RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania, to jedna liczba, która ma powiedzieć klientowi, ile naprawdę kosztuje kredyt. Zawiera nie tylko odsetki, ale też prowizje, opłaty i inne koszty, a ustawa o kredycie konsumenckim definiuje ją jako całkowity koszt kredytu wyrażony procentowo w skali roku (art. 5 pkt 12). Bank musi ją podać w umowie razem z założeniami przyjętymi do obliczeń (art. 30 ust. 1 pkt 7), a jeśli tego nie zrobi albo poda ją błędnie, klient może skorzystać z sankcji kredytu darmowego i oddać tylko pożyczony kapitał. Kłopot polega na tym, że RRSO liczy się według skomplikowanego wzoru matematycznego z załącznika nr 4 do ustawy. Przeciętny kredytobiorca nie sprawdzi go z kalkulatorem w ręku.
Stąd pytanie, które w sporach o SKD wraca w niemal każdej sprawie: jeśli klient twierdzi, że RRSO w jego umowie jest błędne, kto ma to wykazać? On sam, bo to on wywodzi z tego skutki prawne? Czy bank, który przygotował umowę i jako jedyny zna wszystkie dane wsadowe? Sądy odpowiadają na to różnie, choć coraz wyraźniej przeważa jedna odpowiedź.
Kto musi udowodnić, że RRSO jest policzone prawidłowo?
W orzecznictwie ukształtowały się dwie linie. Według pierwszej, gdy konsument zakwestionuje RRSO, to kredytodawca musi pokazać, jak je obliczył, i udowodnić, że zrobił to dobrze. Według drugiej obowiązuje zwykła reguła z art. 6 Kodeksu cywilnego: kto twierdzi, ten dowodzi. Skoro to klient zarzuca błąd, musi go wykazać, a bank może poprzestać na wskazaniu, że RRSO w umowie jest.
Przewagę zyskuje pierwsze podejście. Za zyskującą przewagę uznaje ją opracowanie LEX Kompas Orzeczniczy wydawnictwa Wolters Kluwer, poświęcone sporom o SKD w 2026 r., i tak orzekały w 2026 r. m.in. Sąd Okręgowy w Suwałkach (30 kwietnia, I Ca 54/26) i Sąd Okręgowy w Kielcach (16 kwietnia, II Ca 440/26). Ten drugi wprost przyjął, że gdy konsument podniesie zarzut wadliwego wskazania RRSO, ciężar wykazania jego prawidłowości przechodzi na kredytodawcę.
Sprawa z Rawicza: bank nie pokazał wyliczenia i przegrał
Najczęściej cytowanym przykładem tej linii jest wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 26 listopada 2024 r. (II Ca 1999/23). Dotyczył kredytu konsumenckiego, w którym całkowita kwota kredytu wynosiła 24 338,81 zł, a dodatkowe 4 949,77 zł bank pożyczył klientowi na zapłatę prowizji i naliczał od nich odsetki. Umowa podawała RRSO na poziomie 14,94 proc., a całkowitą kwotę do zapłaty na 50 391,07 zł.
Kredytobiorca zarzucił, że RRSO jest błędne, i to nawet przy założeniu, że bank mógł kredytować prowizję i pobierać od niej odsetki. Sąd Rejonowy w Rawiczu (9 czerwca 2023 r., I C 114/23) przyznał mu rację, a Sąd Okręgowy oddalił apelację banku. Uzasadnienie jest bardzo konkretne. Bank powinien był pokazać, jakie kwoty podstawił do ustawowego wzoru, przedstawić wypełniony wzór i wynik obliczeń. Tymczasem ograniczył się do twierdzenia, że skoro parametry w umowie są poprawne, to i wynik musi być poprawny. Sąd tego nie przyjął, odnotowując, że „pozwany nie przedstawił nawet wyliczenia RRSO”.
Sąd dodał też uwagę, która ma znaczenie dla portfela obu stron. Bez wiadomości specjalnych nie da się zweryfikować RRSO, więc w razie dalszego sporu potrzebna byłaby opinia biegłego, a ciężar zgłoszenia i sfinansowania tego dowodu obciążałby bank. Efekt: sąd zastosował sankcję kredytu darmowego i ustalił, że bankowi nie należą się odsetki ani inne koszty w dalszej spłacie.
Dlaczego polskie sądy powołują się na TSUE?
Sądy z pierwszej linii opierają się na dwóch wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE. Pierwszy to wyrok z 18 grudnia 2014 r. w sprawie C-449/13 (CA Consumer Finance), wydany na pytanie francuskiego sądu z Orleanu. Trybunał uznał, że dyrektywa o kredycie konsumenckim sprzeciwia się przepisom krajowym, które obarczają konsumenta ciężarem udowodnienia, że kredytodawca nie wykonał obowiązków informacyjnych. Uzasadnienie jest praktyczne: klient nie ma środków, by wykazać, czego bank nie zrobił, a staranny kredytodawca powinien gromadzić i przechowywać dowody wykonania swoich obowiązków (pkt 27–28).
Ten sam wyrok zamyka drogę popularnemu argumentowi banków. Standardowa formułka w umowie, że klient otrzymał wszystkie informacje, nie przesądza sprawy. Według Trybunału jest jedynie wskazówką, a gdyby miała oznaczać przyznanie przez konsumenta, że bank wykonał wszystkie obowiązki, prowadziłaby do niedopuszczalnego odwrócenia ciężaru dowodu (pkt 30–31).
Drugi wyrok to C-776/19 z 10 czerwca 2021 r. (BNP Paribas Personal Finance), dotyczący francuskich kredytów hipotecznych powiązanych z frankiem szwajcarskim. Zapadł na gruncie innej dyrektywy, o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich, ale zawiera myśl, którą polskie sądy przenoszą na spory o RRSO: przedsiębiorca powinien co do zasady wykazać przed sądem, że prawidłowo wykonał swoje obowiązki przedumowne i umowne (pkt 86). Sąd Okręgowy w Kielcach wprost uznał, że ta reguła dotyczy nie tylko informacji przekazywanych przed podpisaniem umowy, ale także tych, które muszą znaleźć się w samej umowie, a więc również RRSO.
Sądy, które każą liczyć konsumentowi
Druga linia ma się jednak dobrze, zwłaszcza w sądach rejonowych. Sąd Rejonowy w Piszu (4 października 2024 r., I C 192/24) uznał, że RRSO zostało w umowie wskazane, a powód nie wykazał, by było nieprawidłowe, poprzestając na „gołosłownych twierdzeniach”. Podobnie Sąd Rejonowy w Toruniu (4 grudnia 2025 r., X C 778/25) stwierdził, że powód nie udowodnił błędu w wyliczeniu. Sąd Okręgowy w Łomży (3 września 2025 r., I Ca 196/25) odrzucił z kolei zarzut apelacji, że sąd pierwszej instancji niesłusznie przerzucił ciężar dowodu na kredytobiorcę, i odwołał się do ogólnych reguł z art. 6 k.c. i art. 232 Kodeksu postępowania cywilnego.
W praktyce oznacza to, że ten sam zarzut wobec RRSO może w jednym sądzie wymusić na banku pokazanie obliczeń, a w innym przegrać, bo klient nie przyniósł własnej opinii matematycznej. Do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy albo TSUE wynik zależy więc w dużej mierze od tego, do jakiego sądu trafi pozew.
Czy wystarczy napisać, że RRSO jest błędne?
Nie, i to jest najważniejsza praktyczna lekcja z obu linii. Nawet sądy, które obciążają dowodem bank, oczekują, że konsument najpierw konkretnie wskaże, co jego zdaniem jest nie tak. Ogólny zarzut łatwo zbyć, a precyzyjny zmusza drugą stronę do merytorycznej odpowiedzi. Konkret może dotyczyć na przykład naliczania odsetek od kredytowanej prowizji lub składki ubezpieczeniowej, pominięcia albo dodania jakiegoś kosztu, przyjętych dat przepływów czy harmonogramu spłat.
Warto też wiedzieć, czego nie da się w ten sposób wygrać. W wyroku z 13 lutego 2025 r. (C-472/23) Trybunał przyjął, że zawyżenie RRSO wynikające wyłącznie z tego, że sąd po latach wyeliminował z umowy niedozwolone postanowienia, nie jest jeszcze naruszeniem obowiązku informacyjnego. Dlatego w sprawie poznańskiej tak ważne było to, że klient wytknął błąd w obliczeniach niezależnie od oceny zasadności kredytowania prowizji. Zarzut „matematyczny” jest bezpieczniejszy niż zarzut, który wymaga najpierw uznania klauzuli za niedozwoloną.
Po stronie dowodów konsument może domagać się, by sąd zobowiązał bank do przedstawienia dokumentów, które ma w swoim posiadaniu, w tym kalkulacji RRSO (art. 248 k.p.c.). Jeśli sąd przyjmie linię prokonsumencką, to bank, który nie przedstawi wyliczenia albo nie zgłosi dowodu z opinii biegłego, ponosi ryzyko przegranej. Po kwietniowym wyroku TSUE w sprawie C-744/24, dotyczącym odsetek od kredytowanych kosztów, zarzuty wobec RRSO w umowach z kredytowaną prowizją pojawiają się w pozwach jeszcze częściej, więc spór o ciężar dowodu będzie tylko zyskiwał na znaczeniu.
Ile czasu ma kredytobiorca?
Na złożenie bankowi pisemnego oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytobiorca ma rok, liczony od momentu, gdy umowa została w całości wykonana (art. 45 ust. 5 ustawy). W przypadku kredytów już spłaconych, także przed terminem, ten rok może się właśnie kończyć. Zwrot odsetek i kosztów już zapłaconych to osobne roszczenie, które podlega przedawnieniu. Sankcja obejmuje kredyty konsumenckie do 255 550 zł.
W ocenie redakcji chf24.pl Spór o ciężar dowodu RRSO jest w gruncie rzeczy sporem o to, kto ma dostęp do danych. Bank zna każdą kwotę, datę i założenie, które wpisał do wzoru, a klient widzi tylko wynik. Wymaganie od konsumenta, by bez tych danych udowodnił błąd, sprowadza obowiązek informacyjny do pustej formuły. Linia przyjęta w Poznaniu, Kielcach i Suwałkach jest bliższa temu, czego wymaga Trybunał, choć nie zwalnia kredytobiorcy z obowiązku postawienia konkretnego zarzutu. Dopóki Sąd Najwyższy nie wypowie się w tej sprawie jednoznacznie, banki będą testować w sądach rejonowych, czy wystarczy im samo wskazanie RRSO w umowie. |
Źródła: wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 26 listopada 2024 r., II Ca 1999/23 (System Analizy Orzeczeń Sądowych); wyrok TSUE z 18 grudnia 2014 r., C-449/13 (CA Consumer Finance); wyrok TSUE z 10 czerwca 2021 r., C-776/19 do C-782/19 (BNP Paribas Personal Finance); wyrok TSUE z 13 lutego 2025 r., C-472/23 (Lexitor); wyroki SO w Suwałkach, SO w Kielcach, SO w Łomży, SR w Piszu i SR w Toruniu cytowane za opracowaniem LEX Kompas Orzeczniczy (Wolters Kluwer, 2026); ustawa z 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim (t.j. Dz.U. 2025 poz. 1362). Tekst służy wyłącznie celom informacyjnym i nie zastępuje porady prawnika. Czy RRSO w danej umowie jest poprawne, rozstrzyga dopiero przeliczenie na jej rzeczywistych danych i harmonogramie. Wstępnie umowę można sprawdzić w kalkulatorze skdomat.pl. Stan prawny na 11 października 2026 r. |






