czwartek, 23 kwietnia, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Projekt ustawy frankowej już po zmianach! Osłabiony czy słaby ?

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 04/08/2025 12:46
Czas czytania:15 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

Kilka dni temu Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało okrojoną wersję tzw. ustawy frankowej, mającej usprawnić rozpatrywanie tysięcy pozwów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich. Pierwotnie projekt przewidywał rozwiązania korzystne dla konsumentów (m.in. szybki zwrot nadpłat po wyroku I instancji), jednak pod wpływem krytyki część przepisów usunięto. W efekcie nowe propozycje budzą mieszane reakcje – frankowicze obawiają się, że ustawa w obecnym kształcie niewiele rozwiąże ich problemów, a może wręcz osłabić ich pozycję i bardziej przysłużyć się bankom. Z kolei przedstawiciele sektora bankowego i niektórzy prawnicy bronią zmian, argumentując konieczność zachowania zasad procesu sądowego i stabilności systemu. Poniżej analizujemy kluczowe kontrowersje: usunięcie przepisu o natychmiastowej wykonalności wyroków, realny wpływ ustawy na tempo postępowań, sens wprowadzania jej w późniejszym terminie oraz główne zarzuty krytyków, którzy określają projekt mianem legislacyjnego „gniotu”.Projekt ustawy frankowej już po zmianach! Osłabiony czy słaby ?

Natychmiastowa wykonalność wyroków – korzystny przepis znika z ustawy

Jednym z najważniejszych filarów pierwotnej ustawy frankowej był artykuł przewidujący natychmiastową wykonalność wyroku sądu I instancji. W praktyce miał on umożliwić kredytobiorcom odzyskanie od banku nadpłaconych rat już po wygranej w pierwszej instancji, bez czekania na prawomocne zakończenie sprawy. Dla frankowiczów brzmiało to jak długo wyczekiwane ułatwienie – w razie wygranej nie musieliby dalej spłacać spornej umowy ani czekać latami na zwrot swoich pieniędzy. Nic dziwnego, że usunięcie tego przepisu w nowej wersji projektu wywołało ich ogromne rozczarowanie. Ten przepis był dla kredytobiorców niezwykle korzystny. Jego zniknięcie oznacza, że na odzyskanie nadpłaconych środków trzeba będzie czekać aż do zakończenia sprawy w drugiej instancji. Innymi słowy, klienci banków będą mogli otrzymać należne im kwoty dopiero po apelacji (dokładnie tak jak teraz), co z punktu widzenia frankowiczów oznacza kolejne miesiące lub lata niepewności i zamrożonych środków. Trudno się dziwić, że kredytobiorcy odebrali ten krok jako osłabienie ich pozycji – w ich ocenie wcześniejszy zapis mobilizował banki do szybszego pogodzenia się z wyrokiem, a jego usunięcie może zachęcić pozwane instytucje do przeciągania spraw w nieskończoność.

Resort sprawiedliwości tłumaczy, że zrezygnował z natychmiastowej wykonalności wyroku I instancji po krytycznych uwagach zgłoszonych w konsultacjach publicznych, m.in. przez Sąd Najwyższy oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. W opinii tych instytucji taki przyspieszony rygor mógł naruszać konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności postępowania sądowego – bank pozbawiony możliwości odwołania musiałby od razu spełnić świadczenie, nawet jeśli w apelacji okazałoby się, że wygrał sprawę. Ministerstwo wskazało ponadto, że proponowana regulacja uniemożliwiałaby stosowanie art. 338 kodeksu postępowania cywilnego, a obowiązujące przepisy już teraz przewidują nadawanie wyrokom rygoru natychmiastowej wykonalności w szczególnych przypadkach.

Istotnie, k.p.c. nakazuje z urzędu natychmiastową wykonalność wyroku np. gdy pozwany uzna roszczenie albo przy wyroku zaocznym, a także pozwala sądowi nadać rygor na wniosek, gdy zwłoka zagraża wykonaniu wyroku lub naraża powoda na szkodę. Zdaniem resortu te mechanizmy zapewniają konsumentom wystarczającą ochronę zgodną ze standardami unijnymi, więc specjalny przepis dla frankowiczów byłby krokiem zbyt daleko idącym. Czy te wyjaśnienia przekonują zainteresowanych? Wielu prawników patrzy na sprawę odmiennie. – Rezygnacja z nadawania wyrokom pierwszej instancji rygoru natychmiastowej wykonalności to niekorzystny dla konsumentów krok wstecz, bo zmniejsza motywację banków do odstępowania od wnoszenia apelacji, które i tak w zdecydowanej większości kończą się wygraną konsumentów. Tym samym niweczy to cel ustawy, czyli przyspieszenie rozliczeń z bankami – oceniają prawnicy reprezentujący konsumentów.

Innymi słowy, skoro bank nie musiałby od razu oddawać pieniędzy po I instancji, to nic nie stoi na przeszkodzie, by z automatu składał apelację – a to oznacza wydłużenie sporu. Z kolei część ekspertów przyznaje rację ministerstwu, wskazując na ryzyka pierwotnego rozwiązania. Gdyby po szybkim zwrocie środków okazało się, że to jednak bank wygrał prawomocnie, konsument musiałby zwracać otrzymane pieniądze, co prowadziłoby do kolejnych komplikacji. Prawnicy reprezentujący banki dodają zaś argument zasad proceduralnych i podkreślają, że natychmiastowa wykonalność nieprawomocnego wyroku jest sprzeczna z fundamentalną zasadą dwuinstancyjności i jako taka była pomysłem nieuzasadnionym. Wskazują, że rygor taki stosuje się wyjątkowo, np. przy wyrokach w sprawach alimentów czy weksli, a sprawy frankowe nie mieszczą się w podobnych kategoriach. Ostatecznie więc kontrowersyjny przepis zniknął z projektu, co ucieszyło sektor bankowy i części prawników, ale z punktu widzenia kredytobiorców walutowych stanowi znaczące osłabienie ich pozycji. Teraz, wygrywając w pierwszej instancji, nie dostaną automatycznie zwrotu nadpłat – będą musieli cierpliwie czekać na prawomocny finał, a bank w międzyczasie może swobodnie korzystać z ich pieniędzy.

Szybsze wyroki czy nowe opóźnienia? Prawne triki a realne tempo postępowań

Projektowane przepisy reklamowane są przez Ministerstwo Sprawiedliwości jako rozwiązanie mające odblokować „zator frankowy” w sądach i przyspieszyć rozstrzyganie spraw. W uzasadnieniu resort wskazuje, że sądy zostały zasypane pozwami frankowiczów, a sytuacja stała się wyjątkowa – w samych tylko sądach apelacyjnych sprawy frankowe stanowią już około 75% wszystkich spraw cywilnych. Jednocześnie linie orzecznicze są niemal jednolite: według danych MS w I kwartale 2025 r. aż 97% wyroków w takich sprawach zapadło na korzyść konsumentów. Innymi słowy, wynik ogromnej większości procesów jest z góry przesądzony – banki przegrywają je niemal seryjnie. W tej sytuacji – argumentuje resort – wprowadzenie specustawy proceduralnej jest uzasadnione, by uprościć i skrócić powtarzalne postępowania. – Projekt ustawy wyposaża sądy w instrumenty, które pozwolą na usprawnienie postępowania i rozładowanie zatorów wynikających z napływu ogromnej liczby spraw frankowych – czytamy w rządowym dokumencie.

Ministerstwo podkreśla, że większość wątpliwości prawnych została już rozwiana przez wyroki TSUE i Sądu Najwyższego, a stan faktyczny tysięcy spraw jest bardzo podobny. Skoro zatem niemal każda sprawa kończy się unieważnieniem umowy na korzyść klienta, celem ustawy jest sprawić, by działo się to szybciej i przy mniejszym obciążeniu sądów.

Czy jednak zaproponowane zmiany faktycznie doprowadzą do przyspieszenia wyroków? Tutaj opinie również są podzielone. Nowa wersja ustawy frankowej wprowadza kilka istotnych mechanizmów proceduralnych: po pierwsze, automatyczne zawieszenie obowiązku spłaty rat kredytu na czas trwania postępowania. Oznacza to, że gdy konsument wniesie pozew przeciw bankowi, z mocy prawa zostaje wstrzymane wykonywanie umowy – kredytobiorca może w trakcie procesu zaprzestać płacenia rat, a bank nie może go za to penalizować. Co istotne, w nowej poprawionej wersji projektu zadbano też o sytuację odwrotną: jeżeli to bank pierwszy złoży pozew (np. domagając się od klienta zwrotu kapitału kredytu), wówczas również następuje automatyczne wstrzymanie spłaty. Dla frankowiczów jest to ważna zmiana na plus, bo dotychczas musieli oni składać wnioski o zabezpieczenie w postaci zawieszenia spłat, co nie zawsze przebiegało szybko i gładko. Tutaj ochrona zadziała „z automatu”.

Drugim kluczowym rozwiązaniem jest umożliwienie rozliczenia wzajemnych roszczeń obu stron w jednym postępowaniu. Resort początkowo planował w tym celu specjalny tryb zgłoszenia roszczenia wzajemnego przez bank aż do końca postępowania apelacyjnego, lecz po konsultacjach wycofał się z tego pomysłu. Zamiast tego ustawa przewiduje bardziej klasyczne podejście: wydłużenie terminu na wniesienie pozwu wzajemnego (czyli „kontrpozwu” banku przeciw klientowi) aż do zamknięcia rozprawy przed sądem I instancji.

Dodatkowo bank będzie mógł do samego końca procesu podnieść zarzut potrącenia – czyli oświadczyć, że potrąca swoją należność (np. kwotę wypłaconego kredytu) z roszczeniem konsumenta o zwrot wpłaconych rat. Celem tych zmian jest uniknięcie sytuacji, w której po unieważnieniu umowy dwie strony osobno składają dwa pozwy przeciw sobie (konsument o unieważnienie i zwrot rat, bank o zwrot kapitału). Skonsolidowanie sporu do jednego postępowania ma w założeniu oszczędzić czas i koszty. Wprowadzenie jednego postępowania dla stron to krok w dobrym kierunku, który może przynieść korzyści zarówno konsumentom, jak i bankom, skracając czas trwania sporów i obniżając koszty obsługi prawnej – oceniają reprezentanci sektora bankowego, chwaląc ideę rozliczania wzajemnych roszczeń w jednym wyroku.

Zwolennicy nowych rozwiązań przekonują zatem, że dzięki ustawie frankowej sprawy potoczą się szybciej i prościej – klienci nie będą musieli płacić rat w trakcie procesu, a wszystkie wzajemne rozliczenia zostaną załatwione od razu w tym samym wyroku. Tak wygląda teoria. W praktyce jednak pojawia się obawa, czy te mechanizmy nie przyniosą skutków odwrotnych do zamierzonych.

Prawo do potrącenia lub pozwu wzajemnego aż do końca pierwszej instancji oznacza, że bank może w ostatniej chwili „dorzucić” nowe żądanie lub oświadczenie, które wywrze wpływ na rozstrzygnięcie sprawy. Prawnicy ostrzegają, że może to destabilizować przebieg procesu. – Konsument musi się liczyć nie tylko z niepewnością aż do wyroku, ale również z możliwym ograniczeniem należnych mu odsetek – wskazują prawnicy reprezentujący frankowiczów. Jeśli bowiem bank tuż przed wyrokiem skutecznie potrąci kwotę pożyczonego kapitału, to w konsekwencji sąd oddali część powództwa (o tę potrąconą kwotę), a klient nie otrzyma odsetek za czas procesu od tej części roszczenia. Innymi słowy, potrącenie może pozbawić frankowicza znacznej sumy odsetek ustawowych, które normalnie bank musiałby mu zapłacić za bezprawne korzystanie z jego pieniędzy.

Dla banków to rozwiązanie bardzo korzystne – zmniejsza ich koszt przegranej – ale dla kredytobiorców oznacza mniejsze zadośćuczynienie za długi proces. Co prawda projekt przewiduje jako pewną rekompensatę, że w razie uwzględnienia potrącenia bank i tak poniesie odpowiednią część kosztów procesu, jednak pełne koszty sądowe są zazwyczaj zasądzane na rzecz konsumentów i tak (bo to oni wygrywają sprawy, podczas gdy banki często popełniają zaniedbania procesowe). Z punktu widzenia frankowicza perspektywa utraty odsetek za wieloletnie bezprawne korzystanie z jego kapitału jest o wiele poważniejsza niż kwestia kosztów sądowych.

Zdaniem prawników broniących konsumentów, tak szeroko zakreślone prawo banku do zgłaszania roszczeń w toku sprawy może stać się kolejnym narzędziem opóźniania i komplikowania postępowań. – Projekt wprowadza nowe, nieprzewidywalne mechanizmy, które mogą sprawić, że to banki, a nie konsumenci, będą w pełni kontrolować bieg postępowania – ostrzega jeden z adwokatów frankowych. Przykładowo, jeżeli bank podniesie zarzut potrącenia dopiero na końcowym etapie, sąd I instancji może być zmuszony odroczyć publikację wyroku, aby rozliczyć nowe żądania, albo konsument – już po wygranej – będzie musiał zmierzyć się z niekorzystną zmianą wyroku wskutek uwzględnienia potrącenia na etapie apelacji.

Warszawski Sąd Okręgowy zwracał uwagę, że zgłaszanie potrącenia „na ostatnią chwilę” grozi chaosem i dodatkowymi opóźnieniami, jednak Ministerstwo nie podzieliło tych obaw i nie wprowadziło ograniczenia – w odpowiedzi stwierdziło jedynie, że strony „powinny być zainteresowane zakończeniem sporu i zachowywać lojalność procesową”. Taka wiara w procesową „lojalność” banków budzi sceptycyzm frankowiczów, którzy przez lata obserwowali, jak instytucje finansowe wykorzystują wszelkie możliwości prawne, by odwlekać ostateczne rozliczenie nieważnych umów. Co więcej, usunięcie przepisu o natychmiastowej wykonalności wyroków paradoksalnie może wydłużyć całą ścieżkę dochodzenia praw konsumenta. Jak już wspomniano, banki nie mając groźby natychmiastowej zapłaty, będą bardziej skłonne każdą sprawę kierować do drugiej instancji, aby zniechęcić innych frankowiczów do podejmowania długotrwałych procesów.

Innymi słowy, cel w postaci szybszego kończenia spraw może nie zostać osiągnięty, a potencjalnie spory mogą jeszcze się skomplikować. Już teraz sądy apelacyjne są zapchane frankowymi apelacjami, a każda dodatkowa fala odwołań tylko wydłuży prawomocne zakończenie sporów. Warto zauważyć, że w ostatnim czasie część banków – widząc przegrane niemal w 100% spraw – zaczęła ograniczać składanie apelacji, by nie płacić wysokich odsetek za opóźnienie. Ustawa frankowa może jednak odwrócić ten trend!

Skoro bank będzie mógł potrąceniem zatrzymać naliczanie dalszych odsetek już po I instancji, to znika dla niego finansowa presja, by szybko kończyć spór. Wygląda na to, że o ile rząd wycofał się z owej automatycznej wykonalności, to pozostałe zapisy ustawy i tak mogą doprowadzić do fali dodatkowych czynności procesowych (potrąceń, kontrpozwów), które niewykluczone, że spowolnią rozliczenie z bankiem zamiast je przyspieszyć.

Czy ustawa nie okaże się spóźniona? Perspektywa początku 2026 r.

Choć projekt ustawy frankowej jest już po etapie konsultacji, nadal czeka go długa droga legislacyjna – uzgodnienia międzyresortowe, przyjęcie przez rząd, potem prace w Sejmie i Senacie. Zmodyfikowany projekt opublikowano na początku lipca 2025 r., a więc realnie nowe przepisy mogą wejść w życie dopiero pod koniec 2025 r. lub nawet na początku 2026 r.. Pojawia się pytanie, czy specustawa frankowa będzie w ogóle potrzebna, jeśli jej uchwalenie przeciągnie się do czasu, gdy gros spraw frankowych zostanie już rozstrzygniętych na gruncie obecnego prawa. Warto zauważyć, że proces wygaszania spraw frankowiczów i tak postępuje – równolegle do prac nad ustawą rośnie liczba spraw zakończonych ugodami oraz prawomocnymi wyrokami.

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, tylko w pierwszym kwartale 2025 r. zawarto niemal 11,5 tys. ugód w sporach frankowych, a łączna liczba ugód od początku 2024 r. przekroczyła 55 tysięcy. Do tego dochodzą dziesiątki tysięcy wyroków wydanych przez sądy – z reguły korzystnych dla kredytobiorców. Można zatem argumentować, że kryzys frankowy osiągnął apogeum i zaczął powoli się rozładowywać jeszcze zanim specjalna ustawa zdąży wejść w życie.

Jeśli ten trend się utrzyma (banki będą coraz chętniej zawierać ugody i rezygnować z apelacji, a sądy nadal będą orzekać na podstawie ugruntowanej linii orzeczniczej), to na początku 2026 r. skala nowych pozwów może wyhamować. Wówczas potrzeba wyjątkowych rozwiązań może nie być już tak paląca, jak była w latach 2021–2024, gdy wpływ spraw bił rekordy. Co więcej, specustawa frankowa z definicji ma charakter tymczasowy – adresuje problem masowych pozwów frankowych, który nie jest stały, lecz wygasa wraz z rozwiązaniem sporów z umów zawartych kilkanaście lat temu. Jeśli proces legislacyjny będzie się przedłużał, istnieje ryzyko, że ustawa trafi „na stół” dopiero wtedy, gdy najtrudniejszy okres sądowej gorączki frankowej minie.

Oczywiście, przeciwnicy tej tezy odpowiadają, że mimo ugód i wyroków w toku nadal pozostaje ogromna liczba spraw frankowych (szacunki mówią wciąż o ponad 200 tys. czynnych pozwów w sądach na koniec I kwartału 2025 r.). Ich zdaniem bez nadzwyczajnych środków sądy mogą jeszcze przez wiele lat zmagać się z zaległościami, a więc ustawa – nawet późno uchwalona – wciąż będzie potrzebna, by domknąć ten rozdział. Wszystko zależy więc od tempa prac legislacyjnych i tego, czy banki oraz frankowicze znajdą inne sposoby rozwiązania sporu (np. poprzez masowe ugody) zanim państwowa interwencja wejdzie w życie. Nie zmienia to jednak faktu, że ustawę frankową od początku pomyślano jako szybką odpowiedź na nagły kryzys – jeśli odpowiedź nadejdzie, gdy kryzys będzie już w odwrocie, pojawi się uzasadniona wątpliwość, czy nie jest to spóźnione działanie pozorowane.

Gniot legislacyjny? Zarzuty frankowiczów wobec projektu

Zmodyfikowany projekt ustawy frankowej został chłodno przyjęty przez znaczną część środowiska frankowiczów. Nie brakuje ostrych opinii, że to „gniot” – akt prawny pozornie pomagający kredytobiorcom, a w rzeczywistości pełen wad i ukrytych pułapek sprzyjających bankom. Jakie konkretnie zarzuty wysuwają krytycy?

Przede wszystkim wskazują oni na opisane wyżej mechanizmy potrącenia i wydłużonego pozwu wzajemnego jako rozwiązania grożące chaosem i dalszym wydłużaniem postępowań. Możliwość potrącenia roszczeń przez bank w niemal dowolnym momencie procesu nazywana jest wręcz absurdalną – zdaniem prawników reprezentujących frankowiczów oznacza to, że konsument do samego końca będzie drżał o wynik sprawy, nie wiedząc, czy i kiedy bank zdecyduje się na takie potrącenie.

Taka niepewność utrudnia kredytobiorcy jakiekolwiek planowanie finansowe, a jednocześnie pozwala bankowi grać na zwłokę. Co więcej, poprzez potrącenie bank pozbawia konsumenta prawa do odsetek ustawowych za opóźnienie, które normalnie należą mu się, jeśli wygra sprawę. Te odsetki – obecnie bardzo wysokie w Polsce (ok 11% rocznie) – są dla banków bolesną konsekwencją przegranych i zarazem ważnym elementem prewencji wobec stosowania nieuczciwych umów. Krytycy wskazują, że ustawowe umożliwienie bankom uniknięcia płacenia odsetek za okres procesu stoi w sprzeczności z ideą dyrektywy 93/13 UE, która wymaga, by sankcje za klauzule abuzywne miały efekt odstraszający. Innymi słowy, nowe przepisy mogą łagodzić odpowiedzialność banków za nieuczciwe kredyty zamiast ją zaostrzać – a to dokładnie odwrotnie niż powinno być.

Dalej, przedstawiciele frankowiczów wytykają, że projekt w wielu miejscach „ukłonem w stronę banków”.  Taką ocenę uzasadniają nie tylko kwestie potrąceń, ale i inne elementy: np. pomysł, by bankom zwracać połowę opłaty sądowej, jeśli szybko wycofają pozew. Tę propozycję (przewidującą, że jeśli bank cofnie pozew w ciągu 6 miesięcy od wejścia ustawy, dostanie 50% zwrotu opłaty sądowej) skrytykował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że narusza ona poczucie sprawiedliwości społecznej – de facto nagradza bank za to, że wcześniej wniósł niezasadny pozew przeciw konsumentowi.

Mimo to Ministerstwo uznało tę uwagę za niezasadną i utrzymało mechanizm, przekonując, że ma on jedynie zachęcić do kończenia sporów na wczesnym etapie. Kolejnym zarzutem jest nieobjęcie ustawą kredytów w innych walutach. Projekt dotyczy wyłącznie kredytów powiązanych z frankiem szwajcarskim, choć analogiczne problemy mają kredytobiorcy zadłużeni w euro, jenach czy dolarach. W konsultacjach apelowali oni (a także m.in. RPO, prezesi sądów apelacyjnych, a nawet Sąd Najwyższy) o rozszerzenie ustawy na wszystkie walutowe kredyty konsumenckie, jednak Ministerstwo odmówiło, pozostawiając poza regulacją np. posiadaczy kredytów indeksowanych do euro. To rodzi poczucie nierównego traktowania – bo dlaczego frankowicze mają dostać specjalne ułatwienia, a osoby w identycznej sytuacji prawnej, lecz zadłużone w innej walucie, już nie? Wreszcie, prawnicy wskazują na potencjalne wątpliwości konstytucyjne projektu.

W analizach pojawia się zarzut naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz – ustawa ma być stosowana także do już toczących się spraw, co budzi kontrowersje, czy nie zachwieje to stabilnością postępowań sądowych. Wytyka się też przerzucanie części kosztów procesu na Skarb Państwa (wspomniany zwrot opłat sądowych dla banków, zwolnienie banków z opłat od „roszczeń wzajemnych” itp.), co oznacza, że podatnicy poniosą finansowe skutki błędów banków.

Wszystkie te elementy sprawiają, że z perspektywy frankowiczów ustawa w obecnym kształcie jawi się jako akt niedopracowany i nieproporcjonalnie chroniący interesy sektora bankowego. Tak silna krytyka tłumaczy, dlaczego w ustach frankowiczów padło słowo „gniot”.

Oczywiście przedstawiciele banków odrzucają tak ostrą ocenę.

W ich narracji projekt jest próbą znalezienia kompromisu między przyspieszeniem wyroków a poszanowaniem prawa do obrony. Zwracają uwagę, że w nowej wersji ustawy zrezygnowano np. z jeszcze bardziej „probankowych” zapisów – jak specjalny wniosek o rozliczenie roszczeń (dawny art. 7 projektu) – co świadczy o uwzględnieniu części postulatów strony społecznej. Banki pozytywnie oceniły też doprecyzowanie, że potrącenie nie wpływa na samą teorię dwóch kondykcji (czyli nie odbiera konsumentowi prawa do osobnego roszczenia). Ich zdaniem ustawa stara się odciążyć sądy, nie odbierając konsumentom praw, a jedynie racjonalizując procedurę.

Mimo to, słuchając głosów frankowiczów nietrudno odnieść wrażenie, że między obiema stronami sporu rośnie nieufność co do intencji ustawodawcy. Kredytobiorcy, którzy latami walczyli o uznanie swoich racji w sądach, są wyczuleni na wszelkie zapisy mogące choć trochę pogorszyć ich sytuację procesową – stąd tak zdecydowany opór wobec elementów projektu postrzeganych jako „ukłon” wobec sektora bankowego.

Wnioski: czy ustawa w obecnym kształcie ma sens i jak ją ulepszyć?

Analizując zmieniony projekt ustawy frankowej, wyraźnie widać, że rząd próbuje balansować między usprawnieniem wymiaru sprawiedliwości a ochroną praw konsumentów – jednak ten balans zdaje się chwiać. Z jednej strony ustawa faktycznie zawiera rozwiązania mogące ulżyć frankowiczom.

Z drugiej strony, poprawki wprowadzone po konsultacjach usunęły kluczowe „zęby” ustawy, które miały dać konsumentom przewagę – przede wszystkim szybki zwrot pieniędzy po wyroku I instancji. Pozostawiono natomiast elementy budzące obawy o wydłużenie i skomplikowanie postępowań (jak szerokie okno dla potrąceń roszczeń przez bank). W efekcie nawet część prawników przyznaje, że w obecnej postaci ustawa może nie osiągnąć zakładanego celu. Podobne wątpliwości zgłaszają instytucje publiczne – Rzecznik Finansowy czy niektóre sądy wprost stwierdziły w swoich opiniach, że projekt w pierwotnej formie był „nie do przyjęcia” i wymagał daleko idących zmian.

Czy zatem ustawa frankowa w obecnym kształcie ma sens?

Jeśli celem nadrzędnym jest odciążenie sądów i przyspieszenie spraw, to częściowo tak – ale odbywa się to kosztem indywidualnych praw konsumentów. Nowe przepisy prawdopodobnie ułatwią pracę sądom (mniej oddzielnych spraw o kapitał, potencjalnie więcej ugód zachęconych mechanizmami ustawy), jednak z punktu widzenia frankowiczów ich sytuacja procesowa może wcale się nie poprawić, a pod pewnymi względami wręcz pogorszyć (dłuższe oczekiwanie na pieniądze, niepewność co do ostatecznej wysokości zasądzonej kwoty). Obecna wersja ustawy wydaje się więc rozwiązaniem połowicznym, któremu brakuje pierwotnie obiecywanej „ulgi” dla kredytobiorców.

Eksperci wskazują, że aby specustawa faktycznie odniosła skutek i została pozytywnie odebrana przez zainteresowanych, wymaga dalszych poprawek. Pożądane byłoby np. ograniczenie możliwości zgłaszania potrąceń przez bank – tak, by nie było to możliwe na etapie apelacji, co postulowały chociażby sądy orzekające. Dzięki temu bank nie mógłby zwlekać do ostatniej chwili z redukcją roszczeń konsumenta, co zmniejszyłoby ryzyko opóźnień i poczucie niepewności u powodów. Część ekspertów sugeruje również przywrócenie jakiejś formy szybszego zaspokojenia roszczeń konsumenta – może nie poprzez automatyczną wykonalność całego wyroku, ale np. obowiązek częściowej zapłaty przez bank kwoty bezspornej (kapitału) już po I instancji. Takie rozwiązanie mogłoby zrównoważyć interesy – konsument dostałby przynajmniej część należności wcześniej, a bank zachowałby prawo do apelacji w pozostałym zakresie.

Rozważyć należałoby także objęcie ustawą kredytów w innych walutach (euro, jenach, dolarach) – skoro celem jest usprawnienie postępowań, to brak takiej zmiany oznacza, że tysiące spraw „eurofrankowiczów” nadal będą toczyć się w zwykłym trybie, obciążając sądy i budząc poczucie nierówności wobec prawa. Wreszcie, istotne jest zapewnienie, by ustawa nie osłabiała efektu odstraszającego wobec banków: przykładowo, zachowanie prawa konsumenta do pełnych odsetek za opóźnienie (do momentu prawomocnego zakończenia sporu) mogłoby być wyraźnie zagwarantowane, by bank nie zyskiwał finansowej przewagi dzięki przeciąganiu spraw.

Podsumowując, zmieniony projekt ustawy frankowej stanowi krok w stronę rozwiązania problemu, ale krok nie do końca pewny i budzący uzasadnione kontrowersje. W obecnym kształcie ustawa prawdopodobnie nie spełni w pełni oczekiwań frankowiczów, a jej wpływ na przyspieszenie procedur również stoi pod znakiem zapytania – może się okazać mniejszy od zapowiadanego. Aby ten akt prawny rzeczywiście był skuteczny i sprawiedliwy, potrzebne są dalsze zmiany i otwartość na postulaty zarówno konsumentów, jak i ekspertów. Jeśli ustawodawca zdoła je uwzględnić, jest szansa, że specustawa frankowa stanie się użytecznym narzędziem rozładowania frankowego kryzysu sądowego bez szkody dla słusznych praw obywateli. W przeciwnym razie grozi nam przyjęcie przepisów, które w praktyce okażą się niewypałem – gaszącym pożar sądowych zaległości co najwyżej połowicznie, a jednocześnie rozczarowującym tych, którym miały pomóc. Jak trafnie ujął to jeden z komentatorów, obecna wersja ustawy „to więcej dymu niż ognia” – dużo kontrowersji, mało realnych korzyści. Pozostaje mieć nadzieję, że w dalszym toku prac legislacyjnych uda się ten ogień faktycznie rozniecić tak, by ogrzał on przede wszystkim poszkodowanych frankowiczów, nie zaś tylko instytucje, które przez lata czerpały zyski z wadliwych umów kredytowych.

Tagi: Frankowicze
Udostępnij32Tweet20
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

Wyrok TSUE C-744/24 23.04.2026. Sankcja kredytu darmowego: ukryty mechanizm „zawyżenia” polskich kredytów wychodzi na jaw?

Napisał Michał Augustynowicz
21 kwietnia 2026
Frankowicze 2026: Przełomowy kwiecień, liczne wyroki TSUE i co to oznacza dla kredytobiorców?

TSUE · C-744/24 · 23 kwietnia 2026 Konsument podpisał umowę na 150 000 zł. Do jego rąk trafiło 133 214,92 zł. Odsetki bank naliczał jednak od pełnych 150...

Czytaj więcejDetails

TSUE o przedawnieniu frankowym: banki dostały narzędzia procesowe, ale z rygorystycznymi ograniczeniami. Co to naprawdę oznacza dla frankowiczów?

Napisał Michał Augustynowicz
16 kwietnia 2026
Banki miały upaść, a toną w zyskach! mBank, Pekao i Santander pokazały raporty. Frankowicze, muszą zobacz te liczby!

Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił dziś trzy długo wyczekiwane wyroki w polskich sprawach frankowych. Wbrew czarno-białym prognozom z obu stron barykady – nie ma ani totalnej klęski frankowiczów, ani...

Czytaj więcejDetails

TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Napisał Michał Augustynowicz
15 kwietnia 2026
TSUE 16.04.2026: 4 kluczowe wyroki dla frankowiczów. Czy banki stracą miliardy przez przedawnienie?

Kwiecień 2026 roku zapisze się w historii przełomowymi orzeczeniami TSUE w sprawie Frankowiczów. Już w czwartek 16 kwietnia br. Trybunał rozstrzygnie ostatnie wątpliwości orzecznicze dotyczące umów frankowych. Chodzi...

Czytaj więcejDetails
Następny post
Rząd przedstawił nowe zasady kredytów konsumenckich. Co zyskają klienci i co może ich zaskoczyć?

Rząd przedstawił nowe zasady kredytów konsumenckich. Co zyskają klienci i co może ich zaskoczyć?

Spis treści:

  • Natychmiastowa wykonalność wyroków – korzystny przepis znika z ustawy
  • Szybsze wyroki czy nowe opóźnienia? Prawne triki a realne tempo postępowań
  • Czy ustawa nie okaże się spóźniona? Perspektywa początku 2026 r.
  • Gniot legislacyjny? Zarzuty frankowiczów wobec projektu
  • Wnioski: czy ustawa w obecnym kształcie ma sens i jak ją ulepszyć?

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt