wtorek, 3 marca, 2026
Kontakt: info@chf24.pl
CHF24.PL

Serwis informacyjno-publicystyczny o sporach konsumentów z bankami oraz rynku kredytowym. Wiadomości, analizy i komentarze dotyczące postępowań sądowych i zmian w prawie.

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
CHF24.PL
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii
Brak wyników
Zobacz wszystkie wyniki
CHF24.PL

Kredyty z WIBOR-em są wadliwe i nie da się tego już ukryć? Polemika z mecenasem Wojciechem Wandzlem

Michał Augustynowicz Napisał Michał Augustynowicz
Data ostatniej modyfikacji: 11/12/2025 10:46
Czas czytania:16 minut
A A
0
Share on FacebookShare on Twitter

W świecie finansów, gdzie zaufanie do banków przypomina kruchą szklankę – raz pękniętą, trudno ją skleić – wybuchła nowa burza. Kredyty frankowe nauczyły nas, że pozornie solidne umowy mogą skrywać pułapki, zdolne pochłonąć oszczędności tysięcy rodzin. Dziś podobny cień pada na kredyty złotowe oparte na WIBOR-ze. Mecenas Wojciech Wandzel w swoim artykule „Kredyty z WIBOR-em nie są wadliwe, nie będzie masowego podważania umów w sądach ani eldorado dla kancelarii prawniczych [polemika]” przekonuje, że te umowy są nieskazitelne, a fala pozwów to tylko miraż podsycany przez chciwych prawników. Ale czy naprawdę? Czy statystyki wyroków i uspokajające zapewnienia banków maskują głębszy problem nieuczciwości i braku przejrzystości? Zapraszamy do analizy, która kwestionuje te optymistyczne tezy i pokazuje, dlaczego sprawa WIBOR-u może być dopiero na początku swojej drogi – podobnej do tej, którą przeszli frankowicze.Kredyty z WIBOR-em są wadliwe i nie da się tego już ukryć? Polemika z mecenasem Wojciechem Wandzlem

Artykuł mec. Wandzla zawiera szereg stanowczych tez, z których najistotniejsza brzmi: umowy kredytów złotowych o zmiennym oprocentowaniu opartym na WIBOR nie są wadliwe ani nieuczciwe, a więc nie grozi nam lawina unieważnień tych umów przez sądy. Autor powołuje się na statystyki, twierdząc, że dotychczas zapadło ponad 200 wyroków oddalających roszczenia kredytobiorców, z czego ponad 130 jest już prawomocnych. Jego zdaniem oznacza to, iż „kwestia potencjalnej wadliwości umów kredytu została definitywnie przesądzona na niekorzyść kredytobiorców”. Mecenas Wandzel sugeruje wręcz, że kilka głośnych wyroków przeciwnych bankom (np. „słynne” wyroki Sądu Okręgowego w Suwałkach) to jedynie wyjątki, które i tak nie są prawomocne i zostaną skorygowane w apelacji.

Tak kategoryczne wnioski budzą kontrowersje. Owszem, należy przyznać rację autorowi, że aktualnie liczba prawomocnych wyroków korzystnych dla kredytobiorców WIBOR jest znikoma – znane wyroki unieważniające lub eliminujące klauzule WIBOR-owe (np. wyroki SO w Suwałkach z 2024 i 2025 r.) wciąż czekają na rozpoznanie w II instancji. Jednak twierdzenie, jakoby problem wadliwości tych umów został „definitywnie przesądzony”, jest przedwczesne i jednostronne. Warto pamiętać, że identyczną narrację słyszeliśmy kilka lat temu w sprawach kredytów frankowych – pierwsze pozwy frankowiczów też często przegrywały w sądach, zanim korzystna dla konsumentów linia orzecznicza utrwaliła się wskutek pytań prejudycjalnych i wyroków TSUE. Dziś trudno zaprzeczyć, że to kredytobiorcy frankowi mieli rację, a ich umowy okazały się obarczone wadami prawnymi. Podobny proces dopiero rozpoczyna się w przypadku kredytów złotowych opartych o WIBOR.

Skala sporów WIBOR-owych – narastający problem zamiatany pod dywan?

Mec. Wandzel podkreśla, że liczba pozwów WIBOR-owych jest niewielka na tle spraw frankowych – obecnie w sądach toczy się ok. 2000 spraw dotyczących umów złotowych z WIBOR, podczas gdy spraw frankowych było około 150 tysięcy. Trzeba zgodzić się, że skala sporów na razie jest nieporównywalnie mniejsza. Istotna jest jednak dynamika: według danych z 47 sądów okręgowych w Polsce, w pierwszych 3 kwartałach 2025 r. wpłynęło około 1300 nowych pozwów dotyczących kredytów opartych na WIBOR, wobec 670 takich spraw w analogicznym okresie 2024 r. To skok o blisko 95% rok do roku. Eksperci określają łączną liczbę spraw jako umiarkowaną, ale przyznają, że tempo wzrostu jest niepokojące. Wielu kredytobiorców wstrzymuje się z pozwami, czekając na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który w I kwartale 2026 r. ma odpowiedzieć na pytania prejudycjalne dotyczące WIBOR (skierowane przez Sąd Okręgowy w Częstochowie). Dopiero po tym rozstrzygnięciu można spodziewać się rzeczywistej oceny skali sporów – nietrudno przewidzieć, że przychylne konsumentom orzeczenie TSUE może uruchomić efekt domina, podobnie jak to miało miejsce w sprawach frankowych.

W świetle powyższego, uspokajanie, że „masowego podważania umów nie będzie” jest co najmniej dyskusyjne. To prawda, że nie każdy posiadacz kredytu złotowego rzuci się do sądu – wielu zapewne nigdy nie podejmie takiej decyzji. Jednak argument, iż „kredyty z WIBOR-em nie są wadliwe”, stoi pod znakiem zapytania, skoro już kilka niezależnych sądów w Polsce dostrzegło poważne wady tych umów. Poza Suwałkami, w listopadzie 2025 r. zapadły korzystne dla konsumentów orzeczenia m.in. w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej oraz w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze. Co istotne, mapa prokonsumenckich wyroków systematycznie się poszerza – już nie tylko Suwałki, ale i inne sądy zaczynają uwzględniać argumenty kredytobiorców. Przykładem jest wyrok SO w Bielsku-Białej z 20 listopada 2025 r., w którym unieważniono umowę kredytu z 2015 r. mimo tego, że bank przedstawił klientom prognozy wzrostu stawki WIBOR i odebrał od nich oświadczenia o świadomości ryzyka. Sąd uznał jednak, że umowa nie zawierała definicji wskaźnika WIBOR ani wyjaśnienia zasad jego zmiany, przez co przeciętny konsument nie był w stanie pojąć podstaw zmienności oprocentowania ani samodzielnie obliczyć należnych odsetek. Brak tak kluczowych informacji uniemożliwiał ocenę ryzyka kredytowego, co ostatecznie przesądziło o uznaniu klauzuli za nieuczciwą i eliminacji całej umowy z obrotu. Inny wyrok (SO w Jeleniej Górze, także z 20 listopada 2025 r.) dotyczył kredytu z 2016 r. i skończył się odfrankowieniem – sąd wykreślił z umowy niedozwolone postanowienia dotyczące oprocentowania, a bank musi zwrócić kredytobiorcom ~37,7 tys. zł nadpłaconych odsetek. W ustnych motywach tego orzeczenia podkreślono, że bank nie wypełnił należycie obowiązków informacyjnych – nie wyjaśnił klientowi, czym jest WIBOR, jak się go ustala ani kto nim administruje.

Wnioski płynące z powyższych przypadków są czytelne: niektóre sądy oceniają umowy z WIBOR jako nieprzejrzyste i obarczone klauzulami abuzywnymi, co skutkuje albo unieważnieniem całej umowy, albo „wymazaniem” wskaźnika z umowy (czyli pozostawieniem kredytu ze stałym oprocentowaniem równym marży banku). To zupełnie inny obraz niż ten przedstawiony w polemice mec. Wandzla. Należy podkreślić, że te prokonsumenckie wyroki docierają do opinii publicznej z opóźnieniem i zapewne jest ich więcej, niż wiemy w danej chwili. Sugerowanie więc, że sprawy WIBOR to incydentalna ciekawostka bez szans na eskalację, wydaje się życzeniowe i pomija rozwój sytuacji.

Czy to „eldorado dla kancelarii”? – instrumentalizacja konsumentów czy realny problem

Znaczącą część swojego artykułu mec. Wandzel poświęca tezie, że za pozwami WIBOR-owymi stoją głównie kancelarie prawne i firmy odszkodowawcze, które w obliczu kończącego się rynku frankowego poszukują nowych źródeł zysku. Według autora to prawnicy „animują rynek WIBOR-owy”, instrumentalnie traktując konsumentów jako narzędzie do zarabiania pieniędzy. Ta sugestia ma z góry zdyskredytować falę pozwów jako motywowaną wyłącznie chciwością kancelarii, a nie dobrą wiarą kredytobiorców.

Niewątpliwie istnieje komercyjny wymiar tych sporów – trudno zaprzeczyć, że kancelarie specjalizujące się w sporach finansowych widzą w nich swój model biznesowy. Sam mec. Wandzel przyznaje, że niektóre kancelarie rzetelnie informują klientów o ryzyku i kosztach procesu, zamiast obiecywać złote góry. Jednak retoryka sprowadzająca cały problem do „nakręcania spraw przez prawników” jest nieuczciwie jednostronna. Pomija bowiem podstawową kwestię: dlaczego w ogóle znaleźli się chętni klienci na te pozwy?

Gdyby rzeczywiście umowy z WIBOR-em były transparentne i uczciwe, a wzrost rat mieścił się w przewidywaniach konsumentów, trudno byłoby namówić tysiące rodzin na wieloletni proces sądowy obarczony ryzykiem finansowym (kosztami przegranej). Skoro jednak ludzie decydują się na taki krok, oznacza to, że w odczuciu wielu konsumentów doszło do nadużycia zaufania i braku równowagi w relacji z bankiem. Rzeczywiście, lawinowy wzrost stóp w latach 2021–2022 (WIBOR 3M skoczył z niemal zera do ponad 7%) zaskoczył rzesze kredytobiorców. Wielu z nich otwarcie przyznaje, że nie zdawało sobie sprawy, iż rata może wzrosnąć aż tak bardzo i tak szybko. Państwo polskie samo musiało interweniować, wprowadzając tzw. wakacje kredytowe w 2022 r., by ulżyć zadłużonym gospodarstwom domowym – to najlepszy dowód, że skala problemu była społecznie istotna.

Jeśli więc mec. Wandzel stawia tezę o „instrumentalizacji konsumenta”, warto spojrzeć na nią z drugiej strony: czy środowisko bankowe nie próbuje instrumentalnie wykorzystać argumentu o rzekomym „eldorado dla prawników”, by zamknąć usta kredytobiorcom? Taki przekaz ma wzbudzić moralną niechęć („pazerni adwokaci żerują na systemie”), jednocześnie odwracając uwagę od sedna sprawy – czyli potencjalnej nieuczciwości postanowień umownych.

Oczywiście, rozsądek nakazuje przestrzec konsumentów, by ostrożnie wybierali pełnomocników i nie wierzyli ślepo w obietnice 100% sukcesu. Jednak to samo środowisko prawnicze, które dziś jest krytykowane, przed laty doprowadziło do ugruntowania ochrony frankowiczów. Wówczas również zarzucano kancelariom, że „robią wodę z mózgu” kredytobiorcom – dziś już wiemy, że bez tych działań tysiące rodzin nadal tkwiłyby w nieuczciwych kontraktach. Reasumując, kancelarie prawne odgrywają rolę katalizatora sporów, ale źródłem energii tych procesów są realne krzywdy i obawy konsumentów, którym należy się ochrona zgodnie z prawem.

Obowiązki informacyjne banków – co mówi prawo, a co pokazuje praktyka

Sednem dyskusji o legalności umów WIBOR-owych jest pytanie, czy banki dopełniły obowiązków informacyjnych wobec konsumentów. Mec. Wandzel twierdzi, że wbrew temu, co sugerują krytycy, niedopełnienie obowiązków informacyjnych nie oznacza automatycznie abuzywności klauzuli zmiennego oprocentowania. I tutaj trzeba przyznać mu rację – rzeczywiście prawo nie przewiduje automatycznego sankcjonowania braku informacji unieważnieniem umowy.

Zgodnie z art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG, postanowienia określające główny przedmiot umowy (w tym wysokość oprocentowania) nie podlegają ocenie nieuczciwego charakteru o ile zostały sformułowane prostym i zrozumiałym językiem. Innymi słowy, dopiero niejasność warunku głównego otwiera furtkę do zbadania jego uczciwości.

Sam brak informacji nie czyni jeszcze klauzuli nieuczciwą – najpierw sąd musi ustalić, czy pozycja konsumenta w wyniku tej niejasności jest znacząco i nieusprawiedliwienie gorsza (czy występuje istotna nierównowaga ze szkodą konsumenta). To ugruntowana wykładnia zarówno polska, jak i unijna. Mecenas Wandzel słusznie więc zauważa, że Sąd Okręgowy w Suwałkach nie powinien był poprzestać na stwierdzeniu braku przejrzystości – powinien był dalej zbadać skutki tej nieprzejrzystości. Można dyskutować, czy sąd rzeczywiście tego nie zrobił (treść pisemnego uzasadnienia suwalskiego wyroku zapewne pokazuje analizę „istotnej nierównowagi”), niemniej co do zasady zgadzamy się – samo naruszenie obowiązku informacyjnego to dopiero początek analizy, nie jej koniec.

Na tym jednak kończą się punkty zgodne. Mec. Wandzel przekonuje bowiem dalej, że banki wywiązały się z wymaganych prawem obowiązków informacyjnych – zarówno tych ustawowych (z ustawy o kredycie konsumenckim i ustawy o kredycie hipotecznym), jak i wynikających z rekomendacji KNF. Przywołuje fakt, że wprowadzono ustawowe formularze informacyjne, a od 2006 r. funkcjonuje Rekomendacja S nakazująca m.in. prezentować klientom symulację wrażliwości rat na zmianę stopy WIBOR. Co więcej, podkreśla, że żadne przepisy – ani dawniej, ani dziś – nie wymagały od banku tłumaczenia klientom szczegółowej metodologii wyznaczania wskaźnika referencyjnego. Jego zdaniem banki robiły swoje: dawały klientom symulacje wzrostu oprocentowania nawet do 15%, informowały o wysokości raty całkowitej, kazały podpisywać oświadczenia o świadomości ryzyka itd. Przykładowo, w sprawie z Bielska-Białej bank przedstawił kredytobiorcom prognozy rat dla stóp procentowych 5%, 10% i 15%, a także całkowity koszt kredytu w różnych scenariuszach – klienci podpisali nawet, że rozumieją ryzyko zmiennej stopy. Czy zatem można mówić o niedoinformowaniu konsumenta? Mec. Wandzel zdaje się sugerować, że nie – skoro wypełniono ustawowe minimum, to wszystko jest w porządku.

Tu jednak pojawia się kluczowe pytanie o jakość i przystępność tych informacji. Prawo wymaga przejrzystości materialnej, a nie tylko formalnej. Oznacza to, że niewystarczające jest zalanie klienta danymi – informacje muszą być przekazane w sposób zrozumiały dla modelowego konsumenta, tak by mógł on realnie ocenić konsekwencje finansowe umowy. W przypadku tak złożonych wskaźników jak WIBOR, nie wystarczy podać samej nazwy indeksu i paru liczb. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 3 marca 2020 r. (sprawa Gómez del Moral Guasch, C‑125/18 dotycząca hiszpańskiego odpowiednika WIBOR – indeksu IRPH) jasno wskazał, co bank powinien wyjaśnić klientowi: charakterystyczne cechy wskaźnika i różnice względem innych dostępnych indeksów, a także dane historyczne lub symulacje, które pokazują, jak zmiany indeksu wpłyną na wysokość rat. Innymi słowy, klient musi wiedzieć z jakiego rodzaju mechanizmem ma do czynienia i jakie ryzyko się z nim wiąże, bo tylko wtedy może podjąć świadomą decyzję. Samo wręczenie tabelki z symulacją 15% nic nie da, jeśli konsument nie rozumie, skąd ten WIBOR się bierze i czy np. zawsze podąża za stopą NBP, czy może zależy od innych czynników (jak płynność rynku międzybankowego, polityka banków, ich szacunki itp.).

I właśnie w tym punkcie widzimy największy rozdźwięk między narracją mec. Wandzla a argumentami konsumentów. Prawnicy reprezentujący kredytobiorców wskazują, że w wielu umowach brakowało rzetelnego wyjaśnienia natury wskaźnika WIBOR. Banki często przedstawiały go marketingowo jako „obiektywny” miernik kosztu pieniądza, sugerując że jest to po prostu stopa, po jakiej banki pożyczają sobie nawzajem środki (co brzmi neutralnie). Pomijano jednak istotne „niuanse” – np. że WIBOR jest ustalany na podstawie deklaracji banków i zawiera element szacunków, nie zawsze odzwierciedla wyłącznie faktyczne transakcje. Jeśli bank ograniczył się do stwierdzenia w materiałach, że „WIBOR odzwierciedla oprocentowanie depozytów międzybankowych”, a nie wyjaśnił, że indeks ten opiera się również na ofertach składanych przez panel banków (które mogą kierować się własnymi przewidywaniami), to zniekształcił obraz wskaźnika w oczach konsumenta. Bank musi ujawnić główne elementy metodologii, które powodują zmiany indeksu – nie w detalach matematycznych, ale na tyle, by klient rozumiał od czego zależy jego oprocentowanie i jak może się zmieniać.

Formalny brak obowiązku ustawowego nie oznacza, że klauzula spełnia wymóg przejrzystości z dyrektywy 93/13. Jak celnie ujął to dr hab. Paweł Szczęśniak, „choć Rozporządzenie BMR określa zasady ustalania wskaźników referencyjnych, nie znosi ono obowiązku przekazania konsumentowi pełnej i rzetelnej informacji o ryzyku związanym z ich zastosowaniem”. Sąd Okręgowy w Suwałkach również zauważył w swoim wyroku, że wejście w życie unijnego rozporządzenia BMR (w połowie 2018 r.) nie zdejmuje z banków ciężaru jasnego prezentowania zasad oprocentowania i ryzyka – BMR tworzy ramy funkcjonowania indeksu, ale nie zwalnia z wymogu prostego, zrozumiałego języka wobec konsumenta. Innymi słowy, nawet jeśli BMR/KNF zapewnia publiczną dostępność danych o WIBOR (administrator GPW Benchmark publikuje metodologię i historyczne kwotowania od 2006 r.), to nie zastępuje to indywidualnej informacji dla klienta. Nie każdy konsument ma czas, wiedzę i świadomość, by przekopywać się przez strony GPW Benchmark czy Dziennika Ustaw. To bank – jako profesjonalista – powinien przełożyć te techniczne kwestie na ludzki język. TSUE od lat kładzie nacisk na tę materialną transparentność: warunek umowny ma być jasny z punktu widzenia konsumenta, nie z perspektywy prawnika czy finansisty.

Podsumowując, zgadzamy się z mec. Wandzlem co do jednej rzeczy: niedoinformowanie klienta nie przesądza automatycznie o abuzywności klauzuli WIBOR. Jednakże autor zdaje się nie doceniać, jak poważne konsekwencje może mieć brak pełnej przejrzystości. Jeśli konsument nie rozumiał mechanizmu zmiennej stopy, to nie mógł świadomie wyrazić zgody na takie ryzyko.

W ocenie TSUE oznacza to naruszenie zasady przejrzystości, a w efekcie – potencjalną nieuczciwość warunków. Sądy, które unieważniają umowy WIBOR-owe, nie czynią tego automatycznie „za karę” za braki informacyjne, ale po stwierdzeniu, że braki te doprowadziły do istotnej nierównowagi (np. klient niespodziewanie ponosi wielokrotnie wyższe koszty kredytu niż mógł przewidywać, co jest korzyścią dla banku).

Tak było choćby w przywołanej sprawie bielskiej – mimo formalnie przekazanych symulacji, brak definicji WIBOR-u i nieprecyzyjne zapisy umowy spowodowały, że klient de facto nie był świadom pełnego ryzyka. To skutek ekonomiczny dla konsumenta – w połączeniu z niejasnością klauzuli – czyni ją abuzywną.

Dyrektywa 93/13 i orzecznictwo TSUE – kontekst szerszy niż krajowy

Polemiczny tekst mec. Wandzla sprawia wrażenie, jakby sytuacja polskich kredytów złotowych z WIBOR była odmienna od dotychczasowych problemów na rynku UE. Pada sugestia, że TSUE zapewne nie da konsumentom „mocnego oręża” i nie przesądzi losu kredytów WIBOR, więc „na razie nic się nie stało”. Wprawdzie autor sam przyznaje, że opinia Rzecznika Generalnego nie jest przesądzająca, ale zdaje się interpretować ją jako wyważony dokument chroniący interesy zarówno konsumentów, jak i stabilność sektora. Przywoływane są fragmenty tej opinii, gdzie Rzecznik Generalna stwierdziła, że sądy nie mogą badać samej metody ustalania WIBOR jako takiej w oparciu o dyrektywę 93/13. To prawda – TSUE najpewniej potwierdzi, że sposób wyznaczania indeksu (który jest uregulowany w przepisach prawa finansowego) nie podlega ocenie pod kątem abuzywności. Ale to nie oznacza, że umowy z WIBOR-em są z definicji bezpieczne. Kluczowe pytanie brzmi przecież: czy postanowienia umowne odsyłające do tego indeksu zostały sformułowane w sposób transparentny dla konsumenta. Tu Rzecznik Generalna – o czym mec. Wandzel już nie wspomina – przyznała, że sąd krajowy może oceniać nieuczciwy charakter takich postanowień (czyli jednak są one objęte zakresem dyrektywy konsumenckiej). Innymi słowy, sam WIBOR może być legalnym wskaźnikiem, ale umowa wykorzystująca WIBOR może zawierać nieuczciwą klauzulę – jeśli konsument nie został właściwie poinformowany o mechanizmie i ryzyku.

Co więcej, reprezentanci kredytobiorców obecni w postępowaniu przed TSUE wskazują, że Rzecznik Generalna wcale nie stanęła po stronie banków. Wręcz przeciwnie – w ocenie prawników konsumentów TSUE po raz kolejny stanął po stronie polskich konsumentów”, akcentując konieczność traktowania klientów zgodnie z wysokimi standardami ochrony.

Z opinii wynika bowiem wprost, że bank powinien przekazać pełne informacje o zastosowanej metodzie ustalania oprocentowania i głównych czynnikach wpływających na zmianę wysokości indeksu. Nie może ograniczyć się do przekazania „kilku wybranych elementów” – inaczej konsument będzie miał zniekształcony obraz produktu. Rzecznik podkreśliła też, że trzeba sprawdzić, czy kredytobiorca wyraził świadomą zgodę na ryzyko zmiennego oprocentowania po otrzymaniu pełnych i dokładnych informacji – jeżeli nie, to zachodzi przesłanka nieuczciwości. Ta analiza nie dotyczy oczywiście samego WIBOR-u jako wskaźnika, tylko sposobu jego wprowadzenia do umowy. Mamy więc jasny przekaz: WIBOR jako taki nie jest zakazany, ale nie zwalnia to banku z obowiązku uczciwego poinformowania klienta.

Dotychczasowe orzecznictwo TSUE (wspomniana sprawa C-125/18 o IRPH, a także liczne wyroki dotyczące innych klauzul – od kredytów walutowych, przez ubezpieczenia niskiego wkładu, po rozmaite opłaty bankowe) układa się w spójną całość. Za każdym razem Trybunał stoi na stanowisku, że silniejszy kontrahent nie może wykorzystywać asymetrii wiedzy i władzy do narzucenia konsumentowi nieprzejrzystych warunków.

Jeśli to zrobi – sąd ma prawo (a nawet obowiązek) wyciągnąć konsekwencje w postaci eliminacji takiego warunku z umowy. W skrajnych wypadkach, gdy dotyczy to klauzuli definiującej główne świadczenia stron (jak cena kredytu), umowa może upaść w całości. Przypomnijmy, że TSUE w wyroku C-260/18 (sprawa Dziubak) przyznał, że unieważnienie kontraktu kredytowego może być dla konsumenta niekiedy niekorzystne, ale to konsument decyduje, czy woli unieważnienie, czy dalsze wykonywanie umowy bez nieuczciwych postanowień – sądu nie wolno „ratować” wadliwej umowy wbrew woli klienta.

W kontekście WIBOR oznacza to tyle, że jeżeli klauzula zmiennego oprocentowania okaże się nieuczciwa, to albo kredyt będzie dalej wykonywany jako bezodsetkowy (co de facto oznacza dla banku ogromną stratę), albo – jeśli konsument zażąda unieważnienia – umowa zostanie uznana za nieważną od początku. Stawka jest więc wysoka. Banki to wiedzą, o czym świadczy chociażby paniczna dyskusja o tzw. „wynagrodzeniu za korzystanie z kapitału” przy unieważnieniach kredytów.

Przypomnijmy, że TSUE w wyroku z 15 czerwca 2023 r. (C-520/21) uciął te zapędy – bankom takie wynagrodzenie się nie należy, za to konsument może domagać się odsetek za korzystanie z jego pieniędzy. Ten kierunek orzecznictwa tylko wzmacnia przewagę konsumenta: jeśli umowa okaże się nieuczciwa, bank traci odsetki, a klient spłaca tylko kapitał. Nic dziwnego, że sektor bankowy robi wiele, by przekonać opinię publiczną (a także sędziów), że z WIBOR-em „wszystko jest OK” i nie powinniśmy przykładać do tego frankowej miarki.

Społeczno-ekonomiczne tło: złożony mechanizm WIBOR a interes konsumenta

Na koniec warto spojrzeć na kredyty WIBOR-owe w szerszym kontekście gospodarczym i społecznym. WIBOR jest wskaźnikiem stworzonym przez sektor bankowy dla potrzeb rynku międzybankowego – służy bankom do rozliczeń wzajemnych transakcji i jest wypadkową ich oczekiwań co do przyszłych stóp procentowych. Nie jest to prosty odpowiednik stopy NBP; zawiera komponenty marż i ryzyka banków. Można postawić pytanie, czy taki mechanizm jest odpowiedni dla kredytu konsumenckiego, gdzie klient indywidualny zaciąga dług na 20–30 lat, nie mając ani specjalistycznej wiedzy, ani instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem rynkowym. Konsument nie jest w stanie zadbać o hedging stopy procentowej, nie ma departamentu skarbu jak bank, który zarządza ryzykiem stóp.

Całe ryzyko wahnięć stopy referencyjnej przerzucono na słabszą stronę umowy – klienta. Bank natomiast zabezpiecza się podwójnie: po pierwsze, oprocentowanie rośnie automatycznie wraz z WIBOR-em, a po drugie, marża banku (stała) uwzględnia już zysk. Gdy WIBOR był bliski zera, bank i tak zarabiał marżę; gdy WIBOR eksplodował do rekordowych poziomów, bank zarabiał wielokrotność marży.

Dla wielu rodzin oznaczało to potężny wzrost obciążeń – przykład z Bielska-Białej: rata z ~1400 zł wzrosła do ~2200 zł. Oczywiście, ryzyko zmiennej stopy jest nieodłączną cechą takich kredytów, jednak pytanie brzmi, czy konsument miał realną szansę świadomie to ryzyko zaakceptować. Jeśli umowa i informacje banku były sformułowane nieklarownie, to trudno mówić o świadomej akceptacji. Bardziej adekwatnym określeniem byłoby nieuświadomione podporządkowanie się warunkom dyktowanym przez bank.

WIBOR sam w sobie budzi także pewne kontrowersje natury technicznej. W przeszłości globalne wskaźniki typu IBOR (LIBOR, EURIBOR) były przedmiotem skandali związanych z ich manipulacją przez banki. Polski WIBOR nigdy nie został oficjalnie oskarżony o manipulacje, ale od lat wskazywano jego słabości: jest oparty o deklaracje kilku banków i przez długi czas brakowało realnych transakcji odzwierciedlających te deklaracje (szczególnie dla dłuższych okresów, jak 3M, 6M). Był to wskaźnik forward-looking (wyprzedzający), podatny na wahania oczekiwań i płynności.

Nic dziwnego, że trwa obecnie proces zastąpienia WIBOR-u nowym indeksem. Sektor bankowy sam przyznaje, że docelowo WIBOR zostanie wycofany z użycia. Banki wręcz „nie mogą się doczekać” końca publikacji WIBOR i przejścia na nowy standard. Oczywiście oficjalnie powód jest taki, by dostosować polski rynek do unijnych wymogów BMR i globalnych trendów (odchodzenie od stawek typu IBOR). Niemniej fakt, że WIBOR odchodzi do lamusa, jest wymowny. Gdyby był tak przejrzysty i idealny, nie byłoby potrzeby jego likwidacji.

Wnioski i apel: zamiast jednoznacznego zamknięcia sprawy – rzetelna debata

Przeprowadźmy krótkie podsumowanie. Mecenas Wojciech Wandzel ma rację w kilku kwestiach cząstkowych: przede wszystkim słusznie zauważa, że nie każdy brak informacji automatycznie czyni umowę nieuczciwą. Trafnie wskazuje, że sądy nie będą oceniać samej formuły wyliczania WIBOR – tu nikt nie zamierza „obalić” indeksu rozporządzeniem sądu. Nie sposób też negować, że wiele pozwów może wynikać z inspiracji kancelarii prawnych dostrzegających biznesową szansę. Jednak ogólna wymowa artykułu mec. Wandzla jest – w naszej opinii – błędna i nazbyt jednostronna. Autor pomija istotę problemu przejrzystości klauzul odsetkowych, sprowadzając sprawę do statystyk i zrzucania winy na prawników. Tymczasem kluczowa jest rzetelna ocena, czy konsument miał realną możliwość zrozumienia mechanizmu WIBOR w swojej umowie. Coraz więcej wskazuje na to, że w wielu przypadkach – zwłaszcza przed 2017–2018 rokiem – tej możliwości zabrakło, a wzorce umowne nie spełniły standardu „prostego i zrozumiałego języka”. Ponadto prognozy mec. Wandzla o braku masowości pozwów już teraz rozmijają się z faktami (wzrost liczby spraw jest skokowy), a mogą zostać całkowicie zweryfikowane przez życie po orzeczeniu TSUE.

Zamiast więc uspokajać opinię publiczną deklaracjami, że „nic się nie stanie”, warto przygotować się na każdy scenariusz. Banki, regulatorzy i przedstawiciele konsumentów powinni już teraz prowadzić pogłębioną dyskusję nad rozwiązaniami systemowymi. Być może potrzebny będzie program ugód dla kredytów złotowych – tak, jak stało się to w przypadku frankowiczów. Mec. Wandzel twierdzi, że ugody frankowe nie miały związku z WIBOR, a wynikały z chęci zakończenia sporów walutowych. Nie negujemy tego, ale przypominamy, że banki długo wzbraniały się przed ugodami, dopóki linia orzecznicza nie przyparła ich do muru. Jeśli więc autor polemiki jest pewien swoich racji, powinien również dopuszczać myśl, że – jeśli sprawy przybiorą zły obrót dla sektora – rozsądnym wyjściem będą rozmowy z klientami zamiast twardej konfrontacji.

Na koniec chcemy wyraźnie zaznaczyć: nasz artykuł nie jest „stronnictwem pro-kredytobiorczym” ani „pro-bankowym”. To głos za tym, by nie zamykać jednostronnie dyskusji o kredytach WIBOR-owych. Zbyt wiele rodzin zostało dotkniętych drastycznymi podwyżkami rat, by ignorować ich frustracje. Zbyt istotne kwestie prawne zostały podniesione (na gruncie dyrektywy 93/13 i orzeczeń TSUE), by je bagatelizować. Apelujemy o rzetelną, merytoryczną debatę z udziałem obu stron – tak, aby wypracować rozwiązania szanujące prawa konsumentów, a zarazem dbające o stabilność rynku finansowego. Tylko taka wyważona droga pozwoli uniknąć powtórki kryzysu frankowego, gdzie przez lata negowano problem, by na końcu i tak przyznać rację słabszym. Upraszczające przekazy środowiska bankowego nie powinny zamykać tej sprawy – przeciwnie, powinny mobilizować do głębszej analizy i dialogu, zanim spory przybiorą jeszcze większą skalę.

Udostępnij33Tweet21
Michał Augustynowicz

Michał Augustynowicz

Autor treści publicystycznych poświęconych tematyce kredytów waloryzowanych oraz sporów konsumentów z bankami. Zajmuje się analizą orzecznictwa sądowego, zmian w przepisach oraz bieżących wydarzeń związanych z rynkiem kredytowym. Publikowane materiały mają charakter informacyjny i publicystyczny i nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

Rekomendowane dla Ciebie

Wadliwe definicje WIBOR w umowach sprzed dekady – dlaczego pozew za WIBOR ma dziś większe szanse na unieważnienie kredytu PLN

Napisał Michał Augustynowicz
2 marca 2026
Wadliwe definicje WIBOR w umowach sprzed dekady – dlaczego pozew za WIBOR ma dziś większe szanse na unieważnienie kredytu PLN

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-471/24 nie zamknął dyskusji o kredytach złotowych. Otworzył ją na oścież – szczególnie tam, gdzie banki tego najmniej się spodziewały: w treści starych umów, w których...

Czytaj więcejDetails

Forum Bankowe 2026: banki grają ofiary systemu i konsumentów. 5 manipulacji ze sceny

Napisał Michał Augustynowicz
28 lutego 2026
Forum Bankowe 2026: banki grają ofiary systemu i konsumentów. 5 manipulacji ze sceny

102 miliardy złotych rezerw, ponad 200 tysięcy pozwów frankowych i widmo kolejnych spraw o WIBOR. Sektor bankowy najwyraźniej potrzebował Forum Bankowego 2026, by publicznie ogłosić: winni są wszyscy...

Czytaj więcejDetails

Frankowicze wygrali z bankami, ale nie dostali ani złotówki. TSUE zmienia zasady gry – odsetki mogą być warte fortunę

Napisał Michał Augustynowicz
27 lutego 2026
Frankowicze wygrali z bankami, ale nie dostali ani złotówki. TSUE zmienia zasady gry – odsetki mogą być warte fortunę

Kredytobiorca wygrywa sprawę frankową, ale nie dostaje ani złotówki należności głównej – bo bank skutecznie potrąca swój kapitał. Brzmi absurdalnie? Tymczasem to scenariusz, który właśnie zmaterializował się we...

Czytaj więcejDetails
Następny post
USTAWA FRANKOWA i Frankowicze w sejmie 17 grudnia! Co dalej z ustawą i losem setek tysięcy rodzin z kredytami?

USTAWA FRANKOWA i Frankowicze w sejmie 17 grudnia! Co dalej z ustawą i losem setek tysięcy rodzin z kredytami?

Spis treści:

  • Skala sporów WIBOR-owych – narastający problem zamiatany pod dywan?
  • Czy to „eldorado dla kancelarii”? – instrumentalizacja konsumentów czy realny problem
  • Obowiązki informacyjne banków – co mówi prawo, a co pokazuje praktyka
  • Dyrektywa 93/13 i orzecznictwo TSUE – kontekst szerszy niż krajowy
  • Społeczno-ekonomiczne tło: złożony mechanizm WIBOR a interes konsumenta
  • Wnioski i apel: zamiast jednoznacznego zamknięcia sprawy – rzetelna debata

Serwis informacyjno-publicystyczny poświęcony kredytom i sporom konsumentów z bankami. Publikujemy wiadomości, analizy i komentarze dotyczące kredytów we frankach oraz w złotówkach. Śledzimy wyroki sądowe, zmiany w prawie i oferty ugodowe, aby kredytobiorcy mogli być na bieżąco z aktualnymi wydarzeniami.
W serwisie znajdziesz także materiały informacyjne, poradniki o charakterze ogólnym, relacje kredytobiorców oraz opinie i komentarze specjalistów, które pomagają lepiej zrozumieć aktualną sytuację na rynku. Publikowane treści nie stanowią porady prawnej ani finansowej.

MENU

  • • Strona główna
  • • Wiadomości
  • • Wyroki
  • • Poradnik Frankowicza
  • • Felietony
  • • W Sądach
  • • Kredyty w złotówkach
  • • Baza wiedzy
  • • Kontakt

WYDAWCA

Michał Augustynowicz

Dolnośląskie Centrum Biznesu

ul. Stanisławowska 47

54-611, Wrocław

E-mail: info@chf24.pl

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

Projekt i wykonanie:
  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt

  • Strona Główna
  • Wiadomości
    • Frankowicze
    • Kredyt w PLN
    • Sankcja kredytu darmowego
  • Wyroki
    • Wyroki TSUE
  • Poradnik Frankowicza
  • Felietony
  • Prawnicy
  • W Sądach
  • Ugody
  • Ranking Kancelarii

© 2025 CHF24.PL - Frankowicze, Kancelarie Frankowe, Wiadomości | Redakcja | Polityka prywatności | Regulamin strony | Kontakt