poniedziałek, 20 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

WIBOR pod ostrzałem – rośnie fala pozwów, „jogurtowa” etykieta i widmo wyroku TSUE! Co dalej?

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 11/07/2025 08:52
Czas czytania:16 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Dynamika wokół kredytów opartych na stawce WIBOR nabiera tempa. Rosnąca fala pozwów sądowych przeciwko bankom, dotyczących kredytów złotowych ze zmiennym oprocentowaniem opartym na WIBOR, przykuwa uwagę prawników i mediów. Pełnomocnicy kredytobiorców zarzucają bankom niewywiązanie się z obowiązku informacyjnego i próbują podważać umowy w oparciu o przepisy konsumenckie (w tym unijną dyrektywę 93/13). Sprawa ma już wymiar europejski – w czerwcu 2025 r. odbyła się pierwsza rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, a dyskusję medialną rozgrzała niecodzienna analogia do… jogurtu. Banki składają odpowiedzi na pozwy na kilkaset stron, co przypomina taktykę znaną z batalii o kredyty frankowe. Czy polscy „złotówkowicze” pójdą w ślady frankowiczów? Jakie szanse mają kredytobiorcy, z jakim ryzykiem muszą liczyć się banki i jaki może być wpływ tej batalii na rodzimy system prawny oraz rynek kredytowy?WIBOR pod ostrzałem – rośnie fala pozwów, „jogurtowa” etykieta i widmo wyroku TSUE! Co dalej?

Fala nowych pozwów przeciw bankom

Zaczęło się nieśmiało, lecz dziś w sądach lawinowo przybywa spraw o kredyty hipoteczne z WIBOR-em. Pierwsze pozwy kredytobiorców złotowych zaczęły pojawiać się już kilka lat temu – głośno było o pionierskiej sprawie z początku 2022 r., gdy prawnik reprezentujący klienta zakwestionował wysokość WIBOR-u w kontekście realnego kosztu finansowania banku. Jeszcze w 2022 r. pojawiło się pierwsze zabezpieczenie roszczenia – sąd tymczasowo ograniczył wysokość rat kredytu powiązanego z WIBOR. Choć dalsze losy tamtych wczesnych spraw nie przyniosły od razu przełomu, to stopniowo przybywało pozwów.

W 2024 r. problem kredytów WIBOR zaczął jawnie przewijać się w raportach okresowych banków – oznaka, że skala sporów przestała być marginalna. Pod koniec zeszłego roku liczba toczących się spraw zbliżyła się do 1,5 tysiąca, a obecnie – według danych NBP – wynosi już około 1700. To wciąż mniej niż kilkadziesiąt tysięcy pozwów „frankowych”, ale dynamika jest wyraźnie rosnąca. Co istotne, dotąd brak prawomocnych wyroków na korzyść konsumentów w tych sprawach – spory trwają, a kredytobiorcy złotowi liczą na przełom w sądach.

Dlaczego teraz? Powodem eskalacji jest m.in. gwałtowny wzrost stóp procentowych, który przełożył się na wysokość stawek WIBOR i rat kredytów. Jeszcze na początku 2021 r. stawka WIBOR 3M oscylowała poniżej 1%, by w 2022 r. przekroczyć 7%. Wielu kredytobiorców z zaskoczeniem obserwowało, jak ich miesięczne raty rosną dwukrotnie lub trzykrotnie w ciągu kilkunastu miesięcy. Taka szokowa podwyżka obciążeń skłoniła część z nich do szukania ratunku w sądzie – często za pośrednictwem wyspecjalizowanych kancelarii, które zaczęły masowo przyjmować sprawy „WIBOR-owe”.

Zarzuty prawników: brak informacji i abuzywne klauzule

Pełnomocnicy pozywających kredytobiorców zgodnie argumentują, że banki nie dopełniły obowiązków informacyjnych przy udzielaniu kredytów ze zmiennym oprocentowaniem opartym na WIBOR. Ich zdaniem klienci nie zostali jasno poinformowani, jak działa wskaźnik WIBOR, od którego zależy koszt ich kredytu, ani o skali ryzyka związanego ze zmianą stóp procentowych. W efekcie – twierdzą prawnicy – klauzule oprocentowania mogą być uznane za nieuczciwe (abuzywne) na gruncie prawa konsumenckiego, w tym unijnej dyrektywy 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich.

Na potwierdzenie swoich tez prawnicy przytaczają już pierwsze wygrane na tym polu. Sąd Okręgowy w Suwałkach w grudniu 2024 r. jako pierwszy wydał wyrok, w którym uznał umowę kredytu złotowego z WIBOR za niewiążącą – stwierdzając de facto jej nieważność. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił właśnie naruszenie przepisów konsumenckich: zmienne oprocentowanie oparte o WIBOR uznano za abuzywne, ponieważ bank nie przekazał kredytobiorcom żadnych informacji o wskaźniku poza suchym zapisem w umowie. Standardowe oświadczenie o ryzyku zmiennej stopy, podpisywane przy umowie, okazało się „blankietowe i niewystarczające” – nie zapewniło klientom pełnej wiedzy o potencjalnym wzroście rat. Co więcej, w trakcie procesu pracownik banku zeznający jako świadek nie był w stanie wyjaśnić zasad ustalania WIBOR-u, co utwierdziło sąd, że bank nie mógł prawidłowo poinformować klientów i nie dochował obowiązków informacyjnych.

Pełnomocnicy kredytobiorców przekonują, że to nie sam wskaźnik jest nielegalny, lecz sposób jego wykorzystania w umowie. – Nie formułujemy zarzutów wobec samego WIBOR-u ani prawa banku do stosowania go w umowie – zaznaczył już podczas czerwcowej rozprawy w Luksemburgu adwokat reprezentujący polskiego kredytobiorcę. Problem tkwi jego zdaniem w tym, że WIBOR nie odzwierciedla rzeczywistej ceny pieniądza na rynku międzybankowym, a bank nie ujawnił tego faktu klientom. Innymi słowy, konsumenci zaciągając kredyty nie mieli świadomości, że WIBOR jest ustalany głównie na podstawie deklaracji banków, a realne transakcje międzybankowe, na których powinien się opierać, należą do rzadkości. – Gdyby klient wiedział, że banki rzadko pożyczają sobie nawzajem pieniądze po stawce WIBOR, nigdy by się na ten kredyt nie zdecydował – argumentuje pełnomocnik strony powodowej. Taka ukryta wada konstrukcji oprocentowania ma zdaniem prawników skutkować istotną nierównowagą kontraktową na niekorzyść konsumenta – klient ponosi ryzyko, którego skali nie był w stanie ocenić przy zawieraniu umowy.

W pozwach powołuje się zatem zarówno na normy krajowe (m.in. kodeks cywilny i ustawę o kredycie konsumenckim i hipotecznym), jak i na prawo unijne, zwłaszcza wspomnianą dyrektywę 93/13. Ta ostatnia wymaga, by warunki umowy z konsumentem były sformułowane prostym i zrozumiałym językiem oraz by kontrakty nie zawierały postanowień rażąco naruszających równowagę stron. W ocenie pozywających klauzula odsyłająca do WIBOR-u tych kryteriów nie spełnia – jest niejasna dla przeciętnego klienta i naraża go na nieograniczone ryzyko wzrostu kosztów, podczas gdy sposób ustalania indeksu zależy pośrednio od samego banku (banki uczestniczą przecież w ustalaniu stawek WIBOR). To ostatnie – potencjalny wpływ banków na wysokość WIBOR – również przewija się w pozwach jako argument, że umowa może być dotknięta wadą prawną i prowadzić do dysproporcji praw i obowiązków stron.

Trybunał w Luksemburgu na tropie WIBOR-u

Spory w polskich sądach szybko nabrały ciężaru gatunkowego, który zwrócił uwagę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Już trzy polskie sądy – w Częstochowie, Przemyślu i Warszawie – skierowały do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące kredytów z WIBOR-em. Kluczowe z nich dotyczą tego, czy zmienne oprocentowanie oparte o wskaźnik referencyjny może być kontrolowane pod kątem nieuczciwości wobec konsumenta oraz jakie konsekwencje prawne miałoby uznanie takiej klauzuli za abuzywną. Innymi słowy – czy dyrektywa 93/13 pozwala badać umowy WIBOR-owe i czy w razie stwierdzenia nieuczciwego charakteru zapisu można dalej wykonywać umowę (np. pozostawiając same odsetki marży), czy też należałoby ją unieważnić w całości.

Kulminacją tych wątpliwości była pierwsza rozprawa przed TSUE, która odbyła się 11 czerwca 2025 r. w Luksemburgu. W sprawie o sygnaturze C-471/24 (zapoczątkowanej pytaniem Sądu Okręgowego w Częstochowie) wysłuchano argumentów stron, a sędziowie zadawali szereg pytań – m.in. o to, czy i jaki wpływ na poziom WIBOR-u mają banki. Zgodnie z oczekiwaniami, tego dnia nie zapadło żadne orzeczenie, a Trybunał zdecydował o konieczności zasięgnięcia opinii Rzecznika Generalnego. Opinia ma zostać przedstawiona we wrześniu 2025 r., a wyrok TSUE spodziewany jest w pierwszej połowie 2026 r.. To oznacza dla zniecierpliwionych kredytobiorców kolejne miesiące oczekiwania na rozstrzygnięcie, które może nadać kierunek tysiącom podobnych spraw w Polsce.

W trakcie czerwcowej rozprawy zarysował się wyraźnie konflikt stanowisk między stronami. Kredytobiorcy – reprezentowani przez swoich pełnomocników – zarzucili bankom przede wszystkim brak należytych informacji o mechanizmie działania WIBOR-u oraz podkreślali, że banki miały realną możliwość wpływania na wysokość tego wskaźnika (poprzez udział w tzw. fixingu). Z kolei banki, wspierane przez instytucje publiczne (w tym Komisję Europejską oraz rząd RP), broniły stanowiska, że WIBOR spełnia wymogi unijnego rozporządzenia BMR (Benchmark Regulation) i że jego konstrukcja zapewnia przejrzystość oraz odporność na manipulacje. Innymi słowy, strona bankowa utrzymuje, że polski indeks referencyjny jest legalny i rzetelny, a ewentualne pretensje konsumentów wynikają z ryzyka rynkowego, na które zgodzili się, podpisując umowę.

O tym, kto ma rację, TSUE zdecyduje dopiero za kilka kwartałów. Jednak już sama aktywność polskich sądów w kierowaniu pytań do Luksemburga jest wymowna. Świadczy o tym, że krajowe organy wymiaru sprawiedliwości szukają autorytatywnych wskazówek co do linii orzeczniczej. Mecenas Radosław Górski, reprezentujący licznych kredytobiorców, wskazuje, że dzięki pytaniom prejudycjalnym można ujednolicić orzecznictwo w setkach podobnych spraw – tak jak to miało miejsce w przypadku kredytów walutowych. Zwraca uwagę, że polski Sąd Najwyższy w ostatnich latach nie zdołał rozwiać wielu wątpliwości (m.in. z powodu zawirowań wokół statusu niektórych sędziów SN), przez co to TSUE stał się de facto kluczowym arbitrem w sporach banków z klientami. Można więc oczekiwać, że i tym razem wyrok TSUE – gdy zapadnie – wywrze ogromny wpływ na polski system prawny oraz sytuację tysięcy „wiborowych” pozwów zawieszonych w oczekiwaniu na europejskie wskazówki.

Kto nakleja „etykietę”? Spór o informowanie klienta

W medialnej dyskusji o WIBOR-ze pojawiła się barwna analogia do jogurtu, ilustrująca problem podziału obowiązków informacyjnych między różne podmioty. Jeden z publicystów zauważył, że w sklepie spożywczym skład produktu (np. jogurtu) podaje producent na etykiecie, a nie sprzedawca. Przenosząc tę metaforę na grunt finansowy: bank jest jak sklep, który sprzedaje kredyt z „dodatkiem” w postaci wskaźnika WIBOR, zaś „producentem” wskaźnika jest jego administrator, czyli spółka GPW Benchmark. Zgodnie z przepisami (art. 29 ustawy o kredycie hipotecznym) banki mogą stosować w umowach jedynie wskaźniki referencyjne pochodzące od licencjonowanych administratorów – ma to gwarantować, że dany indeks spełnia wymogi unijnego rozporządzenia BMR i że jego metodologia oraz charakterystyka są w pełni transparentne i dostępne publicznie.

Autorzy tej „jogurtowej” analogii argumentują, że to administrator wskaźnika powinien dostarczyć klientom pełną informację o jego „składnikach”, publikując oficjalne opracowania i dokumentację metody. W przypadku WIBOR-u taka „etykieta” faktycznie istnieje – jest nią Regulamin Stawek Referencyjnych WIBID i WIBOR opracowany i udostępniany przez GPW Benchmark. Bank może więc odesłać dociekliwego klienta do tego źródła i uznać, że dopełnił obowiązku, skoro informacje były jawne i łatwo dostępne. Czy jednak przeciętny kredytobiorca realnie zapozna się z technicznym regulaminem indeksu? Autor porównania zauważa, że dla 99% ludzi „jogurt to po prostu jogurt” – większość spojrzy co najwyżej na datę ważności i wrzuci towar do koszyka. Podobnie większość klientów banków traktuje kredyt hipoteczny: koncentruje się na wysokości raty i formalnościach, ufając, że „skład” oprocentowania jest standardowy i uczciwy. Są jednak i bardziej wnikliwi konsumenci, którzy „czytają etykiety” i mają do tego prawo. Pytanie brzmi: kto ma im dostarczyć informacji? Czy kasjerka w sklepie spożywczym ma tłumaczyć skład jogurtu? Oczywiście nie – od tego jest etykieta producenta. Analogicznie, czy pracownik banku ma szczegółowo objaśniać metodę kalkulacji WIBOR? Zdaniem zwolenników tej metafory – nie musi, o ile bank korzysta z licencjonowanego wskaźnika, a administrator wywiązuje się z obowiązku publikacji stosownych dokumentów.

Nie wszyscy jednak podzielają tak wygodny dla banków pogląd. Pełnomocnicy klientów podkreślają, że z perspektywy prawa konsumenckiego to sprzedawca produktu finansowego odpowiada za jasność i rzetelność informacji przekazanych klientowi. Bank, wręczając do podpisu umowę z klauzulą o zmiennym oprocentowaniu, powinien upewnić się, że klient rozumie, co to oznacza i jak może zmieniać się jego obciążenie. Tymczasem, jak wynika z wielu relacji sądowych, umowy kredytowe często ograniczały się do zdawkowego stwierdzenia, że „oprocentowanie = marża + WIBOR”, bez wyjaśnienia, czym ten WIBOR właściwie jest. Zdarzało się, że nie dołączano żadnych danych historycznych ani nawet odnośnika do strony, gdzie klient mógłby sam sprawdzić notowania. W oczach prawników reprezentujących kredytobiorców taka praktyka to uchybienie: nawet jeśli dokumentacja WIBOR-u istniała w domenie publicznej, przeciętny konsument nie miał świadomości potrzeby ani obowiązku studiowania branżowych regulaminów. Dlatego to bank – jako profesjonalista – powinien w przejrzysty sposób wyłożyć klientowi kluczowe cechy wskaźnika i związane z nim ryzyka. Spór sprowadza się więc do pytania, czy samo udostępnienie informacji przez administratora indeksu zwalnia bank z odpowiedzialności, czy nie. Ten dylemat rozstrzygną zapewne dopiero wyroki sądowe. Gdyby TSUE opowiedział się po stronie konsumentów, mógłby wyznaczyć nowy standard obowiązków informacyjnych – ponad to, co wymagają obecne regulacje BMR – co niepokoi sektor bankowy. Banki ostrzegają bowiem, że przeniesienie na nie dodatkowych obowiązków (ponad to, by używać wskaźnika od licencjonowanego dostawcy) zaburzyłoby cały system unijnych benchmarków i mogło zniechęcić do udzielania kredytów o zmiennym oprocentowaniu.

Banki w defensywie: 500 stron odpowiedzi i walka o WIBOR

Banki komercyjne nie zamierzają składać broni i konsekwentnie bronią ważności umów opartych o WIBOR. Ich strategia procesowa – jak relacjonują prawnicy – przypomina tę znaną z batalii frankowej. Odpowiedzi na pozwy składane przez banki to często prawdziwe tomy: liczą po kilkaset stron tekstu i dziesiątki załączników pełnych analiz, wykresów oraz ekspertyz. Pełnomocnicy kredytobiorców przyznają, że potrzebują nieraz wielu dni, by przekopać się przez takie opasłe pisma i przygotować repliki. Tak rozbudowane odpowiedzi – zdaniem obserwatorów – mają nie tylko przedstawić merytoryczną obronę, ale i psychologicznie zniechęcić powodów ogromem pracy potrzebnej do kontynuacji sporu. Podobną taktykę banki stosowały w sporach o kredyty walutowe: tam również pierwsze wygrane klientów spotkały się z masowym składaniem przez banki potężnych apelacji i kasacji, by odwlec albo zmienić niekorzystną linię orzeczniczą.

Retoryka banków w sprawach WIBOR jest spójna. W oficjalnych stanowiskach podkreślają one, że wskaźnik WIBOR jest zgodny z prawem krajowym i unijnym, a same umowy kredytowe były przygotowane prawidłowo. – Konstrukcja umów opartych na WIBOR została przygotowana zgodnie z obowiązującymi przepisami, a dotychczasowe sygnały z sądów nie potwierdzają masowego kwestionowania legalności wskaźnika – komentuje jeden z banków w odpowiedzi dla Business Insider Polska. Bankowcy zwracają uwagę, że WIBOR jest nadzorowany przez KNF, audytowany i spełnia wymogi BMR, więc nie ma podstaw, by podważać go jako taki. Problemem mogą być co najwyżej niedociągnięcia informacyjne, ale – jak argumentują – to nie powinno prowadzić do unieważniania umów. Słowami przedstawicielki NBP, „wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że nie ma powodu, aby WIBOR mógł być podważany”. Bank centralny przyznał jednak, że „saga frankowa pokazuje, by nie popadać w nadmierny optymizm” – czyli krótko mówiąc, sektor musi liczyć się z ryzykiem, iż sądy przychylą się do argumentów konsumentów dotyczących zaniedbań informacyjnych.

W praktyce banki w swoich obronach często umniejszają rolę braków informacyjnych. Twierdzą, że ryzyko zmiennej stopy było powszechnie znane (bo np. RPP cyklicznie zmieniała stopy procentowe, a WIBOR to odzwierciedlał) i że klient, podpisując umowę, godził się na nieświadomość co do przyszłych wahań indeksu. Wskazują też, że stawka WIBOR po 2018 r. jest ustawowo unormowana i że państwo polskie samo potwierdza legalność wskaźnika – choćby poprzez stanowisko przedstawione w postępowaniu przed TSUE. Co więcej, Komisja Europejska także opowiedziała się w TSUE po stronie polskiego rządu, argumentując, że sam fakt wykorzystania urzędowo regulowanego indeksu nie powinien być uznany za praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Takie głosy pokazują, że banki budują narrację: „WIBOR jest OK – problem leży wyłącznie w interpretacji”.

Na kanwie publicznej banki próbują też uspokajać inwestorów i klientów. Akcentują, że choć pozwów przybywa, to wciąż stanowią one ułamek portfela – według NBP łączna wartość czynnych kredytów opartych na WIBOR to ok. 400 mld zł, a sporne umowy liczone są w tysiącach, nie setkach tysięcy. Sektor zapewnia, że jest przygotowany na ewentualną materializację ryzyka prawnego – nauczył się tego na przykładzie frankowym. Nie zmienia to faktu, że każde kolejne niekorzystne orzeczenie (szczególnie w sądzie apelacyjnym lub SN) może otworzyć furtkę dla następnych tysięcy klientów, którzy dotąd wahali się z pozwem. Stąd w interesie banków jest “trzymanie linii obrony” do czasu kluczowych rozstrzygnięć – przede wszystkim wyroku TSUE. Dopiero jeśli front prawny zacznie się załamywać, można spodziewać się np. prób ugód czy systemowych rozwiązań. Na razie jednak żadna z dużych instytucji nie sygnalizuje gotowości do ugodowego wycofania WIBOR-u z umów, a raczej czeka na rozstrzygnięcia, licząc na obronę swojego stanowiska.

Unijne precedensy: hiszpański IRPH i nie tylko

Sprawa polskich „WIBOR-owiczów” nie dzieje się w próżni – w innych krajach UE również dochodziło do sporów o referencyjne stopy procentowe w umowach kredytowych. Najbardziej znanym przykładem jest hiszpański indeks IRPH (Índice de Referencia de Préstamos Hipotecarios), używany niegdyś powszechnie przy kredytach hipotecznych w Hiszpanii. Jego losy to ważny punkt odniesienia, bo problem był analogiczny: czy banki wystarczająco informowały klientów o specyfice IRPH i konsekwencjach wyboru akurat tego wskaźnika zamiast popularniejszego Euriboru.

TSUE zajmował się IRPH kilkukrotnie. W głośnym wyroku z 3 marca 2020 r. Trybunał uznał, że krajowe sądy mogą oceniać transparentność klauzul odsyłających do IRPH – czyli, że fakt oficjalnego charakteru indeksu nie zamyka drogi do badania, czy umowa była uczciwa względem konsumenta. Kolejne pytania prejudycjalne zaowocowały wyrokiem TSUE z 12 grudnia 2024 r. (sprawa C-300/23), który doprecyzował standard wymaganej transparentności. Trybunał jasno stwierdził, że publikacja wartości indeksu w dzienniku urzędowym to za mało – bank wciąż ma obowiązek przekazać konsumentowi pełne informacje o wskaźniku. W szczególności powinien wyjaśnić definicję IRPH i metodę jego obliczania, pokazać historyczne notowania oraz uświadomić wpływ zastosowania IRPH na koszt kredytu w porównaniu z innymi wskaźnikami (np. Euriborem). Jeżeli takich informacji zabrakło, konsument mógł nie być w stanie podjąć świadomej decyzji, a zatem warunek umowny można uznać za nieuczciwy – to sedno wytycznych TSUE.

Co więcej, TSUE przypomniał, że oficjalny charakter indeksu nie chroni automatycznie banku. Sąd krajowy oceniający uczciwość warunku powinien zbadać, czy bank nie wprowadził klienta w błąd i czy pozwolił mu realnie porównać IRPH z alternatywami. Sam indeks IRPH nie jest uznany za nielegalny per se – TSUE wręcz stwierdził, że zastosowanie urzędowego wskaźnika nie dowodzi automatycznie „dobrej wiary” po stronie banku. Kluczowe jest jednak, czy towarzyszyło temu rzetelne poinformowanie klienta. Jeżeli warunek zostałby uznany za nieuczciwy i jego usunięcie unieważniałoby całą umowę, to – zgodnie z orzecznictwem – sąd może zastąpić go przepisem dyspozytywnym prawa krajowego (by utrzymać umowę przy życiu), lecz nie wolno uzupełniać luki własnym pomysłem tak, by sztucznie „naprawić” umowę.

Hiszpański przypadek jest o tyle istotny, że pokazuje trend w unijnym orzecznictwie. TSUE konsekwentnie stoi na stanowisku, że transparentność i uczciwość wobec konsumenta są nadrzędne – niezależnie od tego, czy rzecz dotyczy indeksu walutowego (jak w polskich kredytach frankowych), czy krajowej stopy referencyjnej (jak IRPH, a wkrótce zapewne WIBOR). Wyrok z grudnia 2024 r. został odebrany jako wzmocnienie ochrony konsumentów i kolejny krok ku ujednoliceniu standardów przejrzystości w UE. Eksperci wskazują, że trudno oczekiwać, by TSUE w polskich sprawach WIBOR-owych nagle odstąpił od tej linii. Wręcz przeciwnie – wiele wskazuje, że orzeczenia dotyczące WIBOR-u mogą być analogiczne do opisanych wyżej rozstrzygnięć hiszpańskich. Jeśli tak się stanie, polskie sądy będą musiały zbadać, czy banki udzieliły kredytobiorcom wszystkich kluczowych informacji o WIBOR-ze – a jak wiemy z relacji samych klientów, często tak nie było.

Co dalej? Szanse klientów, ryzyka dla banków, skutki dla rynku

Choć na ostateczne rozstrzygnięcia przyjdzie poczekać, już teraz można pokusić się o kilka wniosków i scenariuszy dla poszczególnych stron sporu. Kredytobiorcy wydają się mieć coraz mocniejsze argumenty i – co ważne – rosnące doświadczenie po sukcesach „frankowiczów”. Jeśli linia orzecznicza ukształtuje się po ich myśli (np. TSUE potwierdzi, że brak przejrzystości przy WIBOR-ze to podstawa do sankcji), ich szanse na wygraną w sądach znacząco wzrosną. Dla wielu może to oznaczać ogromną ulgę finansową: w zależności od wyroku może dojść do usunięcia WIBOR-u z umowy (czyli pozostawienia samej marży – w praktyce drastycznego spadku oprocentowania) lub nawet unieważnienia całego kontraktu od początku. W obu przypadkach mowa o dziesiątkach, jeśli nie setkach tysięcy złotych potencjalnych korzyści dla pojedynczego kredytobiorcy. Nic dziwnego, że zainteresowanie pozwami rośnie – klienci widzą tu szansę na uwolnienie się od galopujących odsetek, podobnie jak wcześniej wielu uwolniło się od ryzyka walutowego dzięki wyrokom unieważniającym kredyty indeksowane kursem franka.

Z drugiej strony medalu są banki, dla których ten nowy front sporów to powód do niemałego niepokoju. Ewentualna „porażka” w sprawach WIBOR-owych może je drogo kosztować – łączna wartość kredytów do potencjalnego zakwestionowania to ok. 400 mld zł, a więc kwota kilkukrotnie większa niż portfel kredytów frankowych. Oczywiście czarny scenariusz, w którym wszystkie te umowy zostają unieważnione, jest mało prawdopodobny. Ale już kilkanaście czy kilkadziesiąt procent z nich zamienionych w kredyty de facto bezodsetkowe oznaczałoby miliardowe straty dla sektora. Banki musiałyby tworzyć rezerwy, zwracać klientom nadpłacone odsetki lub pogodzić się z utratą przyszłych zysków z odsetek. To zaś mogłoby odbić się na ich wynikach finansowych, zdolności akcyjnej, a nawet stabilności – choć na razie NBP uspokaja, że sektor jest dobrze skapitalizowany i przygotowany na ewentualne ryzyka prawne. Niemniej, każdy bank z dużym portfelem hipotek złotowych z niepokojem śledzi kolejne wyroki. W skrajnym razie cała branża mogłaby stanąć przed koniecznością renegocjacji tysięcy umów, podobnie jak dzieje się to od kilku lat w przypadku kredytów walutowych.

Polski system prawny czeka prawdopodobnie kolejny test wytrzymałości. Jeśli lawina pozwów będzie rosła, a sądy zaczną orzekać na korzyść klientów (zwłaszcza po wyroku TSUE), możemy mieć do czynienia z masowym zjawiskiem na niespotykaną skalę. Wymiar sprawiedliwości, już obciążony sprawami frankowymi, dostanie kolejną porcję skomplikowanych procesów finansowych. Możliwe, że konieczne okażą się rozwiązania systemowe – np. ujednolicenie orzecznictwa przez Sąd Najwyższy (gdy unormuje się jego sytuacja) lub nawet specjalna ustawa regulująca skutki ewentualnej abuzywności klauzul WIBOR-owych. Precedens frankowy nauczył jednak, że czekanie na ustawowe „cudowne rozwiązanie” bywa daremne – finalnie to sądy, krok po kroku, rozplątywały węzeł gordyjski kredytów walutowych, posiłkując się wskazówkami TSUE. Podobnie może być i tym razem.

Kredytobiorcy złotowi z kolei stają się coraz bardziej świadomi swoich praw. Jeszcze dekadę temu mało kto wyobrażał sobie pozywanie banku za konstrukcję umowy – dziś tysiące osób to robią, widząc w tym realną szansę na poprawę swojej sytuacji finansowej.

Na horyzoncie mamy więc możliwy precedens na miarę frankowego, który może przedefiniować relacje bank–klient w Polsce. Czy tak się stanie, rozstrzygnie się w sądach w ciągu najbliższych lat. Wiele zależy od tego, jakie stanowisko zajmie TSUE i czy powtórzy swoją prokonsumencką linię z wcześniejszych spraw. Jeśli tak, banki będą musiały dostosować się do nowej rzeczywistości – być może poprzez oferowanie ugód kredytobiorcom WIBOR-owym, renegocjacje umów lub po prostu pogodzenie się z kosztami. Kredytobiorcy zaś muszą pamiętać, że procesy sądowe to maraton, nie sprint. Nawet pozytywny wyrok TSUE nie unieważni automatycznie ich umów – da jednak potężny oręż do ręki w krajowych sądach.

Wnioski?

Trwa gra o miliardy złotych i zaufanie do rynku finansowego. Jej wynik wpłynie nie tylko na portfele wielu Polaków i bilanse banków, ale też na kształt polskiego prawa konsumenckiego. Sytuacja jest dynamiczna: rośnie liczba pozwów, zbliżają się kluczowe wyroki, a argumenty obu stron ścierają się zarówno na salach sądowych, jak i w mediach. Jedno jest pewne – temat kredytów z WIBOR-em pozostanie w centrum uwagi tak długo, jak długo ważyć się będą losy tysięcy umów i setek miliardów złotych. Nawet po spodziewanej śmierci WIBOR-u (i wprowadzeniu nowego wskaźnika) echa tej batalii długo jeszcze będą rezonować w polskim systemie finansowym. Kredytobiorcom pozostaje śledzić rozwój wydarzeń, a bankom – szykować się na różne scenariusze. Czy czeka nas powtórka z „frankowej” rewolucji? Odpowiedź poznamy w najbliższych latach, a może i miesiącach. Czas pokaże, czy WIBOR stanie się dla banków tym, czym stał się frank szwajcarski.

 

Udostępnij32Tweet20
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Napisał Michał Augustynowicz
14 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

Pięć orzeczeń i jedna opinia Rzecznika Generalnego w ciągu jednego miesiąca – kwiecień 2026 roku może być jednym z ważniejszych momentów w historii sporów frankowych. Co dokładnie się...

Czytaj więcejDetails
Następny post
„To dokument wewnętrzny” – banki ukrywają zasady WIBOR. Poseł żąda przejrzystości

„To dokument wewnętrzny” – banki ukrywają zasady WIBOR. Poseł żąda przejrzystości

Spis treści:

  • Fala nowych pozwów przeciw bankom
  • Zarzuty prawników: brak informacji i abuzywne klauzule
  • Trybunał w Luksemburgu na tropie WIBOR-u
  • Kto nakleja „etykietę”? Spór o informowanie klienta
  • Banki w defensywie: 500 stron odpowiedzi i walka o WIBOR
  • Unijne precedensy: hiszpański IRPH i nie tylko
  • Co dalej? Szanse klientów, ryzyka dla banków, skutki dla rynku
  • Wnioski?

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt