Kredytobiorca wygrywa sprawę frankową, ale nie dostaje ani złotówki należności głównej – bo bank skutecznie potrąca swój kapitał. Brzmi absurdalnie? Tymczasem to scenariusz, który właśnie zmaterializował się we Wrocławiu. Kluczowe jest jednak nie to, że bank potrącił, lecz kiedy i na jakich warunkach mógł to zrobić. Odpowiedź dał Trybunał Sprawiedliwości UE, a polskie sądy już ją stosują.
Sprawa Herchoski przed TSUE – o co tak naprawdę chodziło w wyroku C-902/24?
W styczniu 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który na pierwszy rzut oka wydaje się przyznawać bankom istotny instrument procesowy. Orzeczenie w sprawie C-902/24 (nazywane „wyrokiem Herchoski”) potwierdza, że bank ma prawo zgłosić zarzut potrącenia swojej wierzytelności z roszczeniem kredytobiorcy – i to w ramach tego samego postępowania sądowego, które konsument wytoczył o unieważnienie umowy kredytu frankowego.
Sektor bankowy natychmiast zaczął interpretować to rozstrzygnięcie jako duży sukces. Ale diabeł – jak zwykle w prawie unijnym – tkwi w szczegółach.
⚖️ ISTOTA WYROKU TSUE Z 22 STYCZNIA 2026 R. (C-902/24)
Bank może zgłosić zarzut potrącenia w procesie o unieważnienie kredytu. Ale dopóki bank twierdzi, że umowa jest ważna, wezwanie do zwrotu kapitału skierowane do konsumenta nie wywołuje żadnych skutków prawnych – w szczególności nie rozpoczyna biegu odsetek za opóźnienie. Skutki potrącenia mogą nastąpić dopiero po prawomocnym stwierdzeniu nieważności umowy.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie praktyczne. Wyrok TSUE tworzy bowiem swoisty paradoks: bank, który kwestionuje nieważność umowy, a jednocześnie „na wszelki wypadek” potrąca kapitał, nie może korzystać z dobrodziejstw obu stanowisk naraz. Nie da się jednocześnie utrzymywać, że umowa obowiązuje, i domagać się zwrotu pieniędzy tak, jakby była nieważna.
Wrocław reaguje jako pierwszy – przełomowy wyrok Sądu Apelacyjnego
Na zastosowanie unijnych wytycznych w praktyce nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu wyroku TSUE Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał orzeczenie (sygn. V ACa 454/25, 27 stycznia 2026 r.), które stanowi swoistą instrukcję obsługi nowych reguł gry procesowej między bankiem a frankowiczem.
Stan faktyczny: kredyt z 2008 roku i wieloletni spór
Sprawa dotyczyła kredytobiorczyni, która w 2008 roku zaciągnęła 30-letni kredyt frankowy. Bank wypłacił jej równowartość ponad 220 tysięcy złotych. Przez lata spłacania rat kobieta wpłaciła łącznie blisko 214 tysięcy złotych. W I instancji Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał jej roszczenie i zasądził zwrot wpłaconych kwot wraz z odsetkami za opóźnienie.
Bank złożył apelację, a dopiero w jej toku – w lutym 2025 roku – zdecydował się na kluczowy ruch: zgłosił zarzut potrącenia własnej wierzytelności (kapitał kredytu plus dodatkowe roszczenie) z kwotą zasądzoną na rzecz konsumentki.
🔑 KLUCZOWY ELEMENT STANU FAKTYCZNEGO
Bank przez cały proces utrzymywał, że umowa kredytowa jest ważna. Jednocześnie „z ostrożności procesowej” zgłaszał zarzut potrącenia – czyli roszczenie, które ma sens wyłącznie wtedy, gdy umowa jest nieważna. To właśnie ta procesowa sprzeczność stała się osią rozstrzygnięcia.
Jak orzekł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu?
Rozstrzygnięcie sądu II instancji jest wielowątkowe i warto je rozłożyć na czynniki pierwsze, ponieważ dotyka kilku zagadnień jednocześnie.
Po pierwsze – potrącenie uznane, ale z ograniczonym skutkiem czasowym. Sąd Apelacyjny przyjął, że bank prawidłowo wezwał powódkę do spełnienia świadczenia w lutym 2025 roku i w ustawowym dwutygodniowym terminie zgłosił procesowy zarzut potrącenia. Wcześniejsza próba potrącenia (w odpowiedzi na pozew) była nieskuteczna, ponieważ nie wywołała skutku materialnoprawnego.
Po drugie – należność główna umorzona. Ponieważ kwota kapitału udostępnionego przez bank (ponad 220 tys. zł) przewyższała sumę spłaconych rat (ok. 214 tys. zł), potrącenie doprowadziło do oddalenia powództwa w zakresie należności głównej. Konsumentka nie otrzymała zwrotu wpłaconych rat, bo jej roszczenie zostało „skonsumowane” przez wzajemne potrącenie.
Po trzecie – i tu zaczyna się to, co naprawdę istotne – odsetki za lata oczekiwania pozostały po stronie kredytobiorczyni.
Odsetki za opóźnienie – prawdziwa stawka procesu frankowego po wyroku TSUE
To, co na pozór wygląda jak przegrana konsumentki (oddalenie powództwa o należność główną), w rzeczywistości kryje w sobie potężny wniosek. Sąd Apelacyjny, powołując się wprost na motyw nr 74 wyroku TSUE w sprawie Herchoski, orzekł następująco:
Dopóki bank twierdzi, że umowa jest ważna, wezwanie do zwrotu kapitału nie wywołuje skutków w zakresie odsetek za opóźnienie. Potrącenie staje się skuteczne najwcześniej w dniu prawomocnego przesądzenia nieważności umowy.
W praktyce oznacza to, że odsetki za opóźnienie od kwot wpłaconych przez konsumentkę naliczały się od momentu wezwania banku do zapłaty (czerwiec 2022 r.) aż do dnia poprzedzającego wydanie prawomocnego wyroku (26 stycznia 2026 r.). To ponad 3,5 roku odsetek ustawowych za opóźnienie od kwoty przekraczającej 200 tysięcy złotych.
💰 CO TO OZNACZA W PRAKTYCE FINANSOWEJ?
Przy ustawowych odsetkach za opóźnienie wynoszących w ostatnich latach ok. 11–12% w skali roku, kwota odsetek od ponad 200 tys. zł za okres 3,5 roku może przekraczać 70–80 tysięcy złotych. To realna korzyść finansowa konsumenta – nawet w sytuacji, gdy potrącenie „zeruje” należność główną.
Koszty procesu – sąd chroni konsumenta mimo formalnej „przegranej”
Wrocławski sąd poszedł o krok dalej i w duchu prokonsumenckiego orzecznictwa TSUE (odwołując się do filozofii wyroku z 25 listopada 2025 r. w sprawie C-746/24) odstąpił od obciążania powódki kosztami procesu strony pozwanej. Uzasadnił to dwoma argumentami: niejednolitością orzecznictwa w sprawach frankowych, która dawała konsumentce uzasadnione podstawy do przekonania o słuszności jej roszczenia, oraz jej sytuacją materialną (była zwolniona z kosztów sądowych).
To nie jest detaliczny szczegół proceduralny – to sygnał systemowy. Sądy zaczynają uwzględniać, że konsumenci w sporach frankowych działają w warunkach obiektywnej niepewności prawnej, co nie powinno ich karać finansowo, nawet gdy wynik procesu nie jest dla nich w pełni korzystny.
Sąd Najwyższy – potrącenie w dwóch równoległych procesach
Dzień przed wyrokiem TSUE – 21 stycznia 2026 r. – głos w sprawie potrącenia zabrał także Sąd Najwyższy (sygn. I CSK 3379/25). Postanowienie dotyczyło odmiennej konfiguracji procesowej: bank i kredytobiorca toczyli jednocześnie dwa odrębne postępowania – jedno o unieważnienie umowy z powództwa konsumenta, drugie o zwrot kapitału z powództwa banku.
SN zwrócił uwagę na istotną kwestię proceduralną: jeżeli oświadczenie o potrąceniu złożono w toku jednego postępowania, to jego skuteczność musi być oceniana w ramach tego konkretnego sporu. Nie można dowolnie „przenosić” skutków potrącenia między postępowaniami. To ważna wskazówka dla banków prowadzących agresywną taktykę procesową w wielu sprawach jednocześnie.
Co wyrok TSUE w sprawie C-902/24 zmienia dla frankowiczów i banków?
Konsekwencje dla kredytobiorców
Wyrok Herchoski nie zamyka drogi do dochodzenia roszczeń – przeciwnie, precyzuje reguły tak, że konsument zyskuje jasność co do mechaniki potrącenia. Najważniejszy wniosek: nawet jeśli bank skutecznie potrąci swój kapitał, odsetki za wieloletnie opóźnienie mogą stanowić realną i bardzo wymierną korzyść finansową. Przy długo trwających procesach i wysokich stopach procentowych są to kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Konsekwencje dla sektora bankowego
Banki stanęły przed nowym dylematem taktycznym. Dotychczasowa strategia polegająca na jednoczesnym kwestionowaniu nieważności umowy i zgłaszaniu „ewentualnego” potrącenia okazuje się pułapką. Taka sprzeczna postawa procesowa skutkuje tym, że moment wymagalności roszczenia banku przesuwa się w czasie – często o całe lata. W tym okresie to konsument kumuluje odsetki.
⚠️ NOWE RYZYKO DLA BANKÓW
Jak zauważają komentatorzy prawni, bank, który utrzymuje stanowisko o ważności umowy, powinien – po przegraniu sprawy – ponowić wezwanie do zapłaty i zarzut potrącenia. W praktyce procesowej na takie działanie zwykle nie ma już czasu. Alternatywą jest rozliczenie pozaprocesowe lub jednoznaczne, bezwarunkowe oświadczenie o potrąceniu. Obie opcje wymagają od banku porzucenia dotychczasowej linii obrony.
Konsekwencje dla praktyki sądowej
Polskie sądy zyskały jasny punkt odniesienia. Wyrok TSUE eliminuje jedną z najbardziej spornych kwestii procesowych: czy bank może skutecznie potrącać, jednocześnie zaprzeczając nieważności umowy. Odpowiedź brzmi: technicznie tak, ale skutki tego potrącenia są zamrożone do momentu prawomocnego rozstrzygnięcia. To powinno uprościć orzekanie w setce analogicznych spraw, które czekają w kolejce.
Podsumowanie – co dalej w sprawach frankowych po wyroku Herchoski?
Wyrok TSUE w sprawie C-902/24 i natychmiastowa reakcja polskich sądów wyznaczają nowy standard postępowania w sporach frankowych dotyczących potrącenia. Kluczowe wnioski sprowadzają się do trzech punktów:
📋 Trzy najważniejsze wnioski:
1. Potrącenie nie eliminuje korzyści konsumenta. Nawet gdy bank „zeruje” należność główną, odsetki za opóźnienie naliczane przez lata procesu stanowią realny zysk kredytobiorcy – potencjalnie kilkadziesiąt tysięcy złotych.
2. Sprzeczna postawa procesowa banku działa na jego niekorzyść. Jednoczesne twierdzenie o ważności umowy i zgłaszanie potrącenia „na wypadek” nieważności blokuje skuteczność tego potrącenia aż do prawomocnego wyroku.
3. Sądy chronią konsumenta systemowo. Koszty procesowe nie obciążają kredytobiorcy nawet w przypadku częściowego oddalenia powództwa – sądy uwzględniają niepewność prawną i nierównowagę stron.
Przed nami miesiące, w których kolejne sądy apelacyjne i okręgowe będą mierzyć się z identycznymi zagadnieniami. Wyrok wrocławski pokazuje kierunek, ale każda sprawa frankowa niesie własną specyfikę. Jedno jest pewne: era bezkrytycznego uwzględniania zarzutów potrącenia banków się skończyła. Trybunał Sprawiedliwości UE ustanowił jasną zasadę – kto chce korzystać z potrącenia, musi najpierw zaakceptować konsekwencje nieważności umowy. Nie da się grać na dwóch fortepianach jednocześnie.
Artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa frankowa wymaga indywidualnej analizy przez prawnika specjalizującego się w prawie bankowym. Jeżeli masz kredyt we frankach szwajcarskich i rozważasz dochodzenie roszczeń, skontaktuj się z kancelarią w celu oceny Twojej sytuacji.







