samo w sobie uznane za zrzeczenie się zarzutu przedawnienia roszczenia banku. Innymi słowy, samo skorzystanie z potrącenia nie przekreśla możliwości powoływania się na przedawnienie – konsument ma prawo użyć obu tych środków obrony łącznie. TSUE podkreślił, że niedopuszczalne jest domniemywanie rezygnacji z zarzutu przedawnienia wyłącznie na podstawie krajowej praktyki uznającej oświadczenie o potrąceniu za taką dorozumianą wolę zrzeczenia się tego zarzutu. Zgodnie z dyrektywą 93/13/EWG ochrona przyznana konsumentowi nie może być iluzoryczna – musi być realna i skuteczna. W związku z tym narzucanie konsumentowi wyboru: przedawnienie albo potrącenie – jest sprzeczne z unijnym standardem ochrony.
„Podniesienie jednego zarzutu nie może wykluczać innych zarzutów, którymi konsument dysponuje” – wyjaśnia adwokat Wiktor Budzewski, komentując sens wyroku TSUE. Trybunał potwierdził, że konsumenta należy chronić maksymalnie szeroko na każdym etapie sporu, również gdy dochodzi do rozliczenia nieważnej umowy kredytu.
Co zmienia wyrok C‑767/24? Najważniejsze konsekwencje dla Frankowiczów w sądach
Wyrok TSUE C‑767/24 to przełomowe i bardzo korzystne orzeczenie dla frankowiczów. Eliminując dotychczasowe rozbieżności, zapewnia kredytobiorcom pełnię ochrony. Oto kluczowe wnioski płynące z decyzji Trybunału:
Potrącenie ≠ zrzeczenie się przedawnienia: Zgłoszenie przez kredytobiorcę potrącenia nie jest równoznaczne z rezygnacją z podniesionego zarzutu przedawnienia roszczeń banku. Bank nie może już skutecznie argumentować, że samo skorzystanie z potrącenia odbiera konsumentowi tarczę w postaci przedawnienia.
Można bezpiecznie korzystać z obu obron naraz: Konsument ma prawo jednocześnie powołać się na przedawnienie i domagać się potrącenia wzajemnych roszczeń – bez obawy, że taka kombinacja środków obrony zostanie użyta przeciwko niemu. Nie ma potrzeby dokonywać taktycznego wyboru tylko jednego z tych zarzutów.
Priorytet dla przedawnienia: Sąd krajowy powinien w pierwszej kolejności zbadać zarzut przedawnienia roszczenia banku, jako najdalej idący. Jeśli roszczenie banku jest przedawnione, to już na tej podstawie powinno nastąpić oddalenie powództwa banku. Potrącenie – jako drugi z kolei zarzut – może okazać się wtedy bezprzedmiotowe w kontekście samego wyroku.
Koniec z automatycznym „bilansowaniem” roszczeń: TSUE po raz kolejny potwierdził odrębność roszczeń konsumenta i banku po unieważnieniu umowy. Wszelkie próby automatycznego rozliczania salda (teoria „wygaśnięcia” nadpłat konsumenta wobec kapitału banku) bez wyraźnej inicjatywy procesowej zostały podważone. Innymi słowy – nic nie dzieje się z urzędu, to strony decydują, czy zgłaszają swoje roszczenia do potrącenia.
Dzięki temu orzeczeniu kredytobiorcy zyskują pewność prawa i w niektórych przypadkach duże korzyści wynikające z przedawnienia. Ponadto mogą w pełni korzystać ze swoich uprawnień procesowych, a sądy nie powinny już interpretować ich działań na korzyść banków. Jak zauważa Rzecznik Finansowy, wyrok C‑767/24 definitywnie wyjaśnia sporną dotąd kwestię – usuwa pogląd, jakoby samo potrącenie implikowało zrzeczenie się przedawnienia To ważny sygnał, że linia orzecznicza ma iść w kierunku realnej ochrony konsumenta, a nie formalizmów.
Ostrożnie z potrąceniem – uwaga na skutki uboczne
Choć wyrok TSUE rozstrzygnął kwestię kolizji potrącenia z przedawnieniem na korzyść konsumentów, eksperci przestrzegają przed pochopnym stosowaniem potrącenia w każdej sprawie. Zarzut potrącenia wywołuje bowiem również skutki materialnoprawne, które mogą w praktyce okazać się niekorzystne dla kredytobiorcy.
Adwokat Marta Chęcińska zwraca uwagę, że oświadczenie o potrąceniu jest jednostronnym aktem prawnym, którego skutki następują z chwilą dotarcia do drugiej strony. Jeżeli konsument złoży w procesie takie oświadczenie, to wierzytelności obydwu stron umorzą się nawzajem do wysokości niższej z nich – niezależnie od tego, jak postąpi sąd. W rezultacie może dojść do sytuacji, w której:
Roszczenie banku było przedawnione i zostaje oddalone przez sąd, ale jednocześnie na skutek potrącenia konsument faktycznie spełnia część świadczenia na rzecz banku, umarzając własne roszczenie. Innymi słowy kredytobiorca dobrowolnie zrzeka się kwoty, której bank nie mógł już skutecznie dochodzić. Późniejsze żądanie zwrotu tak spełnionego świadczenia naturalnego nie będzie możliwe.
Konsument traci prawo do odsetek ustawowych od odzyskanych kwot. Zgłoszenie potrącenia „z góry” wygasza bowiem jego wierzytelność (w odpowiedniej części) już w toku procesu, co oznacza, że od tej części przestają naliczać się odsetki za opóźnienie. Te odsetki mogą tymczasem stanowić bardzo znaczną sumę – przy wieloletnich sporach sięgają nieraz dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych dodatkowego zysku dla konsumenta. Zbyt pochopne potrącenie może więc pozbawić kredytobiorcę pokaźnej kwoty należnej mu od banku za bezprawne korzystanie z pieniędzy klienta.
Pełnomocnicy radzą, aby traktować instytucję potrącenia rozważnie i dopasowywać strategię do okoliczności konkretnej sprawy, a nie stosować automatycznie. Często bezpieczniej jest najpierw wykorzystać zarzut przedawnienia do oddalenia powództwa banku, a dopiero w razie potrzeby sięgać po potrącenie. Warto podkreślić, że możliwość potrącenia nie przepada – zarzut ten można zgłosić na każdym etapie postępowania (byle spełnione były przesłanki wymagalności wzajemnych roszczeń). „Zarzut potrącenia można podnieść zawsze. Materialnoprawne skutki on wywoła zawsze” – uspokaja mec. Wiktor Budzewski, tłumacząc, że kredytobiorca nie musi spieszyć się z potrąceniem już w pierwszym piśmie procesowym. Jeśli więc bank nie wykazuje woli zawarcia uczciwej ugody, potrącenie pozostaje w arsenale środków – ale dobrze jest użyć go w optymalnym momencie, świadomie i znając ryzyko.
Kolejny prokonsumencki krok – podsumowanie
Wyrok TSUE w sprawie C‑767/24 to ważne zwycięstwo frankowiczów i jasny komunikat dla sektora bankowego. Trybunał potwierdził, że bank nie może obchodzić przedawnienia „sprytnym” powołaniem się na potrącenie – a konsument nie traci swoich praw tylko dlatego, że chce odzyskać nadpłacone raty. Polskie sądy muszą teraz interpretować przepisy w sposób zapewniający pełną skuteczność ochrony konsumenta. W praktyce powinniśmy zatem zobaczyć koniec sporów o to, czy frankowicz „mógł czy nie mógł” równocześnie żądać zwrotu swoich wpłat i bronić się przed roszczeniem banku zarzutem przedawnienia – TSUE rozwiał te wątpliwości definitywnie.
Jednocześnie doświadczeni prawnicy podkreślają, że każdy przypadek nadal wymaga indywidualnej analizy. Omawiane orzeczenie daje kredytobiorcom potężny oręż, ale jego zastosowanie powinno być przemyślane. Najlepiej skonsultować strategię procesową ze swoim pełnomocnikiem, aby w pełni skorzystać z dobrodziejstw wyroku C‑767/24, nie wpadając zarazem w pułapki związane z instytucją potrącenia. Dzięki temu najnowszemu wyrokowi TSUE szala w sporach frankowych jeszcze bardziej przechyla się na stronę konsumentów – przybliżając ich do sprawiedliwego rozliczenia nieważnych umów kredytowych.






