Kiedy sąd uznaje kredyt frankowy za nieważny, bank i klient muszą się rozliczyć: bank oddaje raty, które dostał, a klient kapitał, który pożyczył. Od pieniędzy, których dłużnik nie oddaje w terminie, należą się odsetki za opóźnienie, na 16 października 2026 r. 9,25 proc. w skali roku (stopa referencyjna NBP 3,75 proc., utrzymana przez RPP 7 października, plus 5,5 punktu procentowego). Polskie sądy rozliczają strony według tzw. teorii dwóch kondykcji, w której każda strona ma osobne roszczenie i od każdego biegną osobne odsetki. Banki od lat forsują teorię salda: wzajemne kwoty się znoszą, a odsetki należą się tylko od różnicy. Dla klienta, który kilkanaście lat spłacał kredyt, a potem latami czekał na wyrok, to różnica liczona w dziesiątkach tysięcy złotych. Spór o metodę rozliczenia jest więc w praktyce sporem o to, kto zapłaci za lata spędzone w sądach.
W czwartek 15 października ten spór wybrzmiał na konferencji Rzecznika Finansowego, Rady Naukowej przy RF i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocnik ministra sprawiedliwości ds. ochrony konsumenta i moderatorka drugiego panelu, oceniła, że w polskich sprawach doszło do „absolutnej maksymalizacji nie ochrony, zysku z prowadzenia spraw sądowych”. Po przerwie obiadowej dwóch sędziów opowiedziało, kto naprawdę wydłuża procesy frankowe. Ich wypowiedzi warto zestawić ze słowami pełnomocniczki.
Co dokładnie powiedziała pełnomocniczka ministra?
Słowa padły w dyskusji kończącej drugi panel, tuż przed przerwą obiadową. Ekspertka Biura Rzecznika Finansowego, jedna z prelegentek, tłumaczyła, co dla odsetek należnych konsumentowi wynika z wyroku TSUE w sprawie Herchoski. Pełnomocniczka przerwała jej w pół zdania i stwierdziła, że rozumie, jak doszło do „maksymalizacji zysku”, bo w sprawach indywidualnych pełnomocnicy działają w określony sposób, a „po to się jest pełnomocnikiem, żeby wyciągnąć jak najwięcej od drugiej strony”.
Dalej oceniła, że w wyroku Herchoski Trybunał powiedział wprost, iż „jakieś tam odsetki” będą nawet przy potrąceniu. Polemizowała też z prelegentem reprezentującym konsumentów, który pozwy banków o zwrot kapitału nazwał SLAPP, czyli procesami wytaczanymi dla wywarcia presji. Odpowiedziała, że jeden z kwietniowych wyroków TSUE pozwala bankowi wystąpić z powództwem, żeby przerwać bieg przedawnienia. Na koniec stwierdziła, że gdyby sądy bardzo precyzyjnie stosowały wymogi Trybunału dotyczące odsetek, różnica między rozliczeniem saldem a dwiema kondykcjami mogłaby okazać się taka, że drugiego postępowania po prostu by nie było. Zaraz potem jako moderatorka zakończyła dyskusję, zapraszając na obiad i do rozmów kuluarowych, więc ekspertka RF nie dokończyła już swojej odpowiedzi.
TSUE „coraz mniej korzystny”, sankcja kredytu darmowego i cesje
Słowa o „maksymalizacji zysku” były puentą dłuższego wywodu. Pełnomocniczka zaczęła od tego, że dwa osobne procesy, konsumenta przeciw bankowi i banku przeciw konsumentowi, są dla kredytobiorcy niekorzystne, bo generują koszty i ryzyko. Oceniła, że Trybunał wydaje serię rozstrzygnięć, które jej zdaniem są coraz mniej korzystne dla konsumentów, i że wyrok Herchoski oraz trzy kwietniowe wyroki popychają sądy w stronę rozliczenia w jednym postępowaniu. Zarzuciła Sądowi Najwyższemu, że jego sposób rozliczania według dwóch kondykcji nie realizuje wytycznych TSUE. Stwierdziła też, że strona, która naruszyła dyrektywę 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych, musi mieć realną możliwość dochodzenia swoich roszczeń, bo „tego wymaga Trybunał”. Użyła przy tym słowa „kredytobiorca”, ale z kontekstu wynika, że chodziło o bank, bo to bank stosował nieuczciwe klauzule.
Drugi wątek dotyczył badania umów przez sąd z urzędu w sprawach o sankcję kredytu darmowego. Pełnomocniczka zapowiedziała, że wchodzi w spór z rzecznikiem generalnym TSUE, który w czerwcowej opinii w sprawie Machski (C-831/24) uznał, że sąd ma z urzędu sprawdzić wszystkie wymagane informacje w umowie. Jej zdaniem dyrektywa 93/13 jest „równiejsza” od dyrektywy 2008/48 o kredycie konsumenckim, a przenoszenie standardu z jednej na drugą „jeden do jednego” byłoby błędem. Dodała, że po zmianach w składzie Trybunał stał się nieprzewidywalny i nie do końca zna własne orzecznictwo. Opisała też przedsiębiorcę, który skupuje roszczenia i wnosi np. 2000 pozwów, podczas gdy konsument „nic nie robi” i dostaje swoje 10 proc. Zapytała, gdzie są bodźce do podnoszenia standardu rynku, skoro jej zdaniem im gorszą umowę konsument zawrze, tym szybciej dostanie kredyt za darmo. Przyznała przy tym, że widzi zmianę w zachowaniu banków.
Dla porządku trzeba odnotować, że ta sama pełnomocniczka chwilę wcześniej chwaliła prokonsumencką linię orzecznictwa w sprawach o nieautoryzowane transakcje i „kredyty na klik”, którą przedstawiła przedstawicielka Rzecznika Finansowego, i wiązała ją z wymogiem wyraźnej zgody klienta w nowej dyrektywie CCD2. Na pytanie z sali o sankcje w przyszłej ustawie o kredycie konsumenckim odpowiedziała, że temat będzie omawiany na osobnym spotkaniu poświęconym systemowi sankcji, zaplanowanym na 22 października.
Sędziowie po przerwie: rozprawy apelacyjne nawet w 2031 r.
Trzeci panel otworzyły wystąpienia sędziów i trudno o lepszą odpowiedź na tezę o „maksymalizacji zysku”. Marek Lewandowski, sędzia Sądu Okręgowego w Toruniu, mówił, że podmioty rynku finansowego, działające przez profesjonalnych pełnomocników, praktycznie zawsze składają w apelacji albo w odpowiedzi na nią wniosek o przeprowadzenie rozprawy. Taki wniosek wiąże sąd drugiej instancji, a niektóre sądy apelacyjne wyznaczają rozprawy z kilkuletnim wyprzedzeniem. Ustawa frankowa pozwala dziś w sprawach frankowych rozpoznać apelację na posiedzeniu niejawnym mimo takiego wniosku, ale w innych sprawach ta blokada nadal działa.
Jakub Rusiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, podał dane ze swojego referatu. W 2020 r. miał 52 sprawy cywilne z kategorii obejmującej sprawy frankowe, w 2023 r. już 216, w 2024 r. 407, a w 2025 r. 562. Łącznie z innymi sprawami to ponad 700 pozycji. Jego zdaniem sprawy frankowe to dziś ponad 85 proc. spraw w referatach sędziów wydziałów cywilnych sądów apelacyjnych. Apelacje, które wpłynęły w 2025 r., wyznacza na grudzień 2028 r., a te, które wpływają teraz, zostaną rozstrzygnięte w latach 2030–2031. Sędzia podkreślał, że zagadnienia prawne w tych sprawach są już wyjaśnione przez Sąd Najwyższy albo TSUE, a mimo to banki nie rezygnują z apelacji, także w sprawach o zabezpieczenia. „Orzecznictwo się zmienia, natomiast stanowisko banku jest w tym zakresie niezmienne” – mówił. Zauważył też, że jeśli kredytobiorcy cofają pozwy i zawierają ugody z bankami, to najczęściej wtedy, gdy zobaczą, jak odległy jest termin rozprawy.
Skąd biorą się wysokie odsetki i o ile chodzi?
Odsetki za opóźnienie nie są nagrodą dla konsumenta ani honorarium dla pełnomocnika. To ustawowy koszt zwłoki dłużnika (art. 481 Kodeksu cywilnego), który zaczyna biec, gdy dłużnik po wezwaniu nie płaci (art. 455 k.c.). W sprawie frankowej dłużnikiem z tytułu zwrotu rat jest bank. Jeśli uznaje roszczenie i oddaje pieniądze, odsetki przestają rosnąć. Jeśli się spiera, a po przegranej składa apelację i żąda rozprawy, odsetki rosną przez cały ten czas i trafiają do konsumenta, nie do jego pełnomocnika.
Skalę problemu pokazują dane, które w maju publikowała sama pełnomocniczka. Według Ministerstwa Sprawiedliwości w I kwartale 2026 r. sprawy frankowe stanowiły ok. 70 proc. spraw oczekujących w sądach apelacyjnych i ok. 25 proc. kolejki w sądach okręgowych, a na koniec 2025 r. w sądach toczyło się 170,8 tys. takich spraw. O ile chodzi w sporze o metodę rozliczenia? Przy kapitale 300 tys. zł różnica między naliczaniem odsetek od całych wpłat a naliczaniem ich tylko od nadwyżki ponad kapitał to w uproszczeniu od ok. 28 tys. zł rocznie przy dzisiejszej stawce 9,25 proc. do ok. 37 tys. zł przy stawce 12,25 proc., obowiązującej w latach 2022–2023, o ile w tym czasie nie biegną odsetki od roszczenia banku. Przy kilkuletnim procesie to ponad 100 tys. zł.
Co naprawdę orzekł Trybunał?
Pełnomocniczka powoływała się na kilka wyroków, więc warto przypomnieć, co w nich jest. W wyroku z 22 stycznia 2026 r. w sprawie Herchoski (C-902/24) TSUE dopuścił, by bank podniósł ewentualny zarzut potrącenia nawet wtedy, gdy twierdzi, że umowa jest ważna. Postawił jednak warunki: wierzytelność banku nie może być uznana za wymagalną przed stwierdzeniem nieważności umowy przez sąd, konsument musi zostać uprzednio poinformowany o skutkach nieważności, a koszty postępowania nie mogą go zniechęcać do dochodzenia praw. Trybunał wskazał też, że dopóki bank utrzymuje, że umowa jest ważna, jego wezwanie do zwrotu kapitału nie wywołuje skutków dla odsetek za opóźnienie. Sądy wyciągają z tego praktyczne wnioski. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu (V ACa 454/25) przyjął na przykład, że potrącenie działa dopiero od dnia prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy, i do tego dnia zasądził konsumentom odsetki.
Trzy wyroki z 16 kwietnia 2026 r. (C-752/24, C-753/24, C-901/24) dotyczyły przedawnienia roszczeń banków. W sprawie Jangielak (C-752/24) Trybunał uznał, że dyrektywa 93/13 co do zasady nie stoi na przeszkodzie, by pozew banku o zwrot kapitału, złożony w trakcie sporu o nieważność, przerwał bieg przedawnienia. Zastrzegł jednak, że sąd krajowy musi zadbać, by konsument nie miał przez to nadmiernie utrudnionej możliwości dochodzenia swoich praw. Wyrok z 10 września 2026 r. w sprawie Adazik (C-510/25) przesądził, że prawo unijne nie narzuca metody rozliczeń i nie wyklucza potrącenia, jeśli dopuszcza je prawo krajowe, a konsument zostanie uprzedzony i będzie mógł się sprzeciwić. Trybunał uznał w nim też, że zasądzenie odsetek tylko od nadwyżki wpłat ponad kapitał nie narusza praw konsumenta, i właśnie to zdanie zdaniem ekspertki RF kłóci się z logiką wyroku Herchoski. Polski Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej (III CZP 25/22) opowiedział się za teorią dwóch kondykcji i żaden z tych wyroków tego nie zmienił.
Poza dyskusją pozostał wyrok z 23 kwietnia 2026 r. (C-744/24), w którym TSUE uznał, że banki nie mogą pobierać odsetek od pieniędzy, które nie trafiły do rąk klienta, czyli od kredytowanej prowizji. Według wyliczeń portalu XYZ giełdowe banki zaksięgowały z tego powodu w drugim kwartale korekty na 620 mln zł. Tego samego dnia, w którym odbywała się konferencja, TSUE orzekł w sprawie klientki polskiego banku (C-70/25), że bank musi zwrócić pieniądze z nieautoryzowanej transakcji najpóźniej następnego dnia roboczego, nawet jeśli zarzuca klientowi rażące niedbalstwo. Wstrzymać zwrot może tylko wtedy, gdy ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo samego klienta, i zgłosi to właściwemu organowi. W sprawie badania umów z urzędu kluczowy jest natomiast wyrok z 21 kwietnia 2016 r. w sprawie Radlinger (C-377/14). Trybunał orzekł w nim na gruncie samej dyrektywy 2008/48, że sąd krajowy ma obowiązek z urzędu zbadać, czy umowa zawiera wymagane informacje, i wyciągnąć z ich braku wszystkie konsekwencje przewidziane w prawie krajowym, o ile sankcje są skuteczne, proporcjonalne i odstraszające.
Gdzie wywód pełnomocniczki rozmija się z wyrokami? Ocena redakcji
W ocenie redakcji chf24.pl wywód pełnomocniczki w kilku miejscach rozmija się z treścią orzeczeń, na które się powołuje, albo przeczy sam sobie.
- Formuła „prawo UE nie stoi na przeszkodzie” zamienia się w jej ustach w „Trybunał wymaga” albo „Trybunał zagania”. W wyrokach Adazik i Jangielak TSUE jedynie dopuścił określone rozwiązania prawa krajowego, niczego nie nakazując. Tym bardziej nie wymagał, by bank stosujący nieuczciwe klauzule miał szczególną ochronę swoich roszczeń. Dyrektywa 93/13 chroni konsumenta, a już w 2023 r. (C-520/21) Trybunał orzekł, że bank nie może żądać od konsumenta niczego ponad zwrot wypłaconego kapitału i odsetki ustawowe za opóźnienie od wezwania.
- Rozliczenie w jednym procesie nie oznacza teorii salda. Wyrok Herchoski dotyczy zarzutu potrącenia, czyli oświadczenia strony w ramach dwóch odrębnych roszczeń. Przy teorii dwóch kondykcji oba roszczenia też można rozliczyć w jednym postępowaniu, przez potrącenie albo powództwo wzajemne banku.
- Te same trzy kwietniowe wyroki pełnomocniczka przedstawiła najpierw jako popychające do jednego postępowania, a potem jako uzasadnienie osobnych pozwów banków. Tymczasem wyrok Jangielak dotyczy właśnie osobnego pozwu banku i zawiera zastrzeżenie o ochronie konsumenta przed nadmiernym utrudnieniem. Trybunał sam dostrzegł więc ryzyko presji, o którym mówił prelegent używający określenia SLAPP.
- Z wyroku Herchoski nie wynika, że „jakieś odsetki będą”. Wynika z niego, że wierzytelność banku nie jest wymagalna przed orzeczeniem o nieważności, a wezwanie banku przy sprzecznym stanowisku nie wywołuje skutków dla odsetek. Teza, że przy precyzyjnym stosowaniu wymogów TSUE różnica między metodami rozliczeń by znikła, nie ma oparcia w tych wyrokach. Przy kapitale 300 tys. zł to kilkadziesiąt tysięcy złotych za każdy rok sporu.
- Dyrektywa 2008/48 nie potrzebuje „przeszczepu” z dyrektywy 93/13. Obowiązek badania umów z urzędu Trybunał wywiódł bezpośrednio z niej już dziesięć lat temu w sprawie Radlinger, opierając się na skuteczności sankcji. W sprawie o sankcję kredytu darmowego obowiązki informacyjne są samym przedmiotem sporu.
- Konsument nie „zawiera gorszej umowy”, bo nie pisze jej treści. Umowy kredytu konsumenckiego powstają na wzorcach kredytodawców, a sankcja ma odstraszać kredytodawcę. Skoro pełnomocniczka sama widzi zmianę w zachowaniu banków, to znaczy, że ten mechanizm działa. Masowe pozwy po cesjach świadczą raczej o tym, że wady tkwią w masowo stosowanych wzorcach.
- Odsetki ustawowe trafiają do konsumenta, a ich wysokość zależy od czasu. Z wypowiedzi sędziów na tej samej konferencji wynika, że czas wydłużają przede wszystkim apelacje banków w sprawach już wyjaśnionych przez SN i TSUE oraz rutynowe żądania rozpraw. Przypisywanie tego kosztu pełnomocnikom konsumentów odwraca związek przyczynowy.
Zastanawia także rozkład akcentów. Pełnomocnik ministra ds. ochrony konsumenta mówi publicznie, że orzecznictwo TSUE jest coraz mniej korzystne dla konsumentów i że rozumie, z czego to wynika, pomijając choćby wyrok w sprawie C-744/24, który kosztował banki setki milionów złotych, i wyrok w sprawie C-70/25, wydany w dniu konferencji. Nie przypisujemy pełnomocniczce intencji ani nie twierdzimy, że działa w interesie banków. Faktem jest jednak, że skutkiem postulowanego przez nią podejścia byłyby niższe koszty sporów po stronie banków, podczas gdy koszt przewlekłości, o której mówili sędziowie, ponoszą dziś przede wszystkim kredytobiorcy.
Czy te słowa coś zmieniają w sądach?
Na razie nie. Wypowiedź na konferencji nie jest aktem prawnym ani stanowiskiem procesowym, a sądy rozstrzygają sprawy na podstawie przepisów i orzecznictwa. Teoria dwóch kondykcji pozostaje podstawą wynikającą z uchwały Sądu Najwyższego, a wyrok w sprawie Adazik nie nakazał sądom przejścia na teorię salda. Słowa pełnomocniczki pokazują jednak sposób myślenia w resorcie, który przygotowuje nową ustawę o kredycie konsumenckim i odpowiada za politykę wobec sądów. We wrześniu pełnomocniczka zapowiadała, że projekt trafi do konsultacji wewnętrznych na przełomie września i października, a gotowa ustawa ma trafić do prezydenta przed wakacjami 2027 r. Dla kredytobiorców wniosek praktyczny jest prozaiczny: odsetki za opóźnienie biegną od dnia, w którym bank po wezwaniu nie zapłacił, więc liczy się skuteczne wezwanie i dowód jego doręczenia, a każdą propozycję rozliczenia saldem, potrącenia czy ugody warto porównać z kwotą należną w razie wygranej wraz z odsetkami.
Jak powstał ten tekst Wypowiedzi z konferencji „Spory z podmiotami rynku finansowego w postępowaniu cywilnym” (Warszawa, 15 października 2026 r.) przytaczamy na podstawie publicznego nagrania transmisji na kanale Rzecznika Finansowego w serwisie YouTube, obejmującej końcówkę drugiego panelu, dyskusję i początek trzeciego panelu. Cytaty skróciliśmy, pomijając powtórzenia i wtrącenia typowe dla mowy, bez zmiany ich sensu. |
Źródła: nagranie transmisji konferencji Rzecznika Finansowego z 15.10.2026 i program konferencji (13.10.2026); wyroki TSUE: C-377/14 Radlinger (21.04.2016), C-520/21 (15.06.2023), C-902/24 Herchoski (22.01.2026), C-752/24, C-753/24 i C-901/24 (16.04.2026), C-744/24 (23.04.2026), C-510/25 Adazik (10.09.2026), C-70/25 (15.10.2026); opinia rzecznika generalnego w sprawie C-831/24 Machski (czerwiec 2026); uchwała SN III CZP 25/22; wyrok SA we Wrocławiu V ACa 454/25; dane Ministerstwa Sprawiedliwości za I kw. 2026 r. (komunikat z 27.05.2026); komunikat RPP z 7.10.2026; XYZ o skutkach wyroku C-744/24; wypowiedź pełnomocniczki MS na kongresie Forward (22.09.2026).
Artykuł ma charakter informacyjny i publicystyczny. Fragmenty oznaczone jako ocena redakcji wyrażają opinię chf24.pl. Tekst nie stanowi porady prawnej. Stan prawny na 16 października 2026 r.






