Rzadko zdarza się, by dwa dokumenty tak dobrze komentowały się nawzajem. Pierwszy to opublikowany 10 lipca 2026 r. w dziale opinii „Rzeczpospolitej” apel prezesa Alior Banku Piotra Żabskiego o rewizję unijnej dyrektywy chroniącej konsumentów, która – jego zdaniem – zagraża stabilności sektora. Drugi to zwykła umowa kredytu konsolidacyjnego z oferty jego banku: 200 000 zł „kredytu”, z którego klient i jego wierzyciele zobaczyli 141,1 tys. zł, a sama prowizja pochłonęła 45,8 tys. zł – niemal co trzecią złotówkę realnie udostępnionych środków. Pierwszy dokument opowiada o zagrożonej stabilności. Drugi podpowiada, skąd to zagrożenie mogło się wziąć.
W skrócie Prezes Alioru apeluje o rewizję dyrektywy 93/13 i wpisanie do niej „klauzuli bezpieczeństwa systemu finansowego”. Tymczasem jego bank jest jednym z częściej pozywanych o sankcję kredytu darmowego kredytodawców, a to przeciwko Aliorowi zapadł jeden z kluczowych wyroków TSUE o kredytach konsumenckich (C-472/23). Rzecz w tym, że SKD rozstrzyga się na gruncie innych przepisów niż te, które prezes chce zmieniać – a o losie umów już zawartych i tak zdecydują sądy, badając wzorce, które bank sam napisał. |
Co proponuje prezes Żabski
Piotr Żabski, kierujący polskimi bankami — jak sam podkreśla — od blisko dwóch dekad, dowodzi, że dyrektywa Rady 93/13/EWG o nieuczciwych warunkach umownych powstała w realiach lat 90. i nie przystaje do dzisiejszego rynku. Jego zdaniem jednostronne odczytywanie jej przez sądy — masowe unieważnianie umów frankowych bez, jak to ujmuje, sensownego mechanizmu rozliczeń — doprowadziło do utworzenia przez banki blisko 100 mld zł rezerw i uderzyło w zdolność sektora do kredytowania gospodarki. Recepta: zasada proporcjonalności, „klauzula bezpieczeństwa systemu finansowego”, obowiązkowa ocena skutków systemowych orzeczeń, możliwość czasowego zawieszania ich skutków i zakaz retrospektywnego stosowania wykładni do umów dawno rozliczonych. Tekst kończy wezwaniem: „Pora działać. Na poziomie unijnym”.
Jedno istotne zastrzeżenie porządkujące: apel prezesa dotyczy dyrektywy 93/13, na której opierają się przede wszystkim spory frankowe. Sankcja kredytu darmowego to odrębny porządek prawny — wynika z dyrektywy 2008/48 o kredycie konsumenckim i polskiej ustawy o kredycie konsumenckim, a w przyszłości z systemu opartego na dyrektywie CCD2. Oba obszary łączy ochrona konsumenta, ale nie są prawnie tożsame. To rozróżnienie wcale nie osłabia wymowy wystąpienia — przeciwnie, sugeruje, że postulat sektora ma cel szerszy niż bieżący spór o SKD: chodzi o ramy ochrony konsumenta jako takie.
Anatomia jednej umowy: 200 000 zł „kredytu”, 141,1 tys. zł dla klienta
Jak wygląda praktyka banku, którego prezes zabiera głos w sprawie ochrony konsumenta, pokazuje fragment umowy kredytu konsolidacyjnego Alioru, który trafił do naszej redakcji. Analizujemy udostępniony wycinek dokumentu – bez rozstrzygania o całej umowie – ale sama konstrukcja §1 mówi dużo.
| Na co idzie kwota 200 000 zł wskazana w umowie jako kredyt | Kwota |
| Potrzeby konsumpcyjne kredytobiorcy („żywa gotówka”) | 97 961,40 zł |
| Spłata siedmiu wcześniejszych zobowiązań (m.in. w Aliorze, Santander Consumer, mBanku) | 43 138,60 zł |
| Prowizja za udzielenie kredytu — skredytowana, czyli doliczona do kwoty, od której bank nalicza odsetki | 45 800,00 zł |
| Pozostałe koszty określone w umowie (poza widocznym fragmentem dokumentu) | ok. 13 100 zł |
Policzmy. Konsumentowi i jego wierzycielom udostępniono łącznie 141 100 zł; pozostałe 58 900 zł – blisko 30 proc. — umowa przeznacza na koszty. Sama prowizja to 22,9 proc. nominalnych 200 tys. zł, ale aż 32,46 proc. kwoty faktycznie przeznaczonej dla klienta. I od pełnych 200 000 zł, łącznie z prowizją, naliczane są odsetki – klient płaci więc najpierw prowizję, a potem odsetki od tej prowizji, przez cały okres kredytowania.
Tu kryje się wątek, który w sporach o SKD bywa kluczowy: rozbieżność między kwotą nazwaną w umowie „kredytem” a ustawową całkowitą kwotą kredytu, która zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim nie obejmuje kredytowanych kosztów. Jeżeli dokument zaciera tę różnicę, na stole pojawiają się pytania o rzetelność informacji o RRSO i całkowitym koszcie — czyli o naruszenia obowiązków informacyjnych, od których zależy sankcja. Jedno zastrzeżenie uczciwości: bez daty zawarcia umowy, okresu kredytowania i pełnego zestawienia kosztów nie można przesądzić, czy przekroczono obowiązujący wówczas limit kosztów pozaodsetkowych — sama wysokość prowizji o tym nie rozstrzyga. Kwota kredytu mieści się natomiast w ustawowym progu SKD, który wynosi 255 550 zł.

Co naprawdę orzekł TSUE — i dlaczego akurat Alior zna to z autopsji
Kontekst, którego zabrakło w apelu prezesa, jest dobrze udokumentowany. To przeciwko Alior Bankowi toczyła się sprawa C-472/23 (Lexitor), zakończona wyrokiem TSUE z 13 lutego 2025 r. — rozstrzygnięciem nie na gruncie dyrektywy 93/13, lecz obowiązków informacyjnych z dyrektywy 2008/48 i proporcjonalności sankcji. Trybunał uznał, że RRSO podane w umowie nie staje się automatycznie nieprawidłowe tylko dlatego, że później część postanowień zostanie uznana za nieuczciwą — ale jednocześnie wskazał, że niejasne zasady zmiany opłat i prowizji, których przeciętny konsument nie jest w stanie zweryfikować, mogą stanowić naruszenie obowiązku informacyjnego. Przypomniał też, że sankcje mają być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Trudno o bardziej wymowny przykład: bank, którego prezes apeluje dziś o zmianę reguł, sam współtworzył orzecznictwo definiujące obecne zasady gry.
Drugi filar to wyrok z 23 kwietnia 2026 r. (C-744/24, sprawa Banku Pekao). TSUE uznał w nim, że dyrektywa 2008/48 sprzeciwia się pobieraniu odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu — w stanie faktycznym sprawy chodziło o finansowaną składkę ubezpieczeniową, a rozciągnięcie tego rozumowania na kredytowane prowizje jest konsekwencją wykładni, o którą toczą się obecnie spory przed polskimi sądami. Trybunał nie przesądził przy tym, że każde takie naruszenie automatycznie uruchamia SKD – skutki dla konkretnej umowy ocenia sąd krajowy, a orzecznictwo pozostaje rozbieżne. Alior regularnie pojawia się w czołówce zestawień kancelarii prowadzących sprawy o darmowy kredyt, a katalog zarzutów wobec jego umów powtarza się od lat: kredytowana prowizja z odsetkami, oprocentowane ubezpieczenia, wątpliwości wokół RRSO i całkowitej kwoty kredytu. Skala w całym sektorze jest już systemowa: według danych przytaczanych w czerwcu 2026 r. przez Business Insider Polska reklamacji dotyczących SKD jest blisko 100 tys., a w sądach toczy się około 25 tys. spraw.
Spór o proporcjonalność jest realny. Ale nie unieważnia przeszłości
Uczciwość analityczna wymaga przyznania: prezes Żabski nie jest w diagnozie odosobniony. Przewodniczący KNF Jacek Jastrzębski mówi o ryzyku systemowym i nazywa dzisiejszą SKD „pomnikiem instrumentalizacji ochrony konsumenckiej”, a prezes ZBP Tadeusz Białek wskazuje na wyroki zasądzające darmowy kredyt za drobne, formalne uchybienia i argumentuje, że sankcja bez miarkowania nie spełnia unijnego wymogu proporcjonalności. Po przeciwnej stronie stoi prezes UOKiK Tomasz Chróstny, którego zdaniem „banki budują rentowność na szkodzie klienta”. Spór o kształt sankcji jest więc autentyczny i nie rozstrzygnie go jeden tekst w dziale opinii.
Tyle że łatwo w nim przemycić tezę, która idzie za daleko. Zasadą — wyrażoną dla klauzul abuzywnych w art. 385(2) k.c. — pozostaje ocenianie uczciwości postanowień według okoliczności z chwili zawarcia umowy, a naruszenia obowiązków informacyjnych bada się według stanu z dnia podpisania dokumentu. Przyszła zmiana dyrektywy 93/13 nie powinna więc automatycznie „uzdrawiać” dawnych wzorców, choć ostateczny wpływ każdej reformy zależałby od jej treści i przepisów przejściowych. Postulat „zakazu retrospektywnego stosowania” brzmi jak zasada pewności prawa, ale w praktyce mógłby ograniczyć skutki nowych interpretacji właśnie dla umów już podpisanych — takich jak ta opisana wyżej.
Warto też pamiętać lekcję z niedawnej historii: w 2021 r. ówczesny prezes mBanku Cezary Stypułkowski osobiście stawił się na ogłoszeniu wyroku frankowego w warszawskim sądzie i zabrał głos po jego ogłoszeniu, co prawnicy oceniali jako niedopuszczalne — a trzy lata później sam publicznie żałował, że bank nie wszedł w ugody wcześniej. Adresat bankowej frustracji się zmienia: wtedy sąd, dziś unijny prawodawca. Logika sporu — mniej.
Okno legislacyjne — ryzyko dla konsumentów: równolegle toczy się gra o przyszłość samej sankcji. Termin transpozycji dyrektywy CCD2 upłynął 20 listopada 2025 r., a nowe regulacje powinny być stosowane od 20 listopada 2026 r. — polski projekt wciąż pozostaje w toku prac legislacyjnych. Według doniesień prasowych z maja i czerwca 2026 r. prace nad projektem przygotowanym przez UOKiK wstrzymano, a KNF otwarcie dopuszcza przebudowę lub nawet usunięcie SKD w obecnym kształcie. Dla posiadaczy już zawartych umów wniosek jest praktyczny: uprawnienia ocenia się według przepisów z chwili zawarcia umowy, ale otoczenie prawne może się zmieniać — zwlekanie z analizą własnej umowy działa na korzyść drugiej strony. |
W ocenie redakcji chf24.pl Czy umowy własnego banku zostawiają prezesa Alioru „bez szans”? Jeszcze nie. I tu należy podkreślić sŁowo JESZCZE. Sądy do niedawna orzekały rozbieżnie, ale obecnie bardzo gwałtownie zmienia się to na korzyść konsumentów. Ale kolejność zdarzeń w jego wystąpieniu jest odwrócona. Najpierw były wzorce, w których prowizja pochłania niemal trzecią część środków realnie udostępnionych klientowi, a odsetki naliczano od skredytowanych kosztów; dopiero potem przyszły wyroki, rezerwy i „zagrożona stabilność”. Apel o rewizję dyrektywy to gra o zasady na przyszłość — legalna i zrozumiała. Tylko że frontem, na którym rozstrzygną się miliardy, pozostają umowy już podpisane. A na tym froncie najlepszą obroną banku nie jest list do Brukseli, lecz wzorzec umowy, którego nie trzeba bronić przed TSUE. |
Pytanie na dziś nie brzmi więc, czy Bruksela przepisze dyrektywę 93/13 — to proces na lata, o niepewnym wyniku, w dodatku toczący się obok przepisów, na których opiera się sankcja kredytu darmowego. Brzmi ono: ile umów podobnych do opisanej wyżej trafi do sądów, zanim jakakolwiek reforma w ogóle wejdzie w życie. I na to pytanie odpowiedzą nie prezesi, lecz kredytobiorcy — czytając własne umowy.
Stan prawny na 17 lipca 2026 r. Materiał ma charakter informacyjny i publicystyczny; nie stanowi porady prawnej. Fragment umowy analizowano na podstawie udostępnionego wycinka dokumentu; ocena, czy konkretna umowa uprawnia do sankcji kredytu darmowego, wymaga indywidualnej analizy całości dokumentacji i zależy od okoliczności sprawy. |





