W czwartek o 6:00 rano na Bankier.pl ukazał się tekst, w którym prof. Michał Romanowski dowodzi, że publiczne wypowiedzi Tomasza Chróstnego mogą podważać bezstronność UOKiK jako organu – i kreśli scenariusz pytań prejudycjalnych do TSUE oraz skargi do Komisji Europejskiej. Jest tylko jeden szczegół, którego czytelnik z tekstu się nie dowie: autor był pełnomocnikiem banku w pierwszej WIBOR-owej sprawie przed TSUE, rozstrzygniętej wyrokiem z 12 lutego 2026 r. – a spory o WIBOR, w których stawką są obowiązki informacyjne banków, toczą się dalej. Publikacja domyka sekwencję ostatnich dni i otwiera trzeci front w kampanii wokół prezesa UOKiK – po legislacyjnym i narracyjnym przyszedł czas na instytucjonalny.
Najważniejsze fakty
- Prof. Michał Romanowski przekonuje na Bankier.pl, że po słowach o „banksterce” bezstronność prezesa UOKiK może badać SOKiK, TSUE, a nawet Komisja Europejska.
- Tekst nie informuje czytelników, że jego autor był pełnomocnikiem pozwanego banku w pierwszej WIBOR-owej sprawie przed TSUE (C-471/24, wyrok z 12.02.2026 r.).
- Dwa dni wcześniej Chróstny mówił money.pl o ekspertach z tytułami naukowymi, którzy w debacie o ochronie konsumentów „nie zawsze informują o występujących konfliktach interesów”.
- Publikacja wieńczy dziesięć dni eskalacji: felieton pełnomocniczki MS, wejście ustawy frankowej, dwa wywiady prezesa UOKiK, teraz konstrukcja prawna podważająca jego decyzje.
Co proponuje prof. Romanowski
Punktem wyjścia tekstu są majowe słowa Chróstnego o tym, że sektor bankowy bywa „typową banksterką”, oraz jego czerwcowa riposta w „Rzeczpospolitej” wobec wiceprzewodniczącego KNF Marcina Mikołajczyka – tego samego, który wcześniej ocenił wypowiedź prezesa UOKiK jako urągającą standardom bezstronności i profesjonalizmu. Z tych wypowiedzi autor buduje konstrukcję prawną: prezes UOKiK jest organem o kompetencjach quasi-sądowych, nakłada represyjne kary, a więc obowiązuje go standard bezstronności z art. 41 i 47 Karty Praw Podstawowych UE oraz zasada zaufania z art. 8 Kodeksu postępowania administracyjnego. Skoro publicznie okazuje niechęć wobec sektora, który może karać, powstają – zdaniem profesora – uzasadnione wątpliwości co do neutralności całego urzędu.
Dalej idą konkrety. Autor formułuje dwa gotowe pytania prejudycjalne do TSUE – o to, czy krajowy organ ochrony konkurencji spełnia unijny wymóg bezstronności, gdy jego szef wypowiada się w sposób budzący wątpliwości co do neutralności, oraz o to, czy w takiej sytuacji Komisja Europejska ma obowiązek przejmowania spraw od organu krajowego na podstawie rozporządzenia 1/2003.
Przywołuje też wyrok Sądu UE w sprawie SPED-PRO, z którego wywodzi właściwość Komisji tam, gdzie organy krajowe nie gwarantują ochrony praw przedsiębiorcy. Osobny wątek poświęca dyrektywie ECN+: kadencyjna ochrona prezesa UOKiK przed odwołaniem miała jego zdaniem gwarantować bezstronność organu, a nie służyć wygłaszaniu opinii, które tę bezstronność podważają.
Czego czytelnik się nie dowie
Pod tekstem widnieje podpis: prof. dr hab. Michał Romanowski, adwokat w kancelarii Romanowski i Wspólnicy. Nie ma w nim natomiast informacji, którą można znaleźć w publicznych źródłach, także w mediach prawniczych „Rzeczpospolitej”: prof. Romanowski był – wraz z mec. Anną Cudną-Wagner – pełnomocnikiem pozwanego banku w sprawie C-471/24, pierwszej WIBOR-owej sprawie przed TSUE, zainicjowanej pytaniami prejudycjalnymi Sądu Okręgowego w Częstochowie i rozstrzygniętej wyrokiem z 12 lutego 2026 r.
Podczas rozprawy przed Trybunałem w czerwcu 2025 r. bronił stanowiska, że klauzule odwołujące się do WIBOR-u w ogóle nie powinny podlegać ocenie na gruncie dyrektywy 93/13. Zasiada też w Radzie Programowej Europejskiego Kongresu Finansowego – dorocznego forum sektora. Według relacji pełnomocników frankowiczów w przeszłości reprezentował również jeden z banków w postępowaniu kasacyjnym dotyczącym nieważności umowy frankowej.
Lutowy wyrok nie zamknął przy tym tematu – przeciwnie. TSUE uznał, że sam wskaźnik stosowany zgodnie z rozporządzeniem BMR nie podlega kwestionowaniu, ale ocenie sądów podlega to, czy bank rzetelnie wykonał obowiązki informacyjne wobec klienta – i to indywidualnie, umowa po umowie. Pole bitwy o WIBOR przesunęło się więc dokładnie tam, gdzie leżą kompetencje UOKiK i gdzie prezes Chróstny zapowiada kontrole: na obowiązki informacyjne banków. Interes sektora w osłabieniu tego organu nie wygasł wraz z wyrokiem. On się wtedy dopiero skrystalizował.
Żadna z tych ról nie jest tajemnicą i żadna nie odbiera prawa do zabierania głosu. Problem leży gdzie indziej: czytelnik Bankier.pl otrzymuje tekst opatrzony autorytetem tytułu profesorskiego, sformułowany jak bezstronna analiza naukowa – nie wiedząc, że tezy o „stronniczym organie” formułuje pełnomocnik procesowy strony, która na uwzględnieniu tych tez bezpośrednio skorzysta. To zupełnie zmienia charakter wypowiedzi: z głosu nauki na głos strony sporu.
I tu dochodzimy do najbardziej niezwykłego elementu tej historii. W poniedziałkowym wywiadzie dla money.pl Chróstny mówił, że sektor bankowy stać na zaangażowanych ekspertów z tytułami naukowymi, którzy reprezentując największe banki komercyjne, publicznie wypowiadają się o kształcie systemu ochrony konsumentów, pomijając przy tym własne role procesowe. Opisał gatunek tekstu, który ukazał się czterdzieści osiem godzin później.
Trzy fronty, dziesięć dni
Publikację trzeba czytać na tle kalendarza. 4 sierpnia pełnomocniczka ministra sprawiedliwości dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska publikuje w „Rzeczpospolitej” felieton o konsumencie, który stał się towarem w rękach kancelarii. 7 sierpnia wchodzi w życie ustawa frankowa. 11 i 12 sierpnia Chróstny odpowiada dwoma wywiadami w money.pl – odmawia firmowania reformy WIBOR i oskarża sektor o lobbing w dwóch ministerstwach na rzecz wycięcia sankcji kredytu darmowego. 13 sierpnia o 6:00 rano ukazuje się tekst podważający bezstronność jego urzędu.
Każde z tych wydarzeń można tłumaczyć osobno. Razem układają się w trzy fronty jednej kampanii. Front legislacyjny: przejęcie ustawy o kredycie konsumenckim przez MS i – według Chróstnego – zabiegi o usunięcie z niej sankcji kredytu darmowego. Front narracyjny: przedefiniowanie problemu z „banki naruszały prawo” na „kancelarie żerują na konsumentach”. I front instytucjonalny, otwarty dzisiejszym tekstem: skoro prezesa chronionego kadencją nie można odwołać, a legislację już mu odebrano, pozostało mu jedno narzędzie – postępowania i kary. Konstrukcja „organu pozbawionego bezstronności” celuje dokładnie w nie. Teza o stronniczości to gotowy zarzut w odwołaniu od każdej przyszłej decyzji UOKiK wobec banku, gotowe pytanie prejudycjalne kupujące lata zwłoki i gotowa skarga do Brukseli.
Do tego dochodzi horyzont czasowy. Kadencja Chróstnego trwa do 2028 r. – dokładnie do okresu, w którym UOKiK zapowiada weryfikację wdrażania nowego wskaźnika POLSTR do umów kredytowych oraz dalsze postępowania dotyczące kredytów konsumenckich. Podważenie bezstronności organu z wyprzedzeniem to polisa wykupywana na przyszłość: nie na dzisiejszy spór, lecz na decyzje, które dopiero zapadną.
Czy ta konstrukcja się utrzyma
Rzetelność wymaga przyznania: argument nie jest pusty. Zasada prowadzenia postępowań w sposób budzący zaufanie istnieje naprawdę, a ostre sformułowania prezesa UOKiK rzeczywiście dają pełnomocnikom banków materiał do wniosków procesowych. Z perspektywy czysto litygacyjnej każda kolejna „banksterka” to prezent dla drugiej strony.
Konstrukcja ma jednak słabe punkty, o których tekst milczy. Po pierwsze, standard bezstronności z art. 47 Karty dotyczy sądów – a decyzje prezesa UOKiK podlegają pełnej kontroli sądowej SOKiK, z możliwością dalszych instancji. W utrwalonym orzecznictwie europejskim represyjne kompetencje organów administracyjnych są akceptowane właśnie dlatego, że nad organem stoi sąd z pełną kognicją.
Po drugie, instytucja wyłączenia w postępowaniu administracyjnym dotyczy konkretnych spraw i konkretnych okoliczności – nie generalnej dyskwalifikacji urzędu na podstawie wypowiedzi medialnych.
Po trzecie, szefowie organów nadzoru i ochrony konkurencji na całym świecie regularnie i ostro wypowiadają się o praktykach nadzorowanych rynków; nikt dotąd nie wywiódł z tego paraliżu ich kompetencji. I po czwarte, asymetria: gdy przedstawiciele innych instytucji publicznie zabierają głos w sposób zbieżny z interesem sektora – co sam Chróstny wytykał w cytowanej przez prof. Romanowskiego wypowiedzi o Ministerstwie Finansów i KNF – pytań o ich bezstronność nikt na łamach portali finansowych nie stawia.
| Kto | Co powiedział o nadzorowanych | Co się stało |
|---|---|---|
| Rohit Chopra dyrektor CFPB, amerykańskiego urzędu ochrony konsumentów finansowych (2021–2025) | Nazwał Wells Fargo „recydywistą korporacyjnym”, a nakładając na bank karę, oświadczył: „cykl łamania prawa przez Wells Fargo skrzywdził miliony amerykańskich rodzin” (XII 2022) | Bank zapłacił 3,7 mld dolarów. Nikt nie kwestionował ważności decyzji z powodu języka dyrektora ani nie kierował sprawy jego „bezstronności” do sądu |
| Ten sam Chopra, systemowo wykład na University of Pennsylvania (III 2022) | Wymienił z nazwy pięć wielkich instytucji – Wells Fargo, JPMorgan Chase, Citigroup, American Express i Discover – jako „recydywistów”, mówiąc, że recydywa „stała się znormalizowana i wkalkulowana jako koszt prowadzenia biznesu”, a wielcy gracze są „zbyt duzi, by iść do więzienia” | Urząd powołał specjalną jednostkę ds. recydywistów i dalej prowadził postępowania wobec wymienionych banków. Żaden nie uzyskał wyłączenia dyrektora |
| Lina Khan przewodnicząca FTC, amerykańskiego urzędu antymonopolowego (2021–2025) | Przed objęciem urzędu latami publicznie pisała, że praktyki Amazona i Facebooka naruszają prawo, a zgodę na przejęcie Instagrama nazywała porażką instytucji wymagającą rozliczenia | Przykład najbliższy tezom prof. Romanowskiego: Meta i Amazon formalnie zażądały jej wyłączenia z postępowań właśnie z powodu wcześniejszych wypowiedzi. FTC wniosek Mety odrzuciła, wskazując, że wypowiedzi znane były prezydentowi i Senatowi przy jej powołaniu, a dwóch sędziów federalnych nie dopatrzyło się przeszkód w jej udziale w sprawach |
Źródła: komunikaty i wystąpienia CFPB (XII 2022, III 2022), CNN Business, postanowienie FTC z 2.02.2023 r. oddalające wniosek Meta Platforms o wyłączenie przewodniczącej (Docket No. 9411), Bloomberg.
Co dalej
Niezależnie od oceny intencji jedno jest pewne: spór przestał dotyczyć pojedynczych wypowiedzi i przeniósł się na poziom ustrojowy. Na stole leżą już pytania o granice wolności słowa organu ochrony konsumentów, o sens kadencyjnej niezależności z dyrektywy ECN+ i o to, kto będzie miał legitymację do oceniania banków w latach, w których zapadną rozstrzygnięcia o sankcji kredytu darmowego i wdrożeniu POLSTR. Jeżeli zapowiadane pytania prejudycjalne rzeczywiście trafią do TSUE, Trybunał po raz pierwszy zmierzy się z kwestią, czy ostry język regulatora może rozbroić regulatora. Będziemy tę sprawę prowadzić dalej – łącznie z pytaniami, które kierujemy do zainteresowanych instytucji.
Źródła: M. Romanowski, „Czy UOKiK może karać banki po słowach o »banksterce«?”, Bankier.pl, 13.08.2026 r.; wywiady T. Chróstnego dla money.pl z 11 i 12.08.2026 r. oraz dla „Rzeczpospolitej” z 3.06.2026 r.; rp.pl – relacje z rozprawy przed TSUE w sprawie C-471/24 z udziałem pełnomocników pozwanego banku (czerwiec 2025 r.); wyrok TSUE z 12.02.2026 r. w sprawie C-471/24; A. Wiewiórowska-Domagalska, rp.pl, 4.08.2026 r.; ustawa z 9.03.2023 r. wdrażająca dyrektywę ECN+.





