Kredytobiorcy z Wielkopolski mogą spłacać swoje dwa kredyty mieszkaniowe z oprocentowaniem równym samej marży banku, bez WIBOR-u. Tak wynika z wyroku wstępnego, który 13 sierpnia 2026 r. wydał Sąd Okręgowy w Kaliszu (sygn. akt I C 1669/23) w sprawie przeciwko Erste Bank Polska, czyli dawnemu Santander Bank Polska. Orzeczenie jest nieprawomocne, ale sposób, w jaki sąd miał do niego dojść, wykracza daleko poza jedną salę rozpraw. W centrum sporu stanęła data, która w dyskusji po lutowym wyroku TSUE niemal nie wybrzmiała: 16 grudnia 2020 r. Tego dnia GPW Benchmark, czyli spółka wyznaczająca WIBOR, dostała od KNF zezwolenie na administrowanie wskaźnikiem. Obie umowy z kaliskiej sprawy podpisano prawie trzy lata wcześniej.
Co dokładnie orzekł sąd w Kaliszu
O rozstrzygnięciu poinformował pełnomocnik kredytobiorców dr Sebastian Frejowski, publikując skan sentencji. To ten sam prawnik, który reprezentował kredytobiorcę w pierwszej polskiej sprawie wiborowej przed TSUE (C-471/24). Sąd, po rozprawie z 29 lipca, uznał za bezskuteczną klauzulę oprocentowania w zakresie wskaźnika WIBOR w dwóch umowach kredytu mieszkaniowego z 2018 r. Oprocentowanie ma pozostać w mocy wyłącznie w części odpowiadającej marży. Przedmiotem postępowania jest ustalenie oraz zapłata kwot 18 620,43 zł i 6 804,27 zł.
Sąd wydał wyrok wstępny, a to konstrukcja rzadko widywana poza salami sądowymi. Na podstawie art. 318 kodeksu postępowania cywilnego sąd może najpierw przesądzić samą zasadę odpowiedzialności, a kwoty rozliczyć w dalszym postępowaniu. Kalisz rozstrzygnął więc „czy”, jeszcze nie „ile”. Pisemnego uzasadnienia nie ma, motywy znamy wyłącznie z relacji pełnomocnika wygrywającej strony. Bank może zaskarżyć wyrok wstępny apelacją, a jego stanowisko po 13 sierpnia nie jest publicznie znane.
16 grudnia 2020 r. Data, która zmienia układ sił
Według relacji dr. Frejowskiego sąd przywiązał dużą wagę do jednego faktu: w dacie zawarcia obu umów GPW Benchmark nie miała jeszcze zezwolenia KNF na administrowanie WIBOR-em. Ta okoliczność jest bezsporna i łatwa do sprawdzenia. Komisja wydała decyzję w grudniu 2020 r., a spółka ogłosiła ją komunikatem z 17 grudnia. Ówczesny prezes GPW Benchmark Zbigniew Minda mówił wtedy, że zezwolenie „wieńczy fazę dostosowania Stawek Referencyjnych do wymogów Rozporządzenia BMR”. Umowy z kaliskiej sprawy zawarto blisko trzy lata przed tą decyzją.
I właśnie o tę „fazę dostosowania” toczy się teraz gra. Lutowy wyrok TSUE w sprawie C-471/24 zabronił sądom badania metody ustalania wskaźnika, który spełnia wymogi unijnego rozporządzenia BMR, czyli przepisów regulujących wskaźniki referencyjne w całej UE. Zdaniem pełnomocnika kredytobiorców wskaźnik spełnia te wymogi dopiero od dnia, w którym jego administrator uzyskał zezwolenie, co ma potwierdzać art. 34 ust. 4 BMR. Przepis przejściowy rozporządzenia legalizował jego zdaniem jedynie dalsze opracowywanie i stosowanie WIBOR-u w okresie przejściowym, ale nie przesądzał zgodności z unijnym reżimem. W tej optyce do umów sprzed 16 grudnia 2020 r. ochrona z wyroku TSUE po prostu nie przystaje.
To interpretacja jednej strony sporu, którą, wedle jej relacji, podzielił kaliski sąd. Ostateczną odpowiedź da pisemne uzasadnienie, potem sądy wyższych instancji, a być może znów TSUE. Nie jest to jednak teza wzięta z powietrza. Wyrok lutowy zapadł na tle umowy z 2019 r. i prawnicy obu stron zgodnie przyznawali, że sytuacja starszych umów pozostaje otwarta. Przed Trybunałem czekają już kolejne polskie pytania o WIBOR w umowach sprzed ery BMR, m.in. w połączonych sprawach C-586/25 i C-630/25.
Czy to pierwszy taki wyrok? Nie, ale pierwszy z tym argumentem
Kaliskie orzeczenie nie jest pierwszym, w którym polski sąd usunął wskaźnik z umowy i zostawił samą marżę. W listopadzie 2025 r. zrobił to Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze, a media branżowe opisywały też podobne nieprawomocne rozstrzygnięcia z Suwałk. Z drugiej strony Związek Banków Polskich informował w marcu, że zapadło 161 prawomocnych wyroków w sprawach WIBOR-u i wszystkie oddalają powództwa. Oba obrazy są prawdziwe naraz: prawomocna linia sprzyja bankom, a jednocześnie w pierwszej instancji pojawia się coraz więcej wyłomów. Z raportów kwartalnych, które analizowaliśmy w maju, wynika, że liczba aktywnych spraw wiborowych w sześciu raportujących bankach wzrosła w I kwartale 2026 r. z 1584 do 1955.
Nowość z Kalisza leży gdzie indziej. Po ogłoszeniu wyroku TSUE ZBP opublikował komunikat pod tytułem „WIBOR nie do podważenia”, akcentując, że sądy konsumenckie nie mogą badać prawidłowości wyznaczania wskaźnika. Kaliski sąd, wedle dostępnej relacji, wcale tej prawidłowości nie badał. Ustalił coś prostszego: że w dacie zawarcia umów formalne warunki, na których zbudowano lutową ochronę, nie były jeszcze spełnione. Pisaliśmy już w maju, że z orzeczenia TSUE da się odczytać zasadę „im starsza umowa, tym słabsza pozycja banku”. Kalisz przesuwa tę granicę w bardzo konkretne miejsce. Dotychczas w dyskusji funkcjonowała głównie cezura początku 2018 r., czyli wejścia w życie rozporządzenia BMR. Argument kaliski wyznacza inną: grudzień 2020 r. A między tymi datami banki udzieliły setek tysięcy złotowych kredytów ze zmiennym oprocentowaniem, w samym szczycie boomu hipotecznego.
Ile można zyskać na usunięciu WIBOR-u z umowy
Stawka takich procesów jest łatwa do policzenia. Weźmy kredyt 400 tys. zł na 25 lat z marżą 2 proc. Przy WIBOR 3M na poziomie 3,83 proc. (fixing z 20 sierpnia 2026 r.) oprocentowanie wynosi 5,83 proc., a rata równa około 2536 zł. Po usunięciu wskaźnika zostaje sama marża, czyli 2 proc., i rata spada do około 1696 zł. Różnica to około 840 zł miesięcznie, i to do końca umowy, niezależnie od przyszłych decyzji RPP (wyliczenie własne redakcji dla rat równych). Do tego dochodzi rozliczenie nadpłaconych w przeszłości odsetek, o które toczy się druga część takiej sprawy. Kwoty rosną wraz z kapitałem i pozostałym okresem spłaty, więc najwięcej do ugrania mają osoby na początku wieloletnich kredytów.
Czy w trakcie procesu trzeba płacić pełne raty
Proces o kredyt potrafi trwać latami, ale kredytobiorca nie musi przez cały ten czas płacić rat z WIBOR-em. Wraz z pozwem można złożyć wniosek o zabezpieczenie roszczenia, czyli o tymczasowe ustalenie przez sąd, że do końca sprawy oprocentowanie liczone jest według samej marży. Sądy takich zabezpieczeń w sprawach wiborowych udzielają, a postanowienie jest wykonalne od chwili wydania. Jedno ostrzeżenie jest tu bezwzględne: bez postanowienia sądu nie wolno samodzielnie przestać płacić pełnych rat, bo bank potraktuje to jak zaległość, z ryzykiem wypowiedzenia umowy włącznie. Najpierw zabezpieczenie, dopiero potem niższa rata.
Aneks na POLSTR albo stopę NBP a roszczenia o WIBOR
Kaliski argument nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście reformy wskaźników. Od 1 stycznia 2027 r. nowe kredyty mają być oparte na POLSTR, a według lipcowych doniesień rp.pl projekt resortu finansów daje bankom dziewięć miesięcy na zaoferowanie klientom aneksów zamieniających WIBOR na nowy wskaźnik albo stałą stopę. Równolegle, o czym pisaliśmy wczoraj, KNF i ZBP zabiegają o dopuszczenie oprocentowania opartego wprost na stopie NBP. Żadna z tych operacji nie naprawia wstecz zarzutów dotyczących zawarcia umowy, bo o wadzie informacyjnej czy o statusie wskaźnika w 2018 r. decyduje stan z dnia podpisania. Przed podpisaniem jakiegokolwiek aneksu warto jednak sprawdzić, czy nie zawiera on oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń albo o potwierdzeniu ważności dotychczasowych zasad oprocentowania. Doświadczenie ugód frankowych uczy, że diabeł tkwi właśnie w tych klauzulach.
Druga strona nie składa broni
Administrator wskaźnika ocenia sporne kwestie dokładnie odwrotnie niż pełnomocnicy kredytobiorców. GPW Benchmark w tegorocznych sprostowaniach prasowych konsekwentnie podkreśla, że uzyskanie zezwolenia w drodze decyzji administracyjnej potwierdza zgodność metody z BMR, bo KNF badała ją w toku postępowania, a nadzór wielokrotnie potwierdzał prawidłowość opracowywania WIBOR-u. Sektor będzie też zapewne argumentował, że przepisy przejściowe BMR istniały właśnie po to, by wskaźniki działające przed 2018 r. mogły być legalnie stosowane do czasu wydania zezwoleń. Wywodzenie z okresu przejściowego sankcji bezskuteczności stawia, w tej logice, całą regulację na głowie. Spór o to, czy „legalnie stosowany” znaczy „spełniający wymogi”, zapowiada się na główną oś apelacji.
Co to oznacza dla spłacających kredyty złotowe
Praktyczne wnioski są trzy. Po pierwsze, data zawarcia umowy staje się pierwszym pytaniem każdej analizy: umowy po grudniu 2020 r. chroni, w zakresie samego wskaźnika, lutowy wyrok TSUE, przy umowach z lat 2018–2020 pojawia się przetestowany w Kaliszu argument, a o najstarszych, sprzed 2018 r., rozstrzygną dopiero sprawy C-586/25 i C-630/25. Po drugie, szanse zawsze zależą też od tego, co bank przekazał przed podpisaniem umowy, więc bez analizy konkretnych dokumentów żaden wyrok niczego nie gwarantuje. Po trzecie, jeden nieprawomocny wyrok wstępny to sygnał, nie linia orzecznicza.
W ocenie redakcji chf24.pl znaczenie Kalisza polega na czymś innym niż moc wiążąca, bo tej, poza stronami, nie ma żadnej. Przez pół roku po wyroku TSUE sektor budował przekaz, w którym sprawa WIBOR-u jest zamknięta. Kalisz pokazuje, że sądy powszechne czytają lutowe orzeczenie razem z jego zastrzeżeniami, a nie zamiast nich. Będziemy śledzić pisemne uzasadnienie sprawy I C 1669/23, ewentualną apelację banku i to, czy argument z datą zezwolenia podchwycą inne sądy okręgowe.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Opisany wyrok jest wyrokiem wstępnym i nieprawomocnym; motywy rozstrzygnięcia znane są z relacji pełnomocnika jednej ze stron, a pisemne uzasadnienie nie zostało jeszcze sporządzone. Ocena szans w indywidualnej sprawie wymaga analizy konkretnej umowy przez prawnika. Stan prawny na 31 sierpnia 2026 r. Źródła: sentencja wyroku wstępnego SO w Kaliszu z 13 sierpnia 2026 r. (I C 1669/23) udostępniona przez pełnomocnika strony powodowej, komunikat GPW Benchmark z 17 grudnia 2020 r., wyrok TSUE C-471/24 z 12 lutego 2026 r., komunikaty ZBP, doniesienia PAP Biznes, Bankier.pl i rp.pl z 2026 r.





