Dziś, 11 czerwca 2026 r., Rzecznik Generalny TSUE Dean Spielmann przedstawił opinię w polskiej sprawie C-831/24 (Machski). Jej sedno: sąd rozpoznający sprawę o sankcję kredytu darmowego powinien z urzędu zbadać całą umowę kredytu — a nie ograniczać się do naruszeń wskazanych przez konsumenta. Jeśli Trybunał podzieli to stanowisko w wyroku, pozycja kredytobiorców w blisko 25 tys. toczących się spraw może istotnie się wzmocnić.
Czego dotyczyła sprawa C-831/24?
Sprawa Machski (K.J. przeciwko P.) trafiła do Luksemburga z pytań prejudycjalnych Sądu Rejonowego w Białymstoku. Białostocki sąd zapytał Trybunał m.in. o to, czy — rozpoznając sprawę o sankcję kredytu darmowego (art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim) — ma obowiązek samodzielnie, z urzędu, skontrolować wykonanie przez kredytodawcę obowiązków informacyjnych z art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48/WE, a także o standard sankcji przewidziany w art. 23 tej dyrektywy.
Mówiąc prościej: czy jeśli konsument wskazał w pozwie jeden błąd banku, a sąd dostrzeże w umowie kolejne naruszenia — może (a wręcz: musi) wziąć je pod uwagę, mimo że nie zostały wymienione w pozwie?
Co powiedział Rzecznik Generalny?
Według dzisiejszej opinii odpowiedź brzmi: tak. Rzecznik Generalny uznał, że gdy konsument powołuje się na sankcję kredytu darmowego, sąd nie powinien ograniczać się wyłącznie do uchybień wskazanych w oświadczeniu kredytobiorcy. Ma natomiast obowiązek samodzielnie zweryfikować, czy umowa zawiera wszystkie wymagane prawem informacje i czy zostały one przedstawione w sposób jasny i zrozumiały — nawet wtedy, gdy konsument konkretnych zarzutów nie podniósł.
Logika opinii jest czytelna: ochrona przewidziana przez prawo unijne nie może zależeć od tego, czy konsument samodzielnie odnajdzie wszystkie błędy popełnione przez profesjonalną instytucję finansową w kilkudziesięciostronicowym dokumencie, który przygotował bank.
To kontynuacja utrwalonej linii TSUE: konsument jest słabszą stroną umowy, nie musi dysponować wiedzą prawniczą, a sąd krajowy ma aktywnie czuwać nad realizacją jego praw. Obowiązki informacyjne kredytodawcy nie są w tej optyce formalnością — są warunkiem uczciwego kontraktu.

Ważne zastrzeżenie
Opinia Rzecznika Generalnego nie jest wyrokiem i formalnie nie wiąże Trybunału. Orzeczenie zapadnie najprawdopodobniej za kilka miesięcy. Praktyka pokazuje jednak, że w zdecydowanej większości spraw wyroki TSUE są zbieżne z wcześniejszymi opiniami — także w polskich sprawach konsumenckich.
Skala problemu: blisko 100 tys. reklamacji, ok. 25 tys. spraw w sądach
Sankcja kredytu darmowego przestała być niszowym instrumentem. Liczba reklamacji kierowanych do banków sięga już blisko 100 tys., a w sądach toczy się około 25 tys. postępowań. Mechanizm dotyczy kredytów konsumenckich (gotówkowych, ratalnych, konsolidacyjnych) o całkowitej kwocie do 255 550 zł — jeśli kredytodawca naruszył obowiązki ustawowe, konsument może zwrócić sam kapitał, bez odsetek i kosztów.
Temperaturę sporu podniósł kwietniowy wyrok TSUE w sprawie C-744/24 (z 23 kwietnia 2026 r.), w którym Trybunał zakwestionował naliczanie odsetek od kredytowanych kosztów okołokredytowych, takich jak prowizje. Od tego czasu — jak sygnalizuje rynek — przybywa orzeczeń niekorzystnych dla banków, choć linia orzecznicza w wielu sądach wciąż pozostaje rozbieżna.
| SKD w liczbach | Stan na czerwiec 2026 |
|---|---|
| Reklamacje złożone do banków | ok. 100 tys. |
| Sprawy w sądach | ok. 25 tys. |
| Limit kwotowy kredytu objętego SKD | 255 550 zł |
| Udział pozwów składanych przez firmy skupujące roszczenia | ok. połowa |
Co może spowodować przyszły wyrok?
Jeśli Trybunał podzieli argumentację Rzecznika — a tak dzieje się w większości spraw — konsekwencje mogą być trojakie.
Po pierwsze, procesowo. Kredytobiorca, który wskazał w pozwie jedno naruszenie, nie będzie mógł przegrać tylko dlatego, że nie zidentyfikował pozostałych. Ciężar wyłapania uchybień w istotnej części przesunie się na sąd. To może zwiększyć odsetek wygranych konsumentów również w sprawach, które dotychczas upadały na zbyt wąsko sformułowanych zarzutach.
Po drugie, legislacyjnie. Polska wdraża właśnie unijną dyrektywę CCD2 (termin: 20 listopada br.), a rząd niedawno odebrał prowadzenie prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim UOKiK-owi. Prokonsumencki kierunek z Luksemburga może ograniczyć pole manewru dla forsowanego przez sektor bankowy „miarkowania” sankcji — każde rozwiązanie krajowe będzie musiało zmieścić się w unijnym standardzie sankcji skutecznej, proporcjonalnej i odstraszającej.
Po trzecie, rynkowo. Banki, które dotąd grały na czas, licząc na korzystną dla siebie linię orzeczniczą, dostały dziś wyraźny sygnał, że ryzyko prawne portfela kredytów konsumenckich rośnie — i że warto je wycenić, zanim zrobią to sądy.
Czy będzie lawina pozwów?
Porównania z sagą frankową narzucają się same, ale warto je dawkować ostrożnie. Z jednej strony potencjalna baza spraw jest ogromna — kredyty konsumenckie to produkt masowy, a pożyczek i kredytów objętych reżimem ustawy udzielono w Polsce miliony. Z drugiej strony SKD ma istotny bezpiecznik: roczny termin na złożenie oświadczenia, liczony od wykonania umowy, którego interpretacja sama jest przedmiotem sporu i kolejnych pytań prejudycjalnych do TSUE.
Nasza ocena: dzisiejsza opinia sama w sobie lawiny nie wywoła — rynek będzie czekał na wyrok. Ale jeśli orzeczenie potwierdzi kierunek opinii, należy spodziewać się skokowego wzrostu liczby reklamacji i pozwów jeszcze w tym roku, na fali analogicznej do tej, którą w sprawach frankowych uruchomił wyrok w sprawie Dziubak. Różnica jest jedna, ale istotna: wartość jednostkowa sporu o SKD jest niższa niż w sprawach CHF, za to liczba potencjalnych uprawnionych — wielokrotnie większa. Dla banków to ryzyko rozproszone, ale w skali sektora policzalne w miliardach złotych.
Co zrobią banki?
Sektor nie czekał na dzisiejszą opinię z założonymi rękami. Zaledwie wczoraj prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek przyznał w rozmowie z Business Insider Polska, że sektor pracuje nad rozwiązaniami polubownymi — m.in. po to, by nie doprowadzić do masowego wpływu spraw do sądów. To deklaracja zbieżna z wcześniejszym apelem Rzecznika Finansowego Michała Ziemiaka, który sugerował bankom proponowanie ugod już teraz.
Scenariusz znany z historii franków może się więc powtórzyć: najpierw kwestionowanie roszczeń co do zasady, potem — pod presją orzecznictwa — program ugodowy. Równolegle sektor będzie zabiegał o korzystne dla siebie przemodelowanie sankcji w nowej ustawie o kredycie konsumenckim, argumentując, że obecna konstrukcja nie przewiduje żadnego miarkowania kary. Banki bardzo krytycznie oceniają też model, w którym około połowy pozwów składają firmy skupujące wierzytelności od konsumentów za ułamek ich wartości — i ten wątek również trafił już do TSUE.
Po dzisiejszej opinii pozycja negocjacyjna sektora osłabła. Jeśli sądy mają badać umowy z urzędu, strategia obrony oparta na luce w zarzutach konsumenta traci sens — a to właśnie ugody stają się dla banków racjonalnie tańszym wyjściem niż tysiące przegranych procesów z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.
Co dalej
Wyrok TSUE w sprawie C-831/24 powinien zapaść w perspektywie kilku miesięcy. Równolegle trwa wyścig legislacyjny: nowa ustawa o kredycie konsumenckim, wdrażająca dyrektywę CCD2, ma wejść w życie do 20 listopada 2026 r. Redakcja CHF24.PL będzie na bieżąco relacjonować oba procesy.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Opinia Rzecznika Generalnego nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości UE; ostateczne rozstrzygnięcie przyniesie wyrok. Ocena indywidualnej umowy kredytowej wymaga każdorazowo analizy prawnej.





