środa, 29 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Wojna o pieniądze banków. UOKiK chce podatku, KNF natychmiast ostrzega przed katastrofą – kto ma racje?

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 22/07/2025 15:33
Czas czytania:21 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Już dzień po apelu prezesa UOKiK o wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków banków pojawiła się szybka kontrreakcja przewodniczącego KNF, by takiego podatku nie wprowadzać. To zderzenie dwóch perspektyw – ochrony konsumentów i stabilności finansów – wywołało ożywioną dyskusję. Banki notują rekordowe zyski dzięki wysokim stopom procentowym, ale czy dodatkowy podatek to właściwe rozwiązanie? Poniżej przedstawiamy dogłębną analizę argumentów obu stron, popartą faktami i odniesieniami do przykładów z innych krajów. Na koniec wyciągamy wnioski – które stanowisko jest silniej ugruntowane i czy ostrzeżenia KNF znajdują potwierdzenie w realiach.Wojna o pieniądze banków. UOKiK chce podatku, KNF natychmiast ostrzega przed katastrofą - kto ma racje?

  • Rekordowe zyski vs. ryzyko ingerencji: Sektor bankowy w Polsce zarobił w 2024 r. 42,2 mld zł netto, o połowę więcej niż rok wcześniej – to najwyższy wynik w historii (nominalnie). UOKiK uważa, że „absolutnie nadzwyczajne” profity banków uzasadniają nadzwyczajne środki, podczas gdy KNF ostrzega, że sięganie po nie przez podatek może zaburzyć mechanizmy rynkowe i politykę pieniężną.
  • Ulga dla kredytobiorców vs. moral hazard: Według UOKiK podatek od zysków banków mógłby ulżyć zadłużonym konsumentom i sfinansować np. tańsze mieszkania czy dopłaty dla rodzin wielodzietnych. KNF ripostuje, że takie rozwiązanie grozi rozleniwieniem dyscypliny rynkowej – klienci zadłużaliby się licząc na przyszłe ulgi, co rodzi zjawisko moral hazard i może nawet napędzić inflację.
  • Ograniczenie dywidend vs. prawa akcjonariuszy: UOKiK postuluje, by banki zatrzymały większą część zysków w kraju – zamiast wypłacać dywidendy (zwłaszcza zagranicznym właścicielom), kapitał miałby pracować na gospodarkę Polski. KNF zwraca uwagę, że banki już podlegają rekomendacjom dywidendowym nadzoru (obecnie mogą wypłacać do 75% zysku) i nie powinno się nadmiernie ograniczać ich możliwości wypłaty zysków akcjonariuszom.
  • Wakacje kredytowe i stopy procentowe: Szef UOKiK popiera też powrót wakacji kredytowych (zawieszenia rat), argumentując, że raty hipotek drenują budżety gospodarstw domowych. Przewodniczący KNF odpowiada, że dziś spłacalność kredytów hipotecznych jest znakomita dzięki wzrostowi dochodów Polaków i spadkowi bezrobocia – dlatego nadzwyczajne ulgi nie są potrzebne, a ich wprowadzenie teraz oznaczałoby nieuzasadnioną redystrybucję kosztem innych grup (np. depozytariuszy).

Argumenty prezesa UOKiK: czas na podatek od nadzwyczajnych zysków

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny ocenił, że banki osiągają nadzwyczajne zyski kosztem klientów, co wymaga interwencji. Jego stanowisko wyrasta z troski o kredytobiorców i gospodarkę:

  • Historyczne rekordy zysków banków: W 2024 r. zysk netto sektora bankowego wyniósł 42,2 mld zł, czyli o ~50% więcej niż w 2023 r. – to najwyższy wynik nominalny w dziejach polskiej bankowości. Tak ogromne zyski to skutek m.in. gwałtownego wzrostu stóp procentowych, które wywindowały przychody odsetkowe banków o 130% względem 2021 r.. Dla porównania, przed erą wysokich stóp rekord branży (2014 r.) był niemal trzykrotnie mniejszy. UOKiK podkreśla, że ta finansowa „nadwyżka” powinna zostać spożytkowana na uporządkowanie problemów sektora i wsparcie gospodarki, zamiast zasilać jedynie kieszenie bankowców.
  • Polscy klienci płacą najwięcej w Europie: Polski kredytobiorca hipoteczny płaci obecnie jedne z najwyższych rat w Europie, ze względu na dużo wyższe oprocentowanie kredytów niż w strefie euro. Marża odsetkowa polskich banków urosła do ok. 3,8% w 2024 r. (z ~2% w 2021) – banki nad Wisłą zarabiają na odsetkach więcej niż w wielu krajach zachodnich. Tymczasem oprocentowanie depozytów pozostawało daleko w tyle za inflacją. UOKiK wskazuje, że konsumenci de facto transferują ogromne środki do banków w postaci odsetek, ponosząc „karę” za wysokie stopy procentowe. To rodzi poczucie niesprawiedliwości – „międzynarodowe grupy kapitałowe spijają śmietankę z polskiego rynku”, jak obrazowo ujął Chróstny.
  • Ulga dla kredytobiorców i inwestycje społeczne: Zdaniem prezesa UOKiK, należy rozważyć w przyszłości podatek od nadzwyczajnych zysków banków właśnie po to, by ulżyć konsumentom. Taki mechanizm mógłby działać dwojako: albo zachęcić banki do samodzielnego obniżania opłat i marż (aby zmniejszyć podstawę opodatkowania), albo – jeśli banki tego nie zrobią – dostarczyć państwu środki na konkretne programy społeczne. Z wpływów z podatku można by np. finansować rozwój taniego budownictwa mieszkaniowego lub dopłaty do kredytów dla grup wrażliwych (np. rodzin wielodzietnych, młodych bez wkładu własnego). Innymi słowy, część zysków banków wróciłaby do społeczeństwa, łagodząc skutki wysokich rat dla najbardziej obciążonych. Prezes UOKiK podkreśla, że to nie rząd miałby „zabrać” te pieniądze dla siebie – one miałyby służyć Polakom w potrzebie oraz rozwojowi kraju.
  • Rozwiązanie problemu kredytów frankowych i budowanie kapitału: Chróstny zaznacza, że niezwykle wysokie zyski banków powinny posłużyć załataniu dawnych problemów sektora. Wprost wskazał na konieczność całkowitego rozwiązania kwestii kredytów frankowych – banki dysponując tak dużymi zyskami mogłyby wreszcie dogadać się z frankowiczami lub pokryć koszty ugód/verdyktów sądowych. Ponadto nadwyżki zysków powinny budować kapitały banków zamiast odpływać za granicę, aby polski system finansowy miał solidne fundamenty do finansowania inwestycji: od transformacji energetycznej i cyfrowej, po reindustrializację i modernizację obronności. UOKiK chce, by zyski wypracowane w Polsce w większym stopniu w Polsce zostawały – służąc tańszym kredytom w przyszłości i rozwojowi biznesu krajowego.
  • Ograniczenie dywidend i odpływu zysków za granicę: Stąd postulat, by wprowadzić mechanizmy limitujące wypłatę dywidend przez banki, zwłaszcza do zagranicznych właścicieli. Przez lata, wskutek własnościowej struktury sektora (dominacja zagranicznych grup bankowych), znaczna część zysków trafiała do spółek-matek poza Polską. W 2024 r. banki planują wypłacić rekordowe dywidendy – same cztery główne grupy zagraniczne (Santander, UniCredit, Commerzbank, BNP) mogą otrzymać łącznie ok. 6,8 mld zł z zysków polskich instytucji. UOKiK sugeruje, że większa retencja zysków w kraju wzmocniłaby stabilność banków i umożliwiła im jednocześnie udzielanie więcej kredytów po niższym koszcie dla gospodarki. (Warto dodać, że KNF już od kilku lat stosuje politykę dywidendową zmuszającą banki do zatrzymywania części zysków – np. za 2024 r. maksymalny standardowy payout ratio to 75% – ale UOKiK chciałby pójść dalej w przypadku banków zagranicznych).
  • Wakacje kredytowe jako koło ratunkowe: Kolejnym elementem propozycji UOKiK jest powrót tzw. wakacji kredytowych, czyli możliwości zawieszenia płatności rat hipotecznych przez kredytobiorców. Takie wakacje obowiązywały w Polsce w 2022–2024, pomagając wielu rodzinom przetrwać szokowy wzrost stóp. Zdaniem Chróstnego to rozwiązanie powinno ponownie trafić do agendy rządowej, bo problem wysokich rat nadal doskwiera wielu Polakom. UOKiK argumentuje, że to właśnie skok stóp procentowych (spowodowany walką z inflacją po pandemii i wojnie na Ukrainie) uzasadniał wakacje kredytowe – a chociaż stopy przestały rosnąć, wciąż są wysokie, więc część kredytobiorców nadal odczuwa finansowe skutki tamtego szoku. Z punktu widzenia UOKiK państwo powinno reagować, gdy obciążenia przekraczają możliwości społeczeństwa – tym bardziej że banki równocześnie osiągają w tym czasie rekordowe profity.

Prezes UOKiK nie jest osamotniony w swoim myśleniu. Głosy wsparcia dla dodatkowego opodatkowania banków płyną także z części obozu rządzącego. W ostatnich miesiącach o takiej możliwości wspominali m.in. minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz lider jej partii, marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Już w marcu 2025 Pełczyńska-Nałęcz sugerowała, by ewentualny podatek bankowy przeznaczyć na inwestycje w obronność kraju. Hołownia natomiast publicznie krytykował banki, że „śpią na pieniądzach” i nie inwestują w gospodarkę – ostrzegając, że jeśli nie obniżą marż i nie zwiększą akcji kredytowej, od przyszłego roku trzeba będzie przywrócić wakacje kredytowe na stałe. To istotny kontekst polityczny: antybankowe hasła pojawiają się już nie tylko na skraju sceny (np. u lewicy), ale i w centrum – wśród liderów koalicji rządowej, co nadaje postulatom UOKiK dodatkowej powagi.

Podsumowując stanowisko UOKiK: banki dzięki polityce NBP i inflacji zarobiły fortunę kosztem kredytobiorców, więc część tej fortuny powinna wrócić do społeczeństwa lub umocnić sektor finansowy w Polsce. Wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków banków, zdaniem prezesa Urzędu, jest trudne do odrzucenia pod względem moralnym – opiera się bowiem na poczuciu sprawiedliwości społecznej i solidarności sektora finansowego z obywatelami w trudnych czasach. Czy jednak ten pomysł wytrzymuje zderzenie z argumentami o stabilności systemu i mechanizmach rynkowych? Głos w tej sprawie stanowczo zabrała Komisja Nadzoru Finansowego.

Kontrargumenty szefa KNF: dlaczego lepiej unikać nowego podatku

Jacek Jastrzębski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (i były bankowiec z doświadczeniem w sektorze), zareagował błyskawicznie na propozycje UOKiK. W wypowiedzi dla PAP Biznes wyraził skeptycyzm wobec pomysłu windfall tax i wskazał zagrożenia płynące z tego typu ingerencji państwa. Oto główne punkty argumentacji KNF:

  • Najpierw określmy cel i potrzebę: Jastrzębski podkreśla, że dyskusję o podatku od nadzwyczajnych zysków należy zacząć od precyzyjnego zdefiniowania potrzeb i celów. Innymi słowy – jeśli już miałby być wprowadzony, to trzeba jasno powiedzieć po co i na co te pieniądze. KNF nie neguje z góry możliwości jakiegoś obciążenia, lecz kładzie nacisk na jego zasadność merytoryczną. Według przewodniczącego, pomysł musi być osadzony w strategicznej polityce gospodarczej, a nie stanowić doraźnej „łatki” na bieżące bolączki. Już sam ten wątek sugeruje odmienną filozofię: tam gdzie UOKiK widzi szybkie rozwiązanie dla konsumentów, KNF widzi konieczność chłodnej analizy celowości.
  • Sprzeciw wobec dopłat do kredytów: UKNF zdecydowanie negatywnie ocenia pomysły, by wpływy z takiego podatku przeznaczać na dopłaty do rat kredytów, zwłaszcza hipotecznych. Zdaniem Jastrzębskiego taka polityka zaburzyłaby podstawowe bodźce ekonomiczne: sztuczne obniżanie kosztu kredytu przez państwo oznaczałoby, że wysoka stopa procentowa (narzędzie walki z inflacją) nie działa w pełni. Monetarny hamulec zostałby częściowo zneutralizowany, bo rząd dodawałby gazu z drugiej strony, rozdając wsparcie kredytobiorcom. To rodzi też ryzyko dodatkowego impulsu proinflacyjnego – gdy ludziom dokłada się pieniędzy na wydatki (lub zmniejsza wydatki na kredyt), popyt może być wyższy, podbijając ceny. Z perspektywy banku centralnego takie działanie państwa byłoby strzałem w stopę: polityka fiskalna niweczyłaby starania polityki pieniężnej. KNF stoi na stanowisku, że mechanizmy rynkowe – choć bolesne – powinny zadziałać, by inflacja spadła, a nadmierne łagodzenie bólu kredytobiorców przez podatki i dopłaty może ten proces wydłużyć.
  • Moral hazard i wypaczenie rynku: Zbyt daleko posunięta pomoc państwa rodzi problem moralnego hazardu – ostrzega Jastrzębski. Jeżeli kredytobiorcy uwierzą, że w razie kłopotów państwo zawsze przyjdzie im z odsieczą (kosztem banków czy budżetu), to mogą podejmować w przyszłości bardziej ryzykowne decyzje finansowe. Przykładowo: zadłużać się pod korek przy niskich stopach, zakładając, że przy następnym skoku stóp ponownie dostaną „wakacje” lub dopłaty. To psuje dyscyplinę rynkową i – zdaniem KNF – jest niebezpieczne dla gospodarki długoterminowo. W dłuższej perspektywie może to mieć też nieoczywisty skutek uboczny: nakręcanie bańki na rynku nieruchomości. Jeśli wszyscy będą zakładać, że państwo ochroni ich przed wzrostem rat, popyt na kredyty i mieszkania może wzrosnąć ponad zdrowy poziom, windując ceny lokali. KNF przestrzega zatem, że dobre chęci (ulżenie kredytobiorcom) mogą przynieść złe skutki (droższe mieszkania dla wszystkich) – co byłoby paradoksalne.
  • Nie kolejna interwencja państwa: W ocenie przewodniczącego, specjalny podatek to kolejny przykład wyjątkowej ingerencji państwa w mechanizmy gospodarcze. Ostatnie lata przyniosły już szereg takich ingerencji (wakacje kredytowe, zamrożenie WIBOR-u dla części kredytów, ustawowe wakacje dla frankowiczów, wcześniejsze regulacje spreadów itd.). Każda taka interwencja zaciera zasady gry rynkowej i tworzy precedensy. Z punktu widzenia KNF gospodarka potrzebuje raczej stabilnych reguł i powrotu do normalności, a nie dokładania kolejnych niestandardowych rozwiązań. Jeśli państwo raz za razem „dokręca śrubę” bankom dla doraźnych celów, sektor traci przewidywalność. Jastrzębski nie mówi tego wprost, ale takie stanowisko implikuje troskę o wiarygodność Polski w oczach inwestorów – częste zmiany podatkowo-regulacyjne mogą być postrzegane jako ryzyko prowadzenia biznesu nad Wisłą.
  • Podatek tylko na cele strategiczne (jeśli w ogóle): KNF nie tyle broni bankowych zysków per se, co postuluje inny kierunek myślenia o ewentualnym podatku. Jeśli dyskutować o nim, to lepiej przeznaczyć wpływy na długoterminowe cele państwa – np. obronność albo badania i rozwój technologiczny. Gdyby rząd bardzo chciał powiązać go z kwestiami mieszkaniowymi, to raczej poprzez wsparcie podaży mieszkań (np. dopłaty do budowy mieszkań na wynajem, programy zwiększające dostępność lokali), a nie poprzez dopłaty do rat dla obecnych kredytobiorców. Innymi słowy, KNF proponuje podejście: opodatkujmy nadzwyczajne zyski, jeśli uznamy to za konieczne, ale z myślą o przyszłości – nie jako łatanie bieżących problemów pojedynczej grupy społecznej. Takie wydatkowanie miałoby mniejsze skutki uboczne (nie zaburza tak mechanizmów rynkowych), a służyłoby całemu społeczeństwu w długim horyzoncie. To kontrastuje z wizją UOKiK, gdzie nacisk był na natychmiastową ulgę dla kredytobiorców. KNF argumentuje: skoro windfall tax, to jako element polityki industrialnej/fiskalnej państwa – nie jako „fundusz pomocowy” dla jednej grupy.
  • Dywidendy: zachować równowagę: Jastrzębski odniósł się także do pomysłu ograniczania wypłaty dywidend zysków banków (zwłaszcza za granicę). Zauważył, że KNF i tak co roku dostosowuje politykę dywidendową do kondycji sektora i sytuacji makroekonomicznej. Po latach pandemicznych ograniczeń, nadzór dopiero co dał bankom zielone światło na spore wypłaty (np. PKO BP ma wypłacić blisko 7 mld zł dywidendy za 2024, a łącznie siedem dużych banków ok. 34 mld zł). Szef KNF podkreśla, że polityka dywidendowa nie powinna nadmiernie ograniczać możliwości realizacji strategii banków ani zysków inwestorów. Banki to spółki komercyjne – akcjonariusze (w tym np. Skarb Państwa, OFE, PPK i drobni inwestorzy) oczekują części zysków. Nadmierne zatrzymywanie zysków może zrazić inwestorów i obniżyć wyceny banków, co utrudni im pozyskiwanie kapitału w przyszłości. KNF stara się więc wyważyć: dbać o kapitały (stąd limit 75% wypłaty zysku za 2024), ale nie zabijać atrakcyjności sektora dla inwestorów. Postulat UOKiK, by dodatkowo zablokować odpływ dywidend do zagranicznych grup, idzie dalej niż dotychczasowe praktyki – tu również widać różnicę w podejściu: UOKiK – priorytet lokalnego kapitału, KNF – waga stabilności i zaufania rynku.
  • Kredytobiorcy radzą sobie lepiej niż się wydaje: KNF kładzie nacisk na to, że sytuacja kredytobiorców hipotecznych nie jest obecnie dramatyczna na skalę systemową. Jastrzębski zwraca uwagę, że spłacalność kredytów mieszkaniowych jest bardzo dobra, a wskaźniki kredytów zagrożonych są rekordowo niskie. To efekt zarówno odpowiedzialnej polityki banków (kredyty udzielane głównie tym, których stać na raty), jak i istotnego wzrostu dochodów ludności w ostatnich latach. Rzeczywiście, stopa bezrobocia jest najniższa w historii III RP, a płace rosły dwucyfrowo – dzięki czemu wiele rodzin zdołało udźwignąć wyższe raty. W dodatku od końca 2022 r. obowiązywały wakacje kredytowe, które pozwoliły złapać oddech setkom tysięcy osób. KNF argumentuje zatem: skoro gospodarstwa domowe dały radę i nie widać masowych problemów, to nie ma uzasadnienia dla kolejnej nadzwyczajnej pomocy. Obecnie stopy procentowe już nie rosną, ba – zaczęły spadać (RPP obniżyła stopę referencyjną łącznie o 0,75 pkt od maja do lipca 2025, do poziomu 5,0%). Kredyty powoli tanieją same z siebie, inflacja też stopniowo maleje. W ocenie prezesa KNF sytuacja zmierza ku poprawie, więc ingerencja podatkowa byłaby spóźniona i potencjalnie szkodliwa – mogłaby np. niepotrzebnie przerzucać koszty z kredytobiorców na innych (choćby deponentów, jeśli banki odbiją to sobie obniżając oprocentowanie lokat).
  • Banki już sporo dokładają do budżetu: Ważny argument środowiska bankowego, przytaczany także przez decydentów, to fakt, że polski sektor bankowy i tak jest już mocno obciążony podatkami i opłatami. Minister finansów Andrzej Domański przypomniał, że banki są największym płatnikiem podatków spośród sektorów gospodarki – płacą wysokie CIT, a do tego od 2016 r. obowiązuje w Polsce podatek bankowy od aktywów (tzw. opłata ostrożnościowa). Związek Banków Polskich wyliczał niedawno, że polski sektor bankowy ponosi najwyższą w Europie „opłatę solidarnościową” (czyli właśnie podatek bankowy) w całości przeznaczaną na cele fiskalne. W 2024 r. same wpływy z istniejącego podatku od instytucji finansowych wyniosły 5,9 mld zł, a do tego banki wpłaciły ok. 13,4 mld zł CIT do budżetu. Łącznie 24,2 mld zł zasiliło kasę państwa z sektora w 2024, co stanowiło ok. 16% całkowitych przychodów operacyjnych banków. Dodanie kolejnego podatku uszczupliłoby zyski, z których połowa i tak zostaje w kapitałach banków (ok. 50% wypracowanego zysku sektora za 2024 zatrzymano w funduszach własnych), a reszta idzie na dywidendy i daniny publiczne. Bankowcy argumentują, że „każdy dodatkowy podatek podnosi koszty kredytu i ogranicza jego dostępność”. Przytaczają przy tym konkretny przykład: wprowadzenie podatku bankowego w 2016 r. przełożyło się na wzrost oprocentowania kredytów o ok. 0,27 pkt proc. (przy stopie NBP 1,5%). Innymi słowy – banki częściowo przeniosły koszt podatku na klientów, podnosząc marże. KNF obawia się, że podobnie stałoby się teraz: windfall tax zostałby finalnie zapłacony po części przez kredytobiorców (wyższą marżę) lub depozytariuszy (niższe odsetki na lokatach), co czyniłoby całą operację w dużej mierze jałową z punktu widzenia ulżenia klientom.

Reasumując, KNF wysyła komunikat, że leczenie potencjalnej „nadwyżki” zysków podatkiem może przynieść gospodarce więcej szkód niż pożytku. Zamiast tego woli, by rynek sam skorygował dysproporcje – a pewne oznaki już widać: spadające stopy powinny zmniejszyć marże i zyski banków w kolejnych kwartałach, co naturalnie ulży kredytobiorcom. Jeśli zaś rząd koniecznie chciałby sięgnąć po część bankowych profitów, to lepiej wykorzystać je na inwestycje publiczne (obronność, innowacje, budownictwo), a nie bezpośrednie dopłaty.

Warto tu zaznaczyć, że reakcja KNF nastąpiła błyskawicznie – dosłownie w kilkanaście godzin po medialnej wypowiedzi szefa UOKiK. To dowodzi, jak poważnie nadzór traktuje tę kwestię. Skąd taka szybkość? Po pierwsze, mogło chodzić o uspokojenie rynków finansowych. Już samo hasło „podatek od nadzwyczajnych zysków banków” może wywołać nerwowość inwestorów giełdowych i akcjonariuszy banków. Jednak tego dnia indeks WIG-Banki nie zareagował panicznie – wciąż oscylował przy historycznych maksimach. Być może w dużej mierze właśnie dzięki stanowczej deklaracji Jastrzębskiego, że to na razie tylko dyskusje i że są poważne zastrzeżenia. Po drugie, Jastrzębski jako były bankowiec doskonale rozumie perspektywę sektora – mógł czuć potrzebę szybkiej obrony przed, jego zdaniem, populistycznym hasłem. Wreszcie, nie bez znaczenia jest kontekst instytucjonalny: UOKiK i KNF reprezentują odmienne misje (ochrona konsumentów vs. nadzór nad instytucjami finansowymi), co czasem prowadzi do tarć. Błyskawiczna reakcja KNF może wskazywać na chęć zdyscyplinowania narracji – żeby politycy nie rozbudzali nadmiernych oczekiwań w społeczeństwie, które potem mogłyby zaszkodzić stabilności sektora.

Doświadczenia z zagranicy: czy inni opodatkowali banki?

Debata o windfall tax dla banków nie jest tylko polską specyfiką – podobne dyskusje toczyły się w ostatnich latach w różnych krajach Europy dotkniętych wysoką inflacją i skokiem stóp procentowych. Warto przywołać te przykłady, bo rzucają światło na argumenty obu stron sporu:

  • Hiszpania: Socjalistyczny rząd Pedro Sáncheza wprowadził tymczasowy podatek od nadzwyczajnych zysków banków na lata 2022–2023, aby zebrać dodatkowe środki na cele społeczne w dobie postpandemicznego kryzysu. Decyzję uzasadniano m.in. faktem, że „obywatele uratowali sektor bankowy 60 mld euro podczas poprzedniego kryzysu”, więc teraz banki powinny podzielić się zyskami z obywatelami. Podatek wynosił 4,8% od sumy odsetek i prowizji (dla największych banków) i według hiszpańskiego MF przyniósł w pierwszej transzy ok. 637 mln euro od banków (oraz 817 mln euro od firm energetycznych). Hiszpańskie władze wprost mówiły o „głęboko niesprawiedliwych” zyskach banków generowanych z transferu dochodów obywateli – argument bliźniaczo podobny do narracji UOKiK. Co ważne, banki próbowały zablokować ten podatek w sądzie, ale Krajowy Sąd Najwyższy odrzucił ich apelację – danina musiała zostać zapłacona. Obecnie trwają rozmowy, czy przedłużyć ten podatek na kolejne lata – lewicowa część nowej koalicji (SUMAR) naciska, by uczynić go stałym, choć umiarkowani socjaliści stawiają pytanie: dlaczego tylko banki, a nie np. Big Tech czy inne branże?. Wniosek ze słonecznej Hiszpanii: podatek został wdrożony i dał budżetowi konkretne miliardy, nie wywołując przy tym zapaści sektora – aczkolwiek jest źródłem tarć politycznych i prawnych. To przykład, że państwo może skutecznie sięgnąć po ekstra zyski banków, jeśli uzna to za sprawiedliwe i konieczne.
  • Włochy: Rząd Giorgii Meloni ogłosił w sierpniu 2023 r. z zaskoczenia, że nałoży jednorazowy 40% podatek od nadzwyczajnych zysków banków za bieżący rok. Ogłoszenie było nagłe – nawet koalicjantów nie uprzedzono – co wywołało panikę na giełdzie i ostry sprzeciw sektora finansowego oraz części polityków. Kursy banków poleciały w dół, a rząd szybko musiał wycofywać się rakiem z pierwotnych założeń. Ostatecznie złagodzono podatek: objął tylko największe banki i wprowadzono limit – maksymalnie 0,1% wartości aktywów. To sprawiło, że prognozowane wpływy spadły o połowę, do ok. 2,5–3 mld euro. Europejski Bank Centralny skrytykował ten pomysł, wskazując na ryzyko dla stabilności banków. Włoski przykład pokazuje zatem, że diabeł tkwi w szczegółach i sposobie komunikacji: nawet jeśli intencja (pomoc rodzinom dotkniętym inflacją, bo we Włoszech banki też zanotowały najwyższe od 15 lat dochody odsetkowe) była podobna jak w Polsce czy Hiszpanii, to nieprzemyślany tryb wprowadzenia podatku wywołał chaos. Włosi finalnie zebrali mniejsze środki, a reputacja rządu w oczach inwestorów ucierpiała. To woda na młyn argumentów KNF: pochopne decyzje mogą zachwiać rynkami i zaufaniem do systemu finansowego.
  • Inne kraje: Czechy, Litwa, Węgry – te kraje również w różny sposób obciążyły banki w ostatnim czasie. Czechy od 2023 r. wprowadziły windfall tax 60% na ponadnormatywne zyski banków i spółek energetycznych (ma obowiązywać tymczasowo do 2025 r., by zasilić budżet po COVID i wzroście cen energii). Litwa już wcześniej słynęła z najwyższej w UE koncentracji dochodów banków z odsetek (ponad 95% przychodów to odsetki) i również debatowała nad podatkiem od banków. Węgry natomiast od ponad dekady nakładają na banki bardzo wysokie daniny (podatek bankowy wprowadzony w 2010 r. należał do najwyższych w Europie) – tam jednak motywacją były problemy fiskalne państwa. Do listy można dodać Wielką Brytanię, która po kryzysie 2008 wprowadziła stały podatek bankowy od sumy bilansowej oraz dodatkową składkę od zysków (tzw. bank surcharge) – choć ostatnio je obniża, by sektor pozostał konkurencyjny. Generalnie trend w wielu krajach był podobny: gdy banki zyskiwały na kryzysach (finansowym 2008, pandemicznym czy inflacyjnym), pojawiały się apele o „sprawiedliwość” i dodatkowe opodatkowanie ich nadmiarowych profitów. Niektóre rządy się na to zdecydowały, inne (jak na razie Polska) podeszły ostrożniej i szukały alternatyw (np. polski MF wybrał opodatkowanie odsetek od rezerwy obowiązkowej zamiast windfall tax).

Przykłady zagraniczne potwierdzają argumenty obu stron sporu:

  • Z punktu widzenia UOKiK – Hiszpania czy Czechy pokazują, że windfall tax da się wprowadzić i wykorzystać na cele publiczne, traktując to jako akt sprawiedliwości dziejowej (zwłaszcza po latach ratowania banków przez państwo). Społeczeństwa chwalą takie ruchy, bo widzą w nich oddanie pola przez silny sektor finansowy na rzecz obywateli.
  • Z punktu widzenia KNF – włoska lekcja uczy, że źle zakomunikowany i zbyt drastyczny podatek może wywołać poważne turbulencje na rynkach, naruszając stabilność finansową. Nawet hiszpańscy socjaliści zastanawiają się, czy opodatkowywać tylko banki, skoro inne sektory też mają nadzwyczajne zyski – bo jeśli tego nie uzasadnić logicznie, to tworzy się ryzyko postrzegania państwa jako arbitralnie karzącego wybrane branże.

Kto ma silniejsze argumenty? Wnioski z analizy

Spór między UOKiK a KNF to zderzenie dwu racji, z których każda znajduje potwierdzenie w faktach – choć dotyczą one różnych płaszczyzn problemu. Po głębokiej analizie można stwierdzić, że obie strony podnoszą argumenty trudne do obalenia, ale każda patrzy przez inny pryzmat. Kto zatem ma przewagę merytoryczną?

Prezes UOKiK dysponuje mocnymi danymi pokazującymi skalę problemu po stronie konsumentów i „nadmiaru” po stronie banków: rekordowe zyski banków (ponad 42 mld zł), najwyższe w UE oprocentowanie kredytów w Polsce, ogromny wzrost marż odsetkowych, czy fakt, że zagraniczne grupy finansowe wywożą miliardy dywidend z kraju. Trudno zaprzeczyć temu obrazowi – polskie banki rzeczywiście przeżywają finansowe eldorado kosztem klientów (bo ci „przepłacają” za kredyty w porównaniu z resztą Europy). Co więcej, historyczna analogia: hiszpańska wicepremier Yolanda Díaz miała bardzo podobne odczucia, mówiąc że zyski banków to „transfer z kieszeni obywateli”. To nadaje postulatom UOKiK pewnej uniwersalnej słuszności – chodzi o przywrócenie równowagi i sprawiedliwości społecznej. Argument „nie może być tak, że banki zarabiają krocie, gdy ludzie ledwo wiążą koniec z końcem” przemawia do opinii publicznej i polityków – jest więc silny społecznie i etycznie.

KNF z kolei buduje swoją rację na fundamentach ekonomii i stabilności systemu: ostrzega przed inflacją, moralnym hazardem, ucieczką inwestorów, spadkiem dostępności kredytu – czyli zjawiskami, które mogą nastąpić jako efekt uboczny ingerencji. Te zagrożenia również popiera konkretami: np. po wprowadzeniu podatku bankowego w 2016 oprocentowanie kredytów faktycznie podniosło się o ok. 0,27 pkt, co oznacza, że klienci finalnie i tak zapłacili część kosztu.

Faktem jest też, że banki już płacą duże kwoty do budżetu (19 mld zł rocznie z CIT i podatku bankowego) oraz finansują sporą część długu publicznego, kupując obligacje (według ZBP ponad 50% potrzeb pożyczkowych państwa pokrywają krajowe instytucje finansowe). KNF słusznie zauważa, że kolejne dokręcanie śruby bankom może mieć konsekwencje: kapitał jest płochliwy, a banki mniej chętnie udzielą kredytu, jeśli pogorszy się ich rentowność lub wzrosną wymogi kapitałowe. Jastrzębski ma rację mówiąc, że dziś sytuacja kredytobiorców nie jest dramatyczna na tyle, by ogłaszać kolejne moratoria – wskaźniki spłacalności kredytów są najlepsze w historii. To obiektywny fakt, który utrudnia uzasadnienie nadzwyczajnych działań pomocowych w 2025 r. (inaczej niż w 2022, gdy stopy wzrosły skokowo).

Czy zatem KNF ma rację, sprzeciwiając się nowemu podatkowi?

Argumenty nadzoru są logiczne i oparte na mechanizmach ekonomicznych, które dobrze znamy: jeśli zmniejszymy bankom zyski podatkiem, banki zareagują, by te zyski odzyskać (podniosą marże, obetną ofertę kredytową, zmniejszą dywidendy, co obniży zainteresowanie inwestorów). Jeżeli zaś damy część tych pieniędzy kredytobiorcom, to faktycznie część efektu wysokich stóp zostanie zneutralizowana – a więc polityka antyinflacyjna będzie mniej skuteczna. Trudno podważyć taką analizę – jest zgodna z mainstreamową ekonomią i znajduje potwierdzenie w doświadczeniach Włoch czy Węgier, gdzie nadzwyczajne podatki często skutkowały perturbacjami i koniecznością wycofywania się zbyt radykalnych posunięć.

Z drugiej strony, racja UOKiK leży po stronie społecznej wrażliwości i politycznej responsywności. Nie da się zanegować faktu, że polski sektor bankowy osiągnął windfall profits – czyli zyski ponad normalne, będące efektem nadzwyczajnych okoliczności (inflacja, polityka NBP). Takie zyski z definicji są jednorazowe i nie wynikają wyłącznie z geniuszu menedżerów czy innowacyjności banków, lecz z sytuacji makroekonomicznej – i dlatego państwo ma moralne prawo upomnieć się o część tej „manny z nieba”.

Ten pogląd również jest trudny do zbicia, bo odwołuje się do poczucia sprawiedliwości: skoro przy wysokich stopach jedni tracą (kredytobiorcy), a drudzy zarabiają (banki), to należy się pewna redystrybucja. Kraje takie jak Hiszpania czy Czechy pokazały, że można to zrobić bez katastrofy, jeśli mądrze się zaplanuje cel podatku (np. Hiszpanie przeznaczyli wpływy m.in. na ulgi transportowe i pomoc słabszym).

W Polsce argument UOKiK zyskuje na sile, bo banki przez lata cieszyły się pomocą państwa (choćby poprzez gwarancje depozytów, tarcze finansowe w pandemii, poluzowane normy dywidendowe), a klienci często czują się wobec nich bezsilni. Gdy więc UOKiK mówi głosem obywateli: „banki, oddajcie część zysków, bo zarabiacie dzięki polskim klientom”, brzmi to przekonująco i znajduje przychylność społeczną.

Które argumenty są zatem „trudniejsze do obalenia”? To zależy od przyjętej perspektywy:

  • W kategoriach ekonomicznych i technokratycznych – rację ma KNF. Istnieje uzasadniona obawa, że podatek od banków, zwłaszcza przeznaczony na bieżącą konsumpcję (dopłaty), mógłby zaburzyć politykę antyinflacyjną i w dłuższym okresie odbić się czkawką. Fakty: banki już płacą dużą daninę (0,44% aktywów rocznie) i CIT, co w sumie daje 16% ich przychodów; Polska ma jeden z najwyższych podatków bankowych w UE; ponadto wkrótce MF wprowadzi specjalny podatek od odsetek NBP, który zabierze bankom 1,5–2 mld zł rocznie. Dodatkowe obciążenie rzeczywiście mogłoby ograniczyć akcję kredytową i/lub przerzucić się na klientów, co wypacza cel. KNF celnie punktuje także ryzyko moral hazard – trudno zaprzeczyć, że ciągłe ratowanie kredytobiorców może rozregulować rynek i zachowania ludzi.
  • W kategoriach społeczno-politycznych – argumentacja UOKiK wydaje się silniejsza i bardziej przemawiająca. Rządzący nie mogą ignorować faktu, że wyborcy widzą ogromne zyski banków i niskie oprocentowania lokat, czując przy tym własne obciążenie ratami. Politycznie utrzymanie status quo („nie ruszajmy banków”) jest trudne do obrony, zwłaszcza w roku wyborczym. UOKiK dostarcza tu twardych liczbjako amunicji: 42 mld zł zysku sektora, 34 mld zł potencjalnych dywidend, marże najwyższe od dekady, itp. To argumenty, które trudno zbyć zwykłym ludziom – stąd znajdują poparcie nawet w centrum sceny politycznej (przykład Hołowni).

Najbardziej zasadne wydaje się poszukiwanie kompromisu między tymi racjami. Być może rozwiązaniem nie jest proste „tak” lub „nie” dla podatku, ale złoty środek: np. tymczasowy, umiarkowany podatek nakierowany na konkretne inwestycje rozwojowe (zgodnie z sugestią KNF), połączony z dobrowolnymi działaniami banków na rzecz klientów (zgodnie z intencją UOKiK). Można wyobrazić sobie scenariusz, w którym rząd ogłasza: „Nie będziemy dopłacać do rat, ale wprowadzimy niewielki podatek od nadzwyczajnych zysków, z którego sfinansujemy np. fundusz mieszkaniowy lub innowacje – a jednocześnie oczekujemy od banków obniżenia marż kredytowych i prowizji, bo inaczej podatek może zostać zaostrzony.” Taka strategia łączyłaby oba podejścia: nie psułaby zanadto bodźców rynkowych (bo podatku nie powiązano by bezpośrednio z dopłatą do kredytów, więc brak efektu demoralizującego), a jednocześnie społecznie pokazałaby, że sektor bankowy dokłada się do ważnych celów i nie „żeruje” na inflacji bez ograniczeń.

Na obecnym etapie KNF wydaje się wygrywać argumentami stricte merytorycznymi, podczas gdy UOKiK wygrywa narracyjnie i etycznie. Ostateczna decyzja będzie zapewne polityczna i zależna od tego, na ile rząd (oraz parlament) zechcą pójść za głosem opinii publicznej. Błyskawiczna reakcja KNF sugeruje jednak, że w kuluarach toczy się gra o to, by ten pomysł zdusić w zarodku lub przynajmniej ukształtować go po myśli sektora finansowego.

Podsumowując:

KNF ma rację ostrzegając przed ryzykami – jego argumenty opierają się na ekonomicznej logice popartej przykładami i danymi (inflacja, podaż kredytu, podatki już płacone). Jednocześnie racji nie można odmówić UOKiK w diagnozie problemu – faktycznie istnieje istotna nierównowaga między sytuacją banków a klientów w ostatnich latach, co wymaga jakiejś reakcji.

Sztuką będzie znalezienie rozwiązania, które pogodzi potrzebę zachowania stabilności systemu z poczuciem sprawiedliwości społecznej. Możliwe, że zamiast ostrego konfliktu zobaczymy wypracowanie kompromisowych mechanizmów (np. zachęty regulacyjne dla banków do obniżania marż, zwiększenia konkurencji między bankami, jednorazowe akcje wsparcia dla najbardziej potrzebujących kredytobiorców finansowane z niewielkiej części zysków sektora). Taki kierunek mógłby zdjąć polityczną presję na radykalny podatek, a zarazem dostarczyć ulgę tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna, nie burząc fundamentów rynkowych.

Wnioskiem z tej debaty jest więc to, że obie strony mają słuszne spostrzeżenia, lecz żadna skrajność nie jest idealna: ani pozostawienie wszystkiego niewidzialnej ręce rynku, ani drastyczne fiskalne interwencje. Rozsądna polityka powinna czerpać z argumentów obu stron – i na ich bazie zbudować rozwiązanie trudne do obalenia, bo uwzględniające zarówno twarde realia ekonomiczne, jak i społeczne oczekiwania.

Wojna o pieniądze banków. UOKiK chce podatku, KNF natychmiast ostrzega przed katastrofą - kto ma racje?

Udostępnij32Tweet20
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

Spłacone kredyty we frankach przejmują pałeczkę: 60–70% nowych pozwów w Millennium Bank to już osoby bez aktywnego kredytu

Napisał Michał Augustynowicz
29 kwietnia 2026
Spłacone kredyty we frankach przejmują pałeczkę: 60–70% nowych pozwów w Millennium Bank to już osoby bez aktywnego kredytu

W skrócie: aktywny portfel frankowy Banku Millennium spadł rok do roku o 44 proc. i odpowiada już tylko za 0,7 proc. portfela kredytowego. Ale liczba nowych pozwów rośnie...

Czytaj więcejDetails

Ustawa frankowa wraca do Sejmu 29 kwietnia. Tak rząd opakowuje wyroki TSUE, zanim padnie decyzja o przyszłości projektu

Napisał Michał Augustynowicz
27 kwietnia 2026
Ustawa frankowa wraca do Sejmu 29 kwietnia. Tak rząd opakowuje wyroki TSUE, zanim padnie decyzja o przyszłości projektu

Trybunał w Luksemburgu wydał trzy wyroki w sprawach frankowych. Banki świętują, kancelarie konsumenckie tonują nastroje, a Ministerstwo Sprawiedliwości publikuje na gov.pl oficjalny komentarz pełnomocniczki ministra ds. ochrony praw...

Czytaj więcejDetails

„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Napisał Michał Augustynowicz
23 kwietnia 2026
„Nic się nie zmieniło”? Wyrok TSUE C-744/24 kontra manipulacje ZBP w sprawie sankcji kredytu darmowego

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał dziś wyrok, który miliony polskich kredytobiorców czekały od miesięcy. Prezes Związku Banków Polskich w piętnaście minut po ogłoszeniu już twierdzi, że „to nie zmienia...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Nowy Minister Sprawiedliwości i zwrot akcji ws. frankowiczów. Ustawa frankowa trafia w ręce „niezłomnego sędziego”. Co to oznacza dla Twojej sprawy?

Nowy Minister Sprawiedliwości i zwrot akcji ws. frankowiczów. Ustawa frankowa trafia w ręce "niezłomnego sędziego". Co to oznacza dla Twojej sprawy?

Spis treści:

  • Argumenty prezesa UOKiK: czas na podatek od nadzwyczajnych zysków
  • Kontrargumenty szefa KNF: dlaczego lepiej unikać nowego podatku
  • Doświadczenia z zagranicy: czy inni opodatkowali banki?
  • Kto ma silniejsze argumenty? Wnioski z analizy
  • Podsumowując:

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt