Z najnowszych danych, które zostały udostępnione przez SA w Krakowie w trybie dostępu do informacji publicznej, wyłania się obraz sądu walczącego z kryzysem orzeczniczym. Na 23 sędziów rozpoznających sprawy frankowe tylko jeden — SSA Wojciech Żukowski — wydał w pierwszym kwartale 2026 r. więcej wyroków, niż wpłynęło do jego referatu nowych spraw. Pozostali budują stos zaległości. Najbardziej obciążona sędzia ma w referacie 365 spraw, a w trzy miesiące rozstrzygnęła zaledwie cztery.
Cztery liczby, które układają się w kryzys
Ten artykuł powstał na podstawie danych, których krakowski sąd nie publikuje z własnej inicjatywy. Każdy frankowicz, którego sprawa właśnie czeka na rozprawę apelacyjną w Krakowie, ma prawo wiedzieć, na czyim biurku leży jego pozew, ilu spraw ten konkretny sędzia rozstrzyga w miesiącu i — co najistotniejsze — jaki realnie jest jego horyzont czasowy. Te dane udało się zdobyć.
Co z nich wynika? Sąd Apelacyjny w Krakowie znajduje się w trwałym deficycie orzeczniczym. W pierwszym kwartale 2026 r. wydał 268 wyroków, a w tym samym czasie do referatów wpłynęło 487 nowych pozwów — o 219 więcej, niż udało się rozstrzygnąć. Nawet jeśli uwzględnimy ugody, umorzenia (łącznie z systemu w Q1 wyszło 692 spraw), saldo netto jest tylko nieznacznie dodatnie: w trzy miesiące zmniejszono zaległości o zaledwie 205 spraw — z 5 937 do 5 732. To 3,5 proc. spadku.
Przy takim tempie pełne rozprawienie się z obecnymi zaległościami zajmie krakowskiej apelacji około siedmiu lat. Pod warunkiem, że wpływ nowych spraw natychmiast się zatrzyma, czego — biorąc pod uwagę dynamikę pozwów po wyrokach TSUE z lat 2024-2025 — raczej można nie zakładać.
Ranking sędziów: kto pracuje, a kto stoi w miejscu
Liderem orzeczniczym pierwszego kwartału jest bezdyskusyjnie SSA Wojciech Żukowski — 27 wyroków w trzy miesiące. To wynik o ponad jedną trzecią lepszy od drugiego w kolejności sędziego. Pierwsza piątka rankingu to: Żukowski (27), SSA Beata Kurdziel (20), SSA Grzegorz Krężołek (17), SSA Marek Boniecki (17) i SSA Paweł Czepiel (17).
Na drugim biegunie zestawienia znajdują się sędziowie, którzy w trzy miesiące wydali pojedyncze rozstrzygnięcia. SSA Izabella Dyka — cztery wyroki. SSA Anna Kowacz-Braun, SSA Barbara Baran i SSA Rafał Dzyr — po pięć. Każdy z tych sędziów ma jednocześnie w referacie ponad sto, a w przypadku Dyki i Dzyra ponad trzysta spraw frankowych.
Wyroki w sprawach frankowych — SA Kraków, Q1 2026
| SSA Wojciech Żukowski | 27 |
| SSA Beata Kurdziel | 20 |
| SSA Grzegorz Krężołek | 17 |
| SSA Marek Boniecki | 17 |
| SSA Paweł Czepiel | 17 |
| SSA Regina Kurek | 16 |
| SSO Monika Świerad | 15 |
| SSA Józef Wąsik | 14 |
| SSO Bartosz Pniewski | 13 |
| SSO Wiesław Grajdura | 13 |
| SSA Zygmunt Drożdżejko | 12 |
| SSA Jerzy Bess | 10 |
| SSA Sławomir Jamróg | 10 |
| SSO Agnieszka Włodyga | 10 |
| SSO Katarzyna Latała* | 9 |
| SSA Kamil Grzesik | 8 |
| SSA Robert Jurga | 8 |
| SSA Andrzej Żelazowski | 7 |
| SSA Paweł Rygiel** | 6 |
| SSA Anna Kowacz-Braun | 5 |
| SSA Barbara Baran | 5 |
| SSA Rafał Dzyr | 5 |
| SSA Izabella Dyka | 4 |
* SSO Latała — sędzia kończąca referat (7 spraw, 0 nowego wpływu).
** SSA Paweł Rygiel pełni równolegle funkcję Prezesa Sądu Apelacyjnego.
Referat 365 spraw, cztery wyroki w kwartale
Sama liczba wyroków nie mówi jeszcze wszystkiego. Trzeba ją zestawić z obciążeniem konkretnego referatu. I tu krakowska apelacja prezentuje obraz, który najlepiej oddaje jedna liczba: 365. Tyle spraw frankowych miała 31 marca 2026 r. w referacie SSA Izabella Dyka. Wyroków w pierwszym kwartale wydała cztery. Zakładając utrzymanie tego tempa i przy założeniu — nierealistycznym — że wpływ nowych spraw natychmiast spadnie do zera, opróżnienie samego referatu tej sędzi zajęłoby blisko 23 lata.
Tej liczby nie należy traktować jako prognozy — to byłoby niesprawiedliwe wobec sędziego, którego sytuacja może mieć inne, niewidoczne w danych przyczyny: choroba, wakaty w składach, wyłączenia, długie sprawy w I instancji wracające do ponownego rozpoznania. Liczba ta pełni funkcję ilustracyjną. Pokazuje skalę dysproporcji między referatami w jednym sądzie.
Dla porównania: SSA Wojciech Żukowski przy referacie 310 spraw i tempie 27 wyroków na kwartał potrzebowałby — przy zerowym wpływie — około trzech lat na zamknięcie referatu. SSO Bartosz Pniewski (125 spraw, 13 wyroków) zrobiłby to w niespełna 2,5 roku. Różnica między wewnętrznymi „rekordzistami” jest siedmiokrotna.
| Sędzia | Sprawy w referacie | Wyroki Q1 | Wpływ Q1 | Wskaźnik załatwialności |
|---|---|---|---|---|
| SSA Wojciech Żukowski | 310 | 27 | 24 | 112,5% |
| SSA Barbara Baran | 113 | 5 | 6 | 83,3% |
| SSA Marek Boniecki | 266 | 17 | 21 | 81,0% |
| SSA Józef Wąsik | 313 | 14 | 18 | 77,8% |
| SSO Wiesław Grajdura | 187 | 13 | 18 | 72,2% |
| SSA Beata Kurdziel | 353 | 20 | 28 | 71,4% |
| SSA Regina Kurek | 357 | 16 | 24 | 66,7% |
| SSA Grzegorz Krężołek | 335 | 17 | 26 | 65,4% |
| SSA Paweł Czepiel | 298 | 17 | 26 | 65,4% |
| SSO Monika Świerad | 198 | 15 | 26 | 57,7% |
| SSA Zygmunt Drożdżejko | 310 | 12 | 22 | 54,5% |
| SSA Andrzej Żelazowski | 201 | 7 | 13 | 53,8% |
| SSA Jerzy Bess | 333 | 10 | 19 | 52,6% |
| SSA Paweł Rygiel | 141 | 6 | 12 | 50,0% |
| SSA Robert Jurga | 198 | 8 | 17 | 47,1% |
| SSO Agnieszka Włodyga | 177 | 10 | 23 | 43,5% |
| SSO Bartosz Pniewski | 125 | 13 | 32 | 40,6% |
| SSA Sławomir Jamróg | 355 | 10 | 26 | 38,5% |
| SSA Anna Kowacz-Braun | 139 | 5 | 17 | 29,4% |
| SSA Kamil Grzesik | 322 | 8 | 31 | 25,8% |
| SSA Rafał Dzyr | 319 | 5 | 26 | 19,2% |
| SSA Izabella Dyka | 365 | 4 | 32 | 12,5% |
| SSO Katarzyna Latała* | 7 | 9 | 0 | — |
| Razem (sąd) | 5 732 | 268 | 487 | 55,0% |
Wskaźnik załatwialności = (liczba wyroków / liczba nowych spraw) × 100%. Powyżej 100% — sędzia redukuje stos. Poniżej — stos rośnie. Średnia dla całego sądu: 55%.
* SSO Latała — sędzia kończąca referat, brak nowego wpływu w Q1.
22 z 23 sędziów ma deficyt orzeczniczy
Najbardziej brutalna liczba w tej analizie nie dotyczy żadnego pojedynczego sędziego. To liczba zbiorcza: 22 z 23 aktywnych sędziów rozpoznających sprawy frankowe w SA Kraków wydaje wyroki wolniej, niż wpływają nowe pozwy. Ich referaty rosną z miesiąca na miesiąc. Tylko Wojciech Żukowski osiągnął wskaźnik powyżej 100 proc. (112,5 proc.). Jeśli wykluczymy SSO Katarzynę Latałę — sędzię, której referat wynosi już zaledwie siedem spraw i do której nie kierowano nowych w Q1, co sugeruje uporządkowane zamykanie portfela — pozostaje 22 sędziów. Średni wskaźnik załatwialności w sądzie to 55 proc. Innymi słowy: na każde dwie wpływające sprawy sąd wydaje jeden wyrok.
W praktyce oznacza to, że frankowicz, który składa pozew dziś, dołącza do kolejki, która rośnie szybciej, niż jest skracana. To nie jest wniosek wyciągnięty na podstawie pojedynczego miesiąca — to dynamika trzymiesięczna. I to dynamika oparta o referaty wszystkich, a nie wybranych sędziów.
W zestawieniu z danymi sprzed niespełna roku obraz jest niepokojąco stabilny. W połowie 2025 r. krakowska apelacja sygnalizowała w mediach branżowych referat 367 spraw u jednego sędziego — był to wówczas wynik rekordowy w skali sądu. Dziś, w marcu 2026 r., maksymalny referat to 365 spraw. Zmiana: minus dwie sprawy w prawie dwanaście miesięcy. Sąd nie odzyskał impetu, mimo że problem jest mu znany.
Paradoks 424 spraw: dlaczego stos maleje, choć wyroków jest mniej niż pozwów?
Czytelnicy z dobrym okiem do liczb zauważają w tym zestawieniu pozorną sprzeczność. Skoro wyroków było 268, a wpływ wyniósł 487, to tylko 55 proc. nowych spraw zostało „orzeczonych” — logika podpowiada, że stos powinien rosnąć. Tymczasem zaległość spadła o 205 spraw. Jak to pogodzić?
Odpowiedź wymaga rozróżnienia dwóch wskaźników, które na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, ale opisują dwie różne rzeczy.
Pełny bilans jest taki: stan początkowy 5 937 spraw + wpływ 487 nowych = 6 424 spraw „w obrocie” w pierwszym kwartale. Stan końcowy 5 732. Różnica — łącznie 692 sprawy — to liczba wszystkich zakończeń, w tym 268 wyroków. Pozostałe 424 sprawy zamknięto w sposób inny niż wyrokiem. Stos zmalał, ponieważ łączna liczba zakończeń (692) przekroczyła wpływ (487) o 205. Sąd nie przegrał wyścigu z falą pozwów — choć drogą wyroku rozstrzyga niespełna dwie trzecie tego, co wpływa.
W dokumencie udostępnionym przez sąd nie ma rozbicia tych 424 spraw na konkretne kategorie zakończeń. To luka, którą warto by w przyszłości uzupełnić wnioskiem do prezesa sądu — bo bez znajomości struktury tej liczby nie wiadomo, czy frankowicze stoją po stronie wygranych, czy po stronie tych, którzy zawarli kompromis pod presją czasu. Z praktyki sądów apelacyjnych w sprawach kredytów frankowych w 2025 i 2026 r. wynika, że na te 424 zakończenia składają się przede wszystkim cztery kategorie. Ich proporcje pozostają jednak nieznane.
Cztery sposoby, w jakie sprawa może zniknąć z referatu bez wyroku
Niezależnie od tego, jaki jest dokładny rozkład 424 zakończeń niewyrokowych, fakt, że stanowią one 61 proc. wszystkich zakończeń, jest sam w sobie obserwacją systemową. Oznacza, że w krakowskiej praktyce orzeczniczej znacząca część sporów frankowych nie kończy się wyrokiem, lecz jakąś formą porozumienia, kapitulacji jednej ze stron lub procesowego zamknięcia. Z perspektywy frankowicza ta wiedza ma znaczenie strategiczne — z trzech powodów.
Po pierwsze, jeśli bank apeluje, to jego apelacja niekoniecznie skończy się rozprawą. W krakowskich realiach istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że zostanie wycofana — szczególnie w sprawach, w których wyrok I instancji jest zgodny z ugruntowaną linią TSUE. Frankowicz nie powinien więc panikować na widok bankowej apelacji ani od razu zgadzać się na propozycje ugodowe motywowane lękiem przed wieloletnim oczekiwaniem.
Po drugie, propozycje ugodowe trzeba czytać przez pryzmat realnej alternatywy. Każda zawarta ugoda to brak prawomocnego wyroku z pełnymi odsetkami za opóźnienie — co w trzyletnim postępowaniu może oznaczać różnicę 80-250 tys. zł na korzyść frankowicza, w zależności od kwoty kredytu. W krakowskiej apelacji, w której czas oczekiwania na rozprawę jest długi, ta kalkulacja musi być prowadzona z chłodną głową.
Po trzecie, sam fakt, że Sąd Apelacyjny w Krakowie nie publikuje rozbicia zakończeń niewyrokowych, jest kwestią transparentności. Bez tej informacji nie wiadomo, czy spadek liczby spraw o 205 to efekt prokonsumenckiej kapitulacji banków, czy efekt presji ugodowej zniechęcającej do walki o pełny wyrok. To luka, którą warto wypełnić następnym wnioskiem o informację publiczną.
Prognoza do 2032 roku. I dlaczego prawdopodobnie się nie sprawdzi
Załóżmy, że tempo zaobserwowane w pierwszym kwartale 2026 r. utrzyma się w niezmienionej formie: redukcja netto o 205 spraw na kwartał. Pełna likwidacja zaległości — teoretycznie — zajmie krakowskiej apelacji siedem lat. To oznaczałoby, że ostatnia sprawa frankowa, która dziś czeka w referacie, zostałaby rozstrzygnięta około 2032-2033 roku.
Ta prognoza zakłada jednak, że wpływ nowych pozwów będzie się utrzymywał na obecnym poziomie. Tymczasem dane krajowe wskazują, że w kolejnych kwartałach 2026 r. fala pozwów może się jeszcze zwiększyć — ze względu na nową falę powództw w sprawach kredytów już spłaconych (po wyrokach TSUE z 2024 r. potwierdzających brak przedawnienia roszczeń konsumentów). To nie są spekulacje — to dynamika, którą widzimy już w sądach okręgowych Krakowa, skąd sprawy systematycznie spływają do II instancji.
Drugi czynnik to rotacja kadrowa. Wiek emerytalny dotyka kolejnych sędziów apelacyjnych, a system nominacji nie nadąża z uzupełnianiem składów. Każdy nieobsadzony etat to mniej więcej 350 spraw, których nikt nie rozstrzyga. W realiach krakowskiej apelacji jeden sędzia mniej oznacza opóźnienie pełnej likwidacji zaległości o około rok.
Co te dane oznaczają dla frankowicza z apelacji krakowskiej?
Pierwsza i najważniejsza konkluzja: w sprawach apelacyjnych w Krakowie pozostała jeszcze długa droga. Frankowicz, który w 2026 r. dostał wyrok I instancji, a następnie bank wniósł apelację, powinien przygotować się na 18-30 miesięcy oczekiwania na rozprawę. Średnia z naszych wcześniejszych analiz miesięcznych wskazuje, że sprawy apelacyjne kończące się w Krakowie w 2026 r. miały od 21 do 61 miesięcy — dane konkretne, podane w monitorach kancelaryjnych za marzec 2026.
Druga konkluzja jest pragmatyczna. Frankowicz, który ma szansę na ugodę z bankiem na warunkach uczciwych — to znaczy zbliżonych do tego, co uzyskałby w prawomocnym wyroku — powinien tę ugodę rozważyć. Czas to pieniądz, a w Krakowie czasu jest dużo. Z drugiej strony — nie warto pochopnie zawierać ugody na warunkach niekorzystnych w przekonaniu, że „co z oczu, to z głowy”. Każda ugoda to ostateczne pożegnanie się z odsetkami za opóźnienie, które za trzyletnią walkę sądową mogą stanowić od 80 do 250 tys. zł, zależnie od kwoty kredytu.
Co powinien zmienić Prezes Sądu Apelacyjnego?
Stojący od kilku miesięcy na czele krakowskiej apelacji SSA Paweł Rygiel ma na biurku problem, którego nie da się rozwiązać samym wezwaniem sędziów do większej wydajności. To jest problem strukturalny, wymagający narzędzi systemowych. Z naszej analizy wynikają trzy kierunki, które — w innych apelacjach — przyniosły zauważalną poprawę.
Po pierwsze, wdrożenie modułów DAS. System Digitalizacji Akt Sądowych nie jest panaceum, ale w sądach, w których został wdrożony, średni czas rozpoznania sprawy frankowej w II instancji skrócił się o 15-25 proc. To efekt szybszego obiegu akt, eliminacji fizycznych transferów i możliwości pracy zdalnej sędziów.
Po drugie, wprowadzenie sekcji frankowej. Model wrocławski i poznański, w których wyodrębniono sekcję wyspecjalizowaną w sprawach kredytów waloryzowanych do walut obcych, przyniósł przyspieszenie nawet o 40 proc. w skali rocznej. W Krakowie sprawy frankowe są rozdzielane między 23 sędziów, którzy — równolegle — rozstrzygają inne kategorie spraw cywilnych. Specjalizacja generuje efekt skali. Jej brak generuje chaos.
Po trzecie, transparentność statystyk. Dane, które otrzymaliśmy w trybie u.d.i.p., powinny być publikowane przez sąd raz na kwartał z urzędu. Bez wniosków, bez oporu, bez zbędnych formalności. W realiach, gdy sprawy frankowe stanowią 30-40 proc. wszystkich spraw cywilnych w II instancji, frankowicz ma prawo wiedzieć, jak wygląda dynamika referatów. To kwestia zaufania do wymiaru sprawiedliwości, a nie tylko ciekawości statystycznej.
Podsumowanie
Pierwszy kwartał 2026 roku w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie zamknął się danymi, które trudno czytać optymistycznie:
- 5 732 sprawy frankowe w toku — spadek z 5 937, ale tylko o 3,5 proc.
- 268 wyroków w trzy miesiące przy 487 nowych pozwach
- Tylko 1 z 23 sędziów wydaje wyroki szybciej, niż wpływają nowe sprawy
- 365 spraw — rekord obciążenia jednego referatu (SSA Izabella Dyka)
- 7 lat — szacowany czas pełnej likwidacji zaległości przy obecnym tempie netto
Krakowska apelacja nie tonie. Ale też nie wynurza się ponad powierzchnię. Stoi w miejscu, podczas gdy poziom wody rośnie. Dla frankowicza, który właśnie składa pozew lub czeka na rozprawę — to znaczenie ma fundamentalne.
METODOLOGIAWszystkie liczby pochodzą z oficjalnej odpowiedzi Prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7 maja 2026 r.
Wskaźnik załatwialności obliczono jako iloraz liczby wyroków do liczby nowych spraw, wyrażony w procentach. Dla SSO Katarzyny Latały, do której w Q1 2026 nie wpłynęła ani jedna nowa sprawa, wskaźnika nie obliczono.
Prognoza opróżnienia referatu opiera się na liniowej ekstrapolacji tempa Q1 2026 i ma charakter ilustracyjny — nie uwzględnia urlopów, zmian składu, rotacji kadrowej ani zmian linii orzeczniczej.
Tekst opracowany na podstawie odpowiedzi Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 7 maja 2026 r. udzielonej w trybie ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2022 r., poz. 902 z późn. zm.).





