Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na PKO Bank Polski 47,5 mln zł kar za lokaty strukturyzowane oferowane w latach 2021–2023. Brzmi surowo, dopóki nie zrobi się trzech prostych działań: to około półtora dnia zysku największego polskiego banku i nieco ponad 1 proc. maksymalnego wymiaru jednej tylko kary. Ale prawdziwa wartość tej decyzji nie leży w kwocie. Leży w uzasadnieniu – bo nadzór własnymi słowami opisał w nim dokładnie ten typ naruszeń, o który toczy się dziś cała wojna wokół sankcji kredytu darmowego i przyszłości UOKiK. I zrobił to w tygodniu, w którym sam przekonywał, że banki nikogo nie poszkodowały.
Najważniejsze fakty
- KNF decyzją z 5 sierpnia, ogłoszoną 17 sierpnia, nałożyła na PKO BP pięć kar na łączną kwotę 47,5 mln zł – najwyższa, 26 mln zł, dotyczy nieujawnienia klientom konfliktów interesów.
- Według nadzoru bank zarabiał na mechanizmie, w którym obniżanie wartości opcji kupowanej dla klienta wprost zwiększało marżę banku – i nie poinformował o tym klientów.
- 47,5 mln zł to ok. 1,5 dnia zysku netto PKO BP i ok. 1,25 proc. maksymalnego ustawowego wymiaru jednej kary (ponad 3,8 mld zł).
- Decyzja jest nieprawomocna – bank się z nią nie zgadza i zapowiada środki prawne.
- Tydzień wcześniej UKNF przekonywał publicznie, że z wyroku TSUE nie wynika, by kredytobiorcy zostali przez banki w jakikolwiek sposób poszkodowani.
Za co dokładnie ukarano PKO BP
Zarzuty dotyczą lokat strukturyzowanych – produktu łączącego depozyt z inwestycją, w którym bank część środków lokuje bezpiecznie, a za resztę kupuje instrumenty pochodne (opcje) powiązane np. z indeksem giełdowym. Na pięć kar składają się:
| Naruszenie według KNF | Kara |
|---|---|
| Nieinformowanie klientów o konfliktach interesów (II 2022 – III 2023) | 26 mln zł |
| Brak analizy, czy koszty i opłaty nie zjadają rentowności lokat dla klientów | 8 mln zł |
| Wadliwy proces opracowywania lokat, w tym opisanie produktu skomplikowanego jako nieskomplikowanego | 8 mln zł |
| Sprzedaż bez badania zgodności z grupą docelową – część klientów kupowała lokaty bez ankiet (II–XI 2022) | 4 mln zł |
| Nierzetelne, wprowadzające w błąd materiały sprzedażowe dwóch lokat (S&P 500 i Euro Stoxx 50, 2022) | 1,5 mln zł |
Sercem decyzji jest mechanizm tzw. współczynnika partycypacji. W uproszczeniu: im mniej bank wydał na opcję kupowaną dla klienta, tym niższe były potencjalne odsetki klienta – i tym wyższa marża banku. Każda złotówka zaoszczędzona na opcji była złotówką zarobioną przez bank kosztem wyniku klienta. KNF podkreśla, że sam konflikt interesów nie byłby podstawą zastrzeżeń, gdyby był właściwie zarządzany i ujawniony przed zawarciem umowy – żeby klient mógł podjąć świadomą decyzję. Bank tego nie zrobił, co nadzór ocenił jako działanie cechujące się „brakiem rzetelności i profesjonalizmu”. Do tego dochodził drugi konflikt: klienci bankowości osobistej i prywatnej dostawali te same lokaty na lepszych warunkach niż klienci bankowości podstawowej.
PKO BP odpowiada, że decyzja dotyczy spraw historycznych, produkty objęte postępowaniem stanowiły około 1 proc. wartości wszystkich produktów inwestycyjnych banku, kwestionowane praktyki zostały już dostosowane do oczekiwań nadzoru, a bank nie zgadza się ze stanowiskiem KNF i skorzysta ze środków prawnych. Odnotujmy to uczciwie – decyzja jest nieprawomocna i jej ostateczny kształt poznamy zapewne po latach postępowań.
Srogo czy symbolicznie? Trzy działania na liczbach
Działanie pierwsze: PKO BP zarobił w samym drugim kwartale 2026 r. 2 768 mln zł netto, czyli około 30 mln zł dziennie. Kara 47,5 mln zł to więc mniej więcej półtora dnia pracy banku.
Działanie drugie: sama KNF informuje, że maksymalny wymiar każdej z nałożonych kar to ponad 3,8 mld zł. Wymierzone 47,5 mln zł łącznie to około 1,25 proc. sufitu przewidzianego dla jednej kary.
Działanie trzecie jest niewykonalne – i to jest właściwa puenta. Nie wiemy, ile bank zarobił na zakwestionowanym mechanizmie przez kilkanaście miesięcy jego stosowania, bo komunikat tej kwoty nie podaje. A bez niej nie sposób ocenić, czy kara w ogóle przekracza zysk z naruszenia. Jeżeli nie przekracza, to nie jest sankcja, tylko opłata – recydywa, jak ujął to kiedyś szef amerykańskiego urzędu ochrony konsumentów finansowych, „wkalkulowana jako koszt prowadzenia biznesu”. Dla porządku: na tle praktyki KNF to kara bezprecedensowa.
Według dostępnych zestawień łączna kwota 47,5 mln zł jest najpewniej najwyższym pakietem kar, jaki nadzór kiedykolwiek nałożył na bank – przez pierwszą dekadę działalności KNF kary przekroczyły milion złotych zaledwie dziesięć razy, a nakładane jeszcze w czerwcu tego roku sankcje rzędu 15 mln zł media opisywały jako rekordowe.
Tyle że oba te zdania mogą być prawdziwe naraz: rekord w historii nadzoru i półtora dnia pracy banku to wciąż ta sama kwota. To nie mówi nic złego o tej konkretnej decyzji. Mówi wszystko o dotychczasowej skali karania sektora.
Ten sam urząd, dwa komunikaty w jednym tygodniu
Najciekawsze w tej decyzji jest jednak to, czego nadzór zdaje się nie zauważać. W komentarzu przesłanym w tych dniach redakcji Business Insider Polska UKNF przekonywał, że z kwietniowego wyroku TSUE w sprawie kredytowanych kosztów nie wynika, aby kredytobiorcy zostali w jakikolwiek sposób poszkodowani przez banki – za to sposób i skala korzystania przez konsumentów z sankcji kredytu darmowego stwarza „ryzyko systemowe”. A równolegle ten sam urząd publikował decyzję, w której czarno na białym dokumentuje u lidera sektora: zatajenie konfliktu interesów, sprzedaż poza grupą docelową, brak ankiet, mylące opisanie ryzyka i wprowadzające w błąd materiały sprzedażowe.
To jest, punkt po punkcie, katalog naruszeń obowiązków informacyjnych – czyli dokładnie tej kategorii, wokół której toczy się dziś spór o sankcję kredytu darmowego i o przyszłe kontrole wdrażania wskaźnika POLSTR. Prezes UOKiK powtarza od tygodnia, że polem bitwy będą obowiązki informacyjne banków. Sektor odpowiada, że naruszenia to wymysł chciwych kancelarii. W poniedziałek rozstrzygnął to bezstronny arbiter: nadzór finansowy, którego trudno podejrzewać o sprzyjanie kredytobiorcom, stwierdził naruszenia obowiązków informacyjnych w największym polskim banku. Trudno o mocniejszy dowód, że problem nie jest teoretyczny.
Motyw tygodnia: ukryty konflikt interesów
Jest w tej historii jeszcze jedna symetria, którą zostawiamy bez komentarza, bo komentarza nie wymaga. Najwyższa z pięciu kar – 26 mln zł – została wymierzona za to, że bank formułował przekaz do klientów, nie ujawniając im własnego konfliktu interesów, choć ta wiedza była kluczowa dla oceny wiarygodności przekazu. W tym samym tygodniu na łamach portalu finansowego ukazała się ekspercka analiza podważająca bezstronność prezesa UOKiK – której autor nie poinformował czytelników, że jest pełnomocnikiem banku w sporach, na które tezy tej analizy bezpośrednio wpływają. Standard, za który nadzór karze banki milionami, w debacie publicznej o tych bankach pozostaje bezkosztowy.
Co z tego wynika dla klientów
Dla osób, które w latach 2021–2023 kupiły w PKO BP lokaty strukturyzowane, decyzja KNF – gdy się uprawomocni – może stać się istotnym punktem oparcia w indywidualnych sporach cywilnych, np. dotyczących nieprawidłowej sprzedaży produktu nieodpowiadającego potrzebom klienta. Ustalenia nadzoru co do braku ankiet, mylącej kategorii ryzyka i nieujawnionych konfliktów to gotowa mapa argumentów. To jednak temat na odrębną, indywidualną analizę każdej umowy.
Dla wszystkich pozostałych wniosek jest szerszy. W debacie o tym, czy banki naruszają obowiązki wobec klientów, właśnie wypowiedział się organ, który w tej samej debacie stoi po stronie stabilności sektora. Odpowiedź brzmi: naruszają, u samego lidera, w pięciu punktach naraz. Każdy kolejny głos przekonujący, że sankcje za naruszenia obowiązków informacyjnych to „nieproporcjonalny wymysł”, będzie musiał zmierzyć się z decyzją z 5 sierpnia. Wrócimy do sprawy, gdy poznamy losy odwołania banku.





