Sankcja kredytu darmowego (SKD) to daleko idąca sankcja cywilnoprawna z ustawy o kredycie konsumenckim. Przy spełnieniu przesłanek art. 45, w tym naruszeniu wymienionych w nim przepisów i złożeniu pisemnego oświadczenia, konsument zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy. Ustawa zachowuje wyjątek dotyczący kosztów ustanowienia zabezpieczenia. Rząd pracuje właśnie nad wdrożeniem nowej unijnej dyrektywy o kredycie konsumenckim (CCD2), więc trwa spór, czy tę sankcję zachować, złagodzić, czy zastąpić czymś innym. We wtorek w serwisie Bankier.pl głos zabrał prof. Michał Romanowski, cywilista, były członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego. Redakcja Bankiera zaznaczyła, że jego kancelaria reprezentuje banki, m.in. w sporach o SKD. Autor akcentuje ochronę konsumenta i proporcjonalność odpowiedzialności kredytodawcy.
To tekst ambitny i staranny, który warto potraktować poważnie, ze względu na znaczenie sporu o przyszły model ochrony konsumentów. Sprawdziliśmy go teza po tezie. W kilku miejscach autor ma rację i trzeba to uczciwie przyznać. W kilku innych argumentacja wymaga uzupełnienia o orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE i ograniczenia danych ujawnianych przez banki. Propozycję zmiany prawa należy przy tym odróżnić od opisu obecnych przepisów.
Co proponuje prof. Romanowski?
Romanowski nie postuluje wprost zniesienia SKD. Proponuje ocenę jej proporcjonalności i efektywności oraz zróżnicowanie konsekwencji naruszeń: od zwrotu kosztów i usuwania nieuczciwych warunków po silniejszą sankcję w najpoważniejszych przypadkach. Podkreśla znaczenie nadzoru publicznego i pyta, ile z dochodzonych roszczeń otrzymuje konsument po cesji. Jego postulat streszcza zdanie, że SKD „potrzebuje audytu, a nie dogmatu”. To propozycja kierunku reformy, a nie stwierdzenie, że obecna sankcja jest zakazana.
Gdzie prof. Romanowski ma rację
Po pierwsze, w kwestii prawa UE. Unia nie nakazuje Polsce utrzymania SKD w obecnym kształcie. Dyrektywa 2008/48 wymaga od państw sankcji skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających, ale nie mówi, jakich. CCD2 również nie narzuca jednego modelu SKD, ale nie jest prostym powtórzeniem starej dyrektywy. Art. 44 wymaga skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających kar, a motyw 52 osobno odnosi się do proporcjonalnych i skutecznych środków ochrony cywilnej. Nie należy automatycznie przenosić każdej reguły dotyczącej kar publicznych na każde roszczenie konsumenta. Ustawodawca ma więc wybór w granicach prawa UE, a twierdzenie, że każda zmiana art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim byłaby sprzeczna z prawem unijnym, byłoby przesadą.
Po drugie, w kwestii skali ryzyka prawnego. Autor pisze, że ryzyko prawne działalności kredytowej przewyższa dziś ryzyko kredytowe. W dwóch raportach opublikowanych we wtorek suma wybranych obciążeń prawnych i korekt odsetek jest większa od zaprezentowanych kosztów ryzyka kredytowego. To porównanie pozycji wyniku finansowego, nie pomiar całego ryzyka ani dowód, że same SKD kosztują więcej niż ryzyko kredytowe.
| 9 miesięcy 2026 r., mln zł | Bank Millennium | Alior Bank |
|---|---|---|
| Odpisy i koszt ryzyka kredytowego* | 233 | 321 |
| Koszty ryzyka prawnego kredytów walutowych | 583 | 103,5 |
| Korekta odsetek konsumenckich oraz pozostałe wskazane koszty prawne** | 212 | 153,2 korekty + 102,8 rezerw na wszystkie sprawy sporne** |
* Millennium: 233 mln zł odpisów i pozostałego kosztu ryzyka, w tym odpisów na aktywa niefinansowe; Alior: 320,8 mln zł oczekiwanych strat kredytowych, zaokrąglone do 321 mln zł. ** Millennium: około 212 mln zł korekty odsetek i kosztów ryzyka prawnego kredytów konsumpcyjnych; Alior: 153,2 mln zł korekty odsetek oraz 102,8 mln zł kosztów rezerw na wszystkie sprawy sporne, nie tylko SKD. Kategorie obu banków różnią się zakresem. Nie są to stany rezerw ani kwoty zwrotów klientom. Źródło: raporty za III kw. 2026: Millennium s. 4–5, Alior s. 5, 22 i 28.
Komitet Stabilności Finansowej uznał 30 września 2026 r. ryzyko prawne związane z SKD, obok ryzyka geopolitycznego, za najważniejsze źródło zagrożenia dla stabilności systemu finansowego. To uzasadnia uwzględnianie perspektywy systemowej, ale samo w sobie nie rozstrzyga o właściwym kształcie sankcji. Ma też rację, że bank ma konsumentów po obu stronach bilansu, bo jego stabilność to również bezpieczeństwo depozytów.
Po trzecie, wartość SKD rzeczywiście rośnie wraz z kwotą, okresem i oprocentowaniem kredytu, a nie z wagą uchybienia. To trafna obserwacja. Ten sam błąd w formularzu, jeżeli uzasadnia SKD, może kosztować bank wielokrotnie więcej przy kredycie na 100 tys. zł niż przy pożyczce na 5 tys. zł.
Po czwarte, pytanie o rynek roszczeń jest uprawnione. Raporty Millennium i Aliora potwierdzają, że wśród powodów są także nabywcy wierzytelności, ale nie podają udziału takich pozwów. Nie ujawniają też reprezentatywnych danych o cenach cesji ani o części wartości roszczenia uzyskiwanej przez konsumenta. Transparentność tego rynku to temat, którym ustawodawca może i powinien się zająć.
Co do argumentacji wnoszą wyroki TSUE
TSUE dopuścił jednolitą sankcję — pod określonym warunkiem.
Główny zarzut tekstu brzmi tak: różne uchybienia nie powinny prowadzić do tej samej konsekwencji. Trybunał zajął się tym w wyroku z 13 lutego 2025 r. w sprawie C-472/23. Uznał, że dyrektywa nie stoi na przeszkodzie krajowej sankcji polegającej na pozbawieniu kredytodawcy prawa do odsetek i opłat, niezależnie od indywidualnej wagi naruszenia, o ile to naruszenie może podważyć możliwość oceny przez konsumenta zakresu jego zobowiązania. To wbudowany w orzecznictwo filtr proporcjonalności. W odniesieniu do rozpatrywanych obowiązków informacyjnych istotne jest, czy uchybienie mogło podważyć możliwość oceny zobowiązania, a nie wykazanie, że konkretny konsument faktycznie podjął przez nie inną decyzję. Millennium podaje 502 wygrane na 605 prawomocnie zakończonych spraw konsumenckich. Raport nie wyjaśnia jednak przyczyn tych rozstrzygnięć, więc nie dowodzi, że wynikały z zastosowania tego filtra. Wyrok C-472/23 jest istotnym argumentem za dopuszczalnością obecnego rozwiązania w opisanych okolicznościach, ale nie zamyka debaty o jego przyszłej reformie. Spółkę Lexitor, która była stroną tej sprawy, autor wymienia wyłącznie jako przykład obrotu roszczeniami. Rozstrzygnięcia Trybunału z wyroku C-472/23 w tekście jednak nie ma.
Autor przywołuje za to pytanie prejudycjalne w sprawie C-684/25, które Sąd Rejonowy w Brodnicy skierował do TSUE w październiku 2025 r. w sporze z bankiem oznaczonym w opublikowanym dokumencie jako A.B. S.A.. Sąd pyta m.in., czy może odmówić zastosowania SKD, jeśli cele ochrony konsumenta da się osiągnąć uznaniem klauzuli za niedozwoloną i zwrotem opłat. To ważne pytanie, ale na razie tylko pytanie. Pytania uzasadniają dyskusję o modelu sankcji, lecz nie są wiążącą odpowiedzią ani rozstrzygnięciem na korzyść którejkolwiek strony.
Sam zwrot nienależnych kosztów może nie wystarczyć.
Jednym z proponowanych środków jest zwrot tego, co bank pobrał bezpodstawnie. Nie jest to jednak jedyny instrument wymieniony przez autora. Kłopot w tym, że prawo UE wymaga od sankcji nie tylko proporcjonalności, ale też odstraszającego charakteru. W wyroku z 27 marca 2014 r. w sprawie C-565/12 (LCL Le Crédit Lyonnais) Trybunał wyjaśnił na tle francuskiej sankcji utraty odsetek, że kara nie jest realnie odstraszająca, jeśli kwoty, które kredytodawca otrzyma po jej zastosowaniu, nie są znacząco niższe od tych, które otrzymałby, gdyby przestrzegał prawa. Nie przesądza to, że każdy zwrot kosztu musi być połączony z pełną SKD. W ocenie redakcji przy projektowaniu całego systemu trzeba jednak wykazać, że zestaw środków rzeczywiście zniechęca do naruszeń, zamiast ograniczać się do usunięcia ich skutków.
Praktyczną ilustrację różnicy między korektą a zwrotem przynosi raport Millennium. Po wyroku C-744/24 z 23 kwietnia 2026 r. bank zadeklarował zaprzestanie pobierania odsetek od kredytowanych kosztów i ujął 51 mln zł korekty przyszłych odsetek. Nota nie podaje jednak zasad ani kwot rozliczenia odsetek pobranych wcześniej. Nie dowodzi to, że zwrotów nie dokonano, że zawsze wymagają reklamacji ani że bierny klient niczego nie odzyska. Dane te nie pozwalają więc przypisać bankowi modelu „zwrot wyłącznie na żądanie”. Pokazują natomiast, dlaczego audyt powinien odrębnie badać przyszłe przepływy i rozliczenia historyczne.
Kara publiczna i rozliczenie z konsumentem to różne mechanizmy.
Autor chce przesunąć ciężar odstraszania na instrumenty publicznoprawne. One rzeczywiście działają, czego dobrym przykładem jest… raport Millennium. Bank uzgodnił z UOKiK decyzję zobowiązującą w sprawie nieautoryzowanych transakcji, która obejmuje rekompensaty dla klientów z odrzuconymi reklamacjami, i zawiązał na ten cel 106 mln zł rezerwy. Ta sama historia pokazuje jednak ograniczenia tej drogi. Bank złożył wniosek o decyzję zobowiązującą w kwietniu 2025 r., decyzja zapadła we wrześniu 2026 r., a wybrany tryb decyzji zobowiązującej opierał się na zobowiązaniu zaproponowanym przez bank. Nie oznacza to, że możliwość prowadzenia postępowania lub wydania decyzji przez UOKiK zależy ogólnie od zgody przedsiębiorcy. Kara pieniężna nałożona przez UOKiK nie trafia do poszkodowanego kredytobiorcy, a postępowanie dotyczące zbiorowych interesów nie zastępuje rozstrzygnięcia każdego indywidualnego sporu o zapłatę. Nadzór może zapewniać także rekompensaty, jak w przytoczonej decyzji. Samej kary pieniężnej nie należy jednak utożsamiać ze zwrotem należności konkretnemu konsumentowi.
„Darmowy kredyt” to raczej hasło niż opis.
Konsument skutecznie korzystający z SKD nie zostaje zwolniony ze zwrotu kapitału. W razie sporu jej przesłanki ocenia sąd. Oddaje cały wypłacony kapitał, a kredytodawca traci objęte sankcją odsetki i koszty. Kredyt staje się zatem nieodpłatny w zakresie objętym sankcją; nie oznacza to darowania wypłaconej kwoty. Warto też pamiętać, czego dotyczą dziś masowe spory. W raportach Millennium i Aliora wśród zarzutów pojawia się oprocentowanie kredytowanych kosztów, zakwestionowane w wyroku C-744/24. Nie jest to tożsame z czysto techniczną omyłką. Raporty nie pozwalają jednak przypisać tej przyczyny wszystkim sporom ani określić, jaką część całego ryzyka prawnego wyjaśnia.
Prawo UE dopuszcza krajowe przepisy pozwalające na cesję.
Wątpliwości autora co do cesji są uprawnione jako pytanie o transparentność, ale sama dopuszczalność cesji nie rozstrzyga ani o potrzebie osłabienia sankcji, ani o uczciwości każdej umowy przenoszącej roszczenie. TSUE w wyroku z 9 października 2025 r. w sprawie C-80/24 potwierdził, że dyrektywa nie stoi na przeszkodzie przepisom krajowym pozwalającym konsumentowi zbyć takie roszczenie podmiotowi, który nie jest konsumentem. Przy średniej wartości sporu rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, około 28 tys. zł w Millennium i około 47 tys. zł w Aliorze według wyliczeń z ich raportów, nie da się z samych tych średnich wywnioskować, ilu klientów nie wystąpiłoby do sądu bez pośrednika. To średnia wartość przedmiotu sporu, nie przeciętna wypłata, cena cesji ani zysk nabywcy. Kategorie raportowane przez banki różnią się zakresem. Rozwiązaniem może być regulacja rynku cesji, a nie osłabienie roszczenia, które jest jego przedmiotem.
Audyt tak, ale od czego zacząć?
W ocenie redakcji chf24.pl
zdanie prof. Romanowskiego, że SKD potrzebuje audytu, a nie dogmatu, można przyjąć w całości. Rzetelny audyt powinien jednak objąć obie strony rachunku. Po stronie kosztów są miliardowe rezerwy banków, ryzyko systemowe wskazywane przez KSF i niejasny rynek roszczeń. Po stronie przyczyn są pytania, ile umów naruszało ustawę, ile banków samodzielnie i w pełni rozliczyło się z klientami po wyrokach TSUE oraz z jakich rzeczywistych przyczyn sądy uwzględniają albo oddalają powództwa, w tym czy stosują kryterium z wyroku C-472/23. Dopiero zestawienie obu stron pozwoli ocenić, czy problemem jest sama sankcja, czy skala naruszeń, które do niej prowadzą.
Jeżeli celem jest proporcjonalność, ustawodawca nie musi zaczynać od osłabiania sankcji. Może precyzyjniej opisać katalog naruszeń i uwzględnić kryterium wskazane przez TSUE dla rozpatrywanych naruszeń obowiązków informacyjnych. Nie należy rozszerzać tego wyroku bez dodatkowej analizy na wszystkie przesłanki art. 45, w tym limity kosztów. Może też uregulować rynek obrotu roszczeniami. Takie rozwiązania mogłyby zwiększyć przewidywalność, pod warunkiem zapewnienia wymaganej skuteczności całego systemu ochrony. Ich zgodność z CCD2 wymaga odrębnej oceny, z uwzględnieniem rozróżnienia kar publicznych i środków cywilnych. Swobodę ustawodawcy ogranicza prawo UE, interpretowane przez TSUE. Kolejne rozstrzygnięcia, w tym oczekiwana odpowiedź w C-684/25, mogą doprecyzować te granice, ale nie zastępują decyzji legislacyjnej w pozostawionym państwom zakresie.
Źródła:
- Komentarz prof. Michała Romanowskiego, Bankier.pl, 27.10.2026.
- Wyroki TSUE: C-565/12, 27.03.2014, pkt 50–54; C-472/23, 13.02.2025 — komunikat Trybunału; C-80/24, 9.10.2025; C-744/24, 23.04.2026 — komunikat Trybunału.
- C-684/25 — pytania Sądu Rejonowego w Brodnicy, nie rozstrzygnięcie.
- Dyrektywa 2008/48/WE, art. 23; dyrektywa 2023/2225, art. 44 i motyw 52; ustawa o kredycie konsumenckim, art. 45.
- Raport Millennium za III kw. 2026, w tym przytoczony komunikat KSF z 30.09.2026; raport Alior Banku za III kw. 2026. Średnie wartości przedmiotu sporu obliczono jako wartość sporów podzieloną przez liczbę spraw w toku; nie są kwotami odzyskanymi przez klientów.
Artykuł ma charakter publicystyczny i informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Prezentuje ocenę redakcji. Stan prawny na 27 października 2026 r.






