Kredytobiorcy w sporach o WIBOR twierdzą, że bank nie wyjaśnił im rzetelnie, jak działa wskaźnik i jak bardzo może wzrosnąć rata. Wyrok TSUE z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24 nie zamknął kontroli klauzul oprocentowania. Wyjaśnił natomiast, że wymóg przejrzystości nie zobowiązuje banku do przekazywania szczegółowej metodologii regulowanego wskaźnika. W opisanej sprawie warszawski sąd skupił się na tym, co i kiedy bank przekazał klientowi. Jak ten spór może się skończyć, pokazuje wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 8 września 2026 r. (sygn. akt I C 262/23). Sąd oddalił powództwo kredytobiorcy w całości, a istotne dla wyniku były dokumenty, które bank wysłał klientowi e-mailem kilka dni przed zawarciem umowy: symulacje raty przy WIBOR na poziomie 3, 5, 10 i 15% oraz ostrzeżenie, że rata może wzrosnąć do blisko 9,9 tys. zł. Uzasadnienie opublikowano 29 października. Prawomocności wyroku nie udało się potwierdzić.
O co pozwał bank kredytobiorca z Warszawy?
Umowę kredytu hipotecznego kredytobiorca podpisał 10 lutego 2020 r. Pożyczył 539 475,12 zł na 30 lat na zakup mieszkania i remont. Oprocentowanie składało się z marży banku (2 punkty procentowe) i stawki WIBOR 3M, która w dniu zawarcia umowy wynosiła 1,71%. Po wzroście WIBOR rata poszła w górę. W pozwie z grudnia 2022 r. kredytobiorca zażądał zapłaty 44 553,84 zł i ustalenia, że postanowienia o oprocentowaniu opartym na WIBOR oraz o zmianach tabeli opłat są niedozwolone, a ewentualnie nieważne. Argumentował, że bank nie poinformował go o skali ryzyka zmiennej stopy, a umowa nie opisuje metodologii ustalania wskaźnika.
Sąd oddalił powództwo w całości i zasądził od kredytobiorcy 5 417 zł zwrotu kosztów procesu na rzecz banku. Przyznał mu przy tym interes prawny w żądaniu ustalenia, bo tylko taki wyrok mógłby rozstrzygnąć, jak liczyć przyszłe raty. Kredytobiorca przegrał więc nie z powodów formalnych, lecz merytorycznych. Nazwa banku jest w opublikowanym uzasadnieniu zanonimizowana.
Co sąd wyczytał z wyroku TSUE C-471/24?
Sąd Okręgowy w Warszawie w następujący sposób odczytał wyrok TSUE. Poniższy cytat przedstawia argumentację tego sądu w konkretnej sprawie, a nie samą sentencję Trybunału:
„Zgodnie ze stanowiskiem (…) wyrażonym w sprawie C-471/24, sądy krajowe w sprawach konsumenckich nie są uprawnione do badania prawidłowości wyznaczania wskaźnika referencyjnego, ani metodologii jego ustalania. Trybunał jednoznacznie przypomniał, że WIBOR stanowi kluczowy wskaźnik referencyjny w rozumieniu unijnego rozporządzenia BMR i jako taki podlega nadzorowi właściwych organów (w Polsce – Komisji Nadzoru Finansowego). Wkraczanie przez sąd powszechny w weryfikację algorytmu i danych wejściowych administratora wskaźnika stanowiłoby naruszenie przepisów rozporządzenia BMR”.
W kolejnym zdaniu sąd zastrzegł jednak, że wyrok TSUE nie zamyka kredytobiorcom drogi do sądu. Ten fragment warto zapamiętać, bo pochodzi z wyroku niekorzystnego dla konsumenta:
„Co należy podkreślić, ww. wyrok TSUE w żaden sposób nie zamyka dopuszczalności badania wypełnienia przez banki obowiązków informacyjnych wobec konsumenta. Trybunał jednoznacznie potwierdził, iż klauzule określające zmienne oprocentowanie na podstawie wskaźnika WIBOR podlegają pełnej kontroli pod kątem ich transparentności i zgodności z Dyrektywą 93/13/EWG. Tym samym w niniejszym postępowaniu, głównym zdaniem dla Sądu było ustalenie czy bank w sposób należyty poinformował powoda”.
Sąd wyjaśnił też, czego od banku oczekuje. Bank nie musi tłumaczyć szczegółowej metody liczenia wskaźnika, bo to zadanie administratora. Jego obowiązki sprowadzają się do dwóch rzeczy: przekazania klientowi jasnych informacji o ekonomicznych skutkach zmiennego oprocentowania dla jego własnego kredytu, w tym o wpływie wzrostu wskaźnika na ratę, oraz umożliwienia mu zapoznania się z publicznymi informacjami o wskaźniku. W tej sprawie kluczowa była ocena informacji udzielonych klientowi. Nie oznacza to uniwersalnego rozstrzygnięcia wszystkich zarzutów we wszystkich umowach opartych na WIBOR.
Jakie dokumenty przesądziły o przegranej kredytobiorcy?
Sąd odtworzył przebieg zawierania umowy niemal wyłącznie z dokumentów. Bank wysłał klientowi e-mailem dwa formularze informacyjne, 22 stycznia i 3 lutego 2020 r., a z drugim z nich informację o ryzyku i symulację kredytu. Projekt umowy z regulaminem kredytobiorca dostał 6 lutego, cztery dni przed podpisaniem. W formularzach bank przedstawił scenariusz oparty na wskazanym w dokumentach historycznym maksimum z ostatnich 20 lat. Nie była to gwarantowana górna granica przyszłych rat:
„(…) rata kredytu może się zmienić i w przypadku gdyby wskaźnik WIBOR osiągnął poziom 21,93% (w tym WIBOR 19,93+marża 2%) – poziom maksymalny w ostatnich 20 latach – wysokość raty mogłaby wzrosnąć do 9.873,46 zł”.
Uwaga do cytatu: w przytoczonym fragmencie uzasadnienia 21,93% nazwano poziomem WIBOR, choć zapis w nawiasie wskazuje sumę WIBOR 19,93% i marży 2 pkt proc., czyli pełne oprocentowanie. Zachowujemy brzmienie cytatu, ale nie utożsamiamy tych dwóch wartości.
Pierwszy formularz zawierał też wytłuszczone ostrzeżenie, że dochody kredytobiorcy mogą się zmienić i że powinien się upewnić, iż w razie ich spadku nadal będzie w stanie spłacać raty. W opisanej w uzasadnieniu symulacji bank przyjął 25-letni okres spłaty, podczas gdy późniejsza umowa została zawarta na 30 lat. Poniższa tabela odtwarza kwoty przytoczone przez sąd; nie jest naszym wyliczeniem harmonogramu ostatecznie zawartej umowy. Bank rozpisał ratę dla kilku poziomów WIBOR 3M:
| Scenariusz z symulacji banku | Rata |
|---|---|
| WIBOR bez zmian (1,71%) | 2 704,66 zł |
| WIBOR 3% | 3 131,11 zł |
| WIBOR 5% | 3 846,24 zł |
| wzrost o 4 pkt proc. (WIBOR 5,71%) | 4 113,73 zł |
| WIBOR 10% | 5 841,43 zł |
| WIBOR 15% | 7 998,34 zł |
Do tego doszły oświadczenie kredytobiorcy o akceptacji formularza informacyjnego oraz oświadczenie w umowie, że został poinformowany o ryzyku zmiany stopy procentowej i możliwym wzroście raty. Umowa wskazywała też, jak często bank aktualizuje stawkę bazową, kto jest administratorem WIBOR i że zmiana stawki zmienia ratę. Z tego zestawu sąd wyprowadził kluczową ocenę:
„Wiadomości te miały charakter spersonalizowany tj. były napisane prostym i zrozumiałym językiem oraz przedstawiały dane na temat konkretnego kredytu, a nie przedstawiały jedynie niezrozumiałych dla przeciętnego konsumenta statystyk. Należy tym samym zauważyć, iż powód miał czas by zapoznać się bez pośpiechu z tymi informacjami, ocenić swoją sytuację finansową i podjąć przemyślaną decyzję”.
W tym fragmencie mieszczą się trzy kryteria, które sąd uznał za rozstrzygające: informacja dotyczyła konkretnego kredytu klienta, była zrozumiała i klient dostał ją z wyprzedzeniem. Sąd dodał, że bank nie musiał doręczać dokumentów administratora opisujących metodę wyznaczania WIBOR, skoro były publicznie dostępne. Powołał się przy tym na wcześniejszy wyrok TSUE w sprawie C-300/23, Kutxabank. Tamten wyrok dotyczył hiszpańskiego wskaźnika IRPH, a nie bezpośrednio WIBOR. Warszawski sąd odwołał się do niego przy ocenie znaczenia publicznej dostępności informacji. Nie należy z tego wywodzić, że sama publikacja danych zawsze zastępuje wszystkie obowiązki banku.
Czy liczyło się to, kim był kredytobiorca?
Tak, i ten element łatwo przeoczyć. Sąd ocenił wiedzę samego kredytobiorcy na podstawie jego zeznań:
„(…) Sąd nie może pominąć faktu, że powód ma wykształcenie z zakresu finansów i rachunkowości oraz jak sam przyznał, był on świadom, że na oprocentowanie kredytu składa się wskaźnik WIBOR i wiedział czym on jest. Niewiedza powoda dotyczyła natomiast definicji oraz tego, jak skonstruowany jest wskaźnik WIBOR”.
Sąd odrzucił też zarzut sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Wskazał, że WIBOR wzrósł z powodu podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, które miały zahamować inflację wywołaną pandemią COVID-19, a potem pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę. Uznał, że od banku nie sposób wymagać przewidzenia tych wydarzeń, a konsument biorący kredyt na kilkadziesiąt lat „musi kalkulować ryzyko późniejszego wzrostu kosztu pieniądza na rynku”.
Jaką linię obrony banku pokazuje ten wyrok?
Uzasadnienie pokazuje argumenty przyjęte w tej sprawie na korzyść banku. Po pierwsze, bank nie odpowiada za metodologię WIBOR, bo nadzoruje ją KNF, a administrator ma zezwolenie wydane na podstawie rozporządzenia BMR. Po drugie, bank nie musiał tłumaczyć, jak wskaźnik powstaje, tylko pokazać, co jego wzrost oznacza dla raty. Po trzecie, podpisane oświadczenia o ryzyku i akceptacji formularza mają dowodzić, że klient wiedział, na co się godzi. Sąd podkreślił, że kredytobiorca zapoznał się z umową i nie zgłaszał wtedy zastrzeżeń, co jego zdaniem dodatkowo osłabiało zarzut niedoinformowania.
Wymowne jest też to, jak sąd potraktował wnioski dowodowe. Pominął przesłuchanie dodatkowego świadka, który miał mówić o treści pouczeń, bo w aktach były już dokumenty oraz zeznania pracowniczki banku obsługującej kredyt. Pominął opinię biegłego z zakresu finansów, bo wobec braku abuzywności wyliczenia stały się zbędne. Wyrok zapadł na posiedzeniu niejawnym, a sąd sam określił sprawę jako mającą „dokumentowy charakter”. W tej sprawie sąd uznał, że zeznania nie wniosły istotnych nowych okoliczności wobec zgromadzonych dokumentów. Nie jest to ogólna reguła pomijania zeznań kredytobiorców.
Czy każda sprawa WIBOR skończy się tak samo?
Nie należy tak czytać tego wyroku. Pokazuje on raczej, jaki zestaw dokumentów sąd uznał za wystarczający, a więc także czego może zabraknąć w innych sprawach. Kredyt udzielono w 2020 r., gdy obowiązywała już ustawa o kredycie hipotecznym z 2017 r. i jej wymogi dotyczące formularzy informacyjnych. Bank przedstawił personalizowane symulacje, scenariusz maksymalnego WIBOR z 20 lat oraz dokumenty przesłane kilka dni przed podpisaniem, a kredytobiorca miał wykształcenie finansowe. Inaczej może wyglądać sprawa, w której klient dostał tylko ogólną informację o ryzyku, oderwaną od jego kredytu, dokumenty zobaczył dopiero w dniu podpisania albo bank nie potrafi wykazać, co i kiedy przekazał. Każdy z tych elementów sąd w omawianej sprawie wskazał jako istotny.
Nawet korzystne dla banku dokumenty mają przy tym słabsze miejsca. W tej samej symulacji jeden wariant, oparty na różnicy między najwyższym a najniższym WIBOR z ostatnich 12 miesięcy, dawał dokładnie tę samą ratę co obecna stawka, bo wskaźnik był wtedy stabilny. Taki scenariusz niczego klientowi nie pokazywał. W części ze stanem faktycznym uzasadnienie wiąże symulację z dokumentami z 3 lutego 2020 r., a w części z oceną prawną datuje ją na 22 stycznia 2020 r. Te szczegóły nie zmieniły wyniku sprawy, ale pokazują, że ocena „należytego poinformowania” zależy od konkretnych dokumentów, a nie od samego faktu, że bank jakieś dokumenty wydał.
Jakie dokumenty sprawdzić przed sporem o WIBOR?
Przed oceną konkretnego sporu kredytobiorca powinien ustalić, co faktycznie dostał przed podpisaniem umowy i kiedy. Znaczenie dokumentów w opisanej sprawie nie zwalnia z analizy pozostałych okoliczności. Znaczenie mają formularz informacyjny dotyczący kredytu hipotecznego, symulacje rat przy różnych poziomach WIBOR, informacja o ryzyku stopy procentowej, podpisane oświadczenia o ryzyku i akceptacji formularzy, projekt umowy z regulaminem oraz korespondencja z bankiem lub pośrednikiem, zwłaszcza e-maile z datami wysyłki dokumentów. Kto ich nie ma, może zwrócić się o nie do banku. Ten zestaw jest ważnym punktem wyjścia do oceny zarzutów, dowodów i ryzyka kosztów. Wynik innej sprawy zależy od jej okoliczności; sam brak dokumentu nie gwarantuje wygranej, a zasady kosztów wymagają odniesienia do rozstrzygnięcia.
W ocenie redakcji chf24.pl wyrok I C 262/23 jest dla kredytobiorców niekorzystny, ale czytelny. Pokazuje znaczenie drobiazgowej analizy dokumentów z okresu przed podpisaniem umowy. W ocenie redakcji spersonalizowane symulacje i ostrzeżenia przekazane z wyprzedzeniem mogą być istotnym argumentem banku. Ich brak, ogólność lub późne doręczenie wymagają oceny, ale nie przesądzają automatycznie o abuzywności klauzuli ani wyniku procesu. Warto też pamiętać, że to wyrok sądu pierwszej instancji, którego prawomocności nie potwierdziliśmy.
Dokumenty do własnej analizy
Zobacz także: jak poprosić bank o kopię umowy i aneksów, jak sprawdzić status i prawomocność wyroku oraz pozostałe analizy o WIBOR i POLSTR.
Źródła i zakres weryfikacji
- SO Warszawa, I C 262/23 — orzeczenie z uzasadnieniem, kopia w Orzeczniku
- SO Warszawa, I C 262/23 — kopia tekstu w DlaJurysty
- Adres dokumentu w Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych
- TSUE C-471/24 — komunikat nr 14/26 z 12 lutego 2026 r.
- TSUE C-471/24 — karta sprawy i wyrok, ECLI:EU:C:2026:85
- TSUE C-300/23, Kutxabank — wyrok z 12 grudnia 2024 r.
Treść uzasadnienia porównano w dwóch serwisach udostępniających orzeczenia. Bezpośredni adres Portalu Orzeczeń podczas sprawdzania nie udostępnił dokumentu. Datę publikacji 29 października 2026 r. podaje Orzecznik. Nie potwierdziliśmy prawomocności. Kwoty w tabeli pochodzą z opisu dokumentów w uzasadnieniu, nie z wglądu redakcji do akt. Cytaty zachowują brzmienie tekstu uzasadnienia, wyróżnienia pochodzą od redakcji.
Stan informacji: 4 listopada 2026 r. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje analizy konkretnej sprawy. Ilustracja wygenerowana przy użyciu AI przedstawia fikcyjną scenę; nie jest dokumentacją omawianego postępowania.





